Dodaj do ulubionych

I jeszcze... poziom życia Polaków.

04.01.19, 12:00
Z jednej strony niby nie odstajemy od Zachodu, z drugiej jakoś tego na co dzień przyznam, że nie widzę - może jestem niespostrzegawcza (najłatwiej mi porównać z Belgią, gdzie mieszkałam na studiach).

Z jednej słychać, że wakacje zagraniczne to co roku - lub rozpustnie wink dwa razy w roku - to nic oczywistego. Z drugiej, że prawie każdy chodzi w ecco...

Nie wiem, czy ematki sobie aby czasem tradycyjnie nie przeczą...
No dobrze - nawet jeśli obracają się wśród ludzi zamożniejszych niż przeciętnie, to powinny dostrzegać, tak sądzę, że właśnie to nie jest typowy styl życia kowalskiegio.
No to jaki jest? Co jest normą, a co powyżej normy?
Nie napiszę, co sądzę, bo sama nie wiem, a właśnie się dziś nad tym zastanawiałam i nic ciekawego nie wymyśliłam smile

PS. Mnie nie dziwi, że wiele osób ecco postrzega jako luksus, bo to postrzeganie jest przecież ściśle związane z własną sytuacją materialną.
Obserwuj wątek
    • grrru Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 12:14
      Poziom życia pokazuje mediana zarobków. Jest słabo. A z drugiej strony wiele jest kwestią priorytetów. Można kupić wielki telewizor i najlepszy pakiet kablówki za to nigdzie nie jeździć.
      Dla mnie wyznacznikiem nie są zakupy a oszczędności. Ktoś, kto nawet nieźle zarabia i kupuje drogie rzeczy, ale żyje od pierwszego do pierwszego i w przypadku utraty pracy jest życiowy dramat jest biedny.
      • martishia7 Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 12:47
        Trafne. To są złożone problemy. Czytałam niedawno o amerykańskich badaniach, w kontekście kupowania nowych iPhone'ów oraz było to połączone z zagadnieniem tzw. marshmallow test, czyli badań nad umiejętnością odraczania gratyfikacji. W US masz taki paradoks, że prędzej nowy model telefonu, będzie miał ktoś mniej zamożny, niż osoba od niego zamożniejsza (nie milioner, tylko taki middle class). Ten bardziej ze środka drabiny społecznej, ma na co oszczędzać, bo ma perspektywy - potrzebuje oszczędzać na studia, może na lepszą opiekę medyczną. Dla tego "z dołu", nawet jeśli wyrzeknie się tych zewnętrznych oznak statusu, w postaci gadżetów, to to i tak jego sytuacji życiowej znacząco nie zmieni - na college i tak go nie stać. Więc chociaż gadżetem osłodzi sobie egzystencję i poczuje, że "należy". To jest motyw, który się pojawia też często w różnych historiach w Polsce, gdy oglądamy jakieś reportaże dla uwagi, sprawa dla reportera, czy program Kasi Dowbor o remontowaniu domów. Jest jakaś waląca się rudera, dach cieknie, grzyb na ścianie, ale płaski telewizor/Playstation/quad dla dzieci jest. No pewnie że jest, bo to 2-3-4 tysiące. Z komunii w dużej rodzinie się uzbiera wink. A generalny remont sypiącej się chałupy, to jest marnie licząc 50-70-100 tysięcy (zależnie od wielkości i stopnia degradacji). Dla takiej rodziny to są niewyobrażalne pieniądze, i rezygnacja z tego telewizora/quada/PS - nijak ich do podniesienia jakości warunków życia nie przybliży.
        • kosmos_pierzasty Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 13:41
          Myślę, że to brzmi bardzo prawdopodobnie.

          A z tą medianą to by znaczyło, że jednak gadki o tym, że ecco to powszechnie dostępna marka, należałoby włożyć między bajki, gdy mowa o rodzinach, bo u singli to jednak nieco inaczej. I nawet jeśli są outlety i net to wiele osób się w tym nie porusza wystarczająco swobodnie, by korzystać - a to też może wynikać z ogólnego ogarnięcia, ilości pracy zawodowej i domowej, itp. Ostatecznie polowanie na sensowne promocje wymaga jakiejś tam wiedzy i czasu.
            • grrru Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 15:20
              Stan uzębienia dzieci pokazuje raczej podejście do tematu niż finanse. Szczoteczka i pasta to naprawdę nie jest majątek, wyrobienie nawyku regularnego i starannego czyszczenia też nie wymaga pieniędzy. Podobnie jak taniej jest nie kupować dzieciom słodkich napojów i innych takich, które fatalnie wpływają na uzębienie, niż je kupować. Jak się chodzi regularnie do dentysty na nfz to też wiele można wyłapać, w ostateczności dziecko będzie miało gorszą plombę, ale zdrowe zęby.
              • triss_merigold6 Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 16:30
                Finanse i dostępność dentysty. Rozumiesz, są miejsca w Polsce, gdzie w promieniu 50 km ńie ma dentysty więc trzeba chcieć poświęcić czas i wydać kasę. Z kolei korekta zgryzu od 12. roku życia to kasa. Aparat stały u dziecka jest jak metka z widoczną ceną, teraz dzieciaki nie wstydzą się aparatów właśnie dlatego. Bo to dowód, że rodziców stać, w tym na regularne wizyty i że dbają. Byle butami tak się nie zaszpanuje, zwłaszcza że te ecco i clarksy czy columbie można tanio kupić na wyprzedażach.
                • nota_bene0 Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 20:15
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Finanse i dostępność dentysty. Rozumiesz, są miejsca w Polsce, gdzie w promieni
                  > u 50 km ńie ma dentysty więc trzeba chcieć poświęcić czas i wydać kasę. Z kolei
                  > korekta zgryzu od 12. roku życia to kasa. Aparat stały u dziecka jest jak metk
                  > a z widoczną ceną, teraz dzieciaki nie wstydzą się aparatów właśnie dlatego. Bo
                  > to dowód, że rodziców stać, w tym na regularne wizyty i że dbają. Byle butami
                  > tak się nie zaszpanuje, zwłaszcza że te ecco i clarksy czy columbie można tanio
                  > kupić na wyprzedażach.

                  Czy masz na myśli tylko obuwie dziecięce? Ja bym nie użyła tu słowa tanio. Skoro botki kosztowały 700 zł w cenie regularnej, a są przecenione na 570,to nie nazwę tu słowem tanio. Wyprzedaż to oczywiście była w sklepie firmowym. Może i gdzieś jest taniej, ale nie tanio. No chyba, że mowa jest tutaj tylko o dziecięcym obuwiu, które jest za wiele mniej, niż cena regularna.
              • pade Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 16:44
                "Podobnie jak taniej jest nie kupować dzieciom słodkich napojów i innych takich, które fatalnie wpływają na uzębienie, niż je kupować."

                Taniej, ale nie łatwiej. Że przypomnę co się działo, gdy wprowadzono zakaz słodkości w sklepikach szkolnych.
              • martishia7 Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 22:49
                Uważam, że "poziom życia" to więcej niż pieniądz per capita, to też kapitał kulturowy oraz możliwości. Ten sam pieniądz na głowę w rodzinie inne daje możliwości w mniejszym lub większym mieście, gdy mieszka się nawet i w komunalnym niewielkim, a do tego przychodnię stomatologiczną na NFZ ma się w zasięgu marszu, a inaczej jak się mieszka w zapuszczonym domu- przeskalowanej, niesprzedawalnej stodole z lat 80/90, w gminie gdzie PKS nie staje. Bardzo fajny artykuł, naprawdę polecam. Był też niedawno (znaczy w ciągu ostatniego pół roku wink ) ciekawy wywiad z panem entuzjastą kolei, który ładnie opowiadał o upadku kolei lokalnej i tym, jak to rzutuje na mniejsze ośrodki.
            • bergamotka77 Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 19:52
              rosapulchra-0 napisała:

              > Wystarczy poczytać twoje posty i już wiadomo, że nie należysz do klasy średniej
              > społecznej, a i w tej niższej ledwo się mieścisz, bo przecież "nikt tak nie ep
              > atuje markami jak ludzie z nizin społecznych", czyli dokładnie jak ty.
              >
              Rozia no przy tobie arystokratce angielskiej to jestem wręcz plebsem 🤣
        • stwory_z_mchu Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 14:36
          Zgadzam się z martishia7. My z mężem zarabiamy chyba nieco powyżej przeciętnej (drugi próg podatkowy). Mamy buty ecco smile) jeszcze z czasów, kiedy kupowalismy buty skórzane, teraz kupuję z action leather (komfort noszenia podobny przy butach trekkingowych, a dodatkowo są tańsze i lżejsze smile - nie wiem, jak z wytrzymałością - ecco trekkingowe dały radę 5 lat, ecco na obcasie wyglądają po 4 latach jak nowe (ale rzadko noszę bo nie muszę smile )), dwa domy na dziesięcioletni kredyt, mieszkanie własnościowe - nie mamy płaskiego tv (żadnego nie mamy), samochód ma kilkanaście lat i jest tylko starym, wielkim fordem (wcześniej był też starszy suv lexusa). Nosimy ubrania z sieciówek (chociaż staram się powoli przestawiać na marki fair trade), nie mamy iphonów tylko xiaomi, laptopy też kilkuletnie. Mieszkamy w wynajmowanym dodatkowo mieszkaniu. Odkładamy na osobne konto oszczędnościowe pieniądze dla córki (a niedługo i dla syna) - dostaną jak będą szli na studia (jak nie będą to też dostaną, ale mniej więcej w takim właśnie wieku).
          Na wakacje jeździmy do naszego domu kupionego z drugiej strony kraju - tam aktywnie odpoczywamy. Na zagraniczne jeździliśmy jak jeszcze nie mieliśmy małych dzieci - wtedy też turystycznie i dość niskokosztowo - dużo zwiedzaliśmy, nie potrzebowaliśmy wypasionego hotelu tylko małe pensjonaty + samochód.
          Nie mamy takiego bogactwa żeby nim epatować, ale podejrzewam, że jakbyśmy mieli to nie byłoby większej różnicy w poziomie życia (pewnie mielibyśmy lepszy samochód bo ten już dogorywa). Teraz właściwie uczę się, jak nie wydawać pieniędzy na niepotrzebne głupstwa - jak nie miałam pieniędzy to ich nie wydawałam, teraz, jak mam zawsze jakieś tam wolne środki to dużo trudniej się powstrzymać.
      • chicarica Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 13:41
        Bez przesady. Sama znam bogatych Szwedów którzy raczej na żadne wyjazdy wakacyjne za granicę nie jeżdżą, bo im się nie chce, przy czym ich wakacje w wynajętym domku w Szwecji kosztują więcej niż all inclusive na Kanarach. W sumie się z nimi zgadzam, mnie też się jakoś mniej obecnie chce wyjeżdżać do jakichś krajów trzeciego świata, skoro tu na miejscu jest naprawdę świetnie, a w jeden weekend w Sztokholmie puszcza się więcej pieniędzy niż w tydzień w Hiszpanii, więc nie chodzi o fundusze. Inna sprawa, że zimą faktycznie trzeba gdzieś wyjechać żeby złapać trochę słońca, ale latem? No fucking way, chwilowo żadna siła mnie stąd nie wyciągnie, mam tu jeszcze dużo do objeżdżenia i zwiedzenia.
        • jak_matrioszka Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 15:16
          Mój najbiedniejszy znajomy, utrzymujacy sie z zasiłku (niezdolność do pracy z powodu przewlekłej i nieuleczalnej choroby) jeździ na wakacje na Teneryfe. Drugi, też niebogaty, niedawno powiedział, że jest w Tajlandii, bo go na drogie wakacje nie stać. Bogaci znajomi kupili chatke w górach płacac za nia tyle, że tamci dwa mogliby za te kwote na swoje wakacje (przejazdy + noclegi + utrzymanie na miejscu) do końca życia ze dwa razy w roku jeździć. Szwedzkie standarty nijak sie do poziomu życia Polaków nie maja. Kanary za najniższa szwedzka pensje sa dostepne, za najniższa polska już nie.
    • chicarica Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 13:35
      Jest bardzo różnie.
      Wśród tych sławetnych wonskich specjalistek i przedsiębiorców wakacje "za granicą" to nie luksus tylko norma, i to nie w Hiszpanii, tylko raczej w Meksyku czy Kambodży. Jednak statystyki pokazują, że takich ludzi jest mniejszość, zdecydowana większość natomiast przy absolutnie najlepszych wiatrach uskrobie raz na dwa czy trzy lata na all inclusive w Egipcie, albo i nie uskrobie bo ma inne priorytety, albo w ogóle nie myśli że mogłaby wyjechać gdziekolwiek indziej niż do babci na Mazury bo nie starcza na nic więcej. Forum ma zdecydowaną nadreprezentację "wonskich specjalistek", a u tych słynnych przedsiębiorców ktoś pracuje za najniższą krajową i nie w głowie mu wakacje. Pochodzenie z Warszawy czy kilku innych większych miast powoduje, że człowiek ma nieco zawężoną perspektywę, a i w tych większych miastach też często bywa różnie - ostatnio zaproponowano mi w moim rodzinnym Gdańsku pracę za 7500 brutto z wymaganiami typu doświadczenie, perfekcyjny angielski i szwedzki i wyrażono zdziwienie, że za te pieniądze nie rzucam się na kolana.
      Dużo z tego "bogactwa" i "markowych rzeczy" to takie trochę, że się tak brzydko wyrażę, murzyńskie (zaznaczam, że nie chodzi mi o rasę, tylko o nazwijmy to postkolonialność) machanie iphonem czy armanim. Bogaty człowiek używa iphona i nosi armaniego i się nad tym nie zastanawia, biedny człowiek podnieca się tym, że to iphone i armani.
    • bergamotka77 Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 13:46
      Mnie najbardziej dziwi, gdy niektórzy znajomi czy to Polacy czy mieszkający za granicę czy to Amerykanie i Polacy mieszkający w USA czy Wlosi wakacje spędzają najchętniej we wlasnym kraju. Nawet jeśli są to Hawaje czy Floryda czy piękne Italia to jeździć tylko do siebie i wcte same miejsca znudziloby mnie na śmierć po kilku razach. Dziwią mnie też ludzie nie podróżujący pomimo wysokiego statusu materialnego.
    • koronka2012 Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 13:54
      Poziom życia... co to w ogóle jest? kwestia tego, co się porównuje pod tym pojęciem. Czy faktyczne posiadanie, czy pozory?

      Kto ma wyższy:
      - ten, co ma willę na kredyt i korzysta z życia płacąc kredytówką za wyjazdy na Karaiby
      - emeryt, który spędza wakacje na działce, posiadający mieszkanie na własność i 100 tys. oszczędności?

      Kiedyś dyskutowałam o tym ze znajomym z USA, bo jakoś trudno mi po prostu przyjąć, że im żyje się lepiej. Gdybym ja się zakredytowała po kokardę, też żyłabym w luksusie, tylko co z tego?
      • chicarica Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 14:13
        Ale w USA wcale nie żyje się w luksusie. Zdecydowana większość ludzi żyje tam z dnia na dzień, z ogromnymi długami i świadomością, że najmniejszy zdrowotny problem może wpędzić ich w jeszcze większe długi. Znajoma Amerykanka która w 2011 roku miała wycinany woreczek żółciowy w tym samym mniej więcej czasie co ja, pomimo posiadanego ubezpieczenia wpadła w poważne kłopoty finansowe. Mnie o przebytej operacji przypominają do dziś 4 maleńkie blizny na brzuchu, a jej komornik. Dla mnie to jest poziom życia typowy dla krajów trzeciego świata.
        • majenkir Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 17:06
          chicarica napisała:
          >Znajoma Amerykanka która w 2011
          > roku miała wycinany woreczek żółciowy w tym samym mniej więcej czasie co ja, p
          > omimo posiadanego ubezpieczenia wpadła w poważne kłopoty finansowe. Mnie o prze
          > bytej operacji przypominają do dziś 4 maleńkie blizny na brzuchu, a jej komorni
          > k. Dla mnie to jest poziom życia typowy dla krajów trzeciego świata.



          Taa, pewnie wink. A ludzie umieraja na ulicach, bo nieubezpieczonych karetki nie zabieraja...
    • 35wcieniu Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 14:00
      Po prostu-jest roznie. Na forum wiekszosc to waskie specjalistki, juz widzialam tu reakcje "pracujesz za 2000? To absurd". Z drugiej strony-poza forum- jest masa ludzi zyjacych za place minimalne oraz cala gama tego co pomiedzy. O ogolnym poziomie trudno dyskutowac. Drazni mnie tylko to co duza czesc ematek prezentuje w takich watkach tzn. dziwienie sie swiatu "jak mozna wydawac tak malo, jak mozna uzywac kremu za 20 zl, jak mozna nie miec 15 par butow". A przeciez mozna zupelnie normalnie big_grin
      • nenia1 Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 15:30
        35wcieniu napisał(a):

        > Drazni mnie tylko to co duza czesc ematek prezent
        > uje w takich watkach tzn. dziwienie sie swiatu "jak mozna wydawac tak malo, jak
        > mozna uzywac kremu za 20 zl, jak mozna nie miec 15 par butow". A przeciez mozn
        > a zupelnie normalnie big_grin

        No ale nie da się ukryć, że jest też całkiem spora grupa prezentująca postawę "wątpiącą".
        Innymi słowy - zmyślasz, że masz rozmiar 34/36, zmyślasz, że dobrze zarabiasz, zmyślasz, że jeździsz nowym samochodem, że kupujesz na to czy tamto, no albo przynajmniej "chwalisz się".
        Mówisz prawdę tylko wtedy, gdy masz przynajmniej 44, pracujesz za najniższą a na wakacje jeździsz na ogródek działkowy.

        Jednym słowem - nie potrafimy rozmawiać o stanie posiadania bez nadmiernych emocji. Albo też przypisujemy od razu łatkę snoba - chwalipięty. Jednym słowem jak ktoś ma prawie zawsze jest podejrzany, jak nie złodziej to oszust lub kłamca.
        • kosmos_pierzasty Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 15:35
          nenia1 napisała:

          - nie potrafimy rozmawiać o stanie posiadania bez nadmiernych emo
          > cji. Albo też przypisujemy od razu łatkę snoba - chwalipięty. Jednym słowem jak
          > ktoś ma prawie zawsze jest podejrzany, jak nie złodziej to oszust lub kłamca.
          >
          Brzmi jakby prawdziwie.
        • sumire Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 16:27
          Pytanie - po co w ogóle rozmawiać o stanie posiadania? Nic tak ludzi nie dzieli, jak tenże. Człowiek czujący się komfortowo ze sobą nie musi regularnie podkreślać, ile waży, ile zarabia, ile wydał na butelkę wina i gdzie spędził wakacje. Ma pieniądze, to ma, wydaje je na to, co chce i już. To nikogo nie powinno obchodzić.

          I znowu - jesteśmy na forum internetowym, gdzie można napisać wszystko. Ileż tu było wątków, w których ematka dziwiła się niezmiernie, że ktoś mieszka w dwupokojowym mieszkaniu albo ma tylko jeden samochód (a nie daj Bóg nie ma wcale...)? Lub że przypomnę wątek o jedzeniu w pociągu i o tym, że ci, co nie stołują się w Warsie, to dziady? smile
          • kosmos_pierzasty Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 16:34
            sumire napisała:

            >Człowiek czujący się komfortowo ze sobą nie musi regularnie podkre
            > ślać, ile waży, ile zarabia, ile wydał na butelkę wina i gdzie spędził wakacje.

            No ale jednak pewne rzeczy wynikają przy okazji różnych dyskusji. Wg mnie wskazana jest swoboda i wyczucie sytuacji, dostosowanie informacji m.in. do rodzaju relacji z rozmówcą. Robienie z tych tematów tabu imo nie jest wcale konieczne.
            • nenia1 Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 16:47
              O właśnie, bardzo trafnie, to jest zbliżone do tego co nazwałam roboczo "pułapką jednego worka". Oczywiście, że są ludzie, którzy chwalą się wyjazdami zagranicznymi, ale są też tacy jak my, ludzie którzy lubią po prostu podróżować i podróżują w różne miejsce w miarę często i zwyczajnie lubią o tym mówić, bo przeżywają tam różne przygody, poznają nowe smaki, potrawy, ludzi, zwierzęta, rośliny, muzykę, kulturę i tyle a nie "chwalą się".
            • sumire Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 16:52
              Nie mówię o robieniu tabu - potrafię zorientować się w tym, ile zarabiają moi znajomi, oni zapewne również mają pojęcie o tym, ile zarabiam ja. Natomiast serio nie rozumiem wałkowania podobnych tematów na forum, bo doskonale wiadomo, że będzie to kosmicznie przekłamane.
              • nenia1 Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 17:07
                No z jednej strony tak, ale z drugiej strony - ilu się ma znajomych, w porównaniu z ludźmi, którzy siedzą na forum. Internet to dostęp do zbiorowej inteligencji i wiedzy. Z mojego punktu widzenia, czyli osoby, która lubi wymianę informacji, internet jest świetnym narzędziem, natomiast faktem jest również zjawisko o którym piszesz, akurat nie pojmuję tej potrzeby u części osób, a może i nad nią ubolewam, bo gdyby nie to mielibyśmy praktycznie idealne źródło szybkiego zdobywania informacji w praktycznie każdym temacie.
          • nenia1 Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 16:40
            sumire napisała:

            > Pytanie - po co w ogóle rozmawiać o stanie posiadania? Nic tak ludzi nie dzieli
            > , jak tenże.

            Nie musisz wcale rozmawiać stricte o stanie posiadania. Można rozmawiać o wszystkim, całkowicie neutralnym, o fryzjerze, wakacjach, butach, garnkach, samochodach, kremach, porcelanie, hobby czy czajniku, żeby ktoś stwierdził, że się "chwalisz", "snobujesz" ale "jesteś głupia" bo jak można tyle wydać jak można kupić coś innego taniej.

            > I znowu - jesteśmy na forum internetowym, gdzie można napisać wszystko. Ileż tu
            > było wątków, w których ematka dziwiła się niezmiernie

            No więc właśnie, jesteśmy na forum i nie da się ukryć, że jakaś grupa osób niestety nie daje rady błyszczeć inteligencją, więc wybiera kontrowersję, albo się nudzi i prowokuje jatkę.

            Tyle, że w efekcie pojawia się pułapka "wrzucenia do jednego worka" i w efekcie lądują tam wszyscy, którzy czasem zwyczajnie dobrze zarabiają i chcą pogadać o jakiś lepszych kosmetykach, garnkach czy butach.



          • grrru Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 16:42
            Bardzo trudno jest rozmawiać - pomijam small talk - omijając takie kwestie. Wakacje to zupełnie zwyczajny temat. Tematu zarobków można nie poruszać, ale to pośrednio wynika z miejsca pracy i stanowiska, a to jakoś głupio ukrywać. Mówienie o wadze jest dziwaczne, ale przecież widać czy komuś jest bliżej do 50 kg czy do 80.
    • cruella_demon Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 14:16
      Kwestia priorytetów. Chyba najbliżej mi punktu widzenia gruu i gromadzenia oszczędności. Lubię mieć solidne zabezpieczenie.
      Natomiast np. w kwestii ciuchów, nie uważam żeby markowa szmata była mi do czegoś potrzebna, Nie uważam, żeby mój 3,5 latek potrzebował kurtki za kilkaset złotych z sieciówki, skoro ta z Lidla jest takiej samej jakości a 3 razy tańsza. Natomiast bez mrugnięcia okiem wydam kasę na dobry gamingowy komputer, zrobiliśmy dziecku remont pokoju w wymarzonej strażackiej stylizacji, czy np lubimy wydawać na dobre żarcie.
      Gdybyś spotkała mnie z synem i oceniała po markach, to pewnie pomyślałabyś, że jesteśmy biedni.
      I tak jak patrzę po znajomych, to tak właśnie jest, jedna wyda wszystko na szmaty, druga ma biednie w domu, bo wszystko wydaje na egzotyczne podróże, a z kolei trzecia na wakacjach poza działką od 20 lat nie była, za to mieszkanie ma jak katalogu.
      A poza tym na forum na forum większość osób jest raczej zamożna, a w rzeczywistości mnóstwo ludzi kombinuje jak wyciułać od pierwszego do pierwszego. Uwierz, że w standardzie buty ecco nie są normą wink
      • grrru Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 14:28
        Z ciuchami to u mnie jest jeszcze inna sprawa. Chcę uczyć córkę, a za chwilę córki, że nie kupujemy tanich szmatek, bo za tę cenę ktoś drogo zapłacił - warunkami pracy, a poza tym płacimy za to wszyscy, bo nadprodukcja ubrań to koszmarne obciążenie dla świata. Z markami dla dorosłych mam już obcykane i wiem, które firmy są ok, a dziecięcymi jeszcze mam problem, bo na razie mnóstwo dostaję używanych, a jak używane to nie będę marudzić, że marka mało etyczna.
        • cruella_demon Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 18:43
          Akurat etykę marki mam głęboko w ......upie

          Ogólnie wyznaję zasadę, ma być dobre jakościowo i nie przepłacone, skoro mogę miec to samo taniej.
          Z drugiej strony nie lubię skąpców i nie uważam, że należy kisić kasę za wszelką cenę, czy dziadować.
          Mogłam dziecku kupić zamiast wozu strażackiego do spania, tapczanik z marketu, w sumie wyspałby się tak samo, ale radość dziecka bezcenna.
          Natomiast sporo ludzi żyje ponad stan. Wakacje, czy święta na kredyt i zero oszczędności. Znam ludzi, którzy zarabiają grubo powyżej średniej, a zepsuta lodówka stanowi katastrofę na miarę zatopienia Atlantydy, bo każdy miesiąc kończą praktycznie na debecie.
    • zasiedziala Re: I jeszcze... poziom życia Polaków. 04.01.19, 14:27
      Ja mam wąskie porównanie, jednak w czasach kiedy byłam w związku z przedstawicielem Europy Zachodniej w podobnym wieku nie dostrzegłam szczególnych różnic w sposobie ubioru, spędzania wolnego czasu itd. pomiędzy mną i moimi znajomymi a nimi. Natomiast istotna różnica, jaką wówczas widziałam to podejście do pracy, wśród mlodych Polaków wówczas panowało przekonanie, że pracę trzeba szanować, podczas gdy wśród tamtych - że praca ma szanować nas i nasze potrzeby. Jednak teraz wśród młodego pokolenia widzę, że przeważa to drugie podejście, więc powiedziałabym, że raczej nie odstajemy (przynajmniej porównując ludzi do 30rż zyjących w dużych miastach).