Dodaj do ulubionych

dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny

27.11.19, 19:37
Wyobraźcie sobie: dziesięciolatek , alergik świadomy ( jak na dziecko) jedzie na wycieczkę szkolną do jakiegoś centrum nauki. podczas kolejnego pokazu/eksperymentu dziecko zaczyna się drapać po ciele i zgłasza nauczycielce złe samopoczucie. mówi, że swędzi całe ciało i że się źle czuje. drapie się jak zapchlony. nauczycielka lekceważy ( wie, że dziecko jest uczulone na wiele rzeczy) , jakaś matka z trójki klasowej obecna na wycieczce wyśmiewa dziecko. to był ostatni eksperyment, za pół godziny byli pod szkołą gdzie czekała matka dziecka. widząc stan syna od razu jedzie z nim na pogotowie. wstrząs anafilaktyczny.
matka zrobiła mega dym w szkole. dlaczego nikt nie wezwał pogotowia od razu? dlaczego nikt po nią nie zadzwonił?
nauczycielka nie poczuwa się do winy. owszem, wiedziała że chłopiec jest alergikiem, ale nigdy żadnych problemów z tego tytułu nie było. a poza tym, chłopiec mógł zmyślać ( choć nigdy wcześniej tego nie robiłP
kto ma rację, ematki?
małego najprawdopodobniej załatwił jakiś składnik użyty w ostatnim eksperymencie.
z chwilą , kiedy uczniowie wysiadali z autokaru pod szkołą chłopiec był bardzo blady i mokry; niesamowicie się pocił. oraz podtrzymywał się kolegów aby nie upaść.
Obserwuj wątek
    • skumbrie Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 27.11.19, 19:58
      Nauczycielka nawaliła.
      Nawaliła też dyrekcja, puszczając matkę z trójki w roli opiekunki. Zachowanie matki - bractwo najwyższych lotów. Ciekawe, swoją drogą, czy dopełniono formalności i mateczka zaświadczenie o niekaralności przedstawiła, żeby móc się opiekować uczniami.
      Nie do końca klei mi się ta opowieść w związku z tym.
    • manala Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 27.11.19, 20:20
      Nauczycielka nie jest lekarzem. Oceniła sytuację błędnie ale nie koniecznie musi znać się na alergiach czy anafilaksji. Dzieciak się drapał ale wracali już do domu, więc może uznała, że to nic na tyle poważnego aby wzywać pogotowie. W przyszłości pewnie będzie ostrożniejsza.
      • folivora Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 27.11.19, 21:11
        Dokładnie o tej samej sprawie pomyślałam. Nie wiem co to jest ze strony nauczycieli. Bezmyślność, olewactwo? Jeśli nauczycielka wie o problemach zdrowotnych dziecka powinna natychmiast reagować. Nawet jeśli nie wie, to co daje jej uznanie, że dziecko udaje? K&*# mać, w sprawach zdrowia, za które nauczycielka odpowiada kiedy dzieci są pod jej opieką, powinna zawsze dmuchać na zimne!
        • black.emma Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 27.11.19, 23:32
          folivora napisała:

          > Dokładnie o tej samej sprawie pomyślałam. Nie wiem co to jest ze strony nauczyc
          > ieli. Bezmyślność, olewactwo?
          Zwykła głupota, masz popis niżej. Jak nie pada omdlały jak na filmach to wszystko ok. Za dużo filmów, za mało wiedzy. I wszystkie pewne, ze ich dziecka to nie spotka, bo dotąd nie miały problemów z alergia.
    • cruella_demon Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 27.11.19, 20:33
      Serio, z ręką na sercu. Ile z was by dzwoniło po pogotowie, bo dzieciak się drapie?
      Ja wiem, ze teraz wszystkie napiszą, że każda, ale jestem pewna, że pewnie żadna. Ja bym nie zadzwoniła, nie nic dziwnego w tym, że dzieciak z alergią się drapie.
      Nauczycielka miała pecha po prostu.
      A jak dzieciak tak uczulony, jak ten co umarł bo kolega w niego rzucił plasterkiem sera, to niech matka go pilnuje i z nim wszędzie łazi.
      • bukietlisci Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 27.11.19, 20:41
        serio. dzieciak, wiedząc że ma alergię - pierwszy raz w szkole poszedł do nauczyciela po pomoc. wyartykuował dosyć wyraznie, że się źle czuje i wszystko go swędzi. serio tak trudno dodać dwa do dwóch?
        to ja jestem jakaś dziwna. zapraszając po raz pierwszy do domu znajomych dziecka - upewniam się, czym można ich żywić "=P bo bywa różnie. przychodziła koleżanka córki z własną wałówką, przychodził kolega co się zasmarkał na widok kota.
        • la_mujer75 Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 28.11.19, 08:57
          W wieku nastoletnim nabawiłam się alergii na paracetamol. Oczywiście nie skojarzyłam od razu, że jak wezmę tabletkę, to mogę się przekręcić. Pierwszy raz wzięcie tabletki, spowodowało jedynie , że po iluś godzinach byłam lekko spuchnięta na buzi.
          Pamiętam, że miałam okres i czekał mnie cięzki dzień w szkole, więc sobie zadawkowałam proszek.
          Po jakiś dwóch godzinach wszystko mnie swędziało, było mi gorąco i jakoś tak "dziwnie". Poszłam do nauczyciela, ten mnie odesłał do pielęgniarki,a ta zaprowadziła mnie do przychodni .
          Tam już byłam cała spuchnięta 9stanik i majtki mi się wpijały w ciało), usta wywalone, język spuchnięty, i już nie byłam czerwona, tylko blada, a lekarka do mnie, że chyba : "Przesadzasz.
          Fakt, że to było wiele lat temu, temat alergii nie był aż tak omawiany, ale jednak lekarka mnie zbagatelizowała.
          Zastrzyk dali, jak zaczęłam "odpływać". A, i po godzinie samą mnie wypuścili do domu. Nie wzywali matki. Wiosna 1990 roku.
      • iwoniaw Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 27.11.19, 20:44
        cruella_demon napisała:

        > Serio, z ręką na sercu. Ile z was by dzwoniło po pogotowie, bo dzieciak się dra
        > pie?

        No ja nawet bez ręki na sercu mogę powiedzieć, że do drapiącego się na pewno bym pogotowia nie wezwała. Co innego, gdyby dzieciak się na przykład dusił, spuchł czy coś w ten deseń. Ale gdyby się drapał, a ja "od pierwszej klasy widziałam, że się smaruje na przerwach kremami z powodu uczulenia", to nie. Chyba że rodzice wcześniej uprzedziliby, że to tak silna alergia, że od świądu do wstrząsu anafilaktycznego mijają minuty, nie godziny. No i nie wiem, czy po takiej informacji nauczycielka by w ogóle takie dziecko zabrała w miejsce, gdzie są doświadczenia z alergizującymi substancjami. W sumie dziwne, że rodzice, wiedząc o programie wycieczki, posłali tam dziecko.
        • bukietlisci Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 27.11.19, 20:53
          z tego co wiem, nigdy wcześniej problemów na wycieczkach nie było. oraz nigdy wcześniej nie miał wstrząsu. naprawdę mieli go trzymać w domu, bo a nuż coś się stanie?
          jestem alergikiem. w rodzinie alergików nad wyraz mało. oraz wśród znajomych. ale , na wszystkie stonogi nawet gdybym nie była;;;;

          wiem , że dzieciak jest alergikiem/ bezproblemowym. są jakieś doświadczenia/kontakt z obcą substancją. dzieciak zgłasza złe samopoczucie oraz ostry świąd. dla mnie sprawa jest jasna: dzwonię po karetkę.
          a teraz załóżmy, że dziecko alergikiem nie jest. całkiem zdrowe dziecko podczas jakiegoś eksperymentu dotyka czegoś, czego nie powinno. za jakiś czas idzie do nauczycielki i zgłasza przeraźlwie swędzenie i złe samopoczucie. co robi nauczycielka?
        • berdebul Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 27.11.19, 20:57
          A do spoconego jak mysz i słaniającego się?
          Jestem przeszkolona, wiem jak postępować. Jeżeli nie miał żadnych leków, to wzywam odpowiednie służby, a jak nie ma dramatu tj. tylko się drapie, ale nie omdlewa, to i tak kontaktuję się z rodzicami.
          Organizując taką wycieczkę proszę o wcześniejsze podanie eksperymentów i daję do wglądu rodzicom alergika.
          • iwoniaw Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 27.11.19, 21:08
            berdebul napisała:

            > A do spoconego jak mysz i słaniającego się?
            > Jestem przeszkolona, wiem jak postępować. Jeżeli nie miał żadnych leków, to wzy
            > wam odpowiednie służby, a jak nie ma dramatu tj. tylko się drapie, ale nie omdl
            > ewa, to i tak kontaktuję się z rodzicami.
            > Organizując taką wycieczkę proszę o wcześniejsze podanie eksperymentów i daję d
            > o wglądu rodzicom alergika.

            Z opisu w pierwszym poście wynika, że "spocony jak mysz i słaniający się" to on był dopiero, gdy wysiedli z autokaru i został od razu odebrany przez matkę, która zabrała go na pogotowie. W czasie wycieczki się tylko drapał.
            I tak, masz rację, nauczyciel zawsze ma (powinien mieć) kwity wypełnione przez rodzica, co konkretnie dziecku dolega i na co zwracać uwagę, oraz informuje rodziców o szczegółach planowanej wycieczki. Dlatego właśnie mnie dziwi, że rodzice dziecko z takimi poważnymi problemami na tę konkretną wycieczkę puścili, wiedząc, że są silne przeciwwskazania. Przecież nawet gdyby ta nauczycielka się przejęła bardziej i wezwała pogotowie, to w niczym by temu dziecku nie pomogła bardziej ani przed niczym, co je spotkało, nie ochroniła. Może matka miałaby więcej zachodu odbierając dziecię ze szpitala na drugim końcu miasta/w innym mieście zamiast jechać z nim do lekarza spod szkoły - i to tyle.
            • bukietlisci Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 27.11.19, 21:18
              Iwoniaw, jak Cię lubię tak teraz nie rozumiem.
              dziecko, alergik, do tej pory nigdy wstrząsu nie miał. nigdy tak silnej reakcji nie było. aczkolwiek i rodzice i szkoła byli uprzedzeni , że kiedyś to może nastąpić ( mówimy o wynikach badań które wskazywały silne uczulenia na wiele czynników)
              według Ciebie rodzice powinni go trzymać w domu zapobiegawczo? moim zdaniem, zrobili wszystko co należy: poinformowali szkołę o alergii, przedstawili zaświadczenia lekarskie, zostawili do siebie kontakt i poinformowali że gdyby coś , to natychmiast dzwonić. przez kilka lat to nie było potrzebne. a jak było potrzebne, to nauczycielka olała.
              a teraz proszę, odpowiedz mi na pytanie:
              jest zupełnie zdrowe dziecko. jedzie na wycieczke do centrum nauki. po jakimś eksperymencie zaczyna drapać się jak zawszony i skarży się nauczycielce , że źle się czuje. co powinna zrobić nauczycielka?
              bo, może to wiedza tajemna, ale alergie lubią się ujawniać nagle. dziś dziecko jest uczulone dokładnie na nic - a jutro dusi się od proszku do prania.
              • iwoniaw Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 27.11.19, 21:27
                Nie, nie powinni go trzymać w domu zapobiegawczo, ale jeśli wiedzą, że w jakimś miejscu jest dla niego niebezpiecznie to tak, TĘ KONKRETNĄ wycieczkę powinni sobie darować. Z postu wynika, że nie wiedzieli, że dzieciak tak zareaguje, więc tym bardziej nie dziwi mnie, że nauczycielka tego nie przewidziała. Samo drapanie się jest niewątpliwie niekomfortowe i niepożądane, ale to jeszcze nie jest objaw skłaniający do wzywania pogotowia. W drodze powrotnej mu się jeszcze pogorszyło, jak wynika z postu - no i wtedy matka dziecko do lekarza zabrała. Ale jesteś pewna, że wcześniej, przy braku wszystkich objawów, ta sama matka pędziłaby na pogotowie z powodu samego drapania?
                Moim zdaniem zaszedł tu niesprzyjający zbieg okoliczności, ale nauczycielka nie zaniedbała sprawy, po prostu nikt, z rodzicami włącznie, nie mógł przewidzieć, że to się tak rozwinie. Równie dobrze mógł się drapać i na tym koniec, to nie jest objaw, do którego pogotowie ruszyłoby na sygnale, naprawdę. Jak napisałam wyżej - co innego, gdyby chłopiec się dusił, puchł, tracił kontakt - wtedy w ogóle nie ma dyskusji, wzywa się pogotowie i koniec. Jeśli ktoś miał wcześniej takie epizody to w ogóle ma strzykawkę z ampułką przy sobie (lub jego opiekun). Tu najwyraźniej nic nie wskazywało na taką sytuację aż do momentu powrotu.
                • bukietlisci Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 27.11.19, 21:38
                  na tę KONKRETNą....
                  a dlaczego akurat na tę konkretną nie?
                  a dlaczego nie do zoo???
                  a dlaczego nie do filharmonii?
                  a dlaczego nie do parku???
                  a dlaczego nie do kina???
                  a dlaczego nie na bal przebierańców??
                  wstrząs mógł nastąpić wszędzie. nikt tego nie mógł przewidzieć.
                  i właśnie po to informuje się szkołę o alergii, po to prosi się aby uważali, itd itp.
                  w sumie zazdroszczę tej nauczycielce beztroski. mając pod opieką dzieci nigdy bym sobie na taką bezttroskę nie pozwoliła.jeśli jakiś uczeń zgłaszałby mi takie objawy - to bym sobie go bardzo dokładnie obejrzała. i patrzyła, czy mu się nie pogarsza.
                  abstrahując od faktu, że jadąc na wycieczkę z dziećmi jakąś wiedzę o pierwszej pomocy chciałabym mieć. dyspozytorka z pogotowia zmieszała z błotem zachowanie nauczycielki . stwierdziła, że baba olała dzieciaka i tyle. oraz, że ma szczęscie że dziecku nic się nie stało.
                  • iwoniaw Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 27.11.19, 21:46
                    bukietlisci napisał(a):


                    > wstrząs mógł nastąpić wszędzie. nikt tego nie mógł przewidzieć.
                    > i właśnie po to informuje się szkołę o alergii, po to prosi się aby uważali, it
                    > d itp.

                    No ale co tu "uważanie" pomoże? Albo wiesz, że masz problem i masz konkretne medykamenty z instrukcją obsługi u nauczyciela (i w sumie w szkole na stałe u pielęgniarki też), albo każdemu się coś może zdarzyć po raz pierwszy i wtedy obwinianie o zbyt wolną reakcję kogokolwiek jest trochę przesadą. A tu nie było sytuacji, że matka dala strzykawkę z instrukcją, a durna nauczycielka nie podała antidotum przecież.


                    > w sumie zazdroszczę tej nauczycielce beztroski. mając pod opieką dzieci nigdy
                    > bym sobie na taką bezttroskę nie pozwoliła.jeśli jakiś uczeń zgłaszałby mi taki
                    > e objawy - to bym sobie go bardzo dokładnie obejrzała. i patrzyła, czy mu się
                    > nie pogarsza.

                    No ale ta konkretna nauczycielka przecież widziała, że dziecko nie mdleje, nie puchnie, matka też przecież nie zadzwoniła na pogotowie spod autokaru, czyli też uznała, że AŻ TAK źle nie jest.

                    > abstrahując od faktu, że jadąc na wycieczkę z dziećmi jakąś wiedzę o pierwszej
                    > pomocy chciałabym mieć. dyspozytorka z pogotowia zmieszała z błotem zachowani
                    > e nauczycielki . stwierdziła, że baba olała dzieciaka i tyle. oraz, że ma szcz
                    > ęscie że dziecku nic się nie stało.

                    Nauczyciele "jakąś wiedzę o pierwszej pomocy" mają z racji wykonywanego zawodu, przechodzą szkolenia przecież regularnie. Raczej nie słyszą na nich o konieczności wzywania pogotowia, gdy tylko uczeń zgłosi jakąkolwiek niedyspozycję, mają to robić w konkretnych przypadkach. Natomiast nie zdziwiłabym się, gdyby to było ostatnie wyjście tej nauczycielki z klasą dokądkolwiek.
                  • mika_p Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 27.11.19, 21:50
                    To ty twierdzisz, że eksperymenty w centrum nauki są według twojej znajomej dyspozytorki czynnikiem ryzyka. ZOO tez by mogło być ryzykowną wycieczką, alergia na sierść różnych gatunków. Filharmonię, park, kino i bal przebierańców uznałabym za równie bezpieczne jak centrum nauki. Bo nie wiem, co tam takiego mogło alergizować.
                    Wstrząs jest wywoływany przez coś, nie pojawia się sam z siebie.
                  • memphis90 Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 28.11.19, 14:50
                    >.jeśli jakiś uczeń zgłaszałby mi takie >objawy - to bym sobie go bardzo >dokładnie obejrzała. i patrzyła, czy >mu się nie pogarsza
                    I to właśnie powinna byla zrobić nauczycielka. Inna sprawa by była, gdyby wydając go z autobusu powiedziała od razu, że Jasio drapal się w muzeum, ale przed chwilą w autobusie poczuł się gorzej. Tu sprawę zaniedbala.
      • black.emma Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 27.11.19, 20:58
        Drapie a wściekle drapie to jednak różnica.
        Ja bym zadzwoniła, ale nie dlatego, że jestem taka święta, tylko sama przeżyłam identyczną sytuację. Mój rodzony ojciec, który oczywiście wiedział o moich alergiach stwierdził, że nastolatka histeryzuje chcąc jechać na pogotowie, "bo nogi ją swędzą". W efekcie o 4 rano wiózł mnie zapuchniętą, bez tchu i z zagrożeniem życia. Nieźle się wystraszył i dostał porządny opieprz od lekarza to przestał bagatelizować. Ja bym nie ryzykowała cudzego życia, to nie jest jakiś wielki problem wezwać karetkę.
        A co sądzę o matce, która się z dzieciaka nabija, to już lepiej nie będę pisać.
      • cosmetic.wipes Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 27.11.19, 21:16
        Serio, z ręką na sercu, to bym pewnie zadzwoniła, ale ja mam fisia, bo moja matka miała kilka epizodów wstrząsu, które właśnie zaczęły się od drapania.
        Przy czym przy pierwszym razie zadzwonilismy po karetkę jak zaczęła się dusić, bo wszyscy, łącznie z nią zignorowali swędzenie.
      • folivora Re: dziesięciolatek i wstrząs anafilaktyczny 27.11.19, 22:35
        Z ręką na sercu, jeśli wiedziałabym, że dzieciak ma silną alergię i sam by mi zgłosił, że się źle czuje, to może nie od razu po pogotowie, ale wyjęłabym telefon i zadzwoniła do rodzica skonsultować sytuację i działała odpowiednio. A nie olała i wyśmiała dzieciaka.