mamdomek Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 24.10.19, 00:57 Ja bym podszedł z innej strony. Płacenie 3000 miesięcznie za to żeby potomek po 3,4 czy 5 latach został NIKIM z papierem, to \jest dopiero dziwne. Żyjemy w kraju biednym, drobnoprywaciarsko-rolniczym. Gospodarka opiera się głównie na usługach (wzajemnych) i rolnictwie z otoczką. Przemysłu czyli jedynej gałęzi gospodarki która buduje REALNĄ zamożność, u nas jest niewiele a ten który jest też głównie ma usługowy charakter. Tania produkcja podwykonawcza. To powoduje że nie ma ŻADNYCH przesłanek żebyśmy się stali krajem zamożnym. W ogóle Europa w szybkim tempie biednieje kosztem Azji Wschodniej. Poza dużymi miastami głównym miejscem zatrudnienia ludzi po JAKICHŚ (bo dobrych praktycznie nie ma, o czym dalej) studiach są wszelakie urzędy. Studia stały się standardem co powoduje, że większość kandydatów na studentów oraz absolwentów uczelni po prostu są zerami i mają zerowe szanse na "sukces życiowy" którym im obiecano albo który sobie ubzdurali. Co najwyżej 20% populacji w ogóle nadaje się do kształcenia wyższego a kształci się ile? Połowa czy więcej? I dlatego czasy w których kształciło się do 20% populacji na studiach to były czasy w których te studia coś znaczyły a ich absolwenci kończyli szkołę z wartością dodaną. Te czasy skończyły się ostatecznie w połowie lat 90-tych. Od tamtej pory wszystko się wali, bo działa efekt sprzężenia zwrotnego. Już w tech chwili studenci (w większości marni) są uczeni przez ludzi którzy sami byli marnymi studentami. Ponadto kończą szkoły po których ABSOLUTNIE NIKT na nich nie czeka. I paradoksalnie, mimo takiej liczby studentów jest w liczbach bezwzględnych mniej dobrych specjalistów niż kiedy studentów było procentowo kilka razy mniej. Bo oczywiście nadal są specjaliści. I jak zawsze oni sobie świetnie radzą i świetnie żyją. Ale to elita. Cała reszta to z drobnymi fluktuacjami zwykła miernota. Tym się różni od miernoty sprzed 30 lat, ze kiedyś tamta miernota była po zawodówkach ewentualnie technikach ewentualnie liceach a dziś są magistrami ewentualnie mają licencjaty albo różne inne dziwne dowody ukończenia swojej pseudoedukacji na rzekomo wyższym poziomie. Wracając do tematu edukacji, dobre studia w USA, po których ma się praktycznie gwarancję zatrudnienia, zaczynają się od miliona złotych w przeliczeniu. Plus koszty życia oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 24.10.19, 07:12 Sznur, ostał ci się jeno sznur... Odpowiedz Link Zgłoś
tinywee Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 24.10.19, 08:10 "Wracając do tematu edukacji, dobre studia w USA, po których ma się praktycznie gwarancję zatrudnienia, zaczynają się od miliona złotych w przeliczeniu. Plus koszty życia oczywiście." To prawda i nieprawda, oczywiście, o kosztach mówiąc. Poza tym, już widzę jak pracodawcy biją się o absolwenta jakiegoś dartmouth, williams czy brown... Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 24.10.19, 08:17 widziałaś maila? Odpowiedz Link Zgłoś
tinywee Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 24.10.19, 08:29 nic nie dostałam Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 24.10.19, 08:55 wysłałam jeszcze raz Odpowiedz Link Zgłoś
mamdomek Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 24.10.19, 22:05 Nie napisałem że się biją. Biją się o tych najwybitniejszych. Ale po dobrej uczelni znalezienie pracy jest co najmniej łatwe. Np po MIT. Ale przyjemność skończenia MIT to koszt miedzy 1,5 a 2 miliony złotych. Główna magia dyplomu dobrej uczelnie w USA polega nie na tym, że studiowanie tam jest drogie (szczególnie dla nie na tyle dobrych, ze ktoś im to sfinansuje) ale na tym że byle przeciętniak nie jest w stanie takiej uczelni skończyć, bo to byłoby zagrożenie dla prestiżu uczelni. Zupełnie inaczej niż w Polsce, czy nawet starej EU. Tak więc pracodawca zatrudniając drogiego absolwenta MIT dostaje przynajmniej gwarancję bardzo dobrze wykształconego i inteligentnego pracownika. Nadal bez gwarancji, że to będzie dobry pracownik Odpowiedz Link Zgłoś
tinywee Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 24.10.19, 22:51 A ilu znasz absolwentów szkół typu mit, którym wystarczył licencjat do podjęcia fajnej pracy? Czy nie jest tak, że raczej kształcili się dalej? I przypomnę, że akurat mit jest full need blind, chyba nie muszę wyjaśniać co to znaczy, to apropo tych milionów, o ktorych piszesz. Przypomnę też, że w polskich warunkach myślenie o dostaniu się do takiej szkoły to co najmniej 3-4 lata świadomej pracy i rygorystyczny proces naboru, toteż nie wiem, o jakich przeciętniakach piszesz. No i tak, oczywiście, sami przeciętniacy zaludniają w starej E oxbridże, ethy, imperiale czy inne mimuwy. Sami, to jasne. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 25.10.19, 00:27 full need blind Ja poproszę o wyjaśnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
panna.jezowa Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 25.10.19, 00:41 Chodzi o to, że uczelnia w procesie rekrutacji nie zwraca uwagi na to czy studenta stać na studia. Jeśli go przyjmą to mu pomogą w opłaceniu samych studiów i całej reszty potrzebnej do życia na uczelni. Nie wszystkie uczelnie mają taką zasadę. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 25.10.19, 00:55 A dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 25.10.19, 00:45 ale na tym że byle przeciętniak nie jest w stanie takiej uczelni skończyć, bo to byłoby zagrożenie dla prestiżu uczelni. Buahahaha Odpowiedz Link Zgłoś
tinywee Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 29.10.19, 16:29 "Ale przyjemność skończenia MIT to koszt miedzy 1,5 a 2 miliony złotych." Chyba zatem zakładasz znaczny wzrost kursu dolara do zl... Sprawdziłam właśnie: 73.160 usd na ten rok... sfs.mit.edu/undergraduate-students/the-cost-of-attendance/annual-student-budget/ Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: 25.10.19, 00:53 mamdomek napisał: > Wracając do tematu edukacji, dobre studia w USA, po których ma się praktycznie > gwarancję zatrudnienia, zaczynają się od miliona złotych w przeliczeniu. Plus k > oszty życia oczywiście. Wiesz, ze praktycznie nikt nie placi 100%? Odpowiedz Link Zgłoś
mamdomek Re: 26.10.19, 00:41 Wysyłam dziecko na studia za ocean wkrótce roku i już dziś wiem że będę musiał ponieść 100% tych kosztów które mi pokazano. Nie wiem jak będzie późnej, ale na teraz stan jest właśnie taki. Jednak żadne sygnały nie wskazują, że w kolejnych latach będą jakieś "rabaty za osiągnięcia" itp. I nie ma znaczenia, że oprócz tego że zapłacę, dziecko musiało się wykazać odpowiednimi "kwalifikacjami" żeby przejść nabór. Bynajmniej nie chodzi o dobre oceny na maturze... A cała operacja nie jest fanaberią, tylko po prostu jest to najbliżej gdzie taka sensowna szkoła w ogóle jest. I daje spore szanse (nie gwarancję) że w ciągu kilku lat późniejszej pracy te koszty się zwrócą w dochodach. A jeśli się nie uda, to będzie to kasa stracona. ALE za to studiowanie w Polsce a nawet w EU, te 4 czy 5 lat byłoby czasem straconym całkowicie, akurat w tej branży. Odpowiedz Link Zgłoś
tinywee Re: 26.10.19, 18:38 mamdomek - Trudno mi sobie wyobrazić branżę, w której w E nie ma szkoły na podobnym poziomie co w US of A – co ofc nie znaczy że takie są. Gratuluję w wymiarze akademickim i finansowym. Przyznaję, że nie słyszałam o szkołach rozpoczynających rok inaczej niż w sierpniu / wrześniu – co ofc nie znaczy że takich nie ma. „A jeśli się nie uda, to będzie to kasa stracona.” Jak to? Skoro dziecko jedzie, to cię stać. Skoro cię stać, to dlaczego dziecko ma twoją inwestycję co najmniej zwrócić? Nie boisz się tak go obciążać? Chciałbyś, żeby ojciec ci truł, że tyle kasy na ciebie wydał, no to teraz ty masz to zrobić to i tamto, odrobić, zarobić i huk wie co? Rly? „tylko po prostu jest to najbliżej gdzie taka sensowna szkoła w ogóle jest” Hm, cóż na takie dictum powiedzieć można? Chyba tyle, że koniecznie powodu szukasz dla tej ameryki, bo dla mnie to zdanie wielkiego sensu nie ma. Tak czy owak, powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
mamdomek Re: 27.10.19, 02:19 Bardzo łatwo sobie wyobrazić, bo w mojej (innej) branży także Europa przypomina bardziej edukacyjną pustynię. Skąd pomysł, że piszę o innym niż zwyczajny terminie rozpoczęcia roku? Nie dziwię się że nie rozumiesz, ale to że mnie na coś stać nie oznacza że po to sięgam a jeśli po to sięgam nie oznacza że inwestycja może być nieudana. Właśnie dlatego mnie stać, bo moje inwestycje są prawie zawsze udane. I dziecko też takiego stylu działania musi się nauczyć i go przyjąć. Wybrało szkołę, ok. To NIE BYŁ mój pomysł. Pomagam, ale ciężar odpowiedzialności trzeba ponieść samemu. Chyba że zamierza w przyszłości biadolić, że nie stać go na wykształcenie własnych dzieci. Bo życie jest krótkie i za dużo szans na sukces się w nim nie dostaje. Proste. Każdy głupi jest w stanie roztrwonić pieniądze (dowolnie duże), talent, czas, zdrowie. Wielu potrafi mądrzyć się i inteligentnie usprawiedliwiać swoje porażki. Znacznie mniejsza część potrafi względnie dobrze z tego korzystać a tylko niektórzy z niektórych potrafią pomnażać. Wykształcenie ma w życiu pomagać, jeśli nie pomaga to jest czasem zmarnowanym. Dlatego warto w nie inwestować o ile to ma sens. Cena nie powinna być kryterium, tylko zysk szeroko rozumiany. Jeśli ktoś jest ultra zdolny, na przykład, i wykazuje prawdziwy trwały zapał, to każde pieniądze są warte wydania na wykształcenie. A jeśli ktoś studiuje dla studiowania, "bo tak trzeba", to najzwyczajniej traci czas. Niestety większość tak robi, z moich obserwacji. I jest to głupie jak prawdopodobnie cała reszta przyszłego życia takiej osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: 27.10.19, 02:23 I jest to głupie jak prawdopodobnie cała reszta przyszłego życia takiej osoby. Łatwo osądzasz, zwłaszcza tę resztę życia, czyli jakichś 50-60 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
mamdomek Re: 27.10.19, 16:53 Mam tyle lat i tyle obserwacji z tych lat, że mogę już osądzać. Człowiek żyje dla siebie, ale też dla rodziny, otoczenia, społeczeństwa. Uważam że każdy ma wręcz obowiązek dawać od siebie. Dzięki temu cywilizacja się w ogóle rozwija. Ktoś kto nie przynosi zysków otoczeniu, o ile nie jest inwalidą albo się wcześniej na zapas nie zasłużył, jest zwykłym pasożytem. Edukacja wpisuje się w cały proces aktywności życiowej i "społecznej użyteczności". To nie jest rzecz do której powinno się podchodzić z bagatelizującym stosunkiem. Jesteśmy jako społeczeństwo zdemoralizowani tym, że różne rzeczy są "za darmo" a czasami wręcz uważamy że się one nam NALEŻĄ jak psu kość, nie przymierzając. To z jednej strony zalatuje komuną, która jest społecznie destrukcyjna, z drugiej strony jest wielkim zakłamaniem. Bo każdy kto trochę pożył wie, że za darmo można najwyżej dostać w pysk w ciemnej bramie. Za wszystko trzeba zapłacić. Jeśli nie Ty, to ktoś za Ciebie płaci np ja. W podatkach. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: 27.10.19, 22:01 Ktoś kto nie przynosi zysków otoczeniu Osoba po kiepskich studiach jak najbardziej może pracować i przynosić zyski otoczeniu. A czy jej życie jest "głupie", czy nie, to nie tobie decydować. Komuną, powiadasz? Jesteś korwinistką? Inwalidzi pod kościół i żebrać? Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: 27.10.19, 22:31 Mam tyle lat i tyle obserwacji z tych lat, że mogę już osądzać. A ile to jest, bo może i ja się łapię? Wpis ironiczny. Odpowiedz Link Zgłoś
mamdomek Re: 29.10.19, 23:32 Mało masz. Komunę i przemiany ledwie pamiętasz. Brakuje Ci cennych punktów odniesienia znanych z perspektywy osoby dorosłej. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: 29.10.19, 23:47 Tak to piszesz, jak gdyby to była moja wina. Odpowiedz Link Zgłoś
mamdomek Re: 30.10.19, 22:06 To nie jest Twoja wina ale to nie zmienia faktów. Prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: 29.10.19, 23:50 czyżbym rozmawiała ze zgr...yźliwym przedstawicielem pokolenia moich rodziców? Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: 27.10.19, 07:40 Wykształcenie ma w życiu pomagać, jeśli nie pomaga to jest czasem zmarnowanym Jak by Ci to powiedzieć.... zmarnowałaś swój czas. Odpowiedz Link Zgłoś
mamdomek Re: 27.10.19, 16:55 Mój poziom wykształcenia, wiedzy i dochodów raczej temu zaprzecza Odpowiedz Link Zgłoś
tinywee Re: 27.10.19, 20:46 mamdomek: „Bardzo łatwo sobie wyobrazić, bo w mojej (innej) branży także Europa przypomina bardziej edukacyjną pustynię.” OK. Wzięłam tegoroczny ranking THE. I tak: Life sciences: 2 z pierwszych 10 w Europie Computer science: 4 z 10, E (oxf pierwszy) Math & Stats: 3 z 10 (oxf pierwszy) Engineering & technology: 3 z 10 Physical sciences: 3 z 10 Medical sciences: 4 z 10 Overall: 3 z 10 (oxf pierwszy) Pustynia? Rly? Innymi słowy, rozumiem amerykę jeśli się człowiek łapie na stypendium (czyli ma roczny dochód 65-90k), bo wtedy nauka może być porównywalna lub wręcz tańsza niż w E. Nie bardzo, jeśli trzeba wyskoczyć z takiej kasy dla licencjatu tylko – no może z HLS czy johns hopkins medical school bym się zastanawiała, ale licencjat? Skoro bliżej mam równie dobre, jeśli nie lepsze, a nie tak absurdalnie drogie? Oczywiście, nie moje małpy etc. „Skąd pomysł, że piszę o innym niż zwyczajny terminie rozpoczęcia roku?” Ano stąd, że napisałeś, że „wysyłasz wkrótce” – skoro decyzje ED (skoro wysyłasz, to rozumiem, że mogę pisać skrótowo) są generalnie w grudniu, RD w marcu, więc nic innego nie zostaje – gap year pod uwagę nie brałam. Jeśli nie, to rozumiem, że dziecko się dopiero rekrutuje i przyjęte jeszcze nie jest, tylko ty już podjąłeś decyzję na tak. Co do podejścia do kształcenia, szanuję twoje, sama mam inne. Odpowiedz Link Zgłoś
tinywee Re: 03.11.19, 23:25 mamdomek, widzę, że nie masz ochoty odnieść się do tego, co napisałam. W sumie się nie dziwię, z faktami trudno się dyskutuje.. widzę też, że dziecko już się zrekrutowało ("dziecko musiało się wykazać odpowiednimi "kwalifikacjami" żeby przejść nabór"). Pochwalisz się wynikiem SATu? (pytam, bo rzadko mam okazję Odpowiedz Link Zgłoś
tinywee Re: 03.11.19, 23:37 mamdomek, ciekawa też jestem, czy dziecko musiało napisać esej(e). Jeśli tak, to ile i na ile słów? Dzięki [Swoją drogą, ważność tekstu własnego w anglosaskiej rekrutacji jest fascynująca, zwłaszcza w porównaniu z naszym superobiektywnym systemem.] Odpowiedz Link Zgłoś
mamdomek Re: 14.03.20, 03:29 Przepraszam, ale już do tego wątku nie zaglądam. Dziś wyjątkowo. Żadnego eseju nie było. Nie ten rodzaj uczelni. Chyba ograniczasz zakres... Czy ja w ogóle pisałem gdziekolwiek o jakimś licencjacie??? "Wkrótce", w moim kalendarzu, to znaczy w najbliższym faktycznym terminie. Nabór teraz, ewentualne studia po wakacjach. OCZYWISTOŚĆ. Obecnie nabór się skończył i czeka(my) na wynik. Co będzie dalej, także koronawirus pokaże. Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 24.10.19, 08:42 www.zbp.pl/getmedia/4ebff5a9-f27a-4b78-b37c-f3391b9a6b8d/PortfelStudenta2018_raport_ZBP w miarę rzetelne informacje o wydatkach polskiego studenta. Odpowiedz Link Zgłoś
anomalia_pogodowa81 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 24.10.19, 11:41 Mentalność wyciągania rąk po darmochę trochę za mocno ci weszła, mamoantka Studia są za darmo. Bo wiesz, że ktos opłaca pracowników naukowych, utrzymuje administrację uclczelnianą, płaci rachunki, remontuje budynki, wyposaża je? Robi to państwo i nie chce za to od Ciebie ani grosza. Decydując się jako dorosły człowiek na studia wyższe, musisz nauczyć się żyć i utrzymywać, to dla ciebie takie dziwne? Kiedy studiowałam w jednym z najzamożniejszych krajów Europy, mieszkałam w mega wypasionym akademiku i też mieliśmy jedną łazienkę na kilka osób. Książki pożyczało się z biblioteki albo używało kserówek. A gdyby ktoś kazał mi chodzić na wf, to bym umarła za śmiechu 3tys dla studenta to dużo. Zejdź na ziemię może? Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 24.10.19, 12:55 Nie wiem jak ty ale mialam wf jako przedmiot obowiazkowy na I roku i z tego co wiem trzeba bylo na niego chodzic, lub odrobic w postaci uczestniczenia w wycieczkach terenowych. Odpowiedz Link Zgłoś
inka754 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 25.10.19, 07:13 Studia w Polsce powinny być tylko i wyłącznie płatne. Finansujemy ludzi, którzy po skończeniu studiów emigrują do innego kraju i tam płacą podatki. Chodzi mi głównie o najdroższe studia tj. medycyna. Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 25.10.19, 07:17 Tak. A uzyskane pieniądze na Rydzyka. Brawo Ty. Odpowiedz Link Zgłoś
mamdomek Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 26.10.19, 00:30 Opłata nie musi być pełna ani w żywej gotówce. Ale zgadzam się z inką że system jest pod tym względem chory. Społeczeństwa (czyli społecznej kasy) po prostu nie stać żeby wyrzucać takie pieniądze w błoto. Absolwent powinien mieć obowiązek zwrócenia określonej części kosztów swojej edukacji społeczeństwu. Odpowiedz Link Zgłoś
marusia.00 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 18.11.19, 19:53 Ale tylko jeśli będzie to dotyczyło wszystkich absolwentów a nie tylko medycyny. Odpowiedz Link Zgłoś
ppatrycjaa Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 26.10.19, 23:05 Proponuję: -syna wysłać na dorobienie do kieszonkowego studenta - własna łazienka w akademiku? a co to hotel? - stołówka? w akademikach dostępna jest kuchnia, może wozić przysłowiowe słoiki albo idealna okazja do nauki gotowania - podręczniki? hmm biblioteka, ksera, pdf Droga mamo... wrzuć na luz... jeśli studia są wyborem twojego syna a nie twoim daj mu się wykazać, jeśli mu zależy zaangażuj go w jego edukację i odpuść... prawie 20-latek powinien umieć dbać o swoje życie już sam, nie z matką na karku. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 27.10.19, 05:49 Szok-szok-szok panie! Jak tu źle!!! (zwykłe) Studia w Stanach potrafią kosztować 12 tys dolarów za semestr, na wykształcenie medyka w dobrej uczelni rodzina bierze kredyt sięgający miliona. Ale zostawmy Stany. Tu masz przykład koszty studiów w PL, wyliczone dla cudzoziemców- za twojego syna opłacane przez państwo (czy potrzebujesz małej instrukcji kto się na to składa, jeśli płaci "państwo"? powiedz, w razie problemów) international.uni.wroc.pl/en/admission-full-degree-studies/tuition-fees uwaga, ceny są w Euro Odpowiedz Link Zgłoś
mama.pracujaca Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 27.10.19, 08:18 A mnie do dnia dzisiejszego dziwi to, że za ciężka pracę, będąc jedną z najlepszych studentek otrzymywałam śmiesznie niskie stypendium naukowe. Podczas gdy nieroby, siedziały w akademikach i upijały się do nieprzytomności za znacznie wyższe stypendia socjalne. A potem biadoliły, że mają poprawki na poprawce. To jest skandal. Odpowiedz Link Zgłoś
lily_evans11 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 27.10.19, 13:46 Widocznie zależy od uczelni. U mnie najniższe naukowe było zbliżone do socjalnego, to były niewielkie pieniądze, jedne i drugie. Ale już najwyższa stawka naukowego to było wtedy naprawdę nieźle, zwłaszcza w porównaniu do socjalnego. Opłacało się uczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
mamdomek Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 27.10.19, 16:59 Nie powinno, bo i jedno i drugie nie było zapłatą tylko darowizną. Darczyńca decyduje komu daje i za co. Dopiero w życiu zawodowym powinnaś wyraźnie odczuć profity ze swojego lepszego wykształcenia. O ile miało sens, jak wcześniej wspominałem. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 27.10.19, 22:33 90% studentów = nieroby? Odpowiedz Link Zgłoś
ella242 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 27.10.19, 14:28 Nie ma co lamentowac , wiadomo nikomu sie nie przelewa ,moj syn konczyl studia za granica ,pracowal i sam sobie oplacal studia pracujac w restauracji ,w polsce mlodziez czeka z wyciagneta reka do rodzicow ,a rodzice pracuja po godzinach zeby pomoc ,NIE i jeszce raz Nie szanowni rodzice ,nech wasze dzieci na studiach pracuja na 1/2 etatu i nich wam pomagaja oplacac studia ,W innym wypadku sa pozyczki rozlozone na raty ,a pracujacy student moze ja splacic ,w zyciu nic nie ma za darmo ,20-latek ma czas na nauke too moze pomoc rodzicom pracujac na 1/2 etatu ,a co bedzie jesli bedzie trzeba oplacac studia 100% ,bo uczelnie sa malo dotowane? Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec.hoteli Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 27.10.19, 17:23 Akurat brak stołówek to strata. Akademiki tez uczelnie powinny budować nowe jak zwiększają ilość studentów. Odpowiedz Link Zgłoś
czemublokujecie_mikonto Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.03.20, 10:08 TVP nie istnieje, teraz jest TVPisslamizm, tego się nie ogląda. Filmy masz w necie. Polecam Homeland - są nowe odcinki, Tavelers -seriali są setki Ciekawych książek są tysiące. Odpowiedz Link Zgłoś
lukasgld Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 28.10.19, 23:26 3000 zł ? Policzmy. Pokój dla studenta. Nie będą to komfortowe warunki, ale za 600 zł idzie ogarnąć. Wyżywienie myślę, że 600-800 zł na miesiąc. Reszta rzeczy to tak, czy tak by musiał kupić gdyby nawet nie studiował, środki czystości, higieny, ubrania. Książki itp. Myślę, że 300 zł na miesiąc. Są biblioteki, Internet. Zależy też co studiuje ? Jaki kierunek ? No jeszcze może transport 300 zł miesięcznie. Czyli wychodzi około 2000 zł na miesiąc. Odpowiedz Link Zgłoś
inocom Syn chyba może pracować? 30.10.19, 01:03 mamkaantka napisała: > Dziwi mnie mnóstwo rzeczy... > - akademiki nadal nie pokrywają zapotrzebowania studentów na mieszkanie, są do > stępne dla osób z bardzo niskimi dochodami > - wlasna lazienka w pokoju studenta jest luksusem > - lektoraty trwają przewaznie tylko 4 semestry, a w-f tylko rok > - nie ma stołówek studenckich > - nie ma doplat do akademikow, tak jak to bylo kiedyś > - podreczniki trzeba kupić > NIe twierdzę że tak jest zawsze i wszędzie, ale tak to wygląda na pewnej duże > j i znanej uczelni z tradycjami, która chwali sie, że jest na czele w rankin > gach > Nasze państwo głośno mówi o wsparciu dla rodzin, ale w żaden sposób nie wspi > era rodzin, które utrzymują studiujące dzieci (tak jak np w Niemczech), przez > co studia dzienne stają się elitarne i dostępne tylko dla zamożniejszych... > Podliczylam koszty utrzymania syna i wychodzi mi ok 3000 zl miesięcznie i jeste > m tym faktem bardzo zaskoczona, tym bardziej że nie będą to żadne luksusy... Cze też to inwalida kompletny? Odpowiedz Link Zgłoś
tapatik Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.11.19, 12:02 U mnie wf był obowiązkowy przez 4 semestry, potem nie był obowiązkowy, ale uczelnia opłacała na przykład basen albo siłownię raz w tygodniu i można było chodzić. Podręczniki można było wypożyczać w bibliotece. Odpowiedz Link Zgłoś
marysienka22 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 07.11.19, 15:36 W USA i w innych krajach Europy PŁACI sie za studia KROCIE !! Minimum za 1 rok studiów w STANOWYCH Uniwersytetach czesne wynosi ok. 30 tys $ . do tego ok 10 tys. $ akademik (obowiązek przez 1 rok lub 2 lata)i ok 5 tys. $ wyżywienie ( z wyjątkiem, często - w różnych stanach ) weekendów . Poza tym płaci się za parking , za basen , za wejście na salę gimnastyczną, za książki, za pranie ( pralki + suszarki ) . CZESNE w "PRYWATNYCH " uniwersytetach sięga ok 90 tys. $ za rok, a w tych najlepszych - nawet 120 tys. $. LUDZIE OSZCZĘDZAJĄ PRAKTYCZNIE OD szkoły podstawowej na studia dziecka , robią wszystko, żeby uczyło sie jak najlepiej ( jeśli ma dziecko studiować w przyszłości), bo od OCEN od 1 klasy High School (4letnie liceum), wyników stanowych testów 2 x w każdej klasie i wyniku matury ZALEŻY, czy dostanie stypendia, aby ULŻYC rodzicom. Większośc bierze KREDYTY , które spłaca sie po ukończeniu studiów ( z odroczeniem spłat -6 mieś. lub rok)/. To w POLSCE ludzie, PO KOMUNIE, nie rozumieją , ile trzeba na świecie poświęceń całej rodziny, aby "wysłać" dziecko na studia. TO W POLSCE i RODZICE, i MŁODZIEŻ mają ... ( przysłowiową) " AMERYKĘ "... Poza tym większość studentów pracuje na part-time. Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec.hoteli Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 07.11.19, 15:54 Nie mają więc Amerykanie powodu do dumy. Taki bogaty kraj a nie stać go na publiczną służbę zdrowia ani bezpłatną edukację? Odpowiedz Link Zgłoś
tapatik Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 07.11.19, 16:47 No i co z tego, że w Ameryce się płaci? Mamy przyjąć ten sam model? A dlaczego nie fiński? Co to za polskie słówko part-time? Odpowiedz Link Zgłoś
gruppe Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 16.11.19, 11:33 Nie ma przymusu kształcenia zwłaszcza w formie, gdzie studiowanie jest fikcją. Żeby siedzieć na kasie nie trzeba studiów paniusiu a reszta ludzi zwyczajnie zap...ala na swoje utrzymanie. Tyłek też synusiowi podcierasz? Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec.hoteli Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 16.11.19, 12:21 Widzę, że chyba nie studiowałaś, gruppe. Gdybyś miała wyższe wykształcenie, to raczej wiedziałabyś, że „na kasie” jest niepoprawne. Odpowiedz Link Zgłoś
tapatik Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 16.11.19, 14:43 Ja uważam, że zwrot "siedzieć na kasie" jest poprawny, a studia mam. I to nie jedne. Jeszcze jakieś niemerytoryczne uwagi? Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec.hoteli Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 16.11.19, 17:52 Nie jest poprawny. Można siedziec przy kasie lub w kasie. Analogicznie cos jest w magazynie a nie na magazynie. Pracuje w zakładzie a nie na zakładzie. Odpowiedz Link Zgłoś
tapatik Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 16.11.19, 20:22 Też już się doczytałem, że nie jest poprawny. Chodzi mi o tok rozumowania: jeżeli ktoś używa zwrotu "siedzieć na kasie" to nie ma skończonych studiów. Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec.hoteli Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 16.11.19, 21:09 Popełniłaś jeszcze jeden błąd: piszemy "niejedne" Odpowiedz Link Zgłoś
tapatik Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 18.11.19, 21:57 bywalec.hoteli napisał: > Popełniłaś jeszcze jeden błąd: piszemy "niejedne" Bo? Sam też popełniłeś błąd - uznałeś mnie za babę. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 18.11.19, 22:19 Piszemy "niejedne", chyba że przeciwstawiamy. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 16.11.19, 22:17 Nie jest to zwrot poprawny, ale sama go używam, niejako w cudzysłowie. W twoje studia wierzę. Odpowiedz Link Zgłoś
jhet Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 17.11.19, 15:25 Podręczników nie trzeba kupować (albo można odkupić od starszego roku), można korzystać z czytelni. A reszta? To chyba normalne, że jak nauka jest za darmo, to chociaż niech studenci sami się wyżywią i o siebie zadbają. 3000zł miesięcznie za studia???!! Wolne żarty! Jedzenie na miesiąc to 300-400zł maks (i tak dużo, jak się samemu gotuje), pokój można wynająć prywatnie za 1000zł (i tak drogo!!!), a jak z kimś to już w ogóle jak za darmo. Więc "po drogości" 1500zł miesięcznie. Pozostała kasa to chyba na wódę i... Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 18.11.19, 22:18 Witajcie, proszę państwa Coraz gorzej wychowani ci spamerzy. Odpowiedz Link Zgłoś
stary_chinczyk Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 21.11.19, 22:43 Studia to inwestycja, trzeba pierwsze włożyć żeby potem wyciągnąć. Państwo i tak bardzo ułatwia życie oferując bezpłatne studia, mimo że w zasadzie go no to nie stać. A mogłoby przecież być jak w krajach gdzie za rok trzeba zapłacić np 50k $. Odpowiedz Link Zgłoś
a-lfa Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 22.11.19, 14:02 Co prawda studia kończyłem już jakiś czas temu ale o ile sobie dobrze przypominam od zawsze akademik gwarantował standard minimum jak ktoś miał chęć na standard wyższy wynajmował mieszkanie zresztą od zawsze miejsc w akademikach raczej brakowało niż było w nadmiarze. Podręcznik zawsze trzeba było kupić chyba że dało się je wypożyczyć w bibliotece. Ale to chyba normalne. Co do zaś dofinansowania na studenta to nie przypominam sobie by kiedykolwiek był. W innych Państwa bywa rożnie - w niektórych jak USA nie tylko nie ma dofinansowania ale za studiowanie trzeba zapłacić - dokładnie tak jak u nas na uczelniach prywatnych. Odpowiedz Link Zgłoś
wirski Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 16.12.19, 12:24 mamkaantka napisała: ... Podliczylam koszty utrzymania syna i wychodzi mi ok 3000 zl miesięcznie i jestem tym faktem bardzo zaskoczona, tym bardziej że nie będą to żadne luksusy... Komunooo wróć! ????????????????????????????? Studiowałem na PG w latach 1956 do 1961, czyli za czasów PZPR i kultu jednostki. W domu było b. skromnie. Mieszkałem z Matką, ok. 12km od PG, bez ojca. Nie musiałem korzystać z akademika. W wakacje pracowałem różnie - na budowie (u prywaciarza, gdzie uzyskałem ksywę "studencik jak pręcik"), a od II-go roku udzielałem korepetycji (cały rok). Uczelnia przyznała mi stypendium pieniężne i "żywnościowe". Takich "dziennych", pracujących studentów było wielu. Najwięcej zarabiali dokerzy w portach ale tam trzeba było mieć "krzepę", której nie miałem (jako "pręcik") Na wszystkie podręczniki nie miałem kasy, więc przesiadywałem w uczelnianej czytelni. Dlaczego o tym piszę? Aby wykazać, że konieczność wyrzeczeń materialnych nie jest główną przeszkodą w ukończeniu studiów. PS Byłoby fajnie, gdyby państwo polskie faktycznie wspierało (w tym materialnie) studentów, a nie tylko deklarowało pomoc Odpowiedz Link Zgłoś
sabciasal Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 17.12.19, 11:56 standardy dzisiejsze akademików to luksus. koszt wcale nie taki duży. dostępność pewnie zależy od miasta. stołówka studencka - istnieją. w życiu nie słyszałam o dopłatach do podręczników - w latach 90-tych był jeden aktualny w bibliotece, reszta kserowała. pewnie dzisiaj też można? podsumowując - narzekanie. faktycznym problemem jest brak porządnego systemu wsparcia socjalnego dla osób ubogich, ale jeśli wydajesz 3 tys na studiowanie, to pewnie nie ma opcji na załapanie. Odpowiedz Link Zgłoś
faraon24 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 30.12.19, 17:47 Z tej strony Michał Straus z Faraon24 Mam podstawowe pytanie: czy Pani syn mógłby iść do pracy? Przyzwyczajenie syna, że go się utrzymuje... to jest totalnie nie fair wobec jego przyszłości. A łazienka w wielu mieszkaniach w Polsce jest luksusem, moi znajomi w kamienicy mają wychodek na podwórku mimo, że mieszkają blisko centrum i to nie w małej miejscowości ale w Łodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
norbertgabka Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 06.01.20, 17:53 To może niech te "dziecko", które jest już pełnoletnie sam na siebie zarabia i się utrzymuje.. Trzeba być idiotą, aby nie potrafić siebie samego utrzymać. Taka prawda, aktualnie to żaden problem bo jest pełno prac, ze wszystkiego można zrobić biznes. Czy to w internecie czy gdzieś indziej. Ja jakoś w wieku 15 lat zacząłem pracować na swoje zachcianki, a rodzice kupowali mi tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Nie jest dla mnie problemem poświęcić parę godzin dziennie lub weekend aby zarobić 500 zł Odpowiedz Link Zgłoś
tapatik Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 06.01.20, 18:46 Zależy jakie kto ma studia. Pamiętam jak moi koledzy z nudów szli do teatru, a ja nie wyrabiałem z nauką. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.hayd Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 11.01.20, 20:45 Na szczęście rząd i sejm ograniczyły już studentom (i nie tylko studentom) możliwości pracy w niedzielę. Przecież w tych galeriach handlowych to studenci pracowali w sklepach w niedzielę, no wstyd i sromota. Odpowiedz Link Zgłoś
tapatik Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 11.01.20, 21:59 Do nauki, a nie. Pracować im się zachciało Odpowiedz Link Zgłoś
czemublokujecie_mikonto Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.03.20, 10:14 No właśnie, tylko im się po sklepach pracować chciało, teraz przynajmniej więcej ogłoszeń żuli i ofert studentów pracujących jako escort. Pewnie rządowi na tym zależało, aby Maciarewicze i inne miały więcej mięsa do wyboru w usługach. Odpowiedz Link Zgłoś
babyjaga10 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 09.01.20, 23:09 Wybór jest, albo luksusowo i drogo albo tanio i skromnie. Jeszcze 35 lat temu pokoje w akademikach były 4-osobowe z piętrowymi pryczami i co najwyżej umywalką w pokoju. Na końcu długiego korytarza wspólne łazienki (dla około 100 studentów) i kącik kuchenny. Miejsce też było tylko dla tych uboższych i kosztowało ok. 120 zł. Reszta szukała stancji przy rodzinach. Innej opcji nie było. Pokój przy rodzinie w Poznaniu to już koszt ok.300 zł. Dochody wtedy były średnio 3000 zł. Jestem przeciwna dofinansowywaniu przez podatników wszystkich studentów, to nie leży w interesie społeczeństwa. Stypendia zawsze były tylko dla najzdolniejszych i tak powinno pozostać. Za moich czasów można było uzyskać tzw. nagrodę semestralną jednorazową w różnej wysokości w zależności od średniej, za min. 4,0, 4,5 lub 5,0. Do tego stypendium naukowe wypłacane co miesiąc też zależne od średniej. A prócz tego stypendia socjalne dla biednych też w różnej wysokości w zależności od dochodów. Można było także uzyskać zasiłki losowe, które przyznawała na wniosek studenta komisja ekonomiczna z organizacji studenckich. Kiedy mój syn rozpoczął studia, zapewniliśmy mu wikt, opierunek i materiały naukowe a na resztę musiał sobie zapracować. Student to dorosły człowiek, nie należy przesadzać z niańczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
frequenter.light Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 12.01.20, 11:37 pamiętam 4 osobowe pokoje trochę później Odpowiedz Link Zgłoś
dr.hayd Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 11.01.20, 20:41 Nie każdy musi studiować. Nie każdy musi studiować daleko od domu. Są jeszcze studia zaoczne - w ciągu tygodnia syn może pracować, na uczelnie może dojeżdżać tylko w soboty i w niedzielę. Odpowiedz Link Zgłoś
najezyn Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 12.01.20, 20:30 Łazienka w pokoju to luksus i całe pokolenia studentów spokojnie bez niego żyły - podobnie jak pokolenia żołnierzy czy np harcerzy na wycieczkach. Lektoraty to dodatek do studiów podobnie jak wf i bardzo dobrze, że komuś, kto się uczy konkretnego zawodu nie zawraca się nimi głowy. Jeśli ma nadmiar wolnego czasu - może sobie sam pobiegać czy postudiować języki obce. Stołówki mają się cienko, bo stołówkowe żarcie gryzie w zęby studentów - nie smakuje im, jedzą gdzie indziej, więc nie ma sensu pakować forsy w taką jadalnię dla nielicznych. Dopłaty do akademików... cóż, może i kiedyś były, ale wtedy były z kolei na kartki mięso i masło. Coś za coś. Naród wybrał kampitalizm. Podręczniki zaś kupowało się zawsze, także za komuny. No i na koniec - jeśli dziecko potrzebuje 3 tys zł na siebie samego, w trakcie studiów, to zgroza ogarnia na myśl, ile ono będzie potrzebowało, jak przestanie studiować i nie daj boże założy rodzinę. Pewnie jak ci ministrowie i posłowie powie, że za 10 tys to się przeżyć nie da w Warszawie. Cóż, wypadało inaczej je wychować, mniej roszczeniowo. Skoro tak wychowali rodzice, to niech teraz bulą na utracjusza i miłośnika luksusów Odpowiedz Link Zgłoś