Dodaj do ulubionych

odchudzanie po raz setny - kryzys

08.05.19, 13:43
Wątek lajtowy.

Odchudzam się. Mam do zrzucenia jeszcze 7 kg. I tak mi źleeeee na diecie. Mam kryzys.

Całe życie byłam tą szczęściarą co żarła (tak, żarła) wszystko co chciała w ilościach hurtowych, zero sportu i zawsze miałam niedowagę. Ważyłam 46-48 kg przy wzroście 170. Na studiach żywiłam się gyrosami, frytkami, knyszami, zupkami chińskimi, bigosami, pierogami i piwem. Zero warzyw, zero sportu (pomijając tańce na imprezach). I miałam niedowagę.

No ale nic co dobre nie trwa wiecznie. Metabolizm siadł mi po ciążach, doszły początki insulinoodporności. I się zrobiło prawie +30 kg. Zrzuciłam już 12 kg. Do mojego celu zostało mi 7 kg. I mam kryzys.

Chce mi się żreć, opchać się po kokardę. Gyrosem. Frytkami. Kurczakiem z KFC. Chcę się znowu obżerać bezkarnie. Buuuu... Strasznie ciężko mi się pogodzić z tym, że to już nie wróci. Że już teraz do końca życia będę musiała pilnować diety - chociażby ze względów zdrowotnych. Chyba się uzależniłam od fast foodów. Albo jedzenie stało się dla mnie czymś więcej niż tylko jedzeniem. Sama nie wiem.

Ech.. tak się chciałam pożalić. Proszę nie kopać leżącego.
Obserwuj wątek
    • sfornarina Re: odchudzanie po raz setny - kryzys 08.05.19, 14:16
      Za każdym razem, gdy masz ochotę na tego gyrosa, idź na godzinny szybki spacer. Spalisz 300kcal, i nie zjesz gyrosa, więc zamiast mieć +650kcal będziesz miała -300kcal. Sumarycznie to około 120g tłuszczu w plecy; bo 300 spalone i 650 nie przytyte smile

      Zwizualizuj sobie to i pomyśl, że zamiast rosnąć wszerz będziesz szczuplała i robiła się sprawniejsza. Nie czekaj do jutra/ weekendu/ poniedziałku, tylko wypij ziołową herbatę i idź na spacer już dziś smile
      Za 10 dni będziesz miała kilogram na minusie, zamiast półtora na plusie i niech to będzie Twoją siłą napędową.

      Tylko odchudzaj się rozsądnie, niewielki deficyt kaloryczny plus dużo ruchu. Ruch najlepiej od razu po największym posiłku w ciągu dnia, to pomaga regulować cukier!
      I odchudzanie najlepiej z dietetykiem, bez żadnych diet-cud, bo one nie działają i praktycznie zawsze kończą się olbrzymim jojo.
    • snakelilith Re: odchudzanie po raz setny - kryzys 08.05.19, 14:19
      To policzmy. Ważyłaś 48kg, przytyłaś 30kg, czyli mamy wyjściowo 78kg. Zrzuciłaś 12kg, czyli ważysz dziś 66kg, co przy 170cm daje BMI 22,8. To jest dla dojrzałej kobiety po ciążach i z początkami insulinooprności wynik bardzo dobry. Po prostu chcesz za dużo, efektem może być przejście metabolizmu na bardziej oszczędnościowy, insulinooprność i cukrzyca, dokładnie w tej kolejności. Więc przestań się odchudzać i gonić na wagą nastolatki. Twoje obajwy wskazują też na to, że ograniczyłaś zbyt mocno kalorie i masz początki zaburzenia odżywiania, będziesz katować się dalej, czeka cię koncertowe jo-jo. Dla poprawy sylwetki nie musisz się już odchudzać, a zacznij uprawiać sport by poprawić proporcje pomiędzy tłuszczem a mięśniami.
      • the_silly_lily Re: odchudzanie po raz setny - kryzys 08.05.19, 14:42
        Nie no - do wagi nastolatki nie dążę - miałam wtedy niedowagę i nie wyglądałam dobrze. Wtedy ważyłam 48, teraz bym chciała zobaczyć piątkę z przodu. Moje marzenie to 59 kg smile
        Jestem pod opieką dietetyka ze względu na zagrożenie cukrzycą. Nie przykręcam sobie śruby w diecie - wiem, że teraz czas na większy wysiłek fizyczny. Tylko tak mi brak tego luzu, nie pilnowania się, jedzenia tego na co akurat mam ochotę. Ech...
        • snakelilith Re: odchudzanie po raz setny - kryzys 08.05.19, 15:04
          Marzenia, a rzeczywistość, to jednak dwie różne sprawy. Przy 59kg miałabyś BMI zaledwie 20,5, to nie jest nieosiągalne, ale nie dla każdego i nie w każdej sytuacji. Za idealne uchodzi zresztą BMI 21, nie mówiąc o tym, co jest optymalne, bo to jest indywualną sprawą i leży zresztą u większości sporo wyżej. U ciebie problemem jest na pewno, że przez większość wcześniejszego życia miałaś niedowagę i z tego powodu masz pewnie bardzo wątłą tkankę mięśniową. Odchdzanie się przez dłuższy czas grozi jednak dalszą utratą mięśni, więc osiągniesz wprawdzie niską wagę, ale proporcje będziesz miała gorsze, przez co będzie cierpiał twój metabolizm. I możliwe, że jesteś pod opieką dietetyka, ale rozsądny nie patrzył by tylko na wyniki na wadze, ale poinformował cię o zagrożeniach wynikających z odchudzania się bez uwzględniania składowych masy ciała.
    • fawiarina Re: odchudzanie po raz setny - kryzys 08.05.19, 14:20
      Doskonale cię rozumiem. Na studiach miałam takie same wymiary, byłam wiotką trzciną i bardzo to lubiłam. Leczenie niepłodności i ciąża dołożyły mi łącznie 20 kilo. Dziś jestem szczupła, ale jak tylko sobie pofolguję z cukrem lub pizzą, to w muszę wyciągać spodnie o rozmiar większe i mam mega problem ze zrzuceniem tego, co sobie tam w zapasach wyhoduję. Przywykłam już do tego, że pilnuję się z jedzeniem, ale czasem mam taką ogromną ochotę zaszaleć i zjeść te wszystkie fast foody, ociekające tłuszczem badziewie smażone we fryturze oraz słodkie desery! Czasem się nie powstrzymuję i kupuję opakowanie ukochanych śliwek w czekoladzie, albo zamawiam kebab wink Cóż, nie mam złotej rady. Poza tą, by nie kupować tych rzeczy i nie trzymać ich w domu. I by nie wychodzić głodną do miasta.
      Tak więc ten. Ojojam, bo znam ten ból.
    • swiecaca Re: odchudzanie po raz setny - kryzys 08.05.19, 14:21
      powiem tak, i tak długo miałaś luz, większość kobiet nie ma takiego komfortu żeby żreć i nie tyć... ja odchudzam się od 15 roku życia aby utrzymać rozmiar S.... ostatnio przytyłam na lekach parę kg, bardzo źle się z tym czuję ale nie mogę zrzucić sad
    • zie.lo.na Re: odchudzanie po raz setny - kryzys 08.05.19, 14:22
      Czyli na ile rozumiem startowałaś z ~78kg, teraz masz 66kg (to już sukces!). I pewnie chcesz zejść do 60. Tak? No to identyko jak u mnie. Też mam 170cm, też startowalam z podobnej wagi. Zeszło dopiero 4kg i stooooooi. Też mam kryzysy i chęci nie tyle na fastfoody, co na słodkie. Ale przynajmniej wiosną łatwiej zebrać się na spacery, rower czy bieganie. Ile masz lat, jaką dietę stosujesz?
        • the_silly_lily Re: odchudzanie po raz setny - kryzys 08.05.19, 14:52
          40 mi się zbliża niestety już. Tak jak już komuś tu pisałam dietę mam ułożoną indywidualnie przez dietetyka-lekarza ze względu na zagrożenie cukrzycą. Założenia generalne to: ograniczenie liczby posiłków do 3, jak najmniej węgli prostych, moja dieta to właściwie warzywa, białko i węgle złożone. Tak z grubsza.
      • martirad Re: odchudzanie po raz setny - kryzys 08.05.19, 19:21
        Ja też tak mam. Chcę zrzucić do 60kg teraz mam 65kg i 40 na karku. Niedawno pisałam, że jeżdżę na rowerze, ograniczyłam jedzenie, ale efektów na razie zero sad. Do tego niedoczynność tarczycy może to powód może nie tego, że waga stoi. Nogi mam beznadziejne i ogólnie źle się czuję z tą wagą. Taka wielka słonica sad
    • kiddy Re: odchudzanie po raz setny - kryzys 08.05.19, 14:37
      No a jaką masz tę dietę? Bo może przesadziłaś i uciełaś wszystko jak leci. To jest zła droga, bo nie wytrzymasz, a szkoda na to zdrowia.
      Ogólnie to Cię rozumiem, mam insulinooporność, odstępstwa od diety to złe samopoczucie i kilogramy. Ale za 2-3 miesiące, po ustabilizowaniu pracy trzustki i przyzwyczajeniu się do leków zjem ulubione ciasto albo co tam będę chciała.
      • the_silly_lily Re: odchudzanie po raz setny - kryzys 08.05.19, 14:47
        Dietę mam OK - jestem pod opieką dietetyka - lekarza ze względu na zagrożenie cukrzycą. Nie chodzi o to, że chodzę głodna. Tęskno mi po prostu do dawnego życia... Beztroski, żarcia czego chcę i kiedy chcę. Może mam kryzys wieku średniego i mi po prostu tęskno za młodością? wink
    • bei Re: odchudzanie po raz setny - kryzys 08.05.19, 14:41
      12 kg to piękny ubytek😘😘
      Teraz przeczytaj kilka razy co napisała Sfornarina, cudnie napisała.
      Ja jestem z opcji- co zaleca jeden posiłek w tygodniu do syta- by zaburzyć bilans organizmowi, bo on to nawet z najmniejszej ilości kcalorii kombinuje, by coś odłożyć. Jeden posiłek do syta- nawet trochę zakazany- mięsko z gyros i mrowie sałaty.😊
      Jak już Ci wolno ten jeden bezkarny-to okazuje się, ze nam się dużo nie mieści w żołądku, ze czujemy sytość, ze już jesteśmy przepełnieni, ale psychicznie będzie Ci łatwiej, ze jakby co, to raz możesz. Tylko sobie dzień ustal , i porę- by nie zgubić rachuby który to już bezkarny posilek😊
      Trzymam kciuki😊😘
      • the_silly_lily Re: odchudzanie po raz setny - kryzys 08.05.19, 14:44
        No właśnie czytałam o takiej metodzie. Żeby sobie jeden dzień w miesiącu ustalić kiedy można sobie pozwolić na jeden "zakazany" posiłek. Diety to raczej nie zrujnuje, a psychicznie może będzie łatwiej. Tylko się boję, że na jednym gyrosie nie skończę. Jak alkoholik normalnie uncertain
        • snakelilith Re: odchudzanie po raz setny - kryzys 08.05.19, 15:11
          Masz bardzo dobrą dietę, ale może faktycznie powinnaś od czasu do czasu zrobić sobie "Dzień Dziecka" w postaci jednego posiłku odbiegającego trochę od diety. Akurat gyros to nie jest aż taka tragedia, spróbj jedna zaplanować to na godziny południowe, wtedy wrażliwość komórek na insulinę jest największa i robimy sobie najmniej krzywdy. Jeżeli masz problemy z samokontrolą, to weź ze sobą kogoś, kto cię przypilnuje i zaplanuj to dobrze, znaczy na przystawkę sałatka z warzyw, albo jarzynowa zupa, która wypełni nieco żołądek, a potem gyros, czy co tam cię najbardziej kręci.
      • kiddy Re: odchudzanie po raz setny - kryzys 08.05.19, 15:14
        Tylko wiesz, autorka ma insulinooporność, w takiej sytuacji trzeba ostrożnie postępować. Raczej nie będzie to kubełek lodów zagryziony kebabem i dużymi frytkami, tylko małe lody albo ciastko do obiadu. Dietetycznego 😉.
    • znowu.to.samo Re: odchudzanie po raz setny - kryzys 08.05.19, 15:03
      Oj tam bedziesz sie opychać śmieciowym żarciem.. Insulinooporność to nic innego jak efekt takiego jedzenia. Chcesz do końca życia łazić po lekarzach z cukrzycami i miażdżycami??? To już nie chodzi o sprawy estetyczne, bo zdrowie ma sie jedno. Już nie wspomne o samopoczuciu po takim ofutrowaniu sie niezdrowym żarciem
    • fomica Re: odchudzanie po raz setny - kryzys 08.05.19, 18:26
      Te frykasy które wymieniłaś są nie tylko tuczące. Zawierają dużo soli, cukrów, glutaminianu sodu, konserwantów, wszelakiej chemii i poprawiaczy smaku, że naprawdę, nawet niezależnie od kwestii wagowych, ich jedzenie nie jest zbyt roztropne. W twoim wieku (tak, tak...) trzeba juz zacząć dbać o zdrowie, nie tylko o figurę.
    • jolie Re: odchudzanie po raz setny - kryzys 08.05.19, 20:25
      Rozumiem Cię. Już pisałam na forum, że dla mnie takim przeskokiem była dieta cukrzycowa w ciąży (rzekomą cukrzycę ciężarnych leczono u mnie dietą). Ze świata osoby wolnej i swobodnej i nie myślącej za dużo o jedzeniu (a i tak odkąd pamiętam jadłam dosyć zdrowo), weszłam w rzeczywistość ograniczeń i pomiarów cukru na czczo i po każdym posiłku. Koszmar. Mnie najbardziej przeszkadzało to ciągłe myślenie, co mogę zjeść, ile to węglowodanów, czy jest dobrze skomponowane, czy cukier będzie dobry godzinę po posiłku. A i jeszcze- zalecane małe porcje, nie lubię jeść mało i często. I nie lubię gotować. W sumie- przez tę dietę odechciało mi się jeść w ogóle (ale wtedy stresowałam się ketonami w moczu i tym, że dziecko głoduje). I owszem, gdy wróciłam do domu ze szpitala z dzieckiem, rzuciłam się na tuczące naleśniki i w nosie miałam już pomiary cukru. Faktycznie -dieta restrykcyjna prowadzi do tego, że ma się czasami ochotę 'zrobić jej na złość'. To niesamowicie kusi. Może ten jedzeniowy Dzień Dziecka to dobry pomysł?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka