Błagam o pomoc! pomóżcie !!

19.10.04, 07:31
Kochane jestem z Wami od dawna, czasem piszę. W piątek mój świat rozsypał się
na kawałki!!! Jesteśmy 4 lata po ślubie i mamy 2-letnią córeczkę a teraz się
wydało, że mój mąż ma drugie dziecko.....To znaczy kogoś poznał na szkoleniu
przed ślubem, przespał się z nią a ona po ok. 3 miesiącach zadzwoniła mu, że
jest w ciąży i ma się z nią żenić. My już wtedy byliśmy razem chyba od 1,5
roku...Jak się dowiedział o tym to my byliśmy już po zaręczynach i
planowaliśmy ślub. To dziecko chłopiec ma chyba 4 lata to znaczy urodził się
miesiąc po naszym ślubie. Nie podała go do sądu o alimenty tylko płacł po
kryjomu co miesiąc 220 zł na polisę posagową.Co mam zrobić!!!!! Mówi , że
tylko mnie kocha i córeczkę, że to było tylko zauroczenie.!!! Przecież
wiedział przed ślubem że laska jest w ciąży to dlaczego nie zerwał ze mną i
się z nią nie ożenił. Mówi, że to dziecko go nie obchodzi nawet go nie
widział ale czy mam w to tera wierzyć.....Przecież był czas nie byliśmy
jeszcze małżeństwem. Z jednej strony go nienawidzę a z drugiej....a córeczka
nasza to szaleje za nim od samego urodzenia....Błagam pomóżcie co mam zrobić
separacja, rozwód , alimenty na nasze dziecko...Gdy przestanie płacić tą
polisę nie wiem może go poda do sądu a alimenty to może ja pierwsza podam go
do sądu o alimenty żeby moje dziecko było zabezpieczone najpierw. Co robić
ona na razie nie wie, że my wszyscy o tym już wiemy,,,,ja moi rodzice, jego
rodzice. Z drugiej stony nie chcę żeby moja córeczka wychowywała się w
rozbitej rodzinie...Nie wiem co jeszcze zrobię. Błagam, pomóżcie mi chociaż
coś napiszcie...Wiem że nie chcę jej też dać satysfakcji ż rozbiła mi
małżeństwo ale z drugiej strony co to za małżeństwo....Może zrobić badania
genetyczne czy to naprawdę jego dziecko.......
    • iwles Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 07:48
      Witaj !!!!!!!!
      Nic mądrego nie wymyślę, dlatego napiszę tylko: trzymaj się mocno, życze ci
      dużo siły, abys mogła podjąć rozważną i właściwą decyzję - nie pod wpływem
      emocji, lecz na spokojnie: wszystkie za- i przeciw-.
      Mam jednak nadzieję, że uda Ci się utrzymać rodzinę. Mimo wszystko.... bo
      jeżeli odejdziesz od męża - to nikt na tym nie zyska.
      Spróbuj - wiem, to nie jest łatwe i wymaga dużo czasu, ale spróbuj.....
    • edzieckomama Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 08:01
      Witaj, powiem Ci tak.Ja na Twoim miejscu jak bym się dowiedziała jeszcze przed
      ślubem ze przyszły mąż ma dziecko to napewno bym odeszła, wszystko
      wycofała.Błąd zrobiłaś zostając i wiedząc o tym.
      Ale teraz nic juz nie pomoże.Teraz to już bym tylko rozmawiała a rozwód nic nie
      da.Alimenty zawsze dostaniesz,nie musisz się spieszyć.Nie pozwól teraz aby ona
      wygrała z Tobą, musisz być z mężem pomimo tego, no chyba że go już nie
      nawidzisz i chcesz wszystko od nowa.
      Naprawdę masz kiepską sytuację, współczuję, aż mnie brzuch zabolał jak to
      przeczytałam, jacy są podli faceci, mają narzeczoną a sypiają z innymi....
      Przykre, trzymaj się, i tak musisz sama podjąć decyzję, ja bym teraz to już
      została,wczesniej bym odeszła.
      ppapa
      • umasumak Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 08:08
        edzieckomama napisała:

        > Witaj, powiem Ci tak.Ja na Twoim miejscu jak bym się dowiedziała jeszcze
        przed
        > ślubem ze przyszły mąż ma dziecko to napewno bym odeszła, wszystko
        > wycofała.Błąd zrobiłaś zostając i wiedząc o tym.

        Sęk w tym że ona dowiedzieła się o tym teraz


        Co do meritum. Jeżeli czujesz, że potrafisz wybaczyć mężowi - zrób wszystko,
        żeby utrzymać małżeństwo. Najważniejsze, to nie podejmować decyzji pod wpływem
        emocji. No i cokolwiek postanowisz, musisz brać pod uwagę to, że macie dziecko,
        które jest bardzo związane z ojcem. Pozdrawiam cieplutko.
    • oyate Co z Ciebie za egoistka!!! 19.10.04, 08:22
      Jak możesz pisać coś takiego!!! Nie mogę tego zrozumieć!!Co jest winne 4 letnie
      dziecko!!!!Napisałaś, że chcesz wierzyć, że to dziecko nie interesuje Twojego
      męża!!!!!! Nawet jeśli, to jest jego dziecko a dziecko nie jest nic winne, że
      jego rodzice są tacy a nie inni!!!Powinien się spotykać z dzieckiem!
      A co do Twojej sytuacji, to chyba normalne, że Ciebie kocha skoro wiedząć, że
      tamta jest w ciąży to z Tobą się ożenił!!Żyjcie swoim życiem, ale nie karz mu
      zapominać o tamtym dziecku. To jest jego dziecko.
      • umasumak Oyate 19.10.04, 08:48
        Oyate nie wydzieraj się na nią. Przecież ona nie karze zapominać mężowi o
        dziecku, on sam go nigdy nie poznał. Ciekawe jak Ty byś się wypowiadała na jej
        miejscu, kilka dni po tym, jakbyś poznała prawdę. Czy stać by Cię było na tak
        szlachetne myślenie. Łatwo się oburzać siedząc w wygodnym fotelu w ciepłych
        kapciach.
        • oyate Re: Oyate 19.10.04, 08:58
          Owszem łatwo mi się jest oburzyć!!Dziecko jest najważniejsze!!A skoro nie karze
          mężowi zapomnieć o dziecku to dlaczego napisała, że jak ona ma wierzyć, że jej
          mąż nie interesuje się dzieckiem!!!!
          Interesuje się skoro płaci polisę, a być może interesował by się bardziej gdyby
          nie ona!
          • umasumak Oyate opanuj się plissss 19.10.04, 09:18
            oyate napisała:

            > Owszem łatwo mi się jest oburzyć!!Dziecko jest najważniejsze!!A skoro nie
            karze
            >
            > mężowi zapomnieć o dziecku to dlaczego napisała, że jak ona ma wierzyć, że
            jej
            > mąż nie interesuje się dzieckiem!!!!


            Przyczyn dlaczego tak napisała może być wiele. Między innymi taka, że teraz
            jest w stanie w którym nie panuje nad emocjami.


            > Interesuje się skoro płaci polisę, a być może interesował by się bardziej
            gdyby
            >
            > nie ona!

            Tylko zważ, że on wie o dziecku od czterach lat, a ona od kilku dni. Więc miał
            szansę przez te lata zainteresować się dzieckiem. A jej odmawiasz czasu na
            wewnętrzne uporanie się z problemem. Mam wrażenie, że jego rozgrzesz, a to
            przecież on jest głównym winowającą w tej zagmatwaniej sytuacji, a ją odsądzasz
            od czci i wiary, choć tak naprawdę ona też jest ofiarą jego kłamstw.
          • umasumak A może Ty Oyate.... 19.10.04, 09:27
            .... napisałabyś na jej miejscu coś w stylu - "kochane emamy, mam wielki
            problem, otóz w piątek dowiedziałam się, że mój mąż ma dziacko z inną, tak
            naprawdę to nie martwię się o nasz związek, bo przespał się z nią przed naszym
            ślubem i gdyby chciał, o by ode mnie wtedy odszedł. Jedyne co mi spędza sen z
            powiek, jest to, że mój mąż nie interesuje się tamtym dzieckiem, nawet go nie
            zna, a ja tak bym chciała, żeby poznał nas ze sobą, bo w końcu to dziecko nie
            jest niczemu winne i jest braciszkiem naszych bliźniaczek. Jak go nakłonić,
            żeby zaczął interesować się swoim synem???"
            • oyate Re: A może Ty Oyate.... 19.10.04, 09:31
              A wierzysz w to, że on nie widział tego dziecka???Bo ja nie. Skoro płaci to
              musiał widzieć dziecko, co?płaci na słowo??
              Skoro nie powiedział jej o dziecku i zdradzie to z pewnością nie powiedział jej
              o tym, że się z tym dzieckiem spotyka!!
              Jeśli ja bym miała taką sytuację, to na pewno nie odtrącałabym tamtego dziecka.
              Wierz mi dzieci dla mnie są najważniejsze. A z samego postu wynika, że mąż
              kocha żonę, a nie odwrotnie. I nie trzeba go nakłaniać do interesowania się
              synem, bo na pewno się nim interesuje.Chociażby płacąc polisę.
              • umasumak Re: A może Ty Oyate.... 19.10.04, 09:39
                oyate napisała:

                > A wierzysz w to, że on nie widział tego dziecka???Bo ja nie. Skoro płaci to
                > musiał widzieć dziecko, co?płaci na słowo??
                > Skoro nie powiedział jej o dziecku i zdradzie to z pewnością nie powiedział
                jej
                >
                > o tym, że się z tym dzieckiem spotyka!!


                Być może, że tak jest, że zna to dziecko (choć pewności nie mamy). Ale jej mówi
                co innego - więc nadal kłamie.


                Jeśli ja bym miała taką sytuację, to na pewno nie odtrącałabym tamtego
                dziecka.
                Wierz mi dzieci dla mnie są najważniejsze.

                Nie mam powodu, żeby Ci nie wierzyć, ale na miły Bóg - daj tej dziewczynie
                wytchnąć, dlaczego wymagasz od niej szlachetnych porywów serca, kiedy ona teraz
                jest w szoku?

                A z samego postu wynika, że mąż
                kocha żonę, a nie odwrotnie.

                Sugerujesz, że ona nie kocha jego? A dlaczego?

                I nie trzeba go nakłaniać do interesowania się
                > synem, bo na pewno się nim interesuje.Chociażby płacąc polisę.

                No to coś słabe to jego zainteresowanie. Kończy się na wykoniu przelewu raz w
                miesiącu.
                • oyate Re: A może Ty Oyate.... 19.10.04, 09:41
                  Lepsze takie zainteresowanie niż żadne. Choć nie wiemy czy czasami mąż nie
                  spotyka się po kątach z synemsmile)
              • iizaa Re: A może Ty Oyate.... 19.10.04, 11:28
                Jeśli ja bym miała taką sytuację, to na pewno nie odtrącałabym tamtego dziecka.


                Jasne. Pewnie urządziłabyś jeszcze rodzinne spotkanie żeby wszyscy sie mięli
                okazje poznać, i żyć jak szczęśliwa rodzinka.Litości ja się jej wcale nie
                dziwie.To jej rodzina może się rozpaść i ma prawo ja guzik obchodzić, co sie
                dzieje z innymi. Najwazniejsze jest jej dziecko,jej mąż i jej rodzina.
                • oyate Re: A może Ty Oyate.... 19.10.04, 11:38
                  Błagam bez takich stwierdzeń, że jak się ktoś zacznie interesować swoim
                  dzieckiem spoza małżeństwa, to jego małżeństwo legnie w gruzach. Bez sensu
                  totalne. Nie mówię o wieczorku zapoznawczym, ale o tym, że tamto dziecko też
                  jest ważne, chce być kochane i ma prawo do miłości ojca.
                  A stwierdzenie, że rodzina jest nwjważniejsz, a tamto dziecko nie uważam za
                  egoistyczne.Dla mnie nie było by problemu aby mąż spotykał się z synek.
                  I nie rozumiem dlaczego ma się rozpaść jej małżęństwo. Przez dziecko?
    • aari Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 08:24
      lac ..z tego co piszesz wynika, ze to rzeczywiście było zauroczenie. Przeciez
      On wiedział o tym przed ślubem i nie powiedział Ci bo bał się,ze go zostawiś -
      moim zdaniem to świadczy tylko o tym,z e Cię kochał i chyba kocha nadal.
      Nie ma sensu się rozstawać. Oczywiście możesz się czuć oszukana bo jednak mimo
      wszystko powinien Ci powiedzieć o tym wcześniej, przed ślubem - oszukał Cię i
      to możesz mieć mu za złe ... poza tym jak mógł sądzić,ze to się nie wyda ???
      hmmm ... no tak faceci nie zawsze myślą ... domyślam się,ze to był strach przed
      utratą Ciebie a jemu bardzo na Tobie zależało.
      To niedobrze moim zdaniem,zę to dziecko go nie obchodzi - może i jest z kimś
      kogo nie kocha i na nej mu nie zalezy ale to w końcu jego dziecko i powinien je
      kochać ( tak mi się wydaje ).

      Trzymaj się kochanie i nie daj się zwariować. To pwenie trudne ale postaraj się
      go zrozumieć ... czy wybaczyć ? To już Twoja sprawa ... przemyśl to dobrze ...
      facet zrobił błąd ba nawet dwa błędy , ale byliście przed slubem .. no ...
      sama nie wiem
      • mharrison Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 08:42
        Lac,
        Przemyśl sobie wszystko, chciałoby się rzec "na spokojnie", choć spokój to
        obecnie zapewne najbardziej Ci obce uczucie.
        I nie tylko czy chcesz z nim pozostać, lecz czy jesteś w stanie mu wybaczyć
        (nie tylko zdradę ale i dwulicowość przez prawie 5 lat) i na nowo zaufać? Czy
        potrafisz zaufać, nie zadręczając sama siebie, nie drżąc przy każdym jego
        wyjściu, spóźnieniu, nie analizując każdego jego słowa, czy aby na pewno jest
        prawdziwe?

        Dla mnie, w jego postawie, niepokojący jest brak zainteresowania dla swojego
        syna, to że nie chciał go zobaczyć przez 4 lata???? Gdzie odpowiedzialność i
        jakiekolwiek ludzkie uczucia? Zamknęły się w kwocie 220 PLN?

        Co do jego mamy, to nie powiedziałąbym , że rozbiła Twoje małżeństwo. Mąż Cię
        zdradził i to jeszcze przed ślubem, przecież nie zaciągnęła go siłą do łóżka. A
        obecnie ma wymagania finansowe, oględnie mówiąc wybitnie niewygórowane.

        Trzymaj się

        PS. A za drzwiami nr 2 może czeka Cie jakaś niespodzianka.
    • szymanka Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 08:33
      Można zrobic badania genetyczne, chociaż... nie przypuszczam, żeby dziewczyna
      chciała Twojego męża "wrobić" w dziecko, gdyby chciała, nagłaśniałaby sprawę,
      postarałaby się o to, żebyś Ty się o dziecku wcześniej dowiedziała, żądała
      alimentów itd... Tak więc przypuszczam, że to jednak jego dziecko.

      Masz prawo czuć się oszukana. To od Ciebie zależy, czy potrafisz wybaczyć i żyć
      ze świadomością, że Twój mąż ma dziecko z inną. My tu nic mądrego nie wymyslimy.

      Interesuje mnie jak się o tym drugim dziecku dowiedziałaś? Tyle lat ciszy i
      nagle... buummm. Mąż sam się przyznał? Tak ni z tego, ni z owego? A może ta
      dziewczyna ma jednak jakieś większe roszczenia?
    • marta_i3 Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 08:35
      Kobieto opanuj sie i zacznij myśleć rozsądnie. Czy było wam dobrze przez te 4
      lata? Czy mąż kocha córkę? Wiem, że boli że Cię oszukał ale czy warto niszczyć
      sobie i córce życie? Może lepiej postarać się wybaczyć? I proszę nie myśl tak
      egoistycznie finansowo - które dziecko pierwsze zabezpieczone finansowo bo aż
      przykro się to czyta. Miej troszkę serca dla tamtego chłopczyka. Jego matki nie
      musisz lubić ale czy chcesz czy nie Twoja córka ma starszego brata. Twój mąż
      nie płaci alimentów tylko "po kryjomu" polisę. Myślę, że sprawy finansowe
      należało by oficjalnie (choć niekoniecznie sądowo) uporządkować.
      Pozdrawiam i życzę spokoju i pomyślnego rozwiązania sprawy
      Marta
    • sowa_hu_hu Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 08:51
      staram sie zrozumieć twoja ciężkoa sytuacje ale...

      tekst o tym że tamto dziecko nie obchodzi twojego męża rozłożył mnie zupełnie!!!

      co to za facet , co to za człowiek , co to za ojciec który "zrobił" dziewczynie
      dziecko i ani raz go nie widział...? ręce opadają...
      i ty z takim facetem chcesz być?

      naprawde byłabym bardziej wyrozumiała gdyby po kryjomu widywał sie z tym
      dzieckiem...

      nie wiem jak cie pocieszyć i co ci doradzić!
    • mamadwojga Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 08:53
      Twój mąż popelnił dwa błędy- przespał się z babą (co prawda przed ślubem więc
      niby zdrady formalnej nie było) i zataił przed Tobą fakt posiadania nieślubnego
      dziecka. To drugie przewinienie jest najgorsze. Nie dał Ci możliwości wyboru
      drogi życiowej.
      Najtrudniej by mi było wybaczyć właśnie to zatajenie.
      Z drugiej jednak strony zachował się całkiem właściwie względem tej drugiej
      kobiety- to znaczy w jakiś sposób partycypuje w kosztach utrzymania dziecka
      (polisa na przyszłość).
      Z trzeciej strony skoro dziewczyna nie podała go do sądu o alimenty i ustalenie
      ojcostwa to być może jest on jednym z "wrobionych" w ten sposób facetów a ona
      wiedząc o ciąży przespała się na wszelki wypadek z kilkoma "frajerami" i teraz
      ciągnie z tego profity. Oczywiście ta opcja jest mało prawdopodobna. Ale nie
      nierealna. Może dlatego nie nalegała na badania genetyczne i ustalenie prawne
      sytuacji.
      Oj ciężko tam teraz u Was...
      Ja bym jednak pogadała z mężem, wysłuchała jego wersji. Na pewno bym nie
      niszczyła swojego małżeństwa. Chyba ze mąż jest jakoś emocjonalnie związany z
      tamtą kobietą. I nalegałabym na badania genetyczne.
      Trzymaj się.
      • edzieckomama mamadwojga 19.10.04, 08:56
        jak to nie bylo zdrady?
        to co zwe byli przed slubem?
        to znaczy ze seks z inna to nie zdrada?
        • mamadwojga Napisałam: FORMALNIE 21.10.04, 22:04
          Napisałam:
          "..........co prawda przed ślubem więc niby zdrady formalnej nie było......"

          sex z inną osobą przed ślubem nie jest dla mnie formalnie zdradą. W końcu
          dopiero PODCZAS ŚLUBU przysięga się WIERNOŚĆ. FORMALNIE smile A wcześniej są to
          jedynie deklaracje.
          Kiedyś nawet panował wśród mężczyzn zwyczaj by się przed ślubem "wyszumieć"
          często mimo iż znana już była data ślubu.
          Jest też do dziś praktykowany zwyczaj wieczorów kawalerskich na których czasami
          dochodzi do rozmaitych ekscesów z seksem włącznie.
          Dla niektórych jest to takie ostateczne "pożegnanie z wolnością."

          Ale nie łapmy się za słówka bo nie o to chodzi.


          Pozdrawiam
    • joasiiik25 Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 09:28
      Dla mnie facet zachowal sie jak dran i egoista, zranil cztery osoby (dwie matki
      i dzieci),zawiódł zaufanie, nie wiem jak mogl patrzec zonie w oczy,czy mial
      wyrzuty sumienia...

      wszystko to musi byc dla Ciebie bardzo ciezkie trzymam kciuki, abys znalazla
      jakies rozwiazanie.
    • melka_x Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 09:28
      Lac bardzo Ci współczuję. Pewnie łatwo mówić, co bym zrobiła na Twoim miejscu,
      ale chyba zastanowiłabym się jakim człowiekiem jest mąż. Zdradę i kłamstwo
      trudno jest wybaczyć, ale są pary, którym udaje się po tym odbudować związek.
      Wiem, że na razie z Twojego punktu to pewnie wygląda inaczej, ale sądzę, że
      najbardziej niepokojące jest zachowanie Twojego męża wobec dziecka. Nie
      interesuje się nim, prawie nie partycypuje w jego utrzymaniu (bo umówmy się,
      200 zł to zdecydowanie za mało). To fatalnie o nim świadczy. Co teraz? Jeśli
      jesteś w stanie wybaczyć dawną zdradę, spróbuj dowiedzieć się dlaczego się tak
      zachowuje wobec własnego dziecka. Ze strachu o Wasz związek (choć to go w pełni
      na pewno nie usprawiedliwia), czy jest po prostu człowiekiem nieodpowiedzialnym
      i wyrzutym z normalnym, rodzicielskich uczuć? Bo jeśli to drugie to wybacz
      brutalnośćsad, ale masz małe szanse na odbudowanie małżeństwasad.
      I jeszcze jedno - zdaję sobie sprawę, że teraz to dla Ciebie bardzo trudne, ale
      nie skupiaj się na obwinianiu tamtej kobiety. To że nie walczyła o alimenty, że
      nie próbowała wymusić decyzji o ślubie np. kontaktując się z Tobą, że później
      nie próbowała w żaden sposób zakłocać Waszego życia świadczy o tym, że to nie
      jest wyrachowana suka -jak pewnie teraz sądzisz- ale kobieta, która została tak
      samo lub bardziej skrzywdzona przez Twojego męża. Obie Was skrzywdził, a jakby
      tego było mało krzywdzi własnego syna, to jest chyba w całym tym koszmarze
      najgorsze.
      • maja312 Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 09:44
        A może po prostu tamta laska chciała mieć dziecko,stąd to niepodawanie o
        alimenty i brak reakcji przez te wszystkie lata.Nie zmienia to faktu, że Twój
        mąz zachował się beznadziejnie wskakując z nią do łózka i zupełnie
        nieodpowiedzialnie nie zabezpieczając się . Teraz niestety cała wasza rodzina
        ponosi tego konsekwencje, ale tak jużjest , że za błedy trzeba płacić.
        Myślę, że dziecko tamtej kobiety nie jest niczemu winne.Warto, zeby mąż
        bardziej się nim zainteresował, zaczął spotykać i partycypowaćw kosztach jego
        utrzymania. To będzie na początku bardzo trudne i bolesne, ale z czasem
        wszystko się ułozy, emocje opadna.Decyzja o rozwodzie jest chyba przedwczesna,
        chyba ,że nie umiesz wybaczyć mężowi, ale ja na TWoim miejcsu bym spróbowała.Z
        tamtą kobietą raczej nie będzie a i wasza rodzina się rozpadnie, kto na tym
        skorzysta.
        Pozdrawiam.
        Maja
    • lac21 Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 09:31
      Dzięki zo odpowiedzi!!!
      To wszystko wyszło przypadkiem i przyciśnięty do muru przyznał się, że że musi
      płacić na tą polisę bo ona go zmusiła do tego szantażem ,że powie rodzicom i
      mnie.To wszystko działo się przed ślubem ona najpierw jak się okazało, że jest
      w ciąży to namawiała go na szybki ślub, a on powiedział, że nie chce się żenic
      bo naprawdę mnie kocha mówi że wtedy zrozumiał. To ona stwierdziła, że usunie
      ciąże ale musi jej dać na skrobankę 4 tyś. zł jak jej dał to nagle stwierdziła
      że urodzi ale pieniędzy nie oddała. Po urodzeniu dopiero po roku przjechała do
      niego i wymusiła szantażem tę polisę, którą teraz płaci.Przecież dlaczego nie
      podała go do sądu dostała by o wiele większe alimenty!!!Teraz mąż płacze i
      prosi bym go nie zostawiała.......
      • joasiiik25 Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 09:35
        placze, zmusila go zantazem, dal pieniadze i nadal placi...nie komentuje nie
        znam Twojego meza, ale dla mnie to duze dziecko ktore za wszelka cene chcial
        ukryc swoje grzeszki

        przepraszam za te slowa, ale juz mnie zlosc na niego bierze

        trzymaj sie i badz dzielna
      • oyate Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 09:35
        Tym razem skrytykuję męża!!! Świnia. Dał kasę na skrobankę...na aborcję!!!A co
        była winna ta dziecina!!
        • michiko oyate czy ty potrafisz tylko krytykować?? 19.10.04, 09:44
          a może coś mądrego napiszesz? jakąś dobra rade ? słowa pocieszenia?? Nie
          umiesz??
          dał kasę bo chciała!!! Kobieta wyglada na kuta na 4 kopyta. Kasę wzięła i nagle
          zmieniłą zdanie. Sorki ale jak szła z nim do łóżka to chyba już była świadoma
          skad się biorą dzieci! jak dla mnie to chciała złapać męża!!!! I pewnie była
          świadoma ze on ma narzeczona że biorą ślub itd. Wstrętna flądra
          • oyate Re: oyate czy ty potrafisz tylko krytykować?? 19.10.04, 09:50
            A nie pomyślałaś, że poszła z nim do łóżka bo go kochała?
            • michiko znali się 5 minut na szkoleniu i juz go kochała 19.10.04, 09:55
              no tego nie przewidziałam.... jesteś cudowna - rozumiem takie rażenie
              piorunem!!!tego niekt nie przewidzi.buhahaha Oyate porażasz mnie swoimi
              pomysłami
            • iwles oyate chyba się pomyliłaś............ 19.10.04, 09:56
              oyate napisała:
              > A nie pomyślałaś, że poszła z nim do łóżka bo go kochała?

              lac21 napisała:
              > poznał na szkoleniu przed ślubem, przespał się z nią...

              oyate - chyba nie chodziło tu jednak o uczucie ........
              • aari Re: oyate chyba się pomyliłaś............ 19.10.04, 09:59
                To, że tak powiedział nie znaczy, ze tak było .. okłamał ją już ... to też może
                być kłamstwo.
              • oyate Re: oyate chyba się pomyliłaś............ 19.10.04, 10:03
                Skoro okłamał ją w tak ważnych sprawach skąd pewność, że poznali się na
                szkoleniu? Może i na szkoleniu ale dawno i spotykali się od dawnasmile)
                • michiko jasne oyate występuje jako: 19.10.04, 10:15
                  pomysłowy Dobromir + detektyw Rutkowski
                  • oyate Bez komentarza. 19.10.04, 10:30

          • milarka Re: oyate czy ty potrafisz tylko krytykować?? 19.10.04, 10:13
            michiko napisała:

            > dał kasę bo chciała!!! Kobieta wyglada na kuta na 4 kopyta. Kasę wzięła i
            nagle
            >
            > zmieniłą zdanie. Sorki ale jak szła z nim do łóżka to chyba już była świadoma
            > skad się biorą dzieci!

            on chyba też był świadomy

            >jak dla mnie to chciała złapać męża!!!! I pewnie była
            > świadoma ze on ma narzeczona że biorą ślub itd.

            tego to akurat nie wiemy, za to on NA PEWNO BYŁ TEGO ŚWIADOMY

            >Wstrętna flądra

            a co powiesz o nim, w takim razie??
      • aari Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 09:39
        No to go nie zostawiaj .. On tez jest w trudnej sytuacji .... A może łatwiej
        będzie wam obojgu jak się będziecie wsperać nawzajem.

        Nie rozumiem jak Ona miałaby szantażem wymusić na Nim polisę .. przecież, gdyby
        podała go do sądu to alimenty miałaby o wiele wiele wyższe niż to co On jej
        daje .. nie rozumiem ... Moim zdaniem najlepiej byś zrobiła gdybyś się z Nią
        spotkała i wtedy wysłuchała obu stron .. bo coś mi tutaj nie pasuje ...
    • neospasmina Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 09:36
      Kochana,
      rozumiem Twój ból, emocje, niepewność.
      Ale pomyśl, że to wszystko już się stało: spał z inną, urodziło sie dziecko, Ty
      juz o tym wiesz, inni się dowiedzą...
      Może to banalne, ale nie jesteście jedyną rodziną w tej sytuacji. Znasz
      przeciez wypadki, że po wielu wielu latach dzieci dowiadują się nagle, że
      gdzieś mają jakieś rodzeństwo. I często jest to pozytywne odkrycie.
      Jestem przekonana, że jeśli Wasze życie rodzinne układa sie dobrze, to warto
      utrzymać Wasz związek. Facet popełnił błąd - tak bywa. Ty jesteś rozżalona i
      zrozpaczona - normalne. Ale właściwie dlaczego masz robić cokolwiek? Przecież w
      gruncie rzeczy Twoim problemem nie jest chłopczyk, ale postawa męża. Na tym się
      skup. I pomyśl o bardzo ważnej rzeczy - Twoja córka ma brata - to jest coś na
      całe życie! Może udałoby się z czasem jakoś znormalizować stosunki z jego matką?

      Przeprasza Cię, że tak obcesowo napiszę, ale są o wiele gorsze tragedie niz
      przedślubne dziecko męża. Nikt przecież nie umarł, nikt nie jest cięzko chory,
      nie umieracie z głodu. Nie musicie działac natychmiast. Macie problem
      małżeński, jak wiele innych rodzin.
      Pozdrawiam, życzę spokoju ducha i pomyslnej przyszłości.
    • m_o_k_o Moje zdanie. 19.10.04, 09:45
      Bardzo wiele zależy od Ciebie. Trudna sytuacja....
      Zależy jak ty się w tym odnajdziesz? I dużo zależy od relacji Twoich z mężem,
      czujesz się oszukana, okłamana, zdradzona.....domyślam się.
      Zależy jak postrzegasz swojego męża, jak postrzegasz Wasze małżeństwo.
      Wydaje mi się, że wszystko to zależy od Was.
      Twój mąż chyba mówił Ci, ze nie utzrymuje kontaktu z dzieckiem tej kobiety,
      lecz wywiązuje się z utrzymywania go. I to podziwiam, ze mimo wszystko wykazał
      się odpowiedzialnością za "to" dziecko. Chociaż nic nie usprawiedliwia go do
      okłamania Ciebie, oszukania.
      Wydaje mi się, ze jedynym usprawiedliwieniem jakie ma Twój maż, to strach przed
      stracenie Ciebie i wydaje mi się, ze to jedyne najrozsadniejsze wytłumaczenie.

      Nie bronie Twojego męża ani nie usprawiedliwiam, nie ma wytłumaczenia przed tym
      co zrobił, lecz rozumiem takie zachowanie- to słabość, strach, zagubienie się.
      Dlatego musisz porozmawiac z mężem, na temat co z wami co dalej i co z życiem
      waszym i tego dziecka.
      Wdaje mi się że dziecko ty nie powinno być obwiniane za błędy dorosłych,nie
      powinno cierpieć.Chociaż juz przeszło trochę.
      Wydaje mi się, ze uszczęśliwianie na "siłę" tego dziecka też nie ma sensu,
      skoro matka za bardzo sobie nie życzy, chociaż uważam, że obowiązkiem Twojego
      męża jako ojca powinno być dopełnienie soich "praw" i odnowienie kontaktu z
      synem.
      To wszystko zależy od Was-dorosłych, od Ciebie, meża i tej kobiety.
      To wy musicie najpierw jako małżonkowie "dogadać się", wyjasnić, odnaleźć, a
      potem zastanowić się co dalej.

      Powodzenia.
      • madelaine6 Re: Moje zdanie. 19.10.04, 10:08
        A czy nie moglo byc tak,ze szantazowany przez
        matke tego dziecka chcial jak najdalej sie od
        nich odsunac?Nie staram sie bronic tego czlowieka,ale
        chyba matka tego chlopca skutecznie odstraszyla jego ojca
        od utrzymywania z nim kontaktow?Poza tym bal sie,ze straci
        osobe,ktora kocha...Nie wiem sama,ale dojrzewanie do roli ojca
        odbywa sie troche inaczej niz do macierzystwa...
        Wyszlo tak,jakbym go bronila...No ale trudno-stalo sie
        i trzeba z tym zyc dalej.Zycze Ci rozwagi i madrej,przemyslanej
        decyzji.Nie umiem chyba nic madrego napisac sad((((
    • triss_merigold6 No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 10:08
      Lac21 - wyrazy współczucia po pierwsze.
      Dla mnie to przedślubne dziecko męża to efekt bezmyślnego rekreacyjnego
      bzyknięcia z głupimi konsekwencjami. To, że mąż usiłował sprawę załatwić
      normalnie dając kasę wcale mnie nie dziwi, trafił na dziewczynę potrafiącą
      liczyć najwyraźniej.
      Upierałabym się przy badaniach genetycznych - potrafi laska informować o ciąży
      niemal obcego typa to potrafi też udowodnić ojcostwo.
      Płaci - ok. Chociaż 220 zł to niewiele.
      Zarzut ze strony forumowiczek, że ojciec nie utrzymuje kontaktów z dzieckiem
      jest śmieszny. Nie czuje więzi z jego matką; kobieta uparła się rodzić zamiast
      usunąć na co wzięła forsę (notabene - przepłacił); tego dziecka nigdy w planach
      życiowych nie było; nie jest też ono skutkiem długiego związku czy poprzedniego
      małżeństwa.
      Na miejscu Lac21 zrobiłabym wszystko żeby mąż tym wpadkowym dzieckiem się
      specjalnie nie interesował - w imię ochrony interesów własnych i własnego
      potomka (także ekonomicznych).
      Lac21 - z decyzją o rozwodzie się wstrzymaj. Jeśli mąż ma jakieś dobra
      niewspólne czy nawet Wasze wspólne to możesz zażądać żeby przepisał je tylko na
      Ciebie (mieszkanie, samochód, działkę - co macie). W ten sposób będziesz jakoś
      materialnie zabezpieczona.
      • michiko popieram cię Triss 19.10.04, 10:24
        rozsądne wyjście z sytuacji!!
      • maja312 Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 10:26
        RZeczywiście , w tej sprawie jest wiele znaków zapytania. Dla spokoju
        sumienia , Twój mąz powinien zdecydowac się na badania genetyczne, bo z tego co
        napisałaś wynika , że laska jest cwana, ale skoro tak , to dlaczego nie podała
        go o alimenty. Jak taka zamozna , to dlaczego przyjeła te 4000 tys naskrobankę
        i póżniej przyjmowała te 220 złotych na polisę?Moze to zwyczajna puszczalska,
        która nie jest pewna ,kto jest ojcem dzieciaka i padło na Twojego męża.
        Nie zmienia to jednak faktu , że mąz zawiódł Twoje zaufanie i chyba dużo pracy
        wymagać będzie odbudowanie waszego związku.
        Maja
        • joasiiik25 Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 10:31
          dziewczyny czego zaraz atakujecie ta kobiete,przeciez tak naprawde nikt nie zna
          jej wersji wydarzen, moze nie wziela pieniedzy na usuniecie ciazy i moze on jej
          nie placi te 220zl? moze nie jest puszczalska? tylko trafila na nie tego
          faceta, przeciez on byl swiadomy, ze bierze slub a ona mogla tego nie
          wiedziec...nie osadzajmy tak latwo drugiej strony
        • triss_merigold6 Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 10:33
          Kwestia zawiedzionego zaufania to już sprawa Lac21 i jej męża. Pytanie co
          bardziej ją zabolało: przedślubny skok w bok (IMO- mało istotny) czy ukrywanie
          przez 4 lata efektów owego skoku (czyli dziecka).
          Naprawdę zaparłabym się przy badaniach genetycznych. Skoro ma płacić to niech
          ma pewność, że na swoje biologicznie dziecko a nie dzieło innego pana.

          Faceta jestem w stanie zrozumieć, że się nie chwalił. Bzyknięciem - normalne.
          Co miał lecieć i wyznawać: zaliczyłem panienkę na delegacji?! Ciążą panienki -
          myślał pewnie, że usunie. A potem chyba go sytuacja przerosła (kogo by nie
          przerosła). Jakoś sobie nie wyobrażam, że przyszedłby przed ślubem i
          powiedział "Kochanie, zobacz mam syna, tak mi przykro".
          • lideczka_27 Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 11:25
            Doradzam badania, dlatego, że jest tu pewna niejasność. Facet płaci niewiele i
            dobrowolnie - pomysł z polisą wyszedł od strony matki dziecka. Dlaczego nie
            podała go o alimenty, co ONA miała do stracenia??? Może to być dziecko innego
            gościa, ona zwróciła się do niego, bo był w specyficznej sytuacji (tuż przed
            ślubem) i wiedziała, że prędzej się zgodzi niż nagłośni fakt istnienia ich
            dziecka. A gdyby podała go o alimenty, on mógłby chcieć tych badań i np.
            wydałoby się, że dziecko spłodził inny. Stąd pomysł z polisą i "ciche"
            załatwienie sprawy.

            Nie wiemy jak jest, ale to też wielce prawdopodobne, dlatego doradzam badania.
      • melka_x Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 10:33
        Triss nie zgodzę się.

        Po pierwsze kasę wzięła, a na zabieg nie poszła. Może planowała zabieg i
        zrezygnowała, a może uznała, że tylko w ten sposób jest w stanie zmusić go do
        jakiegoś finansowego udziału. Ciąża i wyprawka kosztują, i nie ma żadnego
        powodu, żeby finansowała to wyłącznie matka.

        Po drugie zarzut, że facet nie utrzymuje z dzieckiem żadnych kontaktów nie jest
        śmieszny, fatalnie świadczy o mężu Lac. Jakby się to nie stało, dziecko już
        pojawiło się na świecie i nie jego winą jest, że to wynik niezobowiązującego
        bzyknięcia. Mąż Lac jest ojcem i to, czy matka dziecka była żoną, czy
        krótkotrwała kochanką, czy czuje z nią więź czy nie, w żaden sposób ojcostwa
        nie zmienia.

        Po trzecie jeśli kasa została wymuszona szantażem, to świadczy to nie tylko o
        matce, jak to świadczy o ojcu? Facet, który zaczyna płacić na własne dziecko
        dopiero zmuszony szantażem jest draniem.

        Po czwarte o kobiecie, która wyszarpała 200 zł na miesiąc od ojca dziecka
        ostatnią rzeczą, którą można powiedzieć jest to, że jest kuta na 4 nogi.

        Wszystko co napisałam wyżej w żaden sposób nie zmienia tego, że Lac bardzo
        współczuje. Tyle, że winną tej sytuacji nie jest ta kobieta, ale mąż autorki
        wątku.

        I fajnie, że radzisz Lac badania genetyczne. Najprawdopodobniej po badaniach
        zostaną zasądzone alimenty, o wiele wyższe niż 200 zł. Oczywiście dla dziecka
        to dobrze.
        • triss_merigold6 Re: Melka 19.10.04, 10:39
          - Oczywiście, że ojciec powinien współfinansować ciążę i wyprawkę ale można to
          załatwić zgodnie z prawem (kobieta ma nawet prawo do alimentów na siebie przez
          3 ostatnie miesiące ciąży i 3 po porodzie).
          - i co z tego, że dziecko jest na świecie? dzieci poczęte in vitro też mają
          biologicznych ojców (anonimowych dawców) - czy oni powinni łożyć na ich
          utrzymanie?
          - facet mógł mieć podstawy żeby nie wierzyć jakoby on był tatusiem. Ale
          powinien te genetyczne badania wówczas zrobić.
          - nawet jeśli alimenty będą większe to przynajmniej skończy się chory układ.
          Alimenty jeszcze do kontaktów nie zobowiązują.
          Ja rozumiem, że owo dziecko jest pokrzywdzone ale Lac21 chodzi chyba o ochronę
          małżeńskiego wspólnego potomka i własnej rodziny - pod tym kątem patrzę na
          sprawę.
          • melka_x Re: Melka 19.10.04, 10:53
            > - Oczywiście, że ojciec powinien współfinansować ciążę i wyprawkę ale można
            to
            > załatwić zgodnie z prawem (kobieta ma nawet prawo do alimentów na siebie
            przez
            > 3 ostatnie miesiące ciąży i 3 po porodzie).

            Nie każdy jest w stanie w takiej sytuacji decydować się na drogę sądową.
            Szczerze mówiąc ja też bym chyba wolała wymusić pieniądze na prowadzenie ciąży
            i wyprawkę awanturą, niż z brzuchem szarpać się przez całe miesiące w sądzie.

            Nie mówiąc już o tym, że nie ma pewności, czy matka dostała te pieniądze, to
            jego wersja, a umówmy się - do najbardziej prawdomównych to on nie należy.

            > - i co z tego, że dziecko jest na świecie? dzieci poczęte in vitro też mają
            > biologicznych ojców (anonimowych dawców) - czy oni powinni łożyć na ich
            > utrzymanie?

            W przypadku dzieci poczętych z nasienia anonimowych dawców podpisuje się
            zobowiązanie mające moc prawną. Dawca nasienia - że nie będzie szukał dziecka i
            zrzeka się wszelkich praw, matka że nie będzie o nic występować i godzi się z
            faktem, że dawca w świetle prawa nie jest ojcem. W przypadku bzyknięcia nikt
            nie jest anonimowy i nikt nie podpisuje niczego o zrzekaniu się praw, więc
            zawsze trzeba się liczyć z faktem, że w wyniku beztroskiego seksu może pojawić
            się dziecko.



      • aari Re: No, to ja mam inne zdanie do Triss 19.10.04, 10:38
        Triss powiedz czemu uważasz, ze to dziecko jest gorsze inie zasługuje na ojca i
        nic od niego?
        Nie rozumiem.
        Rozumiem,ze Ta kobieta postąpiła źle ( jeśli ta wersja wydarzeń jest
        prawdziwa ) ale co jest winne dziecko?
        Chłopiec ma 4 lata ... dlaczego ma nie mieć kontaktu z ojcem? Dleczego ma nie
        być przez niego kochany?
        Dla mnie to nie jest zrozumiałe.
        To, że baba wzięła kasę na usunięcie i tego nie zrobiła to nie jego wina, On
        się sam na świat nie prosił prawda ?????
        • triss_merigold6 Re: No, to ja mam inne zdanie do Triss 19.10.04, 10:42
          Do dziecka nic nie mam. Odpowiadam na problem postawiony przez Lac21 - ona chce
          chronić własną rodzinę i to rozumiem. Po prostu na miejscu Lac21 zrobiłabym
          wszystko żeby kontakty z tamtą panią i dzieckiem ograniczyć do przelewów
          bankowych.
          Dziecko nieślubne nie jest gorsze, na świat się nie prosiło ale zauważ, że do
          miłości rodzicielskiej nie zmusisz. Matka podjęła decyzję o jego urodzeniu,
          chyba wiedziała, że na związek i ojcowanie nie ma co liczyć. Niech dzieciak ma
          pretensje do matki a nie dawcy spermy ze szkolenia.
          • joasiiik25 Re: No, to ja mam inne zdanie do Triss 19.10.04, 10:46
            "dawcy spermy ze szkolenia" dorosly dojrzaly facet wie z kad sie biora
            dzieci...chyba, ze sam jest dzieckiem.
            • triss_merigold6 Re: No, to ja mam inne zdanie do Triss 19.10.04, 10:51
              Panna też wiedziała, nie? I skoro zdecydowała się urodzić to na własną
              odpowiedzialność. Zdaje się, że zdradzający mąż Lac21 niczego jej nie
              obiecywał. Jak ktoś nie potrafi bzykać bez zobowiązań to niech tego nie robi.
              • joasiiik25 Re: No, to ja mam inne zdanie do Triss 19.10.04, 10:54
                "Jak ktoś nie potrafi bzykać bez zobowiązań to niech tego nie robi." -i tu sie
                z Toba ZGODZE
                • aari Re: No, to ja mam inne zdanie do Triss 19.10.04, 16:12
                  A mnie sie wydaje, ze to nie było takie sobie bzyknięcie bez zobowązań .. bo w
                  końcu miała jego telefon, czy adres .. no cóż jak się z kimś bzyka przygodnie
                  to się potem daje namiary ??? dziwne trochę co????
                  • mada_br Re: No, to ja mam inne zdanie do Triss 19.10.04, 16:16
                    a może mieli wspólnych znajomych którzy dali jej te namiary? To chyba też
                    możliwe?

      • mik5 Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 10:45
        Triss, musze się odnieść do Twojej wypowiedzi, bo włosy mi sie jeżą na głowie
        jak to czytam. Po pierwsz to "wpadkowe" dziecko jest jednak jego dzieckiem.
        Moim zdaniem to podłe walczyc z 4-letnim dzieckiem w imię "ochrony własnych
        interesów". Po drugie: czy twierdzisz że kobieta, zeby być "materialnie
        zabezpieczona" musi oskubac swojego męża?!? Dodam, że pisze to z punktu
        widzenia osoby, która wie, co znaczy samodzielnie utrzymywac rodzinę, i jest
        kobietą.
        Jeżeli jest ojcem tego chłopca, to ma moim zdaniem wobec niego takie same
        obowiązki, jak wobec córeczki.
        Pozdrawiam Oyate, myślę o tej sprawie podobniejak Ty!
        • triss_merigold6 Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 10:49
          Walczyć nie z dzieckiem. Z jego matką - dlaczego, nie? Skoro kobieta była na
          tyle głupia, że nie usunęła wpadkowej ciąży to jej problem jak wyjaśni brak
          tatusia.
          Oskubać? Zabezpieczyć skoro martwi się o byt swój i małżeńskiego dziecka. W
          razie orzeczenia alimentów nie bardzo byłoby z czego je ściągać, dochodzą
          kwestie dziedziczenia - żeby to nieślubne nic nie dostało albo niewiele bo
          majątek należałby do żony.
          Sorry - brutalna ekonomia. Dla mnie moja rodzina byłaby najważniejsza a nie
          jakieś obce dziecko.
          • melka_x Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 11:02
            triss_merigold6 napisała:

            > Walczyć nie z dzieckiem. Z jego matką - dlaczego, nie?

            Próba ograniczenia kontaktów ojca z dzieckiem do przelewów bankowych de facto
            jest walką z dzieckiem.

            > Skoro kobieta była na
            > tyle głupia, że nie usunęła wpadkowej ciąży to jej problem jak wyjaśni brak
            > tatusia.

            Skoro oboje byli na tyle głupi, że dopuścili do poczęcia nieplanowanego
            dziecka, to oboje mają teraz wobec niego zobowiązania. I tylko z punktu
            widzenia prawa są to obowiązki finansowe (ale nawet tych ojciec nie wypełnia).
            Przypominam również, że aborcja ze względów społecznych jest zakazana. Masz
            pretensję do kobiety, że nie złamała prawa?
            • triss_merigold6 Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 11:09
              Melka, ja wiem o co Ci chodzi ale podkreślam, że staram się patrzeć z
              perspektywy Lac21 i jej obaw czy rozterek.
              Piszę, że jestem ZA normalny, orzeczonym przez sąd alimentowaniem
              pozamałżeńskiego dziecka. Im szybciej tę kwestię uregulują tym lepiej. W
              dobrowolne datki nie bardzo wierzę.
              Aborcja z przyczyn społecznych jest zakazana. Cóż z tego? Wątpię żeby byli
              takimi legalistami...
          • mik5 Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 11:03
            Matka może i głupia, ale ojciec nie lepszy, więc niech również ponosi
            konsekwencje. Moim zdaniem takie myślenie jakie prezentujesz to dawanie
            przyzwolenia facetom na nieodpowiedzialność. Jesli chodzi o usunięcie ciązy:
            może było to wbrew jej przekonaniom albo bała się o swoje zdrowie, gdyż jest to
            zabieg ryzykowny (pomijam już fakt, ze obecnie, a i 4 lata temu nielegalny,
            więc ryzykowny podwójnie).
            Brutalna ekonomia jako sposób na życie? Mimo wszystkich potencjalnych korzyści
            takiego sposobu myślenia ja jestem przeciw.
            • wieczna-gosia czekajcie czy ja czegos nie kumam? 19.10.04, 11:08
              facet placi.
              szantaz czy nie szantaz- jakby sie chcial nie dac zaszantazowac to by sie nie
              dal- bez przesady wink Ale sie dal i placil- bez wyroku sadowego bez kombinowania
              moje czy nie moje.
              malo- no malo. Ale nie mozna powiedziec ze konsekwencji nie ponosil. Ona
              poniosla niewatpliwie wieksze ale tak to juz z kobietami jest ze to one
              zachodza w ciaze wink
            • triss_merigold6 Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 11:15
              Nie daję facetom przyzwolenia na nieodpowiedzialność. Po prostu jestem dorosła
              i wiem, że ludzie podejmują kontakty seksualne niekoniecznie z wielkiej miłości
              tylko czasem przez przypadek. Ponieważ kobieta może ponieść dużo większe
              konsekwencje takiego stosunku - vide ciąża - więc powinna być bardziej
              przezorna. A gdyby to był gość z dyskoteki raz widziany na oczy, bez adresu,
              nazwiska itd.? Wtedy też nie pomyślałaby przynajmniej o gumkach?
              • mik5 Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 11:21
                Czy to znaczy, ze facet nie musi myslec o gumkach, bo w razie ciązy może się po
                prostu wypiąć na kobiete którą zapłodnił? Nie zgadam się z tym. Jeżeli tak jest
                to trzeba to zmienić, a nie popierac taki stan rzeczy.
                • triss_merigold6 Odpowiedzialność 19.10.04, 11:29
                  Czego nie rozumiesz? Bo mam wrażenie, że nie chcesz zrozumieć prostej rzeczy:
                  dwoje dorosłych ludzi idzie ze sobą do łóżka żeby przyjemnie spędzić czas.
                  Poznali się wczoraj/tydzień temu itd. Nic sobie nie obiecują, nikt nikogo nie
                  uwodzi podstępnie, nie przyrzeka miłości i związku. Kto ponosi większe
                  konsekwencje braku zabezpieczenia? - Kobieta. Ergo - powinna mysleć BARDZIEJ.
                  Jeśli jakiś czas po niezobowiązującym stosunku kobieta informuje typa, że jest
                  w ciąży i oczekuje ojcowskich odruchów to jest - sorry - głupia.
                  Pretensje miej do biologii.
                  • mik5 Re: Odpowiedzialność 19.10.04, 11:33
                    Nie do biologii, moje droga, mam pretensje, a do naszej kultury, która pozwala
                    w takiej sytuacji powiedziec facetowi "a co mnie to obchodzi". Jesli facet nie
                    chce miec dzieci, to nich dba o zabezpieczenie.
          • aari Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 16:16
            nooo tak ... tylko ciekawe co powiedzaą córeczce jak ta będzie miała 18 lat ..
            że jej brat nie był kochany bo co? Bo czym się od niej różnił ? Ciekawe jak ona
            popatrzy wtedy na rodziców, Ciekawe co będzie jeśli nie będą utrzymywac
            kontaktów i się kiedyś poznają (a to chyba mało prawdopodobne żeby się nie
            poznali)
          • wegatka Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 16:56
            triss_merigold6 napisała:

            > Walczyć nie z dzieckiem. Z jego matką - dlaczego, nie?

            Można to nazwać walką z matką, ale to oczywiste, że w skutek tej walki
            pokrzywdzone będzie tylko i wyłącznie dziecko. Nie udawajmy więc, że sprawa
            dziecka nie dotyczy, w tym wszystkim nie da się go pominąć.
        • wieczna-gosia Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 11:03
          a mi jednak blizej do triss tak przez melke wink)

          Uwazam, ze faktycznie chory uklad nalezy skonczyc. Czyli badania na ojcostwo,
          alimenty sadowe (wcale nie jestem pewna czy je tak podniosa, tym bardziej ze
          facet placic caly czas bez wyroku i to mu sie chwali, a alimenty znow takie
          wysokie nie sa).
          Ale uwazam tez ze nalezy myslec realnie. Nikogo do milosci nie da sie zmusic.
          Facet ma wobec syna obowiazek alimentacyjny i tyle. Obowiazku milosci nikt nie
          nakazuje. Owszem przyzwoitosc by tego wymagala, ale z drugiej strony ojciem sie
          nie zostaje przez dawstwo spermy i macicy- matka wink Trzeba sie troche wykazac.
          Uwazam, ze w tym przypadku byloby wskazane gdyby panienka znalazla sobie
          tatusia bardziej rokujacego a nie trzymala w pazurach takiego co niby jest a
          jakby go nie bylo.
          Sprawe panny- czy fladra czy inna ryba- porzucam- nie ona byla przed slubem i
          nie ona kochala inna.
          mam kolezanke ktora po podobnej przygodzie nie zdecydowala sie na zabawy w
          ojcostwo. Uznala ze potencjalny zysk czyli alimenty jest zagrozony tym ze tatus
          albo sobie przypomni, albo nie, zabierze jej dziecko raz na 4 lata itp. Bo tym
          w gruncie rzeczy sie ryzykuje.
          facet uwazam ze powinien dziecko znac jesli na nie placi. Bo roznie w zyciu
          bywa. Ale jak sie z obowiazku ojcostwa bedzie wywiazywal to jego sprawa. Tak
          jak nie uwazam ze facet co sie rozwiodl bedzie zawsze dupa- mezem, tak nie
          uwazam ze facet ktory nie potrafil byc ojcem dla jednego z dzieci- nie bedzie
          umial zajac sie drugim.
          • mik5 Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 11:07
            wieczna-gosia napisała:

            > > Uwazam, ze w tym przypadku byloby wskazane gdyby panienka znalazla sobie
            > tatusia bardziej rokujacego a nie trzymala w pazurach takiego co niby jest a
            > jakby go nie bylo.

            Nigdzie się nie doczytałam, że ta kobieta chce męż autorki postu dla siebie. On
            po prostu ma obowiązki wobec swojego dziecka, i łożenie na to dziecko nie jest
            obowiązkiem jedynym.
            • wieczna-gosia Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 11:14
              facet w swietle prawa nie jest ojcem. wiec na razie obowiazkow nie ma zadnych.
              Owszem, jak facet ma jaja to sprzata co nabrudzil. A nabrudzil nielicho. Ale
              omowmy sie- on jej placi, ona bierze. On nie chce dziecka widywac, a ona mu za
              to kwoty nie podnosi wink)
              Mozna wszak przyjac interpretacje ze matka dziecka tez sie nie pali do
              zaciesniania kontaktow n'es-ce pas?
              A tu uwazam ze decydujace powinno byc zdanie matki ktora ponosi 99%
              konsekwencji bzykniecia. Nie znamy jej stanowiska, a jednak wszystkie zalozyly
              bez zmrozenia okiem ze ona by chciala miec tatusia na dwa weekendy w miesiacy i
              pol wakacji. A kto wie- moze by nie chciala? Moze taki uklad jej pasi zamiast
              posiadania gowniarza dwa weekendy w miesiacu?
              • triss_merigold6 Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 11:20
                Dokładnie. Może kobieta wcale nie ma zamiaru zakładać sprawy o ustalenie
                ojcostwa i orzeczenie alimentów tylko fukcjonuje jako samotna matka w świetle
                prawa a pieniądze na polisę posagową bierze.
                Tak bardziej realistycznie niż idealistycznie bym do sprawy podeszła...
              • mik5 Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 11:30
                Miałam na myśli obowiązek niewypierania się swojego dziecka (jesli jego jest) i
                nie dzielania dzieci na te z prawego i nieprawego łoża, bo wg. mnie -co
                najmniej- nie fair, skoro dziecko nie jest niczemu winne.
                Mnie by się podobało, żeby się zadeklarował wobec żony i mamy syna, ze chce się
                nim zajomwac a jak i kiedy to kwestie do ustalenia
          • mik5 Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 11:13
            Właśnie przyszedł mi do głowy film "Sekrety i kłamstwa", o kobiecie, która już
            jako dorosła szukała kontaktu ze swoją biologiczną matką, która ja oddała jako
            niemowlę, i jak ten nawiązany kontakt był pozytywny dla obu stron. Dziecko (a w
            tym momencie mówie o synku) to nie tylko obciążenie, ale i - chociazby - szansa
            rozwoju, i rezygnowac z niej??
          • melka_x Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 11:20
            > a mi jednak blizej do triss tak przez melke wink)

            Próbujesz stanąć w niewykonalnym nawet dla człowieka - gumy rozkrokuwink)

            Do miłości nikogo nie można zmusić - zgadzam się. Ale też nie zajmowanie się
            własnym dzieckiem fatalnie świadczy o mężu Lac i będę się trzymać tego zdania
            rękami, zębami i nogamiwink. Ludzie mają różne priorytety, podejrzewam, że
            byłabym w stanie wybaczyć mężowi jednorazowy skok w bok, ale tego, że nie chce
            znać swego dziecka, że trzeba szantażem wymuszać płacenie - nie. Bo dla mnie by
            to było jednoznaczne z tym, że jest zwyczajnie złym człowiekiem. A ja w swoim
            przekonaniu wychodziłam nie tylko za przystojnego, niegłupiego i seksownego
            faceta, ale i za DOBREGO CZŁOWIEKA. Dla mnie to priorytet w ocenie ludzi, a już
            szczególnie własnego męża.

            • wieczna-gosia Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 11:34
              melka nie bede polemizowac wink)
              bo sie zgadzam ze fatalnie o nim to swiadczy.
              W ogole no sorry- dla mnie szantaz plac bo powiem twojej zonie to zaden
              szantaz wink) czlowiek sie zbiera w sobie i sam mowi zonie- o to mialam na mysli
              mowiac o sprzataniu wink
              Ale jednak do realizmu triss mi blizej. Plus jeszcze to, ze wcale nie bylabym
              przekonana ze bym sie tak rwala do utrzymywania scislych kontaktow z tatusiem
              ktory sam tego nie chce.
              Facet nabruzdzil cholernie rodzinie ktora zalozyl po tym jak niechcacy wink
              zalozyl inna wink i ogolnie sciemnial przez 5 lat. Nie mam jednoznaczego stosunku
              do sprawy ani sie do konca nie zgadzam z triss ani z toba.
              Pewnie glownie przez to ze to historia opowiedziana przez zone 5 letniego
              klamczucha.
              • melka_x Re: No, to ja mam inne zdanie 19.10.04, 11:44
                Ależ ja się zgadzam z wieloma wypowiedziami Triss, protestuję natomiast przeciw
                uznaniu za oczywistość faktu, że żona (Lac21) powinna zrobić wszystko by
                ograniczyć kontakty dziecka z ojcem do przelewów. Zmusić się do kontaktów nie
                da, i pewnie facet do tego się nie rwie, ale z góry zakładać, że będzie się je
                ograniczać (mimo, że samą pokusę zdradzonej i oszukanej żony rozumiem
                doskonale) ooo to jest bardzo nie w porządku.
    • mysia.8 badania genetyczne i zaprzeczenie ojcostwa 19.10.04, 10:55
      ciekawa jestem czy facet jest na papierze ojcem dziecka to znaczy czy byl w USC
      razem z kobieta podczas rejestracji dziecka i oswiadczyl ze jest jego ojcem,
      jesli tak to szanse na zaprzeczenie ojcostwa i wykonanie badan genetycznych sa
      wlasciwie żadne (link ponizej):

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=582&w=15031456&v=2&s=0
      • oyate Re: badania genetyczne i zaprzeczenie ojcostwa 19.10.04, 10:58
        Ale on może wnieść pozew do sądu o przeprowadzenie badań DNA. Nie chodzi tu o
        zaprzeczenie ojcostwa, które napewno nie jest zapisane w USC. Ponieważ takie
        sprawy wykonuje się do 6 miesiąca życia dziecka.
        Ale może zaprzestać płacić polisę, wtedy kobieta poda go do ądu o alimenty a on
        wtedy zrobi badania Dna, na podstawie których Sąd wyda wyrok.
        • mysia.8 Re: badania genetyczne i zaprzeczenie ojcostwa 19.10.04, 11:04
          oczywiscie, skoro nigdzie nie ma dowodu na pismie, ze jest ojcem to placic nie
          musi, i jesli istnieje szansa, ze nie jest ojcem dziecka to mozna zaryzykowac i
          przestac placic, chociaz alimenty moga byc sporo wyzsze niz te 200 zl wink
          • mharrison Re: badania genetyczne i zaprzeczenie ojcostwa 19.10.04, 11:37
            Triss niedawno napisała całkiem fajnego posta o, nazwijmy to społecznym
            postrzeganiu zdrady. Sporo mam jej tam przyklasnęło, a teraz...

            Tamta to suka, flądra, cwana na kasę, kuta na cztery kopyta, a mąż popełnił
            jedynie jeden niezobowiązujący bzyk. I 220 PLN-ów wypełnia ramy
            odpowiedzialności ojcowskiej tudzież dawcy spermy.

            Jak było naprawdę nie dowiemy sie nigdy ani my ani autorka wątku.
            Jej mąż opowie jej zapewne jaka to tamta jest wstrętna, szantażująca, jak go
            sprowokowała, ile wypił, jak to kocha prawowitą małżonkę. Jednym słowem
            wymaluje jej portret z piekła rodem.
            Nie powie jej przecież, że go zauroczyła, miała piękny zniewalający uśmiech,
            fajnie się z nia rozmawiało, a w łóżku była świetna. To tak na marginesie
            tłumaczeń męża.

            Wyjaśnienie sprawy alimentów (i ojcowstwa) myślę, że wyjdzie na dobre wszystkim
            zanteresowanym. Jeśli ojcostwo nie zostanie potwierdzone, to dalej pozostaje
            problem zdrady i nadszarpniętego zaufania. Jeśli mąż jest ojcem tego chłopca,
            to ten ostatni dostanie, mam nadzieję, godziwe alimenty. Bo 220 PLN to na
            przysłowiowe już wieczno-gosiowe waciki wystarczy.
            Do zainteresowania pozafinansowego ojca dziecka zmusić się raczej nie da; moim
            zdaniem nie byłoby to nawet wskazane. Jeśli więc autorkę wątku satysfakcjonuje
            taki wariant to na badaniach i ustaleniu alimentów dobrze wyjdzie również ona.

            Dla mnie brak zainteresowania swoim dzieckiem, czy to małżeńskim czy poza, czy
            będącym owocem wielkiej miłości czy jest karygodny. Stanowi on o kręgosłupie
            moralnym takiej osoby, a raczej jego braku. I ta dysproporcja: wielka miłośc do
            małżeńskiej córki, której mamę zdradzał juz przed slubem (bo czyż zdrada w
            narzeczeńswie sie nie liczy jako zdrada?), a żadnym zainteresowaniem w stosunku
            do drugiego dziecka. Ilu ojców, nie będąc związanych z matką dziecka interesuje
            się jednak swoim potomkiem.

            Obawiałabym się także życia z człowiekiem dwulicowym, ale może ta sytuacja go
            zbytnio nie wzruszyła i dlatego przez 5 lat nawet się nie zająknął.

            Ciekawa jestem czy małżeństwo Lac oprócz tego, dyplomatycznie mówiąc "zgrzytu"
            było udane, szczęśliwe i satysfakcjonujące, czy ewentualna próba jego ratowania
            będzie wypływać z czegoś więcej niż tylko przywiązanie/przyzwyczajenie, chęć
            zapewnienia dziecku "nierozbitej" rodziny i szalejącego za nim ojca na codzień.

            Przykro mi bardzo Lac, że zostałaś postawiona w takiej sytuacji. Nie działaj
            jednak pochopnie. Zarówno na decyzję na tak jak i na nie masz sporo czasu.
            • melka_x Re: badania genetyczne i zaprzeczenie ojcostwa 19.10.04, 11:49
              Magda dziękuję za zebranie do kupy równiez moich opiniismile))
    • twinmama76 Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 11:12
      Współczuję ci bardzo, nie wiem, jakbym sie zachowała w twojej sytuacji.
      Zastanów się jednak nad tym, że twoja córka ma brata i nawet jesli bęziecie
      chcieli to przed nia ukryć, może sie o tym kiedys dowiedzieć. Znam taki
      przypadek z rodziny mojego męża.
      Dorosłe już dzieci (19,21 lat) dowiedziały się, że mają siostrę (nie wiem
      dokładnie, ale chyba ma jakieś 17 lat) - efekt skoku w bok ich tatusia. Matka o
      tym wiedziała, cała rodzina też, ojciec płacił cały czas alimenty (umówili sie
      z tamtą kobietą). Teraz ta dwójka ma kosmiczny żal do swoich rodziców (tak,
      tak, do matki też, a może szczególnie do matki), za ukrywanie tego faktu przez
      tyle lat. Nie wiem jak się to skończy, ale na razie w tej rodzinie wcale nie
      jest ciekawie.
      Zastanów się więc nad tym, co radzi Triss - żeby trzymać te dziecko jak
      najdalej od własnej rodziny. Co powie twoja córka, gdy dowie się, że ma brata,
      którym jej ojciec wcale się nie interesował? Paradoksalnie może obwinić o to
      własnie ciebie.
      P.S.
      Zgadzam się z opiniami, że mąż Lac jest nieodpowiedzialny. Niestety za swoje
      błędy trzeba płacić. To, że tamta kobieta musiała go szantażować, żęby wydobyc
      pieniądze na dziecko, tez o nim świadczy. Na jej korzyśc przemawia to,
      że "tatuś" płaci na polisę posagową - czyli są to pieniądze tylko i wyłącznie
      dla dziecka, więc panna nie chciała go wydoić, chciała tylko zabezpieczyć swoje
      dziecko.
      Lac bardzo dobrze myśli o zabezpieczeniu finansowym swojej córki. Jkaby nie
      było ten chłopczyk też dziedziczy po jej mężu. Sprawy te trzeba by jakoś
      uregulować na piśmiak
      • joasiiik25 Re: dziewczyny nie ma sensu 19.10.04, 11:27
        dyskutowac...mialysmy doradzic a tu zaczela sie ostra dyskusja kto ma racje a
        kto nie
    • mama_ewa25 Re: A jak to wyszło ? Jak wyszło że ma syna? 19.10.04, 11:29
      Jak udało mu się to ukrywać przez 4 lata ? Nie zdradził się niczym ?

      A poza tym moje rady: - zgadzam się z Triss. Badania genetyczne, alimenty jeśli
      jest ojcem i zero kontaktu.
      • pola777 Re: A jak to wyszło ? Jak wyszło że ma syna? 19.10.04, 12:13
        ja nie lubie stac za czyims nieszczesciem, byc oszukiwana, nie lubie byc
        wplatana w czyjes oszustwa...zal mi tego malego chlopczyka. zal mi, bo zycie
        rzucilo go miedzy zidiocialych doroslych. Szkoda gadac tutaj czyja jest wina,
        dopoki nie poznasz wersji tamtej kobiety nie wyposrodkujesz sobie prawdy. Nie
        wiesz jaka jest, nie wiesz przez co przeszla nawet jesli popelnila blad.
        Troche mam 'dziwny' stosunek do Twojego meza, nie zal mi go absolutnie,
        wlasciwie sam sie prosil. Nie wiem jakim czlowiekiem musisz byc zeby placic 220
        zl na miesiac na wlasnego syna i nie widziec go na oczy. Mozesz isc na
        forum'samodzielna mama' i poczytac tam o takich. Dorosli popelnili bledy,
        zachowali sie totalnie nie w porzadku. Dziecko czteroletnie nie jest niczemu
        winne, powtarzam i bede powtarzac.
        Gdybym ja dowiedziala sie o czyms takim i gdybym sie z nim pogodzila pewnie
        najpierw odczuwalaym ulge ze udalo mi sie uratowac rodzine, ale na dluzsza
        mete - duzy niesmak. Ten oto moj ukochany ktoremu wybaczam glupoty jest na tyle
        zly i niegodziwy zeby nie widywac syna. W pewnym momencie zdasz sobie pewnie
        sprawe ze nie jest wart takiej szlachetnej decyzji aby z nim pozostac.
        Ja pewnie nalegalabym na badania genetyczne..pozniej nie zabraniala
        niczego...ale jesli widzialabym ze chlopiec okazal sie JEGO synkiem, a on wciaz
        ma go gleboko w powazaniu, raczej uciekalabym gdzie pieprz rosnie niz odczwala
        ulge. Takie robienie wszystkiego aby tylko uratowac rodzine na dluzsza mete nie
        da ci szczescia. Musisz robic tak, aby mu wybaczyc i nie szpikowac sie
        negatywnymi emocjami do konca zycia. A tak moze byc i z nim i bez niego.
        Chociaz jeszcze raz powiem : twojego chlopa mi nie zal,niech poplaCZE SAM NAD
        SOBA, bo czuc na kilometr ze: do madrego zyciowo mu daleko, do wrazliwego tez
        mu daleko, do prawdomownego mu daleko, do sprawiedliwego daleko, do
        odpowiedzialnego tez mu daleko.
    • zolwinka Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 11:52
      Straszna sytuacja... az mi sie serce sciska... bardzo ci wspolczuje...

      Domyslam sie, jakim musisz byc klebkiem nerwow, jak starasz sie zrozumiec meza
      i znalezc jakies wytlumaczenie dla jego zachowania - wszystko by uratowac
      zwiazek.

      Odpowiedz sobie na pytanie, czy bedziesz mogla zyc z mezem, kochac sie,
      spacerowac, smiac - jednym slowem odbudowac te intymna bliskosc, zaufanie...
      Jedni to potrafia, inni nie. Jezeli czujesz sie na silach aby stanac do takiej
      trudnej walki, mozolnych staran, zmiany wielu rzeczy w waszym zyciu (pojawienie
      nowego dziecka) to zycze Ci z calego serca powodzenia!

      Jednak moja opinia troszke rozni sie od wypowiedzi innych dziewczyn na forum.
      Malzenstwo i wspolne dziecko nie sa dla mnie wartosciami nadrzednymi. Takie
      zaklamanie ze strony twojego meza przekresla go w moich oczach calkowicie.
      Przeciez to 4 lata zycia w klamstwie, kombinowania aby wilk byl syty i owca
      cala... Nie akceptuje podejscia: 'bylo, minelo' - przeciez takie oszustwo jest
      nawet podstawa do uniewaznienia malzenstwa wg KK! Dla mnie taki postepek bylby
      ciosem prosto w serce, po ktorym nie bylabym sie w stanie podniesc. sad

      Zakochana kobieta potrafi wiele wybaczyc, chwyta sie jak tonacy brzytwy
      kazdego, najmniejszego wytlumaczenia, aby usprawiedliwic ukochanego... probuje
      stworzyc w swoim umysle wizje, ktora bylaby laskawa dla niej, dla partnera...
      Czasami jest trudno zaakceptowac rzeczywistosc - moja rada, staraj sie unikac
      znajdowania tlumaczen na sile - takie iluzje tworzone przez nasz umysl prowadza
      jedynie do budowania zamkow na piasku. Szczerosc wobec samego siebie pozwoli Ci
      podjac wlasciwa decyzje...

      Najcieplejsze, najserdeczniejsze pozdrowienia
      zolwinka
      • ewa2233 Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 12:19
        A ja myślę, żeby (po opadnięciu emocji), dzieci ze sobą poznać.
        Teraz dzieciaki przyjmą to w sposób naturalny.
        Gdyby dowiedziały się o sobie później - miałyby ojca za kłamcę
        (którym z resztą jest, ale dzieci nie muszą o tym wiedzieć),
        nie mówiąc o tym, że na pewno miałyby do rodziców pretensję o ukrywanie takiego
        ważnego dla nich faktu.
        Co do ratowania małżeństwa lub nie - sama musisz podjąć decyzję,
        bo to Ty wiesz (?) jak jest między wami.
        Chyba tylko szczere, drążące temat rozmowy mogą pomóc lub rozjaśnić.
        Ja bym była skłonna przeprowadzać takie rozmowy, chyba tylko pod przysięgą!
        Trzymaj się!
    • mama_ewa25 Oj dziewczyny a nie pomyslałyście że 19.10.04, 12:45
      mały może już ma tatusia, który go kocha i którego on kocha?To było 4 lata
      temu, może pani z delegacji dawno juz kogoś ma , z ki ułozyla zycie, kto uznał
      jej dziecko, a biologiczny po prostu tylko płaci i tyle.
    • mada_br Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 15:45
      A ja napiszę tylko, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i łatwo jest
      radzić jak się nie jest w takiej sytuacji. Na moje nieszczęście ja jestem i
      podpisuję się obiema rękoma pod triss_merigold. Tak wiem - jestem egoistką ale
      guzik mnie to obchodzi. Lac, jedyne co mogę Ci poradzić to przemyślenie tej
      sprawy jak opadną emocje, czy warto niszczyć rodzinę którą zbudowaliście,
      chociaż on w pewien sposób już ją zniszczył. Zastanów się czy będziesz w
      stanie nie zadręczać siebie i jego. U mnie to wraca i wtedy są ciche dni. Mój
      mąż nie utrzymuje kontaktów z panną i synem, a jeżeli to zrobi to wie że nie ma
      już dokąd wracać. Możecie mnie potępić ale nie zgodzę się na żaden kontakt, nie
      będę opisywac dlaczego - po prostu nie.
      Co do Twojego męża Lac: nie wydaje mi się aby kłamał co do tej kobiety, chyba
      zdaje sobie sprawę że nie ma już nic do stracenia. Rozwiążcie tę sprawę prawnie
      (badania, alimenty), wtedy będziesz mniej więcej wiedziała na czym stoisz.
      Trochę to chaotycznie napisałam ale mam nadzieję że mnie zrozumiałaś.
      Pozdrawiam Cię ciepło.
      • triss_merigold6 Re: Mada_br 19.10.04, 16:54
        Mado ja wprawdzie nie jestem w takiej sytuacji (a przynajmniej nic mi na ten
        temat nie wiadomo) ale znam siebie i swoje reakcje. Miałabym potworny żal o
        oszustwo ale zrobiłabym duzo żeby ocalić własną rodzinę. Zresztą żal byłby
        większy gdyby okazało się, że jednak facet kontakty z "drugą rodziną" bez mojej
        wiedzy utrzymuje. O interesy własne i własnego dziecka jestem w stanie dbać
        bezwzględnie i bez skrupułów w takim wypadku. Interesy nie tylko materialne ale
        czas i uczucie jakie ojciec powinien poświęcać małżeńskim dzieciom.

        Nie wierzę w wizję zaprzyjaźnionych dzieci, nie wierzę, że pozwoliłabym takiemu
        obcemu dziecku przekroczyć próg własnego domu i pozwoliła na kontakt z własnym.
        Chyba by mnie krew zalała gdyby mąż utrzymywał kontakty z żywym dowodem zdrady.
        Krótka piłka - ja i rodzina albo oni.

        A dziecko?... Dziecku niech matka wyjaśnia dlaczego zdecydowała się na samotne
        macierzyństwo.
        • mada_br Re: Mada_br 19.10.04, 17:34
          Triss - siedzisz w mojej głowie, lepiej bym tego nie napisała. Takie właśnie
          ultimatum otrzymał mój mąż - i zgodził się na to.
          Nie moja wina że dziecko ma głupią matkę - bo że jest głupia możesz mi wierzyć.
          Książkę mogłabym napisać co wyprawiała. Na razie mam spokój, ciekawe tylko na
          jak długo.
          A propos wyjaśniania dziecku - ciekawa jestem co ta moja panna wymyśli bo
          wyobraźnię to ona ma.
          • inka_sama tylko 220 złotych 19.10.04, 19:09
            Do tych co uważają że mąż autorki płaci bardzo mało - gdyby jako ojciec tego
            dziecka zmarł, a dzieciak był uznany to miałby rentę po ojcu. Młody ojciec
            zostawia po sobie dziecku rentę w zawrotnej kwocie. Krótko pracuje, składki
            niskie. I renta. Jakieś 260 złotych. To tylko tak by zastanowić się że sa
            kobiety które tez musza sobie dawać radę i wspomagania alimentami które można
            podwyższyć nie mają.

            Co mogę poradzic autorce?
            Odczekanie, ochłonięcie. Żadnych pochopnych decyzji. Nic sie już nie zmieni, co
            było stało sie i już. Nie ma co deklarowac teraz że nigdy niech się nie
            kontaktuje, tylko pieniądze itd. Trzeba formalnie załatwić parę spraw i moim
            zdaniem ustalenie ojcostwa jest chyba bardzo wskazane.

            A tym co kategorycznie odrzucają pomysł kontaktu z dzieckiem - gdyby
            wasze "małżeńskie" wspólne dziecko nie daj boże sie rozchorowało i potrzebowało
            przeszczepu np.szpiku to moge sie założyc że dumę byście wyrzuciły na śmietnik
            i w poszukiwaniu ratunku dla ukochanego dziecka ruszyłybyscie do tamtej kobiety
            z prosbą o zbadanie czy przyrodni brat/siostra może być dawcą(zakładam że w
            rodzinie sie nikt nie nadawał). Nigdy nie wiadomo co życie przyniesie.
            • mada_br Re: tylko 220 złotych 20.10.04, 08:38
              Masz rację, nie wiadomo. Zastanawiałam się nad tym wielokrotnie. I wiesz co?
              Nigdy nie pomyślałam o tym że moje dziecko mogłoby potrzebować, myślałam co bym
              zrobiła gdyby tamto potrzebowało i jego matka zwróciłaby się do nas. I jest to
              jest jedyna sytuacja w której nie kazałabym sie jej wynosić. Zastanawiam się
              tylko czy ona byłaby tak "wspaniałomyślna" gdyby chodziło o mojego szkraba. Bo
              na pewno bym do niej zadzwoniła. W takich sytuacjach gdy dziecko umiera albo
              jest ciężko chore każda z nas schowa dumę do kieszeni.

          • zolwinka Re: Mada_br 19.10.04, 20:24
            Jestem w stanie zrozumiec Wasze uczucia - te chec odciecia sie od ewidentnego
            dowodu zdrady, chec posiadania meza na wylacznosc, wymazania tego wydarzenia z
            pamieci i zycia.

            Dla mnie jednak to wyglada na probe IGNOROWANIA problemu a nie jego
            ROZWIAZANIE. A dodatkowo to deprecjonowanie/wyzywanie/oskarzanie tej drugiej
            kobiety... i proba wybielenia meza... W wiekszosci przypadkow facet bedzie
            staral sie usprawiedliwic przed zona, robiac z kochanki harpie, ktora sila
            zaciagnela go do lozka (dobrze napisala o tym mharrison) - zakochana kobieta
            chwyta sie czegokolwiek, aby uratowac zludzenia... Jesli wolicie/wolalybyscie
            zyc zludzeniami i na takiej podstawie budowac przyszlosc - Wasz wybor.

            Jednak nie powinno byc dyskusji z nastepujacymi rzeczami:
            1. Maz/narzeczony partner zdradzil i on ponosi za to wine
            (to ON jest w zwiazku i ON ma jakies wynikajace z tego zobowiazania, jego
            kochanka nic nie przyrzekala zonie/narzeczonej).
            2. Jesli z seksu rodzi sie dzieciak to OBYDWOJE sa za dzieciaka odpowiedzialni
            (a odpowiedzialnosc to nie tylko pieniadze).
            Koniec. Kropka.

            zolwinka
            • triss_merigold6 Re: Mada_br 19.10.04, 21:06
              Podkreślam, że nie jestem i nie byłam w takiej sytuacji ale...
              Odcięcie się nie jest wbrew pozorom wymazaniem z pamięci.
              W kwestii posiadania męża na wyłączność - chyba Cię to nie dziwi? Co innego
              świadomie wiązać się z dzieciatym rozwodnikiem czy mężczyzną - będącym ojcem
              dziecka z poprzedniego związku, dziecka z którym od początku miał kontakt.
              Wtedy albo się akceptuje układ i zobowiązania jakie facet posiada albo
              rezygnuje z faceta.
              W życiu nie wybielałabym pana ze skoku w bok - siłą/podstępem/namową dorosłego
              chłopa się do łóżka nie zawlecze.
              Partner zdradził i ponosi za to winę - co do tego nie ma wątpliwości.
              Kochanka nic nie przyrzekała żonie/narzeczonej - i vice versa - niech nie
              oczekuje od żony współczucia, zrozumienia czy akceptacji ciąży.
              Odpowiedzialność w tym przypadku starałabym się ograniczyć do pieniędzy
              wyłącznie.
              • umasumak Re: Mada_br 19.10.04, 21:16
                triss_merigold6 napisała:

                > Odpowiedzialność w tym przypadku starałabym się ograniczyć do pieniędzy
                > wyłącznie.

                Nie mniej, będąc w sytuacji autorki wątku, czy też Mady, wzięłabym mimo
                wszystko pod rozwagę, jakie skutki może mieć takie całkowite odcięcie. I chodzi
                tu nie tylko o dziecko poza małżeńskie (tu nie mam wątpliwości, że panie mają
                go gdzieś), ale też o dziecko prawowite. Może ono mialoby w nosie opory mamusi
                i chciałoby poznać rodzeństwo? Bo co jest najważniejsze w tej całej sytuacji?
                Ano to, że jest RODZEŃSTWO.
        • pola777 Re: Mada_br 19.10.04, 21:48
          a jakim prawem 'nie wierzysz' w kontakty miedzy dziecmi? ja gdyby sie okazalo
          ze moja mama ukrywala przede mna brata / siostre w imie swojego
          personalnego 'zwyciestwa' (czytaj totalnej kleski) chyba bym nie byla
          zachwycona lagodnie powiedziane.tu chodzi o rodzenstwo-sprawa na cale zycie,
          nie prywatna wojenka miedzy toba a jakas cizia. jeszcze raz: to ze facet okazal
          sie dupa bez jaj i zdolnym do takiego przekretu trwajacego LATA (!!) nie znaczy
          ze maja na tym cierpiec dzieciaki bogu ducha winne. chcesz byc z frajerem
          robionym w balona, twoja sprawa, niech ci sie wydaje ze 'wygralas' bo do ciebie
          wrocil ( a do kogo mial sie udac swoja droga skoro to ty mu pierzesz smierdzace
          skarpety ). Ale za dzieci nie decyduj-nie sa twoja wlasnoscia.
          • umasumak Re: Mada_br 19.10.04, 21:56
            pola777 napisała:

            Ale za dzieci nie decyduj-nie sa twoja wlasnoscia.

            I "w tym tkwi rzeczy sedno" jakby powiedział zimny drań wink). Zgadzam się Pola.
          • mada_br Re: Mada_br 20.10.04, 09:19
            Masz rację, ja wygrałam - dałam mu wybór - jeżeli chce niech do niej idzie, a
            on mi odpowiedział że jeżeli ja odejdę to on będzie sam bo z nią nie będzie na
            pewno. I wspólnie zdecydowaliśmy się ratować związek - jakoś się udało.
            (nawiasem mówiąc mąż sam pierze sobie bieliznę i skarpetki).
            Dzieci nie są moją własnością - ok, ale to ja za syna decyduję i ja zdecyduję
            czy i kiedy sie dowie o tej historii.


            • umasumak Re: Mada_br 20.10.04, 10:18
              mada_br napisała:

              > Dzieci nie są moją własnością - ok, ale to ja za syna decyduję i ja zdecyduję
              > czy i kiedy sie dowie o tej historii.

              Jak byś tego nie nazwała, jest to traktowanie dziecka jak właśność. Ty
              decydujesz kiedy i czy wogóle. Egoizm i tyle. Nie myśl, że Ci nie współczuje -
              też miałam "jazdy" w pierwszym małżeństwie. Ale wnioski wyciągnęłam takie, że
              dziecko czy chce, czy nie jest uczestnikiem naszego życia i nie może być w
              rzadnym razie nieinformowane o poważnych zdarzeniach. Pozdrawiam
              >
              >
              • mada_br Re: Mada_br 20.10.04, 10:39
                Troszkę źle to ujęłam - jak na razie ja za niego decyduję, poza tym jest
                jeszcze malutki więc mam trochę czasu. Myślę że kiedyś mu to powiem i jeżeli
                będzie chciał poznać tamto dziecko to się nie sprzeciwię, ale i nie pomogę.
    • magic2 Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 16:46
      KOCHA CIEBIE i to jest najwazniejsze...
      jakbys postapila w jego sytuacji? Wszystkie myslimy ze jestesmy takie swiete i
      ze my nigdy i wogole, ale jesli nadarzy sie super okazja... hmmm
      Czlowiek jest tylko czlowiekiem,pozostaje zal i wurzuty sumienia.

      Trzymaj sie droga kolezanko, ale nie dzialaj pochopnie. Przemysl wszystko jak
      juz troche opadna emocje. Zostaw corcie z mezem i wybiez sie chociaz na weekend
      w jakies fajne miejsce...

      Pozdrawiam cie serdecznie
    • anna116 Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 20:55
      Wasze dziecko jest jeszcze malutkie. Aż trudno sobie wyobrazić, co by
      przeżywało, gdyby naraz rozpadła się Wasza rodzina. Emocje (choć to BARDZO
      trudne) trzeba stłamsić w sobie i ... zaczekać. W sytuacji w jakiej znalazł się
      Twój mąż jeden nienajlepiej przemyślany krok rodzi za sobą następne. Gdybyś
      wiedziała wcześniej nie miałabyś teraz rodziny, która jest pewnie dla Ciebie
      całym światem smile Rozwód nie jest rozwiązaniem. Choćbyśmy nie wiem jak sie
      starały, najczęściej bywa tak, że sprawy SAME się układają. Będzie dobrze!!!
      Nawet jeśli nie możesz teraz poczuć się z mężem szczęśliwa to pomyśl o dziecku
      i o tym jak ono kocha tatesmile))
      A swoją drogą ten chłopczyk wychowuje się bez ojca - tak nie powinno być sad
      Pozdrawiam i życze cierpliwości smile
      • dzindzinka Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 21:26
        Nie odważę się radzić cokolwiek, ale śmię zauważyć, że gdybyś zdecydowała się
        rozstać z mężem na pewno dostałabyś unieważnienie ślubu kościelnego (jeśli go
        masz oczywiście). Zataił przed Tobą bardzo istotną sprawę.
    • danka24 Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 19.10.04, 23:55
      Lac, już w zasadzie nic nie dodam do wypowiedzi dziewczyn... chcę Ci tylko
      powiedzieć, że bardzo Ci współczuję... znam podobną sytuację... sama masz
      malutkie dziecko - i jak ochłoniesz - sama zaczniesz myśleć o tamtym
      chłopczyku... on jest zupełnie bez winy... i jest to braciszek Twojej córci...
      Dla Was najważniejsze jest to, że Twój mąż od początku zdecydował się być z
      Tobą; nawet za cenę ohydnego kłamstwa... a więc nie musisz się obawiać, że np.
      rozwali Ci się rodzina, jeśli zacznie kontaktować się z synkiem.
      W sytuacji którą znam - to zdradzona żona - też mama - gdy ochłonęła
      po "newsach" - po jakichś 5-6 miesiącach sama postanowiła poznać dzieciaki ze
      sobą. Tyle że oczywiście non stop pali jej się "czerwona lampka" na wszelkie
      kontakty męża z panienką, bo to akurat było dziecko POZAmałżeńskie - czyli bzyk
      całkowicie "na boku"; aha, dziecko małżonków - 14 lat...
      Trzymaj się, pozdrawiam Cię serdecznie...
    • bea.bea Re: Błagam o pomoc! pomóżcie !! 21.10.04, 22:23
      Myślę, ze twój mąz popełnił tylko jeden błąd....nie powiedział ci , ze ma
      dziecko.
      Poza tym , nie rozumiem dlaczego uważasz , ze ta kobieta rozbiła ci
      małżeństwo...przecież wybrał ciebie a ona nie walczy o twojego męża.

      Twój mąż zachowuje się jak najbardziej odpowiedzialnie, płacąc swojemu dziecku
      pieniądze, choć uważam , ze przykre jest toże nie chce go znać, w końcu to jego
      dziecko..

      Rozumiem twoje rozgoryczenie, ale czy warto stawiać na szali , wydaje mi sie
      udane małżęństwo, z powodu jakiegoś grzechu przeszłości?

      Mój mąz ma dwoje dzieci nie ze mną, i jakoś one nie przeszkadzją nam
      normalnie , zyć...sama przelewam na ich konta co miesiąc jakąś kwote pieniędzy.
      No moze z ta róznicą , ze wiedziałam o ich istnieniu przed ślubem ( a nawet w
      nim uczestniczyli)

      Zawsze wyznawałam zasadę , ze tzk jak mąż traktuje swoje dzieci ( te nie mojesmile
      tak będzie traktował nasze....

      Nie robiłabym takiej tragedi, chyba że sa jakieś okoliczności o których nam nie
      wiadomo...
      jest dziecko - trudno, płaci na nie - to uważam że jest Ok, kocha cie -
      wpożadku,
      to moje zdanie
Pełna wersja