tsaria
09.02.19, 00:12
Koleżanka opowiedziała mi historię, w sumie to dopowiedziała, bo historia opowiadana jest mi na bieżąco. Teraz ciągle siedzi mi ona w głowie i myślę o tym dziecku. Bohaterzy historii to wójostwo koleżanki.
Małżeństwo ma 20 letniego syna jedynaka, są w niego zapatrzeni jak w obrazek, chłopak sportowiec, osiąga dobre wyniki i w sporcie i nauce. Dostaje się tez na kierunek oblegany, zalicza pierwszy rok i jedzie z dziewczyną na weekend. Pech chciał, że z naprzeciwka prosto na nich jedzie pijany kierowca, chłopak ginie na miejscu, dziewczynie udaje się przeżyć.
Rodzice są zdruzgotani, nie potrafią się pogodzić z taką tragedią. Trzy lata po śmierci chłopaka przechodzą procedurę adopcyjną, jako że są już nie pierwszej młodości mogą dostać dziecko straszę, nie malucha. Początkowo chcą chłopca, ośrodek im odradza, zwłaszcza po śmierci starszego syna i proponują im dziewczynkę 8letnią.
Mała jest odebrana rodzicom, dom był patologiczny, alkohol, narkotyki, libację, w domu dziecka jest dwa lata.
Jak na takie przeżycia dziewczyna i tak jest silna, tzn jest bardzo wycofana, zagubiona, wstydliwa. Początkowo adopcyjni rodzice wożą ją po terapeutach, psychologach, wspomagają ją w nauce, bo ma olbrzymie braki. Po jakimś roku matka traci nią zainteresowanie, bo pomimo ich wysiłku dziewczynka nie spełnia ich oczekiwać. Ojciec też jest dla niech chłodny, ale spisuje się poprawnie.
Co ciekawe choć płeć dziecka się nie zgadza próbują ustawić dziewczynkę w ramy starszego syna, dziewczynka zaczyna trenować ten sam sport, nie idzie jej to totalnie, nie lubi, ale ojciec nalega aby kontynuowała. Matka narzeka, że pomimo wielu korepetycji dziewczyna osiąga dostateczne wyniki w nauce. Matka częściej niż z córką siedzi przy grobie syna.
Dziewczyną się nie interesuje, wygląda na to, że ją odrzuciła. Ojciec też w stosunku do dziewczyny jest inny niż był w stosunku do syna, ale on przynajmniej próbuje, czuje się za nia odpowiedzialny.
I tak się zastanawiam, mała dostała dom, finansowo jej nic nie brakuje, ale została po raz drugi odrzucona. Z drugiej strony chyba lepszy taki dom niż dom dziecka. Co myślicie?