Matka, wybuchłam

22.04.19, 16:36
Wybuchłam dzisiaj, i standardowo jest mi przykro, niestety jestem dzieckiem toksycznej nadopiekuńczej matki. Święta w rodzinie, sytuacje
1) proszę o wino zamiast wódki. Matka się wtrąca mówiąc, że jestem na odwyku i wydaje jej się że to smieszne
2) chodzi za mną krok w krok, a to ubierz się, a to wysusz włosy
3) dyskusja z siostrą cioteczna szeptem na mój temat, ja na górze wszystko słysze
4) stwierdzenia że zepsułam jej święta i po coś mnie tu ciągnęła, do jej rodziny!!!
5) śniadanie, ludzie przy stole- ale ci żeby żółkna
6) kawa- ale masz zrogowaciale łokcie i przesuszone włosy
7) tekst do mojej siostrzenicy- masz ładniejsze paznokcie niż moja pracująca córka
8) umalowalam się- za długie te kreski sobie zrobiłaś
9) zobacz mamo, fajne mam wizytówki. Wyślij mi zdjęcie, się teraz chwalisz. Taki mam kolor ścian w biurze- krótkie yhy. Zero zainteresowania, a niedawno otworzyłam działalność. Nic, tak jakbym nic nie miała i nic to nie znaczyło.
I teraz hit, który doprowadził mnie do szału. Szału, że się poryczałam, spakowałam, nakrzyczalam na matkę i teraz jadę pociągiem zamiast jeść kaczkę, nie mam biletu i płacze a w zasadzie rycze
9) schodze na dół się ubrać, a matka dyskutuje z moimi siostrami na temat która sukienkę mam włożyć. Moja rekacja- mamo poradzę sobie. Nie odpuszcza, dyskusja się toczy dalej. Pada tekst pożycz od G. Odpowiadam że nie chce,bo będzie za duża. G. Twierdzi że nosi rozmiar 42, ja mówię że mam 38. G. stanowczo protestuje i oponuje, że nie noszę 38. Matka truje mi dupe o suszarkę do włosów. Szczerze to wybuchłam, zrobiło mi się tak wstyd, że mam 38 lat i moja sukienka na dziś jest przedmiotem narady rodzinnej, a na dodatek nawet nie mam prawa znać rozmiaru własnej sukienki. Czuję się fatalnie, jak pierdoła zyciowa.

    • hrabina_niczyja Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:38
      Nie muszę dodawać, że zawartość mojej walizki została pokazana na forum rodzinnym. Co ja miałam zrobić? Miałam prawo się wściec czy jestem nie normalna i czas się leczyc?
      • apallosa Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:41
        Przykro to pisać,ale twoja mama zachowała się bardzo po chamsku.
        Rada jest jedna -nie jeździć na święta do matki nigdy więcej i tyle w temacie.
      • lucerka Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:44
        Nie mogę tego czytać...To mama jest chora. Nie wracaj tam.
      • ravny Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:46
        Czas się leczyć.
        Dawno powinnaś zerwać kontakty z taką patologią. To co ona robi to przemoc. Ale po co TY to Sobie robisz że z nią przebywasz, to już musisz odkryć na terapii.
      • nangaparbat3 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:49
        Dobrze zrobiłaś, że się spakowałaś, nakrzyczałaś i wyjechałaś. Zwłaszcza że nakrzyczałaś - mam znajomą, która w dość podobnej sytuacji NIE nakrzyczała - straciła potem głos na tydzień.
        Myślę, że fajnie by było, jak już się wypłaczesz, wyzłościsz (tulę Cię mocno) poszukać jakichś nieagresywnych, ale stanowczych i jasnych odzywek na te wszystkie szpile, któr tutaj opisałaś. Tak żebyś nauczycła się reagować od razu i za każdym razem, ale w taki sposób, żeby nie mogli mieć Ci za złe (obiektywnie przynajmniej). Więc jakiś kurs asertywności?
        W każdym razie postąpiłaś słusznie. Teraz wejdź na galerię i obserwuj, co się będzie dalej działo - i nie daj się wpuścić w poczucie winy, mama przekroczyła mnóstwo granic, a siostrzyczki Cię nie wsparły. Niech się one martwią.
        • kosmos_pierzasty Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:51
          Szpile? To zwykła prymitywna chamówa, a nie żądne szpile.
          I też uważam, że Autorka dobrze zrobiła smile Czas najwyższy coś mi się wydaje, żeby to uporządkować. A że z przytupem? Bywa. Bez powodu się nie zadziało.
        • triss_merigold6 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:54
          Przy wieloletnim, zastałym toksycznym układzie rodzinnym, kurs asertywności niewiele autorce pomoże, podobnie jak zjadliwe odzywki na szpile.
          Autorka powinna mieć zaplecze w postaci własnej rodziny nuklearnej.
          • rosapulchra-0 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:29
            OJP, bo rodzinę to się zakłada w pięć sekund. Przyznaj się, że chciałaś wbić po raz kolejny swoją prymitywną SZPILĘ.
            • ravny Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:37
              Ale tak jest. Znajoma poradziła sobie z toksyczną rodziną i usadziła ich by byli grzeczni dopiero gdy zyskała stabilne zaplecze w postaci rozsądnego chłopa który się nie certolił tylko od razu prostował wszelkie ich niefajne zapędy. Sama nie dałaby rady bo by jej na głowę wleźli i powiedzieli że za mało się stara.
              Inna będąc samotna w analogicznej sytuacji zerwała kontakty z rodziną wyjściową, bo było "siła złego na jednego" i w pojedynkę nie miała mocy przebicia.

              Po prostu pora odciąć związek z mamusią, nie płakać że się jest samemu tylko jeśli się nie chce być samemu to się rozejrzeć wokoło czy aby nie ma kogoś wartościowego do założenia własnej "komórki nuklearnej". I trzymac swoje życie z daleka od potrzeby akceptacji u mamusi.
              • rosapulchra-0 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:57
                Tak, bo tylko posiadanie chłopa jest lekiem na całe zło i na złą rodzinę również.
                • triss_merigold6 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:02
                  Posiadanie mocnego punktu odniesienia, na którym można się wesprzeć.
                  • aqua48 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:26
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Posiadanie mocnego punktu odniesienia, na którym można się wesprzeć.

                    Szukanie go w drugim człowieku jest zwodnicze. Takim mocnym punktem powinna być pewność siebie, swoich przekonań, decyzji i walorów. Wtedy lata Ci i powiewa czy matka uważa, że masz żółte zęby czy zielone, dla niej możesz mieć nawet fioletowe.
                    • mamaaspiama Re: Matka, wybuchłam 23.04.19, 17:40
                      "Szukanie go w drugim człowieku jest zwodnicze. Takim mocnym punktem powinna być pewność siebie, swoich przekonań, decyzji i walorów"

                      Amen.
                  • nangaparbat3 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 19:40
                    Czyli kobieta musi mieć się na kim oprzeć - jakbym babcię słyszała, rocznik 1901.
                    • ravny Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 19:54
                      nie o to chodzi. Warto mieć swoją prywatną małą "wspólnotę" oprócz rodziny wyjściowej. Nie na darmo organizuje się terapie grupowe, bardzo skuteczne w rozbijaniu nieprawidłowych schematów wyniesionych z toksycznych domów.
                      Własna grupa wsparcia codziennego w postaci innych bliskich i niezaburzonych osób jest nie do przecenienia w stawaniu na nogi i ucinaniu szkodliwych więzów.
                      W pojedynkę, samotnicy z kompleksami, z podcinanymi od dawna skrzydłami, płaczącej za dziecięcą miłością będzie trudno się poogarniać.
                      Natomiast owszem, rzucanie się w jakikolwiek związek w tym stanie emocjonalnym może się skończyć dodatkową katastrofą.
                      Więc najpierw terapia, potem związek, a jeszcze potem ewentualne "nowe relacje rodzinne".
                      Co by nie mówić - grupa ma większą siłę przebicia.
                      Z obserwacji życia ludzi widać wyraźnie, że za dzisiejszym sukcesem wielu osób stoi czyjaś podana w odpowiednim momencie życia inna ręka lub przynależność do wspólnoty.
                    • triss_merigold6 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 20:26
                      Nie rozumiesz. Każdy dla utrzymania zdrowia psychicznego i normalnej samooceny musi mieć pozytywny punkt odniesienia, grupę/osobę wspierającą i bliską. Nie musi to być mąż/żona, mogą być dzieci z ich emocjami i potrzebami, może być dalsza rodzina, bliski przyjaciel, silny krąg zawodowy, sportowy etc. Musi mieć poczucie przynależności, że jak nie pojedzie do tej matki na święta to będzie miała z kim je spędzić w dobrej i życzliwej atmosferze, samotność z kocykiem i serialem jej tego wsparcia nie załatwi.
                      • sasanka4321 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 21:12
                        >jak nie pojedzie do tej matki na święta to będzie miała z kim je spędzić w dobrej i życzliwej atmosferze, samotność z kocykiem i serialem jej tego wsparcia nie załatwi.<

                        Od czegos trzeba zaczac. Zaczac budowac stabilnosc w zyciu. Hrabina jest w tym punkcie, w jakim jest. Nie ma grupy wsparcia. Wiec jako poczatek lepszy jest kocyk i serial niz wyjazd do matki i szarpanina. I powolne budowanie swojego zycia. W spokoju, z daleka od matki.
                      • kosmos_pierzasty Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 21:19
                        Jaką dasz jej gwarancję, że związek będzie pozytywnym punktem odniesienia?
                        Nie kojarzę wystarczająco dobrze historii Hrabiny, ale jak ktoś sobie aż tak pozwala wejść na głowę rodzinie, to bywa różnie. Podobnie z macierzyństwem. Nie mówię, że nie, może właśnie dziewczyna jest na odpowiednim etapie w życiu i rozwoju, jednak gdyby przypadkiem było inaczej, to może wpaść w większe kłopoty niż tylko z mamusią, o dziecku nie wspominając.
                • 7katipo Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:22
                  Naprawdę nie rozumiesz, czy tak sobie się rzucasz? uncertain
            • triss_merigold6 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:37
              Nie, po prostu mając nieprzychylną czy wręcz wrogą rodzinę pochodzenia, dobrze jest znaleźć bliskich ludzi i punkt odniesienia i zakorzenienia gdzie indziej.
          • sirella Re: Matka, wybuchłam 24.04.19, 11:10
            >Autorka powinna mieć zaplecze w postaci własnej rodziny nuklearnej.


            z tą nuklearną własną rodziną lepiej uważać,
            bo się może okazać radioaktywna
      • kosmos_pierzasty Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:50
        Miałaś prawo się wściec i czas "się leczyć", a raczej sobie pomóc.
      • yva-na Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:39
        Miałaś prawo się wściec. I czas się leczyć.
      • wilan.an Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 19:40
        Niestety nie umiem pocieszyć, ale czas się leczyć. Serio nie złośliwie piszę. Trzymaj się jakoś w tym pociagu
    • lucerka Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:42
      Może już czas zacząć spędzać święta z bliskimi A nie tym co bliskich udają? Wycofaćj się z tego układu. Masz ludzi wokół siebie którzy cię wspierają? Otaczają się nimi.
    • mrs.solis Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:43
      Przy punkcie 4 wyszlabym trzaskajac drzwiami.
    • tanebo2.0 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:45
      Myślę że przesadzasz. Matka troszczy się o ciebie. Na swój sposób ale jednak.
      • raczek47 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:51
        O nią czy o swoje ego jej kosztem ?
      • kosmos_pierzasty Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:52
        OJP
      • triss_merigold6 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:54
        To nie jest troska.
      • beneficia Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:55
        Weź przeczytaj post startowy jeszcze raz.
        Nie widzisz, że to chore zachowania?
      • ravny Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:15
        Hitler też troszczył się o ludzkość, na swój sposób ale jednaksmile
      • daniela34 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:16
        Z tego wszystkiego jedynie punkt 2 można by podciągnąć pod troskę - owszem bywa irytujące, ale nieszkodliwe (mam 35 lat, ale moi rodzice nadal mówię mi, żebym dosuszyła włosy albo nie chodziła boso smile ) Reszta to jest toksyczne gnojenie, krytykanctwo i umniejszanie!
        • tanebo2.0 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:36
          Przyznaję że matka nie jest mistrzynią taktu, ale nie przypisywałbym jej złych intencji. Raczej nadopiekuńczość. Punkt 5 i 6 też zdaje się być troską.
          • daniela34 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:45
            Przy innych ludziach??? Nie, to nie jest wyraz troski - komentowanie stanu uzębienia czy łokci i włosów przy innych jest upokarzające.
            • tanebo2.0 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:47
              Powtarzam - nie twierdzę że matka nie jest mistrzynią taktu.
              • beneficia Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:57
                Jeżeli opisane sytuacje to dla Ciebie troska, to wybacz, ale masz problem z właściwą oceną. To jest przemoc psychiczna.
              • cosmetic.wipes Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:57
                To nie było nietaktowne, tylko wyjątkowo chamskie.
              • rosapulchra-0 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:58
                Już się więcej nie kompromituj tanebo. Zamilcz w tym wątku, powiedziałeś dość.
              • daniela34 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:59
                To nie jest kwestia braku taktu-to jest kwestia wiecznej krytyki. Czy powiedziała córce coś miłego, cokolwiek? Nie- wizytówki nie, biuro - nie. Ta matka nie umie chwalić, umie tylko krytykować (Mówi, że corka jej zepsuła święta!!! Co to ma być???) Gdyby to była tylko nietaktownie wyrażona troska to równie nietaktownie ta matka chwaliłaby zalety córki, a córka czułaby się może i skrępowana brakiem manier matki, ale nie upokorzona. Kwestia intencji i uczuć matki do córki. Jeśli ktoś czuje dobrą wolę rodzica to za każdym "Wysusz włosy, ubierz kapcie." słyszy "Kocham Cię, martwię się o Ciebie". Ale jeśli słyszy wieczną krytykę to nawet te zdania będzie odbierał jako "nic nie umiesz zrobić porządnie"
      • mrs.solis Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:17
        Troska to jest jak powiesz corce zeby nie wychodzila z mokra glowa na dwor, bo sie przeziebi, a nie mowienie przy ludziach, ze ma zolte zeby czy brzydkie paznokcie.
      • bei Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 20:41
        Tanebo, a ja niedawno dziwiłam się, ze kobiety przyznają, ze mają czy miały toksyczną matkę, a mężczyźni nigdy tego nie mówią. Teraz rozumiem sposób oceny macierzyństwa przez mężczyzn😊, oni te mamy zawsze wytlumaczą😊
        • ravny Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 21:03
          synusia mamusia nie skrytykuje, bożebrońbig_grin
      • chatgris01 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 21:13
        Przecieram oczy, czyżby tanebo zaczął naśladować jolcię??? shock
      • escott Re: Matka, wybuchłam 23.04.19, 00:06
        W Polsce jest jakaś taka mentalność, że jak najobrzydliwsze, upupiające, sprawiające przykrość zachowania da się - stojąc na głowie i klaskając uszami - nazwać "troską", to trzeba usprawiedliwiać.
        Co mnie to obchodzi, że ktoś się o mnie troszczy, jak nie daje mi żyć? To, że matka ma jakąś niezdrową obsesję na punkcie wyglądu córki i przy tym ignoruje wszystko, co naprawdę ważne w jej życiu, to można sobie nazwać "troską", ale absolutnie nie znaczy to, że należy cokolwiek tolerować. Wiać i tyle.
        • kk345 Re: Matka, wybuchłam 23.04.19, 19:42
          >W Polsce jest jakaś taka mentalność
          Ufff... na szczęście to tylko w Polsce, więc reszta świata może odetchnąćbig_grin Taki lokalny folklor. Oh, wait...
      • cruella_demon Re: Matka, wybuchłam 26.04.19, 20:04
        tanebo2.0 napisał:

        > Myślę że przesadzasz. Matka troszczy się o ciebie. Na swój sposób ale jednak.
        >

        To już wiem dlaczego nigdy nie ruch**ś big_grin
    • aquella Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:47
      Jeśli jesteś na odwyku masz prawo się wściekać i chyba już się leczysz?
      Ja np. kaczki nie lubię i lubię jeździć pociągami. Nie martw się
    • jolie Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:50
      Szukaj pozytywów - nie zjesz kaczki czyli nie pochłoniesz za dużo kalorii, a siostrunie owszem.
      A na serio - cała rodzina jest dziwna, że matki nie zastopuje, tylko uczestniczy w tym przedstawieniu, jesteś najmłodsza z rodzeństwa?
      • raczek47 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:52
        Przytulaski.
        Nie rycz. Zawistne, grube zazdrośnice😜
      • hrabina_niczyja Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:55
        To moje rodzeństwo cioteczne. Mam żal, bo nikt się słowem nie odezwał, nie stanął po mojej stronie. Spakowałam walizkę, podziękowałam za gościne, przeprosiłam za zamieszanie i jedyne co usłyszałam to przykro mi że tak wyszło. Smutne. Zostałam właśnie sama na tym świecie. Rodzeństwa nie mam, jestem jedynaczka, ojciec nie żyje, nie znałam go. Mam tylko matkę, która tylko mnie rani. Wiecie co mi powiedziała? Na razie to ty masz działalność na mój koszt, fakt pożyczyła mi parę tysięcy na start- oddam. Ale jednak, czyli nadal nie mam nic, nic zero
        • triss_merigold6 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:59
          Faktycznie, trochę słabo.
        • jolie Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:03
          Pewnie dla świętego spokoju/obłudy grają w matki gierki, ale tekst kuzynki o rozmiarze świadczy o zawiści - zazdrości Ci czegoś, tym bardziej nie żałuj takiego towarzystwa. Kasę od matki potraktuj jak zadośćuczynienie za straty moralne, nie odnoś tego do samooceny, po co? Chciała, to dała, jest dorosła.
        • ravny Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:09
          No to pomyśl sobie, że masz czworo rodzeństwa i oni albo tacy jak matka albo też wody nabierają w usta jak ktoś cię gnoi.
          Było by ci lepiej mieć to od rodziny razy pięć? wątpię.
          Oddziel się i żyj samodzielnie, ta toksyczna baba która cię urodziła nie da ci miłości i nigdy w jej oczach nie zyskasz uznania.
          Będziesz zdrowsza jak pogodzisz się w swojej głowie, że to patolka która ci źle życzy.
        • boogiecat Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:25
          Hrabino, lepiej byc samemu niz z byle kim
          Rozumiem, ze jezdzisz do matki bo jestes sama i potrzebujesz wiezow rodzinnych, ale na pewno poczujesz sie silniejsza zachowujac resztki godnosci osobistej
          Nie popadajtez w skrajnosc pt. jestem sama na swiecie- poczekaj troche, byc moze wasze stosunki sie znormalizuja, ale postaraj sieto zrobic na wlasnych zasadach i przygotuj sie na rozne ewentualnosci, zaakceptuj ze juz nie bedzie jak dawniej, a na pewno nie powinno juz nigdy tak byc

          Tak czy inaczej, dobrze zrobilas, to nie jestkoniec swiata zrobic awanture w swieta😉
    • sasanka4321 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:51
      Kurcze, po co Ty tam pojechalas? Tzn ja rozumiem, ze mozna nie chciec zrywac kontaktu z rodzicami, bo starzy, bo samotni, bo nikogo wiecej nie maja. Ale Twoja matka jakby samotna nie jest. A nawet gdyby byla, bo bym wpadla do niej raz na trzy miesiace na trzy godziny, zeby sprawdzic, czy wszystko w porzadku. I na pewno nie na Swieta. Tej Twojej listy i swiety by nie wytrzymal do pkt. 9. Ja bym na punkcie drugim zakonczyla wizyte. Krotkie odwiedziny na wypicie herbaty, ale nie dluzej. I rzadkie. I wtedy jak nie ma zadnych innych gosci. I jesli zauwazysz ze juz po pierwszym pol godziny podnosi Ci sie cisnienie to wstajesz, zegnasz sie grzecznie i wychodzisz. A jak Ci i to za duzo, to zerwij calkiem kontakty. Po jakiego grzyba Ty tam jezdzisz????
    • beneficia Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:53
      Skoro wiesz jak jest, to dlaczego tam jeździsz? Bo rodzina? Sr..ł pies taką "rodzinę".
    • pani_libusza Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 16:58
      Dobrze zrobiłaś, trzymaj się dziewczyno!
    • alpepe Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:16
      Masz 38 lat i pozwalasz swojej matce, lekko licząc, od jakichś 18 lat podcinać skrzydła. Nie sądzisz, że najwyższy czas się odciąć?
      • hrabina_niczyja Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:36
        Tak, pozwalam. To był właśnie ten przełom. Ten przełom, w którym zobaczyłam, że jestem niepewna siebie, że ludzie stają i oceniają moje życie, moje decyzję. Że wtracają się w każdy kawałek mojego zycia, a ja milczę. Nic nie mówię, albo staram się ich przekonać, aż w końcu milknę i płacze. Zatyka mnie, łzy blokują mi mowę i koniec. Ten przełom, że zobaczyłam, że nikt mnie nie szanuje. Nikt. Nikt nie powiedział fajnie dzieciaku, oby Ci się udało. Czuję się jak takie zero, mała dziewczynka, która ma beznadziejne paznokcie, włosy i nie ma się w co ubrać, musi kiecki pożyczać, bo te jej się nie nadają. Biedna, bez rozumu porażka życiowa. Myślałam, że się zrelaksuje, fajnie spędzę czas. Nie warto było. Już wiem, że powinnam zostać z facetem, spędzić z nim święta i mieć wy... e na te wszystkie bo to matka, bo rodzina. Bo głupio tak mu powiedzieć jaka to rodzina. Bo jednak wpajane latami, że przecież on to wykorzysta, że mnie zostawi tak jak jeden zostawił, że kiedyś mi to wygarnie, że nawet rodzina mnie nie chce nie pozwala się przyznać, że jest jak jest. I ten strach, że kiedyś już miałam normalnie, że pojechałam z mężem z ładnymi paznokciami i włosami od fryzjera. Ze miałam 3 kiecki prosto ze sklepu, jeszcze z metkami. I że się wtedy postawiłam tak jak dzisiaj, a jednak mnie zostawił. A to boli, jak mi dzisiaj matka mówi, już jednego miałaś i przyszłas do mnie na problem. Pójdę na terapię wiem że sama sobie nie poradzę, ale już nie chce w tym tkwić, bo widzę, że moje życie nie jest takie, bo ja jestem beznadziejna. Jest, bo taka mnie zrobili, pierdołowatą, wycofana, milcząca, niepewna siebie.
        • alpepe Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:52
          Misia, dojrzewanie boli, a uświadomienie sobie, że ci ach, tak nas kochający, nas okaleczyli, boli jeszcze bardziej. Przytulam wirtualnie.
        • bergamotka77 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:53
          Dziewczyno nasz prawie 40 lat. Spedzaj czas z wlasna rodzina, załóż ją, urodz dziecko w końcu bo masz przecież faceta wiec na co czekasz - i po kiego jeździsz w takie klimaty?
          • alpepe Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:59
            Ta, pogderaj na nią mocniej, na pewno pomożesz.
          • rosapulchra-0 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:59
            Co za chamstwo.
          • kropkacom Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:25
            Może nie ma faceta. Czy ma z kimkolwiek założyć tą rodzinę? Byleby była?
          • ortolann Re: Matka, wybuchłam 28.04.19, 12:24
            Berga, masz zęby? To ugryź się w język. Choć jeden raz, na początek.
        • aqua48 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:59
          hrabina_niczyja napisała:

          > Tak, pozwalam. ja milczę. Nic nie mówię, albo s
          > taram się ich przekonać, aż w końcu milknę i płacze.

          Musisz nad tym popracować. Nad SWOJĄ reakcją. Milczeć też można z taką miną, że komuś w pięty idzie to Twoje milczenie.

          > Nikt nie powiedział fajnie dzieciaku, oby Ci się udało. Czuję się jak takie zero,

          A czy ktokolwiek z tego grona kiedykolwiek Cię wspierał? Czemu oczekiwałaś takich słów od tych ludzi, przecież ich znasz?

          > Już wiem, że powinnam zostać z facetem, spędzić z nim święta i mieć wy... e na te ws
          > zystkie bo to matka, bo rodzina. Bo głupio tak mu powiedzieć jaka to rodzina.

          A może zamiast powtarzać wyświechtane frazesy o matce, warto po prostu przenieść ideę rodziny na tego faceta właśnie?

          > strach, że kiedyś już miałam normal
          > nie, że pojechałam z mężem z ładnymi paznokciami i włosami od fryzjera. Ze miał
          > am 3 kiecki prosto ze sklepu, jeszcze z metkami. I że się wtedy postawiłam tak
          > jak dzisiaj, a jednak mnie zostawił.

          Ale na prawdę sądzisz, lub sądziłaś, że jakikolwiek mężczyzna będzie z Tobą z powodu fryzjera czy kiecek z metkami? Stawiasz się rodzinie po to by faceta zatrzymać?

          >taka mnie zrobili, pierdołowatą, wycofana, milcząca, niepewna siebie.

          Nie, nie "taką cię zrobili". To TY wyolbrzymiasz cechy, których u siebie nie lubisz, i skupiasz się na nich, dlatego wydaje Ci się, że są dobrze widoczne dla innych. Zastanów się jakie masz zalety? Jak często o nich myślisz? A jak często o nich mówisz? Czy podkreślasz to że jesteś zgrabna, zaradna, masz dobry gust, wychodzisz z każdej opresji i lądujesz na czterech łapach? Że starasz się być dobrą córką, choć praktycznie nie masz powodu? Że dajesz sobie radę?
          • alpepe Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:03
            Nieprawda aqua, oni ją zrobili, ona przejęła ich optykę. Ale już nie musi, właśnie dorasta i zaczyna rozumieć, że może patrzeć na siebie własnymi oczami.
            • aqua48 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:19
              alpepe napisała:

              > Nieprawda aqua, oni ją zrobili, ona przejęła ich optykę.

              Przyjęła. Na wiarę. Człowiek spotyka się z rozmaitymi ludźmi w życiu, nie tylko z rodzicami, i nie musi wierzyć akurat tym którzy go nieustannie krzywdzą i sprawiają ból.

              > Ale już nie musi, właśnie dorasta

              Tak, to dobry początek dorosłości.
              • alpepe Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:57
                Nie musi, ale najpierw o tym nie wie.
            • yenna_m Re: Matka, wybuchłam 26.04.19, 20:08
              Guzik przyjeła.
              Nie odpępniła się. Nie jest samodzielna. Pozwala sobie wchodzić na glowe zamiast w zartach zaznaczyc swoje zdanie albo po prostu ograniczyć na trochę kontakty i obsikać teren.
              Po wuj bierze kasę od matki na biznes, skoro potem musi znosić przytyki i czuje, że jest od niej zalezna?
              Są banki, dorosli ludzie tam idą po kasę, jesli nie chcą rodzinie dac prawa do wpieprzania sie w swoje sprawy.

              Powody rozpaczy moim zdaniem wyolbrzymione. Fryzura, skukienka, pazury mogą się nie podobac nie tylko matce ale i polowie swiata. Ale halo! Chyba ma takie bo jej sie wlasnie takie podobają? Tak?

              Mysle, ze laska powinna przemyslec, jak zaczac wyznaczac granice i co zrobic by wzmocnic wlasne piczucie wartosci. Bo to, czego sie czepia matka to po prostu bzdety. I u czlowieka, ktory jest pewny siebie oraz odpępniony, wywoluje cos takiego zdziwione wzruszenie ramion. Bo to, co mi sie podoba, podobac sie innym nie musi. Wazne, że mnie sie podoba, wlasnie dlatego to kupilam, co nie? Ale czy te sytuacje to powod do dramatow? Nie wydaje mi się.
              • yenna_m Re: Matka, wybuchłam 26.04.19, 20:20
                Aha. Dla mnie korespondowanie koloru scian w biurze z kolorem wizytowek to jakis kosmos. Nawet bym nie zerocila na to uwagi, bo wlecialaby mi do glowy to info do szufladki "nieistotne".
                Jasne, ze fajnie jak wizytowki są ladne i biuro jest ladne. Gratuluję pomylu. Ale nie to swiadczy o pozycji potencjalnego kontrahenta w moim prywatnym rankingu wink
                Uczciwość, elastyczność, konkretność, jasność w komunikacji, i oczywiście najwaxniejsze: JAKOŚĆ USŁUG wink

                Może matka nie załapała, że to jest dla Ciebie istotna informacja. Nie pomyślałaś, że może mieć po prostu inny ranking ważności?
              • bergamotka77 Re: Matka, wybuchłam 26.04.19, 20:26
                Zgadzam się z yenna. Laska histeryzuje bo ma mega kompleksy.
                • grey.heart34 Re: Matka, wybuchłam 27.04.19, 10:40
                  "Zgadzam się z yenna. Laska histeryzuje bo ma mega kompleksy."

                  Sorry, możecie się zgadzać ile chcecie, co nie zmienia faktu, że nie macie nawet bladego pojęcia o sytuacji. Oto dowody:
                  "w zartach zaznaczyc swoje zdanie"
                  "Powody rozpaczy moim zdaniem wyolbrzymione."
                  "Ale czy te sytuacje to powod do dramatow? Nie wydaje mi się"

                  Och... nawet nie wiadomo od czego zacząć. Może od podstaw: o depresji panie słyszały? O tym, że ludzie potrafią tygodniami wegetować i nie wstawać z łóżka albo się wręcz pozbawić życia z powodów, na które każda z was też by "wzruszyła ramionami i wrzuciła do szufladki "nieistotne"" ???
                  Kompleksy nie są jej głównym problemem, są jednym z objawów jej wewnętrznej choroby.
                  A jak ktoś kuleje, to też mu radzicie, żeby chodził prosto??? A jak ma raka, to mu radzicie, żeby już nie miał???

                  Ktoś kto wyrastał w chorym środowisku nawet nie wie, że coś jest nie tak i że sam może to zmienić - i nie ma tu wpływu nawet wykształcenie. Zazwyczaj przychodzi ten najgorszy możliwy moment, kiedy się sięga wewnętrznego dna - i przychodzi jakieś oświecenie. Byłam tam.
                  Do autorki - będzie już tylko lepiej.
                  Proszę tylko przestać myśleć "taką mnie zrobili". Pozostawanie zbyt długo w roli ofiary nie pozwala się rozwijać.

                  • yenna_m Re: Matka, wybuchłam 28.04.19, 03:18
                    O depresji slyszały. Leczyły.
                    Odpępniały się boleśnie. Przerabiając nawet 2-letnie zerwanie kontaktów z własną rodzinà.
                    Nie znam rodziny niedysfunkcyjnej.
                    Mam 47 lat, od wielu lat mam załatwiony ten problem. Z rodzicami mam w tej chwili fantastyczny układ. Każdy wie, kiedy zamknąć buzię i wycofać się, nie powodując spięć i dramatów. Oraz odpuścić. Bo każdy jest dorosły i ma prawo do wlasnych decyzji, gustów, zainteresowań, pomysłu na życie.

                    No i ludzie są różni.
                    Mnie np śmieszy istotność kolotu ścian czy jego korespondowanie z kolorem wizytówek. Nie ogarniam tego, nie moja bajka. Temat dla mnie tak abstrakcyjny i nieistotny oraz niewart uwagi jak śnieg sprzed 40 lat.

                    Dlaczego wobec tego domagając się poszanowania swojej indyewdualności Autorka oczekuje, że każdy będzie mieć te same priorytety?

                    Może wystarczy być po prostu zadowolonym z własnych decyzji i nie mieć potrzeby szukania potwierdzenia tych decyzji w oczach innych?
                    Patrzenie na siebie oczami innych ludzi to nic dobrego i nigdy dobrze się nie kończy. Moźna przy tym zgubić po prostu siebie i czuć się jak kukiełka, która dostosowuje się do cudzych wyobrażeń, cudzych priorytetów. Niestety, cudze wyobrażenie o szczęściu nie uszczęśliwi innej osoby. Bo każdy jest inny i ma inne potrzeby.

                    Dopóki Autorka nie ogarnie tego problemu, to nigdy nie poskłada tych relacji.

                    A od depresji jest psychiatra. Zaręczam - nie gryzie. Antydepresanty też dobra rzecz.
                    A jeśli problem tkwi w sposobie myślenia o sobie - może też wartałoby to poukładać pod opieką specjalisty na terapii, jeśli nie ma się w sobie tyle siły, aby samej sobie ten temat przepracować?

                    I nie. Nie będzie lepiej jeśli Autorka nie przepracuje tych problemów. Będzie gorzej, no każda sytuacja będzie nawarstwiać nierozwiązany problem. A potem już dojdzie się tak bardzo do ściany, że nie będzie niczego ratować, bo tak pierdyknie, że będzie totalna masakra.

                    I jeszcze jedna sprawa. Trudności komunikacyjne powodujące konflikty w relacjach międzyludzkich.
                    Czasami warto sobie zadać pytanie "Ciekawe, co/ile/jak zrozumiała druga strona z mojej wypowiedzi?". Bo może nic nie zrozumiała, albo zupełnie na opak... I wtedy też warto po prostu dopytać. Aby uniknàć jiepotrzebnych nieporozumień. Niestety - wszystko to samo życie.
    • liberica1 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:16
      Jesteś dorosła. Spędzaj święta bez matki. Chyba, że masz 13 lat i jesteś niepełnoletnia. Nie ma ofiar jak mawiała Triss. Gdybyś spędziła święta dama lub z ludźmi, którzy cię lubią nie miałabyś problemu. Utnij kontakt z matką i tyle. To jest do zrobienia. Wiem, o czym piszę. Moja chyba jeszcze gorsza od twojej. Od lat nie mam kontaktu i jestem szczęśliwa. Ale to był MÓJ wybór. Weź się w garsc, odetnij pępowinę i żyj kobieto.
      • rosapulchra-0 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:56
        To powiedzenia o ochotnikach jest najbardziej chamskim i prymitywnym powiedzeniem, jakie słyszałam i czytałam.
        • alpepe Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:00
          Ale prawdziwym, tylko od nas samych zależy, czy chcemy być ofiarami. Okoliczności ciężko zmienić, ale własne nastawienie do sytuacji zależy od nas samych.
          • rosapulchra-0 Re: Matka, wybuchłam 24.04.19, 15:19
            Nie wierzę w prawdziwość tego powiedzenia. Ludzie są zbyt skomplikowani, to po pierwsze, mają też często zbyt skomplikowaną sytuację, z której często ciężko się im wyplątać.
    • ga-ti Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:19
      I gdzie jest ta, co pisała, że spędzanie świąt samemu jest porażką życiową??? Mając wybór między taką rodziną a świętami w samotności wybrałabym święty spokój.
      Trzymaj się!
    • sasanka4321 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:22
      Ty to w sumie potrafisz wytlumaczyc po co tam jezdzisz i to na takie dlugie wizyty? Z czystej ciekawosci pytam - jak nie chcesz odpowiadac, to zignoruj to pytanie. Po co ludzie laduja sie w gowno, kiedy nie musza przeciez? Raczej nie oczekujesz, ze mama bedzie tym razem kochajaca, wspierajaca, madra... Boisz sie spedzic Swieta sama? Gdybys sobie kupila torbe mandarynek, lody czekoladowe, cieply koc i obejrzala we wlasnym mieszkaniu ze 3 sezony jakiegos ulubionego serialu, to byloby gorzej?
      • boogiecat Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:30
        To kwestia podjecia decyzji i wykonania zaloby po zlekochajacej matce, chyba klasyczne, z reguly ludzie sie nie odcinaja dopoki im sie naprawde nie napluje w twarz
      • aaa-aaa-pl Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:18
        Ale co ludzie powiedzą ?????
    • ravny Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:27
      Matka zrobi wszystko żebyś była nieudacznicą bo wtedy będzie cię maiła do śmierci w swojej władzy.
      Karierę zrobisz tylko jak się odetniesz od takich ludzi. Inaczej każdą okazję wykorzystają do przyciśnięcia cię bucikiem do gleby byś za wysoko głowy nie podniosła.
      Matka nie jest nadopiekuńcza, ona cię zwyczajnie organicznie nie lubi i nie toleruje.
      • alpepe Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:38
        podpisuję się również.
        • znowu.to.samo Re: Matka, wybuchłam 27.04.19, 16:18
          No niestety są takie matki, i co zrobisz. Moja jest podobna i minimalnie spędzam z nią czas, godzinka dwie max, żadnych dłuższych pobytów
    • 71tosia Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:29
      zastanawiam sie dlaczego prawie 40 letnie kobiety ciągle ustawiają się wobec matki w roli córki nastolatki, przezywają to co mama mówi i popłakują bo mama skrytykował. Mama wyraziła swoje zdanie, do czego ma prawo ale ty masz także prawo nie brać jej zdania pod uwagę - i tyle. Dorosłość polega na tym ze nabieramy dystansu emocjonalnego do własnych rodziców i zaczynamy z pewnym pobłażaniem traktować to co mamusia mówi na temat naszej sukienki czy paznokci.
      Mamy nie zmienisz, dla mojej zawsze będę córeczką, ktorej przypomina że zimno trzeba założyć szalik by sie nie przeziębić. Kiedyś takie uwagi by mnie denerwowały dziś gdy słyszę je ogarnia mnie raczej wzruszenie, że moja 80+ mama nadał się o mnie troszczy. Mama sie nie zmieniła, ale ja tak.
      Po prostu wyjdź nareszcie z roli małej córeczki, po słowach na temat sukienki idź do pokoju włóż co chcesz i wyjdź do gości z promienistym uśmiechem, i tyle.
      • pani07 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:35
        W sumie w opisanej sytuacji potrzebujesz jednej rzeczy: dobrej terapii. Znam osobę, której taka dobra terapia poukładała wiele rzeczy.
        Masz prawie 40 lat, a piszesz to, jakbyś ciągle była nastolatką. Wyjdź z tej roli. Dla samej siebie i swojego dobra.
        • 71tosia Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:00
          "Znam osobę, której taka dobra terapia poukładała wiele rzeczy." - jezeli jako doroslá osoba ciagle przezywasz co mamusia mysli i mowi, to skorzystaj z takiej terapii, w czym problem?
      • triss_merigold6 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:40
        Mama wyraziła swoje zdanie, do czego ma prawo

        Polemizowałabym z tym prawem do wyrażania własnego zdania wobec dorosłych ludzi, w tym własnych dzieci, zwłaszcza jeśli nie dotyczy owo zdanie niczego krytycznego dla życia i zdrowia.
        • 71tosia Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:54
          córka ktora nie zgadza sie z matka moze wdac sie w dyskusje przy stole o kolorze swoich zebow czy nie pasującej sukience co pewnie skończy sie awanturá, płaczem, pretensjami i żalem, albo moze te uwagi zlekceważyć i robić co uważa za stosowane, niezależnie co gada mamusia. 40 lat to najwyższy czas by przestać sie przejmować co mysli o nas mama i kuzynki.
          • triss_merigold6 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:59
            Wrzucić ignor można na dorosłego, o którym wiadomo, że: jest głęboko upośledzony i nie wie, co mówi; ma zaawansowanego Alzheimera i nie wie co mówi; jest chory psychicznie i ubezwłasnowolniony i także nie wie co mówi.

            W każdym innym wypadku należy reagować, bo to nie kwestia zgadzania się z opinią lub niezgadzania, tylko obrony własnych granic, własnej tożsamości i godności. Coś w rodzaju: nie interesuje mnie zdanie rodzica na temat moich łokci/zębów/sukienki i nie życze sobie, żeby jej wypowiadał publicznie w mojej obecności.
            • 71tosia Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:07
              ma sens, gdy chcemy sie odizolować emocjonalnie a nie przeżywać przez następne pól roku co mama powiedziała. Mama mówi ze córce w tej sukience jej nie do twarzy - córka odpowiadam ''mnie sie podoba'' i zakłada te sukienke która chce,bez wdawania sie w dyskusje z mama i kuzynkami.
          • kropkacom Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:02
            Gdyby ludzie potrafili ot tak zacząć kogoś czy coś ignorować to terapeuci nie mieli by pracy.
            • 71tosia Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:14
              to moze warto isc na terapie zamiast żalić sie na forum. Tyle ze terapia chyba nie powinna koncetrowac sie na relacji z mama ale na tym jak wzmocnić pewność siebie córki, poczucie własnej wartości jest najskuteczniejszym antidotum na krytykę ze strony innych także matki.
              • kropkacom Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:20
                Na pewno warto. Jednak zdajesz sobie sprawę, że terapia to długa droga? Będzie się koncertowała na wszystkich aspektach. Też na relacjach z matką. Zresztą to już sprawa terapeuty. Ani moja, ani twoja.
                • kropkacom Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:22
                  W każdym razie terapeuta skupi się na tym aby autorce żyło się lepiej a nie matce z autorką.
      • 71tosia Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:43
        inna rzecz ze mama autorki ma zerowe wyczucie skoro pozwala sobie na uwagi przy stole o żółknących zębach córki
        • triss_merigold6 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:46
          Mama autorki ma zbyt dużą władzę, a nie zerowe wyczucie. Terapia behawioralna ze wzmocnieniem awersyjnym i ludzie błyskawicznie uczą się wyczucia.
          • 71tosia Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:55
            nie sadze, zmienic sie moze tylko corka jezeli czuje taka potrzebe.
            • triss_merigold6 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:00
              Ale cherie, każdego można zmienić, kwestia siły perswazji i doboru argumentów.
              W sumie, co do zasady, mamusia nie musi się zmieniać. Może być sobą, byle komunikowała się z córką w inny sposób i powstrzymała od chamskich uwag publicznie.
            • ravny Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:03
              jakby córka w odpowiedzi na matki "ale masz żółte zęby" odpowiedziała głośno i z odpowiednio wrednym akcentem "czy ja komuś mówię że masz ropomacicze i pieluchy musisz zakładać?" , po czym przekąsiłaby wędlinką i powiedziała "a ta kiełbaska pyszna, z chrzanem będzie jeszcze lepsza" - to zaręczam, że matka i kuzyneczki następnym razem by się nie ważyły słowa krytyki pod adresem autorki publicznie powiedzieć
              Tylko w tym problem, że autorka nie jest nauczona że sama by miała prawo do chamskich odzywek. Jest wytresowana że to ją można bezczelnie komentować a ona ma z nieśmiałym uśmiechem to znosić.
              • 71tosia Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:19
                czyli na brak kultury odpowiadam jeszcze gorszym barkiem kultury. Naprawdę czujesz sie lepiej w dyskusji ustawiając w niej w roli 'większego chama'? No i co jeżeli interlokutor nie będzie jednak 'ważyły slow i odpowie jeszcze gorszym tekstem?
                • ravny Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:29
                  o dziwo, na tego typu chamów bardzo dobrze działa użycie ich języka przez osobę dla której nie jest to język naturalny. Kwestia pokazania, że to proste, że nie jest się biernym cielęciem któremu każdy może nasrać na głowę i nie ponieść żadnych konsekwencji. Grzeczne usuniecie się w kąt tylko ich rozzuchwali do gorszego obrabiania tyłka. A właśnie do tego autorka to towarzystwo przyzwyczaiła, że jest biernym cielęciem któremu można srać na głowę a ona się co najwyżej schowa w kąciku i pochlipie i będzie niosła swój krzyż.
                  Z ludzmi akceptującymi tak patologiczną "kulturę" się nie spędza świąt i nie jeździ do niech. Ale kiedyś warto się postawić i warknąć, dla własnego zdrowia psychicznego.

                • triss_merigold6 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:35
                  Należy reagować skutecznie. Czasem skuteczna jest reakcja uprzejma, czasem zupełnie nieuprzejma.
              • hrabina_niczyja Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:28
                Gdybym tak powiedziała matka najechała by na mnie czołgiem. Tekstami jak z armaty, tonem, że w pięty idzie i bez żadnych emocji. Właśnie! To jej dzisiaj powiedziałam, ty nie płaczesz, ty nie jesteś nerwowa, stała jak kamień, kamień który patrzy na zapłakane dziecko, z trzesacymi się rękoma i nic. Kamień. Zrozumiałam, że ona mnie nie kocha. Gdyby kochała, nie wypuściłaby mnie
                • ravny Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:32
                  Przestań być wobec niej zapłakanym dzieckiem z trzęsącymi rękami. Po prostu odetnij pępowinę póki nie staniesz się dorosła i nie zakończysz w głowie siebie w roli dziecka błagającego o akceptację.
                  Olej babę po prostu. Idź na terapię, zajmij się sobą, utnij wspólnoty z matką Za dwa lata daj znać jak ci się myślenie i życie zmieniło.
                • aqua48 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:40
                  hrabina_niczyja napisała:

                  > ona mnie nie kocha. Gdyby kochała, nie wypuściłaby mnie

                  Jak miałaby niby nie wypuścić? Czy jesteś ubezwłasnowolniona? Robisz to co chcesz i kiedy zechcesz. Nie musisz matki pytać o zgodę. Ani nawet o jej zdanie. Jeśli nie chcesz, to również nie słuchasz tekstów matki, albo słuchasz, puszczasz drugim uchem, nie bierzesz ich pod uwagę i robisz swoje. To możliwe, legalne i dopuszczalne.
                  I jeszcze jedno - od dawna nie jesteś już dzieckiem, a tu w wątku tak siebie opisujesz - "ta mała", "dziecko". Zastanów się nad tym, bo to może być również jednym z Twoich problemów.
                • rosapulchra-0 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 20:13
                  Hrabina, przestań usprawiedliwiać matkę, bo tak tłumacząc sobie i nam - usprawiedliwiasz ją. Nie pozwól sobie na to więcej, dla własnej ochrony.
                • lumeria Re: Matka, wybuchłam 23.04.19, 17:07
                  hrabina_niczyja napisała:

                  > ona mnie nie kocha. Gdyby kochała, nie wypuściłaby mnie

                  Rozumiem, ze chodzi Ci o to, ze gdyby matka Cie kochala, to widzac Twoje pakowanie walizek ocknelaby sie, podeszla do Ciebie, przytulila, i przeprosila. Ukoila by Twoje rozregulowane emocje, i stala by sie dobra, kochajaca i wspierajaca Cie matka.

                  Twoje wewnetrzne dziecko tego pragnie i nadal potrzebuje, bo nigdy nie bylo w tym zakresie zaspokojone i ukojone. Dlatego mowisz o sobie jak o malutkim dziecku. To zrozumiale, i calkowicie przewidywalne w kontekscie traumy, ktora Twoja matka tworzy.

                  Rozumiem tez ta nadzieje, ze tym razem bedzie inaczej, tym razem ta kobieta bedzie wreszcie kochajaca matka.

                  NIE BEDZIE. Trzeba porzucic ta TOKSYCZNA NADZIEJE i zaczac dbac o swoje wewnetrzne dziecko tak jakbys byla swoja wlasna wyrozumiala, kochajaca i madra matka.

                  Tego Ci z calego serca hrabino zycze. Trzymam kciuki, i bardzo doradzam terapie. Terapia odbuduje Ci zycie.
                  • hrabina_niczyja Re: Matka, wybuchłam 23.04.19, 20:51
                    lumeria napisała:

                    > hrabina_niczyja napisała:
                    >
                    > > ona mnie nie kocha. Gdyby kochała, nie wypuściłaby mnie
                    >
                    > Rozumiem, ze chodzi Ci o to, ze gdyby matka Cie kochala, to widzac Twoje pakowa
                    > nie walizek ocknelaby sie, podeszla do Ciebie, przytulila, i przeprosila. Ukoi
                    > la by Twoje rozregulowane emocje, i stala by sie dobra, kochajaca i wspierajaca
                    > Cie matka.
                    >
                    > Twoje wewnetrzne dziecko tego pragnie i nadal potrzebuje, bo nigdy nie bylo w t
                    > ym zakresie zaspokojone i ukojone. Dlatego mowisz o sobie jak o malutkim dziec
                    > ku. To zrozumiale, i calkowicie przewidywalne w kontekscie traumy, ktora Twoja
                    > matka tworzy.
                    >
                    Popłakałam się, trafiłaś w sedno. Tak, całe życie byłam na nią skazana. Nic nie mogłam zrobić, nikt nie stanął w mojej obronie. Byłam jej niewolnikiem. Tylko ona, matrona i ja dzieciak wiecznie w strachu, żeby mama się nie obraziła. Nie mam miłych wspomnień. W moim domu była jedynie przemoc i fizyczna i psychiczna. Musiałam jeść co mi kazała, musiałam znosić jej humory. Pamiętam jak złamałam rękę, marudzilam, a ona mnie uderzyła i tak strasznie krzyczała. Pamiętam jak mi powiedziała, że szkoda że mi nóg z dupy nie powyrywala jak się urodziłam. Miałam wtedy 6 lat i nie chciałam zjeść obiadu. Pamiętam jak siedziałam z gipsem przez miesiąc w fotelu, bo nie dała mi się ruszyć, na siku jedynie pozwalała mi wstać i pamiętam jak raz pozwoliła mi siedzieć na takim dziecięcym stoleczku. A ja spadłam z tego stoleczka, upadłam na tą złamana rękę i jedyna myśl żeby szybko wstać, podnieść stoleczek i udawać, że nic się nie stało. Pamiętam jak nauczyłam się kłamać, żeby jakoś przetrwać. I pamiętam, że wszystkie uroczystości i ważne dla mnie chwile potrafiła zepsuć. Komunie płakałam, studniówka płakałam, 18 tka płakałam, wybierając suknie ślubną płakałam- takich wyzwisk jak wtedy nie zapomnę. I jak siedziała tygodniami nie odzywajac się do mnie, a ja się zastanawiałam dlaczego i za co. Jedyny tekst jaki wtedy mówiła to obiad idź żreć. Jako nastolatka wiele razy musiałam kłamać, bo nigdzie nie chciała mnie puścić. Potrafiła wydzwaniać po ludziach i sprawdzać gdzie jestem. Chodziła za mną po mieście. Zamykała mnie w domu i chowała klucz. Miałam ochotę skoczyć z okna. Na studiach pojechalam do chłopaka, przyjechała po mnie, siła wsadziła mnie w samochód, jej brat jej pomógł wyrzuciła mi telefon i zawiozła do rodziny, gdzie kilka osób się na mnie darło kilka dni. I to upokorzenie jak moja 5 lat starsza siostra wiozla mnie do szpitala na testy narkotykowe, jak wezwali do mnie psychiatre i jak ja wyrzucili, bo stanęła w mojej obronie. W zasadzie jedyna osoba, która miała odwagę zagrozić wezwaniem policji. Wróciłam wtedy na studia, bez pieniędzy, na gape, nie miałam co jeść, nie jadłam wtedy chyba tydzień, zemdlałam na uczelni. Szantazowala mnie wtedy pieniędzmi, kiedy jej nie słuchałam nie wysyłała mi kasy. I wiecie co jak ja sobie teraz to piekło napisałam to autentycznie, jestem z siebie dumna, że ja wogole na te studia poszłam, że je skończyłam, że nie powiesilam się któregoś dnia na drzewie, a wiele razy chciałam. I jednocześnie jaka ja glupia byłam, że mając 18 lat nie uciekłam z domu, nie poszłam do pracy i nie ucielam tego wcześniej.

                    • kosmos_pierzasty Re: Matka, wybuchłam 23.04.19, 22:49
                      Wstrząsające jest to co piszesz... Jesteś dzielna i jesteś na najlepszej drodze, by zostawić to za sobą. Trzymam za Ciebie kciuki smile
                    • ravny Re: Matka, wybuchłam 24.04.19, 01:24
                      Pracuj nad sobą
                      www.youtube.com/watch?v=S392B2cbYzM

                      • ravny Re: Matka, wybuchłam 24.04.19, 01:34
                        www.youtube.com/watch?v=ktjMz7c3ke4
                    • aqua48 Re: Matka, wybuchłam 24.04.19, 09:47
                      Koszmarne historie opisujesz. Ale pamiętaj, że to już przeszłość, wszystko to jest za Tobą. Najwyższy czas pogodzić się z tym że to jest przeszłością, zamknąć za nią drzwi i rozpocząć nowe życie z nowymi możliwościami i perspektywami. Jesteś bardzo silną osobą skoro przetrwałaś, zrozumiałaś, że to co matka Ci robiła było złe, to co robi nadal jest złe i masz prawo się od niej i jej zachowań odciąć. Bo Ty zła nie jesteś.
                    • biszkopty35 Re: Matka, wybuchłam 24.04.19, 15:10
                      Mój Boże. To straszne. Wypłacz się, wyżal, mów sobie i nazywaj rzeczy po imieniu: mam toksyczną, zaburzoną matkę, która zrobiła mi z życia piekło. Są takie matki, wiele osób je ma i mi się też trafiło. Długo trwało, zanim się zorientowałam, co jest grane, że tak, jak jest, nie powinno być i że tak nie wolno było jej robić. Ze to nie jest normalne, nie jest do przyjęcia. Teraz mówię temu dość. Zacznę żyć własnym życiem, na nim się skupie, będę dla siebie dobra i wyrozumiała. Ludzi, którzy chcieliby zachować wobec mnie tak, jak ona, będę omijać i ignorować. Zwłaszcza skrzydlate małpy.
                      I znajdź sobie grupę, może jakaś wspólnotę chrześcijańska, kobiety z aerobiku, niekoniecznie od razu przyjaciółki trzymające się razem na śmierć i życie - ot po prostu poszukaj kilku takich osób, do których mogłabyś zadzwonić i się wygadać albo pójść na spacer. Nie bez przyczyny zadziało się to w Zmartwychwstanie
                    • wenecja8 Re: Matka, wybuchłam 24.04.19, 15:14
                      Wstrząsające. Płakać mi się chce na myśl że ktoś tak może krzywdzić swoje dziecko.
                    • lumeria Re: Matka, wybuchłam 26.04.19, 19:25
                      Hrabino, mocno Cie przytulam i przesylam tone otuchy. Bedzie dobrze i dasz sobie rade bez mamy. Dasz sobie rade. Ta kobieta nie zasluguje by miec taka silna, wytrwala, i dzielna corke jaka Ty jestes. Jestes calkowicie godna szacunku, wsparcia i milosci. Nie zapominaj tego. Dasz sobie rade bez mamy, wrecz zakwitniesz i rozwiniesz sie pracujac nad soba i koncentrujac sie na swoim uwolnieniu i swoim dobrobycie. To ci wolno, i mozesz, obojetnie co mowi mama.

                      Trzymam za Ciebie kciuki. Masz tyle sily, ze musi sie udac. Moze byc nielatwo po drodze, ale uda Ci sie!
                    • cruella_demon Re: Matka, wybuchłam 26.04.19, 20:29
                      Dzizys i ty wiedząc jaka jest poprosiłaś i przyjęłaś od niej pieniądze?
                      Sama ustawiasz się w roli ofiary, bo przez coś takiego trzyma cię w garści, jako zależną od niej i niezaradną.
                      • yenna_m Re: Matka, wybuchłam 26.04.19, 20:52
                        Bingo. Branie kasy to zaproszenie do wpierniczania się w życie.
                      • pade Re: Matka, wybuchłam 27.04.19, 11:52
                        Patrzycie, obie z Yenną, na sytuację wyrwaną z kontekstu. Ot, córka ma matkę, która potrafi mocno dopiec, a i tak prosi ją o pożyczkę. Czyli ustawia się w roli...
                        A To jest sytuacja z kontekstem i motywem przewodnim. Kontekst to pranie mózgu córki od narodzenia. Motyw przewodni matki "córka nie może być lepsza niż ja, jest moim przedłużeniem, świadczy o mnie", itd. do wyboru, do koloru. Motyw przewodni córki " a może dziś matka mnie pokocha, będzie inna, zachowa się jak prawdziwa matka". Ten motyw istnieje i jest bardzo silny, bo więź matka-córka jest bardzo silna. Nadzieja też jest wielka. Wielka, bo pogodzić się w tym, że matka nie kochała, nie kocha i nie będzie kochać jest bardzo trudno. To jest prawie awykonalne. Nawet jak rozum już ogarnął, że matka inna niż jest nie będzie, to emocje robią swoje.
                        Nie rzucajcie w autorkę kamieniami, żeby się ogarnęła, bo to jest łatwe jedynie do napisania.
                        • yenna_m Re: Matka, wybuchłam 28.04.19, 02:51
                          Nie zgodzę się.
                          Dzieci są dość oporne na pranie mózgu, szczególnie w wieku nastoletnim, gdy zaczynają dorastać.A potem jest jeszcze gorzej wink

                          Generalnie młodość opiera się na buncie przecieko utartym schematom. A młodym wręcz się wydaje, że to oni wynaleźli seks przedmałżeński i wiedzą lepiej.Z niczego nie wzięło się powiedzonko "Jajko mądrzejsze od kury" wink

                          Stąd moje zadziwienie, że Autorka nieodpępniona.Takie sprawy załatwia się zdecydowanie przed 38 rokiem życia wink

                          Nie kupuję teorii o praniu mózgu.
                          Po prostu tak jest Autorce wygodnie.

                          Czasami fajnie jest być ofiarą wink

                          Może niech Autorka zastanowi się, jaką potrzebę w ten sposób sobie zaspokaja.
                          Atencji? Inną jeszcze?
                          • pade Re: Matka, wybuchłam 28.04.19, 10:30
                            Dzieci nie są odporne na pranie mózgu. A gdy ma się taką matkę jak autorki, pojęcie bunt w wieku nastoletnim nie istnieje. Owszem, pojawiają się rozpaczliwe próby, ale bardziej autodestrukcji niż buntu.
                            Bardzo spłyciłaś temat.
                            • yenna_m Re: Matka, wybuchłam 28.04.19, 11:24
                              Bzdura. Młodość zawsze diè buntuje przeciwko skostnieniu. Vide rozne ruchy młodzieżowe i subkultury.
                              Raczej mam wrazenie, że jednostronnie patrzysz na problem.
                              Oczywiscie autorka ma prawo się wyplakać na forum ale nie zmieni w ten sposób swojrgo źycia. Do zmiany potrzebuje zmienić siebie. Dorosnąć, odpępnić się, przerobić traumy dzieciństwa i zostawić je za sobà.
                              Bez tego będzie tuptać w miejscu.

                              Wiem, przerabiałam i się po prostu dziwię.
                              • pade Re: Matka, wybuchłam 28.04.19, 11:29
                                Masz rodzinę, dzieci, to ZUPEŁNIE inna sytuacja.
                                No i bzdury to Ty piszesztongue_out Ja się zbuntowałam bardzo późno. Na pewno nie byłam już nastolatką.
                                Czyli co? Od każdej reguły są wyjątki?
                          • grey.heart34 Re: Matka, wybuchłam 28.04.19, 11:30
                            Nic z tego nie rozumiesz.
                            "Dzieci oporne na pranie mózgu" - to już nawet nie wiadomo, jak skomentować, bo to są podstawy psychologii. Są książki np. Alice Miller o tym, jak wychowywanie dzieci wpływa na całe społeczeństwa, skąd się bierze zło w dorosłych ludziach, psychopatach itd. No niestety, podpowiem, przeważnie z domu.
                            Dzieci nie rodzą się z jakąś umiejętnością radzenia sobie samemu z przemocą, której doświadczają w najwcześniejszych latach. Zresztą, nawet dorośli sobie przeważnie nie radzą.

                            "Może niech Autorka zastanowi się, jaką potrzebę w ten sposób sobie zaspokaja."
                            Z taką wiedzą psychologiczną, może jednak nie zgrywaj już terapeuty, ok? Bo ktoś to może wziąć na serio, a to poważne sprawy są.
                            • yenna_m Re: Matka, wybuchłam 28.04.19, 16:58
                              Kobieta 38 lat to nie dziecko.
                              To dorosła osoba.
                              Nie kupuje tego. Sorry.
                          • ravny Re: Matka, wybuchłam 28.04.19, 12:09
                            neurobiologia temu przeczy, rodzice i sposób wychowania przez nich potrafią zainfekować i zniszczyć dziecko.
                            I nie ma to nic wspólnego z oklepanym "bo młodość opiera się na buncie przeciw schematom".

                            "Mózg dziecka uczy się poprzez doświadczanie stanu środowiska w jakim żyje. Jeśli czegoś nie doświadcza to nie może nauczyć się tego.
                            Organizm dziecka jest tak uwarunkowany ewolucyjnie, że będzie tworzył wewnętrzną rzeczywistość skierowaną na akceptację zachowań rodziców.
                            Jeśli trzeba będzie zadowolić się krótkim przebłyskiem bliskości to zapewne i to zostanie, z radością, zaakceptowane.
                            Każdy rodzic powinien pamiętać, że mózg nie jest w stanie wytworzyć modeli operacyjnych tego czego nie doświadcza.
                            A jeśli doświadcza bliskości jako nagrody to właśnie taki model będzie w przyszłości realizować."




                            • ravny Re: Matka, wybuchłam 28.04.19, 12:11
                              cytat za Fundacja XXII
                • mamaaspiama Re: Matka, wybuchłam 23.04.19, 17:49
                  "Gdybym tak powiedziała matka najechała by na mnie czołgiem. Tekstami jak z armaty, tonem, że w pięty idzie i bez żadnych emocji. "

                  Ale weź pod uwagę, że te teksty działają wyłącznie wtedy, kiedy na to pozwolisz.

                  "Zrozumiałam, że ona mnie nie kocha. "

                  Jest taka opcja. Pytanie co z tym zrobisz.

          • verdana Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:57
            Matka ma doskonałe wyczucie i wie, co powiedzieć, aby zgnoić córkę i pokazać jej, ze bez mamusi jest nikim. W ogóle jest nikim. Matce jest to najwyraźniej do czegoś potrzebne, prawdopodobnie nie umie pozbyć się poczucia, ze nad córką należy mieć władzę.
            Myślę, że powrót do domu jest w takiej sytuacji doskonałym rozwiazaniem. Między innymi dlatego, że dalsza rodzina zostaje postawiona w sytuacji, w której musi pomyśleć, ze coś jednak jest nie tak. Podejrzewam, ze matka zostanie obmówiona bardzo starannie i wbrew pozorom niewiele osób stanie po jej stronie.
            Trzeba tylko przygotować sie n telefony matki pt "Jesteś zbyt wrazliwa, nie można powiedzieć ci niczego, bo się obrażasz, a co ja poradzę, ze jak ci nie powiem, co masz robić, to będziesz wyglądał głupio i nie dasz sobie z niczym rady". Proponuję po każdej takiej uwadze odkładać suchawkę.
            Jeśli mogę coś jeszcze radzić - znajdź bank, pożyzcz te parę tysiecy i jak najszybciej zwróć matce.
            • 71tosia Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:25
              dlaczego? Bo mama ciągle uważa swoja 40 letnia córkę za dziewczynkę, której trzeba doradzać w sprawie wyboru sukienki czy koloru paznokci. Dlaczego? Bo corka nadal uważa ze uwagi mamy na temat sukienki sa dla niej ważne.
              • verdana Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:36
                Tak. Uważa i będzie uważać, bo wbrew temu, co pisze się na forum uwagi osób ważnych, które sie kocha, oddziaływują na człowieka. Mąż, matka, dziecko, którzy stale mówią, jakim jest sie nieudacznikiem to nie są przypadkowi znajomi, których gadanie można skwitować wzruszeniem ramionami. I nie chodzi o to, ze matka mówi, ze ma żółte zęy. Chodzi o to, że matka stale pokazuje, jak bardzo córka jest dla niej nikim. I nie, nie da sie wzruzyć ramionami i powiedzieć sobie "OK, matka mnie nie lubi, nie kocha i chce mi sprawic przykrość, dlaczgo ma mnie to martwić? Przeciez matka to nikt wazny.". To tak nei działa, serio.
                • aqua48 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:48
                  verdana napisała:

                  > nie da sie wzruzyć ramionami i powiedzieć sobie "OK, m
                  > atka mnie nie lubi, nie kocha i chce mi sprawic przykrość, dlaczgo ma mnie to m
                  > artwić? Przeciez matka to nikt wazny.". To tak nei działa, serio.

                  Ale można powiedzieć sobie - moja matka nie jest taką matką jaką chciałabym mieć. I nigdy nie była. To bardzo przykre i raniące, jako mała dziewczynka nie dostałam od niej miłości, nie miałam na to wpływu, a na dodatek byłam od tej kobiety wiele lat zależna co ona wykorzystała. Trudno. Nie zmienię jej w dobrą matkę, nie zmienię przeszłości.
                  Ale teraz nie jestem już zależnym od niej dzieckiem. Mogę żyć bez jej akceptacji, i sama sobie tę miłość której tak bardzo mi było brak podarować. Pokochać siebie taką jaka jestem, bo mimo kiepskiego dzieciństwa i młodości jestem fajna, i mogę zacząć szanować swoje wybory i decyzje. A zdania matki nie muszę już więcej słuchać.
                  • taki-sobie-nick Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 21:51
                    moja matka nie jest taką matką jaką chciałabym mieć. I nigdy nie była. To bardzo przykre i raniące, jako mała dziewczynka nie dostałam od niej miłości, nie miałam na to wpływu, a na dodatek byłam od tej kobiety wiele lat zależna co ona wykorzystała. Trudno. Nie zmienię jej w dobrą matkę, nie zmienię przeszłości.
                    Ale teraz nie jestem już zależnym od niej dzieckiem. Mogę żyć bez jej akceptacji, i sama sobie tę miłość której tak bardzo mi było brak podarować.

                    Ciekawe, ile to zajmuje, zwłaszcza podarowanie brakującej miłości samej sobie...
                    • kosmos_pierzasty Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 21:55
                      Ile by nie zajęło, to im prędzej się zacznie, tym szybciej osiągnie się cel.
                • sasanka4321 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:54
                  >I nie, nie da sie wzruzyć ramionami i powiedzieć sobie "OK, matka mnie nie lubi, nie kocha i chce mi sprawic przykrość, dlaczgo ma mnie to martwić? Przeciez matka to nikt wazny.". To tak nei działa, serio.<

                  Alez jak najbardziej tak to dziala! I predzej czy pozniej trzeba do tego punktu dojsc, jak czlowiek nie chce sobie spieprzyc zycia. Tyle ze zeby w ogole nauczyc sie popatrzec z innej perspektywy, nabrac sily, trzeba najpierw wprowadzic dystans. Rzadkie i krotkie spotkania. Tak rzadkie i na tyle krotkie, ze nie zdazysz sie zdenerwowac. U jednego to beda dwie godziny raz na miesiac, u innego 20 min raz na pol roku. A potem juz jest tylko lepiej.
                  • cruella_demon Re: Matka, wybuchłam 26.04.19, 20:36
                    Przede wszystkim, żeby do tego etapu dojść, trzeba przejść cały proces żałoby.
                    To nie jest tak, że nagle się budzisz i cię olśni "mam ciulową matkę, która mnie nie kocha i poniża, od dzisiaj walić ją!" Tak się nie da. Trzeba najpierw pogrzebać wszystkie swoje zawiedzione nadzieje i wyobrażenia o dobrej, kochającej matce.
                • grey.heart34 Re: Matka, wybuchłam 24.04.19, 15:49
                  "uwagi osób ważnych, które sie kocha, oddziaływują na człowieka"
                  Verdana, masz rację, a naprawdę mało kto to rozumie.
                  Kiedy ja próbuję opowiedzieć mojej mamie, jak mnie przez lata umniejszał mąż, ona na to: "trzeba się było nie przejmować, wzruszyć ramionami, odgryźć się.. itd.. "
                  To tak nie działa, to bardzo ważne, co napisałaś.
                  Dla każdej ofiary przemocy werbalnej jest bardzo ważne, że ktoś jest to w stanie zrozumieć i nie umniejsza ich doświadczenia, które potrafi doprowadzić do realnej traumy.
              • triss_merigold6 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:37
                Nie uważa jej za dziewczynkę tylko za łatwą ofiarę, która nie potrafi bronić swoich granic.
                Uwagi mamy dotyczą całościowo życia autorki, jej wyborów, elementów wyglądu, upodobań kulinarnych, reakcji, emocji etc., a nie koloru sukienki.
                Udajesz, że nie rozumiesz albo sama wolałaś uznać przemocowe teksty rodzica za przejaw troski, to taki mechanizm wyparcia.
            • nangaparbat3 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:57

              Myślę, że powrót do domu jest w takiej sytuacji doskonałym rozwiazaniem. Między innymi dlatego, że dalsza rodzina zostaje postawiona w sytuacji, w której musi pomyśleć, ze coś jednak jest nie tak. Podejrzewam, ze matka zostanie obmówiona bardzo starannie i wbrew pozorom niewiele osób stanie po jej stronie.


              Miodzio smile
      • pani_tau Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:52
        Matka nie wyrażała swojego zdania tylko dowalala córce.
        • yenna_m Re: Matka, wybuchłam 26.04.19, 20:14
          A corka języka nie ma? Malutka jest i będzie płakusiać?
          To lepiej niech nie pokazuje kiecek, pazurow, fryzur, figury na ematce bo dopiero będzie mieć powod na woeloletnià terapię wink

          Ciekawe, czy do dxiewczyny dociera, że komus mogą podobać soę inne ciuchy, fryzury, pazury itp a ona ma nosic sie tak, jak lubi i w taki sposob, aby wyrazić siebie?

          Trochę jaj wypadaloby mieć. I doroslego dystansu do siebie i świata.
      • aaa-aaa-pl Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:04
        Tosia- fajnie to napisałaś.
      • pade Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 21:43
        71tosia, mama nie wyraziła swojego zdania. Mama chamsko dokuczyła córce.
        Do takich chamskich uwag nie nabiera się dystansu, tylko się na nie reaguje.
        A gdzie Ty troskę widzisz w tym, co autorka usłyszała od matki, to ja nie wiem.
      • yenna_m Re: Matka, wybuchłam 26.04.19, 20:10
        Dokladnie tak, 71tosia!
    • kropkacom Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 17:50
      Nie pytaj czy masz prawo się wkurzać, bo skoro cię zdenerwowała to zdenerwowała. Nie ma z czym dyskutować. Fakt jest faktem. Masz dzieci?
    • ravny Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:17
      narcystycznirodzice.blogspot.com/search/label/kampania%20oszczerstw

      narcystycznirodzice.blogspot.com/2015/12/narcystyczna-rodzina-czesc-2.html
      • alpepe Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 18:58
        Sądzisz, że jej matka jest narcystyczna? Ja sądzę, że jej matka przede wszystkim nienawidzi samej siebie i łudzi się, że gdyby nie miała córki, to by jej życie wyglądało lepiej.
        • sasanka4321 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 19:02
          >Ja sądzę, że jej matka przede wszystkim nienawidzi samej siebie i łudzi się, że gdyby nie miała córki, to by jej życie wyglądało lepiej.<

          Matka jest z siebie zadowolona. Z corki nie jest. To raczej: Gdyby corka byla taka jak trzeba, to by jej zycie wygladalo lepiej.
          A ze pod ta potrzeba kontroli, rzadzenia jest strach, to inna historia.
          • cruella_demon Re: Matka, wybuchłam 26.04.19, 20:39
            Autorka napisała, że nie znała ojca. Nie wiem, może sobie dopowiadam, ale być może była niechcianym dzieckiem i być może jest podobna do ojca, albo w ogóle jej winą jest to, ze jest córką swojego ojca.
        • ravny Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 19:05
          nie wiem czy jest narcystyczna, chodzi o pewne schematy zachowań, by być świadomym że ona bywają, że niekoniecznie bliska osoba to osoba która nam życzy sukcesu i będzie się cieszyć z naszych osiągnięć
          jest wiele krytykantek, podcinaczek skrzydeł,
          i tak, też uważam że ta matka nienawidzi siebie i dlatego nie jest zdolna do miłości do córki
          • grey.heart34 Re: Matka, wybuchłam 24.04.19, 15:57
            Również uważam, że matka narcystyczna. Mam doświadczenie z narcyzem, on umniejsza bezinteresownie i nałogowo. Odzywki itd. tylko go pobudzają, nie działają. Od narcyza należy się po prostu trzymać z daleka. Jakkolwiek autorka by nie zmieniła swojej postawy wobec matki, ta będzie robić to co zawsze, może poudawać miłą, a kiedy się zrobi miło - znów dowalić bez ostrzeżenia.
    • leann32 Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 19:25
      Wasza pępowina już zaszła mchem.
      Odetnij, oczyść i zacznij żyć osobno.
    • tryggia Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 19:51
      Jesteś córką mojej babci? Zniszczyła moją mamę i niszczy nadal. Jeśli możesz - ogranicz kontakty do minimum i idź na dobrą terapię. Moja mama od 15 lat funkcjonuje (z babcią) tylko dzięki sntydepresantom.
    • bei Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 21:13
      Fatalnie niech czuje się Twoja gnębicielka, Ty kochanie powinnaś dostać nagrodę za pierwszy krok ku drzwiom. Nie jesteś pierdołą i nie wstydź się. To ona, Twoja matka ma problem. Przez swoje działania traci córkę.
      Nie wychowasz jej, nie zmienisz....ale sama możesz zmienić się- ukróć kontakty do kartek na święta.
      Tanebo napisała, ze mama na swój sposób martwi się o Ciebie. Jeśli nawet ma takie intencje, to dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Ona za Ciebie życia nie przeżyje, nie może Ci tego życia układać. Nie płacz. 😘
      Jeszcze raz brawo za odwagę.
      • owmordke Re: Matka, wybuchłam 22.04.19, 22:25
        Ja to bym nawet kartek nie wysylala... Od takiej matki nalezy sie odciac kompletnie.
        • zlajedza Re: Matka, wybuchłam 23.04.19, 00:01
          Mnie się natomiast wydaje, że taka matka tak będzie postępować dopóki córka będzie na to tak reagować. Czyli im mocniej będziesz to przeżywać i okazywać tym chętniej ona będzie tak postępować. Kiedy jej akcja przestanie przynosić pożądaną przez nią reakcje da spokój. Także choćby nie wiem jak zabolało uśmiech na twarz i oaza spokoju. Wtedy to ona będzie miała problem bo przestanie być na górze. Ją zezre od srodka a Ty luz. Taki typ pewnie poszuka innej ofiary ale to juz nie Twoj problem. I na kazda zaczepke w gronie ludzi odpowiadalabym "mamo zal mi Cie, ale nie potrafie Ci pomoc. Ty naprawde masz problem ale z sama soba nie ze mna"
    • hrabina_niczyja Re: Matka, wybuchłam 23.04.19, 16:55
      Dzięki dziewczyny, nie odzywam się do matki. Napisała mi jeszcze kilka przykrych wiadomości, że ona stwierdza fakty, że wizytówka to ja powinnam być a nie jakieś tam szyldy i firmy. Że przyjeżdżam na święta z niepomalowanymi paznokciami, w kiecce w panterke. A ona mówiła weź czerwona. Szkoda gadać. Powiedziałam facetowi wszystko, tak jak wam tutaj. Trudno, może tak będzie lepiej, powiedzieć jak jest i nie dusić się sama ze wszystkim. Przykro mi jest, ale może i dobrze się dowiedzieć co mnie truje.
      • zawsze-w-drodze Re: Matka, wybuchłam 23.04.19, 17:25
        Daj spokój rozkminom. Matkę odetnij. Z każdym dniem będzie łatwiej. Step by sten. Ciesz się wiosna. Ma być upał. 😊
      • alpepe Re: Matka, wybuchłam 23.04.19, 17:34
        Matka ma nad tobą tyle władzy, ile ty jej dajesz. Zapisz sobie to zdanie i codziennie je przemyśl. Matki nie zmienisz, ale możesz zmienić siebie.
      • aqua48 Re: Matka, wybuchłam 23.04.19, 17:35
        hrabina_niczyja napisała:

        > Napisała mi jeszcze kilka przykryc
        > h wiadomości, że ona stwierdza fakty, że wizytówka to ja powinnam być a nie jak
        > ieś tam szyldy i firmy. Że przyjeżdżam na święta z niepomalowanymi paznokciami,
        > w kiecce w panterke. A ona mówiła weź czerwona.

        Odetchnij, odpocznij odetnij się i po jakimś czasie przeczytaj jeszcze raz co napisała ci matka, i o co ma swoje pretensje, bo tak obiektywnie to po prostu jest śmieszne i absurdalne, nie przykre. Przykre jest to że nie jest i nie była taką matką jaką chciałabyś mieć i na jaką zasługujesz. Ale teraz już Ci nie jest potrzebna. Teraz jesteś dorosła i wiesz doskonale, że masz prawo sama wybierać sobie sukienki i nie malować paznokci, a cudze zdanie na ten temat ( i na inne również) możesz mieć w nosie.
        • agniesia331 Re: Matka, wybuchłam 24.04.19, 13:21
          ZBlokuj matkę w telefonie, w połączeniach. Stwórz sobie nowe życie. Idź na terapię.
      • afro.ninja Re: Matka, wybuchłam 23.04.19, 17:48
        Twoja matka jest niezrownowazona psychicznie. Z ciekawosci, facet, to nie ten od dziwnej paczki znajomych?
        • cruella_demon Re: Matka, wybuchłam 26.04.19, 21:22
          Podobno ten. I już w nie tak dawno w wątku innej forumki go usprawiedliwiała.
          • kosmos_pierzasty Re: Matka, wybuchłam 27.04.19, 08:50
            cruella_demon napisała:

            > Podobno ten. I już w nie tak dawno w wątku innej forumki go usprawiedliwiała.
            To jest niestety wręcz książkowe.
            I imo to nie jest człowiek, który pomoże jej się wzmocnić... W ogóle najlepiej wzmocnić się samej, bez oglądania na kogokolwiek.
      • wenecja8 Re: Matka, wybuchłam 24.04.19, 15:21
        Dobrze że powiedziałaś. Może przypomni ci to w momencie gdybyś chciała znów tam jechać i wziąć udział w tym teatrze (nie tak łatwo zrezygnować z roli która się zna całe życie). Ludzie z zewnątrz (życzliwi) potrafią wiele sytuacji odczarować.
        Mój mąż też się czasem zdziwi dlaczego się tak zachowuję przy swojej mamie (zupełnie nie ta skala toksyczności ale nie mamy zdrowej relacji). Nie krytykuje tylko zapyta: dlaczego. I to czasami pomaga wyjść z trybu autopilota, zastanowić się nad sytuacją. Wiadomo że trzeba mieć swój własny rozum i nie przenosić punktu odniesienia z matki na faceta, ale potrzebujesz wsparcia i to nic złego że szukasz go u niego. A nuż Cię nie zawiedzie.
    • annajustyna Re: Matka, wybuchłam 23.04.19, 17:35
      Kochana, mnie w święta rodzicielka doprowadziła do takiej pasji, że szyba w drzwiach poszła.
    • michalyna Re: Matka, wybuchłam 24.04.19, 14:46
      Masz 38 lat no to już dawno nie masz obowiązku spędzania ani świąt ani żadnego innego czasu ze swoją matką czy innymi członkami rodziny, którzy Ci nie odpowiadają i tyle
    • ravny Re: Matka, wybuchłam 24.04.19, 21:15
      jaksieuwolnic.pl/narcystyczna-matka/narcystyczna-matka-jak-traktuje-corke-jakie-sa-tego-skutki-tekst-nie-tylko-dla-corek-ale-dla-synow-tez/?fbclid=IwAR0YKDEHZ1kIxtRDFbKKJz1RMzwVWw2Q61bbG23XGSjJlzEUo7rGn5vHe50

      to chyba na temat
      • apallosa Re: Matka, wybuchłam 28.04.19, 04:24
        Do autorki:
        -poniewaz sama jestem corka matki porabanej jak drewno na opal( menda podobna do Twojej),dam Ci kilka niezlych rad:
        -po pierwsze-daj sobie raz na zawsze powiedziec,ze jest to wariatka,ktora niszczy Ciebie i Twoje poczucie wlasnej wartosci.Obojetnie,czy zalozysz sukienke w panterke czy zielona,pomalujesz paznokcie czy nie,tej babie nie dogodzisz.Chocby skaly kichaly...
        -w zwiazku z tym wywal porabane babiszcze ze swego zycia raz a skutecznie.Masz wlasne mieszkanie? Jezeli tak,to fajnie...niech Cie reka biska broni dawac ex-matce klucze.Zablokuj w telefonie,internecie i w zyciu.
        -po trzecie-jako zywo nie ma przepisu,aby Swieta spedzac ,,w gronie rodzinnym".Mozna w pojedynke,we dwoje,z przyjaciolmi,mozna obejrzec ciekawe filmy,przeczytac ksiazki ,jezdzic na nartach....po jaka chropowata cholere uzerac sie z kretynka,ktora Ciebie urodzila.Na swiat nie pchalas sie...
        -po czwarte-odtad ubierasz sie,malujesz,czeszesz sie jak chcesz.Zaloz nawet piuropusz indianski na glowe,jezeli pasuje Ci....
        -jezeli utrzymujesz kontakt z rodzenstwem,kuzynami itp. to oznajm im,ze nie interesuje Cie,co babsko powiedzialo,zrobilo i jak wielka kupe wysr...o.To nie Twoj interes-raz na zawsze.
        Zyj swoim kolorowym zyciem.Powodzenia zycze!
      • kalina_lin Re: Matka, wybuchłam 28.04.19, 08:01
        To sadystka i psychopatka, nie żaden narcyz.
        • apallosa Re: Matka, wybuchłam 28.04.19, 14:54
          Dlatego moze zostane tu rozszarpana na forum,ale calym sercem jestem za instytucjami jak np.norweski Barnevernet.
          Tylko wtedy malo ktore dziecko zostaloby sie w rodzinie...ale to lepiej.
Pełna wersja