kikki123 Re: Matka, wybuchłam 28.04.19, 22:33 Bardzo dobrze zrobiłaś, że sie zbuntowałaś. Forma tego buntu jest teraz drugorzędna. Przełamałaś strach i postawiłaś się. Czasem się krzyczy, czasem wściekle milczy a czasem płacze i wybiega trzaskajac drzwiami. Nieważne. Ważne że stanęłaś w swojej obronie. Wytrzymaj w tym buncie za każdym razem, kiedy bedzie potrzeba, bo racja jest po Twojej stronie. Rodzina zachowuje sie skandalicznie i paskudnie. Na pocieszenie mogę Ci powiedziec że rola pomocników w gnojeniu jest tak parszywa, że już chyba lepiej być ofiarą. Z czasem, jak nabierzesz wprawy, nauczysz sie reagować spokojniej choć stanowczo, mniej emocjonalnie. Poznasz po tym, że ich zagrywki mniej Cię juz dotykają. Nikt nie miał i nie ma prawa Cię źle traktować. Od kiedy przyszłas na świat, należała Ci się miłość i wsparcie matki. Zasługiwałaś na jak najlepsze uczucia i jak najlepsze traktowanie. To nie jest i nigdy nie była Twoja wina że tego nie dostałaś. To nie w Tobie tkwil blad. Nie mów o sobie źle i nie pozwalaj mówić o sobie źle. Przeszłaś straszne, traumatyczne dzieciństwo i młodość i wdrukowano Ci toksyczny, przemocowy wzorzec relacji w ktorej wciąż walczysz o akceptację, uwagę i miłość (matki) i wciaz bolesnie doswiadczasz odrzucenia. To odrzucanie, wielodniowe nieodzywanie sie itp to metody utrzymywania kontroli matki nad Tobą. I jedyna znana Ci w praktyce forma relacji matka-dziecko. Trudno jest wyjść z takiego błędnego syzyfowego koła, jeśli sie w nim tkwiło od początku życia. Tak jak trudno się oddycha pełną piersią, gdy człowiek latami trenowal wstrzymywanie oddechu i nawet nie wie, że można inaczej - swobodnie i bez wysiłku, bez bólu. Trzeba sie uważnie obserwowac, zeby zauwazyc jak samemu wchodzi sie w role wyćwiczoną od lat (podejrzewam że dlatego pożyczyłaś pieniądze właśnie od matki - zeby znow podświadomie ustawić się w zależnej roli dziecka). Matka pociaga za sznurki, którymi Tobą manipuluje, zobacz to, zobacz gdzie w Tobie te sznurki są umocowane, co w Tobie poruszają. Z czasem będą odpadały jeden po drugim - tak jak i inni namawiam Cię na terapię, to jest ważne dla jakości Twojej przyszłości. Żebyś nie odtwarzala potem we wlasnym domu z innymi ludzmi jedynej (toksycznej) atmosfery w ktorej umiesz oddychac, tej samej chorej relacji w ktorej umiesz funkcjonowac-przetrwać. Kochana nie jestes juz dzieckiem. W tych strasznych doswiadczeniach z przeszlosci uratowalas siebie ile tylko sie dało - bardzo dzielna z Ciebie kobieta! Teraz matka nie ma juz fizycznie i prawnie takich mozliwości kontroli i władzy nad Tobą jak kiedyś, gdy byłaś małym dzieckiem. Pomysl o tym. Matka nie może już rozjechac Cie walcem czy czolgiem jak gdzies wyzej pisalas ze sie tego boisz. Ten walec jest juz teraz tylko w Twojej glowie, w Twoim strachu. Jestes dorosla, masz wyksztalcenie, pracę, swój dom, swoje życie, swoje niezależne od matki doswiadczenia. Masz dużo elementow na ktorych możesz oprzeć nogi. Nie jestes niczyja Hrabino - jestes swoja własna pamietaj o tym Ściskam Odpowiedz Link Zgłoś
apallosa Re: Matka, wybuchłam 28.04.19, 23:42 Kikki123-bardzo piekne,szczere i prawdziwe slowa. Chyba sobie pozwole wydrukowac Twoj post i przypne do sciany-bardzo madrze prawisz. Tez mialam matke podobna do matki Hrabiny,moja juz nie zyje ,ale do teraz zmagam sie z syndromem odrzucenia... Pozdrawiam Was dziewczeta i zycze slodkich snow. Odpowiedz Link Zgłoś
lumeria Re: Matka, wybuchłam 29.04.19, 18:34 tanebo2.0 napisała: >Przyznaję że matka nie jest mistrzynią taktu, ale nie przypisywałbym jej złych intencji. Raczej nadopiekuńczość. Punkt 5 i 6 też zdaje się być troską. Nadopiekuńczość? Troska? Dlaczego w rodzinie miedzy najbliższymi mamy tolerować takie teksty, które nie przeszłyby w sytuacjach towarzyskich ani zawodowych? Dlaczego matka, ojciec, pociotki maja ‘prawo’ wypełzać z takimi uwagami, na jakie mało który obcy człowiek by sobie wobec nas pozwolił? A jak by sobie pozwolił, to z miejsca byłoby wiadomo, ze to cham? Te teksty, które przytoczyła autorka w miejscu pracy byłyby podstawą akcji dyscyplinarnej (w takim natężeniu w tak krótkim okresie czasu). Wyobrażacie sobie pracownice, która mówi klientce, ze ta osoba ma żółte żeby, albo workowatą sukienkę? Albo ze koleżance wybieracie ubiór, który wam się podoba, bo uważacie, ze ma fatalny gust (jeśli o to nie poprosiła)? Albo, ze mówicie szefowi, ze jego gadanie na temat schematu kolorystycznego czegoś tam was nudzi i irytuje, i niech on sam zajmie się tym i nie zawraca wam kupra? Rodzina ma nas kochać i wspierać, a jeśli tego nie potrafi, to przynajmniej dać minimum szacunku, jaki jest oczekiwany w interakcjach z obcymi ludźmi, znajomymi i współpracownikami. Ale niektórzy ludzie nawet tego minimum nie są w stanie osiągnąć. Dla mnie pytania „Czy takie zachowanie byłoby tolerowane w mojej pracy?” „Czy koleżanki by się ze mną ponownie spotkały jeśli im bym cos takiego powiedziała?” były uwalniające. Kiedy zadawalam sobie te pytania na temat zachowania mojej matki, to ukracały wszystkie moje nawykowe rozkminy czy ja cos źle nie zrobiłam. Było jasne, ze odpowiedzią było NIE. Bo nie robiłam nic złego, to matka źle się zachowywała, i te pytania mi to rozjaśniły. Odpowiedz Link Zgłoś
71tosia Re: Matka, wybuchłam 29.04.19, 19:37 abstrahując od sytuacji autorki - naprawdę z córką czy matka rozmawiasz jak z klientką w pracy? Bo ja jednak nie, i jak najbardziej moja mama czy córka mogą mi zwrócić uwagę że np. mam kłopoty z zębami lub że kolor sukienki zupełnie mi nie pasuje, i ja im tez. Oczywiście robimy to nie publicznie ale w cztery oczy. Bo jeżeli o takich sprawach nie można rozmawiać w rodzinie to niby gdzie? Odpowiedz Link Zgłoś