niewonska_specjalistka
06.01.19, 19:03
Gdybyscie musialy badz chcialy zmienic zawod w wieku 40 czy 40 kilku lat, to co byscie wybraly?
Jak wygladaja realia w przypadku osob po 40 zaczynajacych dopiero kariere w nowym zawodzie?
Jakie kierunki obecnie daja szanse na znalezienie sensownej pracy? Nie mowie o robieniu wielkiej kariery ani o zarabianiu milionow, po prostu o normalnej pracy za pieniadze pozwalajace godnie przezyc.
Czy zdecydowalybyscie sie na robienie kolejnych studiow licencjackich po 40.? Czy w ogole jest sens to robic?
A jesli nie studia to co?
Moja sytuacja: absolwentka licencjackiej anglistyki, srednio renomowana szkola wyzsza. Przez kilka lat, zaraz po studiach, pracowalam jako nauczyciel w podstawowce, ale nie chce tego znowu robic. Zreszta nie da sie z etatu w szkole utrzymac.
Przez wiele lat zajmowalam sie dziecmi i dorywczo robilam tlumaczenia i korepetycje, bylo ok no ale byl jeszcze ex-maz, wiec koszty zycia dzielily sie na dwie osoby pracujace. Ostatnich kilka lat to praca w duzej firmie jako pani z biura, taka od wszystkiego, z ktorej to pracy niedawno odeszlam bo zmienila sie obsada i po rostu dusilam sie tam.
Prawda jest taka, ze ja tak naprawde niewiele umiem. Brakuje mi tego konkretu, konkretnych umiejetnosci, praktycznego kierunku. Moj jedyny atut, perfekcyjny jezyk bylby dla mnie zrodlem utrzymania gdybym chciala i lubila uczyc, ale ja nie chce tego robic w pelnym wymiarze godzin, poza tym nie mam jakiegos super hiper podejscia do dzieci i mlodziezy, a bez tego przy dzisiejszej konkurencji ciezko. Poza tym denerwuje mnie sezonowosc tej pracy, to, ze wakacje to martwy okres, ze musisz dorabiac i szukac klientow jesli chcesz godnie zyc.
Co mnie interesuje: psychologia, dietetyka, zdrowie, literatura. Umysl mam raczej humanistyczny, ale mysle, ze poradzilabym sobie z kierunkiem bardziej scislym. Rozwazalam nawet zostanie ksiagowa, akurat liczyc umiem doskonale

.
Jestem w kropce jesli chodzi o moja przyszlosc zawodowa.
Czuje sie jakbym zmarnowala wiele lat na pozostawanie w pracy, w ktorej tak naprawde nie rozwijalam sie, i przegapilam ten moment kiedy powinnam byla sie doksztalcic.
Chwilowo przebywam za granica, zarabiam uczciwe pieniadze w prostej pracy, odkladam i mysle. Latem wracam do Polski i musze podjac decyzje co dalej...
Na szczescie potomstwo odchowane, tak wiec moge skupic sie na sobie, pytanie tylko w jakim kierunku pojsc?
Ematki, ktore zyja z dokopywania innym, panie z imponujaca kariera i tendencja do patrzenia na wszystko i wszystkich z dobrotliwa poblazliwoscia tudziez wyzszoscia, wszelkie wonskie specjalistki itp., itd. uprzejmie prosze o niewypowiadanie sie w tym watku (jesli celem ma byc dokopanie mnie tudziez innym, ktorym sie nie udalo) albo o wypowiadanie sie konkretnie i na temat.
Dziekuje.