Adopcja dziecka starszego, historia z życia

09.02.19, 00:12
Koleżanka opowiedziała mi historię, w sumie to dopowiedziała, bo historia opowiadana jest mi na bieżąco. Teraz ciągle siedzi mi ona w głowie i myślę o tym dziecku. Bohaterzy historii to wójostwo koleżanki.
Małżeństwo ma 20 letniego syna jedynaka, są w niego zapatrzeni jak w obrazek, chłopak sportowiec, osiąga dobre wyniki i w sporcie i nauce. Dostaje się tez na kierunek oblegany, zalicza pierwszy rok i jedzie z dziewczyną na weekend. Pech chciał, że z naprzeciwka prosto na nich jedzie pijany kierowca, chłopak ginie na miejscu, dziewczynie udaje się przeżyć.
Rodzice są zdruzgotani, nie potrafią się pogodzić z taką tragedią. Trzy lata po śmierci chłopaka przechodzą procedurę adopcyjną, jako że są już nie pierwszej młodości mogą dostać dziecko straszę, nie malucha. Początkowo chcą chłopca, ośrodek im odradza, zwłaszcza po śmierci starszego syna i proponują im dziewczynkę 8letnią.
Mała jest odebrana rodzicom, dom był patologiczny, alkohol, narkotyki, libację, w domu dziecka jest dwa lata.
Jak na takie przeżycia dziewczyna i tak jest silna, tzn jest bardzo wycofana, zagubiona, wstydliwa. Początkowo adopcyjni rodzice wożą ją po terapeutach, psychologach, wspomagają ją w nauce, bo ma olbrzymie braki. Po jakimś roku matka traci nią zainteresowanie, bo pomimo ich wysiłku dziewczynka nie spełnia ich oczekiwać. Ojciec też jest dla niech chłodny, ale spisuje się poprawnie.
Co ciekawe choć płeć dziecka się nie zgadza próbują ustawić dziewczynkę w ramy starszego syna, dziewczynka zaczyna trenować ten sam sport, nie idzie jej to totalnie, nie lubi, ale ojciec nalega aby kontynuowała. Matka narzeka, że pomimo wielu korepetycji dziewczyna osiąga dostateczne wyniki w nauce. Matka częściej niż z córką siedzi przy grobie syna.
Dziewczyną się nie interesuje, wygląda na to, że ją odrzuciła. Ojciec też w stosunku do dziewczyny jest inny niż był w stosunku do syna, ale on przynajmniej próbuje, czuje się za nia odpowiedzialny.
I tak się zastanawiam, mała dostała dom, finansowo jej nic nie brakuje, ale została po raz drugi odrzucona. Z drugiej strony chyba lepszy taki dom niż dom dziecka. Co myślicie?
    • tsaria Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 00:13
      wujostwo, jak taki babol mógł się dostać, aż razi w oczy tongue_out
      • apallosa Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 00:29
        To, co Ci państwo wyprawiaja, to tzw. projekcja zachowań.
        Na siłę, na tzw. chama(przepraszam za wyrażenie) próbuja z tej dziewczynki zrobić choćby minimalna kopie zmarłego syna. Wyjątkowy idiotyzm, choć niestety spotykany wśród rodziców adopcyjnych.
        Nie da się zrobić z nikogo substytutu innej osoby, bo każdy z nas jest inny, różny od pozostałych.
        Słyszałam o bardzo podobnym przypadku, tam niestety skończyło się to rozwiazaniem umowy adopcyjne, bo adoptowana dziewczynka,, nie spełniała oczekiwań".To nie jest mój głupi żart, takiego określenia użyła matka adoptowanej dziewczynki. Nie chciała jeździć konno, ani motorem, jak jej pierwowzór....
        Historię te dawno temu opowiedziała mi kierowniczka jednego z Domów Dziecka, więc nie jest to bzdura wyssana z palca.
        • mamaaspiama Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 23:04
          "rozwiazaniem umowy adopcyjne"

          Rozwiązaniem czego????
    • thea19 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 00:32
      ze to dziecko bedzie skopane emocjonalnie i ma marne szanse na zalozenie normalnej rodziny. jesli nikt jej nie nauczy kochac, to skonczy sie to zle.
      • tsaria Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 06:12
        Mnie zastanawia jedno, przecież zanim wzięli dziecko z dd mieli jakieś badania z psychologiem, kwalifikacje i dziwi mnie fakt, że nikt nie dostrzegł, że oni pomimo upływu lat nadal cierpią i tęsknią za synem i że prawdopodobnie te emocje przeleją na adoptowane dziecko, że będą chcieli mieć coś w zamian.
        Koleżanka opowiadała, że długo odchorowywali, jak ośrodek ich namawiał na dziewczynkę, a nie chłopca, więc ktoś pewien schemat zauważył, a pomimo to dali im dziecko.
        • jowita771 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 07:15
          Ktoś chciał dziecko wypchnąć i przymknął oko na te sprawy. Czytałam o chłopcu, którego adoptowała rodzina z dziećmi, rozwiązali adopcję jak chłopiec stał się dla nich niebezpieczny. I wtedy wyszło też na jaw, że w dd wiedzieli, że chłopiec nie powinien trafić do adopcji w ogóle, że ta adopcja nie miała szans się udać. Więc to nie jest tak, że ten, kto decyduje o adopcji się nie myli, jak w tym wypadku albo nie może mieć złych intancji, jak w opisanym przeze mnie.
          • ajaksiowa Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 07:23
            Podzielam zdanie joli😬
          • mamaaspiama Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 23:06
            "Ktoś chciał dziecko wypchnąć i przymknął oko na te sprawy."

            Dokładnie. Częste ☹️
        • asia_i_p Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 14:46
          Podejrzewam niestety, że w momencie, kiedy godzili się na dziecko starsze i w dodatku akceptowali pewne obciążenia, to byli za dobrą "okazją", żeby ją przepuścić.
          Ośrodki adopcyjne często reprezentują myślenie życzeniowe w dużym stopniu - na pewno pokochają, na pewno sobie poradzą (a jak nie, to nie nasz problem).
    • jola-kotka Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 00:56
      No oboje ci ludzie normalni nie sa. Wzieli zabaweczke co im miala wypelnic pustke, zabaweczka okazala sie trefna nie spelnila oczekiwan chorych psychicznie ludzi to zabaweczka posza w kat. To nie jest lepszy dom bo bardziej doluje bardziej niszczy. Raz ja skrzywdzono teraz daje jej sie do zrozumienia ze nie dala rady sprostac jest odrzucona. W domu dziecka sytuacja bylaby jasna jestem zyje tu bo tak musi byc . Nie odebrano by jej tak jawnie poczucia wlasnej wartosci.
    • zwyczajnamatka Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 06:17
      Nie rozumiem jak to się stało, że tacy ludzie zostali zakwalifikowani jako rodzina adopcyjna? Przecież wczesniej są badania psychologiczne itp. Nigdzie nie wyszło, że nie są gotowi? Że nie pogodzili się ze śmiercią syna?
      • mamaaspiama Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 23:12
        "Nigdzie nie wyszło, że nie są gotowi? Że nie pogodzili się ze śmiercią syna?"

        Na pewno wyszło. Ale ważniejsze było wypchnąć dziecko z systemu. Teraz to już wyłącznie tej rodziny problem. To naprawdę dość częste przypadki, zwłaszcza w przypadku dzieci problematycznych, ale "wyglądających" w miarę dobrze, bez widocznego upośledzeniaczy kalectwa.
        Straszne to jest, bo cierpią później wszyscy, w tym dzieci.
        • taki-sobie-nick Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 23:18
          mamaaspiama napisała:

          > "Nigdzie nie wyszło, że nie są gotowi? Że nie pogodzili się ze śmiercią syna?"
          >
          > Na pewno wyszło. Ale ważniejsze było wypchnąć dziecko z systemu.

          Pewnie, rodzice poinformowani o wszystkich wadach dziecka adoptowaliby je z pewnością równie chętnie i popracowali nad sobą... a może wcale by nie adoptowali?
    • kosmos_pierzasty Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 06:20
      Moim zdaniem taki dom jest lepszy niż dom dziecka. Nie jest dobry, ale jest mniejszym złem. Dziecko ma chyba jednak więcej przestrzeni do rozwoju i pomoc profesjonalistów z prawdziwego zdarzenia.
    • sylwadomowa Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 07:01
      To dobrzy ludzie, sensownie postąpili i mają dobre chęci, tylko się pogubili. Nie wiem, dlaczego takim trudnym rodzinom (śmierć syna, adopcja dziecka z problemami) nie przyznaje się opiekuna, który poprowadziłby ich przez skomplikowane emocje związane z nową sytuacją. Powinni systematycznie współpracować z psychologiem. Prawdopodobnie dorośli nie widzą swoich błędów, albo nie mają siły i sposobu na zmianę. Ja widzę potencjał w relacji dziewczynki z ojcem. On ma wolę stworzenia więzi, mocno się angażuje w sposób praktyczny, milimetr dalej jest zaangażowanie emocjonalne - i już mała ma przynajmniej kochającego tatę. A teraz ma tatę, na którego może liczyć - i to jest też wielka wartość.
      • bistian Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 07:26
        sylwadomowa napisała:

        > To dobrzy ludzie, sensownie postąpili i mają dobre chęci, tylko się pogubili.

        W rodzinie nieadopcyjnej też zdarzają się takie sytuacje, jedno dziecko tragicznie umiera, a rodzice nie mają już siły na normalne życie i pozostałe dzieci żyją w takim oczekiwaniu, aż rodzice się opamiętają, że mają jeszcze rodzinę i jakieś życie po życiu
        • z_lasu Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 15:27
          > pozostałe dzieci żyją w takim oczekiwaniu, aż rodzice się opamiętają

          I w poczuciu, że nie są "dość dobre", bo nigdy nie będą tak doskonałe jak wyidealizowane zmarłe dziecko. Dość częsty schemat. Tym bardziej zdumiewa oddawanie dziecka rodzicom zmarłego jedynaka. Przecież to się nie może udać sad
          • asia_i_p Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 15:47
            Będę brutalna - z punktu widzenia państwa to już się udało.
            Koszty utrzymania i terapii dziewczynki ponoszą jej rodzice adopcyjni, nie państwo, prawdopodobieństwo, że będzie produktywnym członkiem społeczeństwa, pomimo problemów, wciąż jest wyższe, niż gdyby pozostała w domu dziecka.
            • mamaaspiama Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 23:14
              " - z punktu widzenia państwa to już się udało."

              Dokładnie. W skali makro można odłączyć sukces.
              • taki-sobie-nick Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 23:16
                mamaaspiama napisała:

                > " - z punktu widzenia państwa to już się udało."
                >
                > Dokładnie. W skali makro można odłączyć sukces.

                Nie odłączyć, tylko ODTRĄBIĆ.
                • mamaaspiama Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 23:30
                  "ODTRĄBIĆ"
                  Miało być faktycznie odtrąbić. Zadziwia mnie czasem słownik w telefonie 😂
    • frey.a86 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 07:39
      Ci ludzie przeżyli niewyobrażalną tragedię, więc ich bym nie oceniała. Widzę za to ogromne błędy i zaniedbania pracowników ośrodka adopcyjnego, bo przecież oni nigdy nie powinni byli dostać dziecka. No i jest to przykład dla wszystkich, którzy łatwo rzucają hasełkami typu "po co im in vitro, jak można przecież adoptować". Jak widać nie można, wielu ludzi nie nadaje się na rodziców adopcyjnych.
      • hanusinamama Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 21:43
        Zgadzam sie. Znam rodzine gdzie matka pokochała dzecko adoptowane, ojciec nie...W sumie sytuacja lepsza niz bycie w bidulu ale to nie takie pstryk i kocham".
    • mama-ola Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 08:52
      Wielu rodziców biologicznych usiłuje wciągnąć dziecko w wymarzone ramy, to nie jest tylko problem adopcyjnych.
      Źle się dzieje, dziecku obniża się poczucie własnej wartości, gdy widzi, że nie spełnia oczekiwań. Smutne, ale i tak lepiej, że nie jest w DD.
    • berdebul Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 09:03
      Tak, lepszy taki dom, niż dom dziecka. Jeżeli masz możliwość, to warto pchnąć państwa do psychologa. Sensowny psycholog powinien pomóc całej trójce.
      Sport tak, ale niech dziewczynka sama wybierze. Korepetycje tak, ale w rozsądnym wymiarze godzin. Dziecko jest zdrowe? Nie ma FAS, jest w normie intelektualnej?
      • tsaria Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 09:47
        Dziecko jest zdrowe, nie ma Fas, ale jest ogromnie zaniedbane przez dom biologiczny w którym mała spędziła aż 6 lat, chyba dopiero rodzice adopcyjni wzięli ją na terapię i ona w głowie jako tako sobie poukładała. Jest wrażliwym, bardzo cichym i zamkniętym w sobie dzieckiem, ale problemów wychowawczych z nią nie mają. Nie uczy się dobrze, bo zapewne potencjał intelektualny ma ograniczony, wszystko jej idzie z trudem, ale te 3 w szkole ma, nie była z niczego na półrocze zagrożona, więc tak źle nie jest.
        Do sportu ojciec ją pcha, wybrał ten, bo jak tłumaczy, on podbuduje jej pewność siebie i przez to stanie się silniejsza i fizycznie i psychicznie, może zamiary ma dobre, ten sport najlepiej zna, zna trenera, ale mała sobie nie radzi, nie lubi i nie chce chodzić.
        Matka cierpi i chyba przestała walczyć, powiedziała do koleżanki, że najchętniej położyłaby się koło syna i tam już została. Mała początkowo pozwalała jej zająć myśli, było jakieś działanie, wożenie ją po lekarzach, terapiach, teraz to wyhamowało, za dużo myśli, za dużo wspomnień i ona się poddała. Dla dziewczynki jest obojętna.
        • sofia_87 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 12:37
          Biedna mała, potrzebuje domu i akceptacji rodziców. Biedna też ta matka, pewnie nie uporala się z depresją od śmierci syna, dziewczynka była chwilowym sposobem na odwrocenie uwagi. Jakby spełniała oczekiwania rodziców to i tak nic by to nie zmieniło, nigdy nie byłaby ich synem
          Psycholog jak najszybciej, dla wszystkich. Chociaż mała i tak w tej rodzinie nigdy nie otrzyma miłości sad
          • asia_i_p Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 15:09
            Ja myślę, że to nie prawda, że dziewczynka była chwilowym sposobem na odwrócenie uwagi.
            Patrząc na informacje, które mamy o matce, to nie chodzi o to, że dziewczynka nie spełniła oczekiwań, tylko że to matka nie spełniła swoich oczekiwań. Zapewne oczekiwała, że pokocha małą, a dała sobie na to za mało czasu + miała, że tak to prozaiczne ujmę, fatalne warunki biochemiczne, ciężko pokochać kogokolwiek, tkwiąc w depresji.

            Jeżeli ktoś mądry będzie potrafił pogadać z tą matką, zdjąć z niej brzemię obowiązku pokochania małej, wyjaśnić, że starczy, jeśli zaakceptuje, zrozumie i będzie wspierać, a przy tym namówi na kontynuację własnej terapii antydepresyjnej, to ona tę małą najpierw polubi, a potem może i pokocha. Tylko trzeba, żeby to nie było traktowane jako sprawdzian z człowieczeństwa, tylko jako zwyczajna ludzka sprawa - ludzie muszą się dotrzeć.
            • sofia_87 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 15:56
              Masz rację
              Po prostu szkoda mi tego dziecka, które potrzebuje miłości i rodzicow, którzy nie przepracowali tej traumy i pewnie nigdy im się to nie uda sad
            • mamaaspiama Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 23:16
              Asiu, bardzo mądrze piszesz. Podzielam Twoją opinię.
        • no-tak-ale Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 14:13
          No dobra a terapeuci dziewczynki nie powiedzieli matce że w pierwszej kolejności to ona powinna na terapię iść? Trener nie powiedział ojcu, że dziewczynka lepiej by so ie dała radę trenując inną dziedzinę?
          • tsaria Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 14:21
            Z tego co wiem matka na terapię chodziła, teraz się poddała i nie chodzi. Z trenerem nie wiem jak jest, faktem jest że mała na treningi chodzi choć wcale nie lubi i jest to taka dyscyplina sportu, ze może 5% dziewcząt w jej wieku byłaby tym zainteresowana, a może nawet mniej.
            Z tego co koleżanka mówi, dziewczynka jest raczej taka stacjonarna, sport jako sport mało ją interesuje, ona chce się jeszcze bawić, a nie w głowie jej treningi czy nauka.
            • berdebul Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 14:32
              To akurat normalne, ma parę lat do nadrobienia. Zdecydowanie zabrakło dobrego psychologa. Może warto pogadać z panem, bo brzmi na bardziej ogarniętego.
              Sztuki walki, czy piłka? Sport jest dobry i buduje pewność siebie, o ile jest mądry trener. Jeżeli mała nie ma sukcesów i nie czuje sie z tym dobrze, to może działać odwrotnie.
              • z_lasu Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 15:44
                > Sport jest dobry i buduje pewność siebie, o ile jest mądry trener.

                Nie do końca. Tzn. mądry trener to jest warunek konieczny, ale niedostateczny. Od dziecka nienawidziłam piłki w jakiejkolwiek formie i gier zespołowych i nie sądzę, żeby jakikolwiek trener dał radę mnie przekonać tak dalece bym to polubiła. Chętnie natomiast uprawiałam sporty bez piłki. Zmuszanie dziecka do sportu, którego nie lubi i "nie czuje" jest bez sensu, bo na tym nigdy nie zbuduje pewności siebie. A być może okazałaby się wspaniałą tancerką, lekkoatletką albo florecistką.
                • berdebul Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 17:50
                  Mądry trener potrafi pogadać z rodzicem, zwlaszcż jeżeli zna go 20+ lat i powiedziec „Zdzisiu, ona się stara, ale lepiej by jej było na ceramice...”.
    • livia.kalina Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 12:46
      Adopcja, bardzo często, to jest bardzo skomplikowany, wielopłaszczyznowy proces. On często z zewnątrz wygląda zupełnie inaczej niż wewnątrz. Jak interesują cię te tematy to gorąco polecam książkę mojej przyjaciółki. Hanna Barełkowska " Będziesz moim wszystkim". Książka jest bardzo rzetelnie napusana ale ostrzegam- to emocjonalna jazda bez trzymanki. Tam dobrze jest pokazane jal adopcja bywa skomplikowana. Nie oceniałabym tak surowo i jednoznacznie tych rodziców.
    • lilia.z.doliny Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 14:01
      wydaje mi sie, ze pomimo szczerych checi, nie udalo im sie pokochac
      a chyba tego oczekiwali - zastapic milosc miloscia

      wg mnie mechanizm nie jest skomplikowany
      problemem.jest, co teraz zrobic
      • asia_i_p Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 14:57
        Jeżeli się adoptuje dziecko, to niestety nie można mieć definicji miłości jak pensjonarka albo czasopismo "Twoje dziecko".

        Z góry należy oczekiwać, że rodzenie się tego uczucia to będzie proces, niezależny od wysiłków, należy być przygotowanym na to, żeby dać czas i luz i sobie i dziecku. Problemem jest to, że ci rodzice adopcyjni w tym wypadku mieli jedno dziecko, więc nie mieli żadnego porównania, jak różnie to może wyglądać w zależności od okoliczności. A nikt im o tym nie powiedział w trakcie przygotowania do adopcji, bo to, co pisałam powyżej + byli już tak zwanymi doświadczonymi rodzicami.

        Myślę, że ci rodzice potrzebują teraz sensownego terapeuty rodzinnego, który zamiast wywlekać z nich rozmaite odcienie uczuć - te są raczej jasne - ustawi ich na zasadzie, że to jest teraz dziecko pod ich opieką i na ich odpowiedzialności, emocji wzbudzić się na siłę nie da, ale da się zanim przyjdą te emocje budować poprawne relacje.

        Mogłoby pomóc spojrzenie na tę adopcję od innej strony - gdyby umarli ich znajomi i wzięli pod opiekę ich dziecko, to nie oczekiwali by od siebie natychmiastowego wybuchu uczucia, prawda? I nie mieliby poczucia, że mają obowiązek to dziecko kształtować, zrobić z niego nie wiadomo co. Więc i teraz niech tego nie oczekują, niech spróbują to dziecko poznać, zaakceptować i polubić takim, jakim jest. Jasne, że najlepsza dla dziewczynki byłaby pełna miłość rodzicielska, ale sympatia, wsparcie, zrozumienie, poczucie bezpieczeństwa i akceptacja to też nie jest mało, na pewno więcej, niż dostałaby w domu dziecka.
    • mamablue Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 14:19
      Przykra historia. Szkoda rodziców. Dziewczynka chyba i tak jest w lepszej sytuacji niż była wcześniej.
      • claudel6 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 10.02.19, 20:46
        szkoda rodziców??
    • mrs.solis Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 15:05
      Gdyby osrodki adopcyjne z gory szczerze ostrzegaly rodzicow, ze niektore, jak nie wiekszosc dzieci z DD nigdy nie spelnia zadnych ich oczekiwan to moze mniej byloby takich sytuacji. Druga sparwa, to oddanie dziecka do adpocji rodzicom, ktorzy ciagle rozpaczaja po smierci swojego dziecka to juz nieporozumienie. Mysle, ze nawet gdyby byl to chlopiec i bylby dobry w tym samym sporcie co syn to i tak by to nic nie dalo. To ciagle nie bylby ich syn.
      • sofia_87 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 15:10
        To prawda
      • taki-sobie-nick Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 22:05
        mrs.solis napisała:

        > Gdyby osrodki adopcyjne z gory szczerze ostrzegaly rodzicow, ze niektore, jak n
        > ie wiekszosc dzieci z DD nigdy nie spelnia zadnych ich oczekiwan...

        ... to radykalnie spadłaby ilość adopcji.
    • srebrnarybka Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 15:25
      Cóż, to jest wynik modnego dzisiaj traktowania posiadania dziecka, tak biologicznego, jak i adopcyjnego, jako spełnienia marzeń i zaspokojenia potrzeby rodziców, pomijając ten drobny szczegół, że to przede wszystkim dziecku potrzebni są rodzice. Oczywiście niemożność posiadania upragnionego potomstwa czy utrata kochanego dziecka to ogromna tragedia, ale mimo wszystko inne dziecko nie może być traktowane jako środek na uspokojenie rodziców, bo to jest traktowanie dziecka przedmiotowe. Gdyby rodzice postrzegali swoją relację ze zmarłym synem w kategoriach czynienia dobra (wychowujemy dziecko nie po to, by spełnić swoje marzenia, tylko po to, by innej, małej i zależnej od nas osobie, dać to, co najlepsze), mogliby dokonać następującej operacji myślowej: nie możemy już troszczyć się o potrzeby syna (zresztą był on już dorosły, więc i owo troszczenie było ograniczone), mamy więcej czasu, pieniędzy, energii, możliwość poświęcenia komuś więcej uwagi, więc poświęćmy tę uwagę na czynienie dobra w inny sposób. Być może więc stwórzmy dom dziecku, które owego domu nie ma. Relacja z 8letnim dzieckiem nie będzie wszak taka, jak z rodzonym, bo ono przychodzi już jakoś ukształtowane. No, ale przecież można mu stworzyć dobry dom. Ale pod warunkiem, że chce się jego dobra, a nie własnego. Ci państwo najwyraźniej zaś chcieli, by bezbronne i skrzywdzone dziecko zastąpiło im syna, a nie chodziło im o dobro tego dziecka.
      Czy dla dziecka to lepsze niż DD? Może i tak, chociaż jednak matka powinna poddać się terapii, bo to, co dziecko ogląda, może je bardzo wykrzywić.
      • asia_i_p Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 15:31
        To niekoniecznie jest egoizm i przedkładanie własnego dobra nad dobro dziecka. To może być bardzo wysoko stawiana poprzeczka w odniesieniu właśnie do dobra dziecka - że miłość ma wyleczyć rany, że będzie się to dziecko kochać za te wszystkie lata, kiedy nie było kochane - i straszne rozczarowanie sobą, że się nie jest w stanie sprostać.

        Nie uderzaj w tony wyższości nad nimi, bo oni wbrew pozorom mogą być bardziej wymagającymi ludźmi wobec siebie niż ty i ja i z tego, a nie z egoizmu, mogą wynikać ich problemy.
        • srebrnarybka Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 15:54
          Ja nie tyle "uderzam w tony wyższości" nad nimi, co polemizuję z pewnym, rozpowszechnionym dziś poglądem, w myśl którego dziecko ma się"po coś", a nie dla niego samego.
          No i oczywiście brak realizmu: 8latka z patologicznej rodziny zapewne ma taki bagaż życiowy, że szanse, by dorównała dziecku z kochającej, zamożnej i kulturalnej rodziny są niewielkie i nie należy tego oczekiwać, ciesząc się, jeśli dziecko w ogóle wyjdzie na ludzi i będzie fryzjerką albo sprzedawczynią. Psycholodzy, a także e-matki na forum, lubią rozpisywać się na temat tego, że w wychowaniu liczą się tylko 3 pierwsze lata życia, że jak dziecka się nie przytulało w niemowlęctwie, to będzie kaleką emocjonalnym na całe życie, ba - takim kaleką ma być dziecko niepołożone na brzuchu po porodzie, oczywiście także niekarmione piersią na żądanie przez co najmniej 3 lata, że matka nie może dziecku powiedzieć, że teraz się nie będzie z im bawić, bo gotuje obiad albo wiesza pranie - nie ma rzucić te "nieważne" czynności, bo dziecko akurat ma ochotę pobawić się z mamą, a inaczej nabędzie traumy na całe życie itp. itd. - Tu zaś mamy do czynienia nie z dzieckiem, któremu wyrządzano takie "krzywdy", ale z dzieckiem, które przeżyło ileś lat w patologicznej rodzinie, a potem w placówce i traumy ma rzeczywiste. Oczywiście należy pracować nad ich wyrównaniem. Ludzie są różni, więc i dziewczynka ma szansę wiele przepracować. Ale łudzenie się, że będzie dzieckiem takim, jakby urodziła się w normalnej rodzinie i wychowywała w niej od początku dowodzi braku realizmu i szkoda, że w procesie adopcyjnym rodzicom tego nie uświadomiono. Dlaczego jednak dostatecznie ucząca się dziewczynka, która ma szanse zostać fryzjerką, kucharką czy krawcową miałaby być kimś gorszym, niż syn, który dostał się na trudno dostępne studia?
      • apallosa [...] 09.02.19, 15:39
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • asia_i_p Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 15:44
          Znasz historie tych, którzy przetrwali. Ci, którzy się załamali, nie przeżyli, żeby je opowiedzieć.
          Człowiek ma określoną psychikę, określone możliwości adaptacji. Nie zależy od niego, jakie mu przypadły w biologicznej loterii, może nad tym popracować, ale to wymaga przestrzeni i swobody, a tacy święci oburzeni jak ty ani jednego, ani drugiego zazwyczaj tej osieroconej osobie nie dają.
          • apallosa Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 16:14
            Tak, masz rację...
            Ile mogło minąć lat od śmierci syna tych państwa? Dwa lata, trzy? Znając długość procesów adopcyjnych w Polsce obstawiam dwa minimum.
            To jest dość czasu, aby dorosła, zrównoważona psychicznie osoba przepracowala żałobę, z pomoca psychologa czy też bez... A tutaj mamuncia dostała nie taka zabaweczke, jaką by chciała, no to obrazona primadonna ucieka na cmentarz i tam odstawia drame-Queen.
            Nie nadaje się kobieta do roli matki adopcyjne i już-trzeba to wyraźnie napisać, a nie bawić się w gdybanie. To nie jest małe dziewczątko, które nie dostało lalki Barbie, więc płacze... To jest dojrzała kobieta o mentalnosci primadonny fiksum-dyrdum.
            Nie trzeba znać wszystkich tych, którzy ocaleli z obozów czy wojen, bo to jest niemozliwe. Tak-ludzie mają różna odporność na ból, cierpienie, stratę najbliższych. Ktoś jest słaby, no to niestety... nie może być podpora dla małego słabego dziecka.
            • z_lasu Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 16:41
              Ale ta kobieta miała prawo nie wiedzieć, że nie podoła i nie ma jej winy w tym, że nie udźwignęła ciężaru. Starała się, nie dała rady, szacun za dobre chęci i odpowiedzialność za podjętą decyzję (nie oddali przecież dziecka z powrotem). Natomiast sztab psychologów i innych specjalistów, którzy tak strasznie szczegółowo weryfikują kandydatów na rodziców adopcyjnych powinien był wiedzieć, że rodzice, którzy stracili jedynaka to nie są dobrzy kandydaci niezależnie od predyspozycji psychicznych. A tu do tego była jeszcze nieprzepracowana żałoba...
            • claudel6 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 10.02.19, 20:54
              można nie przepracować straty dziecka nigdy. ale dorosły człowiek powinien być świadomy tego, co czuje. nawet jeśli jest to rozpacz bezbrzeżna, to powinien być świadomy jej bezbrzeżności. no i dorosły człowiek powinien być odpowiedzialny. wzięli tę dziewczynkę nie po to, by dać jej wikt i opierunek, ale stworzyć dom. dać miłość. jeśli nie potrafili, nie byli pewni, nie byli gotowi, nigdy nie powinni nawet o tym myśleć. zgadzam się z Tobą - to co robią jest niewybaczalne.
        • fredzia098 [...] 09.02.19, 20:48
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • apallosa Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 21:24
            To było do mnie, czy do z_lasu?
            Bo jeżeli do mnie, to wiesz co? Cieszę się bardzo z twojej wypowiedzi... Serio się cieszę. Zagram w kasynie (zgodnie z zasadą, że kogo bezpodstawnie obrzucono błotem, ten na pewno wygra).
            Kto tu jest podły? Ja? No pewnie, że jestem:wredna, okrutna, bez serca itp... Bo nie uzalam się nad matka drama-Queen?
            • fredzia098 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 21:34
              To było oczywiście do ciebie. Nie obrzuciłam cię bezpodstawnie błotem. Ty przekroczyłaś wszelkie granice. Nazywać matkę, która straciła dziecko drama-Queen ??? I to wszystko co przedtem pisałaś? Ale ty nie zrozumiesz bo masz inteligencję emocjonalną ameby, dopiero jak się na własnej skórze przekonasz, jak ci los każe zapłacić za twoją podłość, za twoje słowa, jak ci los powie "sprawdzam" i cię postawi w roli takiej matki to wtedy gdy sama poczujesz, to zrozumiesz.
              • apallosa [...] 09.02.19, 21:46
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • umi Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 22:00
                  Kretynka latająca po cmentarzu nie jest kretynką. To jest chory czlowiek potrzebujący pomocy. osoby w zaawansowanej depresji często same nie są sobie w stanie pomoc i potrzeba im czyjejś pomocy.

                  Kretynami można za to nazwać odpowiedzialnych za tą adopcję. Jesli stan tego dziecka naprawe jest taki jak tsaria napisała, to 8-latka jak najbardziej miała szansę trafic do innej, normalnej rodziny. Dziewczynka bez FAS, bez RAD, nieagresywna, bez innych problemów wychowawczych poza wycofaniem, wcale nie taka duza.. .aż się prosi żeby wziąć, jeśli ktos czeka w kolejce i starsze dziecko jest dla niego dopuszczalne.
                  • umi Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 22:02
                    Oby się okreslili i albo zostali tymi rodzicami, albo zrezygnowali, bo z kazdym rokiem jej szanse na normalny dom maleją. Jak im się "odwidzi" za trzy - cztery lata, to już będzie kiepsko.
                    • apallosa Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 23:02
                      No właśnie cały czas o tym pisze. A tu już mnie od psychopatek nawyzywaly co poniektore....
                      Mądrze napisane. Bardzo mądrze i na temat.
                • fredzia098 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 22:00
                  Mam nadzieję, że pracujesz w prosektorium i nikt żywy nie ma do czynienia z tak bezduszną istotą jak ty. Ale jak powiedziałam, ty tego nie zrozumiesz, nie widzisz nic złego w słowach, którymi opisałaś tą matkę, bo albo jesteś upośledzona, albo masz zerową empatię i inteligencję emocjonalną. Nigdy w życiu nie spotkałam się z tak podłym i okrutnym tekstem jaki wygłosiłaś. Chojrakujesz strasznie, dopóki ty nie znajdziesz się w takiej sytuacji. I naprawdę nie boisz się śmierci własnego dziecka, nie przeraża się to, nie ruszyłoby cię to, nie obeszło? Ty w ogóle masz w sobie jakieś uczucia?
                  • cruella_demon Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 22:07
                    I naprawdę nie boisz się śmie
                    > rci własnego dziecka, nie przeraża się to, nie ruszyłoby cię to, nie obeszło?

                    Daj spokój, nikt normalny by czegoś takiego nie napisał. To jakaś psychopatka.
          • apallosa [...] 10.02.19, 11:08
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • wioskowy_glupek Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 10.02.19, 10:22
          Jesteś obrzydliwą mendą
      • taki-sobie-nick Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 22:06
        srebrnarybka napisała:

        > Cóż, to jest wynik modnego dzisiaj

        Chrzanisz dziewczę. Bynajmniej nie jest to nowy trend.
        • apallosa Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 23:00
          A nazwijcie mnie jak chcecie. Psychopatka mogę byc w waszych oczach. Bezduszna? No to w takim razie moi koledzy/koleżanki z pracy też jesteśmy potworami bez serca.
          Jakbym się litowalanad każdym umierający na oddziale....tobym nie przepracowala ani jednego dnia. Taki zawód.
          Bynajmniej nie pracuje w prisektorium. A szkoda-bo tam są przefajni ludzie na mojej zmianie.
      • verdana Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 10.02.19, 14:35
        Ośroek adopcyjny NIGDY nie daje dziecka ludziom, którzy traktują to jako "pomoc sierotce". Warunkiem jest, aby to rodzice chcieli mieć dziecko, a nie chcieli pomóc dziecku. dopcje na zasadzie "pomogę dziecku" po prostu sie nie udają. Moja przyjaciółka pracowała wiele lat w ośrodku adopcyjnym, napisała na ten temat doktorat - i tu warunkiem tego, aby adopcja sie udała, jest pragnienie dziecka, a nie pragnienie pełnienia roli rodzica, ani tym bardziej "dobrej pani".
        Ci ludzie są ofiarą wadliwej kwalifikacji, chcieli nei dziecko, ale zastępcę syna. To sie nie mogło udać.
    • boo-boo Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 17:03
      Mnie zastanawia jak oni przeszli wszystkie procedury żeby zostać rodzicami adopcyjnymi.
      • asia_i_p Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 17:17
        Prawdopodobnie ukryli depresję kobiety. Nie bardzo mieli inne wyjście, bo w Polsce nie ma uczciwego podejścia - ty nam powiesz o depresji, a my przebadamy, czy możesz teraz zostać rodzicem, czy może po terapii, jest bardziej podejście, że taki z historią leczenia psychiatrycznego to z zasady podejrzany jest.
        • katja.katja Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 18:56
          Ale już kobieta chorująca przez wiele lat psychicznie może zostać na legalu matką nawet 5-rga dzieci, nie mówiąc już o alkoholikach etc.
          40-latka nie może zaadoptować niemowlaka choć kobiety w tym wieku naturalnie zachodzą w ciążę i rodzą i nikt im tych dzieci nie odbiera "bo są za stare na niemowlaka".
      • umi Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 18:46
        Też się nad tym zastanawiam. I nad tym, gdzie w tej szafie jest trup tongue_out Bo z tego tu nic sie kupy nie trzyma:

        "Mała jest odebrana rodzicom, dom był patologiczny, alkohol, narkotyki, libację, w domu dziecka jest dwa lata" ale jednocześnie: "Dziecko jest zdrowe, nie ma Fas"; "Jest wrażliwym, bardzo cichym i zamkniętym w sobie dzieckiem, ale problemów wychowawczych z nią nie mają". No i do tego "faktem jest że mała na treningi chodzi choć wcale nie lubi".

        Nie buntuje im się, jest grzeczna, nie stosuje przemocy wobec innych dzieci, nie ma całej gamy innych zaburzeń z osławionym RAD na czele. Jedyne co jest nie tak, to zamknięta w sobie i problemy z nauką??? To jest dziecko z rodziny, gdzie alkohol przeplatał się z narkotykami??? Problemy w nauce to będzie miało 90% dzieci zabranych nawet z normalnych domów odebranych w wieku 6 lat i na dwa lata "wsadzonych" do domu dziecka. Toć przeciez jest początek edukacji szkolnej, a jej tam pewnie nikt nie przypilnował, do tego taka zmiana srodowiska sama w sobie jest szokiem. Powodem zwycofania dziecka, zamkniecia w sobie i szeregu zaburzen tez.

        Kto im to dziecko dał i skąd oni je wzięli??? Dziwne to wszystko...
        Poza tym nie trzeba wielkiej wiedzy, żeby rozpoznac nawrót depresji. Matka adopcyjna powinna się wybrać się do psychiatry, bo terapeuta jej widac nie wystacza. Wiedzą, ze dziecko trzeba zabrac do terapeuty, a sami u siebei nie zauwazaja czegos tak oczywistego jak nawrót depresji???

        A to mnie rozbawiło szczerze: "dziewczynka jest raczej taka stacjonarna, sport jako sport mało ją interesuje, ona chce się jeszcze bawić, a nie w głowie jej treningi czy nauka" - No raczej, skoro dziewczynka ma dopiero 9 lat. Nie każdy musi być sporotowym asem, w ogóle wiele dzieci w tym wieku nie pali się do obowiązku, zwłaszcza że u niej były te dwa taka w DD.

        Tsaria, nie obraź się, ale oni Ci jakis kit wciskają. Jedyne co można tutaj dodać, ze jesli panistwo maja fundusze, to zamiast tego sportu wybranego przez ojca, może jazda konna byłaby dobrym rozwiązaniem? Konie dobrze wpływaja na dzieci po przejsciach a kontakt ze zwierzeciem może ja przekonac do sportu. A jak nie, to moze jakis taniec?
        • katja.katja Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 18:57
          Dzieci z takich domów mogą być grzeczne, spokojne i wycofane. Tak samo oczywiście jak i w drugą stronę - mogą też być agresywne.
          • umi Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 19:27
            Nawet jesli jakims cudem dziecko z takiej patologii zachowuje się jak zwykłe dziecko po przejsciach, nie wyglada na to, żeby tych ludzi ktokolwiek przygotował do roli rodzica. Poza tym oni podobno dobrze wychowali juz jedno dziecko. I co? Nic im w głowach nie zostało???
            • katja.katja Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 21:07
              Nie ma zwykłego dziecka po przejściach niestety, może jakiś mały promil o wyjątkowo silnym układzie nerwowym i wyjątkowo szczęśliwym splocie innych osobniczych cech.
              Dzieci po przejściach mogą być zarówno agresywne, jak i nadmiernie spokojne, grzeczne i wycofane co też dobre nie jest zresztą.
              • umi Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 22:06
                Zwykłe dziecko po przejsciach = dziecko ze środowiska niepatologiczne po przejściach. To miałam na myśli. W odróznieniu od dziecka ze śrdowiska patologicznego, które ma sobą te same przejscia.
              • aandzia43 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 22:14
                Znałam dzieci z patologii bez FAS-u - matka nie uzależniona, raczej współuzależniona i nieporadna, w ciąży nie piła wcale, albo na tyle mało, że nie doszło do uszkodzeń płodu. Znałam dzieci z patologii bez RAD-u, bo matka nie była na tyle zaburzona zeby nie nawiązać więzi z niemowlakiem, a liczne starsze rodzeństwo też dopieszczało. Kilkoro dzieciakow wyszło na prostą dzięki porządnym rodzinom zastępczym i niepatologicznym krewnym.
    • cruella_demon Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 18:51
      W pierwszej chwili pomyślałam, jak to w ogóle możliwe, że psycholog dopuścił ich jako rodziców adopcyjnych. Ale zgadzam się z wpisami, że ośrodek skorzystał z okazji, żeby wypchnąć dziecko nieadopcyjne. Prawda jest taka, że gdyby nie ci ludzie dziewczynka zostałaby w DD do pełnoletności, bo nikt nie chce adoptować takich dzieci.
      Po zastanowieniu uważam, że i tak obecna sytuacja jest lepsza (nie mylić z dobra, bo dobra nie jest, ale mimo wszystko czasem trzeba wybrać mniejsze zło) niż pozostanie w DD i stykanie się tam z różnego rodzaju patologią.
      • berdebul Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 19:02
        Jakich? Cichych i wycofanych? Dzieciak potrzebuje terapii, ale jest rokujący. Nie ma FAS i rad.
        • cruella_demon Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 19:11
          Po pierwsze nie uwierzę, że dziecko z tak głębokiej patologii, przebywające 2 lata w dd, nie ma żadnych dysfunkcji. To, że jest spokojne i wycofane, nie znaczy, że jest w pełni zdrowe, czy niezaburzone. Normalny ośmiolatek nie ma samych trój.
          Po drugie nikt nie chce dziecka w tym wieku, ludzie chcą brać małe dzieci. Wolą długo czekać na malucha niż brać duże "od ręki".
          • umi Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 19:29
            "Po pierwsze nie uwierzę (...) dysfunkcji" - też w to nie wierzę. Albo dziecko nie jest z głebokiej patologii, albo problem jest dużo głębszy.
            • tsaria Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 10.02.19, 13:51
              Ja wierzę, choc do końca nie wiem jak jest w tym przypadku, tylko to co opowiada mi koleżanka, a jej opinia tez jest subiektywna.
              Za to mam koleżankę, która razem ze swoim rodzeństwem, całą trójkę byli odebrani z domu rodzinnego pod koniec lat 80, a wtedy odbierało się dzieci z naprawdę głębokiej patologii. Koleżanka miała 7 lat, siostra 11, a brat 3, całe dzieciństwo spędzili w dd, matka nimi interesowała się góra raz w roku, ojciec w ogóle, zresztą chyba każde miało innego. I te dzieci dziś są normalnymi ludźmi, mają swoje rodziny, żadne nie poszło w ślad matki, koleżanka po latach studia skończyła, brat firmę założył, a najstarsza opiekuje się swoim niepełnosprawnym dzieckiem. Co mnie dziwi to ja na taką ich matkę to nawet splunąć bym nie chciała, bo wyjątkowo podła była, a i koleżanka i jej młodszy brat matce pomagali dopóki nie odeszła z tego padołu, najstarsza siostra tylko matki się wyrzekła i szczerze jej nienawidziła. Nie mieli dysfunkcji uniemożliwiających normalne życie, fasu czy radu, z resztą sobie poradzili lepiej lub gorzej, ale poradzili. Żadne z nich nie miało nigdy problemów z prawem, alkoholem czy narkotykami, każde dziś żyje uczciwie.
              • umi Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 10.02.19, 14:17
                Czyli pozytywne przykłady tez są jak widać. Ja się nie spotkałam, ale może faktycznie to mozliwe. Tym bardziej szkoda dziecka, bo w innej sytuacji miałoby szansę na szczęsliwe, normalne życie. Nie da się zasugerwac panu, zeby pomógł żonie i wziął ją do lekarza? I ktos ogarnięty kogo posłuchają (nawet nauczyciel albo ktokolwiek kto ma dzieci, troche doswiadczenia i zdrowego rozsadku, nie musi byc koniecznie psycholog) mógłby im przyblizyc etapy rozwoju dziecka i uswiadomić co się z ta mała dzieje i jak ja krzywdza takim zachowaniem?
        • asia_i_p Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 20:23
          8-letnich.
          Wszyscy chcą niemowlę, przedszkolaka już trudno "wydać".
      • lauren6 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 10.02.19, 12:30
        > Ale zgadzam się z wpisami, że ośrodek skorzystał z okazji, żeby wypchnąć dziecko nieadopcyjne.

        Dziewczynka mogła mieć przez lata nieuregulowaną sytuację prawną. Tak się niestety często zdarza, gdy sądy dają trzecią, piątą szansę pato rodzicom biologicznym. I tym sposobem z adopcyjnego dziecka stała się nieadopcyjnym.
    • majenkir Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 19:46
      Ja tez bym nie kochala adoptowanego tak bardzo jak swojego.
      A tak z boku patrzac, ta mala i tak ma 100x lepiej w tej rodzinie niz w bidulu.
    • bo_gna Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 21:08
      Przykra historia, żal dziewczynki, że tak trafiła, w domu dziecka by miała jasną sytuację, a tutaj taka rodzina/nierodzina, która chce ale nie chce, to takie skomplikowane na taką małą dziewczynkę sad oby tylko wzięli się w garść, zaczęli pracować nad sobą, skupili się na przyszłości, a nie na tym co było i nie oddali tej dziewczynki, ona dosyć już przeszła...
      • apallosa Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 21:32
        No toteż wlasnie o tym piszę.
        Ja rozumiem ból po stracie syna.... Ale to, co ta matka wyprawia, to już jest żałosne i mega-durne.
        Ma teraz małą dziewczynkę w domu i multum zadań do spełnienia. Niech nie gania na cmentarz jak stara dewota, tylko weźmie dziewczynkę chociażby na plac zabaw czy na pływanie. Niech poobserwuje, czym ta mała naprawdę chcę się zajmowac:plywaniem, tańcem, gimnastyka... Bo nie wierzę, aby dziecko (nawet cichutkie jak myszka) nie miało żadnych zainteresowań czy predyspozycji.
        Miałam sąsiadów, którzy stracili swoją córeczkę (7letnia,zatruli ja niechcący muchomorami sromotnikowymi). Było tam w domu istne pandemonium, a jednak dali radę odbudować rodzinę, doczekali się też nowego dziecka... Czyli można-pod warunkiem, że nie chowa się głowy w pasek i nie terroryzuje się otoczenia swoją,, depresja".
        • heca7 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 21:41
          Moja matka miała w dzieciństwie sąsiadów. Mieli jednego syna, też dobrze się uczył , nie sprawiał kłopotów. W dniu swoich (18 albo 19) urodzin poszedł nad Wisłę z kolegami i utopił się. Rok później urodziła im się córka. Różnie sobie ludzie radzą z traumą po śmierci dziecka. A niektórzy jak widać sobie nie radzą. Szkoda, że ta kobieta nie chodzi na żadną terapię.
          • apallosa Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 21:49
            No właśnie... Skoro sobie nie radzą, to kto dał im (szczególnie jej) dziecko na wychowanie? Nijak pojąć nie mogę...
            • sofia_87 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 22:32
              A to już raczej nie wina tej kobiety oplakujacej syna, tylko specjalistów z ośrodka, których obowiązkiem było przeanalizowanie sytuacji
        • sofia_87 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 22:31
          Ale różnica jest taka, że to drugie dziecko także było ich biologiczne
      • yennefer.00 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 23:15
        No właśnie, dziecko kolejny raz doświadcza odrzucenia i jak to dziecko możliwe, że upatruje winy w sobie. Ciężko powiedzieć, czy ta sytuacja lepsza niż dom dziecka
    • kouda Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 22:06
      Nigdy nie pokochają obcej dziewczynki jak jedynego syna. I to jest oczywiste i nie ma co zaprzeczać, śni się oszukiwać. Nigdy tez ona im go nie zastąpi. . Co nie znaczy, ze nie mogą nawzajem dac sobie wieje dobrego, w tej dramatycznej sytuacji, jakiej się znaleźli / wszyscy. Osieroceni rodzice i pokrzywdzona dziewczynka
      • yennefer.00 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 23:39
        Ale ta dziewczynka nie jest tam od dawania im czegoś, to dziecko, które potrzebuję opieki i akceptacji
        • katja.katja Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 10.02.19, 10:28
          Każde dziecko potrzebuje.
    • lauren6 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 23:03
      Taka rodzina to jest patologia, bo nie zaspokaja potrzeb emocjonalnych dziecka. Oprócz jej obecnych problemów związanych z porzuceniem przez rodziców biologicznych, dokładają jej kolejne. Dziewczynka ma już pewnie skopaną samoocenę, a będzie jeszcze gorzej.

      Oczywiście, że rodzina zastępcza, bez takich obciążeń jak wyidealizowane zmarłego dziecko, byłaby lepsza.
      • yennefer.00 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 09.02.19, 23:15
        Sporo w tym racji
      • claudel6 Re: Adopcja dziecka starszego, historia z życia 10.02.19, 21:00
        no dokładnie, to dziecko zalicza teraz drugą traumę odrzucenia i dysfunkcyjnej rodziny, tylko taką w białych rękawiczkach.
Pełna wersja