Dodaj do ulubionych

Wspólny shopping i pieniądze

14.05.19, 10:12
Chodzicie na shopping z osobami o bardzo innej sytuacji majątkowej niż Wasza? Czy dysproporcje tutaj stanowią dla Was problem, czy nie?

A jak z dziećmi? Nastolatkami?
Czy np. uzgadnianie, ile mają do wydania? Żeby uzgodniły między sobą lub u młodszych dzieci z ich rodzicami - to dobry pomysł czy od czapy?
I ile wydają jednorazowo wasze dzieci na taki wypad do CH, jeśli możecie napisać?

Tak, wiem, że są lepsze sposoby spędzania wolnego czasu wink
Shopping to wg mnie taki wypad raczej dla przyjemności na kawę, lody, przy okazji coś się kupuje. Nie mam na myśli poszukiwania butów na zimę, itp.
Obserwuj wątek
    • kieszonkowa Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 10:21
      kosmos_pierzasty napisała:

      > Chodzicie na shopping z osobami o bardzo innej sytuacji majątkowej niż Wasza? C
      > zy dysproporcje tutaj stanowią dla Was problem, czy nie?
      >


      Nie jest problemem dysproporcja zarobków ale przecież różnie zarabiające osoby wybierają raczej całkowicie różne sklepy i miejsca do zakupów. Wiec albo jedna strona dopasuje się do drugiej albo obydwie będą się męczyć.
    • aerra Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 10:27
      To ja na taki shopping nie chodzę w ogóle. A chodzenie po sklepach z kimś to dla mnie tylko męczenie się (tak, raz teściowa ze szwagierką mnie wyciągnęły - jak bardzo lubię moją teściową, to nigdy więcej się nie dam wrobić w coś takiego).
      A dziecko jeszcze za małe żeby samo łaziło, a do tego (może w nastolęctwie mu się zmieni, kto wie) chodzenie po sklepach uważa za straszliwą karę.
    • cozabudyn Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 10:31
      Tak chodzę z moim mężczyzna zarobków 3 Do 4razy więcej niż ja. Ja kupuje rzeczy na które mnie osobiście stać i płace za nie ale około 25go każdego miesiąca nie mam już pieniędzy i on mnie utrzymuje smile dziecko będziemy rozpieszcza szczególnie on. Myślę że wszystko co będzie chciało będzie niestety miało.
    • daniela34 Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 10:32
      Tak, chodzę, ale to jest dobry sposób spędzania czasu dla dorosłej i świadomej ograniczeń budżetowych osoby. Przy nastolatkach, zwlaszcza wczesnych- moim zdaniem tylko z górnym limitem wydatków dla wszystkich uczestniczek shoppingu. I to też może być problem, bo nie każda nastolatka jest ba tyle dojrzała emocjonalnie, żeby nie.miec żalu o własne ograniczenia finansowe i różnicę w stosunku do koleżanek. I z zakazem pożyczania sobie pieniędzy. Bo może z tego wyjść duży problem- Zosia może wydać 100 zł, a jej koleżanki 300. Koleżanki namówią na większy wydatek (każda pożyczy np.po 50 zł), a potem się okaże, ze Zosia nie ma z czego oddać, bo rodziców Zosi nie stać (kwoty przykładowe).
        • daniela34 Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 10:45
          kosmos_pierzasty napisała:

          > Ale ten górny limit u nastolatek uważasz, że mógłby być zbliżony dla każdej? Cz
          > y to już jest wsadzanie nosa w cudze sprawy? Bo siłą rzeczy dostosować by się m
          > usiała osoba zamożniejsza.
          Idealnie byłoby gdyby byl zbliżony i w wieku Twojej córki wydaje mi się to jeszcze do zrobienia (do pogadania z rodzicami pozostałych). Tylko oczywiście to zależy, jacy to są ludzie. Ale podjęcie próby takich ustaleń dla dziewczynek w tym wieku wydaje mi się rozsądne i nie jest wsciubaniem nosa. Gorzej by było z 17-latkami.
          • daniela34 Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 17:01
            Generalnie zgoda- tylko, że w wieku córki Autorki to są pewnie pierwsze samodzielne wyjścia i to raczej nie są to duże zakupy odzieżowe planowane (typu kurtka, buty) tylko zakupy "przy okazji" i wyjścia bardziej towarzyskie. To są jeszcze dość małe dzieci i rodzice sporo uzgadniają jeszcze (np.kieszonkowe na wyjazdy klasowe, ktoś niżej 9 tym napisał) nie sugeruję, że autorka ma narzucić innym rodzicom limit wydatków na odzież tylko raczej na drobiazgi z galerii (a drobiazgi typu różowy pelikan czy tam lama tudzież inny jednorożec, świeczka zapachowa itp.potrafią dać sporą sumę).
      • daniela34 Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 10:42
        Aha, żeby nie było, że się wymądrzam, mimo że nie mam nastolatki- ze skutkami takiego braku akceptacji dla własnych ograniczeń budżetowych i lepszej sytuacji koleżanek spotkałam się parę razy zawodowo. I naprawdę sporo dziewczyn nie było w stanie wyjść poza "Dlaczego one mają a ja nie???" Mimo że to wcale nie było tak, że nie dostawały pieniędzy na zakupy, dostawały, tylko mniej niż chciały i mniej niż koleżanki.
        • daniela34 Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 22:51
          Pewnie, że tego przede wszystkim trzeba uczyć, ale kilka miesięcy temu był wątek na temat tego, jak córka forumki (pełnoletnia licealistka) napożyczała od kolegów sunt, których nie była w stanie spłacić. Córka Autorki ma około 11 lat. Impulsy jeszcze są silne, zwłaszcza jak koleżanki będą namawiać. Więc te kilka pierwszych wspólnych wypadów bym jednak lekko zorganizowała. Dokładnie tak samo jak uzgadniałabym kieszonkowe na pierwsze klasowe wyjazdy bez rodziców. Żeby się nie okazało, że jedna dziewczynka ma lekką ręką do wydania na takich zakupach kilkaset zł a druga kilkadziesiąt (autorka pisze o dużych różnicach w statusie, więc zakładam, ze nie chodzi o kwestię 30 czy 50 zł różnicy w budżetach). I jeszcze jedno - córka Autorki ma chyba średnie rozeznanie w kwestii wartości pieniędzy i ceny rozmaitych rzeczy (pamiętam wątek z iPhone'm i markowymi ciuchami)
          • daniela34 Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 23:03
            Aha, w drugą stronę- będąc tym zamożniejszym rodzicem, też dążyłabym do uczulenia dziecka, żeby nie szastało kasą przy mniej zamożnych kolegach. To jest dla mnie trochę podobna sytuacja, jak ustalenie w klasie limitu wydatków na prezent mikołajkowy.
            • daniela34 Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 23:15
              Przecież nie pisze, że córka autorki pożyczała. Hipotetycznie pisałam o pożyczania od koleżanek w euforii zakupowej (od rodziców nie pożyczy bo ich na miejscu w galerii nie ma, po drugie - rodziców może nie stać na takie pożyczki). Natomiast była tu historia realna 19 latki, ktora napożyczala kwoty przekraczajace jej mozliwisci zwrotu. Weźmy sytuację hipotetyczną znowu- Kasia ma 500 zł na wydatki, Zosia 50. Zosia pożyczy Kasi 200 zł. Tyle, że dla rodziców Kasi zwrot tych 200 zł może być realnym problemem w miesięcznym budżecie. A z kolei dla rodziców Zosi to może być jednak za duża kwota do przełknięcia. Kwoty przypadkowe - każdy ma własny limit. Skoro przyjmujemy w wielu klasach, że nie kupuję się prezentów powyżej ustalonego limitu, to w czym problem, żeby zapytac: "Szanowni Rodzice Zosi, Zosia z moją Kasią idą jutro na pierwszy shopping. Ile państwo dajecie Zosi na te zakupy, tak mniej więcej Wiecie, żeby między dziewczynami nie było jakichś kwasów" To jest naprawdę takie "wściubianie nosa"?
              • mid.week Re: Wspólny shopping i pieniądze 15.05.19, 07:18
                To jest dla mnie nadmierna zapobiegliwość.
                Moja córka chodzi sobie na takie wypady i dziewczyny jakoś same ogarniają własne finanse. Kupują sobie coś nawzajem, pożyczają, ale to ich sprawy i nie mam zamiaru ingerować w żadną stronę. Jeśli moja córka pożyczy komuś kto nie będzie w stanie oddać to nauczy się ostrożności w przekazywaniu pieniędzy innym. Jeśli zaś jakaś Zosia pożyczy mojej za dużo, to dowie się że nie zawsze zwrot dostaje się od ręki, bo będzie musiała cierpliwie poczekać na kieszonkowe mojej córki. A córka kolejną "wypłatę" będzie musiała oddać i poradzić sobie miesiąc bez grosza. . Wszystkie te lekcje są bardzo użyteczne i potrzebne, może to ich zabrakło 19latce która nie dorosła do najprostszych zasad życia.
              • ichi51e Re: Wspólny shopping i pieniądze 15.05.19, 08:50
                A nie mozna powiedziec „dziecko masz 50zeta i tyle. Nie pozyczaj bo pozyczone trzeba oddac a ty nie masz a z pustego i Salomon nie naleje”. Jakbym miala dziecko co w euforii zakupowej pozycza nieoodawalne dla mnie sumy to mam chyba inny problem niz „jak uzgodnic zeby na swiecie wszyscy mieli po rowno”
                • mid.week Re: Wspólny shopping i pieniądze 15.05.19, 09:09
                  Też tak myślę. Nadmierny parasol ochronny, za duże myślenie za dzieci, przewidywanie ewentualnych wpadek i im zapobieganie nie wychodzi nikomu na zdrowie. Czasem w dobrej wierze przeszkadzamy dzieciakom przewrócić się i tylko odwlekamy moment kiedy to się stanie. A im później tym konsekwencje większe.
    • jak_matrioszka Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 10:32
      Żadnego problemu w tym nie widze. W sumie to nawet nie wiem na czym miałby polegać problem? Przecież jeśli ktoś dobrowolnie chce iść na zakupy, to chyba wie na czym to polega? I co ma tu do rzeczy sytuacja finansowa? Czasem ide na zakupy z koleżanka dużo gorzej sytuowana, czasem z dużo lepiej sytuowana, ale przecież nie kupuje czegoś w "ich" klasie finansowej, tak samo jak nie kupuje czegoś w ich guście czy rozmiarze, wiec co za różnica?
      • jak_matrioszka Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 11:23
        No i sie dowiedziałam na czym polega problem. Cóż, ja jestem pozbawiona genu zamartwiania sie i histerii "czemu ona ma a ja nie". Przeszłam też ostry trening "niemania", i to na poziomie "nie mam za co kupić jedzenia", a nie "nie mam na kolejna wyjściowa torebke" smile Moge iść na zakupy z przyjaciółka, która katem oka wypatrzy na wystawie torebke za 10-15 tysięcy i postanowi ja kupić tu i teraz, moge też iść z przyjaciółka, która 10-15 tysięcy to ma do wydania na rok i zechce wpaść do SH bo może coś wypatrzy. I w obu przypadkach bedzie to dla mnie OK. Jako nastolatki miałyśmy chyba podobne kwoty do wydania. Raz jedna raz druga miała wiecej, bo dopływ gotówki był nierówny, i nie było to problemem (zasługa pustawych półek w sklepach). Od 10-13-latków trudno tego wymagać, ale 15+ moga sie umówić miedzy soba "idziemy razem na miasto, mamy do wydania X złotych i tego sie trzymamy", przy czym X powinien być ograniczony do kwoty dostepnej dla tych mniej zasobnych. Chcesz iść na miasto i wydać 2-3x, idź z kimś innym. W moim otoczeniu działało, ba, w moim otoczeniu zanim poszliśmy na pizze, to sie liczyło ile mamy razem i bywało, że ktoś dawał wiecej, a wszyscy dostawali po równo z zamówienia. A jak wiekszość była spłukana, to nikt sie nie afiszował ze swoimi możliwościami finansowymi. Ewentualnie afiszował tylko raz...
        Pożyczania, a raczej niepożyczania pieniedzy też trzeba dzieci nauczyć. Niestety nie mam pojecia jak.
        • double-facepalm Re: Wspólny shopping i pieniądze 15.05.19, 08:07
          To rozkapryszona 11 latka ktora od zmanipulowanej matki (do jakiego stopnia zmanipulowanej, to było widać kiedy w panstwowym szpitalu od dyzurnej pielegniarki żądała usług spa dla własnej matki) chciała wydebic trochę różnych gadżetów od topowych projektantów. Pierzasta pisze gdzieś przecież, ze mimo 45 lat na karku nie ma przekonania o byciu "wystarczająco dobra" wiec może niech ją forum po raz kolejny sprowadzi na ziemię.
    • nenia1 Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 10:38
      Coraz więcej rzeczy kupuję przez internet, ogólnie zakupy mnie męczą, pełne sklepy, pełno ludzi, a kupić coś ładnego i dobrej jakości coraz trudniej, nie chodzę na zakupy z innymi osobami, właściwie jak z kimś idę to z córką, nie mam ustaleń na jednorazowe zakupy, jak coś jest naprawdę fajnego to kupuję.
    • yenna_m Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 10:38
      Nie. Czulabym się jak burak.
      Pochodzę z niezamożnej rodziny. Parę razy jakk młoda dziewczyna bylam w sytuacji, ze to ja byłam tą mniej majętną na zakupach.
      Jeśli mam iść na zakupy z kimś mniej zamoznym, to wolalabym, aby ton nadawała odoba mniej majętna j to ona wybierala, gdzie wchodzimy.

      Na szczęście nienawidzę zakupow big_grin I raczej na zakupy lażę z mężem.
    • iwoniaw Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 10:40
      W sumie to nie chodzę na shopping z nikim, więc nie mam nawet powodu, by się zastanawiać, czy to osoby o innej czy takiej samej sytuacji majątkowej. W ogóle tak naprawdę nie bawi mnie shopping w rozumieniu "chodzę po sklepach i może coś zobaczę fajnego", to dla mnie męcząca strata czasu. Do sklepu idę, gdy potrzebuję konkretnych rzeczy i wówczas nastawiam się na konkretne sklepy - wtedy owszem, świadomie poświęcam x czasu na obejrzenie różnych modeli, przymierzanie itd.
    • triss_merigold6 Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 10:55
      Jezu, a po co. Jedyną osobą z którą, będąc już dorosła kobietą, lubiłam robić zakupy, była moja matka.
      Odkąd wprowadzono zakaz handlu w niedziele, chodzenie do CH jest desperackim wyścigiem z czasem i nie sprawia mi żadnej przyjemności.
      Młodsza nie chodzi samodzielnie do CH, czasem ze mną i po konkretne rzecz, które trzeba mierzyć, reszta przez internet.
      15-latek chodzi czasami z kimś znajomym, głównie żeby zjeść coś śmieciowego.
    • pani-nick Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 11:06
      1. Nie, chodzę na shopping sama, z mężem, albo najbliższą przyjaciółką o podobnej sytuacji materialnej. Lub z dziećmi
      2. Dzieci wiedzą mniej więcej co ile kosztuje i jaki mamy budżet, ale ponieważ chodzimy do centrów handlowych z sieciówkami, a nie z markami luksusowymi, to jeśli sobie coś wymyślą ponadbudżetowego, to często się zgadzam. Oni rzadko chcą.
      3. Sami jeszcze nie chodzą. Ze mną, moja 10 latka nie przekracza 200 złotych na tzw pierdoły, czyli rzeczy nie pierwszej potrzeby. Chodzimy nie częściej, niż raz na miesiąc. Zakupy typu potrzebne buty, kurtki, czy co tam akurat potrzeba, załatwiamy przez net.
    • iberka Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 11:17
      Shopping brrrr - kara najgorsza dla mnie dlatego zakupy robię online. 18 latek organicznie nie trawi zakupów i nie jest zainteresowany metkami, markami itp. 10 latka j.w. zatem problemu nie ma.
      Gdybym jeszcze całą spożywkę ogarniać mogła bez jechania do marketu byłabym najszczęśliwsza smile.
      • mama.nygusa Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 11:27
        nIE LUBIE chodzic po sklepach, co nie znaczy ze nie robia zakupow smile No niestety kurierzy czesto u mnie bywaja, za czesto.
        99% zakupow ciuchowo-butow to internet.Corka moja, nastolatka zakupow tez nie lubi, wiec szopingi z kolezankami odpadaja.Calkiem niedawno wybrala sie z kolezanka na takie cos i wynudzila sie przeokrutnie.
        Kompletnie nie inteesuje sie moga i trendami, ma to wszystko gdzies, akceptuje wszystko co jej kupie.Owszem czasem czyms sie zachwyci, najczeciej butami.Najlepsze jest to, ze czesto kolezanki pytaja sie jej -ale fajne, skad to masz? big_grin najczesciej odpowieda zalando smile bo ma w pupie, ze akurat na sobie ma bluzke z zary :p
    • slonko1335 Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 11:38
      >A jak z dziećmi? Nastolatkami?
      Czy np. uzgadnianie, ile mają do wydania? Żeby uzgodniły między sobą lub u młodszych dzieci z ich rodzicami - to dobry pomysł czy od czapy?

      Nigdy nie uzgadniałam w innymi rodzicami kwot odnośnie zakupów bo przecież każda z osób ma inne potrzeby i zakupy do zrobienia. Uzgadniamy kieszonkowe na zieloną szkołę, obóz czy wycieczkę ewentualnie ale nie wypad na zakupy. Córka wydaje różnie w zależności od tego co akurat kupi. Ode mnie zwykle dostaje ok. 30-50 zeta(zwykle dziewczyny coś jedzą i piją ), no chyba, że idzie konkretnie po jakąś katanę to dostaje i na katankę. Na inne niepotrzebne zachciewajki musi wydać swoje ale raczej rozsądnie gospodaruje pieniędzmi, więc nie ustalam żadnych limitów w końcu to jej kasa.
    • grru Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 11:50
      Nie chodzę, jak chadzałam to dysproporcje zarobków nie stanowiły dla mnie problemu. Nastolatka jak chadza to ma kieszonkowe do dyspozycji (jeśli mowa o wyjściu typu kawa i może kupimy jakieś drobiazgi jak nam się spodoba) plus to co ogólnie ma na koncie, bo sobie dorobiła, jej sprawa, ile wyda.
    • tryggia Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 12:10
      Nie cierpię chodzić z kimś po CH.
      Ale gdybym chodziła, to chyba zależy to od osoby. Gdyby ktoś bardziej majętny ciągle namawiałby mnie na nierealne zakupy - irytowałoby to mnie. Sama niech sobie kupuje. Podobnie długa twarz i jęki o każdym moim zakupie u osoby mniej zamożnej. Jeśli nie wchodzimy sobie w paradę, to każdy może robić co chce.
      Ale i tak, shopping z kimś to droga przez mękę.
    • heca7 Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 12:33
      17-nastolatka przychodzi i mówi, że to i to jej potrzebne albo się podoba. Zwykle najpierw obejrzy ubranie w internecie a potem idzie je przymierzyć i kupić do sklepu. Teraz prawie zawsze sama, czasem ze mną, czasem z koleżanką- podobny status majątkowy. I jak tak przyjdzie to zwykle wie co i za ile chce kupić bo sprawdziła na stronie. I tyle przelewamy jej na kartę. Jak zgłodnieje to płaci ze swoich pieniędzy, które ma niezależnie od tego.
    • viridiana73 Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 12:45
      A po co miałabym na zakupy chodzić z kimś?? Stracić 2 razy więcej czasu i patrzeć jak koleżanka przymierza piętnastą bluzkę?
      Chodzę sama. Ewentualnie z mężem albo z synem; oni przynajmniej szczerze powiedzą mi: "Tego nie kupuj, źle w tym wyglądasz". Koleżanka mi raczej tego nie powie, nie ten stopień zażyłości. Zresztą ja też miałabym opory przed powiedzeniem koleżance, że wygląda w czymś jak tłusta foka😉
    • 3psybezkota Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 12:45
      Nie chodzimy na shopping, bo nie jesteśmy burakami i znamy dobrze język polski oraz unikamy idiotycznej i prostackiej maniery wstawiania słów z języka obcego, w sytuacji gdy istnieją doskonałe ojczyste zamienniki. Reasumując: chodzimy na zakupy.
    • asfiksja Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 15:18
      Moje poświęcenie nie sięga aż tak daleko, żeby tak sobie a muzom, bez potrzeby kupienia czegoś chodzić po CH, sam ten pomysł jest dla mnie dziwaczny. Ostatni raz byłam w CH zimą, jak czekałam na kogoś, a na dworze było zimno i ciemno. Miałam książkę i czytałam ją przy fontannie.
    • swinka-morska Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 15:53
      Zakupy robię sama, w ostateczności z dziećmi (chociaż to ostatnie przypomina fragment takiego tekstu "Jak sprawdzić czy jesteś gotowy zostać rodzicem" który szedł jakoś tak: "zabierz ze sobą do sklepu dwa kozły i zapłać za wszystko co kozły zjadły albo zniszczyły").
      Nie ma to nic wspólnego z przyjemnym, towarzyskim spędzaniem czasu.
      Nie bardzo wyobrażam sobie przydzielania kasy na kupowanie "niczego albo czegokolwiek" (po co???), bo jak rozumiem z opisu wątkodajki - chodzi o czyste przeputanie czasu w CH.
      Albo idzie się po coś konkretnego do sklepu, albo idzie się gdzieś w celach społeczno-gastronomicznych (lody, kawa), ale to nie ma wtedy nic wspólnego z zakupami.
    • astrologia333 Re: Wspólny shopping i pieniądze 14.05.19, 16:24
      Nie. Chodzę sama. Nic mnie tak nie nudzi i irytuje jak bezsensowne chodzenie po sklepach gdzie nic nie kupię bo mnie nie stać, lub gdzie nie chcę kupić bo to rzeczy na 2 prania oraz asystowanie, komuś kto wybiera i przebiera i doradzaniu mu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka