Dodaj do ulubionych

Strajk włoski rodzicielskim okiem

02.10.19, 14:34
ZNP podał dziś wyniki ankiety przeprowadzonej wśród członków związków. W związku z jej rozstrzygnięciem od 15 października zarządza strajk włoski. Co to ma oznaczać w praktyce? Ano zaniechanie takich aktywności jak dłuższe wycieczki, pozalekcyjne kółka zainteresowań, weekendowe wyjazdy na konkursy lub olimpiady, cykle przygotowań do tych olimpiad.

Dość sceptycznie patrze na tę decyzję. Nie wierzę w skuteczność tak zakrojonego protestu. Bo nie stanowi on żadnej uciążliwości dla rządzących. Z drugiej strony nie wierzę też, że nauczyciele wytrwają w tej deklaracji "nicnierobienia".

Ale moje pytanie brzmi: Jak by to hipotetycznie było w szkołach Waszych dzieci, gdyby faktycznie odciąć wszystko, co nauczyciele robią dodatkowo?

U moich dzieci straty byłyby bardzo poważne, bo właściwie najwartościowsza działalność szkoły to różne pozalekcyjne formy pracy z uczniami - koła, warsztaty (często wielodniowe), wyjazdy, rajdy turystyczne, letnie obozy. Niektóre z tych działań organizują uczniowie dla młodszych uczniów, ale nauczyciel i tak jest niezbędny, jako formalna opieka...

Ciekawi mnie, jak jest w innych szkołach i na ile rodzice w ogóle dostrzegają taką pracę jako ważny atut szkoły.
Obserwuj wątek
    • spanish_fly Re: Strajk włoski rodzicielskim okiem 02.10.19, 14:50
      Brak wycieczek, imprez będzie dotkliwy dla dzieci - mnie to nie zaboli. Myślę, że może to być dokuczliwe dla rodziców młodszych dzieci - w szkole mojego było sporo różnych zajęć wyrównawczych, które się dobrze sprawdzały, sporo dzieciaków z nich korzystało.
      • samawsnach Re: Strajk włoski rodzicielskim okiem 03.10.19, 08:37
        "Mnie jest wszystko jedno. Jedynie wycieczka, która miała być w drugim semestrze przepadnie ale nie na tyle atrakcyjna, żeby dziecko miało stracić."
        No widzisz, a u nas właśnie w tym roku jest jedyna (!) na 8 lat nauki w SP wycieczka dwudniowa i mocno mnie to hmmm...zezłości, jeśli i do niej nie dojdzie. I na kij mi argument "sama pokaż dziecku stolycę", bo chodzi nie o oglądanie przecież, tylko o to, że klasa jedzie (albo i nie jedzie) razem.
    • iwoniaw Re: Strajk włoski rodzicielskim okiem 02.10.19, 14:59
      Cóż, ja dostrzegam te wszystkie dodatkowe inicjatywy, ale - paradoksalnie - jestem w stanie swoim dzieciom zapewnić adekwatną alternatywę w przypadku ich braku. Natomiast już widzę, kto się najbardziej oburza na brak tych wszystkich kółek, wyjść, wycieczek kilkudniowych, warsztatów itd. Oczywiście ci spod znaku "nauczyciele za moje pieniądze się lenią i nic nie robią" big_grin Zatem uważam, że owszem, inicjatywa tego strajku jest słuszna. Co prawda to nie poprawi sytuacji finansowej nauczycieli ani nikogo z rządzących nie ruszy w żaden sposób, a ci, którzy wylewają na nich pomyje nadal będą to robić, ale przynajmniej będą mieć więcej czasu dla siebie, swojej rodziny i nawet na ew. dorabianie. A niektórzy może wreszcie poczują, jak to jest mieć szkołę publiczną dla dziecka w wersji opłaconej, a nie kredytowanej big_grin
      • triss_merigold6 Re: Strajk włoski rodzicielskim okiem 02.10.19, 15:26
        Zasadniczo po doświadczeniach z VII i VIII klasy uważam, że szkoła powinna skupić się na wykonywaniu swojej podstawowej funkcji edukacyjnej zamiast na fajerwerkach. Wyjazdy kilkudniowe i dłuższe również, kilka w roku więc szkoła nie musi nas wręczac.
        Wycieczki, wyjazdy, zwiedzania, kontakt z kulturą, sztuką, przyrodą, historią etc. zapewniamy dzieciom we własnym zakresie.
      • kurt.wallander Re: Strajk włoski rodzicielskim okiem 02.10.19, 15:47
        iwoniaw napisała:

        > Cóż, ja dostrzegam te wszystkie dodatkowe inicjatywy, ale - paradoksalnie - je
        > stem w stanie swoim dzieciom zapewnić adekwatną alternatywę w przypadku ich bra
        > ku.

        A ja nie do końca jestem w stanie. Czasowo i finansowo. Taniej wysłać nawet każde z trójki dzieci na wyjazd szkolny niz zorganizować taki wyjazd dla rodziny 5-osobowej.

        Natomiast już widzę, kto się najbardziej oburza na brak tych wszystkich kół
        > ek, wyjść, wycieczek kilkudniowych, warsztatów itd. Oczywiście ci spod znaku "n
        > auczyciele za moje pieniądze się lenią i nic nie robią" big_grin

        Nie jestem taką osobą, a, owszem, żal by mi było ciekawych wyjazdów, wyjść czy kółek, które z powodu strajku nie odbyłyby się.

        • little_fish Re: Strajk włoski rodzicielskim okiem 02.10.19, 15:59
          Ja też bym żałowała. Mimo, że wiele rzeczy robimy z dziećmi. To po pierwsze nie na wszystko nas stać (np biała szkoła, 8 dni z instruktorami koszt 800 plus oczywiście wyciągi, ale za to w cenie termy , kulig, ognisko, góralskie klimaty - wychodziło 2500-3000 za dwójkę dzieci, w czwórkę na tydzień za chiny za tę kasę nie pojedziemy), a po drugie część rzeczy/wyjść/wyjazdów jest fajniejsza, jeśli robi się je z rówieśnikami.
    • szmytka1 Re: Strajk włoski rodzicielskim okiem 02.10.19, 15:08
      W tym roku w mojej szkole nie ma zadnych koł zainteresowan itp. Weszłam specjalnie na stronę szkoly, żeby sprawdzić. Syn myslał, że jest sks, poszedł ale nie było. Także nic nie traci na strajku włoskim. Wycieczki do tej pory tylko takie jednodniowe w obrębie 100 km, rano wyjazd, powrót po południu.
    • triss_merigold6 Re: Strajk włoski rodzicielskim okiem 02.10.19, 15:20
      W tym roku w podstawówce młodszej nie ma żadnych nieodpłatnych kół zainteresowań więc niczego nie straci. Jeśli chodzi o wyjścia i wycieczki - zupełnie nie mam nic przeciwko temu, żeby było ich mniej, zwłaszcza, że za każdym razem wychowawczyni oczekuje obecności któregoś z rodziców i pracujący są tymi wyrodnymi, bo nie biorą urlopu, żeby iść do muzeum czy na warsztaty.
      Nie ma też nic przeciwko temu, żeby podstawa programowa była realizowana zgodnie z planem i nie tracono lekcji na pseudoeventy, projekty czy inny badziew zamiast informatyki czy angielskiego.
      • julita165 Re: Strajk włoski rodzicielskim okiem 02.10.19, 15:56
        triss_merigold6 napisała:

        > W tym roku w podstawówce młodszej nie ma żadnych nieodpłatnych kół zainteresowa
        > ń więc niczego nie straci. Jeśli chodzi o wyjścia i wycieczki - zupełnie nie ma
        > m nic przeciwko temu, żeby było ich mniej, zwłaszcza, że za każdym razem wychow
        > awczyni oczekuje obecności któregoś z rodziców i pracujący są tymi wyrodnymi, b
        > o nie biorą urlopu, żeby iść do muzeum czy na warsztaty.
        > Nie ma też nic przeciwko temu, żeby podstawa programowa była realizowana zgodni
        > e z planem i nie tracono lekcji na pseudoeventy, projekty czy inny badziew zami
        > ast informatyki czy angielskiego.

        To tak jak ja. Też jestem zdania że większość tych szkolnych imprez to zwykła strata czasu. We wrześniu stracili już cały dzień na wyjście do kina na angry birds, dwie całe bite lekcje zbierali kasztany ( żeby nie było, to nie była żadna lekcja przyrody, pytałam syna czy podczas tego wyjścia nauczyciel coś opowiadał, no nie wiem o gatunkach drzew, rozmnażaniu roślin, ptakach odlatujących na zimę. Podobno nic, tylko chodzili i zbierali. Słyszałam że dyrektor wymyślił akcję bo komuś te kasztany oddaje czy sprzedaje ) , obchodzili dzień chłopaka przez 2 lekcje robiąc sałatkę jarzynowa. Bez sensu. A piszą po parę słów na lekcji.