Dodaj do ulubionych

A koleżanka odetchnęła z ulgą na bezrodzinie

18.12.19, 13:50
W nawiązaniu do mojego tematu o tym, jak śmierć organizatorów życia rodzinnego spowodowała niemalże całkowity zanik spotkań i więzi rodzinnych wcześniej mocno kultywowanych, chciałam Wam napisać co mi powiedziała dzisiaj koleżanka w pracy. Opowiedziałam jej moją tragiczną historię, na co ona, ku mojemu zdumieniu, powiedziała, że u niej było podobnie, ale... ona odetchnęła z ulgą, gdy nie musiała już brać udziału w spotkaniach rodzinnych, po śmierci rodziców brata ciotecznego, którzy byli u niej organizatorami. No więc dopytuje, czy to była jakaś patologia, przemoc i inne. A ona, że nic takiego, po prostu było nudno, sztywno, przykry obowiązek, z którego wywiązywała się w imię dobrych stosunków rodzinnych, a gdy obowiązek ustał, ucieszyła się. Od 4 lat (śmierci wujostwa) zero kontaktów z rodziną. Święta spędza tylko z matką (jest bez innej rodziny), która zresztą też się cieszy, że nigdzie nie musi jeździć. Wyobrażacie to sobie??? Bo mnie trudno!! Jak to możliwe, że ludzie traktują rodzinę i spotkania z nią jako przykry obowiązek? Przecież to powinna być sama radość i szczęście!!!
Obserwuj wątek
    • elle_du_jour Re: A koleżanka odetchnęła z ulgą na bezrodzinie 18.12.19, 13:56
      terazitam napisała:
      > Przecież to powinna być sama radość i szczęście!!!

      Ajajaj.
      No nie, nie bywa samą radością i szczęściem dość często. I naprawdę nie trzeba do tego patologii czy głębokich dysfunkcji rodzinnych. Wystarczy się tak po ludzku nie lubić i nie mieć wspólnych płaszczyzn porozumienia. Czasem jest to zderzenie światów nie do przeskoczenia.
    • aandzia43 Re: A koleżanka odetchnęła z ulgą na bezrodzinie 18.12.19, 13:57
      Widocznie u niej było nudno i sztywno. Taką ma rodzinę, taka jest u nich konwencja spotkań albo sama ma jakieś lęki społeczne i trudno jej swobodnie odnaleźć się w większym gronie. Co kto lubi, nie ma ze coś powinno być samą radością i szczęściem.

      --
      "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
    • rosapulchra-0 Re: A koleżanka odetchnęła z ulgą na bezrodzinie 18.12.19, 13:58
      Są rodziny i rodziny. Ja w swojej też mam osoby, z którymi niechętnie się spotykam, a są takie, których wręcz unikam. I podobnie jak u twojej koleżanki, po śmierci mojej babci (głównej organizatorki świątecznych spędów rodzinnych) sprawa tego typu spotkań sama się rozwiązała.
      A ponieważ od kilkunastu lat mieszkam z mężem i córkami w UK, to widmo spotkania się na świątecznym spędzie rodzinnym jest bardzo dalekie. I dobrze mi z tym, a widzę, że moim bliskim również. Zresztą moje córki, gdy latały do Polski w okresie świątecznym, to były gośćmi naszych polskich przyjaciół, a nie kogoś z rodziny.

      --
      A to nie wiesz, że jak kobieta "rozkłada nogi", to jej się otwiera taka czarna dziura, co zasysa z niespotykaną siłą wszystkie samce jak leci, aż po horyzont zdarzeń...? by memphis90
    • jehanette Re: A koleżanka odetchnęła z ulgą na bezrodzinie 18.12.19, 14:00
      > Wyobrażacie to sobie??? Bo mnie trudno!! Jak to możliwe, że ludzie traktują rodzinę i spotkania z nią jako przykry obowiązek? Przecież to powinna być sama radość i szczęście!!!

      >>A ona, że nic takiego, po prostu było nudno, sztywno, przykry obowiązek, z którego wywiązywała się w imię dobrych stosunków rodzinnych, a gdy obowiązek ustał, ucieszyła się

      jak cieszy, jak nie cieszy. No nie cieszy, sama to wyżej napisałaś. Widać poza wspólnym przodkiem nic tych ludzi nie łączyło.

      --
      Error 404
    • berber_rock Re: A koleżanka odetchnęła z ulgą na bezrodzinie 18.12.19, 14:10
      Wyobrażacie to sobie??? Bo mnie trudno!! Jak to możliwe, że ludzie traktują rodzinę i spotkania z nią jako przykry obowiązek? Przecież to powinna być sama radość i szczęście!!!

      _ To jest ironia/sarkazm? Czy ty tak na powaznie sie pytasz.
      _ No mozna traktowac jako przykry obowiazek i nie trzeba do tego rodziny nie lubic. Ja na przyklad nie lubie funkcjonowac wedlug sztywnych regul. Moge ci dac smieszny przyklad z wlasnej rodziny: przez kilka lat obowiazywal dziwny zakaz (narzucony przez tesciowa czyli organizatorke Wigilii), ze przy stole nie mozna gadac o sportach zimowych szczegolnie nartach. Nie mozna tez ogladac filmow z zimowymi krajobrazami etc. Zakaz wzial sie z tego, ze jedna osoba w rodzinie przeszla jakas kontuzje i nie wiadomo bylo czy w ogole wroci do takic sportow. Wiec tesciowa uznala ze "na wszelkie wypadek nie rozmawiajamy, zeby jej nie bylo przykro". SLON W POKOJU NORMALNIE!!!!
      Glupotka niby, ale wynbieranie sie kogos na trzy dni po to, aby uwazac, co sie mowi i jaki program wlacza sie w telewizji to nieco za duzo masochizmu jak na moja liberalna glowe smile

      A przeciez to jest peanut.
      Bywaja Wigilie i Swieta duzo bardziej sztywne z duzo bardziej napompowanymi regulami.
    • aerra Re: A koleżanka odetchnęła z ulgą na bezrodzinie 18.12.19, 14:30
      A dlaczego "powinna"?
      Mało jest rodzin, w których wszyscy bez wyjątku się lubią i chcą ze sobą przebywać. Twoja też do takich nie należy sądząc po tym, jak wszyscy palą się, żeby kontynuować te spotkania - z tobą na czele. Takie spędy rodzinne to zawsze jest kwestia mniejszych lub większych kompromisów i uników.
      Nie wspominając nawet o ludziach, którzy zwyczajnie nie lubią spędów - nawet jeśli ten spęd to sami ciekawi, przemili ludzie. Wolą sobie towarzystwo innych dawkować.

      --
      super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
      <*>
    • amysarafowler Re: A koleżanka odetchnęła z ulgą na bezrodzinie 18.12.19, 14:42
      Ta presja rodzinnych świąt i obowiązkowej radości jest przerażająca. Niech każdy spędza święta jak chce.
      Jeśli tak cenisz rodzinne spotkania sama je zorganizuj, zaproś, ugotuj, posprzątaj, zabawiaj, ale nie oczekuj, że wszyscy marzą o tym co ty.
      Ja marzę o świętach pod plamami z koktajlem w dłoni.
            • alpepe Re: A koleżanka odetchnęła z ulgą na bezrodzinie 18.12.19, 16:38
              No, zbiorowa histeria. W ogóle, jak widzę, jak twór forumowy zbiorowy ematka się robi wsteczna, patriotyczna, bogoojczyźniana, antyfeministyczna, a nade wszystko PRZYWIĄZANA DO TRADYCJI, to mnie mdli.

              --
              "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
              • larrisa Re: A koleżanka odetchnęła z ulgą na bezrodzinie 18.12.19, 20:17
                alpepe napisała:

                > No, zbiorowa histeria. W ogóle, jak widzę, jak twór forumowy zbiorowy ematka si
                > ę robi wsteczna, patriotyczna, bogoojczyźniana, antyfeministyczna, a nade wszys
                > tko PRZYWIĄZANA DO TRADYCJI, to mnie mdli.
                >
                E no co ty, na całe szczęście jest tu całkiem sporo nowoczesnych, wyzwolonych, feministycznych introwertyczek, które swój bunt i osobowość wyrażają poprzez prawdziwie wywrotowe święta bez rodziców i sylwestra w piżamie.
                • daniela34 Re: A koleżanka odetchnęła z ulgą na bezrodzinie 19.12.19, 00:19
                  larrisa napisała:


                  > E no co ty, na całe szczęście jest tu całkiem sporo nowoczesnych, wyzwolonych,
                  > feministycznych introwertyczek, które swój bunt i osobowość wyrażają poprzez pr
                  > awdziwie wywrotowe święta bez rodziców i sylwestra w piżamie.

                  Eee, to nie wiem, do której grupy należę. Bo ja Święta spędzam zawsze u Rodziców tradycyjnie, a Sylwestra w piżamie. To jestem feministyczna czy antyfeministyczna?
                  A może po prostu tradycyjna, nudna introwertyczka, taka jak ja, nie widzi tragedii w tym, że pierwszy raz od 20 lat dziewczyna pozbawiona auta nie będzie się tłukła 600 km do ojca, który jest zdrowy, sprawny i nie będzie samotny. Bo pisze, że nie ma siły, że ciężko pracowała i jest zmęczona.
                  I jednocześnie z radością w sobotę przejadę 80 km do domu moich rodziców, gdzie będę tradycyjnie piec, gotować i spędzać czas do 29 grudnia. Bo ja to lubię i w ten sposób się relaksuję. Ale też wiem, że gdybym powiedziała "Nie mam siły przyjechać" to usłyszałabym "To zostań w domu i odpocznij." Bo jak się kogoś kocha, to nie zawsze musi być tak jak my chcemy, czasem to oznacza, że akceptujemy, że będzie inaczej i nie spędzamy ukochanej osoby w poczucie winy.
    • beverlyja90210 Re: A koleżanka odetchnęła z ulgą na bezrodzinie 18.12.19, 14:54
      Ty jesteś normalna? To ze w waszych żyłach płynie jakaś tam powiązana krew to nie znaczy ze wszystkich masz bezwarunkowo kochać.Ja się nie dziwie mam ogromna rodzine ale są tacy którzy mnie po prostu wkurzają i gdybyśmy przestali się widywać nie odczułaby żadnej pustki wręcz preciwnie. Masz poglądy jak mała dziewczynka takie infantylne
    • madami Re: A koleżanka odetchnęła z ulgą na bezrodzinie 18.12.19, 15:17
      Bo spotkania z ludzmi, z którymi nie ma się ( poza kawałkiem DNA) nic wspólnego jest właśnie nudne/ sztywne/ stratą czasu. Co z tego, że rodzina jak nie ma się relacji?

      Relacje to świadoma praca, często współpraca, trzeba razem coś robić, rozmawiać, wiedzieć coś o sobie. Są rodziny gdzie tego nie ma.

    • zosia_1 Re: A koleżanka odetchnęła z ulgą na bezrodzinie 18.12.19, 15:44
      mnie dziwi,że Wam się skończyły spotkania rodzinne gryzie Cie to mocno i dziwujesz sie światu, z drugiej strony nie zrobiłaś absolutnie nic ze swojej strony aby te spotkania podtrzymać, skoro to dla Ciebie takie ważne. Wydaje się wręcz, że te spotkania rodzinne to było raczej spotkanie czyli wyjazd ,kiedy nie musisz się o nic strać, w sensie zakupy, przygotowania wszelakiego rodzaju a było sielsko i anielsko, oczywiscie bałagan po gościach zostawał też nie u Ciebie i teraz tak Ci szkoda. Nie widzę innej możlwiości, skoro sama palcem w bucie nie kiwnęłaś jeśłi chodzi o wspólne święta
    • mooi Re: A koleżanka odetchnęła z ulgą na bezrodzinie 18.12.19, 16:17
      w domu mozna usiaśc do stolu w kapciach i luźniejszym ubraniu, zjeść smacznie to, co się ugotowało (czyli to, co lubia wszyscy domownicy) i obejrzeć kevina.
      Na spotkanie rodzinne trzeba wbic się w garniak, szpilki, obcałowywać z mało znanymi krewnymi (widzianymi 2 razy do roku, no...trzy, jesli jakoś pogrzeb się trafi) i gadać o doopie Maryni z kims, z kim nie ma się o czym gadać.
      Pasek w spodniach cisnie, szpilki też, dzieciaki sa znudzone po godzinie i zaczynaja rozrabiac a my sie denerwujemy. W dodatku mąż (zwykle) nie moze wznieśc toastu, nawet symbolicznego bo kierowca. Jest dodatkowo zły (poza tym paskiem).
      Nie, dziekuję.
      • bistian Re: A koleżanka odetchnęła z ulgą na bezrodzinie 18.12.19, 20:38
        mooi napisała:

        > Na spotkanie rodzinne trzeba wbic się w garniak, szpilki, obcałowywać z mało zn
        > anymi krewnymi (widzianymi 2 razy do roku, no...trzy, jesli jakoś pogrzeb się t
        > rafi) i gadać o doopie Maryni z kims, z kim nie ma się o czym gadać.
        > Pasek w spodniach cisnie, szpilki też, dzieciaki sa znudzone po godzinie i zacz
        > ynaja rozrabiac a my sie denerwujemy.

        Ja mam zupełnie odmienne skojarzenia. Zmarła mi duża i bardzo fajna część rodziny, ale wszyscy byli wiekowi. Wspólnych spotkań nie było dużo, ale nawet na pogrzebach gadało się dużo i większość się cieszyła, że się widzi. Dzieci też sporo, raczej się nie nudziły. Ci, co mieli wątpliwości, odcięli się, czasami skonfliktowali, a na końcu bardzo tego żałowali, ale każdy jest dorosły, sam wybiera.
        Mnie osobiście dużo bardziej od spotkań, stresują prezenty, bo nie wiadomo, co komu podarować, a i samemu też się dostaje nietrafione podarunki i trzeba się z nich cieszyć. smile
    • eliszka25 Re: A koleżanka odetchnęła z ulgą na bezrodzinie 18.12.19, 16:30
      Ja tam uwielbiam spotkania rodzinne i nie wyobrażam sobie, żebym ja mogła inaczej. Jednak ludzie są różni i jakoś strasznie nie dziwi mnie fakt, że inni mają inaczej niż ja. U moich rodziców święta są bardzo gwarne i wesołe. U teściów kameralne i spokojne. W porywach my i teściowie i też jest świątecznie, bo niby dlaczego miałoby nie być?
    • koronka2012 Re: A koleżanka odetchnęła z ulgą na bezrodzinie 18.12.19, 17:05
      terazitam napisała:

      > Wyobrażacie to sobie??? Bo mnie trudno!! Jak to możliwe, że ludzie traktują rodzinę i spotkania z nią jako
      > przykry obowiązek? Przecież to powinna być sama radość i szczęście!!!

      Jak najbardziej rozumiem. Szczególnie jeśli rodzina drętwa, to co niby takiego fajnego w spotkaniach?

      Sama tak mam, święta to dla mnie przede wszystkim męczące, śmiertelnie nudne siedzenie za stołem, czego wyjątkowo nie cierpię. Wolałabym poleżeć sobie na kanapie z książką.
      Kocham rodziców, co nie zmienia faktu, że są nieciekawi i zwyczajnie nie mam z nimi o czym rozmawiać.
      Z siostrą i resztą już tak, ale... z różnych względów - nie przy rodzicach. Nie ma nic ekscytującego w spotkaniu skoro gadamy parę razy w tygodniu.

      Osobiście wolałam spotkania w większym gronie, trochę "świeżej krwi" ale te czasy bezpowrotnie minęły.
    • 3-mamuska Re: A koleżanka odetchnęła z ulgą na bezrodzinie 18.12.19, 21:55
      To widzisz zależy od nas samych.
      Skoro pani uważa ze bycie z rodzina to nudy przykry obowiązek to nic nie zdziałają działania innych.
      Jak dla niej super jest we dwie cisza spokój tv no to cóż poradzić.

      Ja uważam ze im więcej ludzi tym fajniej weselej w domu na własnej kanapie to ja mam na codzień.
      Ale my całe życie byliśmy ciągani po rodzinie, spanie na kupie ,wyjazdy ogniska, wspólne przybiegnie świta kuligi wspólne żniwa i takie tam nauczyło mnie cieszyć się takimi wypadami.
      A moje dzieci tego nie doświadczyły i widzę ze właśnie stają się ematkami.
      I to jest jedyne co straciły moje dzieci na emigracji.

      --
      -----------------
      Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka