123zielona123
17.03.19, 18:23
Groźba nieprzeprowadzenia egzaminów czy niepromowania uczniów nijak się ma do dobra dzieci.
Czyli dajcie tysiaka, a jak nie to dzieci dostaną w łeb.
Teraz czy ten tysiąc załatwi sprawę? Uzdrowi polską edukację?
Może anglista czy informatyk z dużego miasta pójdzie do innej pracy, ale pani ucząca zajęć technicznych, religii czy nawet biologii lub historii pracy nie znajdzie.Zwłaszcza jak uczy przedmiiotu po dodatkowym kursie i w mniejszej miejscowości.
A praca nauczyciela jest bardzo atrakcyjna. Najbardziej krótki dzień pracy i dużo wolnego. Dowód? prosza bardzo: przejrzyjcie ogłoszenia o pracę dla nauczycieli nauczania poczatkowego są tysiące ofert pracy w przedszkolach, a nawet żlobkach. Dlaczego nie ma chetnych? Bo praca do 17 i brak ferii, wakacji i wolnych przedswiatecznych dni.
Obawiam się, że że 1000 zł nie zmieni nauczycieli. Ci beznadziejni pozostaną tacy sami.
Co zrobić by było lepiej?
Zrobićjakiś egzamin z przedmiotu, bo sporo nauczycieli nei na wiedzy. Albo coś jak LEK, albo niech zdają maturę. Poniżej 60% tracą prawo nauczania.
Niestety inne rzeczy nie tak łatwo sprawdzić i ocenić.