cauliflowerpl
07.10.19, 17:23
Dziś wysyp wątków na tematy związków i oczekiwań, to i ja.
Wyobraźcie sobie, że dobijacie do czterdziestki, macie dobrą sytuację finansową, rodziców teoretycznie chętnych do pomocy z wnukiem pod ręką, ale nie macie faceta, który by Was zadowolił jako ewentualny partner.
I bardzo chcecie mieć dziecko.
Czy zdecydowałybyście się na zapłodnienie nasieniem anonimowego dawcy?
Nie, nie przycisnęło mnie

ale znam przypadek i... i właściwie to nic, jako że nigdy nie doświadczyłam uczucia "chcę mieć dziecko" to nie oceniam w żadem sposób, ale jestem ciekawa, co zrobiłaby ematka.
Pomijając ten brak instynktu macierzyńskiego uważam, że w zasadzie w zaistniałych warunkach lepiej samej niż z "byle kim" i potem, w razie rozstania, musieć znosić w swoim życiu obecność tego ojca dziecka minimum do pełnoletności potomka. Jestem zwolenniczką palenia mostów po rozstaniu.
Pozostaje mi tylko aspekt moralny w stosunku do dziecka, którego zupełnie nie potrafię w sobie określić.
Kwestię "co ludzie powiedzą" odrzućmy.
Co zrobiłaby ematka?