katriel
01.03.19, 17:07
"Petycyjny" wątek a2-a poleciał na oślą, a trochę szkoda, bo pojawiła się tam interesująca wątpliwość, dotycząca tematu w gruncie rzeczy pobocznego wobec kwestii LGBT, której to wątpliwości jakoś nikt rzeczowo nie wyjaśnił.
W pewnym momencie dyskusji a2-a przywołuje następujące zdanie z petycji:
Zajęcia te – które mają realizować kontrowersyjne standardy WHO – będą ponadto zachęcały dzieci już w okresie wczesnego dzieciństwa do czerpania „radości i przyjemności z dotykania własnego ciała” i masturbacji.
...i spotyka się ze zmasowanym odporem.
Ematki piszą: "jawne kłamstwa"; "uwierzyłeś, że ktoś będzie uczył małe dzieci masturbacji - jesteś idiotą"; "przejrzałam (dokument) i nie widzę nawet wzmianki o masturbacji nie mówiąc o planach instruowania w tym względzie dzieci".
No dobra: link do dokumentu jest np. tutaj.
Na stronie 37 zaczyna się Matryca edukacji seksualnej - tabelka, podzielona na części odpowiadające poszczególnym przedziałom wiekowym, w której wymieniono treści, jakie powinny być przedstawione dzieciom w danym wieku. Są trzy kolumny (nie licząc skrajnej, służącej jedynie podziałowi zagadnień na działy); pierwsza z nich ma nagłówek Informacje (wiedza) - Przekaż informacje na temat (czyli wymienionych w niej tematów nie trenuje się w praktyce, ale owszem, należy dzieci o nich uczyć teoretycznie).
W pierwszej części tabelki (dotyczącej dzieci od 0-4 lat), w owej pierwszej kolumnie, w dziale Seksualność pojawia się fraza: Radość i przyjemność z dotykania własnego ciała, masturbacja w okresie wczesnego dzieciństwa. Ona się potem powtarza dla wieku 4-6; dla kolejnych też pojawiają się wzmianki o masturbacji, sformułowane bardziej skrótowo.
Nie da się po prostu tego przeczytać inaczej: WHO zaleca, aby dzieciom od 0-6 lat przekazać informacje o masturbacji i płynącej z niej przyjemności. Nie ma mowy wprost o zachęcaniu i w tej mierze sformułowanie z petycji jest istotnie nadużyciem - chociaż poinformowanie kogoś, że taka-a-taka czynność jest przyjemna, może być uznane za pośrednie zachęcanie. Nie ma też mowy o żadnych ćwiczeniach praktycznych (ani w standardach WHO, ani w petycji) - adekwatność sformułowania "nauka masturbacji" nie jest więc oczywista, bo zależy od tego, czy za naukę uznamy sam goły teoretyczny instruktaż.
Ale nadużyciem jest też twierdzenie, że nie ma w dokumencie wzmianki o masturbacji. Jest. I o przekazywaniu wiedzy o niej dzieciom przedszkolnym też jest.
Być może dla wielu (większości?) ematek jest to w porządku: one chcą, aby ich dzieciom opowiedziano, co to jest masturbacja, przed 6 rokiem życia (zapewne na wypadek, gdyby same na to nie wpadły). Ale większość polemicznych wypowiedzi była raczej w tonie tam nic takiego nie ma niż owszem, tak jest i tak ma być. A ja na przykład nie widzę ani ćwierć powodu, żeby pięciolatek, który się nie masturbuje (a dalece nie wszystkie pięciolatki to robią), miał być koniecznie informowany, że mógłby to robić i w dodatku byłoby to przyjemne. Dokładnie tak samo, jak nie widzę ani ćwierć powodu, żeby pięciolatek, który nie dłubie w nosie, miał być koniecznie informowany, że mógłby to robić.
No więc ja nie rozumiem i proszę, żeby mi ktoś wytłumaczył (mogą być dziewczyny, które dyskutowały w tamtym wątku: mdro, kropkacom, iwles, mama303 - albo ktokolwiek inny):
Czy to jest tak, że ja coś źle rozumiem i realizowanie tego konkretnego zapisu ze standardów WHO nie polega na opowiadaniu przedszkolakom o masturbacji - a jeśli tak, to na czym polega?
Czy może dobrze rozumiem, chodzi właśnie o opowiadanie przedszkolakom o masturbacji, a jeśli mnie się ten pomysł nie podoba, to jestem zacofaną obskurantką?