Mam super proste włosy – zero fali czy skrętu. Myję codziennie i nie mam czasu stylizować, najczęściej nawet nie suszę. Potrzebuję fryzurę, która by mi się miękko układała bez używania narzędzi. Czy to nawet możliwe?
Problem w tym, że w salonie (nawet bardzo drogim) po ścięciu pani fryzjerka pięknie stylizuje włosy, i wyglądają świetnie. Lecz po wymyciu jest bida z nędzą. Włosy wiszą wystrzępione (jeśli cieniowane), albo stercza na różne strony.
I wychodzi takie fuj:
Lub to:
Albo takie jak ‘przed’ na tym zdjęciu (a miało być ‘po’)
Kiedy proszę, żeby fryzjerka nie modelowała włosów, to tłumaczy mi, że musi nadać fryzurze kształt – czyli susząc naciąga włosy szczotką by leżały idealnie. No to OK.
Wiec czy mam prosić, żeby zmoczyła ponownie, i wysuszyła bez stylizowania, żeby zobaczyć jak naprawdę włosy będą leżały? A co, jeśli nie będą leżały? Awantura?
Doradźcie, proszę...