Dodaj do ulubionych

Brytyjczycy a otyłość

11.05.19, 12:50
Obserwacje wakacyjne, gdzie widząc parę w skład której wchodził totalnie przeciętny facet i bardzo, bardzo otyła (nie, nie mówię o 10 kg na plusie) kobieta, mogłam w ciemno obstawiac, że to obywatele UK i mialam 100% trafień. Skąd to sie bierze, aż taka otyłość i dlaczego głównie u kobiet? Panowie tez żadni kulturyści, ale często właśnie 10 kg na plusie, ale nie 70 kg.

Uprzedzając:
a) to od tarczycy i pco, można jeść jak wróbelek i byc bardzo grubą, itp.
b) nie każdy patrzy na zgrabną dupę, a chude sa głupie i maja tipsy, za to grube mają bogate wnętrze i czytają,
c) skoro cię nie stać na porządne wakacje, to widzisz brytyjską klasę niższą, która tak właśnie wygląda,
d) noszę rozmiar 50 i sportowiec zdradzał ze mną swoją szczupłą żonę,
e) nie masz co robić/zajmij się sobą/nie masz większych problemów,
to już to wszystko wiem i czytałam tutaj, nie mam większych problemów.

Proponuję skupić się na meritum, czyli:
Skąd dysproporcja w otyłości według plci?
Skąd duża skala gigantycznej otyłości i przechodzenie nad tym do porządku dziennego?
Aha, znajomi mieszkający w Anglii potwierdzają moje obserwacje.
Obserwuj wątek
    • boo-boo Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 12:56
      Śmieciowe jedzenia bardzo tanie, alkohol tani i zero ruchu. No i przekonanie w ostatnich latach, że otyłość kliniczna jest piękna. Nie ma problemu z zakupem ubrań w rozmiarze "namiot". Skąd różnica jeśli chodzi o płeć ? Obstawiam, że panowie jednak zawodowo-fizycznie pracują, a co za tym idzie więcej się ruszają.
        • boo-boo Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 14:00
          Nawet bardzo. W UK co jakiś czas słyszy się jakim problemem jest otyłość kliniczna, ile to już system zdrowia kosztuje i jakie będą koszty w przyszłości jeśli nie zostanie wdrożony program zdrowotny zapobiegający. Dlatego chcą nałożyć wyższe podatki na napoje słodzone. A potem siedzisz przed TV, jest blok reklamowy i widzisz reklamę sklepu odzieżowego z ubraniami w rozmiarze "namiot". I są w tej reklamie panie co w udzie mają tyle ile ja nie mam w pasie. I zaczyna się reklama od słów wypowiadanych przez jedną z nich "nasze ciała są naszą sprawą". Super, fajnie- pod warunkiem, że skutki zdrowotne tych "ich sprawy" w przyszłości będą sponsorować z własnej kieszeni. Ale tak....- młode są, pięknie wystylizowane- przekaz zajebisty idzie....
          • ck2 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 14:12
            Jednak ludziom wszystko da radę wmówić, a jesli sposób odżywiania się, życia i otyłość są dziedziczne, to juz mogiła. Bo jakoś trudniej uwierzyć mi w szczupłych ludzi, którzy będą się objadac do utuczenia, bo sa głaskani po głowach. No ale to raczej jest tak, że oni mimochodem tyją i spotykają się z aprobatą.
          • znowu.to.samo Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 15:18
            Oni prubóją jakoś zaakceptować ten stan w którym się znaleźli. Bo nikt mi nie wmówi że ważąc dwa-trzy razy ponad normę, można być szczęśliwym.
            Musieliby wykonać gigantyczną pracę żeby doprowadzić się do normalnego stanu, może poddać się operacji...??? No więc tkwią w tym i udają że jest fajnie.
            • boo-boo Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 15:33
              Żeby poddać się operacji też trzeba schudnąć. Moja sąsiadka jest takich rozmiarów, że służba zdrowia jej zaoferowała operację zmniejszenia żołądka pod warunkiem, że do niej schudnie- na co ona mówiąc delikatnie "to ja to p...ę". Dziewczyna przed 30-stką.
              • rosapulchra-0 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 17:08
                Zdajesz sobie sprawę, jak bardzo ryzykowna jest to operacja? Nie wiem, ile twoja znajoma waży, ale ja miałam taką operację przy wadze 150 kg, a wiem, że osoby, które ważyły powyżej 200 kg musiały być do operacji przygotowywane i własnie do niej schudnąć do wagi poniżej 200 kg, ale nie wiem, ile dokładnie. Z tym, że to było 15 lat temu. W Polsce.
                Nas wtedy ciachali i puszczali bez żadnej opieki do domów. Nie miałam żadnej diety, żadnego spotkania z dietetykiem czy z psychologiem. Wiem, że teraz jest inaczej i otyli po operacjach są lepiej traktowani niż kiedyś.
                A z samej operacji.. no cóż.. można się zwyczajnie nie obudzić.
                Ja miałam masywny zator płucny, inna pani, która była operowana dzień przede mną dostała krwotoku wewnętrznego i przestały jej pracować nerki. Schudła błyskawicznie, ale do zdrowia nie wróciła nigdy. Ja zresztą też okazem zdrowia nie jestem.
                • boo-boo Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 19:14
                  A jej waga nie jest ryzykowna ? ma dziecko, które ma tylko ją. On już teraz skarży się na rożne rzeczy związane z otyłością. Sam fakt- operacja ryzykowna- nie przemawia za tym by jej nie mieć. To nie liposukcja.
                  • boo-boo Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 19:15
                    A...i dla niej sam fakt konieczności schudnięcia jest problemem- nie to, ze operacja jest ryzykowna. Bo musiałaby pożegnać właśnie śmieciowe jedzenie i zmienić styl życia- ale jej się nie chce. Mało tego- to co w domu "serwuje" do jedzenia już widać po jej dziecku.
                    • mokka39 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 23:01
                      nie wierzę, że u większości otyłych, a zwłaszcza kobiet to funkcjonuje na zasadzie "nie chce jej się" - za duży jest społeczny ostracyzm, nacisk na wygląd itp. Łatwo to tłumaczyć niedbaniem o siebie, brakiem kontroli, silnej woli, ale skoro wiele z tych osób było na tyle zdyscyplinowanych żeby np. nauczyć się kilku języków obcych, skończyć trudne studia i wiele innych rzeczy wymagających sporych wyrzeczeń i ograniczeń, a nie mogą poradzić sobie ze zruceniem wagi, to raczej coś innego jest na rzeczy niż "że się nie chce". Osobom szczupłym, bez skłonności do tycia bardzo trudno jest zrozumieć, że być może u innych inaczej to wygląda i utrzymanie normalnej wagi nie jest wcale takie bezbolesne i wymaga tylko niewielkiego wysiłku. Ja na przykład mam duże problemy z kompulsywnym objadaniem się, właściwie ciągle myślę kiedy zjem, co zjem itd. Coś co lubię (słodycze np.) zjadam do ostatniej okruszyny, nie jestem w stanie się powstrzymać - całe opakowanie ciastek, całą tabliczkę czekolady itd. Potem oczywiście usiłuję się odchudzać i jest to coś straszliwie trudnego dla mnie, wręcz tortura. Jedzenie śni mi się po nocach, mimo zbilansowanej i nieprzesadzonej diety. Byłam na terapii z zakresu zaburzeń odżywiania, biorę antydepresanty, które mają działać też przy okazji na takie zaburzenia, a i tak jest jak jest. Mój szczupły kuzyn np. tego nie rozumie, bo dla niego to żaden problem nie zjeść całej czekolady, tylko jedną kostkę, a dla mnie ogromny wyczyn. Noszę rozmiar 38 na górze i 40 na dole, przez medycznie stwierdzony obrzęk limfatyczno-tłuszczowy (choroba tkanki podskórnej,nie ma to nic wspólnego z otyłością czy nadwagą), ale życie będące ciągłą walką "żeby nie zjeść" jest naprawdę okropne i rozumiem dobrze tych, którzy się poddali. Nie wspominając, że przyczyny tycia i trudności w odchudzaniu są dużo bardziej skomplikowane i wciąż mało poznane, np: www.focus.pl/artykul/nie-mozesz-schudnac-winne-moga-byc-bakterie-w-jelitach
                      • ck2 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 23:28
                        U ciebie chyba jedzenie jest jak alkohol dla alkoholika. Myślisz, że u wszystkich chorobliwie otyłych (a ty nawet nadwagi nie masz) tak to wygląda, ze kompulsywnie się objadaja i ciągle myślą o jedzeniu?
                          • mokka39 Re: Brytyjczycy a otyłość 12.05.19, 09:17
                            dokładnie. Dla tych, którzy tego nie doświadczają jest to trudne do wyobrażenia, pojęcia - przecież "wystarczy po prostu mniej jeść". Fakt, że wiele osób otyłych jest w stanie wykazać się silną wolą, zdyscyplinowaniem w innych kwestiach, a kwestia odżywiania je przerasta świadczy o tym, że jest to dla nich ogromna trudność, a nie brak dobrej woli, charakteru itd.
                            • ck2 Re: Brytyjczycy a otyłość 12.05.19, 09:23
                              Najczęsciej wystarczy, no chyba że ktos rozwalił sobie metabolizm na własne życzenie, ma problemy emocjonalne zagłuszane jedzeniem czy jest w promilu osób chorych na coś, co powoduje przyrost wagi.
                            • saskia44 Re: Brytyjczycy a otyłość 12.05.19, 09:32
                              Nie, dla jakies niewielkiej grupy nie wystarczy mniej jesc. Kompulsywne jedzenie, obsesyjne myslenie o jedzeniu wynikaja z zaburzen pscyhicznych a to nie jest latwe do leczenia. Jednak to nie dotyczy duzej grupy osob z nadwaga czy otylych.
                      • saskia44 Re: Brytyjczycy a otyłość 12.05.19, 08:51
                        Osobom szczupłym, bez skłonności do tycia bardzo trudno jest zrozumieć, że być może u innych inaczej to wygląda i utrzymanie normalnej wagi nie jest wcale takie bezbolesne i wymaga tylko niewielkiego wysiłku.

                        Utrzymanie prawidlowej wagi jest proste, jest naturalne.
                        To o czym piszesz ponizej (nie zacytowalam) to zaburzenia. Bylas na terapii ale nie pomogla wiec nie znaczy to ze musisz sie meczyc kompulsywnie myslac o jedzeniu a zastosowac skuteczna terapie.
                        • mokka39 Re: Brytyjczycy a otyłość 12.05.19, 09:48
                          a powiedz mi która jest skuteczna? Póki co żaden lekarz ani psycholog mi takiej nie zalecił. Niestety, w medycynie, a zwłaszcza psychiatrii i psychologii to nie wygląda tak zero jedynkowo - lek, terapia i problem znika. Tylko w przypadku części osób jest to skuteczne. Jest np. takie zjawisko jak depresja lekkoporna, która dotyczy 30-40% pacjentów, schizofrenia lekooporna itd. Badania wskazują, że u sporego procenta ludzi nie da się uzyskać poprawy mimo zastosowania wszelkich dostępnych rozwiązań medycznych, łącznie z elektrowstrząsami. www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3363299/
                          Ja na depresję się leczę kilkanaście lat, próbowałam bardzo różnych leków, zmieniałam lekarzy, byłam na terapiach. Owszem, trochę pomogło, ale nadal jest źle. Prawie nikomu o depresji nie mówię, bo spotkałam się właśnie z opiniami, że skoro tyle się leczę i nadal nie wyleczyłam, to znaczy, że chcę i lubię tą depresję mieć.
                          • saskia44 Re: Brytyjczycy a otyłość 12.05.19, 10:11
                            A kto twierdzi ze to latwe i zawsze skuteczne? Czasem jest to kombinacja lekow i roznych terapii. Jednak otylosci nie mozna usprawiedliwiac problemami psychicznymi bo to nie dotyczy wiekszosci ludzi otylych a tylko bardzo niewielkiej grupy. Dla calosci bez znaczenia, bo wiekszosc osob z tym problemem poprostu nie dba o prawidlowa diete.
                          • katja.katja Re: Brytyjczycy a otyłość 12.05.19, 10:33
                            Dobrze Cię rozumiem.
                            Terapia nie zawsze jest skuteczna, leki też.
                            Też się spotkałam z opiniami typu, że jestem leniwa itp. Plus podawane przykłady osób, którym się udało sad
                            Nikt nie lubi przegrywów.
                            Nadal medycyna bywa bezradna. I o ile w przypadkach chorób fizycznych ludzie mogą liczyć na współczucie i zrozumienie, tak w psychicznych już nie "bo na pewno coś Ty źle robisz".
                  • rosapulchra-0 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 20:28
                    No i dlatego przed operacją powinna schudnąć, żeby nie zwiększać ryzyka np. zatoru płucnego, jak to miało miejsce w moim przypadku. Poza tym, na podstawie własnych doświadczeń wiem, że sama operacja to nie wszystko. Nie schudnie się od tego, że będzie się miało zmniejszony żołądek, bo żołądek z czasem się rozciągnie. Tym bardziej, jeśli nie zmieni się nawyków żywieniowych. Dlatego napisałam, że gdy ja byłam operowana 15 lat temu, to te operacje były w Polsce nowością i chirurdzy, owszem, pięknie nam zmniejszali żołądki i.. zostawaliśmy sami. Bez żadnej fachowej pomocy, bez dietetyka, bez psychologa, bez trenera. No kompletnie nikogo nie obchodziło, co się z nami potem działo. Owszem, na początku pięknie chudliśmy, ja zrzuciłam 89 kg, ale co z tego, jak półtora roku później ważyłam 120 kg? I tak samo moi znajomi, którzy przeszli takie same operacje jak ja?
                    Dopiero od niedawna stosuje się odpowiednie diety, odchudza się pacjentów przed zabiegami, po zabiegach są jakiś czas na płynnej diecie, potem na diecie, mają wsparcie specjalistów. Na ich, pacjentów, szczęście.
                    A koleżanka, z tego co piszesz, zwyczajnie jeszcze niedojrzała do takiego przedsięwzięcia jak kompleksowe odchudzenie. Może z czasem, gdy zdrowie jej mocniej siądzie, to się za siebie weźmie. Może.
                    • znowu.to.samo Re: Brytyjczycy a otyłość 13.05.19, 12:23
                      Tu ogromnie ważna jest kwestia nawyków/ przyzwyczajeń. Nie jest łatwo je zmienić, szczególnie gdy lubiliśmy się "dokarmiać" od dzieciństwa. Ale jest to możliwe. Wytrwałość w dążeniu do celu jest kluczem..
    • 35wcieniu Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 13:05
      "Proponuję skupić się na meritum, czyli:
      Skąd dysproporcja w otyłości według plci?"

      To akurat jest oczywiste, gospodarka hormonalna kobiety jest inna niż mężczyzny i to ona powoduje że z reguły kobietom łatwiej się przybiera na wadze niż mężczyznom.
      • hanusinamama Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 13:22
        To ciekawe czemu wiekszosc moich znajomych 30+, po 1,2 czy nawet 4 ciązach jest wagowej normie za to ich panowie często maja brzuch piwny. POlki nie maja hormonów? Znam jedna parę, gdzie ona ma powiedzmy 15 kg nawdagi, on waga w normie.
            • ck2 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 14:20
              Pisałam o dbaniu o wygląd ogólnie. Im mniej wyemancypowane kobiety, tym bardziej nastarane, stąd za naszą wschodnią granicą panie w wieczorowym makijażu od rana i w szpilkach na plaży (u nas tez sie zdarza, że nie może być ładnie i wygodnie, tylko musi być ładnie i seksownie), w Ameryce Płd. nastolatki po operacjach plastycznych, itp. W Polsce na ulicach dysproporcje jesli są, to raczej takie, że w parze to kobieta jest atrakcyjniejsza, a juz na pewno bardziej zrobiona. Z drugiej strony kobiety w UK też podkreslają swoją hmm atrakcyjność seksualną w sytuacjach, kiedy nie jest to wymagane, tylko że Polki wciskaja mini na tyłek w rozmiarze 38, a Brytyjki na taki w rozmiarze 52.
          • ck2 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 13:28
            Ojej, rzeczywiście, nawet wykres to się nazywa. Tylko że:
            - tam jest razem o nadwadze i otyłości,
            - mamy mniej wiecej 58% do 66% na korzyść kobiet.
            Czyli nieduża dysproporcja dot. osób z nadwagą oraz otyłych. A nie tylko otyłych, a ja o takich piszę.
            • wenecja8 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 13:34
              Wśród otyłych dysproporcji nie ma niemal żadnej, około 30% dla każdej z płci.
              Nie będę wklejać danych, na pewno znajdziesz sama.
              Więc tak: otyłych + z nadwagą jest więcej (dużo więcej) mężczyzn. Otyłych jest tyle samo kobiet i mężczyzn.

              Nijak nie ma się do tezy którą postawiłaś na przykładzie obserwacji tej pary, tj. że grubych kobiet jest więcej.
                    • wenecja8 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 14:03
                      Ja też nie kwestionuję, po prostu znalazłam wiarygodne dane w temacie który cię podobno interesuje.
                      Myślałam że chcesz się "skupić na meritum", ale widzę że reagujesz nerwowo. Tak więc sorry za ten merytoryczny wtręt. Już nie będę ci mieszać w wątku.
                      • ck2 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 14:06
                        Gdzie widzisz nerwowość?
                        A skoro lubisz dane, to polecam:
                        www.theguardian.com/society/2011/nov/26/obesity-uk-eu-survey
                        www.cancerresearchuk.org/health-professional/cancer-statistics/risk/overweight-and-obesity#heading-One
                        Fakt, jest mniej więcej po równo, więc mogę zapytać - skąd takie a nie inne obserwacje własne, nie tylko moje. wink
                        • szeera Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 15:21
                          "Fakt, jest mniej więcej po równo, więc mogę zapytać - skąd takie a nie inne obserwacje własne, nie tylko moje. wink"

                          Poszukaj sobie więcej danych to się dowiesz. Zaczynając od tego, że ludzie są słabi w ocenie wagi na oko (nawet lekarze), czyli możesz różnie patrzeć na obie płcie. Dalej, otyłość występuje z różnym nasileniem w różnych grupach wiekowych i socjoekonomicznych. To występownie może mieć różny rozkład zależnie od płci. A jeżdząc na wakacje lub do znajomych masz dookoła siebie określoną grupę socjooekonomiczną. Czyli jeśli jesteś w hotelach gdzie bywają raczej brytyjczycy z klasy pracującej w średnim wieku to będziesz miała inne obserwacje niż z miejsca gdzie jeździ klasa średnia na emeryturze. Albo może być różnica w stopniu otyłości między płciami, czyli np.któraś płeć więcej otyłości olbrzymiej. Albo te obserwacje to kompletny przypadek. Albo całkiem coś innego, czego nie dowiesz się nie patrząc na szczegółowe dane.
                          • ck2 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 15:58
                            Ok, mogę patrzeć różnie na płcie, poza tym u ludzi waga może się różnie rozkładać, ale nie piszemy o lekkiej nadwadze, więc to nie ten argument. Rozumiesz, jesli pan ma nadwage, a pani jest otyla, to nie wynika to z mojego sposobu patrzenia na nich. O grupie socjoekonomicznej sama napisalam, wiekowo byly to raczej pary rówieśników (przy czym w parach bardzo młodych ludzi też widać to zjawisko), a o różnicy w stopniu otyłości jest ten wątek.
                            • al_sahra Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 17:01
                              Twarde dane statystyczne opisują rzeczywistość. Skoro Twoje wyobrażenia są niezgodne z rzeczywistością, to można się zastanawiać, skąd to się wzięło i to może być ciekawy temat (począwszy od tego gdzie te Twoje obserwacje były poczynione i na jakiej próbie, do bardziej ogólnego zagadnienia niedoskonałości ludzkiej percepcji). Natomiast nie ma sensu zastanawiać się, dlaczego kobiety w Wielkiej Brytanii są bardziej otyłe od mężczyzn (bo nie są).
                              • ck2 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 17:46
                                W tym momencie musiałabym powtórzyć swój poprzedni post.
                                Btw. badania dotyczą odsetka osób otyłych, a nie tego, jak bardzo są otyli i kto jest bardziej. Nie ma tam, że średnia dla otyłego mezczyzny i kobiety to jakaś tam waga lub BMI, więc nie wiemy, czy kobiety nie są jednak bardziej otyłe.
                                • al_sahra Re: Brytyjczycy a otyłość 12.05.19, 02:38
                                  Definicja otyłości w badaniach WHO, NIHR i innych instytucji jest dość precyzyjna, oparta o BMI. Np. tutaj masz definicje z podziałem na podgrupy:

                                  researchbriefings.files.parliament.uk/documents/SN03336/SN03336.pdf

                                  Żadne z tych badań nie pokazują znaczących różnic między płciami. Np. w Anglii otyłych (obese) kobiet jest 26.6%, a mężczyzn 25.7%. Otyłość w zależności od wieku rozkłada się inaczej u mężczyzn i kobiet i jedyna grupa, gdzie jest więcej jest otyłych kobiet, to ludzie powyżej 75 roku życia (a z kolei dla ludzi młodszych jest odwrotnie):

                                  healthsurvey.hscic.gov.uk/media/37748/hse2015-adult-obe.pdf

                                  Średnia BMI jest również bardzo podobna dla obu płci (nie o wyższa dla mężczyzn w większości grup wiekowych):

                                  www.statista.com/statistics/375886/adult-s-body-mass-index-by-gender-and-age-in-england/

                                  Tymczasem Ty twierdzisz, że ciągle widujesz normalnych mężczyzn z bardzo otyłymi kobietami, więc gdyby to była prawda dla całej populacji, to przełożyłaby się na bardzo znaczne różnice statystyczne.
                                  • ck2 Re: Brytyjczycy a otyłość 12.05.19, 08:46
                                    Nie ciągle, bo nie mieszkam w UK.wink I powtarzam - badania najczęściej mówią o tym, że ktoś jest otyły, ale nie mówią jak bardzo. Czyli jeśli otyły ma BMI od 30 w górę, to mamy odsetek takich osób, ale niekoniecznie z podziałem na stopnie otyłości.
                                    • rosapulchra-0 Re: Brytyjczycy a otyłość 12.05.19, 10:05
                                      Oczywiście, że są takie badania, z klasyfikacją otyłości. Nie pisz bzdur. A wakacyjne obserwacje to już jest po prostu wygłup z twojej strony. W styczniu byłam na wakacjach i na podstawie swoich obserwacji mogę stwierdzić, że wyjeżdżają przede wszystkim emeryci, bo bardzo mało rodzin z dziećmi widziałam. Każdy normalny człowiek tę generalizację uzna za głupią i bezpodstawną, podejrzewam, że ty również.
                                      • ck2 Re: Brytyjczycy a otyłość 12.05.19, 11:16
                                        Przecież nie napisałam, że takich badań w ogóle nie ma. Ale skoro już jesteś tak miła, to poproszę o link.
                                        I tak, w styczniu na wyjazdach często mozna spotkać emerytów, rodzice z dziećmi wyjeżdżają w czasie wakacji i ferii.
                                    • al_sahra Re: Brytyjczycy a otyłość 13.05.19, 13:57
                                      ck2 napisała:

                                      > I powtarzam - badania najczęściej mówią o
                                      > tym, że ktoś jest otyły, ale nie mówią jak bardzo. Czyli jeśli otyły ma BMI od
                                      > 30 w górę, to mamy odsetek takich osób, ale niekoniecznie z podziałem na stopni
                                      > e otyłości.

                                      Ale zalinkowałam Ci też dane o średnim BMI u obu płci. Nie ma znaczących różnic w żadnej grupie wiekowej.
                              • umi Re: Brytyjczycy a otyłość 13.05.19, 15:20
                                Eee, to nawet mozna wytlumaczyc - jak babka ma nadwage, to się jeszcze na wakacje ruszy, ale jak facet, to pewnie w czasie wolnym juz tylko kwitnie na kanapie. Dlatego ck obserwowala tylko takie pary suspicious
      • hanusinamama Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 13:26
        Kurcze byłam w GM kilka razy u znajomych i tam na serio duzo czesciej widziałam otyłe babki niz facetów. Podobnie w Irlandii. Nie czepiam sie narodu jako takiego. Nawet zapytałam mieszkających w Irlandii znajomych i powiedzieli to samo co w GB ze ta jest. I to nie było ze babki miały te 10kg za duzo, narade spora nadwaga. Siedzimy na piwie, ( 6 facetów szczupłych albo takich z góra 10 kg za duzo i wszystkie ich kobiety naprawde potęzne), zadna wtedy po ciązy.
      • boo-boo Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 14:15
        U nich otyła żona jest świadectwem statusu męża. Prosty przekaż- chłop jest bogaty, pani może się najeść ile chce- stać go. W niektórych krajach młode dziewczyny są wręcz zmuszane do jedzenia- taka forma utuczania ich- bo ich rozmiar fizyczny jest odzwierciedleniem tego ile miejsca zajmują w sercu swojego męża. W Mauretanii chyba....
        • rosapulchra-0 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 17:17
          Co za bzdury. Znam trochę muzułmańskich rodzin. W ani jednej kobiety nie są otyłe. Mężczyźni zresztą też. Mają tylko większe brzuchy, ale to na pewno nie od piwa, bo oni raczej nie piją. A i widzę naprawdę dużo muzułmańskich kobiet i nie potwierdzam bzdur spłodzonych przez asmę.
          Plaga otyłości jest przede wszystkim wśród brytyjskich obywateli. Polaków też widzę, że jest coraz więcej otyłych.
          Młode i otyłe kobiety najczęściej widzę, gdy są dopiero co po urodzeniu dziecka. A zdarza się nierzadko, że dzieci mają co najmniej troje i rok po roku, więc podejrzewam, że jeszcze nie zdążyły z jednej ciąży schudnąć, jak już w drugą zachodziły.
                      • boo-boo Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 16:35
                        A w którym zdaniu pisze, że muzułmańskie dzieci- zwłaszcza chłopcy - w UK są otyli ?
                        Przeczytałeś to ze zrozumieniem ? - chyba jednak nie.
                        Artykuł jest głownie o problemach gastrologicznych wynikających z poszczenia w czasie ramadanu- czyli w dzień nie jedzą, a potem po zmroku tak się napychają jedzeniem, że lądują na izbie przyjęć w szpitalach. Zwróć uwagę na jedno zdanie odnośnie postu- że post odpowiednio przeprowadzony pomaga w utracie masy ciała.
                        To, że kraje Zatoki borykają się z otyłością nie jest dla mnie nowością- mieszkałam kilka lat w Katarze. I wiesz dlaczego jest to u nich problemem ? Bo nagle stali się krajami bogatymi, nagle zaczęła ich zalewać kultura zachodu. Mają kasę to i mogą sobie pozwolić na kupowanie czego chcą. Problemem jest to, że nikt ich nie uświadamia i mają małą świadomość odnośnie tego co jedzenie niezdrowej żywności powoduje z ich zdrowiem. Przejedź się do Kataru- zobacz jak dobrze sytuowani Katarczycy robią zakupy w hipermarkecie. Maja kilka wózków sklepowych pchanych przez albo swoją służbę albo przez obsługę sklepu. Jeden wózek soki i napoje gazowane- słodzone, drugi czipsy i słodycze- tak się u nich zakupy robi. Tam się wypycha cały chłam, który w Europie 20 lat temu był popularny- łącznie z chemią domowego użytku. Sadzisz, że koncerny i ludzie na tym kasę zarabiający martwią się ich zdrowiem ? To nie ich problem- dopóki "władza" Kataru nie dostrzeże tego problemu, nie będzie robiła kampanii zdrowotnych odnośnie zdrowego jedzenia, dopóki nie będą wprowadzane regulacje dotyczące oznakowania produktów odnośnie zawartości tłuszczu, cukru etc jak u nas to problem będzie się nasilał.
                        Następnym razem jak coś zalinkujesz to przeczytaj najpierw ze zrozumieniem- żeby było na temat.
                        • zlota.ptaszyna Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 16:46
                          Kochaniutka, wrzucilam ogolnie o otylosci muzulman ale widze ze niepotrzebnie bo jestes zorientowana ze to prawda i zadne dowody ci niepotrzebne. Ramadan swoja droga ale rzeczywiscie masz sluszne obserwacje i wcale po to nie trzeba jechac do Kataru a wystarczy do Berlina- u nich w koszykach kroluje smieciowe jedzenie. i to widac szczegolnie po chlopcach z wielkimi brzuchami wypelnionymi czipsami i gazowanymi napojami. I popatrz i bogaty Katarczyk ze sluzba i biedniejszy muzulmanin euroejski siedzacy na zasilku a w koszyku to samo dziwy panie dziwy smile
                        • zlota.ptaszyna Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 16:49
                          Zwróć uwagę na jedno zdanie
                          > odnośnie postu- że post odpowiednio przeprowadzony pomaga w utracie masy ciała.

                          tak bardzo pieknie zdanie, tak samo jak dieta podczas bozego narodzenia pozwoli na schudniecie
                          a ile znasz osob ktore wtedy schudly ?wink)))
    • swiezynka77 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 15:08
      na wakacjach na Cyprze też miałam podobne obserwacje, z tym że faceci też mieli sporą nadwagę ale kobieta przeważnie większą, zaawansowaną otyłość. grupa pod obserwacją była spora, w moim hotelu ok 80% gości stanowili Brytyjczycy i praktycznie wszyscy poza dziećmi byli otyli. ale też "ciężko" na to pracowali. od rana do nocy jedli 3 obfite posiłki a między nimi non stop chipsy) i pili colę, piwo itp. z aktywności fizycznej: unoszenie się na dmuchanym kole w basenie.
      • heca7 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 20:13
        Ja będąc na Thassos widziałam całe rodziny pochodzenia ewidentnie tureckiego. Zwykle składały się z grona malutkich kobiet chorobliwie otyłych. One miały trudności ze wstaniem z leżaka. Nie mogły się podnieść. Jedna drugiej pomagała się ubrać w suche rzeczy bo nie sięgały do niektórych miejsc wink Wiele z nich miało sine od pocierania wnętrza ud a przed sobą niosły zwisający brzuch. Mężczyźni natomiast posiadali wielkie piłki zamiast brzucha wink Za to małe dzieci , takie kilkuletnie drobniutkie i chudziutkie.
    • tanebo2.0 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 15:15
      Jest jeszcze jedna przyczyna której żadna nie wymieniła. Mianowicie otyłość z punktu technicznego nie polega na zwiększeniu liczby komórek tłuszczowych a na zwiększeniu ich rozmiarów. Tak się składa że kobiety mają ich więcej. Dzięki czemu są gładkie i powabne oraz miększe w dotyku. Wierzę na słowo. Ale jeśli tyją to...
      • chatgris01 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 15:59
        tanebo2.0 napisał:

        > otyłość z punktu technicznego nie polega na zwiększeniu liczby komórek tłuszczowych a na
        > zwiększeniu ich rozmiarów.
        >

        Tylko u dorosłych, u dzieci zwiększa się także liczba. Dlatego ktoś, kto jest otyły już w dzieciństwie, ma przekichane na całe życie-komórki te dążą bowiem stale do wypełnienia...
    • rosapulchra-0 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 17:00
      No to mało widziałaś w te wakacje. Otyłych mężczyzn jak tak samo wielu jak otyłych kobiet. W moim mieście widzę, że otyłe kobiety jednak częściej chodzą na własnych, często masakrycznie spuchniętych nogach niż panowie, którzy popylają elektrycznymi wózeczkami i potrafią się nieźle rozpędzać.
      Otyłość jest plagą w UK, to fakt. Ale jest też wiele programów NHS, które są skierowane do tej grupy osób i wielu ludzi z tych programów korzysta. Niestety jest wiele otyłych dzieci i młodzieży. Od jakiegoś czasu jest akcja, że wszystkie słodkie i gazowane napoje są znacznie droższe od tych wszystkich light i 0 sugar. Ma być, a może już jest wyższy podatek na słodycze. Inna sprawa, że śmieciowe jedzenie jest naprawdę tanie, a leniwi ludzie wolą kupić gotowce do podgrzania niż samemu stać w kuchni i samodzielnie przygotować sobie posiłki. Zresztą podobne tendencje widzę u mieszkających tu Polaków. Może nie kupują angielskich gotowców, ale polskie gołąbki, flaczki czy bigosy schodzą w polskich, słowackich i pakistańskich sklepach jak woda.
        • rosapulchra-0 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 18:19
          Uwierz mi, że Polacy również. Znam faceta, który wynajmuje kilkanaście domów na pokoje. Najczęściej wynajmującymi są Polacy. Młodzi, samotni. Oni nie gotują sobie pełnowartościowych posiłków. Jedzą najczęściej zupki z proszku, czy inne makarony z sosami, często pizze, kebaby z take awayów i gotowce w słoikach. Zresztą dziewczyny pracujące w polskich sklepach mówią, że własnie te produkty najwięcej schodzą. Poza tym w McDonalds czy innym fast foodzie za niecałego funta masz bułę z hamburgerem, a za dwa to już jest konkretna wyżerka. No i piwo. Piją litrami.
            • rosapulchra-0 Re: Brytyjczycy a otyłość 12.05.19, 10:11
              Nie łżyj, gazeciarzu.
              Nigdy w ten sposób nie pisałam, chyba że sarkastycznie. To i owszem - uważam, że sam "kwiat narodu" wyjechał - rozwodnicy, alimenciarze, drobni złodzieje, awanturnicy, nieprzystosowani do życia w społeczeństwie. Wielokrotnie pisałam, że w Polsce nigdy nie znałam takich Polaków, jakich poznałam w UK i że to mnie przerażało.
              A teraz odszczekaj swoje kłamstwa, łgarzu.
    • hungaria Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 18:46
      Tanie żarcie śmieciowe + tona cukru w wielu rzeczach.
      W UK zawsze mam problem z kupnem np. jogurtu (nie mówię o sklepach bio, organic itp., tylko zwykłe Tesco czy Sainsbury's). W większości jest mnóstwo cukru i są potwornie kaloryczne - jestem w stanie wyobrazic sobie, że mniej świadomi ludzie kupują je ze świadomością, że to samo zdrowie, w końcu nabiał... Wiadomo, w PL też są słodzone, ale nie aż tak.

      I też miałam podobne obserwacje, sporo kobiet z otyłością wyglądającą na problem kliniczny. Poza tym widziałam coś takiego tylko w USA.
      • saskia44 Re: Brytyjczycy a otyłość 12.05.19, 09:04
        Mieszkam w UK I trudno mi znalezc na polce full fat jogurt bo wiekszosc jest odchudzona i niskokaloryczna a ja takich nie potrzebuje. Oczywiscie jest jogurt full fat, bez cukru naturalny ale nie widac go tak jak cala reszte. W wiekszosci na polkach w supermarketach w UK widac glownie te wszystkie low fat i 0 sugar produkty .
    • barbibarbi Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 20:26
      Może coraz większa tolerancja na otyłość? I idiotyczna moda na monstrualne tyłki, nie wiem komu się to podoba, ale takie sylwetki się lansuje obecnie. I w związku z tym, pani nie ma wyrzutów sumienia wcinając kolejne porcje ryby z frytkami, bo myśli, że sobie hoduje seksowny tyłek, a o rękach, nogach, podgardlu, karku, twarzy jakoś zapomina, że tam też się tłuszcz odkłada.
      • ck2 Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 20:33
        Zwlaszcza że w naszej szerokosci geograficznej nawet gruszki nie mają predyspozycji do takich sylwetek z wystającym, okrągłym tyłkiem, tylko raczej mają szerokie, kwadratowe biodra i masywne nogi.
        • barbibarbi Re: Brytyjczycy a otyłość 11.05.19, 20:46
          No dokładnie, gruszka prędzej brzuch wyhoduje do kolan niż wystający tyłek. Niestety otyłość widać nawet na zdjęciu do legitymacji (szyja, twarz, ramiona) nie da się wyhodować kilku części ciała i być superlaską z okrągłościami tu i tam. A może to już staje się normą i estetycznym kanonem, że mąż klepnie w tyłek a fala niesie się aż do karku?
    • mgla_jedwabna Re: Brytyjczycy a otyłość 12.05.19, 09:13
      To nie jest wiedza, a tylko hipoteza - czy nie jest tak, że to kobieta częściej siedzi w domu na zasiłku, w związku z czym d... jej rośnie z braku ruchu i zajęcia? Nie mówię o osobach zajmujących się małymi dziećmi (to jest też praca), tylko o takich, które dziecko posłały do przedszkola/szkoły, a same siedzą przed TV z paką chipsów.