Dodaj do ulubionych

Psychiatria dziecięca - artykuł z DF

09.12.19, 11:32
Artykuł o psychiatrii dziecięcej z dzisiejszej strony głównej gazety:
wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,25485103,psychiatra-w-tym-roku-szkolnym-do-szpitala-przywieziono-nam.html#s=BoxOpImg8
"Mamy przeciążone oddziały psychiatryczne, przeciążone poradnie, coraz więcej dzieci podejmujących próby samobójcze. Ale takiego początku roku szkolnego jeszcze nie było. Codziennie trzech, czterech uczniów jest przywożonych ze szkół do szpitala psychiatrycznego przez rodziców albo karetkami. Dla porównania rok temu w okresie wrzesień – październik interwencji w izbie przyjęć było cztery razy mniej, to bardzo duża różnica. A w poprzednich latach było o wiele mniej."

"Co jest przerażające, od początku tego roku szkolnego na izbę przyjęć w trybie nagłym najczęściej trafiają dzieci 7- i 10-11-letnie. Wcześniej nie było takiej powtarzalności, grupa była bardziej zróżnicowana."

"w tej chwili mamy 34 osoby na oddziale, z czego tylko pięć z rozpoznaniem chorób psychicznych. Większość dzieci przyjmowanych na oddział psychiatryczny miała różnego rodzaju zachowania agresywne lub autoagresywne, często związane z czynnikami środowiskowymi."

"Przykład: przyjeżdża do nas 4-letni chłopiec potwornie wystraszony – wezwanie karetki, przyjazd do szpitala na psychiatrię u dorosłego wywołuje stres, a co dopiero u dziecka. Chłopiec w przedszkolu zaczął krzyczeć, był bardzo pobudzony. Okazało się, że pani kazała mu zjeść podwieczorek, a on akurat tej potrawy nie lubił."

Przypomina mi się wątek sprzed kilku dni: rzut przedszkolakiem. Widocznie filmik był nagrany w poprzednich latach. Dzisiaj przedszkolanka, której dzieciak się nie słucha, zamiast rzucać dzieckiem zadzwoniłaby po karetkę, żeby zabrała chłopca na oddział psychiatryczny.

Jak myślicie skąd się bierze w Polsce opisane zjawisko?
W artykule jest podanych kilka przykładów dzieci, które zostały przywiezione karetką na oddział psychiatryczny. Wszystkie - jak ten 4 latek - to były zdrowe psychicznie dzieci, którym wystarczyło rozwiązanie bieżących problemów, często z związanych z przemocą ze strony rówieśników, na miejscu w szkole.

Czy to efekty deformy - ale wtedy raczej uderzyłyby w nastolatków, a nie głównie w 7 i 11 latków. Wypalenie zawodowe nauczycieli? Brak wsparcia w systemie edukacji do walki z zachowaniami trudnymi u uczniów?
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 11:35
      Dla mnie to jest dziwne ze karetka zabiera 4 latka. Jak ma mu to pomoc? W takih sytuacjach gdy pani sobie nie radzi a dzieciak wyje (czego sobie nei wyobrazam bo widzialam bardzo wiele moje dziecko bylo w przedszkolu specjalnym) to nalezaloby wezwac RODZICOW a nie policje i karetke psychiatryczna.
      Dziwie sie ze karetka zabrala co ci ludzie w glowie maja?

      --
      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
    • berdebul Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 11:40
      Ścisk w szkole uderza we wszystkich. Mniejsze dzieci słabiej radzą sobie ze stresem. Plus panie od nauczania początkowego to nie jest śmietanka wśród nauczycieli.
      Brak wsparcia psychologów w szkole, bo brak miejsca i brak pieniędzy. Niedouczoni nauczyciele. Rodzice, którzy nie mają czasu. Przyzwolenie na bullying. Cyber bullying, który nie kończy się w momencie wyjścia ze szkoły. Trudno mają teraz dzieci.
      • samawsnach Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 20.02.20, 13:48
        "Ścisk w szkole uderza we wszystkich. Mniejsze dzieci słabiej radzą sobie ze stresem. Plus panie od nauczania początkowego to nie jest śmietanka wśród nauczycieli." Nic mnie tak nie złości jak upatrywanie kiepskiego stanu emocjonalnego i psychicznego dzieci wyłącznie lub przede wszystkim w szkole. Rodzina zazwyczaj występuje w roli świętej krowy. To szkoła zła. I rówieśnicy. I smartfony, rzecz jasna.
        • elka1i2 Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 21.02.20, 16:27
          samawsnach>>szkola zla, a panie be (niewazne, ze te panie oprocz skonczonych czasem kilku kierunkow za wlasne pieniadze musza byc czesto rownoczesnie pielegniarka, psychiatra, mediatorem w jednym i miec stalowe nerwy, ale wrazliwe serce). Wszyscy sa winni a rodzina MA OCZEKIWANIA i JEJ SIE NALEZY.
    • triss_merigold6 Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 12:14
      Równolegle na tvn24 jest tekst Justyny Sucheckiej z analizą wyników testów PISA nie tylko tych dotyczących umiejętności. Polski nastolatek spędza na nauce średnio 47 godzin w tygodniu (plus dojazdy, jeśli ktoś dojeżdża), co oznacza etat + cały dzień. Zasadniczo uważam, że ich życie to piekło i jedyne co mnie dziwi to fakt, że nie wszyscy mają depresję i myśli samobójcze.
    • 1matka-polka Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 14:20
      "
      Czy to efekty deformy - ale wtedy raczej uderzyłyby w nastolatków, a nie głównie w 7 i 11 latków. Wypalenie zawodowe nauczycieli? Brak wsparcia w systemie edukacji do walki z zachowaniami trudnymi u uczniów? "
      LOL

      --
      "W lokalnej dyskotece spotykasz szatana - co mówisz? Zareaguj spontanicznie na zadaną sytuację."
      Dorota Masłowska
    • australijka Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 14:37
      Odniosę się jako pracująca ponad 30 lat. Po pierwsze większa ilość dzieci trafiających do istniejących jeszcze oddziałów to także wynik zamknięcia większości placówek leczących dzieci. Psychiatria dziecięca tonie i nie jest to chwytliwy tytuł na artykuł. W trybie pilnym lub zagrożenia życia czeka się na przyjęci czasami i 12 dni.Każdy czytał o dziecku molestowanym na oddziale dla dorosłych. To własnie efekt braku miejsc. Po drugie , przykro mi, poczytajcie swoje wątki o szkole, a gdzie to wylądowały średniaki, a ile godzin dojeżdża ale warto, bo to liceum , że ho ho., a jaką ma średnią, a jaki ma pasek, a odkąd ma się uczyć do testów. Dzieci są zajechane to raz. A dwa nie mają szans na nauczenie się rozwiązywania problemów, bo to mamusia za dziecko pyszczy czy trzeba czy nie. No i lista zaburzeń wręczana już od przedszkola aby było jasne, kto ma prawo bić, ryczeć i kopać. Osobiście nie widzę możliwości , aby dziecko było zabrane przez załogę karetki bez wiedzy i zgody rodziców. Wyssane z palca.
    • elenelda Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 14:56
      Pytanie dlaczego nauczycielka kazała dziecku ten nieszczęsny podwieczorek zjeść. Może dlatego, że codziennie ma pierdylion pytań od rodziców, czy Staś zjadł surówkę, Kazio kotleta a Zuzia śniadanie. Do tego dochodzą awantury dlaczego Staś nie zjadł surówki a Kazio kotleta. Kolejne pytanie - dlaczego czterolatek reaguje aż taką histerią, że trzeba wzywać pogotowie - brak diagnozy, współpracy rodziców z placówką, coś się dzieje w domu (przemoc?). Przede wszystkim nie wierzę, że z powodu zwykłej histerii dzieciaka przedszkole wzywało pogotowie. Musiało być bardzo grubo (wymioty, zagrożenie bezpieczeństwa dziecka i pozostałych przedszkolaków, brak kontaktu z rodzicami).
      Wielu rodziców przyjmuje zasadę - przyprowadzam dziecko do placówki na cały dzień i sobie radźcie. Dziecko zaburzone? Potrzebna diagnoza? Nie będę z dziubaska robić wariata. Efekt jest taki, że do publicznych placówek uczęszcza całe mnóstwo zaburzonych, niezdiagnozowanych dzieci, które, dzięki normalnym insczej rodzicom nie otrzymają pomocy psychologiczno-pedagogicznej w szkole czy przedszkolu. Od zawsze twierdzę, że szkoła powinna mieć prawo do zdiagnozowania problemowego dziecka bez zgody rodziców. Szkoła, nie poradnia.
      • alicia033 Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 15:00
        elenelda napisała:

        > Od zawsze twierdzę, że szkoła powinna mieć prawo do zdiagnozowania problemowego dziecka bez zgody rodziców.

        i któż w szkole miałby się zajmować stawianiem tych diagnoz?

        --
        45rtg o muzykach:
        "Do czynności grania na instrumencie nie trzeba nic, poza sprawnością manualną i ewentualnie oddechową. Nawet słuch nie jest potrzebny, chyba że do skrzypiec, albo puzonu. Wciska się określone klawisze, albo progi i gra muzyka."
        • nangaparbat3 Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 15:10
          Może chodzi o wysłanie dziecka do poradni ped.-psych. bez zgody rodziców.
          Dla mnie jeszcze niedawno nie do pomyślenia, ale ostatnio spotykamy się z sytuacjami, kiedy rodzice jeśli w ogóle się zgadzają na jakąś konsultację specjalistyczną, to tylko na "panią psycholog koleżankę mamy".


          --
          "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
          • alicia033 Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 15:16
            nangaparbat3 napisała:

            > Może chodzi o wysłanie dziecka do poradni ped.-psych. bez zgody rodziców.

            przecież autorka wprost pisze, że: "Szkoła, nie poradnia".

            --
            bo_ob napisała:

            >W wioskach powszechnie dostępne są chyba tylko okresowo cytryny i pomarańcze, jeśli >chodzi o owoce egzotyczne, no, może jeszcze banany.
              • elenelda Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 16:03
                Ile masz dzieci niezdiagnozowanych, które powinny otrzymać pomoc a rodzice mają to głęboko w... Ja mam sporo. Dlaczego uważasz, że zespół specjalistów w szkole plus psychiatra nie może postawić diagnozy. Znają dzieci lepiej od osób pracujących w poradni.
                • nangaparbat3 Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 17:20
                  Zespół specjalistów w szkole to członkowie rady pedagogicznej. Siłą rzeczy nie są obiektywni, nawet mając odpowiednie kompetencje, zawsze będą częścią instytucji, która w takiej czy innej diagnozie może mieć swój interes. Władzę trzeba dzielić.

                  --
                  "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
                • ichi51e Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 10.12.19, 09:28
                  No i ta diagnoza nie sprawi ze rodzice sie obudza i to jest problem. W art zreszta jest (a jak nie w tym to w poprzednim bylo) rodzina „normalna” dzieciak szereg terapii rodzice odstawiaja zepsuty produkt ktory psychoterapeuta z terapeuta si maja naprawic. Rodzice nie wiedza skad nerwica skad pobudzenie slad brak koncentracji. Bujak nie pomaga kolderki obcoazeniowe nie pomagaja a jak rodzice wroca o 19 z pracy to z dzieciakiem wytrzymac sie zwyczajnie nie da!

                  --
                  wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                • alicia033 Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 10.12.19, 10:37
                  elenelda napisała:

                  > Dlaczego uważasz, że zespół specjalistów w szkole

                  dlatego, że w szkołach nie ma "zespołu specjalistów" od stwierdzania zaburzeń.
                  Są nauczyciele-przedmiotowcy (mający żadne pojęcie o diagnozowaniu zaburzeń), natomiast już etat dla psychologa w szkole to tylko dobra wola organu prowadzącego.
                  Więc w wielu szkoła nie ma ich w ogóle, a w jeszcze większej - są na jakiś ulamek etatu.



                  --
                  "Do wierzących, jazda samochodem"
                  "Zawsze jak wsiadam do samochodu odmawiam krotka modlitwe.Wiem,ze nie raz zawierzenie uratowalo mi/nam zycie.Jak kiedys jadac na slasku, ruszajac na zielonym, kierowca z lewej z ogromna predkoscia wjechal na czerwonym i smignal nam przed maska.[...] I wiele innych pomniejszych." (ortografia oryginalna by mama.nygusa)
      • mgla_jedwabna Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 15:07
        Nie widziałaś nigdy dzieciaka, który urządza histerię aż do zatchnięcia się, bo nie dość, że dostał jabłko, to jeszcze ochrzan za domaganie się danonkow wrzaskiem i rzucaniem się na podłogę? A gąski pracujące w przedszkolach zamiast opanować sytuację panikują i wzywają posiłki instytucjonalne.
      • komorka25 Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 22:12
        elenelda napisała:

        > Dziecko zaburzone? Potrzebna diagnoza? Nie będę z dziubaska
        > robić wariata.
        Nie masz pojęcia, o czym piszesz. Diagnoza - śmiech na sali, aż się szyby trzęsą. Mam w rodzinie problemowe dziecko - rodzice już nie mają pomysłu na to, gdzie jeszcze można szukać pomocy, bo "profesjonalna" opinia z ośrodka diagnostycznego jest zbiorem informacji niczego do sprawy nie wnoszących. Po prostu spisane info od rodziców i trochę żargonu specjalistycznego.

        > Efekt jest taki, że do publicznych placówek uczęszcza całe mnós
        > two zaburzonych, niezdiagnozowanych dzieci, które, dzięki normalnym insczej rod
        > zicom nie otrzymają pomocy psychologiczno-pedagogicznej w szkole czy przedszkol
        > u.

        Powtórzę - nie masz pojęcia, o czym piszesz. Wiesz ile się czeka na wizytę u neurologa? psychologa? psychiatry? w poradni psychologiczno-pedagogicznej (tu jeszcze na opinię "od 30 do 60 dni" jak dzisiaj powiedziała jedna larwa w PPP, gdzie rodzinne dziecko było diagnozowane). Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze stricte badania (np. EEG, TK) na które tez się czeka niemało.

        Szybko to można sobie zdiagnozować pryszcz na tyłu (a i to nie zawsze)
      • ichi51e Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 10.12.19, 09:25
        Podziwiam wiare w ppp. Dodam ze nawet gdyby mogli diagnozowac bez zgody i wiedzy rodzicow to jak wyobrazasz sobie jakakolwiek terapie bez wspolpracy rodzica?

        --
        wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
    • nangaparbat3 Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 14:56
      Jest źle, bo dzieci nie mają okazji się socjalizować. Nie mają okazji do swobodnej zabawy, nie animowanej i nie nadzorowanej przez dorosłych. A i tej animowanej i nadzorowanej mają zbyt mało.
      Na to się nakładają coraz częstsze problemy neurologiczne, najróżniejsze.
      Zestresowani dorośli w szkole, ale w domu nie jest lepiej.
      Ogólna atmosfera, o której zresztą mówi pani doktor - ze nauczyciele pracują w strachu.


      --
      "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
      • 1matka-polka Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 15:10
        "Jest źle, bo dzieci nie mają okazji się socjalizować. Nie mają okazji do swobodnej zabawy, nie animowanej i nie nadzorowanej przez dorosłych. A i tej animowanej i nadzorowanej mają zbyt mało.
        Na to się nakładają coraz częstsze problemy neurologiczne, najróżniejsze."

        Zgadzam się. Dzieci przemieszczają się spod opieki przedszkola pod opiekę rodziców,czy innych dorosłych, często to jedynacy. Nigdy nie zmuszeni do samodzielnego rozwiązania konfliktów z innym dziećmi. Do tego nerwica i uzależnienie wywołane przyspawaniem do ekranu oraz wynikający z tego przyspawania i ogólnego niewypuszczania dzieciaków do 12 roku życia, brak ruchu.

        --
        „porzuciwszy tradycyjne formy religijności i duchowości... zyskaliśmy jakąś gigantyczną lukę, która zasysa wszystkie śmieci, które znajdują się w polu naszego widzenia” D. Masłowska
        • ichi51e Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 10.12.19, 09:34
          A ja akurat ostatnio trafilam na ciekawe badania ktore pokazuja ze halicopter parenting wcale nie szkodzi a wrecz pozytywny sie okazuje...
          www.alfiekohn.org/article/hp/
          --
          wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
          • nangaparbat3 Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 10.12.19, 11:37
            Jednak w artykule piszą o relacjach z młodymi doroslymi, którzy, o ile wiem , i oczym zresztą wspomina artykuł, w Stanach byli bardzo wcześnie wyrzucani z gniazda i co najmniej zachęcani do samodzielności - a lepiej iść za potrzebami dziecka, nawet młodego dorosłego.
            Pozwolenie maluchom na samodzielną zabawę to co innego.

            --
            "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
    • kosmos_pierzasty Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 15:04
      Myślę, że efekt deformy jak najbardziej może uderzać w 11-latków. Mam córkę w tym wieku i widzę swoje nastawienie po tym, co czytałam o ostatniej rekrutacji. Przez to zwiększyłam swoją dbałość o jej oceny, ostatecznie te lata do rekrutacji miną piorunem, ale też uważam, by nie przegiąć. Dotąd się udaje, ale myślę, że łatwo nie uchwycić granicy...
    • mary_lu Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 15:53
      Nie mam dostępu do całości artykułu, wiec na razie trudno mi ocenić, która z narzucających mi się jako pierwsze opcji jest prawdziwa: artykuł na zamówienie władzuni, czy pani psychiatra coś brała.

      Jeżeli reprezentatywnej wybrałaś fragmenty, to mam ochotę krzyczeć ze złości.

      Z powodu braku miejsca w oddziałach w promieniu 200 km, dzieciaki trafiają do nas, miejsca, w którym psychiatra zjawia się na chwilę na konsultacje raz w tygodniu. Mamy dzieciaki totalnie w tym roku rozwalone przez stres szkolny, dzieciaki nieleczacych się rodziców, dzieciaki totalnie uzależnione od elektroniki, dzieciaki z rodzin które uległy rozkładowi, dzieciaki, które od kilku dni biorą sertalinę, a na wizytę u psychiatry czekały kilka tygodni.

      Są to dzieciaki w depresji, z rozwijającymi się zaburzeniami osobowości, z zaburzeniami odżywiania które prawie je właśnie zabiły.

      Mamy dzieciaki połykające szkło, tabletki, dopalacze, zapijające się do nieprzytomności, z ciałami pociętymi na sieczkę od samookaleczeń, z powycinanymi usmiechami Jockera na twarzy.

      A tu jakieś bezmózgi bredzą o deserku.
      • mokka39 Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 16:12
        mary_lu, mam dokładnie takie same obserwacje, a również pracuję w takim miejscu. Jak czytam ten artykuł to brzmi to jak jakaś kosmiczna bzdura. Nikt nie przyjmie na oddział dziecka, bo krzyczało, że czegoś tam nie zje itd. Przeciwnie, odsyłane są osoby po np. próbach samobójczych, bo nie ma miejsca, wolnych łóżek. A te dzieci, które ze szkół (bardzo rzadko się to zdarza) przyjeżdżają karetką, to z powodu ciężkich samookaleczeń, jednego z licznych bardzo poważnych aktów agresji typu 13 latek po raz kolejny tłukący inne dziecko z całej siły podczas ataku szału, walący jego głową o ścianę, w tym szale rozwalający sprzęty, stanowiący zagrożenie dla siebie i innych. Nauczycielki nie będą się przecież z nastolatkiem szarpać, teoretycznie nie mają zresztą prawa do fizycznej interwencji poza odciągnięciem od bitego, a trudno żeby stały i patrzyły jak lecą szyby, krzesła, same były kopane i gryzione itd.

        --
        www.perfumanka.pl
      • lauren6 Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 16:13
        Nie będę wklejać całego artykułu. Dostęp kosztuje 5 zł, bez przesady.

        Poza 3 latkiem, który nie chce jeść budyniu, podane są inne przykłady:
        "Większość szkół ma pedagoga albo psychologa. Trudności wychowawcze czy pobudzenie dziecka są przesłanką, by wysyłać je do szpitala psychiatrycznego?

        – Mnie też to dziwi, że jest opieka i wsparcie na terenie szkoły, a dziecko trafia na oddział psychiatrii. Ostatnio przyjechał do nas chłopiec, który groził, że „sobie coś zrobi”, gdy miał iść do szkoły. Okazało się, że koledzy mu dokuczają. Mówił o tym mamie w zeszłym roku, mama zgłosiła nauczycielowi, ale problem narastał. Nikt się nie zainteresował, dlaczego chłopiec nie chce chodzić do szkoły, tylko wezwano karetkę. Zajęcie się takim dzieckiem wymaga czasu, zaangażowania, a bardzo często tego brakuje, najłatwiej odsunąć od siebie odpowiedzialność. A chłopczyk przyznał, że chciał tylko, żeby ktoś na niego zwrócił uwagę. Inny przykład: trafił do nas czwartoklasista, mówił, że nie rozumie tego, co przekazują nauczyciele na lekcjach, że ma za dużo prac domowych, z którymi sobie nie radzi. Nikt nie skierował go do poradni pedagogiczno-psychologicznej, a chłopiec miał problemy z nauką od pierwszej klasy. Problemy się piętrzyły, więc wezwano karetkę."

        "Przyjechał do nas niedawno chłopczyk, siedem lat. Impulsywny, z problemami z koncentracją. Dziecko miało opinię z poradni pedagogiczno-psychologicznej, widać było troskę szkoły, ale też dużo lęku. Chłopca przywiozła do nas mama na prośbę szkoły. Inni rodzice się skarżyli, więc najlepiej dziecko odseparować."

        "Te historie są coraz bardziej drastyczne. Przyjęliśmy niedawno na oddział 12-letniego chłopca z mieszanej rodziny, polsko-azjatyckiej. Zdarzały mu się kradzieże i ucieczki ze szkoły. Co się okazało? Dziecko rozwijało się prawidłowo, ale w pierwszej klasie było wyzywane, bo inaczej wygląda, w drugiej – chłopiec został pobity. W kolejnej szkole, do której przeniosła go mama, było to samo. W dodatku dziecko, ze względu na wygląd, było nieakceptowane przez rodzinę matki. Chłopiec trafił na oddział psychiatryczny z hasłem: „trudności wychowawcze i zagrożenie niedostosowaniem społecznym”. A uciekał ze szkoły, bo dzieci stosowały wobec niego przemoc"
        • mary_lu Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 16:30
          Nie wykupuję dostępu z zasady, nie z oszczędności.

          To co cytujesz jest bzdura chyba dla każdego, kto z tematem się zetknął. Szkół nie mamy idealnych, ale to nie szkoła odpowiada za leczenie dziecka. I niemal nigdy nie jest w eidksxosci odpowiedzialna za problemy.
          • mokka39 Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 09.12.19, 16:50
            Mam dostęp do artykułu, przeczytałam cały. Marylu, pełna zgoda. I powiem szczerze, że nigdy nie spotkałam dziecka, u którego wyłącznie, sama szkoła doprowadziłaby do aż tak nasilonych problemów psychiatrycznych. A pracuję tam parę ładnych lat, mamy kilka razy w tygodniu konsultacje z psychologami i psychiatrami na temat naszych wychowanków, więc wiemy z jakimi problemami przychodzą. Co najwyżej problemy w domu (poważne - przemoc, molestowanie seksualne, nałogi), ewentualnie organiczne (FAS) dawały objawy w szkole. Nawet jeżeli są konflikty z nauczycielami czy kolegami, to wydolny wychowawczo i troszczący się rodzic jest w stanie podjąć działania żeby sytuację rozwiązać. Dziecko też reaguje i czuje się inaczej gdy ma wsparcie w domu. A oddział psychiatryczny jest jak najbardziej właściwym miejscem kiedy dziecko samookalecza się, podejmuje próby samobójcze, jest ofiarą molestowania, ma zagrażające sobie i innym napady agresji itd. To nie szkoła ma to leczyć. Na oddziale podaje się odpowiednie leki, jest terapia, terapia rodzinna, można dogłębnie zbadać sytuację rodzinną. I widocznie placówka w której ja pracuję jest jakaś nieprofesjonalna, bo często ani psycholodzy ani psychiatrzy nie są w stanie znaleźć takich prostych rozwiązań jak powyższa pani ordynator (wystarczy zainteresowanie, zaangażowanie itd.) i bywa, że stan dzieci nie tylko się nie poprawia, ale i pogarsza. Na oddziale dziennym, gdzie po lekcjach i zajęciach terapeutycznych wracają codziennie do domu też. Po prostu, bez współpracy rodziców (co jest niestety częste) trudno jest uzyskać poprawę.To nie znaczy, że ci rodzice zawsze są źli (chociaż ogrom okrucieństwa typu próba zabójstwa czy gwałcenie własnego dziecka poraża), ale na przykład są niewydolni wychowawczo, zaburzeni emocjonalnie, z niezdiagnozowanymi chorobami typu ciężka depresja itp. Szkoła tych rodziców nie zastąpi ani nie zdiagnozuje, a ich dzieci nie wyleczy.

            --
            www.perfumanka.pl
          • elka1i2 Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 20.02.20, 11:46
            znam temat pracy w przedszkolu i niestety, ale mam wrażenie - poparte rozmowami z innymi osobami pracującymi z dziećmi, że niektóre dzieci uczone są teraz tego, że mogą robić co chcą i pozostaną bezkarne. To się wg rodziców nazywa uczeniem dziecka asertywności i dbałością o to, żeby "sobie w zyciu radziło".
            • elka1i2 Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 20.02.20, 11:55

              Bo jak inaczej wytlumaczyc przypadek 5latka, ktory kazde zajecia nauczyciela od samego poczatku tychze zajec przerywa zrywajac sie do biegu po sali z bydlecym rykiem? Rodzice majetni poslali dziecko do placowki panstwowej i kisza je tam az do zamkniecia placac jedynie za zajecia, ktore umozliwiaja odebranie bombelka o czasie zamkniecia placowki. Dziecko nie reaguje na prosby o kulturalne (grzeczne) zachowanie. Pozbawione jest empatii i nie obchodzi je, ze zakloca KAZDE zajecia. Dzialaja jedynie na krotko metody odbierania przywilejow, ktorych nauczycielka stara sie nie stosowac. Dziecko wyczulo na co u kogo moze sobie pozwolic a w domu obserwuje, jak ojciec nie popiera matki i pozwala dziecku robic co chce. Tak wiec z bydlecym (przepraszam za slowo) rykiem lub glosna rozmowa bombelek zakloca kazda jedna aktywnosc nauczycielki.
              • elka1i2 Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 20.02.20, 12:05
                Reasumujac: moze gdyby inni rodzice mieli mozliwosc, wole i zdrowy krytycyzm i zobaczyli, co potrafi zrobic jedno dziecko to moze sami podjeliby dzialania w celu ograniczenia dzialan takiego malego -nie chce tu pisac- chama. Te dzieci sa w domu chamstwa uczone a potem nauczyciel staje przed wyzwaniem przekazania wiedzy grupie, ktorej caly cas przeszkadza jeden tyran. Dziecko to wykorzystuje opory moralne nauczyciela, ktory z racji pelnionej funkcji i moralnych oporow pewych rzeczy nie zrobi. A wykorzystuje, bo tatus z mamusia z rzesami je tego w domu ucza. W domu, w ktorym dziecko obija sie o sciany, bo nie ma zadnego zajecia.
    • smillla Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 20.02.20, 12:03
      Nasuwa mi się jedna pytanie: gdzie jest i co robi przedszkolny/szkolny psycholog?...
      Ktoś taki jest zatrudniany właśnie w celu łagodzenia sytuacji jak opisane powyżej. W dobrych placówkach dziecko idzie do gabinetu, odstresowuje się, jest ok i bez zbędnych afer. Niestety, w wielu placówkach kadra jest bardzo leniwa i specjalisci oraz wychowawcy nie robią tego, co do nich należy.
      • katriel Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 20.02.20, 12:41
        > gdzie jest i co robi przedszkolny/szkolny psycholog?

        Zapewne nigdzie nie jest i nic nie robi, bo nie ma takiej osoby. Organ prowadzący przyznał 20 godzin do podziału na logopedę, bibliotekarza, psychologa i pedagoga; dyrektor nawet chciał zatrudnić psychologa na 2 z tych 20 godzin, ale nie było chętnych. Life.




        --
        Ach, jaki pyszny jest szpinaczek!
        Ach, jaki pyszny jest buraczek!
        Ach, jaki brudny mam śliniaczek!
        Ach, jaki cudny niemowlaczek!
      • elka1i2 Re: Psychiatria dziecięca - artykuł z DF 20.02.20, 13:27
        dzieci maja za malo uwagi i czas od rodzicow. A dziecko opisane powyzej nie ma tej uwagi, bo wlasna matka mu schodzi z drogi. Ono doskonale wie na co sobie z kim moze pozwolic i efekty juz widac. W wielu miejscach odbywa sie chuchanie a chamstwo a rodzice maja oczekiwania glownie wobec nauczycieli. Przeciez dzieci mowia w domu o tym, co sie dzieje na zajeciach. Ale wygodnie jest oczekiwac od nauczyciela a nie od siebie nawzajem. Problem pojawi sie, gdy takie dziecko w I kl. uniemozliwi nauke czytania i pisania innym dzieciom. Poki co przedszkole w swiadomosci rodzicow do nauki nie sluzy (zapytajcie ile dzieci nosi np. zeszyty do logopedy - wszak to nie nauka a zabawa...pewnie dlatego, ze jest za darmo i"sie nalezy").

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka