arista80
18.10.19, 12:37
Spór toczy się na linii mama teściowej - moja córka no i oczywiście bierze w nim udział również moja teściowa. Ja nie wtrącam się, bo to nie o moje mieszkanie chodzi, ale chciałam się was spytać co o tym myślicie jak wy byście rozwiązały taki konflikt.
Wiele razy pisałam już o tym, że moja teściowa ma mamę, która pare lat temu została wdową. Kobieta ma prawie 90 lat, mieszka sama i chociaż z pomocą to jeszcze sobie radzi. W miesiące letnie mieszka normalnie u siebie, zaś do dwóch lat temu na zimę przeprowadzała się do teściów. Jakkolwiek pozostawała krótkko, widać było że się męczyła, męczyły ją wychodzące i przychodzące dzieci, płacz i dotykanie wszystkiego przez mojego synka (wtedy jeszcze miał niecały rok). Generalnie denerwowało ją prawie wszystko. Wprowadzała jakąś niezbyt dobrą atmosferę, że jak wyjeżdżała, to nawet jej własna córka oddychała z ulgą. Rok temu postanowiła zimę spędzić u siebie.
My mamy budynek wielopiętrowy. Na górze jesteśmy my (osobne mieszkanie, będące własnością męża), na dole teściowie. Jako że różnica między córką a synkiem jest spora, ona teraz chodzi do szkoły i potrzebuje skupienia, ma swoje książki, przybory itd..., a mały wszystko by chciał dotykac i bawić się, zaś nasze mieszkanie, a szczególnie ich pokój nie jest duży, z inicjatywy teściowej, stwierdziliśmy, że córka może zająć dawny pokój męża i jego brata u teściów (szwagier pracuje w innym mieście i ma już też swoje życie). Ten pokój jest duży, ma tv, biurko, miejsce na książki itd... No i córka zadowolona mieszka tam już od wakacji. Wszystko byoby ok, gdyby nie to, że niedawno mama teściowej wyraziła chęć przeprowadzenia się do swojej córki na zimę. Problem w tym, że pokój w którym spała gdy bywała u nas, teraz zajmuje moja córka, która traktuje już go jak swój i nie chce się wyprowadzać. Tak właśnie powiedziała też teściowa, że jest problem. Starsza pani jednak nie za bardzo przyjmuje to do wiadomości, uważa, że jej się należy, córka ma swój dom i w ogóle to jest niewdzięczność i jak ona jest traktowana na stare lata. Ma możliwość zamieszkania też u brata teściowej (jest bezdzietnym rozwodnikiem, więc nie ma problemu dzieci) lub u nas w domu, ale na samym dole koło kuchni. Żadne rozwiązanie jej jednak nie pasuje, bo ona chce w pokoju koło teściowej. Sytuacja jest dość napięta, ja się nie wtrącam, jak będzie trzeba córka ma gdzie wracać. Co wy o tym sądzicie?