agaagaaga123
21.11.19, 18:43
Mielę sobie w głowie od jakiegoś czasu temat wyjazdu - na różne strony i w różnych aspektach. Dzisiaj chciałam zapytać o taką rzecz. Gdybyście miały na stanie dzieciaki w wieku kończącym dzisiejszą podstawówkę (13-14), znające jedynie podstawy angielskiego (naprawdę podstawy) i chciałybyście z nimi wyemigrować - to założywszy, że za główne kryterium wyboru kraju bierzemy komfort edukacji - gdzie byście wystartowały?
Przez komfort mam na myśli w miarę płynne przejście przy słabej znajomości angielskiego oraz żadnej znajomości obcego języka w dniu wyjazdu. Żeby nie było traumy i dramatu.
Komfort to też normalna szkoła bez takich jazd, jak u nas (przeładowany program, dzika ilość prac domowych, nielubiący dzieci nauczyciele, walnięci rodzice, religia na każdym kroku) , bo celem byłoby ostatecznie to, żeby dzieciakom było lepiej, nawet jak na początku będzie trudniej oraz żeby zobaczyły, że może to wyglądać inaczej niż u nas.
Niekoniecznie zależy mi, żeby potem się dostali na Harvard

za to zależy, żeby dobrze wspominali szkołę i żeby im ta edukacja rozszerzyła horyzonty zamiast uczyć zakuwania na pamięć.