danaide
31.07.19, 12:58
Jakiś czas temu założyłam wątek. O pracy. Co się nasłuchałam...
No dobrze, poszłam do pracy. Miałam szczęście, bo praca nie dość że na pół etatu to mogłam nieco dopasować godziny do swojego grafiku, mogłam sobie robić home office, cafe office - ale uczciwie te 20 godzin tygodniowo przepracowywałam. A jak wypadło więcej to odbierałam dni wolne. Zweryfikowałam w praktyce różne lęki pracowe i wiem już co działa, co nie.
Ale wszystko co dobre kiedyś się kończy.
Skończyło się i to. Szukam dalej.
Pracy na pół etatu mało. Fajnej pracy na pół etatu jeszcze mniej.
Szukam też na cały etat - i znów panikuję. Dla przypomnienia - jestem kompletnie sama z córką i tego nie negocjujemy. Work-life balance. Na pół etatu jest ok, a jak się dobrze zorganizuję to będzie idealnie. Ale na cały etat?
Jakieś wskazówki? Co z tym fantem? Czekać i szukać cierpliwie czy jednak spróbować na cały?
Dla tych, którzy wysyłają mnie na pół etatu na kasę czy do zgarniania ciuchów spod wieszaków - do TKMaxx aplikowałam 2x, trzeciego nie będzie. Jakby co to mogę kawę parzyć w sieciówce. Wiem jaki mam życiorys. Wiem ile mam lat. Dla mnie to nie ujma, ale nie wiem jak patrzy na to HR. Może dla budowy zespołu to nie najlepsze, może są inne względy. Nie wiem.