tipy przeprowadzkowe EPILOG

03.09.19, 22:48
Nie wiem, czy pamiętacie mój wątek przeprowadzkowy, ale przez prawie dwa miesiące milczałam ponieważ przeprowadzka i inne radości nabrały tempa kuli śniegowej toczącej się po Mount Blanc i żyłam w takim kotle i amoku, że nie miałam czasu pisać smile
W sobotę ostatecznie się przeprowadziłam! i ku pamięci chciałabym pozostawić wam info jak to przebiegało z wszelkimi perypetiami, może uda wam się uniknąć wszelkich możliwych błędów, jakie udało mi się popełnić.

Akt I
Etap zero
Napisałam post i krótko po tym, korzystając z większości rad rozpoczęłam czynność pakowania.
Miałam 20 dużych kartonów z ikei, sporo mniejszych, pudła z wysyłek gemini, pudła po psiej i kociej karmie, rózne kartony, z 20 pudeł plastikowych z ikei o różnych wielkościach. Do 20 sierpnia udało mi się zapełnić praktycznie wszystko.
Do książek najlepiej sprawdziły się kartony mocne z ikei - ściągałam jedną półkę książek do jednego kartonu, zamykałam i dostawiałam do wieży, wszystkie książki udało mi się spakować w kilka godzin.
Ciuchy popakowałam w przezroczyste i plastikowe pudła z ikei, to też było dobre, bo nie mamy aż tyle ciuchów, zeby część zamknąć i część zostawić, więc mimo spakowania mogliśmy z nich korzystać, łatwo było je znaleźć, wyjąć, posegregować po praniu etc. W ogóle te pudła są super, po rozpakowaniu będę z nich nadal korzystała.
Rzeczy zimowe, pościele, obrusy, koce i pluszaki wrzuciliśmy do worów próżniowych i zassaliśmy odkurzaczem.
Zabawki (które zaćmieniem umysłu spakowałam jako pierwsze do przezroczystych pudeł wkurzając tym nieustannie moje dziecko, które widziało je ciągle w zamknięciu) też w plastikowych pudłach - i teraz uwaga - mieliśmy tylko 3 pudła zabawek: zabawki plastikowe, zabawki drewniane (2 pudła) plus wielkie pudło z rzeczami plastycznymi - jak na dwójkę dzieci to chyba nieźle smile
Mnóstwo rzeczy wywaliliśmy, sporo przeznaczyliśmy do oddania.
Pakowałam, pakowałam i pakowałam aż domu było bardzo ciężko się poruszać, powstały wielopiętrowe korytarze, trudno się było poruszać i wszystko zaczęło nas przytłaczać, obwieszać i narastać nad nami. Ponieważ mój mąż miał spędzić tydzień w Warszawie i następnie zacząć dwutygodniowy urlop postanowiliśmy, że razem ze spakowanymi już przestrzeniami przemieszczę się do miejsca docelowego (50km za Białystok) i poczekam tydzień na niego, później wrócimy dopakować resztę i przeprowadzimy się na dwa razy.
Wynajęliśmy dużą przyczepkę samochodową.
I tu zaczęły się schody.
Mąż z kumplem zniósł wszystkie rzeczy (co zajęło im 4 godziny) wypełniając przyczepkę całkowicie. W piątek przed 1 w nocy wpakowaliśmy siebie, dzieci i zwierzęta (2 koty i labrador) do samochodu i ruszyliśmy.
100km za Wrocławiem zepsuł nam się samochód. Skrzynia biegów wypluła cały olej obryzgując samochód od kół po dach i odmówiła dalszej współpracy.
Spędziliśmy 4 godziny prawie na poboczu drogi szybkiego ruchu, ubezpieczyciel nie mógł znaleźć lawety, która zabrałaby nas z przyczepką. Mój pięciomiesięczny syn to mistrz świata, spał na przewijaku z ikei (takiej piance w pokrowcu smile), a niedaleko pędziły tiry smile
Laweta ściągnęła nas z powrotem do Wrocławia, ale ponieważ nie była w stanie wjechać na nasze osiedle zrzuciła nas na Bielanach Wrocławskich pod Leroy Merlin i pojechała. O 7 rano siedzieliśmy z mężem, śpiącymi dziećmi i zwierzętami w samochodzie i zastanawialiśmy się, co teraz.
Wizja rozpakowania, transportu 2 km dalej i wnoszenia wszystkiego na 4 piętro była jedną z najbardziej strasznych rzeczy na świecie.
Zostawiliśmy wszystko, wróciliśmy do domu, przespaliśmy się dwie godziny i obdzwoniliśmy wszystkie wypożyczalnie samochodów. Wynajęliśmy busa, przepakowaliśmy do niego wszystko z przyczepki i pojechaliśmy 600km do miejsca docelowego.
    • stwory_z_mchu Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 03.09.19, 22:48

      Etap II
      Mężowi przesunęli projekt w Warszawie na środek tygodnia, więc postanowił przesunąć część urlopu na koniec miesiąca i pojechał do Wrocławia do pracy.
      Zapomniałam napisać, ze w miejscu docelowym dom był w trakcie remontu, ale mamy tam też drugi dom (prawie stuletni, piękny, drewniany, ale bez łazienki i kibelka), więc wszystkie rzeczy i my trafiliśmy właśnie do drugiego domu. Spoko, myślałam, będą fajne wakacje, jak trzydzieści lat temu u cioci, mamy pompę, damy radę.
      Wszystko byłoby fajnie, aż dostałam w środku nocy jakiegoś dziwnego ataku (coś jak atak padaczkowy, z drgawkami - byłam świadoma, ale nie mogłam się celowo poruszyć, czułam tylko jak się trzęsę), później dostałam wszelkich objawów grypy żołądkowej (przypomnę - brak łazienki i kibelka). Potem strasznie bolała mnie głowa, nie byłam w stanie nią poruszyć - więc rano podjęłam decyzję, że jadę na SOR do Białegostoku (objawy były jak przy zapaleniu opon mózgowych, a jakiś czas wcześniej miałam wbitego w nogę kleszcza). Dzień spędziłam na SORze, w międzyczasie spanikowany mąż wynajął dużą osobówkę, spakował wszystkie kwiaty doniczkowe (jechał jak przenośna dżungla) i śmignął do nas.
      (okazało się, że miałam jakiś wybitnie ostry atak migrenowy, jak na razie przekroczył mocą wszystkie, jakie miałam do tej pory, a miałam już takie z utratami przytomności i wymiotami, z afazją i drętwieniem kończyn etc. )

      Etap III
      Na miejscu poruszałam się drugim samochodem, niestety podczas przeglądu okazało się, ze cieknie olej ze skrzyni biegów (tak! W drugim, zupełnie innym samochodzie zepsuła się skrzynia biegów, w ciągu miesiąca! i to automatyczna sad z dwóch różnych przyczyn (w pierwszym zaiwniła konserwacja podwozia, w drugim zła część wmontowana przez poprzedniego właściciela). Więc byłam już bez łazienki, kibelka i bez samochodu, z dala od cywilizacji (w moim miasteczku jest kilka sklepów spożywczych, ośrodek zdrowia z lekarzem pierwszego kontaktu, przedszkole, szkoła, straż pożarna i urząd gminy i dużo bardzo ciekawych historii i ludzi).
      Mąż już był z powrotem we Wrocławiu, postanowił spakować druga partię rzeczy i przywieźć do nas. Zrobił to w ciągu jednego dnia (chodził po domu z pudłami i kartonami i losowo wrzucał tam różne rzeczy, nie jestem w stanie nic znaleźć, oczywiście nic nie opisywał), dodatkowo doładował 20 kartonów książek już wcześniej spakowanych i porozkręcane meble - wcześniej wydawało mi się, że jest ich mało, ale było sporo.

      Etap IV
      Nastał 22 sierpnia. Nie mieliśmy już żadnego samochodu, mieliśmy za to zaproszenie od siostry męża na jej ślub na 24 sierpnia za Bielskiem-Białą (dokładnie 599 km od nas). Spakowaliśmy się w plecak górski, walizkę i kilka toreb, wzięliśmy dzieci (do zwierząt przychodził znajomy) i pojechaliśmy o 5 rano:
      PKSem do Białegostoku
      PKP z B-stoku do Warszawy
      PKP 2 z Warszawy do Katowic
      PKP 3 z Katowic do Bielska-Białej
      PKSem 2 z Bielska-Białej do rodzinnej miejscowości męża
      Jakimś cudem zrobiłam jeszcze tego dnia 11 tys kroków. Dojechaliśmy z wrażeniem bycia wkręconym w wyżymaczkę albo bęben pralki (było jakieś milion stopni, a na pkp z Warszawy do Katowic nie było już miejscówek, więc gdyby nie litość konduktora to jechalibyśmy pomiędzy wózkiem warsa, milionem podróżnych i zionącym kibelkiem). No ale się udało.

      Etap V
      Po weselu pojechaliśmy do Wrocławia na tydzień - spakować resztę, posprzątać wynajmowane mieszkanie, oddać klucze, zalatwić wszelkie rzeczy z pracami (mąż był ostatni tydzień w robocie, w dodatku kończył projekt, więc prawie nie spał, za to kursował pomiędzy Wrocławiem i Warszawą) i definitywnie pożegnać Wrocław. Na miejscu okazało się, ze mąż zostawił mi 3 kartony (do spakowania miałam wszystkie ruchome rzeczy z kuchni i łazienki) za to nie zostawił ani odkurzacza, ani nawet zmiotki i szufelki (a musiałam posprzątać całe mieszkanie po tym pakowaniu). Pakowanie i sprzątnie zajęło mi tydzień, mąż w piatek poszedł ostatni raz do starej pracy, ja spakowałam i posprzątałam totalnie wszystko. O 17 mieliśmy zarezerwowany samochód w wypożyczalni, później mąż kupował fotelik dla dziecka, żebyśmy mogli wszyscy nim pojechać, mieliśmy się spakować i po drodze odebrać profile 3m do łazienki pod Jelczem Laskowicami i tonę mebli (kuchnia) z punktu odbioru w Białymstoku. Ale mąż wyszedł z pracy i pół godziny przed 17 zadzwonił, żeby uż przygotowali dokumenty i samochód. Nie mógł się dodzwonić, więc pod samą wypożyczalnią zadzwonił na infolinię, gdzie okazało się, że pracownik z przyczyn osobistych poszedł sobie do domu i nikt nam samochodu nie wyda (mimo awantury i reklamacji, jakie mąż złożył na ucho pani z infolinii). Wtedy (w skrócie) moje nerwy odmówiły posłuszeństwa i wpadłam w lekką histerię, bo mąż wpadł na pomysł, że zostawimy to wszystko w piwnicy i odbierzemy w jakiejś mglistej przyszłości, olejemy profile do łazienki, pojedziemy pociągiem i w Białymstoku wypożyczymy samochód, zeby odebrać meble.
      Na szczęście po obdzwonieniu kilku wypożyczalni udalo nam się znaleźć inny samochód, mąż o 23 odebrał fotelik, o północy profile (właściciel firmy od profili był naprawdę spoko gościem!) i ok 2 w nocy pojechaliśmy, pożegnaliśmy Wrocław. Rozładowaliśmy samochód,mąz z kumplem pojechał po meble do Bstoku, przyjechał, wypakowaliśy meble, pojechał oddać samochód i okazało się, ze z Białegostoku do naszej miejscowości już nie jeżdżą żadne autobusy, więc musi wrócic autostopem tongue_out

      I tym sposobem i jedną głupią decyzją, że weźmiemy trochę rzeczy i pojedziemy na wakacje (zamiast zostawić to wszystko i na koniec wezwać firmę przeprowadzkową z tirem) przeprowadziłam się z przejściami.
      W tej opowieści pominęłam: węże, nietoperze, grzebiuszki i martwe myszy, nornice etc, które mam na codzień w ogrodzie, brak sukienki na wesele (pożyczyłam od panny młodej), szczepienia dziecka, których nie mogły ogarnąc panie z przychodni, totalne zmęczenie męża, który w tym miesiącu spał jakieś ćwierć tego, co normalnie, to, że część mebli do kuchni mamy w Bydgoszczy, bo nie było już w Warszawie więc nie było możliwości dostawy do Białegostoku i musimy je w miarę szybko dostarczyć jeśli chcę mieć kuchnię, super miejsce, w którym jesteśmy (naprawdę jest mega pięknie!, jedzenie jest pyszne i tanie, pogoda cudowna) i to, że schudłam jakieś 8 kilo, bo nie miałam czasu jeść tych cudowności tongue_out,.
      Dziękuję za uwagę!
      Kurtyna!

      ps. czarniejszaalineczka - filiżankę oddałam kociej fundacji, bo nie mogłam się doczekać odpowiedzi na wiadomość sad
      • jak_matrioszka Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 03.09.19, 22:55
        Najważniejsze że rece Ci sie nie trzesa na samo wspomnienie wink
        Powodzenia w nowym miejscu!
      • ga-ti Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 03.09.19, 23:10
        Zmęczyłam się samym czytaniem. Jesteś wielka!!!
        Wszystkiego najlepszego w nowym miejscu na ziemi smile
      • mamaafg Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 03.09.19, 23:12
        Gratulacje. Oby Wam sie dobrze mieszkalo. Sama historia brzmi dla mnie jak najstraszniejszy horror, od samego czytania mi slabo wink przeprowadzalam sie wiele razy, w tym raz juz z niemowlakiem i pakowanie zajmowalo mi max 2 dni. I to takie z przerwami na karmienie i usypianie. Coscie wy w tym domu nazbierali!?? Teraz kolejna przeprowadzka, juz z 2 dzieci, ciekawe jak mi to pojdzie. Faktycznie rzeczy duzo wiecej, az sie boje myslec...
      • bywszy OJP 03.09.19, 23:24
        stwory_z_mchu napisała:
        > ...
        > I tym sposobem i jedną głupią decyzją, że weźmiemy trochę rzeczy i pojedziemy n
        > a wakacje (zamiast zostawić to wszystko i na koniec wezwać firmę przeprowadzkow
        > ą z tirem) przeprowadziłam się z przejściami.
        > ...

        Taka dobranocka czeska kiedyś była - Sąsiedzi.

        Chyba nie da się inaczej skomentować tej kampanii. big_grin
      • czarniejszaalineczka Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 08:34
        przepraszam, ale nie moge wejsc na poczte sad
        od chyba 2 miechow wyswietla mi sie cos takiego :

        Usługa chwilowo niedostępna.

        Pracujemy nad rozwiązaniem problemu.

        Przepraszamy za utrudnienia.

        Fajnie ,że kotki skorzystają smile
      • aqua48 Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 18:50
        Hmm, chyba macie nadal zbyt wiele rzeczy...
    • la_mujer75 Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 03.09.19, 23:06
      Czytając, czułam jak chudnę i siwieję!!!
      Nawet nie chcę sobie tego wyobrażać !!!

      P.S. robiłam przeprowadzkę w ciąży, w 37 tygodniu, mając u boku 3 latka. Ale odległość 20km. I wynajęty transport. Pikuś w porównaniu do Twojej
      • bergamotka77 Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 08:08
        Ja sie przeprowadzałam z 6 tygodniowym niemowlakiem ale nie przezylam tego co ty. Zmęczyłam się samym czytaniem smile
        • ponis1990 Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 14:24
          Ja sie niedawno przeprowadzałam z dziewięciolatkiem, zaledwie 3 km dalej (to samo miasto, inna dzielnica, zlikwidowaliśmy dwa osobne mieszkania z narzeczonym, i wprowadziliśmy sie na trzecie wspólne) z firmą przeprowadzkową i miałam lekko dośc, autorko - chylę czoła! Ale czyta sie nieźle ;p
    • ginger.ale Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 03.09.19, 23:18
      O matko (i córko)! Sam opis mnie wykończył.
      Co by nie mówić - najgorsze już za Wami. smile
      • roks30 Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 03.09.19, 23:43
        Samo czytanie mnie zmeczylo😊. I ten wyjazd zbiorkomem na wesele był wisienka na tym torcie 😂. Gratuluję 👏! Mnie to czeka za kilka m-cy, ale tylko 20 km tak ze luz. Uważaj na siebie i swoje migreny. Zdrowia życzę i szczerze podziwiam
      • roks30 Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 00:49
        Samo czytanie mnie zmeczylo😊. I ten wyjazd zbiorkomem na wesele był wisienka na tym torcie 😂. Gratuluję 👏! Mnie to czeka za kilka m-cy, ale tylko 20 km tak ze luz. Uważaj na siebie i swoje migreny. Zdrowia życzę i szczerze podziwiam
    • mika_p Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 00:04
      Scenariusz na film!
      Kto cię może zagrać?
      • aqua48 Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 18:51
        mika_p napisała:

        > Scenariusz na film!
        > Kto cię może zagrać?

        Ja widzę Agnieszkę Dygant smile

      • viridiana73 Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 22:07
        Męża zagra Zawierucha😄
    • czarniejszaalineczka Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 08:32
      no to mieliscie przygody smile
    • solejrolia Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 09:05
      O SZOK!
      W ww wątku nie wypowiadałam się, ale z ciekawością czytałam, i na odległość kibicowałam w pakowaniu.
      Wiadomo, że życie pisze różne scenariusze, ale nawet w mojej wyobraźni nie powstałby aż taki scenariusz! O tej przeprowadzce można by film nakręcić!!!!

      Najważniejsze że wszystko już za Wami, gratuluję nowego domu. Niech się dobrze w nim mieszka. smile
    • cauliflowerpl Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 09:13
      Po świeżej lekturze wątku o jeździe z dzieckiem kolejką na Kasprowy, pozostaje mi udać się po czipsy i czekać na pierwsze "nie rozumiem, jak można było, ja bym, tylko skrajni idioci, powinnaś była przewidzieć, że się skrzynia zepsuje...".
      Ma potencjał wątek, oj ma.
      • czarniejszaalineczka Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 09:23
        big_grin
    • szafireczek Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 11:34
      Brawo. Dzielna dziewczyna, oddany mąż. Dzieciaki i zwierzęta też się spisałysmile Niech się dobrze mieszka! Podlasie ma swój uroksmile
    • jkl13 Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 13:05
      big_grinDDDD i jeszcze raz big_grinDDDDDD
      Opis rewelacja, przejść nie zazdroszczę, choć kilka podobnych mam w zanadrzu (co prawda dotyczyły wyjazdów wakacyjnych, a nie przeprowadzki, ale też były niezłe).
      Gratuluję i powodzenia w nowym miejscu.
    • mrs.solis Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 13:31
      Jak dla mnie koszmar. Chyba ktos na was urok rzucil albo cos ;P. Nienawidze takich sytuacji, na ktore nie mam wplywu, gdybym miala czekac na poboczu tyle godzin to zadzwonilabym do psychiatryka, zeby mnie stamtad zabrali , bo wlasnie zwariowalam.
    • szara_w Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 13:50
      czy Wasze nazwisko to Griswold? Historia jest go godna big_grin ...i nakręcenia filmu o tym smile)))
      Wspaniały opis koszmarnych dni. Przytulam, pozdrawiam i gratuluję przetrwania!
    • mikams75 Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 14:36
      a kurcze, a ja bylam wykonczona moja przeprowadzka, a nawet nie mialam ulamka tych opisanych przez ciebie "atrakcji"!
    • agnieszka_kak Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 14:38
      jezusku... nalezy sie wam teraz kilka dni spania...
      Wciaz nie rozumiem tego przeprowadzania na dwa razy. Dlaczego na wakacje chcialas jechac z polowa domu a nie z 2 walizkami??
      • stwory_z_mchu Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 22:19
        Booo już mi te spakowane rzeczy w domu przeszkadzały, dodatkowo uznaliśmy, ze jak już i tak jedziemy w tę stronę to co nam szkodzi zabrać część rzeczy (mieliśmy jakąś idiotyczną nadzieję, że wtedy reszta wejdzie do busa tongue_outPP ). W ostatecznym rozrachunku wyszły 3 busy + osobówka z kwiatkami smile
    • 21mada Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 18:35
      A my wynajęliśmy firmę która całe mieszkanie spakowała w kilka godzin i zawiozła wszystko na miejsce. Nie dziękuj! 😊
      • stwory_z_mchu Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 22:20
        Jakby mi jeszcze podzielili na rzeczy do zabrania, do wyrzucenia i do oddania to byłoby super suspicious
    • stwory_z_mchu Re: tipy przeprowadzkowe EPILOG 04.09.19, 22:24
      Dzięki za dobre słowa tongue_out
      Zapomniałam jeszcze napisać, że na razie mam ostro survivalowe warunki (jeden dom w remoncie, działa tam jedynie pralka i suszarka), w tym domu, w którym mieszkam nie ma ogrzewania, łazienki, kibelka, kuchni (mam jeden palnik indukcyjny, więc gotuję albo potrawy jednogarnkowe albo szeregowo jak lampki choinkowe: najpierw podsmażam cebulkę, później w garnku robię sos napoli, później gotuję makaron etcsmile). Robię codziennie ok. 15-20 tys kroków tongue_out No i te wszystkie rzeczy, które wzieliśmy tworzą teraz korytarze tutaj smile
Pełna wersja