Zmęczyła mnie szkoła dzieci

03.11.19, 18:24
Emamy czy tylko moje dzieci chodzą do dziwnych szkół czy po prostu tak to wyglada i powinnam się przyzwyczaić?
Nie mamy wolnych weekendów zawsze trzeba coś do szkoły zrobić. Jest zasada brak zadań domowych na weekend ale już we wtorek moja corka ma jeden sprawdzian z dużego działu w środę karkówkę w czwartek kolejny sprawdzian. Najmłodszy na wtorek ma zrobić makietę wiadomo ze musi poświecić na to czas na weekend.Nie wspominając o najstarszym bo u nich nie ma zasady brak zadań i przez weekend musi odrabiać lekcje w tygodniu tez dwa duże sprawdziany.
Brakuje mi czasu dla nas,chciałabym wyjechać na weekend w góry i uważam ze to bez sensu bo co te dzieciaki skorzystają jak musza się uczyć.
Żal mi ich szczerze i mnie to wkurza wszystko
U Was tez tak cisną ?
    • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 18:28
      U nas jutro sie koncza ferie jesienne i dziecko wraca do szkoly. Mam wrazenie ze ciagle ferie... 3 tygodnie szkoky 10dni wlonego...
    • manala Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 18:32
      Mam podobne odczucia. Choć ten weekend akurat nie był zły ; )
    • jolie Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 18:34
      Tak, też jestem zmęczona. Sprawdziany non stop, a ja mam dwoje w szkole (5. i 6. klasa). Wolę nie myśleć, co będzie w 7. i 8.
    • skumbrie Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 20:06
      Odpuść. Niech się skupią na przedmiotach egzaminacyjnych i tych, które kończą się w tym roku, żeby na świadectwie z 8 klasy jakoś to wyglądało, reszta na dwójach. Nikt im na studiach nie będzie sprawdzał świadectwa z podstawówki.
      • piekna_remedios4 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 20:48
        a jak jest w 8 klasie to do rekrutacji nie liczą się także punkty za średnią?
        • maniaczytania Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 21:00
          nie, liczą się za czerwony pasek - czy będzie to średnia 4,75, czy 5,5 - nie ma różnicy.
          Ważne jeszcze są oceny z jęz. polskiego i matematyki oraz dwóch przedmiotów dodatkowych do danego profilu klasy w szkole średniej.
          • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 21:16
            Tak jest teraz. Jak będzie za 3 i pół roku nie wiadomo...
            • marusia.00 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 21:24
              I to jest w polskiej oświacie frustrujące.
            • makurokurosek Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 22:36
              "Tak jest teraz. Jak będzie za 3 i pół roku nie wiadomo..."

              Na pewno nikt nie będzie uwzględniał ocen z klasy 5, 6 czy 7. Od czterdziestu lat pod tym względem w edukacji nic się nie zmieniło i przy rekrutacji do szkół liczy się świadectwo z ostatniej klasy.
              • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 22:46
                Moja odpowiedź dotyczyła tego fragmentu "nie, liczą się za czerwony pasek - czy będzie to średnia 4,75, czy 5,5 - nie ma różnicy." - za trzy lata może się okazać, że liczy się także średnia, a uczniowi , który odpuścił sobie część przedmiotów, trudno jest nadrobić zaległości i zdobyć wysoką średnią
              • amast Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 23:07
                > Od czterdziestu lat pod tym względem w edukacji nic się nie zmieniło i przy rekrutacji do szkół liczy się świadectwo z ostatniej klasy.

                Nie do końca. 30 lat temu w podaniu do szkoły średniej podawało się oceny z 7 klasy, z I półrocza 8 klasy + oczywiście świadectwo ukończenia.
                • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 23:11
                  Faktycznie, jak szłam do LO liczyły się oceny z 7 klasy
              • skumbrie Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 15:14
                Owszem, na świadectwie 8 klasy uwzględnia się oceny z młodszych klasach - z przedmiotów, które się w nich kończą. np. przyroda jest tylko w IV klasie, a ocenę masz na świadectwie z VIII. Warto zdawać sobie z tego sprawę i dlatego napisałam o kończących się w tym roku przedmiotach. Nie wiem, w której klasie są dzieci autorki.
            • maniaczytania Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 22:38
              teoretycznie powinno być tak samo plus jeden dodatkowy przedmiot na egzaminie ósmoklasisty
    • karo.8 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 20:08
      U nas dokładnie tak samo. Kończą się wakacje, kończą się wolne weekendy, uczymy się ma kartkówki i sprawdziany
      • berdebul Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 20:59
        UczyMY? Ty tez chodzisz do szkoły, piszesz kartkówki?
      • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 22:41
        Tak tylko napisałaś czy wy sie wszyscy rodzinnie uczycie??/
        • double-facepalm Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 13:25
          Pewnie będą rodzinnie pisać maturę a później lic/inz/mgr dziubdziusia skoro ona tak przeżywa te kartkówki.
    • szmytka1 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 20:37
      Tak to wygląda, ale ja na tonie narzekam, lubię systematyczność i pewien rytm w nauce. Jak jest wyjazd i sprawdzian się szykuje, too berze się po prostu ksiązkę i zawsze ta godzinka na naukę się znajdzie, także na wyezdzie. Nie dramatyzuj. Poejrzewam, że ja odczuwam to mniej, bo szkolne dziecko jest 1, a ty masz kumulację 3 sztuk. Oprocz sprawdzianów, prac plastycznych, jest jeszcze co tydzien nowa melodia do zagrania i też trzeba przećwiczyćwink
      • beverlyja90210 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 22:50
        O zapomniałam o tym jedno gra na flecie w szkole drugie na dzwonkach !!!! Nauczyciele od muzyki chyba zapomnieli ze to nie szkoła muzyczna i co tydzień każde ma się nauczyć gra nowej piosenki
        • berdebul Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 09:48
          Fajnie. Przynajmniej jedna szkoła, która dba o edukację muzyczna.
          • biankao Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 19:50
            Śmieszy mnie ta edukacja muzyczna w pl: flet i dzwonki.... mieszkałam i pracowałam w Jp: tam dzieci grają na fortepianie lub skrzypcach... a u nas flet i dzwonki........
            • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 19:55
              No coz. Zadajmy sobie pytanie na co moze sobie pozwolic przecietna polska rodzina - na pianino krajowej firmy czy na glet i dzwonki?
              • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 19:55
                Dodam ze flet i dzwonki nie sa niczym gorsze od pianina czy skrzypiec.
                • berdebul Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 20:59
                  Dorzucilabym ukulele, bo jest tanie i wiele firm produkujących współpracuje ze szkołami. I wtedy mamy 3 rozne instrumenty. Mnie się podoba.
        • szmytka1 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 11:07
          Ha ha lajcik. U mnie od 4 kl sa 2 instrumenty jednoczesnie. I dzwonki i flet.
      • kurt.wallander Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 12:26
        szmytka1 napisała:

        > Tak to wygląda, ale ja na tonie narzekam, lubię systematyczność i pewien rytm w
        > nauce. Jak jest wyjazd i sprawdzian się szykuje, too berze się po prostu ksiąz
        > kę i zawsze ta godzinka na naukę się znajdzie, także na wyezdzie. Nie dramatyzu
        > j.

        A ja ja rozumiem beverlyja, może dlatego, że tez mam trójkę dzieci. Rzadko wyjeżdżamy na weekend w ciągu roku szkolnego, ale czasem by się chciało, bo np.babcia czy dziadek ma urodziny, czy jest jakas inna uroczystośc rodzinna (juz pomijam wyjazd ot, tak, dla czystego odpowczynku). I, niestety, trzeba bardzo uwzględniać fakt, że dzieci mają i zadane prace domowe, i sporo sprawdzianów w kolejnym tygodniu, do których czas na powtórki jest głównie w weekend właśnie. Na przyszły weenekd wyjazd zaplanowałam tak, ze pozostaje wolny poniedziałek na naukę. W przeciwnym razie nie wiem, czy dzieci nie odmówiłyby wyjazdu z powodu piętrzącej się nauki.
        Jesli w danym tygodniu są 3-4 sprawdziany + kilka zapowiedzianych kartkówek, to niestety godzinka w weekend to trochę mało.... Nie mówię o dzieciach wczesnoszkolnych, tylko starszych klasach SP, oraz LO. W klasach 1-3, a nawet 4 -6 faktycznie można było poświęcić znacznie mniej czasu na naukę, a efekty były wyśmienite.
        • szmytka1 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 14:50
          Mowiłam ci co myslę o 3 dzieci, nawet z takich względów, to wielki krzyk nie nie nie, na wszystkie dzieciory mam czas. A g... prawda, co za duzo, to niezdrowo tongue_out wink
          • kurt.wallander Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 19:52
            szmytka1 napisała:

            > Mowiłam ci co myslę o 3 dzieci, nawet z takich względów, to wielki krzyk nie ni
            > e nie, na wszystkie dzieciory mam czas. A g... prawda, co za duzo, to niezdrowo
            > tongue_out wink

            Ależ ja mam czas dla wszystkich dzieci (nie dzieciorów), to dzieci nie mają czasu na wiele poza nauką.
            • kurt.wallander Re: szmytka1 04.11.19, 19:58
              Nie pamiętam, w której klasie masz dziecko. Jeśli w niższej niż 7. SP, to po prostu nie zdajesz sobie sprawy, jak po deformie wygląda nauka w starszych klasach podstawówki dla roczników przejściowych (czyli tych, które szły programem dostosowanym do 6. klasowej podstawówki, a nastepnie "wskoczyły" do klasy 7. zamiast iśc do gimnazjum). Również nieznany jest ci w takim razie zapieprz, jaki odbywa się w wiekszości liceów.
              • szmytka1 Re: szmytka1 04.11.19, 20:38
                Nie wiem, w jakim jesteś wieku, ale ja w przedgimbusialnym. Z czasów, gdy nie było ksero, testow, ćwiczeń do wszystkiego. A żeby sie nauczyć, to trzeba było wszystko ręcznie napisać co nauczyciel mowił na lekcji, a żeby się przygotować należycie, to jeszcze do biblioteki się szło po książki, bo neta nie było. A nim wprowadzono luksus autobusów do szkoły woziła nas kabaryna, taka buda ciągnięta przez ciągnik rolniczy. Nie obowiązywał regulamin, ze sprawdzianów ma być 3 czy 4 max, bo kiedy chciał nauczyciel, wtedy robił i nie oglądał się na regulaminy. A kto sobie nie radził, to nie mogł liczyć na zajęcia wyrwnawcze, terapie, diagnozy itp. Po prostu kiblował albo szedł do OHP czy szoły specjalnej. A jakoś mielismy czas na podwórko, na swoje sprawy i żadna mamuśka nie jęczała, oj jak memu dziubdziusiowi cięzko. Nie rozumiem tego cackania się. Widziałam, że dziecko nie nadaje się jako 6latek, to posłałam jako 7 latka. Uczy się codziennie trochę i nie ma rycia olabogaa bo sprawdziany będą. Ma czas na piłkę i na podwórko i na komputer i inne bzdety. Kluczem systematycznośc i poukłądanie w głowie. Dziś np przyszedł i mowi mi, że lekturę skonczył czytać w skzole, bo jakeiś tam okienko wypadło. Już ma oszczedzone 40 minut czasu domowego. No ale moje dziecko jak było małe, bardzo dugo nie mogło się nauczyć czytać, już wtedy wdrażałam, że pracuje się codzinnie i nie odkłada na potem. Jak jesteś ciekawa, w tym tygdniu 4 sprawdziany/klasówki, dziś 2 rożne kartkówki na 1 lekcii z matmy, jutro geografia, pojutrze sprawdzan matma. były te cymbały do nauczenia się cymabalenia, na technikę coś tam uszyć na piątek, na plastykę rodzine pastelami robi, na biologię widziałam w librusie, że coś zadali, z polskiego test z lektury będzie. Prac domowych wszytkich nie wiem, bo nie kazdy nauczyciel wpisuje w librusa. 2 x w tyg trening, 3 x w tyg w szkole ma zajęcia po lekcjach różne wyrownawcze nazwijmy to ogołem. Tak, jest dzieckiem z pewnymi problemami z opinią z PPP a jednocześnie w zeszłym roku miał świadectwo z paskiem i nie, nie okupił ego zadnym ryciem ponad siły, wyczerpaniem, brakiem wyjazdów itd. Dlatego nie kupuję tych wszystkich rzewnych historyjek.
                • szmytka1 Re: szmytka1 04.11.19, 20:42
                  Mam też koleżanki dzieciate, dzieci w różnych szkołach, koleżanki z mojego pokolenia. Od zadnej eni słyszę, że nie ma zycia poza ksiązkami i nauką, że ogranicza te dzieci szkoła w czymkolwiek. Raczej są opowiesci jaką nową konsole dziubdzius zazyczył, bo pasjonatem grania, a gdzie z koleżankami córka pposzła na pizze itp. O szkole też gadamy i narzekannia znam tylko z ematki. My jak narzekamy, to na nauczycieli, jak się trafi jakiś do bani tongue_out
                  • lily_evans11 Re: szmytka1 05.11.19, 19:10
                    Najwidoczniej wasze dzieci chodzą do szkół, które mało wymagają. Niestety mogę potwierdzić to, co pisze kurt wallander. A od połowy września w każdym tygodniu są 2, 3 sprawdziany i kartkówki niespodzianki na okrasę. Szkoła ma taką filozofię, że chce mieć dupochron i stan wiedzy ucznia utrwalony na papierze, co mnie zresztą w obecnych czasach nie dziwi. W porównaniu do mojej córki w klasie 7 i tak do połowy 8 to nie robiłam prawie nic, było sporo odpytywania ustnego, człowiek się po prostu ślizgał, bo nauczyciel nie był w stanie sprawdzić wiedzy 34 dzieci naraz, tak jak u mnie w klasie.
                    I fajnie, że nie będą mieli braków, fajnie że sprawdzają ich na bieżąco, tylko tempo naprawdę trochę za duże i utrudniające zajmowanie się innymi sprawami. Przy czym moje dziecko nie siedzi godzinami w necie i nie gra w bzdety na konsoli, bo jej nawet nie ma.
                    • szmytka1 Re: szmytka1 08.11.19, 11:47
                      na pewno ansze dzieci chodzą do beznadziejnych szkoł, nie to co te wasze zapracowane. A co do sprawdzianow/kartkowek, w tym tygodniu 4. Z matmy 2 kartkowki na 1 lekcji, tak mało ambitnie, potem za 2 dni kolejny tylko większy sprawdzian z amtmy a w miedzyczasie była klasowka z geografii chyba, jzu nie pamietam, ale tam wyzej gdzies napisałam z czego.
                • triss_merigold6 Re: szmytka1 04.11.19, 20:44
                  A kto sobie nie radził, to nie mogł liczyć na zajęcia wyrwnawcze, terapie, diagnozy itp. Po prostu kiblował albo szedł do OHP czy szoły specjalnej.

                  Moje pokolenie, rocznik 1974. Ile dzieci zostało zmarnowanych przez brak wsparcia szkolnego w połączeniu z fatalnym środowiskiem rodzinnym mogę opowiedzieć na przykładzie przeciętnego warszawskiego blokowiska, na którym klasy i warstwy społeczne były rzetelnie przemieszane.
                  Koszmar. Szkoła PRL-owska była zwyczajnie nieprzyjazna co do zasady.
                  • szmytka1 Re: szmytka1 04.11.19, 20:49
                    Zgadzam się. A jednocześnie nie było w niej tyle przemocy na linii dzieci dzieciom. Pani nas lała linijką metrową po łapach, kleczenie na grochu było, targanie za uszy, woźny z takim skórzanym paskiem gagatkom potrafił przylać. Za to znęcanie się wzajemne dzieci nad sobą było, śmiało mogę tak powiedzieć, zjawiskiem marginalnym. Ci co byli pyskaci i coś do siebie mieli, umawiali się jak dziś kible na ustawki, poza szkołą. Wspomnienia mają to do siebie, że pewne sprawy się w nich mimowolnie idealizuje, ale zapewniam, że tej przemocy i hejtu między dziećmi było stanowczo mniej niż obecnie.
                    • slonko1335 Re: szmytka1 04.11.19, 20:53
                      >Za to znęcanie się wzajemne dzieci nad sobą było, śmiało mogę tak powiedzieć, zjawiskiem marginalnym.
                      to ja się nie zgadzam kompletnie i uważam wręcz przeciwnie wtedy było normalne i nikt kompletnie nie reagował- okularnicy, grubasy, drugoroczni i pryszczaci mieli przerypane...
                      • szmytka1 Re: szmytka1 04.11.19, 21:06
                        Jak nikt nie reagował, jak rodzic wracał z wywiadówki i coś było nie tak, to oj się działo w domach. Jak cię sąsiad przyłapał, to sąsiad miał prawo pouczyć i ejszcze strach był, że rodzicowi powtorzy, bo będzie w domu grubo. Dziś dziecko kontra nauczyciel, wiadomo, że pani zmysla, że nieprawda, ze się uwzięła itd. A za krzywe spojrzenie na dziubdziusia przez innego dorosłego jest dzihad!
                        • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 11:15
                          ale nie odnośnie spraw między dziećmi, dzieci między sobą sprawy załatwiały same wszelkimi dostępnymi metodami, bójki między chłopcami były na porządku dziennym, nikt w to nie ingerował dopóki nie działo isę nic powaznego a wyzywanie okularników czy grubasów czy limo pod okiem pod poważne nie podchodziło tylko raczej normę w tamtych czasach...
                          • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 11:43
                            To ja pamietam zupełnnie inaczej. Moja osobista siostra miała zatarg bo 3 kolegów, braci zresztą, przezywalo ją od grubasów. Było o tym na wywiadówkach. Nauczycielka ingerowała. A jak powiedziałam w szkole "cholerne" coś tam, to była afera wielka, a dzis dziecko smieje się nauczycielowi w twarz z tekstem - a co mi pani zrobi.
                          • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 11:51
                            zgadzam się, że bbbyła mniejsza wrażliwość na problemy dzieci, dorosli nie ingerowali tak, ale nie jest, że nie ingerowali w ogole. A jak juz była ingerencja, to wieele problemow rowneisniczych z automatu znikało. Dziś na ematce tyko o dzihadach słyszę a w realu za to widze pełno pyskatych, bezczelnych, rozwydrzonych dzieci.

                            Scenka rodzajowa: nauczycielka opwada jakie to sa dzieci niegrzeczne, rodzice nalegaja ale powie pani z imienia kto, no powie pani. No wiec nauczycielka wymienia, Jasio rozmawia na lekcji, Stasio w telefonie kreci jakies afery itd... mamuśki nieeeemożliwe, Jasio? Stasio? Już ja z nim pogadam... Wychodzimy z sali, za 5 minut sptykamy się w sklepie a matka Jasia, rozmawaiłam z Jasiem, mowi, że on nie rozmawia, pani kłamie! Matka Stasia, Stasio musi mieć telefon, bo on ma wielu zajomych spoza szkoły.

                            Czy to jest w porządku, taki rodzic z automatu burzy autorytet nauczyciela, daje dziecku odczuc, że te może robić co chce. I potem taki 10 latek się smieje nauczycielce w twarz z tekstem i co mi pani zrobi. Z domu wyniósł przekonanie, że jest pempkiem świata i moze robić co chce. Mam dziwne przekonanie, że to ci sami rodzice tak narzekają na te prace domowe, wyracowania, lektury i sprawdziany.
                            • ichi51e Re: szmytka1 05.11.19, 12:07
                              Kiedys dzieci sie baly nauczyciela dzisiaj nauczyciel sie boi...
                    • triss_merigold6 Re: szmytka1 04.11.19, 20:54
                      Ależ był tylko traktowany jako norma rówieśnicza. Były klasowe kozły ofiarne, znęcanie się, kradzieże, chamskie wymuszenia, pobicia, niszczenie rzeczy. W gorszych zawodówkach zwlaszcza męskich była regularna fala.
                      • szmytka1 Re: szmytka1 04.11.19, 21:01
                        Nigdy mnie, mojego rodzeństwa ani znajomych z rocznikow 70-80 nikt nie pobił w szkole, nic mi nie zginęło, nikt nic nie wymuszał. Chodziłam do zespołu szkoł, były tam 2 rodzaje szkol zawodowych, a fala konczyła się na imprezie, zapomniałam jej nazwę, takie przyjęcie do grona uczniów, była wtedy dyskoteka. W podstawówce wyzywaliśmy się co najwyzej od głupkow, kartoflanych nosów itd. Nim syn opuścił klasy 1-3 już zdążył usłyszeć, ze mu zapłącą za samobojstwo. O bójkach nie wspomnę nawet.
                        • triss_merigold6 Re: szmytka1 04.11.19, 21:04
                          Aha, jasne, już wierzę. A pod szkołą jednorożce skubały tęczę.
                          • szmytka1 Re: szmytka1 04.11.19, 21:11
                            Nie chcesz, nie wierz, nie ma obowiązku. Ja nie mam potrzeby ukrywania rzekomych pobić i kradzieży i mnie to wystarcza, że ja wiem, że nie kłamię wink
                        • slonko1335 Re: szmytka1 04.11.19, 21:51
                          Mnie też nie ani mojego rodzeństwa ani bliskich znajmoych za to doskonałe pamiętam kilka innych osób które tyle szczęścia nie miały.
                        • lily_evans11 Re: szmytka1 05.11.19, 19:16
                          A mnie pobili i owszem, i niszczyli rzeczy jak i chyba 3/4 dziewczyn w klasie i tych paru grzeczniejszych chłopców. Tylko klasowej podlizuchy i ulubienicy nauczycieli w sumie nie ruszali tak naprawdę, bo by była afera.
                    • lily_evans11 Re: szmytka1 05.11.19, 19:13
                      Była przemoc i to jaka. U mnie w klasie chłopcy doprowadzili dziewczynę z bardzo biednej rodziny jehowych do próby samobójczej. Rodzice byli zupełnie niewydolni i nie potrzasneli szkołą, zresztą nie było takiego nastawienia wtedy, nikt nie pytał smarkaczy, jak sobie radzą z kolegami, nieprawdaż.
                      Moje wspomnienie z klasy z podstawówki to chamstwo i patologia jakichś 2/3 chłopców, bicie dziewczyn, macanki, niszczenie rzeczy, a tej jehowej odbywało się na maksa od początku.
                      • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 20:24
                        zaraz się dowiesz, ze w jakiejś patologii żyłaś a wszędzie naokoło był cud miód i orzeszki i przemoc nie istniała....taaaaa
                        • lily_evans11 Re: szmytka1 05.11.19, 21:58
                          Ojej, pewnie że różne były i są szkoły, klasy, środowiska, nauczyciele. Tylko że na podstawie własnych doświadczeń nie wysuwam (tak jak szmytka) kategorycznych wniosków, że kiedyś szkoła to było wszędzie samo zuooo. Rozumiem, że ktoś miał inaczej wink.
                          • szmytka1 Re: szmytka1 08.11.19, 11:49
                            ty chyba nie zrozumiełąś kompeltnie wnioskow szmytki, bo one były takie, że kiedyś zkołasię szmytce lepiej podobała a szczegóólnie to rodzice mniej głupi i roszczeniowi
                  • molik28 Re: szmytka1 05.11.19, 12:15
                    Kiedyś gdzieś podobnie napisałam i jako dorosła osoba zastanawiam się czasem ile dzieci zostało zmarnowane przez ten chory system, przez wyzywających i poniżających nauczycieli, przez brak empatii i zrozumienia dla problemów dzieci.
                • kurt.wallander Re: szmytka1 04.11.19, 23:43
                  szmytka1 napisała:

                  > Nie wiem, w jakim jesteś wieku, ale ja w przedgimbusialnym.

                  Ale co ty porównujesz, szkołę za PRL z aktualną? To nie ma sensu. I nie o tym jest ta dyskusja. Ja porównuję moje starsze dzieci, które chodziły do gimnazjum, z dzieckiem młodszym, które miało to nieszczęście załapać się na deformę i jest aktualnie w klasie 8. Na szczęście moje dzieci są raczej z tych bystrych, więc sobie radzą, ale widzę, że właśnie to najmłodsze jest najbardziej obciążone nauką.

                  Widzę też, że bardzo idealizujesz swoje czasy szkolne, albo pamięć szwankuje. Była przemoc, zarówna ta ze strony nauczycieli, o której piszesz, jak i pomiędzy uczniami. Mnie tez nikt nie pobił, co nie znaczy, że nie było osób prześladowanych, że nie dokuczano nikomu psychicznie czy fizycznie. Niektóre rzeczy wtedy mnie nie wzruszały, teraz, po czasie, jako dorosła, widzę, że były złe.

                  • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 10:44
                    Przestan juz jeczec nad tymi dziecmi. Porownuje, by pokazac, ze kiedys warunki byly ciezsze a nikomu nawet nie przyszlo do glowy by tak biadolic. Dzieci macie glupsze niz my za prl czy co? Nie. Po prostu rozpuszczone cieplarnianymi warunkami. Jak nie daja rade w liceum to slij do branzowki.
                    • kurt.wallander Re: szmytka1 05.11.19, 12:10
                      szmytka1 napisała:

                      > Przestan juz jeczec nad tymi dziecmi. Porownuje, by pokazac, ze kiedys warunki
                      > byly ciezsze a nikomu nawet nie przyszlo do glowy by tak biadolic. Dzieci macie
                      > glupsze niz my za prl czy co? Nie. Po prostu rozpuszczone cieplarnianymi warun
                      > kami. Jak nie daja rade w liceum to slij do branzowki.

                      opanuj się może
                      • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 12:17
                        Ty, jak autorka wątku, jesteś zmęczona szkołą swoich dzieci, ja biadoleniem na ematce na temat prac domowych i sprawdzianów wink Wiem, dla mnie rozwiązanie jest proste, nie wchodzić w takie wątki, ale to jak uzaleznienie i brak mi silnej woli big_grin
                      • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 12:19
                        wiem, dziecko ematki w branżowce? nie ma takiej opcji. One wszystkie meeega dolne, tylko przez złą szkołę przepracowane.
                        • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 12:58
                          sugerujesz, żeby dziecko ze średnią grubo powyżej 5 wysyłać do branżówki bo szkoła zarzuca dzieci bezsensownymi zadaniami domowymi i przerzuca naukę na uczniów i ich rodziców?
                          • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 13:41
                            sugeruję, że prace domowe nie są bezsensowne. Mają wręcz głęboki sens. I pokolenie sprzed ćwiczen od wszystkiego, sprzed ery testów zamiast pisemnych sprawdzianow, przed neta i gotowców, streszczen na kazdym kroku rozumie sens tej pracy. Reszta ma to za zbędny wysiłek. No trudno, jak dziecko od początku nie było nauczone pracy dla opanowania systematyczności, wdrożenia się do nauki, a tylko uczyło się dla ocen to amcie swoje mitologiczne zdolne 5kowe dzieci ale kazdy wysiłęk to ponad ich miarę. Może skoro nie lubią się uczyć, ciągle je i was to męczy, to dajcie do tych branzówek. Tam będzie mniej prac domowych a więcej zajęć na praktykach. A moze nie piejcie nad zdolnościami dzieci i niech mają te 3 i 4 bo moze wcale nie takie zdolne skoro te 5 krwią spływają i potem? Warto to przemyśleć.
                            • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 13:46
                              >sugeruję, że prace domowe nie są bezsensowne.
                              alez całe mnóstwo prac domowych jest kompletnie bezsensownych i robienie ich jest zwyczajnie stratą czasu bo nie maja kompletnie żadnej wartości edukacyjnej..
                              • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 13:50
                                cwiczą rękę, ćiczą mozgownicę, ćwiczą systematyczność, odpowiedzialność, zorganizowanie czasu, planowanie, a nawet ustalanie priorytetów i inne takie nieedukacyjne głupoty
                                • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 13:52
                                  I jasne, że szkoła nie jest idealna, że program beznadziejny, historii zwłaszcza i to już od 4 klasy, zgadzam się z tym wszystkim. Nie zgadzam się z calą resztą.
                                • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 14:01
                                  większość z tego z powodzeniem mozna ćwiczyć na lekcjach, w szkole i w domu i w czasie wolnym robiąc to co się lubi i na co ma ochotę...
                                  • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 14:14
                                    wypisz w ogole ze szkoły, większosci nauczy się w domu. W tym roku jedna kolezanka tak zrobiła, przez cały bezsens wspłczesnego polskiego szkolnictwa, po miesiącu dziecko wysnuo plan, ze konczy 16 lat i szuka pracy
                                    • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 14:55
                                      Dlaczego przecież dziecko ma się w tej szkole uczyć. W szkole do tego służy szkoła i obowiązek szkolny. Po szkole ma mieć czas wolny.
                              • mia_mia Re: szmytka1 05.11.19, 14:10
                                Jeśli uznałabym, że jakaś praca domowa jest kompletnie bezsensowna, to powiedziałabym dziecku, że może jej nie robić albo zrobić byle jak, nauczyciel postawi jedynkę i to zamknie temat.
                            • ichi51e Re: szmytka1 05.11.19, 14:16
                              Boze to juz nawet sobie ponarzekac nie mozna? Obiektywnie dzieciaki maja duzo do przerobienia - obwiniam piszacych podreczniki bo pchaja w te ksiazki ile papier zmiesci (Do tego plyta cd wyprawka teczka i oczywiscie materialy online- podstawa programowa znacznie mniej ambitna a dzieciaka glowa boli od samego patrzenia.
                              • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 14:21
                                no można, ale nie do przesady wink Ja rozumiem, że dzieci mniej zdlne mogą miec problem, ale jesli orły ematkowe mają problem, to jak ten program mają opanować przeciętniacy.Wkurza mnie podkreslanie, moej zdolne, moje bystre dziecko ma takie problemy. Za kazdym razem to dziecko bystre, a prace bezsensowne. Ja chętnie ponarzekam wespoł mami dzieci całkiem srednich, z 3 i 4 na swiadectwie. Bo im łatwiej uwierzę.
                                • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 14:24
                                  Jezeli dziecko bystre ma takie problemy, to znak, że wcale aż tak bystre nie jest, a jego brak czasu na wszytko poza szkołą, wynika z nadmiernych ambicji, by koniecznie było piątkowym uczniem. Pozwolcie im być sredniakami po prostu.
                                  • kurt.wallander Re: szmytka1 05.11.19, 14:45
                                    szmytka1 napisała:

                                    > Jezeli dziecko bystre ma takie problemy, to znak, że wcale aż tak bystre nie je
                                    > st, a jego brak czasu na wszytko poza szkołą, wynika z nadmiernych ambicji, by
                                    > koniecznie było piątkowym uczniem. Pozwolcie im być sredniakami po prostu.

                                    O, i teraz piszesz tak, ze rozumiem, o co ci chodzi. Jesli o mnie chodzi, to są to dwie różne rzeczy. Tez jestem przeciwna ciśnięciu dziecka do granic mozliwości, albo i ponad mozliwości, dla wyższych ocen. Natomiast, znając swoje dziecko i jego mozliwości, oraz porównując nawet liczbę godzin lekcyjnych i program nauczania w klasach 7-8 i gimnazjum, mogę stwierdzić, że program jest przeładowany, efektem czego jest nadmierne zmęczenie siódmo i ósmoklasistów juz samymi lekcjami. A po lekcjach trzeba się jeszcze pouczyć do sprawdzianów i odrobić lekcje. Dobrze byłoby w ósmej klasie robić tez powtórki pod kątem egzaminu końcowego. Można to wszystko zrealizować, ale kosztem czasu wolnego dziecka: na odpoczynek, na zajęcia związane z zainteresowaniami, na wyjazdy też.

                                    Przypomnij mi, proszę, w której klasie masz dziecko, bo chyba nie w siódmej ani ósmej?
                                  • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 14:58
                                    Dziecko bystre to ma akurat najmniejsze problemy bo mu łatwiej i robi to dużo szybciej niż dziecko mało bystre. Co nie zmienia faktu że w czasie wolnym powinno się zajmować czymś na co ma ochotę i obowiązkami domowymi a nie szkołą i z tyłka wzięty mi zadaniami.
                                    • mia_mia Re: szmytka1 05.11.19, 15:16
                                      Na świecie nie ma sprawiedliwości, bystre nauczy się szybko albo w szkole i ma dużo wolnego, a mniej bystre musi uczyć się w domu, jeśli chce mieć wyniki. Szkoła oczekuje efektu w postaci opanowania minimum, a nie piątek i nie rozlicza z czasu na to poświęconego.
                                      Nie da się tak zrobić, żeby przeciętne dziecko, a takich jest nawięcej, miało szóstki i dużo wolnego czasu, ale jeśli wystarczą mu przeciętne oceny to i czasu będzie więcej.
                                      • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 15:36
                                        przeciętne dziecko przy takim trybie pracy nie ma niestety efektów, slęczy nad książkami i ma coraz wieksze zaległości a efekty jego pracy są mizerne, oceny także...o zbijaniu baków także..Nie wszyscy nauczyciele szaleją, wielu na szczęście rozumie, ze dziecko musi mieć czas dla siebie po szkole. Praca domowa powinna byc przemyślana i nie zajmować dziecku wiele czasu. Dziecko po etacie w szkole ma mieć czas na robienie tego na co ma ochotę i na nic nierobienie. Abstrakcją totalną i sadyzmem jest dla mnie zmuszanie dziecka do uczenia się w aucie po 8 godzinach nauki w szkole bo smie pojechac na weekend spotkac siię z dizadkami czy kuzynostwem czy wziąc udział w komunii czy innej rodzinnej uroczystości. Jeżeli szkoła zadaje tyle, ze dziecko musi tak funkcjonować to jest bardzo nie halo.
                                    • szeera Re: szmytka1 05.11.19, 15:28
                                      "Dziecko bystre to ma akurat najmniejsze problemy bo mu łatwiej i robi to dużo szybciej niż dziecko mało bystre. Co nie zmienia faktu że w czasie wolnym powinno się zajmować czymś na co ma ochotę i obowiązkami domowymi a nie szkołą i z tyłka wzięty mi zadaniami."

                                      Ale nawet bystrość nie pomoże, jak się dzieci przeciąży pracą. Bardzo wiele zadań, projektów, prac pisemnych itd. nie da się zrobić szybciej nawet jak się jest bystrym. A wręcz osoba lepsza naukowo może mieć większy problem ze zrobieniem czegoś byle jak, byle szybko. Taki system panuje teraz na poziomie szkoły sredniej w USA - jest to trochę konkurs kto będzie mniej spał i więcej poświęcał czasu na bardzo pracochłonne zadania szkolne. Wg mnie nie przynosi to pożytku nikomu, tym bardziej, że ta cała praca którą wykonują uczniowie ma mały wpływ na ich prawdziwy rozwój akademicki. Czyli jedynym celem jest selekcja na wyższe uczelnie.

                                      Pamiętam, że pod tym względem w Polsce były też ogromne różnice pomiędzy szkołami. Były dobre licea które kazały robić i robić, ale były też dobre licea które wymagały żeby umieć. W pierwszym przypadku bystrość nie pomagał i ludzie i tak nie mieli czasu na życie, w drugim przypadku jak najbardziej. Kiedy absolwenci tych liceów spotkali się na tych samych studiach nie było między nimi różnicy.
                                      • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 15:40
                                        Ale nawet bystrość nie pomoże, jak się dzieci przeciąży pracą. Bardzo wiele zadań, projektów, prac pisemnych itd. nie da się zrobić szybciej nawet jak się jest bystrym.

                                        to prawda i dlatego buntuję się przeciwko durnym zajmującym czas zadaniom a takich niestety jest mnóstwo bo moje dzieci więcej znacznie skorzystają robiąc to co lubią a nie to co powinny po skzole...dla mnie to mniej wiece tak jakbym po całym dniu pracy miała w domu przepisac ręcznie zrobioną kilkuset wersową tabelkę w exelu-dla zasady żeby poćwiczyć pisanie wszak w pracy praktycznie tego nie robię poza komputerem...
                                      • kurt.wallander Re: szmytka1 05.11.19, 15:47
                                        szeera napisała:


                                        > Pamiętam, że pod tym względem w Polsce były też ogromne różnice pomiędzy szkoła
                                        > mi. Były dobre licea które kazały robić i robić, ale były też dobre licea które
                                        > wymagały żeby umieć. W pierwszym przypadku bystrość nie pomagał i ludzie i tak
                                        > nie mieli czasu na życie, w drugim przypadku jak najbardziej. Kiedy absolwenci
                                        > tych liceów spotkali się na tych samych studiach nie było między nimi różnicy.
                                        >
                                        Dokładnie, znam to z pierwszej ręki, bo dwójka moich starszych dzieci jest właśnie w takich dwóch różnych liceach.
                            • arwena_11 Re: szmytka1 08.11.19, 13:29
                              No ale co byś nie mówiła - my nie mieliśmy głupich prac domowych. W sensie zrób jakiś tam model itd. A jak były - to dla chętnych.
                          • kurt.wallander Re: szmytka1 05.11.19, 13:42
                            slonko1335 napisała:

                            > sugerujesz, żeby dziecko ze średnią grubo powyżej 5 wysyłać do branżówki bo szk
                            > oła zarzuca dzieci bezsensownymi zadaniami domowymi i przerzuca naukę na ucznió
                            > w i ich rodziców?
                            >
                            Nie wiem, co się z tą szmytką dzieje, kiedyś nie była taka agresywna, a teraz czepia się, bo ktoś ośmielił się na coś poskarżyć, albo próbuje naciągać czyjeś wypowiedzi do swoich tez.

                            A w temacie - przecież pisałam wyżej, że dzieci moje raczej z tych zdolnych (no, co poradzę, że tak ematkowo zdolne), neurotypowych i osiągających bdb wyniki w nauce. Co nie przeszkadza mi zauważyć, że klasy 7. i 8. dla roczników przejściowych są bardzo obciążające. Dużo bardziej niż było gimnazjum dla moich starszych dzieci. Nawet zakładając, że dziecko moje najmłodsze jest najmniej zdolne z całej trójki, to i tak faktem jest, że godzin tygodniowo w szkole ma więcej niż miały starsze w gimnazjum, że program z niektórych przedmiotów jest przeładowany i/lub zebrany w podręczniku "od czapy" (historia). O ile starsze córki bez problemu od drugiego semestru 3. kl. gimnazjum mogły tak sobie zaplanować dodatkowe powtórki do egzaminu, by nie padać na nos, tak widzę, że u najmłodszej nie będzie to takie łatwe. Najprawdopodobnie z jednych zajęć dodatkowych w drugim semestrze zrezygnuje.
                            • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 13:53
                              tak, sugerowanie, że ktoś przecenie mozliwosci dziecka i by posłał do branzowki to na ematce agresja prawie jak atak z nożem
                              • kurt.wallander Re: szmytka1 05.11.19, 14:02
                                szmytka1 napisała:

                                > tak, sugerowanie, że ktoś przecenie mozliwosci dziecka i by posłał do branzowki
                                > to na ematce agresja prawie jak atak z nożem

                                Ależ skąd, to tylko moje przewrażliwienie, a ty jestes oazą spokoju i ociekasz wręcz sympatią do interlokutorów. Przepraszam, że tak niesprawiedliwie cię oceniłam na podstawie wypowiedzi typu "przestańcie tak jęczeć nad dziećmi".

                                A do mojego drugiego zarzutu, ze sobie dopowiadasz coś, czego w moich wypowiedziach nie ma - odniesiesz się? Bo jakos nie przypominam sobie, żebym pisała, że dzieci sobie nie radzą. Stąd twoja rada o posłaniu do branżówki jak kulą w płot. Serio, ochłoń, może przeczytaj jeszcze raz, co piszę ja, co piszesz ty, zastanów się dlaczego tak negatywnie reagujesz i spróbuj zapanowac trochę nad tą złością.
                                • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 14:11
                                  Zapewne taki mam plan, by wyeliminowac konkurencje do najlepszych szkoł, bo mam dziecko też z kumulacji, więc trzeba pazurami i zebami wywalczyć miejscówke big_grin Złość mi oczy zalewa, ze swoje malo zdolne dzieci chcecie pchać do liceów koniecznie big_grin To dlatego.

                                  A na poważnie ignorancja i zaslepienie niektórych tak na mnie działają tongue_out A jedna koleznaka, kóra uważała, że jej dziubdzius ma zle warunki w szkole, przeładowanie itd zorganizowała mu nauczanie domowe. KOniec bezsensownych prac domowych nastał, jest czas na wyjazdy. Może to dobra opcja dla was co poniektórych?
                                  • kurt.wallander Re: szmytka1 05.11.19, 14:30
                                    szmytka1 napisała:

                                    > Zapewne taki mam plan, by wyeliminowac konkurencje do najlepszych szkoł, bo mam
                                    > dziecko też z kumulacji, więc trzeba pazurami i zebami wywalczyć miejscówke big_grin

                                    Coraz mniej rozumiem twój tok myslenia, wręcz sprawiasz wrażenie nieco zaburzonej psychicznie. Sorry sad
                                    O jakiej kumulacji piszesz, skoro kumulacja była w zeszłym roku?

                                    > Złość mi oczy zalewa, ze swoje malo zdolne dzieci chcecie pchać do liceów koni
                                    > ecznie big_grin To dlatego.

                                    Dlaczego z uporem (nomen omen) maniaka powtarzasz, że moje czy innej forumki dzieci są mało zdolne? Moje są akurat dość zdolne, choć nie genialne wink slonko, z tego co kojarzę, tez ma bystre dzieci.
                                    >
                                    > A na poważnie ignorancja i zaslepienie niektórych tak na mnie działają tongue_out

                                    Jaka ingnorancja? Jakie zaślepienie? Ja raczej twardo stąpam po ziemi i nie mam tendencji do idealizowania.

                                    A jed
                                    > na koleznaka, kóra uważała, że jej dziubdzius ma zle warunki w szkole, przełado
                                    > wanie itd zorganizowała mu nauczanie domowe. KOniec bezsensownych prac domowych
                                    > nastał, jest czas na wyjazdy. Może to dobra opcja dla was co poniektórych?

                                    Nie, nauczanie domowe mi nie pasuje. Jestem zwolenniczką edukacji państwowej dostępnej dla każdego na przyzwoitym poziomie.
                                    • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 14:36
                                      bo kumulacja była nie tylko przy okazji likwidacji gimnazjów tongue_out Były też na przestrzeni lat rożne inne zawirowania jeśli chodzi o polskie szkolnictwo. Podpowiem ci, że chodzi o to jak 6 i 7 latki szły do szkoł.
                                      • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 14:37
                                        i dziękuję za darmowa diagnozę psychiatryczną, teraz jeszcze tylko wyslij recepte
                                    • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 14:38
                                      jakby były takie zdolne, to by robiły te zadania, zamykały zeszyt i smigały na zajęcia dodatkowe, jak to robią tysiące innych dzieci, których matki nei wypłąkują oczu na forum
                                      • kurt.wallander Re: szmytka1 05.11.19, 14:49
                                        szmytka1 napisała:

                                        > jakby były takie zdolne, to by robiły te zadania, zamykały zeszyt i smigały na
                                        > zajęcia dodatkowe, jak to robią tysiące innych dzieci, których matki nei wypłąk
                                        > ują oczu na forum

                                        A gdzie ja wypłakuję oczy na forum?

                                        Za diagnozę nie dziękuj, nie jestem lekarzem, mogę co najwyżej polecić ci coś na uspokojenie.

                                        Nie chcę ci sprawić przykrości, więc juz z mojej strony EOT (chyba, że mnie bardzo sprowokujesz).
                                      • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 15:47
                                        jakby nauczyciel zadawał sensowne krótkie zadanie żeby przećwiczyć przerobiony na lekci materiał to tak właśnie by robiły. Niestety zrobienie takiego zielnika jest dość czasochłonne i nie da się go zrobic w 5 minut(a jeżlei isę da to czemu u licha nie robia go na przyrodzie czy technice, czemu nie[isza wypracowan w kalsie skoro to tylko chwila?), podobnie jak zaczynając drugą klasę nauczyć pisowni zdan i zwrotów w obcym języku których sie nie przerobilo na lekcji bo nauczycielka była chora no ale na sprawdzian wymaga....
                          • mia_mia Re: szmytka1 05.11.19, 14:15
                            A musi być średnia powyżej 5? Przecież można uczyć się mniej, robić mniej, więc mieć dużo wolnego przez prawie całą szkołę. Średnia liczy się tylko w ostatniej klasie.
                            • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 15:42
                              no i dziecko kurt taką średnią miało właśnie w 8 klasie, egzamin z tego co pamiętam tez całkiem nieźle mu poszedł, nic tylko do branżówki takie mało zdolne się nadaje...
                              • kurt.wallander Re: szmytka1 05.11.19, 15:53
                                slonko1335 napisała:

                                > no i dziecko kurt taką średnią miało właśnie w 8 klasie, egzamin z tego co pami
                                > ętam tez całkiem nieźle mu poszedł, nic tylko do branżówki takie mało zdolne si
                                > ę nadaje...
                                >
                                Dokładnie, jedynie sprostuję, że nie w 8. klasie, a w gimnazjum. Natomiast gdyby była teraz w 8. klasie, to obawiam się, że juz tak łatwo takiej średniej by nie miała. W zeszłym roku miałam jedno dziecko w 1. LO, jedno w 3. gimnazjum, i jedno w 7. klasie. Najwięcej godzin lekcyjnych miało to w 7, ono tez wracało najpóźniej do domu w większośc dni.
                                • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 16:04
                                  Tak moja 7-klasistka i 5 klasista(ale on sportowa) po 36 godzin w tygodniu spedzaja w szkole.
                                  • mia_mia Re: szmytka1 05.11.19, 17:44
                                    Chyba wszystkie znane mi szkoły prywatne mają po 7-8 obowiązkowych godzin dziennie i to od pierwszej klasy, dzieciaki odrabiają prace domowe, uczą się do klasówek, chodzą na zajęcia dodatkowe. Znane mi dzieciaki nie widzą w tym problemu.
                                    • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 18:47
                                      i myślisz, ze w tych szkołach prywatnych materiał jest tak samo realizowany jak w publicznych? taka sama jest dostępność do pomocy edukacyjnych? tyle samo dobrych nauczycieli? tyle samo jest przerzucane na rodziców i dzieci? bo jeżeli tak to po cholerę za nie płacić?
                                      • mia_mia Re: szmytka1 05.11.19, 19:27
                                        Mam dziecko w pierwszej klasie, więc robią dużo więcej niż w zwykłej szkole, bo mają dużo więcej czasu. Nauczyciel ogólny nie zawraca sobie głowy plastyką, wf, muzyką. Moje nic nie robi, ale te, które muszą nauczyć się czytać czy w czymś są słabsze ćwiczą też w domu, zostaje im praca domowa. I wcale mi się to nie podoba, że mój nic nie robi, przyjdzie moment zdziwienia, że w domu trzeba zajrzeć do książek.
                                        W starszych klasach te różnice są mniejsze, bo rozkład godzin staje się bardziej zbliżony do państwowego, szybko wchodzi kilka godzin drugiego języka, nie ma więcej niż w państwowych szkołach godzin na większość przedmiotów, więc normalnie trzeba się różnych rzeczy nauczyć po szkole, słówek (a przy większej ilości godzin jest odpowiednio dużo więcej) dat, powtórzyć do klasówek, wszystkiego czego się zwykle wszyscy uczą.
                                        Nauczyciele nie mają magicznych łyżeczek, którymi pakują im wiedzę do głowy. Tylko nigdy chyba nie słyszałam narzekań, od znajomych ze starszymi dziećmi, że na weekend trzeba spakować książkę, nawet się umawiają, że po obiedzie są dwie godziny na naukę, żeby nie było, że jedno idzie na basen, a drugie się uczy albo siadają razem w restauracji czy gdzieś i każdy robi swoje prace, bywają koleżeńskie korepetycje, kto zna język albo jest z czegoś dobry, jeśli trzeba tłumaczy dziecku przyjaciół. Kiedyś w wakacje, moje wtedy było małe, zorganizowali sobie regularne lekcje, bo był z nami dwujęzyczny kolega, który kiedyś uczył i tłukli po 2 godziny języka nad basanem, normalnie z podręcznikiem, specjalnie zakupionym na tę okazję, po śniadaniu był „egzamin” z poprzedniego dnia. W następnym roku dzieciaki pytały się czy też przyjedzie, więc traumy nie miaływink
                                        • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 20:06
                                          > Kiedyś w wakacje, moje wtedy było małe, zorganizowali sobie regularne lekcje, bo był z nami dwujęzyczny kolega, który kiedyś uczył i tłukli po 2 godziny języka nad basenem, normalnie z podręcznikiem, specjalnie zakupionym na tę okazję, po śniadaniu był „egzamin” z poprzedniego dnia.
                                          Moja córka zamiast siedzieć z podręcznikiem w wakacje poszła sobie w wakacje na multi kulti z międzynarodowymi wolontariuszami i idę o zakład, że wyniosła z tych dwóch tygodni fajnej zabawy w angielskim z nimi więcej niż by wyniosła z podręcznika nad basenem...no ale ja jestem zwolennikiem sensownej, nauki a nie zakuwania z książek...może dlatego mogą sobie po prostu spokojnie spac w aucie po 8 godzinach w szkole jak mamy do przejechania 400 km...więcej wyniosa na serio ze spotkania z rodziną i tych kontaktów na które nie mogą sobie pozwolić na co dzień niż z zaszywania się gdzieś z lekcjami zamiast ..
                                          • mia_mia Re: szmytka1 05.11.19, 20:15
                                            Multi kulti i konwersacje to były przez cały dzień, bo taki klimat i miejsce, jeden z języków urzędowych to był hiszpański, a tego języka się uczyliwink
                                            Konwersacje z angielskiego to możemy sobie w korku urządzać.
                                            • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 20:20
                                              projekty i referatu tez będzie w korku robić jak go będziesz wozić do 8 klasy albo w zbiorkomie jeżeli nie wiec luzikwink
                                              • mia_mia Re: szmytka1 05.11.19, 20:50
                                                Czego Ty chcesz, bo się pogubiłam. Dziecka z piątkami, bo zapamiętało 30% lekcji i doczytało podręcznik, żeby dobić do 50% punktów?
                                                • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 21:04
                                                  chcę żeby moje dziecko po etacie w szkole nie bylo przeciążone zadaniami od czapy i moglo po prostu wrócić do domu i spokojnie przy biurku odrobić lekcje a nie robić to gdzieś w aucie czy w biegu między zajęciami. Nie mam tez zamairu urzadzac mu żandych konwersacji ani nauki tabliczki mnożenia w korku bo wyszło ze szkoły a ja nie jestem nauczycielem tylko matką i nie mam zamiaru kolejnej szkoły a domu a tym bardziej w aucie mu organizować. Dziecko ma wyjśc ze szkoły ciałem i duchem. ma miec czas na wypełnienie obowiązków domowych na ponudzenie się iczas wolny na co tylko chce. Chcę żeby był balans między szkołą a resztą życia a ie żeby szkoła i nauka je przysłaniała i powodowała, ze dziecko normalnie nie może spędził weekendu i odpocząć bez zaglądania w książki. W weekend może iśc z koleżanką do kina czy na kręgle albo poćwiczyć motorykę lepiąc w glinie albo jeżdżąc konno a nie rozkładać książki czy robić makiety komputera do skzoły. chce żeby mogło spokojnie wyjechać w piątek po lekcjach i wrócić w niedzielę wieczorem nie martwiąc się, ze czegoś tam nie zrobi, nie przygotuje czy nie zdąży na poniedziałek.
                                                  • mia_mia Re: szmytka1 05.11.19, 21:28
                                                    Z chcenia i narzekania na forum na szvzęście
                                                    nic nie wynika, bo każdy chce czegoś innego i na coś innego narzeka. Chceszzmian działaj poza forum
                                                  • miedzymorze Re: szmytka1 05.11.19, 22:14
                                                    No to już jest nas dwie smile
                                                    pozdr,
                                                    mi
                                            • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 20:22
                                              to po cholere ten podręcznik i egzamin? rozumiem, że te dzieci o swobodnej zabawie nie słyszały i tylko z podręcznikiem potrafią funkcjonować i jakieś lekcje powtarzać ?
                                              • mia_mia Re: szmytka1 05.11.19, 20:45
                                                A skąd taki pomysł?
                                                • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 20:55
                                                  na basen jedyny basen u mnie w mieście przychodzi kilka tysięcy dzieci, nigdy żadnych z podręcznikami nad tym basenem w wakacje nie widziałam sory ale to nie jest raczej normalne no ale najwidoczniej moje i te kilka tysiecy innych do kieratu nienawykłe i maja prawo w wakacje po prostu odpoczywać i olać podręcznikiwink
                                                  • mia_mia Re: szmytka1 05.11.19, 21:38
                                                    A nie bywasz na wakacjach z basenem otwartym 12 godzin dziennie? Jedne dzieci w wakacje siedzą nad książkami po dwie godziny dziennie przez dwa tygodnie , a inne przez resztę roku i w weekendy. Co kto lubi.
                                                  • slonko1335 Re: szmytka1 05.11.19, 21:40
                                                    sory ale żadna z tych sytuacji nie jest dla mnie normalna no ale jak piszesz co kto lubi
                                  • lily_evans11 Re: szmytka1 06.11.19, 05:46
                                    Słonko, moja ma 38 godzin. Tyle, że zawsze na rano, ale jest dzień, kiedy jest np. 8 lekcji i to jest naprawdę ciut za dużo intelektualnie. Kopa w du... bym też sprezentowala temu, kto wsadził 4 nowe przedmioty do klasy 7, rozdymając tym samym plan i każąc uczyć się zupełnie nowych 4 rzeczy. To nie to samo, co przyroda. Za moich czasów, tak tak, przedmioty przyrodnicze wskakiwaly po trochu.
                                    • ichi51e Re: szmytka1 06.11.19, 06:21
                                      A jak teraz jest? Kiedys od pierwszej byly polski matma i srodowisko ktore w czwartej zamienialo sie w biologie chemie i fizyke?
                                      • slonko1335 Re: szmytka1 06.11.19, 07:16
                                        chemia i fizyka w 4 klasie? no to ja rocznik 77 na pewno ani jednego ani drugiego nie miałam w 4. Sprawdzę później świadectwa ale wydaje mi się że obie weszły w 7 klasie. Biologia i geografia były wcześniej .
                                      • lily_evans11 Re: szmytka1 06.11.19, 10:29
                                        Ależ. W 4 miałam biologię i geografię. Fizykę chyba od 5 lub 6. Chemia na pewno była dopiero od 7.
                                        Teraz wszystko naraz i po 2 godziny. Zamiast chyba 3 lekcji przyrody jest 8 godzin nowych przedmiotów.
                                        • ichi51e Re: szmytka1 06.11.19, 10:46
                                          1-3 bylo srodowisko, 4-8 biologia geografia na pewno kto pamieta kiedy chemia i fizyka dochodzily w czasach dawnej osmioklasowki? w 4 czy w 6? ale jakie te 8 przedmiotow bo 4 sie mozemy doliczyc na razie
                                          • slonko1335 Re: szmytka1 06.11.19, 10:58
                                            8 godzin a nie przedmiotów po dwie godziny bio, geo, chem i fiz zamiast trzech godzin przyrody. plus język(2 godziny). Odeszła przyroda trzy godziny i technika 1 godzina.
                                            • mia_mia Re: szmytka1 06.11.19, 11:09
                                              Ale przed deformą też tak było. Przyroda do 6 klasy, a od gimnazjum biologia, chemia, geografia, fizyka.
                                              • slonko1335 Re: szmytka1 06.11.19, 11:16
                                                gimnazjum trwało 3 lata a nie dwa i dzieci miały mniej godzin tygodniowo
                                                • mia_mia Re: szmytka1 06.11.19, 11:29
                                                  Zerknęłam na siatki godzin, lekcji tygodniowo było mniej więcej tyle samo, jeśli macie więcej to może gmina dorzuca jakieś dodatkowe godziny od siebie. Co do treści się nie wypowiem, ale wierzę, że materiał może być szybciej realizowany.
                                                  • slonko1335 Re: szmytka1 06.11.19, 11:31
                                                    ja nie miałam dziecka w gimnazjum więc trudno mi porównać ale wiele osób tu już wcześniej niejednokrotnie piszących miało dzieci w gimnazjum i zreformowanej podstawówce i jednak twierdzą do spółki z nauczycielami ze to ta zreformowana podstawówka jest większym obciążeniem
                                                  • mia_mia Re: szmytka1 06.11.19, 11:35
                                                    Możliwe, ale nie wynika to z różnic w ilości godzin czy pojawienia się 4 nowych przedmiotów, pewnie jest mniej czasu na nowe zagadnienia.
                                                  • slonko1335 Re: szmytka1 06.11.19, 11:40
                                                    31 godzin tygodniowo widzę we wszystkich klasach gimnazjum w jakimś wykazie, moja córka w 7 klasie ma 36, ile będzie w 8 jeszcze nie wiem
                                                  • mia_mia Re: szmytka1 06.11.19, 11:57
                                                    W siatkach, które są w internecie dla 7 klasy jest 31+2(z jakaś adnotacją, ale nie widzę odnośnika).
                                                    Na planie naszej rejonowej podstawówki w 7 klasie są 32 godziny (czyli pewnie jedna dyrektorska) plus 2 godziny religii, czyli dokładnie tyle co było w gimnazjach. Jeśli macie więcej, to specyfika szkoły.
                                          • iwoniaw Re: szmytka1 08.11.19, 13:47
                                            ichi51e napisała:

                                            > 1-3 bylo srodowisko, 4-8 biologia geografia na pewno kto pamieta kiedy chemia i
                                            > fizyka dochodzily w czasach dawnej osmioklasowki? w 4 czy w 6? ale jakie te 8
                                            > przedmiotow bo 4 sie mozemy doliczyc na razie
                                            >

                                            Wtedy biologia i geografia wchodziły w 4 klasie, w 6 fizyka, a w 7 chemia. Lily nie pisze o 8 przedmiotach, tylko o 8 h przedmiotów przyrodniczych w tygodniu w 7 klasie - w sumie z wszystkich 4 ww, podczas gdy te same dzieciaki rok temu w 6 klasie miały tylko 3 h przyrody. Takie dowalenie na raz wszystkiego jest bardzo zauważalne i obciążające nawet tych zdolnych i szybko łapiących, no ale pamiętajmy, że uczniowie obecnych 7 i 8 klas wchodzą w skład tych kosztów deformy, na których poniesienie zarówno Zalewska jak i jej apologeci byli gotowi od początku (przeważnie dlatego, że nie mają dzieci w tych rocznikach, aczkolwiek niektórzy z czystej głupoty).
                                            • lily_evans11 Re: szmytka1 09.11.19, 10:45
                                              Tak, za szybko mi się napisało, 8 godzin bardzo konkretnych przedmiotów w miejsce 3 godzin przyrody. I to wszystko w 2 lata podstawówki, a nie 3 lata gimnazjum.
                                              Chociaż ogólnie fakt, że dziecko mi zostaje w podstawówce, bardzo sobie chwalę, ona zresztą też.
                                    • little_fish Re: szmytka1 06.11.19, 07:13
                                      Chemia, fizyka, drugi język i ci jeszcze dochodzi?
                                      • slonko1335 Re: szmytka1 06.11.19, 07:17
                                        biologia i geografia, to niby rozdzielona przyroda ale jednak godzin jest więcej obu niż było przyrody
                                        • little_fish Re: szmytka1 06.11.19, 16:07
                                          Ale biologia i geografia dochodzą w piątej już
                                          • slonko1335 Re: szmytka1 06.11.19, 16:18
                                            Teraz tak ale obecnym siódmoklasistom doszła dopiero teraz w siódmej klasie bo dotychczas mieli cały czas przyrodę i obecnie moja siódmoklasistka i piątoklasista zamienili przyrodę na biologię i geografię - w piątej klasie jest każdego po po godzinie, w siódmej po dwie ale siódmoklasistka ma jeszcze chemie, fizykę i drugi język po dwie godziny.
                                            • mia_mia Re: szmytka1 06.11.19, 16:38
                                              Ale pytanie po ile było godzin tych przedmiotów w pierwszej klasie gimnazjum. Obstawiam, że nie mniej, bo czytałam, że przedmioty zostały okrojone, na rzecz humanistycznych.
                                    • mia_mia Re: szmytka1 06.11.19, 07:15
                                      Ale 7 klasa to jak pierwsza gimnazjum przed deformą, więc nowe przedmioty wchodziły w tym wieku od lat.
                                      • cherry_lady007 Re: szmytka1 06.11.19, 08:30
                                        Tak, ale w gimnazjum dochodziła fizyka i chemia, a teraz w 7 klasie dochodzi biologia, geografia, chemia i fizyka.
                                        • little_fish Re: szmytka1 06.11.19, 08:46
                                          Biologia i geografia doszły w 5, zniknęła przyroda . W zasadzie godzinowo nic się nie zmieniło
                                          • slonko1335 Re: szmytka1 06.11.19, 08:50
                                            dzieciom które są teraz w 7 dwie godziny biologi i dwie godziny geografii doszły w tym roku. W 6 klasie miały przyrodę-nie pamiętam czy 2 czy 3 godziny ale na pewno nie 4.
                                            • little_fish Re: szmytka1 06.11.19, 20:25
                                              A ok, nie zakumałam że piszecie o wyjątkowych tegorocznych siódmoklasistach. Oni mają faktycznie przeskok
                                              • slonko1335 Re: szmytka1 06.11.19, 21:21
                                                To dotyczyło tez dwóch wcześniejszych roczników trzy roczniki mialy/mają cyrk dzięki deformie i robią nieco okrojona wersje gimnazjum w dwa lata...
                                          • lily_evans11 Re: szmytka1 06.11.19, 10:31
                                            Żartujesz, prawda? Mówimy o obecnych klasach 7. Zamiast 3 godzin przyrody jest 8 nowych przedmiotów.
                                            • mia_mia Re: szmytka1 06.11.19, 10:43
                                              Biologia i geografia są chyba od 5 klasy, w siódmej dochodzi chemia i fizyka
                                              • slonko1335 Re: szmytka1 06.11.19, 10:56
                                                Obecne 7 klasy w 6 klasie miały jeszcze przyrodę a od tego roku mają biologię, geografię, chemię, fizykę i dodatkowy język obcy. Mam dziecko w 7 klasie.
                                              • cherry_lady007 Re: szmytka1 06.11.19, 11:45
                                                Moja córka jest w 7 klasie i doszły jej biologia, geografia, chemia i fizyka. Do końca 6 klasy miała tylko przyrodę.
                                        • arwena_11 Re: szmytka1 08.11.19, 23:23
                                          W gimnazjum dochodziła biologia, geografia, fizyka i chemia.
                  • angazetka Re: szmytka1 05.11.19, 12:56
                    kurt.wallander napisała:

                    > szmytka1 napisała:
                    >
                    > > Nie wiem, w jakim jesteś wieku, ale ja w przedgimbusialnym.
                    >
                    > Ale co ty porównujesz, szkołę za PRL z aktualną?

                    Jestem w wieku przedgimbusialnym, a PRL się skończył na rok przed tym, jak poszłam do szkoły wink
                • komorka25 Re: szmytka1 05.11.19, 08:07
                  szmytka1 napisała:
                  > ... były te cymbały do nauczenia się cymaba
                  > lenia, na technikę coś tam uszyć na piątek, na plastykę rodzine pastelami robi,...

                  Podziwiam. W której szkole jest obowiązkowa gra na cymbałach? I jak to jest uczyć się samemu? Do tej pory myślałam, że robi się to pod ścisła kontrolą (i korektą) nauczyciela. Nie rozumiem dlaczego dziecko ma w domu szyć i rysować - na ocenę, przypuszczam. Dlaczego nie robi tego na lekcjach?
                  • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 10:50
                    Pewnie z tego samego powodu ma szyc i malowac, dla ktorego rozwiazuje zadania z matematyki i innych przedmiotow. By utrwalic umiejetnosci, przecwiczyc i nauczyc sie systematycznosci i pracy samodzielnej itp bzdety. Dzieki temu nie jeczy olaboga znowu lekcje. A cymbaly, coz ironia zbedna skoro wiesz, ze o dzwonki chodzi.
                  • ichi51e Re: szmytka1 05.11.19, 10:52
                    Bo w 45 min to mozesz najwyzej zaczac z szyciem (czy robieniem na drutach) jak nie masz wprawy to szalik ci nawet kilka dni zabierze
                    • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 11:40
                      No dokłądnie jest jak piszesz, np. teraz 3 lekcje na uczenie sie ściegu jakiegoś i jest praca domowa, pani patrzy czy faktycznie ćwiczyli ten scieg. Po to jest praca domowa, by przecwiczyc umiejętność, ktorej podstawy pani przekazała na lekcji. To co mają uszyc, robią od podstaw, planują wykroj, rysują go, będą wycinali i podejrzewam, że na to zejdzie im 45 minut. Na lekcji pani sprawdza obecność, sprawdza prace z zeszłego tygodnia, ktoś zawsze wymaga pomocy przy tych pracach ręcznych i 45 minut pyknie raz dwa a wykroj nie zrobiony wink
                    • lily_evans11 Re: szmytka1 06.11.19, 10:34
                      Chyba bym śmiechem zabiła nauczycielkę, która by przy takim oblozeniu przedmiotami kazała jeszcze szyć albo malować w domu. U nas plastyczka się wyrabia. Nieobecni mają kończyć pracę na konsultacjach, a nie w domu. Z techniki projektowali pokój, robili sprzęty z kartonu, większość tego musiała zmieścić się na lekcji. W domu można było co najwyżej coś dorobić. Generalnie założenie jest takie, że uczeń pracuje w szkole pod okiem nauczyciela i za to jest oceniany.
                      • szmytka1 Re: szmytka1 06.11.19, 11:30
                        nam to odpowiada, nie mam zadnego ale d nauczycielki. W naszym podreczniku jest szycie czegoś am a nie dom kartou, wiec dziecko uczy sie szycia.
                        • lily_evans11 Re: szmytka1 06.11.19, 16:28
                          Podejrzewam, że nasza też by to szycie podganiała na lekcjach, a resztę kazała zrobić na konsultacjach i nie zmuszałaby do robienia czegokolwiek w domu. Za to obydwie panie, od plastyki i techniki, cenię ogromnie. Praca idzie sprawnie, szkoła zbiera kasę i zapewnia materiały i dzieci oceniane są uczciwie, za swoje własne ściegi, domki, witraże czy komu co tam wpadnie do głowy.
                  • little_fish Re: szmytka1 05.11.19, 11:21
                    Na cymbałach pewnie w żadnej , na "cymbałkach" czyli dzwonkach chromatycznych, w wielu. Nauczyciel pokazuje zasadę, grę ćwiczy się w domu, podobnie jak robią to uczniowie szkół muzycznych
                    • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 11:35
                      wyglądało to tak, ze w klasach 1-3 grali na dzwonkachtych nieskomplikowanych, 10 tonowych chyba. Poznali wtedy nuty i grali sobie proste melodie. Od klasy 4 grają na dzwonkach 27tonnowych, oraz na flecie. Melodie nadal nie powalają stopniem trudności, ale coś tam można posłuchac jak brzeczy. No i normalnie z lekcji na lekcję jest zadana kolejna melodia do zagrania, albo na tych dzwonach albo na flecie. Trzeba przećwiczyc, po prostu nauczyć się na pamięć jaki dzwiek uderzyć, by wszystko ułożyło się w plynną melodie. Co tu jest do tłumaczenia nie wiem. To nie są wirtuozi, co spojrzą na nuty i już grają na 5, muszą sobie poćwiczyć.
                    • ichi51e Re: szmytka1 05.11.19, 11:44
                      Byloby fajnie gdyby uczyli na cymbalach... fajny instrument taki rzewny
                      • szmytka1 Re: szmytka1 05.11.19, 11:57
                        Jak na 1 wywadówce w 4 klasie podniósł się lament, ze trzeba dzwonki kupić (koszt 30-50 zł za plastikowe), to mam dziwną pewność, że kosztowniejszego instrumentu by nie kupili. Rodzice próbowali wymóc na wychowawczyni, żeby interweniowała w tej sprawie u nauczycielki muzyki. No i jeszcze chcieli żeby na plastykę mniej materiałow trzeba było nosić, ale fakt, duzo różnych plastycznych prac robią i wyprawka na plastykę jest kosztowna u nas. Wracając do dzwonkow, to trzeba targać ze sobą do szkoły. A jak wypada wf to niesie się sprzęt basenowy i dzwonki, plecak też nielekki. Dobrze, że szkoła blisko wink Gdyby jeszcze w szkole był komplet instrumentów, tak żeby nie przynosić z domu, to byłaby bajka i niechby grali nawet na wspomnianym wyżej pianinie, czy cymbałach wink
    • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 20:57
      Ja mam odwrotny problem, zaczynam się zastanawiać czy nie wprowadzić jakiś prac domowych, bo w domu dziecko nic nie robi. Niby to pierwsza klasa, ale dwa miesiące szkoły, a póki co jedyne co zrobił to przeczytał lekturę. Książki czy ćwiczeń nigdy do domu nigdy nawet nie zabrałuncertain
      • bookends Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 12:35
        Moje nawet lektury nie miało... Czaaaasem jakieś bzdety w ćwiczeniach. Zastanawiam się czy w ogóle się czegoś uczą, bo książki zostają w szkole. Też 1 klasa.
    • viridiana73 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 21:02
      Karkówka we środę to dobry pomysł. Czy może z grilla?😀
    • tanebo2.0 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 21:08
      Taka jest cena 500+ Zupełnie mi was nie żal...
      • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 21:18
        Jaka znowu cena 500+?
        • berdebul Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 21:31
          Deformę zrobił PiS. PiS wygrał socjal programami z serii Patologia+.
        • marusia.00 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 22:29
          Bredzi.
    • lajtova Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 21:18
      Z wykształcenia jestem historczyką i mnie bardziej przeraża co obecnie jest przekazywane dzieciakom na lekcjach.
      Dziś syn odrabiał historię i to jest przerażające.
      • sylwus34 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 21:21
        Ale, że co?
      • akn82 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 21:24
        Możesz napisać coś więcej? Co cię przeraża?
        • lajtova Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 21:31
          Formowanie młodych ludzi doborem tematów. Z podręcznika wylewają odmieniane na wszelkie sposoby słowa naród, patriotyzm, tradycja.
          Dzien pamięci o tzw żołnierzach wyklętych jest nazywany jednym z najwążniejszych świąt.
          W czwarte klasie jest przekrojówka, ale dobór tematów od czapy. Na siłę wrzucony temat zakonów i Jana Pawła II.
          Brak jakiekolwiek meijsca na własne myślenie. Wszystko podane jednostronnie.
          • beverlyja90210 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 22:53
            Właśnie przerabiałam z corka sprawdzian z historii i jedno z pytań jakie brzmiało jak możesz wyrazić swoją miłość do ojczyzny w trakcie wojny i w trakcie pokoju. Nie wiem czy dla 9 latków to takie oczywiste
          • konsta-is-me Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 23:03
            Ale co zlego w uzywaniu slow " narod " ?
            I dlaczego to przeszkadza w mysleniu ?
            Juz pomijajac te nieszczesne zakony, bo rozumiem ze wszystkim sie kojarzy z obecna sytuacja polityczna ,w czym wlasciwie jest problem i na czym ma polegac samodzielne myslenie w tym przypadku lub jego brak?
            • tanebo6.0 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 06:12
              Naród kojarzy się z nacjonalizmem.
            • lauren6 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 08:32
              Dlaczego naród, a nie społeczeństwo? Zastanów się.
              • ira_08 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 19:24
                Pewnie dlatego, że to nie to samo...
          • aagnes Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 07:19
            a w 6 klasie nic tylko wojny religijne i te smieszne histeryczne prostowanie, ze inkwizycja to te kilkaset ofiar i zadnych tortur nie było, byli traceni bardzo humanitarnie. cały dział totalnego bełkotu. odpuszczam to córce zupełnie, niech wkuwa matme i angielski.
            • biala_adelajda Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 16:40
              > i te smieszne histeryczne prostowanie, ze inkwizycja to te kilkaset ofiar i zadnych tortur

              Ten material jeszcze przede mną, wiec do konkretow się nie odniosę, ale tak ogolnie na temat inkwizycji w popkulturze funkcjonuje masa mitów.
          • odnawialna Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 10:21
            A to nie tylko na historii. Mnie wkurza ta wszechobecna apoteoza wojny i patriotycznej chwały. Jesteśmy ponad 70 lat po wojnie, a co chwila wojna i wojna.
            Dziecko na rajd idzie i wraca z komiksem o wojnie Waleczny Tadzio. Co chwilę jakieś patriotyczne bzdety, właśnie na piątek mamy ciastka patriotyczne piec, jakby patriotyzm na pieczeniu ciastek polegał.
            • memphis90 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 11:52
              Z dwojga złego lepsze patriotyczne ciastka niż patriotyczne ustawki w kiboli w patriotycznej odzieży...
              • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 08:11
                zaczynaa sie od ciastek
          • memphis90 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 11:49
            >W czwarte klasie jest przekrojówka, ale dobór >tematów od czapy
            Wcale nie od czapy. Bardzo zgrabny przekrój wyszedł. Początki państwa polskiego, Mieszko, Chrobry, Kazimierz Wielki, Krzyżacy, rozbiory, największe powstania. Oczywoscie są tez głupoty typu dzień żołnierza wykletego jako najważniejsze świeto w kraju...

            >Brak jakiekolwiek meijsca na własne myślenie. >Wszystko podane jednostronnie.
            A w dawnym programie, kiedy przez rok dzieci walkowaly Spartę, Grecję i piec rodzajów kolumn, a w kolejnych latach stu królów na stulecie, niezależnie od tego, czy ci dokonali czegokolwiek poza wyhodowaniem sobie podagry, i piec tysięcy walk na piętnastu różnych frontach pod dowództwem osiemdziesięciu dowódców - wtedy było mnóstwo miejsca na "własne myślenie"?
          • rulsanka Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:37
            Zakony nie są na siłę, bo w czasach średniowiecza pełniły rzeczywiście ważną rolę. W dodatku jest to jeden z nielicznych tematów obyczajowych, pokazujących jak ludzie żyli w danym okresie, a nie związany z wkuwaniem na pamięć dat.
          • znowu.to.samo Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 23:10
            Tak samo w reżymowym radiu jedynka non stop lecą audycje o patriotach, poległych czy innych weteranach. To jest wszystko owszem ważne, ale widać że jest to temat na który kładzie sie szczególny nacisk. Pytanie po co. Czy tylko aby czcić pamięć weteranów czy sie szykujã na coś???
      • australijka Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 21:35
        Nie martw się My Polacy już nauczeni, że co innego w książce a co innego w głowie. Ja w latach 50-tych tez uczyłam się historii z książki a Ojciec zębami zgrzytał. On mówił a ja wiedziałam, że to nie na lekcji się przyda. Takie jakieś to życie ciągle zakłamane.
        • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 06:43
          10/10 (prawidlowa odpowiedz to... ale, tego nie pisz...)
    • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 21:25
      Ja też się dziś zirytowałam na szkołę. Nauczycielki nie było przez miesiąc, zaraz po powrocie zapowiedziała duży sprawdzian z materiału "przerobionego" na zastępstwach i wyjechała na librusie z tekstem, czego mają w domu nauczyć RODZICE. Jutro wybieram się do dyrektora ustalić stawki.
      • ga-ti Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 21:37
        Na Librusa wchodzę gdy muszę, czyli gdy dziecko wyraźnie poprosi albo przed zebraniem. Konkursy, zastępstwa itp. dziecko powinno zapamiętać samo, wszak za moich czasów dawaliśmy radę, współczesne dzieci nie są głupsze. O ocenach raczej mówi, gdy nie powie to trudno, może zdąży poprawić zanim sama się dowiem. Nieobecności nie zatwierdzonych przeze mnie nie ma, gdy się pojawią to się i tak dowiem, a że później, no trudno.
        Nie jestem zwolenniczką ciągłej kontroli dzieci, moje w 6 klasie, bez przesady, co trzeba to zapamięta.
        Uważam też, że to dziecko powinno być poinformowane przez nauczyciela, co się będzie w szkole działo, do czego i z czego ma się przygotować, co odrobić, co przeczytać itp. Rodzic powinien być informowany na bieżąco o sytuacjach nietypowych związanych głównie z zachowaniem dziecka bądź problemem w klasie.
        Mam wrażenie, że się zdejmuje z dziecka-ucznia odpowiedzialność za jego działkę życia, czyli naukę i rzeczywistość szkolną, jednocześnie przerzucając na rodzica obowiązki dziecka i nauczyciela. Nie podoba mi się to.
        • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 21:52
          Zgadzam się, z tym, że moje w 2 klasie, więc zaglądam częściej. U nas pani napisała wprost do rodziców "proszę o nauczenie dzieci tego i tego". To już bezczelność i duża przesada.
          • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 22:43
            Czego takiego trzeba dzieci nauczyc w 2 klasie?? Tak z ciekawosci pytam. Z czemo ma byc sprawdzian w 2 klasie???
            • makurokurosek Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 22:50
              Choćby tabliczki mnożenia lub ortografii. Ogólne zasady dziecko pozna w szkole, ale zarówno tabliczkę mnożenia jak i ortografię trzeba wyćwiczyć.
              • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 23:06
                NO wiec własnie pytam. Ktos liczy ze nauczyciel nauczy tabliczki mnożenia??/ Tego sie własnie dzieciak uczy powtarzajać (albo ucząc sie liczyc na placach)...
            • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 09:27
              Wystarczy jeden pytajnik na końcu zdania - nie musisz wrzeszczeć we wszystkich swoich postach (tego można się nauczyć w 2 klasie). Można się także nauczyć czytania tekstu ze zrozumieniem - dla wszystkich poza tobą jest jasne, że oburzam się postawą nauczycielki, a nie tym, że dzieci mają coś poćwiczyć w domu. Gdybyś miała w 2 klasie coś więcej niż szlaczki, to może byś to pojęła.
              Zaspokoję twoją ciekawość: chodzi o materiał z dwóch miesięcy z języka obcego. Dzieci mają się nauczyć fonetycznie i pisemnie słówek, zwrotów i zdań. Szkopuł w tym, że nie utrwalały materiału, nie dostawały (i również teraz nie dostały) żadnych ćwiczeń, zadań domowych, a połowa materiału nie została przerobiona w ogóle. Tym, zdaniem nauczycielki, mają się zająć rodzice.
              • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 09:38
                Torzej jak rodzic nie spika...
                • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 10:08
                  Ale serio musi spikać? Na zadnych zajeciach z jezyka (ani szkolnego ani prywatnego) nie włożą twojemu dziecku do głowy słowek. tego dzieciak sie musi sam nauczyć, powtórzyć w domu.
                  • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 11:54
                    drugoklasista i uczenie się pisowni słówek, zwrotów i zdań w domu na pamięć to jakaś porażka jest totalna, niech ten drugoklasista dobrze pisać się po polsku nauczy najpierw a nauczyciel od anglika zapozna z metodyką nauczania małych dzieci...
                    • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 12:58
                      No wlasnie niestety tak to dziala w szkole polakiej. Z polskiego pani mowi ze dyktand nie bedzie do stucznia bo dzieci przeciez dopiero poznaja litery, pani od angielskiego wie lepiej i na pierwszej lekcji oczuekuje zapisania - desk rubber pencil i Hello, I’m Ziutek Kowalski
                      • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 12:58
                        *polskiej
                      • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:12
                        wow co za zmiana punktu widzenia
                      • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 13:29
                        Ale to jest w programie. Pretensje do piszących program.
                        • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 13:37
                          pisanie po angielsku? w czasie mojego piątoklasisty na pewno w klasach 1-3 nie było, coś się zmieniło znowu?
                          • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 13:43
                            na koniec 3 klasy - W zakresie wypowiedzi pisemnych uczeń: 1) przepisuje wyrazy i proste zdania, 2) pisze pojedyncze wyrazy i zwroty; ) 3,)pisze bardzo proste i krótkie zdania według wzoru i samodzielnie. Sory ale "Dzieci mają się nauczyć fonetycznie i pisemnie słówek, zwrotów i zdań. Szkopuł w tym, że nie utrwalały materiału, nie dostawały (i również teraz nie dostały) żadnych ćwiczeń, zadań domowych, a połowa materiału nie została przerobiona w ogóle. " mi się jakby w tym nie mieści odnośnie dzieci które rozpoczęły drugą klasę...
                            • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 14:36
                              Wychodzi na to, że całkiem nieźle się orientujesz Słonko i słusznie Ci się nie mieści. Naszej dyrekcji tez sie nie mieści i sprawa została załatwiona w ciągu 1 dnia.
                              • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 16:58
                                heh,cóz moim dzieciom też w pewnym momencie trafił się nauczyciel któremu się edukacja wczesnoszkolna pomyliła z gimnazjum i byłam bardzo dobrze zapoznana z podstawą ale fakt to trzy lata temu było...jedni nie pozwalają na takie traktowanie sowich dzieci i siebie i widzą w tym jendka coś dziwnego i nienormalnego , inni zmuszają do nauki po 8 godzinach w szkole w aucie i każą wkuwac w weekendy...fajnie, ze się udało zalatwić...
                          • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 16:50
                            Tak jest. U nas tez rodzice pytali bo nie kazde dziecko pisze w 1 klasie ( w 2 to chyba dziwne jak dzieci pisac nie umieją). Od czasów twojego 5 klasisty chyba juz 2 rayz sie program zmienił...
                            • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 16:54
                              Ja tam w tym nic dziwnego nie widzę, poprawnie pisać do tej pory uczy się ciągle moja siódmoklasistka i z tego co mi wiadomo jeszcze trochę będzie w swoim ojczystym języku...no ten program aż tak znowuż się jednaka nie zmienił...
                              • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 17:27
                                Zmienił sie w momencie jak poszły do szkoły 6latki. One do konca LO idą innym programem. Potem jak poszły 7 latki jest inny program. Aktualnie w podstawówce są 3 albo 4 rózne programy....
                                • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 17:32
                                  mój szedł jak poszły 6-latki ale chyba się zmienił jak wróciły 7-latki....tak cy owak nie zmieniło się na to czego oczekiwała ta nauczycielka od dzieci po pierwszej klasie...
                            • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 20:34
                              hanusinamama napisała:

                              ( w 2
                              > to chyba dziwne jak dzieci pisac nie umieją

                              Umieją pisać ale niektórym ciezko przychodzi pisanie ze słuchu po ang. Chociaż z poprzedniego sprawdzianu, gdy materiał został przerobiony oceny były całkiem niezle. Tym razem nie został przerobiony a nauczycielka zleciła to nam.
                              • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 08:16
                                sa dzieci co nie umieja (albo umieja od biedy drukowanymi) jak sie nie uczyly to skad maja umiec?
                        • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 14:39
                          Jesteś pewna, czy tak tylko sobie piszesz, żeby poćwiczyć budowanie zdań?
                          • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 16:54
                            Jestem pewna bo u nas było pytanie do nauczyciela. Program jest niespójny. Dzieci w 1klasie uczą sie pisać i jednoczesnie wyrazów po angielsku....ale Pani powiedziała ze w 1klasie nie bedzie pytać z pisowni (natomiast był sprawdzian z czytania wyrazów po angielsku, łatwy i dzieciom poszło dobrze). Dzieci cwiczą i tyle.
                            • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 20:30
                              I co z tego wynika, ze u was był łatwy sprawdzian? Bo się pogubilam...
                              • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 21:47
                                Odpowiedziałam na pytanie, ze tak jest w programie. Cały program klas 1-3 jest do poprawy. Dzieci uczą sie literek cały rok!! Kazdy nauczyciel ci powie ze wystarczy pół roku. Dzieci w klasach 1-3 maja bardzo mało materiału a potem zaczynają sie schody od 4 klasy. Skoro zerówka jest obowiązkowa przeniesc nauke liter i cyfr to przedszkola. W szkole od 1 klasy czytać i pisac z dziecmi, mozna spokojnie poprzesuwać tak materiał ze dzieci więcej beda sie uczyc juz od 1 klasy i nie bedzie przeskoku do 4 trudnej klasy.
                                • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 23:24
                                  hanusinamama napisała
                                  >Dzieci uczą sie literek cały rok!!
                                  Ty nadal uczysz sie interpunkcji.
                                  Nie, u nas dzieci uczyły sie literek w przedszkolu a ćwiczyły to w zerówce.

                                  > Dzieci w klasach 1-3 maja bardzo mało materiału
                                  Mysle, ze u nas maja tyle ile wystarczy w tym przedziale wiekowym. Dzieci w klasie bez problemu radzą sobie z podstawa i nawet angielskim, pod warunkiem, ze lekcje sie odbywają. Z rzeczonym sprawdzianem tez pewnie niezle by sobie poradziły wiec podstawowym problemem jest ego pani.

                                  a potem zaczyn
                                  >skoro zerówka jest obowiązkowa przeniesc nauke liter
                                  > i cyfr to przedszkola.
                                  Tak jest u nas

                                  >W szkole od 1 klasy czytać i pisac z dziećmi
                                  Tak jest. W pierwszej klasie były 4 lektury.
                                  • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 23:38
                                    Wiem bo moje dziecko tez miało literki w przedszkolu...co nie zmienia faktu, ze program klasy 1 zakłada poznawanie literek od nowa. Paranoja. Wiem ze w szkole są lektury, moje dziecko aktualnie czyta pierwszą. Co nie zmienia faktu, ze w klasach 1-3 materiału jest za mało, spokojnie mozna go przyspieszyć własnie po to aby nie było nagłej róznicy w klasie 4....
                    • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 13:28
                      2klasista nie umie pisać??
                      • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 13:38
                        drugoklasista poprawnie pisać się ciągle uczy w języku polskim
                      • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 14:34
                        Ty nie umiesz ani pisać ani czytać wiec chyba cię nie dziwi, ze niektóre dzieci mogą nadal mieć z tym problem w 2 klasie.
                        • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 16:51
                          NO tak jestem zdziwiona. U mnie w 1 klasie pani juz uczy dzieci pisowni wyrazów. Maja zeszyty i piszą wyrazy po angielsku.
                          • lily_evans11 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 19:51
                            Ale po co?
                            • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 21:51
                              Po pierwsze to pytanie do piszących program. Po drugie nie rozumiem czemu to jest złe. dzieci od poczatku uczą sie pisowni, czytania wyrazów po angielsku. To takie złe?? Nauka przez zabawe angielskiego była w przedszkolu
                              • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 23:26
                                Nie przez zabawę tylko ze słuchu. Ile znasz języków? ( oczywiście abstrahuję bo nie to było tematem mojego postu).
                                • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 23:35
                                  Jakie to ma znaczenie? Znajomośc jezyków coś tu zmienia?? Moim zdaniem dobrze ze dzieciaki uczą sie ppisowni i czytania...to nie ejst ich pierwszy kontakt z tym językiem.
                                  • berdebul Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 09:44
                                    Ogromne. Tak się nie uczy dzieci języków. Uczy się ze słuchu, jak ojczystego. Zanurza w języku. Pisanie i wprowadzanie pojęć dotyczących gramatyki, często czesciej niz na „polskim” kończy się tak, że duży procent Polaków nie otwiera paszczy i nawet lodów sobie nie kupi, dopóki nie przemyśli gramatycznej poprawności wypowiedzi.
                  • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 08:14
                    tak myslisz bo cos tam kumasz z angielskiego i zawsze mozesz dzieciaka odpytac. a wyobraz sobie za masa ludzi w ogole nie zna angielskiego - mowi poprosze "oranGe, to cytrynowe" kupujac sok w sklepie. Taki ktos moze tylko zaszkodzic dziecku pomagajac w nauce wiec lepiej zeby nic z dzieckiem nie przerabial.
                    • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 11:27
                      Dokładnie, weź zamiast angielskiego wstaw sobie francuski czy perski i już sprawa wygląda trochę inaczej prawda? Trzeba mieć trochę wyobraźni, żeby w życiu wyjść poza "a moja córka..."
              • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 10:07
                Wrzeszczec byłoby tak ?!!!! Ale moze sie myle i wykrzyknik do czego innego słuzy? PO drugie moje dziecko uczy sie jezyka w szkole i prywatnie. W zadnym z tych miejsc nie wkłada sie mojemu (ani innym) dziecku słówek do głowy. Dziecko ma sie tego nauczyc w domu.Ma rozpisane na planie zajec co kiedy ćwiczy. Ja sprawdzam czy sie nauczyła.
                • berdebul Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 12:09
                  Tak nie powinno się uczyc języka, nie na samym początku. Fascynuje mnie rozbieżność metodyki nauczania na studiach i praktyki.
                • bookends Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 12:40
                  Nie wiem jak twoje, ale moje przyswaja słówka i zwroty na lekcji. I to całkiem nieźle to robi. Po to tam chodzi.
                • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 12:43
                  Nie masz pojęcia o czym mówisz.
                • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 12:50
                  Oświeć mnie do czego służy kilka pytajników i wykrzykników w niemal każdym twoim poście.
                  Moje dziecko uczy się i w szkole i prywatnie i w domu, bo ja sama znam kilka języków i kończyłam szkołę średnią zagranicą, więc u nas to naturalne. Nie o tym jednak dyskusja.
                  • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 13:27
                    A o czym? (jeden pytajnik). Piszesz ze dziecko musi ogarnąc słówka w domu. Cóż w tym dziwnego?? Pytałam sie czego takie rodzic ma nauczyć w 2 klasie. Bo rozumiem ze byłaby afera w 7 np - nie było fizyka i nauczyciel wymaga ze rodzic przerobi z dzieckiem materiał z miesiąca. Ale w czym problem ze dziecko ma nauczyć sie słówek w domu?
                    • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 13:41
                      W niczym. Czytaj ze zrozumieniem. Problem w tym, ze nauczycielka wydaje polecenia rodzicom. Niech zleci naukę dzieciom.
                      • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 16:48
                        Ale jak nauczyciel zleca dzieciom to na forum i w szkole jest raban, bo to małe dzieci i czemu nie powiadomieni rodzice. Ile razy tu było ze np nauczyciel nie wpisuje w Librusa co dzieci maja zadane albo ze dziecko nie zrobilo jakiejs pracy plastycznej bo nauczyciel powiedział do dzieci a powienien ogłosic to rodzicom. Moze nauczycielka jest po takiej awanturze.
                        • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 19:12
                          Normalnie nauczyciele wpisują informsację do terminarza: sprawdzian, materiał taki a taki. Ta pani poleciła rodzicom przerobienie materiału z dziećmi. Rozumiesz różnicę?
                          • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 21:54
                            Tak rozumiem, doczytałam tez ze bylaś u dyrektora ktory sprawe załatwił. Nie wiem nadal co jest złego w tym ze dzieci od poczatku nauki uczą sie same uczyć. Moja sama uczy sie słowek, zwrotów na angielski prywatny czy ten szkolny. Przynosi mi książke zeby ją przepytać. Nie wiem tez co jest do przerabiania w nauce słowek. Ich sie trzeba nauczyć. Dziecko sie uczy, rodzic odpytuje
                            • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 22:08
                              No to pozwalniajmy tych nauczycieli, skoro wystarczy podręcznik i rodzic, który odpyta.
                              • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 22:11
                                Ja mowie o słowkach. Znam kilka jezyków i chyba tylko w hiszpanskim słówka to 80% całego jezyka....
                              • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 22:26
                                Nie da sie jest obowiazek edukacyjny. A ze to dziala widac po ed - wiekszosc dzieci w ed radzi sobie lepiej niz w szkole.
                              • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 23:31
                                Prawda? Genialne te dzieci, które w wieku 8 lat biorą książkę i lecą z programem.
                                • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 23:40
                                  Serio genialne?? Bo biorą ksiazke i powtarzają słówka na następną lekcję? No nie wiem...ale skoro tak to mam genialne dziecko. I nie tylko ja. Tylko ze do tej pory zupełnie co innego uważałam za objwy bycia genialnym
                                  • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 23:45
                                    hanusinamama napisała:

                                    > Serio genialne?? Bo biorą ksiazke i powtarzają słówka na następną lekcję?
                                    Nie. Ogarniają program, którego nigdy nie przerabiały w szkole. Nie słówka z poprzedniej lekcji bo to przeciętny uczeń robi na świetlicy.

                                    No ni
                                    > e wiem...ale skoro tak to mam genialne dziecko. I nie tylko ja. Tylko ze do tej
                                    > pory zupełnie co innego uważałam za objwy bycia genialnym
                                    Możesz sobie uważać.
                                    • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 00:00
                                      Ale przeciez napisałaś, ze byłaś u dyrektora i on załaytwił sprawe. Rodzice nie maja niczego uczyć dzieci...wiec o co chodzi dalej?
                                      • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 00:18
                                        Odpowiadam na twoje zapytania. Ja mam sprawę załatwiona.
                                  • zetkaad Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 09:24
                                    1 Podczas strajku nauczycieli dziwiłaś się, gdy forumki pisały, że pogram szkolny opanowały same, bo nauczyciel robił wszystko poza realizacją programu!
                                    2 Tak, są dzieci, które nie są tak genialne jak twoje. Może od razu do branżówki 7 latkam?
                                    3 dlaczego dyskusję prowadzisz w tak napastliwy sposób?
                            • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 23:30
                              hanusinamama napisała:

                              > Tak rozumiem, doczytałam tez ze bylaś u dyrektora ktory sprawe załatwił. Nie wi
                              > em nadal co jest złego w tym ze dzieci od poczatku nauki uczą sie same uczyć.
                              Całkiem same bo nauczyciela nie było. Całkiem. A pani pisze "proszę nauczyć dzieci..."

                              M
                              > oja sama uczy sie słowek, zwrotów na angielski prywatny czy ten szkolny.
                              Sama je znajduje w książce i sie ich uczy? Przerabia kolejne rozdziały? Sprawdza wymowę w słowniku? Sama układa sobie ćwiczenia?

                              Przyno
                              > si mi książke zeby ją przepytać. Nie wiem tez co jest do przerabiania w nauce s
                              > łowek. Ich sie trzeba nauczyć. Dziecko sie uczy, rodzic odpytuje
                              Jak sie odpytuje pisownię?
                              • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 23:41
                                Nie bo moja jest w 1 klasie, twoje jest w 2. To raz.
                                Jak sie odpytuje pisownie? Serio. "kochane dziecko napisz mi po angielsku "czerwony, zielony, żółty".
                                • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 23:52
                                  hanusinamama napisała:

                                  > Nie bo moja jest w 1 klasie, twoje jest w 2. To raz.
                                  Czyli za rok realizujecie podstawę w domu, tak?

                                  > Jak sie odpytuje pisownie? Serio. "kochane dziecko napisz mi po angielsku "czer
                                  > wony, zielony, żółty".
                                  A skąd dziecko ma wiedzieć, skoro w szkole nigdy tego nie miało?
                                  Z innych przedmiotów pani pisze w zeszycie "czerwony, zielony, żółty"i dzieci wiedza, ze maja przećwiczyć z każdego kilka linijek. A tu ja mam to napisać?

                                  PS. Mam nadzieje, ze "czerwony, zielony, żółty" to przykłady bo to u nas było w przedszkolu. Zainteresuj sie poziomem. Piszą wyrazy, zwroty i zdania.
                                  • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 00:01
                                    Serio dzieci pisały i czytały nazwy kolorów po angielsku....
                                    • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 00:03
                                      Tak, w przedszkolu.
                                      • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 00:06
                                        W przedszkolu pisały i czytały po angielsku...i nagle ci przeszkadza ze tego sie wymaga od nich w 2 klasie. NO ciekawe. Ale ok wygrałaś forumową przepychankę. Pani miała pomysł od czapy. Za to przedszkolnego poziomu gratuluje.
                                        • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 00:09
                                          Tak. Proste słówka typu kolory i sobie je pisały po śladach. Nie, przeszkadza mi, ze sie wymaga ode mnie, w dodatku nie przerabiając materiału w szkole.
                                    • black.emma Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 00:06
                                      hanusinamama napisała:

                                      > Serio dzieci pisały i czytały nazwy kolorów po angielsku....
                                      W przedszkolu tak, ale teraz sa bardziej skomplikowane wyrażenia i zdania i tych nauczycielka wymaga bez przerobienia materiału. Rodzic ma nauczyć od odstaw, rozumiesz?
                                  • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 06:44
                                    no to macie wysoki poziom z angielskiego. U nas w pierwszej klasie jest treetops i tam jak najbardziej zaczyna sie od zolty brazowy pomaranczowy i Hello I’m X. W kolejmym unicie jest This is a ... jakis bardziej zaawansowanych zwrotow jeszcze nie widzialam
            • aga_mon_ber Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 07.11.19, 14:26
              Np moje dziecko w kl 2, miało sprawdzian z pierwszego działu (j,ang).
              Pani napisała info na elektronicznym dzienniku.

      • marusia.00 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 22:35
        black.emma napisała:

        wyjechała na librusie z tekstem, czego mają w domu nauczyć RODZICE.
        > Jutro wybieram się do dyrektora ustalić stawki.

        Ale naprawdę powinnaś iść do dyrekcji, tzn. najpierw do tej nauczycielki a jesli nie zmieni decyzji to do jej przełożonego. Najlepiej z innymi rodzicami. Serio to jakiś matrix.
    • muchy_w_nosie Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 21:31
      Nie narzekam, ale ja mam jedno dziecko, jakbym miała troje to pewnie bym śpiewała jak ty.
      • grey_delphinum Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 21:45
        U nas też weekend załadowany, ale ja tu widzę przede wszystkim winę mojego syna - gdyby uczył się więcej od poniedziałku do piątku (a nie siedział nad komórką czy kompem), to weekendy byłyby luźniejsze.
        A tak wypracowanie zadane we wtorek na jutro pisał dopiero wczoraj, choć mógł zacząć wcześniej (pół dnia mu zeszło z przepisywaniem, więc sobota na straty). Na klasówkę we wtorek (zadaną półtora tygodnia temu) też uczył się dopiero dzisiaj, bo przecież wcześniej "nie było kiedy" (acha...).
        Czas po prostu przecieka mu między palcami i potem w weekend mamy kumulację.

        Inna sprawa, ze w 7 klasie ma w chusteczkę lekcji i 4 razy w tygodniu po południu zajęcia dodatkowe (sport, harcerstwo, angielski), ale tu już ja poczuwam się do winy, bo się na to zgodziłam i czas na naukę jednak się skurczył...
        • grey_delphinum Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 21:55
          Jeszcze dopiszę, że to w sumie bardzo zależy od dziecka. Moja starsza córka b. szybko odrabiała lekcje, często w szkole na przerwach lub zaraz po lekcjach. Uczyła się tez na bieżąco, bo z racji uprawianego kiedyś hobby i sportu musiała mieć wolne weekendy. Młodszy syn wszystko przeciąga w nieskończoność, robi zadania lub uczy się na sprawdzian dopiero wtedy, gdy ma nóż na gardle. Większość nauki pozostawia na weekendy, a potem się awanturuje, że nie ma wolnego. Ech, ta logika wink
          • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 06:50
            Warto nad tym popracowac bo to sie potem msci. Jak teraz sie nie wyuczy pozniej bedzie trudniej. Moze wprowadzenie rutyny pomoze? Tez tak mam i naprawde to mnie potem w d ugryzlo. Tyle ze to trzeba by jakos przemyslec i rozsadnie wprowadzic bo opor duzy. To nie jest lenistwo zapominalstwo czy odkladactwo ale organiczna niemoc do zebrania sie chyba ze jest noz na gardle. A potem w ataku paniki efektywnosc 400% i utwierdzasz sie ze w sumie to tak dobrze - jaka oszczednosc czasu!
            • grey_delphinum Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 07:56
              Dokładnie jest tak jak piszesz. Prokrastynacja szkolna w pełnym rozkwicie sad
              Nie bardzo wiem, jak z tym walczyć - na razie jest metoda bata i marchewki, ale to przynosi małe efekty. Po prostu sam musi kiedyś dojrzeć do zmiany - obiecuje, że będzie to w ósmej klasie wink
              • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 09:11
                Ja byłam takim dzieckiem, nie zmieniłam się nawet na studiach, po kolejnej zarwanej nocy obiecywałam sobie systematyczność i na tej obietnicy się kończyło.
                Z dobrych rzeczy to jeśli próbowałam napisać czy nauczyć się nie na ostatnią chwilę, to zajmowało mi to strasznie dużo czasu, jeśli robiłam na ostatnią chwilę szło szybciutkowink
        • frey.a86 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:19
          grey_delphinum napisał(a):

          > U nas też weekend załadowany, ale ja tu widzę przede wszystkim winę mojego syna
          > - gdyby uczył się więcej od poniedziałku do piątku (a nie siedział nad komórką
          > czy kompem), to weekendy byłyby luźniejsze.
          > A tak wypracowanie zadane we wtorek na jutro pisał dopiero wczoraj, choć mógł z
          > acząć wcześniej (pół dnia mu zeszło z przepisywaniem, więc sobota na straty). N
          > a klasówkę we wtorek (zadaną półtora tygodnia temu) też uczył się dopiero dzisi
          > aj, bo przecież wcześniej "nie było kiedy" (acha...).
          > Czas po prostu przecieka mu między palcami i potem w weekend mamy kumulację.
          >
          > Inna sprawa, ze w 7 klasie ma w chusteczkę lekcji i 4 razy w tygodniu po połudn
          > iu zajęcia dodatkowe (sport, harcerstwo, angielski), ale tu już ja poczuwam się
          > do winy, bo się na to zgodziłam i czas na naukę jednak się skurczył...

          Chłopak ma pewnie 35 lekcji tygodniowo, skoro to 7 klasa, plus zajęcia dodatkowe 4 razy w tygodniu, na które trzeba jeszcze dojechać, a ty się dziwisz że woli odpocząć przed kompem niż pisać wypracowanie? Też bym to sobie na sobotę zostawiła, gdybym miała tyle zajęć w tygodniu, zwłaszcza że to wypracowanie okazało się robotą na kilka godzin.
          • grey_delphinum Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 16:18
            Ja się nie dziwię, że on chce odpocząć, ja się dziwię, że on się dziwi, że robota sama się nie zrobi i dlatego weekend jest zajęty, co oczywiście spotyka się z jego głośnym protestem.
    • lena2222 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 21:46
      Też tak mamy.
    • makurokurosek Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 22:44
      W jakim wieku są dzieci ? Jeżeli to szkoła podstawowa, to odpuść i postaw na samodzielność. Uczeń ma osiem lat na opanowanie materiału szkoły podstawowej, nikogo nie obchodzi czy z matematyki w klasie 4 czy 6 miał tróje czy szóstkę, istotne jest co ma z tego przedmiotu w klasie ósmej. Jeżeli jest to szkoła średnia to tym bardziej zostaw naukę nastolatkowi, wszak to on ma tą maturę zdawać, a nie ty.
      Sama przez lata była nakręcana przez edziennik i żyłam szkołą córki, z perspektywy czasu wiem, że to był największy błąd. To nie my chodzimy do szkoły, nie my mamy nauczyć się uczyć i nie my mamy opanować materiał tylko nasze dzieci. Młoda jest w liceum, część z jej znajomych mimo świadectw z paskiem w klasie 4 czy 6 , nie podołało wymogą egzaminu i trafiło do słabszych techników lub zawodówek ( w tym roku w Poznaniu próg do najsłabszych lo było powyżej 130) . Ważniejsze od ocen w młodszych klasach jest to by dziecko do klasy ósmej nauczyło się uczyć oraz by opanowało cały materiał potrzebny na egzamin.
      • tak_to_nowy_nick Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 22:50
        akurokurosek napisała:

        > Sama przez lata była nakręcana przez edziennik i żyłam szkołą córki

        A trzeba było żyć swoją, może wtedy nie sadziłabyś takich byków:

        > nie podołało wymogą egzaminu
        • makurokurosek Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 22:54
          jestem dyslektykiem zdiagnozowanym ponad 35 lat temu, niezależnie od tego jak bardzo się staram i ile książek czytam, a czytam dużo, byki nadal robię i robić raczej nie przestanę. Są rzeczy których nie jesteśmy w stanie przeskoczyć, w wiekiem nauczyłam się, że temat ortografii wyskakuje zawsze gdy komuś brakuje rzeczowych argumentów a chce komuś dowalić. Ot , ten temat po mnie już spływa, tak więc nie udało ci się mi dowalić. Proponuje więc skupić się na temacie dyskusji.
      • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 23:05
        Sądzisz, że uczeń jadący na trójkach z matmy czy angielskiego przez 4 lata, w 8 klasie jest w stanie opanować materiał na 5? Jakim kosztem będzie nadrabiał te zaległości?
        • makurokurosek Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 23:14
          To, że leciał na trójach nie oznacz, że nie nadrobił braków szybciej. Często oceny nie są faktycznym odzwierciedleniem wiedzy danego ucznia, często uczeń dostaje gorsze oceny bo popełnia głupie błędy, ale ma kilka lat na to aby wyeliminować błędy wynikające np z pośpiechu czy nieuwagi, z biegiem lat nabiera również biegłości w uczeniu się.
    • beverlyja90210 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 22:59
      I jeszcze sobie uleje,zamiast kazać zapisać zadanie odmowie w zeszycie to
      Nauczyciele piszą do rodziców na Librusie,a co mnie obchodzi dyktando czy kartkówka z matmy? Kto ma mieć poczucie obowiązku ja czy dziecko?

      Mówię Wam jestem szczerze zmęczona i nie kumam po co tyle tych zadań albo z historii kartkówka po każdej lekcji!!! Na diabła ? Moja corka ma dla przykładu z przyrody 9 ocen a to dopiero listopad. Ech
      • zuleyka.z.talgaru Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 09:16
        U nas dzieci mają swoje konta w dzienniku elektronicznym.... mogą sobie sprawdzać.
        • iwoniaw Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 11:16
          U nas też mają, ale część nauczycieli przerasta podania zadania uczniom (czy to na lekcji, czy via dziennik) i piszą do rodziców w tej sprawie. Tak, tez mnie to wkurza, bo nie chodzi o dziatwę wczesnoszkolną. Tzn. to, że piszą do rodziców mi nie przeszkadza, ale jak można nie podać zadania uczniom? Jest to zwyczajnie głupie (i nie fair wobec tych, których rodzice mają gdzieś sprawdzanie dziennika, albo z dowolnej przyczyny nie są w stanie tego robić codziennie).

          Co do obciążenia sprawdzianami i zadaniami - mam wrażenie, że dziecię w podstawówce spędza więcej godzin w szkole i na odrabianiu lekcji niż dziecię w liceum, co jest kompletnie chore już samo w sobie, a jeśli jeszcze wezmę poprawkę na fakt, że w naszym przypadku to to podstawówkowe jest szybciej pracujące... No nic, już listopad, zaraz ferie świąteczne - czekamy wszyscy big_grin
      • asia_i_p Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 12:37
        Eeee, jak nie piszemy w dzienniku, to inni rodzice robią awantury, że nie piszemy.
        • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 12:47
          I tu jest wlasnie pies pogrzebany. Bo ludzie nie rozumieja ze niektore informacje w zyciu to sa tylko informacje a nie polecenia a zycie to bufet z ktorego nalezy wybierac. Bardzo wzybko zauwazylam ze jesli dam dziecku do przedszkola sweter polar kurtke i kurtke przeciwdeszczowa (w nadzieji ze panie wybiora to co trzeba) pani zawsze ubiora dzieciaka we wszystko na raz... rodzic dal znaczy trzeba zalozyc pani napisala ze sprawdzian trzeba przyuczyc...
      • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:02
        >Nauczyciele piszą do rodziców na Librusie,a co mnie obchodzi dyktando czy kartkówka z matmy? Kto ma mieć poczucie obowiązku ja czy dziecko?
        To dla takich rodziców jak ja których dzieci nie maja poczucia obowiązkuwink Niestety nauczyciele ani o kartkówkach ani o dyktandach u nas nie informują na dzienniku i muszę się dowiadywać opłotkami,bo dzieć nigdy nie ma nic zadane ani nic do nauczenia a zeszyt z informacją skitrawink
    • anahera Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 23:41
      Mam nastolatkow, inny system bo Australia. Generalnie obowiazuje zasada nauki w szkole nie w domu, wiec zadawane jest malo. W podstawowce okolo pol godziny dziennie, pozniej troszke wiecej, ale dopiero w przedmaturalnej klasie trzeba poswiecic te 2 godz co wieczor, w maturalnej powiedzmy 3. Inna sprawa ze lekcje codzien 9-3 od zerowki do matury.
    • majarzeszow Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 23:46
      Mnie tez zmeczyla szkoła dzieci. Dlatego zrobiliśmy im 19 dni wolnego i pojechaliśmy na 10 dniowe wakacje.
      • majarzeszow Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 03.11.19, 23:47
        10 dni 😂
        • grey_delphinum Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 07:35
          No to dziecko będzie podwójnie zapitalać po powrocie z "wakacji".
          To dopiero idiotyczny pomysł.
          • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 07:36
            A wystarcYloby zerknac co przez te 10 dni moga przerabiac i na luzaku 15 minut dziennie na ten temat na wakacjach z dzieciakiem pogadac...
            • grey_delphinum Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 07:59
              Te "dzieciaki" to (jak wynika z sygnaturki) chyba dość duże są i mam wrażenie, że pogadanie 15 minut w czasie wakacji o tym, co mogło być na lekcjach absolutnie nie wystarczy. Chyba ze się dopłaci za dodatkowy bagaż z podręcznikami wink
            • memphis90 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 11:58
              Hmm, to wychodzi jakieś 2min na lekcję.
              • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 15:25
                Jak ci to wyszlo?
                • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 15:54
                  Dzieci nastoletnie, mają więc po 6-7 lekcji dziennie. Jak poświęcisz 15 minut w ciągu dnia na naukę, to wychodzi po 2-3 minuty na przedmiot
                • memphis90 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 18:41
                  Średnio mają po 7lekcji dziennie, jak chcesz to ogarnąć "na luzaku "w kwadransik to wychodzi 2min na kazda lekcję.
                  • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 18:57
                    W tym masz 3 wf, jakieś religie,nieobecnego nauczyciela.
                    • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 19:37
                      3 wf jednego dnia?
                    • memphis90 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 14:07
                      To czym te dziubdziusie takie przepracowane, skoro większość lekcji to religie, wf albo brak nauczyciela? Trochę konsekwencji...
                      • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 14:10
                        Siedzeniem. Meczace. Na pobraniu krwi ludzie juz po 5 minutach czuja ze zaraz nie wytrzymaja a dzieciaki tu po 45 kiblowania...
                      • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 14:30
                        W części przypadków pewnie tym, że w nocy nadużywają telefonu i komputera, rano niewyspani muszą stawić się w szkolewink
                        Ja często wracałam ze szkoły bardzo długo, bo ze znajomymi tak się wracało, potem jadłam, odpalałam telewizor, czytałam Bravo albo Dziewczynę, jakaś koleżanka wpadła i robiło się późno, brałam się za pd, jakąś naukę, kąpiel, a potem książka na dobranoc z założeniem, że tylko rozdzialik, a kończyło się na 10 i 2.00 w nocy. Teraz pewnie bardziej nowocześnie traciłabym czas, ale efekt zmęczenia ten samwink
            • kurt.wallander Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 12:35
              ichi51e napisała:

              > A wystarcYloby zerknac co przez te 10 dni moga przerabiac i na luzaku 15 minut
              > dziennie na ten temat na wakacjach z dzieciakiem pogadac...

              Jesli to klasy 1-3, czy nawet 4- 6, to zgoda.

              >
            • frey.a86 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:27
              ichi51e napisała:

              > A wystarcYloby zerknac co przez te 10 dni moga przerabiac i na luzaku 15 minut
              > dziennie na ten temat na wakacjach z dzieciakiem pogadac...

              To po co w ogóle wysyłać dziecko do szkoły, skoro caly materiał rodzic przerobi w 15 minut?
              • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 15:23
                Towarzysko oczywiscie
                • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 15:58
                  6 czy 7 przedmiotów w ciągu 15 minut? W takim razie szkoła to straszna strata czasu
                  • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 08:22
                    swiete slowa
      • odnawialna Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 08:38
        A gdzie pojechaliście? Bo mam podobny plan. Olać szkołę, nie będę zamęczać dziecka.
        • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 08:51
          A gdzie w tym sens? Przecież po powrocie trzeba napisać wszystkie zaległe kartkówki, nadrobić braki i dopiero wtedy zrobi się problem. Za chwilę są święta, w tym roku w wielu szkołach to ponad dwa tygodnie wolnego, potem ferie. Już prędzej można zwolnić z jakiegoś luźnego dnia, żeby dzieciak na spokojnie douczył się, nadrobił braki.
          • odnawialna Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 10:42
            Sens w tym taki, żeby się zresetować. A braki? Najważniejsze z matematyki, bo tu jedno z drugiego wynika. Reszte można odpuścić, albo przerobić na wyjeździe, parę słabszych ocen też nie katastrofa.
            • memphis90 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 12:00
              Biedny niunius, ledwie 6 tyg szkoły minęło i już musi mieć 19 dni resetu... A za kolejne 6 tyg święta - ciekawe czy dotrwa czy padnie z przemęczenia?
            • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 12:14
              W zeszłym roku były przed wakacjami ze 3 tygodnie wolnego na strajk, święta, potem ponad dwa miesiące wakacji, teraz dwa długie weekendy pod rząd, czyli od ponad pół roku dzieci mają więcej wolnego niż nauki i już reset? Dla mnie gruba przesada.
              • odnawialna Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 14:25
                A dla mnie nie ☺
              • qwirkle Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 12:19
                mia_mia napisał(a):

                > W zeszłym roku były przed wakacjami ze 3 tygodnie wolnego na strajk, święta, po
                > tem ponad dwa miesiące wakacji, teraz dwa długie weekendy pod rząd, czyli od po
                > nad pół roku dzieci mają więcej wolnego niż nauki i już reset? Dla mnie gruba p
                > rzesada.


                Trzy tygodnie na strajk, jednak rzetelnej nauki w szkole moich dzieci byłoby tylko 5 (pieć!) dni. Więc błagam Was, nie przeżywajcie tak tego strajku.
              • lily_evans11 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 07.11.19, 05:41
                Ale to już jej sprawa i tych dzieci. Na szczęście nie musi pytać cię o pozwolenie.
    • zwyczajnamatka Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 06:21
      Bardzo mnie męczy szkoła córki i mam wrażenie, że steruje całym naszym życiem w tym roku szkolnym. Niestety siódma klasa nie jest ani trochę przereklamowana. W porównaniu do poprzednich lat to... po prostu nie ma porównania. Jeszcze w zeszłym roku szkolnym wyjeżdżaliśmy sobie na spontaniczne weekendy, mogłam urwać córkę z dwóch dni szkoły i wyskoczyć gdzieś dalej. Teraz nie ma takiej możliwości. Sprawdzian goni sprawdzian, przeplatany z kartkówkami i z odpytywaniem. Nie mają zadawane na weekendy, ale co z tego, materiału jest tak dużo, że dziecko na tygodniu nie wyrabia i podgania w wolne dni. Nie wiem gdzie są te dzieci, które się nie uczą i mają świetne oceny. Może po prostu w moim otoczeniu nie ma dzieci ematek. Moje dziecko uczy się dużo i inne znane mi dzieci tak samo. Materiału jest za dużo, wymagana jest pamięciówa, która za chwilę idzie w zapomnienie, bo materiał nie jest utrwalany - nie ma na to czasu. Takie zzz, ale jakim kosztem i wysiłkiem?
      • agus-ka Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 08:42
        Moja córka tez w 7 klasie, do tego w klasie dwujęzycznej. Jest w szkole codziennie od 8 do 15:30, w piątki godzinę krócej. Materiału jest stanowczo za dużo i zgadzam się że taki do zakucia. Swoją drogą nie wiem po co im znajomość budowy komórki roślinnej jak roślin nie potrafią odróżnić. Jedyne co w miarę spokojnie idzie to angielski, bo materiału nie ma dużo więcej a za to jest 5 godzin w tygodniu. Reszta to masakra.
        • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 08:54
          Rośliny rozróżniać uczyli się pewnie w młodszych klasach i powinni to potrafić.
        • zwyczajnamatka Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 08:54
          U nas to samo tylko angielski na luzie, no córka jest sporo do przodu względem materiału szkolnego. Nie twierdzę, że tego co mają w podręcznikach nie warto wiedzieć, bo warto. Ja to umiem i wiem, ale uczyłam się w innych warunkach, w innym tempie. Najbardziej mnie drażni, że szkoła tak wpływa na życie całej naszej rodziny. Wszystko jest podporządkowane pod szkołę. Wiadomo, że nie wyjedziemy w weekend ani nie zaprosimy znajomych kiedy córka prosi, żeby nie jechać, nie zapraszać, bo ona się musi uczyć.
          • iwoniaw Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 11:24
            Jest dokładnie jak piszesz - wszystko fajnie, tylko nie ma w ogóle czasu na utrwalanie materiału, temat za tematem, potem sprawdzian - i kolejne treści, w tempie zdecydowanie szybszym niż to było w gimnazjum - pytanie, ile z tego zostaje w głowach nawet tym dzieciakom, które mają dobrą pamięć i podstawy (bo że reszcie nic, to nie mam wątpliwości). I tak, w ciągu roku szkolnego cały rodzinny "grafik" jest, niestety, zarządzany przez szkołę, ilość zadawanych zadań jest taka, że popołudnia czy weekendy nie należą do ucznia.
        • memphis90 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 12:04
          Znajomość budowy komórki roślinnej to chyba nie jest jakieś wyzwanie? Mają ścianę komórkową oprócz błony, typowej dla organizmów zwierzęcych. Reszta tak samo - cytoplazma, jądra, lizosomy, ap Golgiego, dodatkowo chloroplast. Ja to z pamięci piszę, w podstawówce byłam ponad 20 lat temu.

          >jak roślin nie potrafią odróżnić
          Wolałbys sprawdziany z rozrozniania roślin...? Naprawdę?
          • kandyzowana3x Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:43
            smile wykuc mozna wszystko, mozna sobie tylko zadac pytanie po co? Mam wrazenie, ze polski system nauczania jest gleboko oparty na osiagnieciach xix w nauki I wogole sie nie zauwaza, ze swiat sie zmienia
            • memphis90 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 18:48
              Po to, żeby mieć podstawową wiedzę o świecie,
              np wiedziec skąd się w ogole wziął podział na rośliny, zwierzęta, grzyby, a nawet jeszcze parę innych. Naprawdę 5 organelli komórkowych wymaga męczacego "zakuwania na blachę"? Dopiero co byly jęki, że liceum ogólnokształcące kształci ogólnie, a teraz nawet budowa komorki wykracza poza możliwości intelektualne ucznia podstawówki...
          • rulsanka Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:43
            "jak roślin nie potrafią odróżnić
            Wolałbys sprawdziany z rozrozniania roślin...? Naprawdę?"

            Podstawowe rośliny powinien umieć rozróżnić każdy. Znajomość budowy komórki jest szerokiemu ogółowi zasadniczo zbędna, bo nie są w stanie pojąć tego poziomu abstrakcji i nie przyda się to w życiu. A rośliny np. mogą być jadalne, trujące, chronione, niebezpieczne, ozdobne itp.
            • memphis90 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 18:52
              Co masz ma myśli mówiąc "podstawowe rośliny"? Odróżnić buraka od marchwi albo różę od kapusty czy rozpoznać na łące krwawnik pospolity? Już widzę te szlochy, że pani na biologii każe zakuwac listę roślin ozdobnych, a tu nikt w klasie nawet balkonu nie ma i po co to komu...

              >Znajomość budowy komórki jest szerokiemu >ogółowi zasadniczo zbędna
              I ten sam ogół kupuje potem chlorofil i święcie wierzy, że ten chlorofil magicznie uzdrowi jego krew...
              • triss_merigold6 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 19:03
                Nie, to nie ma żadnego związku.
                Zmiana podstawy programowej przyniosła powrót tych treści, które pamiętam z prl-owskich podręczników do biologii. Te szczegółowe bzdury o cyklu rozwojowym płazińców, obleńców i pierścienic, schematy budowy komórek i rozmnażania roślin okryto i nagonasiennych etc. są doskonale zbędne komuś, kto nie studiuje biologii/dendrologii. Istotne informacje to: w jaki sposób uniknąć zakażenia pasożytami i które rośliny są pod ochroną lub/i trujące dla ludzi.
                • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 19:43
                  Alw serio to sa dzisiaj istotne informacje? Kiedy ostatnio jadlas cos co sama zerwalas? Grzybiarze to margines do tego uwazaja ze sie swietnie znaja.
                  • berdebul Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 21:02
                    Przez cały rok? Bo hoduję warzywa, owoce, zioła itd? Następnie suszę, wekuję, przerabiam na dżemy, galaretki, sosy, marynuję.
                    • memphis90 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 15:09
                      I potrzebujesz specjalnych lekcji z zakresu roślin jadalnych...?
                      • berdebul Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 09:48
                        Radzę sobie, ale za moich czasów na zpt była mowa o gotowaniu, robieniu przetworów itd.
                    • qwirkle Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 18:21
                      berdebul napisała:

                      > Przez cały rok? Bo hoduję warzywa, owoce, zioła itd? Następnie suszę, wekuję, p
                      > rzerabiam na dżemy, galaretki, sosy, marynuję.
                      Mylisz pojęcia. Nie hodujesz warzyw itp. lecz je uprawiasz w celu spożycia.
                • memphis90 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 15:09
                  >Nie, to nie ma żadnego związku.
                  No rzeczywiście, niuniusie z pokolenia "pokoloruj drwala" powinny mieć ograniczone, jasne informacje typu "nie, zielony barwnik z roślin nie zamienia się w człowieku w jego krew". Skoro cykl rozwojowy pasozytow (w większości ograniczony do- kupa - gleba - jama ustna względnie zakazone mięso - jama ustna) nie pozwalają dzieciątkom wysnuć wniosku jak się ustrzec przed pasozytem (myj ręce i wszysko uwalane ziemią przed włożeniem do gęby i nie jedz mięsa z nieznanego źródła), to ludzkość jako taka jest zagubiona. Czeka nas Idiokracja.
              • rulsanka Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 19:13
                ">Znajomość budowy komórki jest szerokiemu >ogółowi zasadniczo zbędna
                I ten sam ogół kupuje potem chlorofil i święcie wierzy, że ten chlorofil magicznie uzdrowi jego krew..."

                Bo ogół generalnie głupi jest i wkuwanie budowy komórki mu nie pomoże. Choć ja oczywiście wolę, by uczyli się budowy komórki niż większości dat i nazwisk z historii. Natomiast uparcie będę twierdzić, że z biologii na etapie podstawowym powinno być jak najwięcej wiadomości o znaczeniu namacalnym i praktycznym.
                • iwi41 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 15:09
                  Ej ale u nas budowa komórki roślinnej jest w klasie 5 .
                  • rulsanka Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 16:58
                    Wiem, mam dziecko w 6 klasie.
                    • iwi41 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 18:03
                      Moja w 5 klasie. Prace domowe ogarnia sama w swietlicy (rzadko jest to coś oprócz polskiego i matematyki) jak czeka na zajęcia dodatkowe ja tylko w domu sprawdzam. Ma prawie codziennie z wyjątkiem wtorku zajęcia dodatkowe część w szkole( kółka ,chór) część gdzieś poza.Z większości przedmiotów ma średnią ocen 5 a uczymy się przeważnie tylko w weekendy.
                      No ale moje dziecko lubi się uczyć (dużo wynosi z lekcji) i ma super pamięć(zasługa tego że chodzi na lekcje śpiewu od 7 roku życia i ćwiczy pamięć ucząc się słów piosenki) poza tym z własnej nieprzymuszonej woli w czasie wakacji przeczytała podręcznik do historii do klasy 5.
                      • rulsanka Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 19:29
                        Ale kogo to obchodzi? Rozmawiamy sensowności nauki niektórych tematów i o tym, czy szeroki ogół jest w stanie tą wiedzę przyswoić i wykorzystać. A nie o tym, czy któreś konkretne dziecko jest zdolne a któreś inne nie.
                        • iwi41 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 23:30
                          A myślałam,że temat jest taki jak masz dzieci w szkole to nie masz czasu na "normalne" życie bo wszystko kręci się wokół projektów sprawdzianów i prac domowych
                          Chodziło o to że mi akurat szkoła nie przeszkadza (i nie jest to kwestia olewania nauki) w życiu domowym i mamy czas na wyjazdy weekendowe i zajęcia dodatkowe a wszystko to kwestia organizacji i np. jazdę samochodem czy stanie w korkach wykorzystujemy na naukę tzw. przedmiotów pamięciowych. Mamy w szkole kółka przedmiotowe na którym nauczyciele poszerzają wiedzę dzieci na dany temat i można podpytać jak coś nie rozumie a ku mojemu zdziwieniu na te zajęcia chodzi niewiele dzieci.
                          Nasza szkoła daje żyć rodzicom .Prace domowe są głównie z polskiego i matematyki. z biologii raz na miesiąc może jedne zadanie z historii i geografii w ogóle . Projekt jeden z religii grupowy ale też podział na te grupy zależy od dzieci. Komórek dzieci nie robiły mimo iż w wymaganiach z biologii jest coś takiego wpisane w wymaganiach na 6.nauczyciele nie odpytują uczniów pamiętam za moich czasów to co lekcja nauczyciel odpytywał kilka osób z ostatnich lekcji. Ale w każdym tygodniu kartkówka albo klasówka są.
                          Myślę że powinny być zajęcia np. na godzinie wychowawczej na temat tego jak się uczyć bo dzieci po edukacji wczesnoszkolnej nie mają w większości tej umiejętności.
                          • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 07:20
                            Żeby można było w samochodzie uczyć się pamięciówek musi być spełniony jeden z dwóch warunków - w samochodzie jest osoba, która zna ten materiał ( i tu kłania się nam ta tabliczka mnożenia) albo osoba bez choroby lokomocyjnej, która może czytać.
                            • iwi41 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 08:35
                              Zdarza się nam też po drodze słuchać audiobooka z lekturą i tu żadna znajomość tabliczki mnożenia nie jest potrzebna a na YouTube większość lektur jest.
                              • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 08:51
                                Pod warunkiem, że dziecko jest stanie lekturę w takiej formie przyswoić. Mój mąż uwielbia audiobooki, mnie one irytują, skupić się na dłuższej treści nie potrafię. Starszy syn część lektur łyknął jako audiobook, młodszy nie potrafi. Ma tak jak jak. Jak do tego dodamy aviomarin, to gucio wyjdzie a nie słuchanie lektury.
                                • julita165 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 08:55
                                  Mam tak samo. Nie potrafię się skupić tylko na tym co ktoś mówi. Muszę wiedzieć tekst albo chociaż czytającego. Audiobooki całkiem nie dla mnie.
                                  • droch Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 08:59
                                    A ja bardzo lubię audiobooki. Tyle, że usypiają mnie po 5-10 minutach, więc z nauki byłaby lipa smile
            • konsta-is-me Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 07.11.19, 16:02
              Znajomosc budowy komorki to zadna abstrakcja.
              Mozna ja zobaczyc nawet w szkolnym mikroskopie-np.komorka cebuli.
              Albo bez-wezmy....jajko...
              Po co w takim razie uczyc matematyki na poziomie wyzszym niz procenty albo ulamki albo chemii?
              To dopiero jest abstrakcja!
    • lauren6 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 08:29
      Cisną. Choć przyznam, że szkoła zapunktowała u mnie, bo nie zadali niczego na świąteczny weekend. Gdyby dziecko musiało pisać jakieś wypracowania lub robić prezentacje w przerwach między wyprawą na jeden cmentarz, a drugi to konkretnie bym się wkurzyła.
      • grey_delphinum Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 08:38
        Nie sądzę, żeby te wypracowania czy prezentacje były zadawane w przedświąteczny czwartek na poniedziałek.
        Pewnie w 99% przypadków były zadane wcześniej, tylko dzieci takie "atrakcje" zostawiają sobie właśnie na weekend (vide mój syn).
        Wg mnie całe gadanie o nauce w weekend często jest przesadzone, po prostu to kwestia złej organizacji nauki w tygodniu, wielu zajęć dodatkowych itp.
        Mój syn, niestety, jest tego najlepszym przykładem (propozycje: odrabiaj lekcje na bieżąco, zacznij się uczyć wcześniej do sprawdzianu/kartkówki itd. spotykają sie z jego stanowczym oporem, a potem w sobotę i niedzielę jest płacz i zgrzytanie zębów).
        • beverlyja90210 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 08:46
          u nas tak dokładnie było zadane w piatek na wtorek, robienie z ludzi debili bo przeciez nie na poniedzialek
          • beverlyja90210 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 08:46
            w czwartek miało być
            • grey_delphinum Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 09:03
              No to sorry, ale w tym są dwa nieświąteczne popołudnia (czwartek i pon)...
              • droch Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:03
                31 października to bardzo często rodzina jest już w podróży. Faktycznie, wolne po zbóju.

                • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 23:51
                  MOja rodzina jak byłam w LO zawalona lekcjami w takiej sytuacji robiła sobie wolne od wyjazdu. Dla mojej mamy wazniejsze było zebym odpoczeła, miała czas sie pouczyc i znowu odpoczeła...Serio jakby moje dziecko było tak zawalone nauką to te wolne dni bym została w domu, niech odpocznie, porobi co chce...a nie jeszcze po cmenatrzu ganiała
          • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 11:21
            NO ale nie rozumiem w czym problem. Masz 3 dni wolne i jeszcze poniedziałek po szkole...
            • lauren6 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 11:44
              Wiele osób na święto zmarłych wyjeżdża z domu, więc tak, dla nich to problem by dziecko odrobiło lekcje. Kiedy niby ma robić tę prezentację? W czasie podróży samochodem czy na cmentarzu? Niektórzy ludzie są pozbawieni wyobraźni skoro trzeba tłumaczyć tak podstawowe kwestie.
              • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:05
                Dlaczego podroz samochodem sie w sumie nie nadaje? Musi bajki nadgonic? Pospac?
                • droch Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:07
                  No nie wiem, niech pomyślę... Może brak biurka? Może słabe oświetlenie?
                  • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:22
                    moje na ten przykład rzygają często gęsto w tej podróży to co nieco utrudnia odnośnie nauki i odrabiania zadań ale nawet jakby nie rzygaly, weźmy taki alfabet pismem technicznym na papierze milimetrowym zróbmy, czy plakat na temat historii papieru, czy model komórki zwierzęcej(zadania mojego młodszego dziecka z ostatniego tygodnia-oprócz nich miał jeszcze dwa duże sprawdziany z działu, naukę wiersza do recytacji, trzy kartkówki i kilka małych zadań domowych ).
                    • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:23
                      o opisie przyjaciela z anglika zapomniałam i liście do Marsjan z polskiegowink
                      • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:25
                        Na szczeaciw choroba lokomocyjna minobca ale naprawde nie da sie nauczyc wiesza w podrozy? Bo biurka nie ma i slabe oswietlenie?
                        • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:30
                          no jak ciemno w aucie to może być dość trudne, moje dziecko NAJWCZEŚNIEJ lekcje kończy o 15,15(a zdarza się i że i o 17)więc po jego lekcjach to dość szybko się ciemno robi o ile już nie jest ciemno jak je kończy...
                          • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:36
                            Jeśli skorzysta się z kindla czy tabletu ciemność nie przeszkadza.
                            • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:39
                              żadne z moich dzieci nie używa tabletu w aucie, ja też nie bo od razu mi niedobrze, podobnie z kindlem, no i kurna jakoś podręczników na kindlu nie ma
                            • droch Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:43
                              To już czad... Po pierwsze, czytanie w warunkach kiepskiego oświetlenia nie jest zbyt zdrowe. Po drugie, nie każdy lubi czytać, gdy mu literki skaczą w czasie jazdy.
                    • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:33
                      Jeśli choroba lokomocyjna, jak w przypadku wielu dzieci, znika po wzięciu w rękę tabletu, to spokojnie można przygotować się do zrobienia referatu, nauczenia się budowy komórki czy wiersza.
                      • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:41
                        model komórki dziecko miało zrobić
                    • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 13:31
                      I co jechałas na 3 dni na cmentarz??? i 3 dni bite na smenatrzu spedziliście?
                      • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 13:50
                        w ogóle nigdzie nie jechałam w święto zmarłych ale jak jadę na przykład na uroczystość rodzinną czy wjazd rodzinny to nie po to żeby dzieci wtedy zajmowały się szkołą w swoim czasie wolnym tylko żeby spędzały czas z rodziną bo po to tam pojechały dokładnie a jakbym miała ochotę nawet spędzic trzy dni na cmentarzu to takie moje prawo w moim wolnym czasie, pracodawca nie może mi narzucić pracy w tym wolnym czasie a szkoła dzieciakowi to luzik?
                        • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 17:00
                          Ale to jest twój wybór. Rozumiem ze nauczyciele maja nie robic klasówek w poniedziałki i wtorki bo dziecko w weekend ma sie nie uczyc, a w poniedziałek po lekcjach nie zdazy na wtorek...a co jak biologia jest tylko w poniedziałek?? Tak z ciekawości pytam.
                          • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 17:07
                            Nie. Mają nie zadawać zadania w piątek na poniedziałek. Mają nie zawalać dzieci bezsensownymi , czasochłonnymi pracami. Niech je sobie robią chętni albo niech robią je na lekcji, serio nic się nie stanie jak plastyca przeznaczy dwie lekcje na jedna bardziej czasochłonna prace zamiast zlecać kończenie jej w domu bo nie sposób to zorbic w czasie jednej lekcji i wystawi ocenę końcową z 10 ocen zamiast 20. Maja nie przerzucać nauki na rodziców i nie przeczucac zadań na dom. jeżeli biologia jest tylko w poniedziałek to nauczyciel zadaje w poniedziałek zadanie tydzień wcześniej więc nie widzę tu żadnego problemu. Duże, czasochłonne zadania domowe powinny być tak jak sprawdziany ograniczone ilościowo w tygodniu. Na szczęście akurat obecni nauczyciele moich dzieci nie przeginają ale to co widzę i słyszę i czytam choćby w tym wątku woła o pomstę do nieba...
                            • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 17:09
                              aaa oczywiście, ze to mój wybór i nikomu nic do tego jaki jest mój wybór gdy zakończyłam pracę i co robię w weekend. moge sobie robić co mi się żywnie podoba wiec nie widze powodu dla którego moje dziecko które jest tylko dzieckiem tez nie miałoby móc.
                              • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 17:33
                                Przecież to Ty decydujesz co dzieci będą robić po szkole i w weekendy, nauczyciel nie będzie was nachodzić. Jaki to problem posadzić dzieciaki i powiedzieć, że nie interesują Cię oceny, aż do ósmej klasy, nie powiesz słowa za jedynki za brak prac. Jeśli są bez deficytów i będą uważać na lekcji, to z klasówek nie będzie jedynek nawet bez nauki.
                                Ty się chyba zaparłaś na dobre oceny, ale bez wysiłku, a tak się często nie da.
                                • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 17:42
                                  Moje dzieci maja jak najbardziej odrabiać prace domowe i traktować serio obowiązki szkolne, tak samo jak domowe, tylko ja nie narzucam na nie obowiązków domowych wykraczających poza ich możliwości i oczekuję że szkoła też nie bedzie tego robić a będzie realizować program w szkole a nie przerzucać na dom i będę zdecydowanie interweniować jak będzie inaczej. Moje dzieci póki co wyrabiają sie bez problemu i ze szkołą i domem i swoim hobby i lataniem po podwórku. Określiłam minima poniżej których dzieci nie maja prawa spaść bo nie pozwolę na całkowitą olewkę i bumelowanie i reszta mnie nie interesuje, od lat wypadają znacznie powyżej moich minimalnych wymagań...
                                  • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 17:48
                                    Czyli wściekasz się o problem, którego nie masz, dzieci mają na wszystko czas, dobre oceny.
                                    Ja oczekuję, że szkoła będzie iść z programem, w odpowiednim tempie, a jak ktoś nie wyrabia douczy się w domu, żeby klasa nie czekała, jak moje będzie się musiało zabrać za naukę to nie będę rozpaczała.
                                    • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 20:12
                                      Owszem zdarza się raczej rzadko teraz bo mają szczęśliwie zdecydowaną większość sensownych nauczycieli, zdarzają się niechlubne wyjątki i owszem wtedy gdy przegną interweniujemy. Cóż nie każdy się odważy, niektórzy wolą żeby dzieciak się uczył w weekendy czy w restauracji zamiast sie zrelaksować i zjeść po prostu obiad z rodziną...
                                      • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 20:43
                                        Zrozum, że ludzie i dzieci są różni. Dla mnie szkoła czy klasa sportowa to absolutna ostateczność, zarezerwowana na wypadek, że dziecko tylko o tym marzy i nie śpi po nocach.
                                        Będąc dzieckiem wolałabym uczyć się biologii niż iść na spęd rodzinny, a rodziny nie mam złej z perspektywy lat, w samochodzie już jako dziecko wolałam czytac książki niż patrzeć na mijane słupy.
                                      • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 21:57
                                        Ale w restauracji nie jest cały dzien. Wystarczy dziecko nauczyc planowania sobie nauki. Ostatnio tez nasłuchałam sie jak to rodzice musieli wrócic wczensiej z rodzinnej imprezy bo córka w niedziele musiała sie uczyć do klasówki w poniedziałek. Dzieciak miał na to tydzien...zostawił na niedziele wieczór. Idziesz na obiad, dziecko je. Uczy sie jak trzeba przed albo po...rozumiem ze w LO jak bedzie musiał siedziec cały weekend przed matura nad nauką tez bedziesz interweniować?? A na studiach jak zawali egzamin i bedzie sie uczyc w wakacje??
                                        • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 22:12
                                          Zawalone nauką i zadaniami od czapy dziecko nie ma jak planować nauki bo nie wyrabia się z nią po prostu , zaległości się nawarstwiają. Jeszcze jak jest mniej bystre to już w ogóle ma przekichane...my chyba tu nie piszemy o pełnoletnich dzieciach tylko o drugoklasiście ten wątek się zaczął. Moim do pełnoletności tez jeszcze brakuje chociaż starsze niż druga klasa, no i studia przede wszystkim nie sa obowiązkowe i dziecko idzie na takie które go interesują z reguły jednak, nauka w podstawówce już tak i wyboru tego co się będzie uczyć już nie ma...
                                          • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 23:42
                                            I 2klasista jest tak zawalony nauką ze nie ma na nic czasu?
                                            • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 07:28
                                              A wątku nie wystąpiła matka drugoklasisty od rodziców którego szkoła wymagała m.in nauczenia dziecka pisania wyrazów , zwrotów i zdań po angielsku ? Dzieci założycielki są na studiach?
                                            • zetkaad Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 09:31
                                              Tak może bycc. Jedna z moich córek na etapie wczesnoszkolnym byla dosłownie zawalana zadaniami. Na nic poza szkołą nie bylo czasu. Druga nie miała prawie zadań. Program ten sam, szkola ta sama. Wyobraź sobie!!!
                  • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:27
                    W samochodzie można odsłuchać audiobooka z lekturą, jeśli nie ma kindla, poszukać informacji do referatu, nauczyć się słówek, tabliczki mnożenia, ułożyć plan wypracowania.
                    • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:36
                      oczywiście, że część lekcji można a części nie można, dziecko po 8 godzinach szkoły ma prawo w podróży być znudzone i zmęczone, znużone, ja po 8 godzinach pracy nie chciałabym żadnych projektów do pracy czy umów przygotowywać ani z przepisami nowymi sie zapoznawać w aucie w podróży jako pasażer
                      • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 14:02
                        No to jeśli dziecko nie zapamiętuje na lekcji, nauka nie idzie błyskawicznie, czyli nie wystarczy przekartkowanie podręcznika, w drodze się nie da, wieczorem zmęczone, weekendy chcemy wolne no to trzeba pogodzić się z gorszymi ocenami. Nie zrobi komórki czy plakatu dostanie jedynkę, ocena na semestr będzie gorsza, ale poza pewnymi wyjątkowymi okresami jest to bez znaczenia dla edukacji. Nauczycielowi oznajmić, że się nie wyrabia z czasem, więc świadomie rezygnujecie z czasochłonnych prac na rzecz nauki, z piątek i jedynek wyjdzie solidna trója, ale za wiedzę, wystarczy.
                        • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 15:18
                          No mam to szczęście ze mam zdolne i wyjątkowo bystre dzieci i mogą sobie pozwolić na olanie wielu rzeczy szkolnych od czapy bez szkody dla dalszej edukacji a i nauka przychodzi im łatwo i nie musza na jej rzecz rezygniwac z hobby czy spotkania z kuzynostwem. Niestety nie każdemu się tak trafia. Co nie zmienia faktu że dziecko czas wolny powinno spędzać tak jak ma na to ochotę i to nie szkoła powinna mu organizować życie. Twoje propozycje nauki w aucie są dla mnie absurdem to nie kolonia karna tylko dzieci ktore juz swój czas w szkole od bębny i jednak głównie uczyć powinny się w szkole a nie na wyjazdach turystycznych czy rodzi nch.
                          • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 15:45
                            > od bębny
                            odbębniły miało być
                          • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 17:47
                            Sama najpierw często uczyłam się w drodze do szkoły i to idąc na piechotę, potem w autobusie. Nie mam związanych z tym traum.
                            Moje dziecko spędza w samochodzie grubo ponad godzinę dziennie, w szkole siedzi 8.30-16, szkoła prywatna więc lekcji dużo więcej plus szkolne kółka czasem, godzinka świetlicy, jak się nie wyrobimy lub jesteśmy w delegacjach, 3x w tygodniu po szkole zajęcia dodatkowe (wyczekiwane, uwielbiane). Od września zdążył nauczyć się w samochodzie całej tabliczki mnożenia, długiej roli na ślubowanie, wielu słówek z angielskiego (nie wiem jakie mają w szkole, więc uczę takich, których na pewno nie mają) i obejrzał tyle filmików o grach, ile chyba nie widział przez całe życie.
                            Kółka i zajęcia dodatkowe ma w kategorii relaks, bo to rzeczy, które lubi. Żałuję, że ze szkoły nie dostaje czegoś do zrobienia, a jak dostaje to zrobi zanim doniesie do domu.
                            • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 18:15
                              To dziecko wczesnoszkolne? Które więcej ma jeszcze zabawy niż prawdziwej nauki i uczy się bzdurek które w większości zna z zycia? Wozone przez rodziców wszędzie? Które ty uczysz w tym aucie? To sory chyba o innym kalibrze nauki piszemy...
                            • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 18:44
                              Tabliczki mnożenia i słówek uczysz ty, więc nie wymaga to od dziecka ani patrzenia do książek ani dokonywania zapisów. Od patrzenia na filmiki w samochodzie zarówno moje dzieci, jak i ja , pozbylibyśmy się zawartości żołądka błyskawicznie.
                              • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 18:54
                                Tabliczki mnożenia nauczyłam ja i internet (30/70) na korzyść dla internetu, bo ja w samochodzie często jeszcze jestem w pracy, rozmawiam o pracy). Współczuję problemów z chorobą lokomocyjną, ale to nie jest większa norma jak jej brak.
                                • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 19:41
                                  Wiesz, akurat średnio ma to znaczenie dla moich dzieci, że są wyjątkiem a nie normą w zakresie choroby lokomocyjnej. W ich przypadku nauka w aucie odpada. Starszy może ewentualnie audiobooka słuchać, młodszemu to niewiele da, bo, podobnie jak u mnie ,nie sprawdza się u niego tą forma "czytania"
                                  • lauren6 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 19:48
                                    Ja akurat wychodzę z założenia, że moje dziecko ma nauczyć się dobrze czytać ze zrozumieniem, a nie bezmyślne słuchać audiobooka, w przerwie na prowadzenie dyskusji w samochodzie. Nic dziwnego, że potem na forum można przeczytać tyle głupot, skoro umiejętność czytania zanika w narodzie, bo wszystko można sobie odsłuchać. Zero wysiłku, sięgnijmy po gotowca.
                                    • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 19:57
                                      Pewnie lepiej 3 godzinki pogapic sie jak drzewa migaja
                                      • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 20:03
                                        Akurat moje dzieci uszczęśliwione medykamentami przeciw chorobie lokomocyjnej są senne/ część podróży śpią
                                        • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 20:27
                                          to podobnie jak moje śpią albo rzygają, a głupie mogłyby się tyle nauczyćsmile
                                          • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 20:34
                                            Nie są głupie, a przynajmniej tak należy założyć na piczątek.
                                  • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 13:35
                                    Ale nadal były 3 dni wolnego. Całe 3 dni w samochdozie spedziliscie?? MOje by sie pochlastały jakby miały 3 dni na cmenatrzach sie włóczyć...
                                    • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 13:54
                                      moje jak jadą na rodzinna uroczystość lub wyjazd rodzinny to chcą czas spędzić z kuzynostwem, ciotkami, dziadkami lub nami bo po to właśnie tam jedziemy , mam wolny weekend i mogę robić co mi się żywnie podoba bez myślenia o pracy i dzieci też powinny mieć taką możliwość.
                              • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 13:34
                                Jak rodzic uczu?? dziecko ma sie nauczyc na pamieć?? Co wy wkłądacie łyżką dziecku tabliczke do głowy?? Z wami tez rodzice tyle siedzieli i was uczyli tabliczki mnożenia?
                                • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 15:22
                                  Mamy dziecko, które nie zna tabliczki mnożenia i musi się jej nauczyć. Z powietrza się nie nauczy. Albo musi patrzeć na tę tabliczkę (ucząc się,a później sprawdzając), albo robi to z dorosłym - powtarzając, odpowiadając na pytania. I to z powodzeniem można robić w jadącym samochodzie, nawet jak się ma chorobę lokomocyjną. Ale na kolejnych etapach/ innych przedmiotach jest trudniej bez możliwości czytania/pisania.
                        • arwena_11 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 07.11.19, 09:36
                          Może jak dziecko niewiele wynosi z lekcji, a jest w normie intelektualnej i nie ma deficytów w postaci problemów z koncentracją - to nauczyciel jest kiepski i się obija?
                          • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 07.11.19, 09:48
                            Tak też może być, w budżetówce kiepscy pracownicy mają się świetnie niezależnie czy to szkoła, szpital czy urząd. Programy też są przeładowane podobno, ale ani rodzice ani nauczyciele wpływu na to nie mają.

                      • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 13:32
                        Ale to zaraz po lekcjach jechaliscie?? A to pretensje do rodziców ze zaplanowali tak wycieczke...
                        • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 15:52
                          a kiedy mamy jechać gdy wyjeżdżamy na weekend w niedzielę? Ja kończę prace i mam wolne do poniedziałku i oczekuje, ze moje dużo młodsze dzieci po skończeniu lekcji także będa miec wolne do poniedizałku.
                          • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 17:02
                            Ale twoje dziecko moze miec np klasówke z biologii w poniedziałek wiec siłą rzeczy musi sie pouczyć w weekend. Albo zrobic jakis projekt czy wiekszą prace...w tygodniu szkoła i pierdyliard zajec dodatkowych wiec dziecie robi w weekend. Tzn ni musi...dostanie pałe.
                            • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 17:14
                              wystarczy jak pouczy się w tygodniu jak nie będzie zarzucone pierdylionem z tyłka wziętych i czasochłonnych zadań domowych a szkoła przestanie je przerzucać na dom, skoro cos jest zbyt czasochłonne żeby to zrobic na lekcji-tym bardziej ejst zbyt czasochloonne żeby to robić w czasie na odpoczynek gdy dziecko zaliczylo już swój etat w szkole..
                              • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 17:36
                                Dlaczego każesz robić prace, które uważasz za bezsensowne? Nie zrobi modelu komórki, dostanie jedynkę, świat się nie zawali.
                                • szeera Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 18:03
                                  "Dlaczego każesz robić prace, które uważasz za bezsensowne? Nie zrobi modelu komórki, dostanie jedynkę, świat się nie zawali."

                                  No nie, tu wymagasz od dziecka nieadekwatnej dojrzałości i wewnątrzsterowalności. Dla przeciętnego dziecka bez zaburzeń które od małego socjalizowane jest do tego by mieć dobre stopnie i szkołę traktować serio, to szalenie trudne mieć tak po prostu jedynki. Ba, większość dorosłych tego nie umie - już mówiąc o zachowaniu w miejscu pracy. Nawet jeśli w polskim systemie stopnie po drodze nie mają znaczenia w rekrutacji to i tak mają znaczenie dla poczucia wartości dziecka, jego miejsca w grupie, stosunku nauczycieli do dziecka, jego poczucia sprawiedliwości itd. Dzieci nonkomformiści muszą mieć bardzo wspierających rodziców, specyficzną konstrukcję psychiczną, a i tak w końcu po prostu łatwiej i przyjemniej jest znaleźć szkołę która odpowiada wartościom rodziny, bo dziecko to jednak tylko dziecko i nie powinno walczyć na codzień z całą głupotą świata.
                              • glanaber Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 17:55
                                Zgadzam się w 100%. Też mam 5-klasistkę. Od ubiegłego roku próbujemy osiągnąć 1 dzień w tygodniu wolny od nauki, odrabiania lekcji itd, śle nie da się. Jeżeli córka chce mieć wolną niedzielę, to siedzi większość soboty, bo w tygodniu są np 2 duże sprawdziany, wiersz do nauczenia, praca z techniki do „dokończenia” (czyt. zrobienia w większości, bo w szkole ledwo zaczęli), została praca domowa z przedmiotu, który jest raz w tygodniu, ale w dniu, gdy jest 7 ciężkich lekcji i nie starczyło już czasu i sił, by odrobić go w dniu, gdy był zadany, bo trzeba było w pierwszej kolejności odrabiać te na następny dzień... No i oczywiście nie zapominajmy o bieżących lekcjach zadanych z piątku na poniedziałek.
                              • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 20:16
                                Tu jedna pisała ze praca jest zadana na 2 tygodnie tylko dziecku przypomina sie na 2 dni przed koncem terminu. Kto wtedy winien?
              • memphis90 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 18:56
                Ale jaką prezentację, skoro żadnej prezentacji NIE BYŁO. Zdecydowana większość zadań domowych nie wymaga tygodnia wytężonych przygotowan.
              • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 13:30
                Ale jedziecie na 3 dni?? Poza tym nawet jezeli na 3 dni to podróz daleka: jak najabrdziej nadaje sie do nauki. Na miejscu chyba tez moze sie pouczyć...
                • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 15:24
                  Jak się ma chorobę lokomocyjną to trudno się w podróży uczyć, uwierz.
                  I co takiego dziwnego jest w trzydniowej wizycie u rodziny?
        • kurt.wallander Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 12:46
          grey_delphinum napisał(a):

          >> Pewnie w 99% przypadków były zadane wcześniej, tylko dzieci takie "atrakcje" zo
          > stawiają sobie właśnie na weekend (vide mój syn).
          > Wg mnie całe gadanie o nauce w weekend często jest przesadzone, po prostu to kw
          > estia złej organizacji nauki w tygodniu, wielu zajęć dodatkowych itp.

          Złej organizacji mówisz? Zbyt wiele zajęć? Moje dziecko 2 razy w tygodniu zaczyna o 8.00, a kończy o 15.30. Jednego z tych dni ma jeszcze wieczorem zajęcia dodatkowe (2 godziny zegarowe). Juz wie, że tego dnia na odrabianie lekcji czasu nie będzie, i uwzględnia to w planie tygodnia. Innego dnia kończy o 13.30, ma godzinkę przerwy (akurat tyle, by wrócić do domu, szybko zjeść obiad i ponownie wyjść) i kółko szkolne z interesującego ją przedmiotu, w domu jest po 15.30. Kolejny dzień to wolontariat bezpośrednio po lekcjach, więc od 8.50 do ok. 17.30 dziecka nie ma w domu. Ale spoko, po zjedzeniu obiadu o tej 17.30, "wypoczęta", może startować z odrabianiem lekcji czy robieniem jakichś większych projektów, nie mówiąc o powtarzaniu do sprawdzianów. Piątek jedynie nieco luźniejszy, bo tylko 5 lekcji, ale za to na 9.40, więc wraca i tak przed 15.00. Po całym tygodniu zapierniczu nie ma siły na wysiłek umysłowy w tym dniu. Ma wtedy obowiązki domowe fizyczne (sprzątanie chałupy, razem z resztą rodziny)

          Ale spoko, to pewnie tylko kwestia organizacji, a czasu wolnego na odpoczynek nie potrzeba, to zbędne fanaberie.

          • droch Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:06
            > Ale spoko, to pewnie tylko kwestia organizacji, a czasu wolnego na odpoczynek nie potrzeba, to zbędne fanaberie.

            Dokładnie. Dziecko powinno mniej spać, sen ogłupia, nie wiesz?
            Zasadniczo dorosły pracujący w takim trybie mógłby zapaść na zdrowiu, a co dopiero uczeń.
            • grey_delphinum Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 15:34
              Napisalam na podstawie moich doświadczeń- uwazam ze moj syn mógłby sie bardziej sprężyc na co dzien. Mimo dopchanego planu lekcji (jest w 7 klasie), zajęć dodatkowych i sportu, ma jeszcze naprawdę sporo wolnego czasu, ale "mu się nie chce".
              No to siedzi nad nauką w weekendy.
              A 17.30 to mloda godzina, nie ma co dramatyzowac.

              • droch Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 15:48
                > A 17.30 to mloda godzina, nie ma co dramatyzowac.

                Jasne, a że to akurat już 9-10 godzina pracy ucznia, to wydaje się być doskonałym momentem na rozpoczęcie odrabiania pracy domowej...
                • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 15:51
                  No to niech polozy sie wczesniej i wczesniej wstanie. Wyspi sie i prace domowa ze swieza glowa zrobi. Dziecko z tej galezi szkole na 8 ma 2 razy w tygodniu
                  • iwoniaw Nie wierzę w to, co tu czytam... 04.11.19, 16:02
                    Niech się położy wcześniej i wcześniej wstanie?
                    17.30 to młoda godzina i można spokojnie kolejną (!) dniówkę w danej dobie zaczynać?
                    Szkoła od 8.00 do 15.00/15.30 to nie dość i chęć walnięcia się po 8h pracy (!) z telefonem to marnowanie czasu?

                    Rozumiem, że autorki tych światłych porad pracują po 16 h na dobę na wysokich obrotach zamiast marnować czas np. na forum? Oh wait... big_grin
                    • grey_delphinum Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 04.11.19, 16:29
                      O jakiej dniówce Ty piszesz?
                      Oprócz pisania tego nieszczęsnego wypracowania (zresztą dopiero pierwszego w tym roku, co mnie niemożebnie złości), które faktycznie zajęło synowi kilka godzin z sobotę (ale przepisywanie odbywało się na raty, gdyby się sprężył, przepisałby w ciągu godziny, bo to były raptem dwie strony), nie poświęca od pon do pt na naukę więcej niż pół godziny/45 min. Gdyby posiedział troszkę dłużej, weekend byłby luźniejszy. Zresztą on sam o tym wie, tylko "mądry Polak po szkodzie", a na swoich błędach niestety się nie uczy, dlatego często sytuacja w weekendy się powtarza.
                      Wielokrotnie pisałam na forum, ze mój syn ma bardzo mało zadawane, a ja odpuszczam niektóre szkolne michałki, więc żadnych podwójnych szycht moje dziecko nie wyrabia.
                      • iwoniaw Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 04.11.19, 18:43
                        O jakiej dniówce Ty piszesz?

                        O tej od 8 do 15.30, którą spędza w szkole.

                        nie poświęca od pon do pt na naukę więcej niż pół godziny/45 min. Gdyby posiedział troszkę dłużej, weekend byłby luźniejszy.

                        I właśnie to jest tragiczne, że już normalne jest, iż weekend może być co najwyżej "luźniejszy", jeśli ktoś w tygodniu wystarczająco dużo nadgodzin wyrobi. Podczas gdy powinien to być czas wolny od prac domowych.

                        Wielokrotnie pisałam na forum, ze mój syn ma bardzo mało zadawane

                        A inni wielokrotnie pisali, że ich dzieci wprost przeciwnie. Tudzież że marnowanie paru godzin na rzeźbienie mitochondriów w modelinie nie poprawia znacząco znajomości budowy komórki, za to zabiera czas wolny nie tylko samemu dziecku, ale i całej rodzinie, która nie wyjeżdża za miasto, tylko pomaga wycinać, żeby szybciej poszło (po czym nauczyciel bez mrugnięcia oceni wyżej prace uzdolnionej plastycznie matki ucznia A niż samodzielną dłubaninę ucznia B, który ma - tadam! - zaniżoną w ten sposób ocenę nie z plastyki czy techniki bynajmniej...)
                        • grey_delphinum Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 04.11.19, 19:15
                          Cale szczęście moje dzieci nie mialy raczej żadnych debilnych zadan domowych, w robieniu ktorych musialaby uczestniczyc cala rodzina.

                          A czy ta hmm rzezba na pewno byla obowiazkowa? Bo w szkole syma często nauczyciele zadają tego typu zadania tylko dla chętnych, wiec mozna je sobie odpuscic.

                          Akurat priorytety mamy jasno ustalone- syn zapowiedzial, ze biologiem i chemikiem nie będzie, więc z tych przedmiotów wystarczy czwórka bez wypruwania zyl wink Nawet nie bierze pod uwagę roznych zadan dodatkowych.
                          • lauren6 Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 04.11.19, 19:50
                            > Cale szczęście moje dzieci nie mialy raczej żadnych debilnych zadan domowych, w robieniu ktorych musialaby uczestniczyc cala rodzina.

                            To się ciesz. U nas w młodszych klasach były zadawane regularnie, jeszcze z tekstem, że rodzice muszą pomóc. Uwielbiam jak jakaś sfrustrowana nauczycielka organizuje mi czas wolny!
                          • iwoniaw Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 04.11.19, 20:09
                            A czy ta hmm rzezba na pewno byla obowiazkowa?

                            No niestety - trójwymiarowy model komórki, obowiązkowe zadanie domowe, na ocenę. Nie, nie wszyscy w klasie sobie podnieśli średnią tym dziełem big_grin Jaki to ma sens jako ocena z biologii? IMO żaden.
                            W teorii dziecko wykonując ten model zapewne łatwiej sobie przyswaja budowę komórki, poznaje szczegóły (typu kształty, miejsce w komórce i wzajemne wobec siebie) dotyczące organelli itp. I wszystko pięknie ładnie, tylko niestety to nie funkcjonuje w rzeczywistości, gdzie nie ma nauczania blokowego, tylko dziki pęd do następnego tematu, przedmiotu, sprawdzianu. Naprawdę mają napakowane w tej 7 klasie materiału gimnazjalnego bez ładu i składu. Część treści wycięta (no bo jak inaczej te 3 lata upchnąć w 2?), nie zawsze z sensem i w sposób umożliwiający zrozumienie treści pozostawionych - trzeba uzupełniać.
                            Wiele tych zadań, na które tu matki narzekają, albo z których się śmieją miałaby naprawdę sens, gdyby to było jedno zadanie w tygodniu, gdyby był czas się nad nim zatrzymać, no ale w praktyce nie ma co się nad komórką roztkliwiać, bo w kolejce czeka wszak kongres wiedeński i list do przyjaciela po angielsku na temat uroków wakacji, a zaraz potem formacje geologiczne epoki lodowcowej. Tak, umysł dziecka jest chłonny, ale jakoś mam wrażenie, że dałoby się to wszystko jakoś lepiej poukładać tematycznie, żeby tym dzieciakom było łatwiej rozumieć to, o czym się uczą.
                            • grey_delphinum Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 04.11.19, 20:25
                              Mój syn na biologię robił doświadczenie z kośćmi (w wodzie i occie), ale akurat to nie wymagało wielkiego zachodu. Opis to kilkanaście linijek. Machnął w 15 min.
                              Trójwymiarowy model komórki to dla mnie bezsens, zresztą taki sam jak makieta komputera w 5 klasie, ale akurat tu syn się wyżył technicznie i zadanie wspomina jako jedno z fajniejszych. W zasadzie przy tego typu zadaniach ocenia się zdolności manualne, a nie wiedzę z przedmiotu.
                              • iwoniaw Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 04.11.19, 20:31
                                O dzięki ci Losie, że moje dzieci ominęła makieta komputera! big_grin
                                No właśnie o to mi chodzi - że to są zadania, w których oceniane są umiejętności plastyczno-techniczne, a nie wiedza z przedmiotu. Ale i tak na szczęście dawno za nami etap wczesnoszkolny, gdzie wszędzie i zawsze królowały kolorowanki: na wuefie chyba tylko tych kolorowanek nie było big_grin
                                • triss_merigold6 Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 04.11.19, 20:39
                                  Ja teraz robiłam zielnik, klasa II. Wprawdzie wokół szkoły są tereny zielone i we wrześniu/październiku dzieci sporo czasu spędzały na powietrzu, ale nie, pani nie mogła z nimi pozbierać tych cholernych liści i zlecić wykonania zielników w klasie.
                                  • iwoniaw Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 04.11.19, 20:55
                                    No też mnie fascynuje, dlaczego różnych takich prac (że o pracy w grupie nie wspomnę, wszak pani, w odróżnieniu od rodzica, który z kolegą/kolegami dopiero musi się w czasie wolnym zgrać, grupą dysponuje na lekcji z zasady...) dzieci nie mogą wykonać na lekcjach, w czasie zajęć, tylko zlecenie dostają rodzice (bo nie oszukujmy się, to są zadania angażujące rodziców w stopniu ponadstandardowym i oceniane tym wyżej, im bardziej rodzic się zaangażował, zwłaszcza jeśli mówimy o młodszych dzieciach). Czego to uczy dzieci, to już mi się nawet pisać nie chce.
                                  • berdebul Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 04.11.19, 21:06
                                    Przypomniało mi się zadanie z czasów własnej edukacji. Połowa listopada, ciemno, zimno, łyse drzewa. Pani nauczycielka zadaje wykonanie zielnika. big_grin
                                • ichi51e Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 04.11.19, 20:51
                                  Kolorowanki dalej sa.... w duzej ilosci. Pierwsza klasa to caly czas kolorowanie...
                                  • black.emma Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 05.11.19, 14:41
                                    ichi51e napisała:

                                    > Kolorowanki dalej sa.... w duzej ilosci. Pierwsza klasa to caly czas kolorowani
                                    > e...
                                    >
                                    Serio? U nas tego było bardzo mało, głównie pisanie literek i czytanie, lektury, do lektur lapbooki.
                                    • ichi51e Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 05.11.19, 14:45
                                      U nas sa... pani nam daje np alfabet w kolorowankach na kserowkach, mamy nowa ere tam co chwile “znajdz i pokoloruj”, praca zaliczeniowa zawierala zadanie “wybierz ktory obrazek przedstawia wiosne i pokoloruj” dziecko woceniw opisowej mialo uwage o koniecznym cwiczeniu raczki przez kolorowanie...
                        • memphis90 Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 05.11.19, 15:19
                          Jeśli zrobienie mitochondrium z plasteliny zajmuje "kilka godzin" to znaczy, że dziecko ma poważny problem z motoryką małą....
                          • iwoniaw Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 05.11.19, 23:28
                            Jeśli właśnie to wyczytałaś z mojego wpisu, to masz poważny problem z rozumieniem tego, co czytasz.

                            Tak, wykonanie modelu komórki zajmuje czas i motoryka mała nie ma tu wiele do rzeczy. Możesz oczywiście udawać (?), że nie wiesz, o co chodzi i że problemem jest "zrobienie mitochondrium z plasteliny".
                          • slonko1335 Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 06.11.19, 07:29
                            jeżeli zajmuje chwilę to niech poćwiczy to na lekcji przy nauczycielu-przecież żaden problem w takim razie prawda?
                            • mia_mia Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 06.11.19, 07:48
                              Problem, bo lekcja ma 45 minut, przynajmniej kilka odchodzi na sprawy organizacyjno-techniczne.
                              • slonko1335 Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 06.11.19, 08:01
                                no to cały czas zostaje cała reszta model komórki to przecież chwileczka zatem zdążą spokojnie
                                • mia_mia Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 06.11.19, 08:10
                                  Ja akurat wolałabym, żeby nauczyciel na lekcji tłumaczył jak działają organella i odpowiadał na pytania, bo przy robieniu modelu jego pomoc nie jest niezbędna.
                                  • slonko1335 Re: Nie wierzę w to, co tu czytam... 06.11.19, 08:14
                                    może to tłumaczyć przy robieniu modelu-będzie idealnie i więcej z takij lekcji wyniosą i będą mieć wiecej wolnego czasu w domu
                • grey_delphinum Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 15:58
                  Jak się chce, to się szuka sposobu, jak się nie chce, to powodu wink
                  • droch Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 19:06
                    Tu trzeba raczej szukać sposobu, jak nie dać się szkole zajechać... Coś jak w "Sposobie na Alcybiadesa" smile
              • kurt.wallander Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 20:23
                grey_delphinum napisał(a):

                Mimo dopchanego planu lekcji (jest w 7 klasie), zajęć do
                > datkowych i sportu, ma jeszcze naprawdę sporo wolnego czasu, ale "mu się nie c
                > hce".

                Może tak określa stan zwany zmęczeniem? Moim zdaniem twój syn jest po prostu przemęczony, a nie leniwy i niezorganizowany.

                > No to siedzi nad nauką w weekendy.
                > A 17.30 to mloda godzina, nie ma co dramatyzowac.

                O 17.30 moje dziecka wraca do domu, i je wtedy dopiero obiad. Jest po 9 godzinach zegarowych pracy. Moim zdaniem dorosły po tylu godzinach zasługuje na nicnierobienie juz tego dnia, a co dopiero dziecko 13-letnie? Rozumiem, że ty jesteś typem stachanowca, który takiej samej postawy oczekuje od innych. Obyś nie zajechała swojego dziecka.
                • grey_delphinum Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 20:33
                  Codziennie w szkole ma 9 zegarowych godzin? Nie zagalopowałaś się? Chyba że liczysz jako liczenie jako "pracę" wolontariat, kółka, sport, ale to już jest nadużycie. Mój syn chodzi na harcerstwo i zajęcia sportowe w ramach relaksu właśnie. Gdyby go te dodatkowe aktywności wykańczały, to z pewnością bym je ucięła.
                  W zasadzie z Twojego opisu wynika, że to Twoje dziecko jest "zajechane" ...
                  • grey_delphinum Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 20:34
                    Bez zwrotu "jako liczenie".
                  • kurt.wallander Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 20:44
                    grey_delphinum napisał(a):

                    > Codziennie w szkole ma 9 zegarowych godzin?

                    Przeciez napisałam - w dniu, gdy ma zaraz po lekcjach wolontariat, jest w domu na ok. 17.30. Wydawało mi się, że ty o tym dniu piszesz, skoro piszesz o 17.30?

                    Nie zagalopowałaś się? Chyba że lic
                    > zysz jako liczenie jako "pracę" wolontariat,

                    Oczywiście, że wolontariat to praca i to wcale nie lekka.


                    > W zasadzie z Twojego opisu wynika, że to Twoje dziecko jest "zajechane" ....

                    Nie jest zajechane, bo mimo wszystko ma jeszcze czas na odpoczynek, codziennie.

                    • tairo Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 19:05
                      > Przeciez napisałam - w dniu, gdy ma zaraz po lekcjach wolontariat, jest w domu na ok. 17.30.
                      > Wydawało mi się, że ty o tym dniu piszesz, skoro piszesz o 17.30?

                      Napisałaś też, że wychodzi na 8:50, czyli ma zapewne nie więcej niż 7 lekcji. 7 lekcji to 5h15m. Skoro po wolontariacie wraca do domu na 17:30, to tego wolontariatu jest maksimum półtorej godziny, więc twoje "9 zegarowych godzin" to tak naprawdę niecałe 7.

                      • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 20:29
                        a do szkoły, ze szkoły, na ten wolontariat i na przerwach to się teleportuje, że czas się nie liczy czy jak? Moje dziecko jak ma 8 lekcji to jest w samej szkole od 8 do 15,15 na przykład , ja jako dorosła mogę ten obiad ugotować na dwa dni lub nie ugotować wcale jak mi się nie che tylko zamówić albo zjeść w pracy i nikt mi za to uwagi nie wystawi...
                      • kurt.wallander Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 21:25
                        tairo napisała:


                        > Napisałaś też, że wychodzi na 8:50, czyli ma zapewne nie więcej niż 7 lekcji. 7
                        > lekcji to 5h15m. Skoro po wolontariacie wraca do domu na 17:30, to tego wolont
                        > ariatu jest maksimum półtorej godziny, więc twoje "9 zegarowych godzin" to tak
                        > naprawdę niecałe 7.

                        Dziecko wychodzi o 8.30, a w domu jest o 17.30. Ile to godzin?
                        >
                        • tairo Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 02:00
                          Tobie dojazd do pracy wliczają do etatu?
                          • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 06:23
                            czytac nie laska? Juz bylo ze edzieciatko w transporcie moze tylko spac badz rzygac wiec w sumie czemu tego nie liczyc? Zycia nie ma.
                            • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 07:26
                              Moje rzyga lub śpi i serio nie widzę w tym nic śmiesznego.
                              Na szczęście nie na trasie do szkoły, bo jest krotka
                              • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 07:51
                                Jednak taka sytuacja to nie jest norma, większość ludzi w samochodzie może czytać, oglądać filmy, korzystać z internetu.
                                • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 08:55
                                  Ale dla moich nie jest to w żaden sposób pocieszające. I rady po tytułem " można się uczyć w aucie" my sobie możemy potłuc o kant ....
                            • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 07:31
                              wiesz niektóre dzieci nie są wożone do szkoły tylko musza do niej pojechac lub pójść same-trudno w międzyczasie robić referat raczej albo makietę komputera....
                          • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 07:30
                            a Tobie z 8 lekcji i pobycie w szkole od 8 do 15,15 wychodzi 6 godzin?
                • tairo Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 18:59
                  Możesz napisać, jak się doliczyłaś 9 godzin zegarowych pracy?
                  8 lekcji to 6 godzin. Doliczając nawet 2 godziny zajęć pozalekcyjnych, które niekoniecznie można nazwać pracą, będzie 8 godzin.

                  Dorosły po 8 godzinach pracy wraca do domu i nie zajmuje się nicnierobieniem, tylko gotowaniem obiadu, praniem, sprzątaniem, zakupami i milionem innych rzeczy, które się same nie zrobią (sprawdzić, czy nie ksiądz).
                  • kurt.wallander Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 21:27
                    tairo napisała:

                    > Możesz napisać, jak się doliczyłaś 9 godzin zegarowych pracy?

                    9 godzin zegarowych poza domem. Chyba nie sądzisz, że na przerwie w hałasie można wypocząć. Do szkoły trzeba dojść/dojechac rowerem. Po lekcjach trzeba pójśc na wolontariat i później z niego wrócić. Wolontariat to nie odpoczynek, tylko praca.


                    > 8 lekcji to 6 godzin. Doliczając nawet 2 godziny zajęć pozalekcyjnych, które ni
                    > ekoniecznie można nazwać pracą, będzie 8 godzin.
                    >
                    > Dorosły po 8 godzinach pracy wraca do domu i nie zajmuje się nicnierobieniem, t
                    > ylko gotowaniem obiadu, praniem, sprzątaniem, zakupami i milionem innych rzeczy
                    > , które się same nie zrobią (sprawdzić, czy nie ksiądz).
                    • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 21:46
                      Liczą te godziny jak nauczycielom. 😉
                    • grey_delphinum Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 21:58
                      Kurt, a moglabys zdradzic, co to za wolontariat, ze jest tak wykanczajacy fizycznie (lub psychicznie), ze okreslasz go mianem pracy?
                      Pytam, poniewaz moj sym "robi" wolontariat niejako przy okazji bycia w harcerstwie, co jest dla nuego frajdą i relaksem, a inne znane mi dzieci (z jego klasy i nie tylko) np. czytają dzieciom w przedszkolach, pomagają uczniom w szkole integracyjnej, wyprowadzają psy ze schroniska na spacery itp. i nigdy nie skarżyły się na zbytnie obciążenie, wprost przeciwnie, traktują ten wolontaroat jako miłą odskocznię od obowiazkow.
                      • kurt.wallander Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 22:49
                        grey_delphinum napisał(a):

                        > Kurt, a moglabys zdradzic, co to za wolontariat, ze jest tak wykanczajacy fizy
                        > cznie (lub psychicznie), ze okreslasz go mianem pracy?

                        A to pracą jest tylko coś wykańczającego? Wolontariat to zajmowanie się dziećmi z klas 1 - 3 w świetlicy szkolnej przez 2 godziny, po siedmiu lekcjach w szkole. Na pewno nie jest to odpoczynek.

                        nigdy nie skarży
                        > ły się na zbytnie obciążenie, wprost przeciwnie, traktują ten wolontaroat jako
                        > miłą odskocznię od obowiazkow.

                        Mojej córce tez sie nawet, o dziwo, spodobało, ale nie zmienia to faktu, że odpoczynkiem to nie jest. Może panie pracujące w świetlicy szkolnej powinny dopłacać do mozliwości zajmowania się dziećmi, skoro to taki odpoczynek?
                        • grey_delphinum Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 23:06
                          No teraz to pojechalaś. Na pewno Twoje dziecko "pracuje" podczas tego wolontariatu w tym samym stopniu co pani ze świetlicy 😂
                          Rozmawiam dzis z moim synem o tym, czy wraca ze szkoły zmeczony. Powiedzial mi, ze w większość dni raczej znudzony, bo ma przeciez sporo typowych "dupogodzin" (plastyka, muzyka, religia) . Z kolei czesc lekcji jest przyjemnością (informatyka, matma, fizyka, wf) i go nie męczą. Przede wszystkim jest zmęczony po.polskim.i historii 😉
                          Generalnie przyznal.uczciwie, ze po.prostu mu się nie chce siedzieć nad lekcjami w domu, bo energia go rozpiera (np. neszcze o tej porze szwęda sie po domu...).


                          • kurt.wallander Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 23:51
                            grey_delphinum napisał(a):

                            > No teraz to pojechalaś. Na pewno Twoje dziecko "pracuje" podczas tego wolontari
                            > atu w tym samym stopniu co pani ze świetlicy 😂

                            Pewnie nie, ale też ma lat 13, a nie 43.
                          • ichi51e Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 06:37
                            Po pierwsze ma 13 lat po drugie robi to za darmo po trzecie 13 latka duzo intensywniej bedzie sie zajmowac dziecmi niz pani po studiach ktora ma grupe w interesie o tyle co jej placa i moze powiedziec w kazdej chwili teraz wycinacie czy pobawcie sie. 13 latka nie ma tyle asertwnosci i przebicia zeby powiedziec dzieciakom spadajcie raczwj daje z siebie 100% bo wyjscia nie ma a takie dzieciaki uwielbianemu starszakowi potrafia doslownie wejsc na glowe i jeszcze radosnie skakac. Tak te 2h to pewnie wiecej robi niz pani swietliczanka
                    • tairo Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 02:06
                      No cóż, trzeba było posłać dziubdziusia do szkoły naprzeciwko domu, a nie takiej, gdzie musi dojść/dojechać, byłoby 8 godzin poza domem.

                      Dorosłym dojazdu do pracy się w etat nie wlicza, więc nie kombinuj, bo pisałaś, cytuję:
                      O 17.30 moje dziecka wraca do domu, i je wtedy dopiero obiad. Jest po 9 godzinach zegarowych pracy.
                      • mia_mia Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 08:06
                        Podstawowym błędem jest porównywanie szkoły i nauki do pracy, jeśli zaszczepi się w dziecku takie podejście to kłopoty i niechęć murowane.
                        • tairo Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 18:53
                          Pretensje do autorki wątku, to ona z tym porównaniem wyskoczyła.
                      • kurt.wallander Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 11:46
                        tairo napisała:

                        > No cóż, trzeba było posłać dziubdziusia do szkoły naprzeciwko domu, a nie takie
                        > j, gdzie musi dojść/dojechać, byłoby 8 godzin poza domem.

                        To do mnie? Córka ma do szkoły blisko, ale klasy 1-3 sa w innym budynku, musi tam dojść/dojechać rowerem ze swojej szkoły. Jak ma wolontariat do 17.10, to w domu jest ok. 17.30. Jakby miała do szkoły daleko, to jechałaby godzinę - półtorej, tak jak starsze do liceów.
                        >
                        > Dorosłym dojazdu do pracy się w etat nie wlicza, więc nie kombinuj, bo pisałaś,
                        > cytuję:
                        > O 17.30 moje dziecka wraca do domu, i je wtedy dopiero obiad. Jest po 9 g
                        > odzinach zegarowych pracy.


                        Tak, dziecko jest po 9 godzinach poza domem. 9 godzinach spędzonych na nauce, zajmowaniu się dziećmi, dojazdem, oraz czasem spędzonym na przerwach (przejdź sie do dowolnej szkoły podstawowej w czasie przerwy, to nie sa warunki do odpoczynku). Co mi chcesz udowodnić? Że 13-latka nie ma prawa być po takim dniu zmęczona, tylko z pieśnią na ustach, najlepiej nie tracąc czasu na bzdety typu obiad, siadać po powrocie do domu od razu do lekcji i nauki?
                        • tairo Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 06.11.19, 18:51
                          To może zdecyduj się, o co właściwie jojczysz? Bo raz piszesz o "9 godzinach zegarowych pracy", a raz o "9 godzinach poza domem", to niestety nie jest to samo.

                          Wolontariat nie jest obowiązkowy, a dzień 13-latki nie kończy się o 19, więc nawet wracając o 17:30 ma jeszcze kilka godzin na odpoczynek i naukę.

          • grey_delphinum Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 16:38
            Wolontariat nie jest obowiązkowy, tak samo zajęcia dodatkowe. Jeśli dziecko sobie nie radzi, trzeba z czegoś zrezygnować. Tak jak sama piszesz - dla zdrowia.
            • grey_delphinum Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 16:39
              To było do Kurt.wallander.
            • kurt.wallander Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 20:33
              grey_delphinum napisał(a):

              > Wolontariat nie jest obowiązkowy, tak samo zajęcia dodatkowe. Jeśli dziecko sob
              > ie nie radzi, trzeba z czegoś zrezygnować. Tak jak sama piszesz - dla zdrowia.

              Wiem, ze to brzmi okropnie, ale moje dziecko wolontariat robi dla punktów do rekrutacji. Ale jest i pozytyw. O dziwo, nawet jej się spodobało i nie zamierza rezygnować (niektórzy wymiękli), choć początkowo nie wróżyłam jej, że wytrwa akurat w tego typu wolontariacie.

              Zajęc dodatkowych ma i tak mało (2 rodzaje), żal by mi było, gdyby musiała ze wszystkiego zrezygnować, bo trzeba odrabiać lekcje i uczyć sie do sprawdzianów.
            • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 20:33
              ale sugerujesz, ze po 8 godzinach w lekcjach w szkole ma zrezygnować z przyjemności po to żeby znowu być kilka godzin na lekcjach tym razem w domu? i serio to dla ciebie normalne? to są dzieci a nie roboty.
              • memphis90 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 15:22
                Ale jakie kilka godzin...? Kwadrans.
          • memphis90 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 18:59
            >Ale spoko, to pewnie tylko kwestia organizacji, a >czasu wolnego na odpoczynek nie potrzeba, to >zbędne fanaberie.
            Ale zajęcia dodatkowe, wolontariaty, kółka zainteresowan i inne takie nie są obowiązkowe. Jeśli dziecko nie wyrabia z nauką szkolną i wraca z kółek o 17.30 zbyt zmęczone, by ruszyć palcem, to się zajęcia dodatkowe ucina.
            • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 19:45
              Teoretycznie zgoda, w praktyce - żal nastolatka, którego życie ograniczone zostaje wyłącznie do szkoły i spraw okołoszkolnych
              • kurt.wallander Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 20:37
                little_fish napisała:

                > Teoretycznie zgoda, w praktyce - żal nastolatka, którego życie ograniczone zost
                > aje wyłącznie do szkoły i spraw okołoszkolnych

                Dokładnie o to mi chodzi. Czy dziecko w wieku szkolnym ma nie miec prawa do fajnych zajęć pozaszkolnych? Sama jestem przeciwniczką przeciążania dzieci nadmiarem zajęć, szczególnie tych narzuconych przez rodzica, a nie wybranych i chcianych przez dziecko, ale, serio, jeden rodzaj zajęć plastycznych i drugi - naukowych, w sumie poszerzających wiedzę szkolną, to chyba nie jest przesadnie wiele? Wolontariat, jak pisałam wyżej, to sposób na dodatkowe 3 punkty w rekrutacji (a przy okazji okazuje się, że córka nawet polubiła te zajęcia, więc jest jakaś wartość dodana).
                • memphis90 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 15:25
                  >serio, jeden rodzaj zajęć plastycznych i drugi - >naukowych, w sumie poszerzających wiedzę >szkolną, to chyba nie jest przesadnie wiele?
                  Jesli dziecko po zajęciach dodatkowych, o tej 17.30 jest tak wykończone, że palcem ruszyć nie może i lekcji nie odrabia, to owszem - ma za dużo. A przynajmniej za duzo w tygodniu.
                  • kurt.wallander Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 16:06
                    memphis90 napisała:

                    > >serio, jeden rodzaj zajęć plastycznych i drugi - >naukowych, w sumie p
                    > oszerzających wiedzę >szkolną, to chyba nie jest przesadnie wiele?
                    > Jesli dziecko po zajęciach dodatkowych, o tej 17.30 jest tak wykończone, że pal
                    > cem ruszyć nie może i lekcji nie odrabia, to owszem - ma za dużo. A przynajmnie
                    > j za duzo w tygodniu.

                    Nie czytasz dokładnie. O 17.30 dziecko jest po lekcjach i wolontariacie, czyli po pracy. W inne dni kończy przeważnie o 15.30. Ty jestes taka chętna siadac znów do pracy po pracy? Ja zgadzam sie ze słonkiem, że dzieci po lekcjach mają prawo do odpoczynku. Szkoła nie powinna tez uniemożliwiać przynajmniej kilku-kilkunastu wyjazdów weekendowych w roku.
                    >
              • grey_delphinum Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 20:40
                Dziewczyny, może ja patrzę na to po prostu z innej perspektywy niż Wy, bo mam też dorosłą córkę, która przeszła juz klasę siódmą, ósmą, gimnazjum, liceum... i dlatego wiem, że żeby dostać się do dobrej szkoły średniej, a potem na fajne studia, po prostu trzeba przysiąść, nie ma wyjścia.
                I mam też w domu przykład na to, że można naukę pogodzić z hobby i nie być przy tym zajechaną "naszą szkapą", tylko wiele zależy od organizacji pracy.

                • grey_delphinum Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 20:41
                  To "siódmą, ósmą" to oczywiscie przenośnia wink
                  • kurt.wallander Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 20:55
                    grey_delphinum napisał(a):

                    > To "siódmą, ósmą" to oczywiscie przenośnia wink

                    Widzę właśnie, że nie wieesz o czym piszesz. Wiesz, ja mam też dzieci starsze, nie tak jak ty, ale juz w liceach. I sorry, ale w gimnazjum nie były nigdy tak obciążone nauką, jak najmłodsza w klasie 7. i 8.
                    • grey_delphinum Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 21:19
                      Doskonale wiem, o czym piszę - moja córka jest już na studiach. I uczyła się naprawdę dużo w 3 klasie gimnazjum i w klasie maturalnej, ale, będąc dobrze zorganizowaną, świetnie godziła zajęcia dodatkowe z nauką (miała ich więcej niż syn).

                      Przy tym, ile córka miała nauki przed egzaminami, codzienna nauka w klasie siódmej mojego syna to kaszka z mleczkiem wink
                  • iwoniaw Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 21:04
                    Wiesz, ja mam dziecko licealne, które chodziło do gimnazjum (raczej wymagającego niż nie) i widzę, co teraz robi młodsze, w klasie 7, i jak bardzo deforma spieprzyła wszystko - rozkład materiału, sposób nauczania, upychanie treści bez ładu i składu. Uważam, że te "roczniki przejściowe", które realizują "nową podstawę" tylko w 7 i 8 klasie mają po prostu przerąbane - i tak to widzę pomimo faktu, że mojemu dziecku jest łatwiej niż większości.
                    • memphis90 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 15:30
                      Ale to już jest wybór rodzica - może psioczyc, że straszna deforma i zajechać dziecko na śmierć, upierajac się przy plastyce, ceramice, taekwondo i wolontariacie, albo przyjąć, ze z racji deformy dzieci w 7 i 8 mają przesr... i na najbliższe 2 lata zapisać je tylko na plastykę w sobotę i taekwondo w niedzielę.
                      • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 16:53
                        Pod warunkiem, że tam gdzie mieszka takie zajęcia w soboty i niedziele się odbywają. Moje dziecko chodzi na zajęcia dodatkowe, które są dla niego przyjemnością, ale też realizują zalecenia PPP. I nie mamy możliwości wyboru terminu. Jest jeden dzień w tygodniu.
                      • iwoniaw Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 23:32
                        Może również nie zajeżdżać nikogo na śmierć i mieć swoje zdanie o deformie i fatalnym jej wpływie na życie dziecka, czy nie wolno? 2 lata bezsensownych utrudnień nie ma prawa wkurzać, jeśli dziecko mimo wszystko żyje i daje radę oraz potrafi się przeorganizować? Czego ty bronisz w ogóle?
                • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 20:57
                  Tylko, że wiele rzeczy, które dziecko musi robić, zabiera czas i kompletnie nie jest potrzebne. Moje dziecko nie przynosi do domu absolutnie żadnych prac plastycznych czy technicznych. Wszystko robione jest w szkole, na lekcji.
                  Organizacja pracy to jedno. Inna rzecz to zdolności dziecka oraz wymagania nauczycieli.
              • memphis90 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 15:23
                Może też wrócić o tej 15.30, zrobić lekcje, a na 17.30 chodzić na kółka, taekwondo czy co tam jeszcze.
            • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 20:35
              tak, zajęcia dodatkowe które wybrało(wow dwa rodzaje co za szaleństwo) i które mu sprawiają przyjemność-ma do nich prawo po etacie odwalonym w szkole...
              • memphis90 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 15:31
                No to niech się pogodzi z gorszymi ocenami.
                • slonko1335 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 16:21
                  A niby dlaczego? Bo szkoła przerzuca na dom cos co powinno być zrobione w szkole ? Dziecko swój etat wyrobiło.
          • hanusinamama Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 05.11.19, 23:45
            Wiecej zajec dodatkowych proponuje...
    • czekoladazkremem Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 08:57
      Przyłączam się - też jestem zmęczona. Minęły dopiero dwa miesiące szkoły a ja mam już dość. I mam tylko jedno dziecko. To znaczy - cieszę się, że pracują, ale żeby to jeszcze miało jakiś sens. Przygnębia mnie, że dzieci uczą się miliona niepotrzebnych pierdół - na zasadzie "zaliczyć, zapomnieć". Do tego jeszcze te cholerne prace plastyczne do wszystkiego - z angielskiego wypracowanie, ale trzeba narysować szkołę, z polskiego zadanie, też coś narysować itp. Mam dziecko z dysfunkcjami, kreski od linijki nie potrafi narysować prosto, więc siedzi godzinami nad durnymi rysuneczkami. Plus zajęcia pozalekcyjne plus rehabilitacja. Latamy z wywieszonymi ozorami. Odliczam już dni do przerwy świątecznej.
    • kornelia_sowa Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 10:18
      Tak, tez tak cisną
      Nam starcza czasu i na wyjazd w góry i na niemal codzienne treningi syna (z dowozem wyjęte 2h)

      Czy ty bys chciała żeby we wtorki nie było sprawdzianów?
      Hmm
      np w 5 klasie jest jedna godzina biologii i geografii . Co jesli jest we wtorek? Może w ogóle nie powinni mieć sprawdzianów?

      Mój syn miał duzy projekt na technikę na najbliższą środę. Zrobił to w czwartek 30.10.bo piatek mieli juz wolny i nie musiał się na piątek przygotowywać. Tak samo wszystkie pisemne zadania. Zaraz po szkole. Miał 3 dni laby.

      Uczę go organizacji i tego, ze NIE TRZEBA zostawiać wszystkiego na ostatnia chwilę. Bywa, ze na sprawdzian piątkowy uczy się we wtorek, bo w środę ma luzacki dzień, za to w czwartek ma 7 lekcji i wieczorem trening.
      • little_fish Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 10:28
        Ta jedna godzina to faktycznie kłopot. U nas w dodatku przypada w jeden dzień. Czasem problem ze sprawdzianem się wstrzelić
        • kornelia_sowa Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 14:17
          Nawet jak sa dwie- np. historia-pon 1 h i wtorek 1h. Autorka narzeka, ze wielki sprawdzian we wtorek i trzeba zacząć sie uczyć w weekend.

          To niech się dziecko zacznie uczyć w środę. Codziennie po pół h, a nie w weekend
      • kornelia_sowa Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 14:14
        Korekta, oczywiście :zrobił w srodę, bo od czwartku było wolne
    • zetkaad Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 10:28
      Mnie też, mnie też
    • lucky80 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 10:48
      Mnie też męczy szkoła jak nie wiem co. Córka w 5 klasie, bo mały w 1 - tam się faktycznie niewiele dzieje.
      Mała ma lekcji codziennie od 8:20 do 15:30, co już daje sporo więcej niż przeciętna polska szkoła. Do tego 3/tydzień zajęcia dodatkowe, mają też tzw. prace projektowe 1/semestr z wybranego przez siebie przedmiotu. Parę też dodatkowych przedmiotów i faklutety z obowiązkowych (ona chodzi na 2 z 4 dostępnych)..do tego z matematyki co tydzień kartkówka min.1, dwa języki ma też obce..Szczerze mówiąc, mam wrazenie moja 10-latka pracuje więcej na co dzień niż ja. Bo ja 8 h dziennie i zwykle laba, a ona 6h w szkole i kilka dodatkowych a to na zajęciach, a to na pracach domowych.
    • enigma81 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 11:39
      Mam syna z ZA w klasie 6. Jest tak, jak piszesz. Ciągle coś do zrobienia/powtórzenia/nauczenia się plus projekty indywidualne i grupowe.
      Córka w 1kl LO - zapowiedziałam, że ma siedzieć nad polskim, angielski, matematyką i jednym przedmiotem dodatkowym jaki sobie wybierze a z reszty choćby i 2 było, luz.
      • droch Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 13:09
        > jaki sobie wybierze a z reszty choćby i 2 było, luz.

        Na krótki dystans strategia wygląda na ok, ale z 2 łatwo może zrobić się 1...
        • enigma81 Re: Zmęczyła mnie szkoła dzieci 04.11.19, 14:02
          Wiem uncertain Ja bym wolała 3 ale ona "wie lepiej" i uważa, że byle na 2 zaliczyć i mieć z głowy.
Pełna wersja