Dodaj do ulubionych

Psy w sklepach mino zakazu.

18.12.19, 17:22
Są to małe psy typu jorki, w ubrankach i oczywiście na rękach. Dlaczego obsługa sklepu nie wyprasza takich klientów? Raz zadałam to pytanie to pani w sklepie udawała, że nie słyszy. Przyznam, że bardzo nie lubię tego widoku bardziej że względu na nie respektowania zakazów. Czy te właścicielki piesków uważają, że im akurat wolno. Gdybym z goldenem weszła, oczywiście na rękach to też nikt by nie zwrócił uwagi? Ja nie zwróciłam właściciele, zapytałam obsługę.
Obserwuj wątek
    • niennte Re: Psy w sklepach mino zakazu. 18.12.19, 17:58
      Ostatnio w galerii handlowej widziałam dwa takie obrazki: pani wchodzi do Sephory, trzymając na rękach bulteriera. Wyglądał na szczeniaka, ale był duży i zapewne ciężki. Wychodząc ze sklepu pani puściła go na podłogę. Pies się zaparł, że nie pójdzie na nogach (współczuję mu tych zapachów i muzyczki, którą serwują w galeriach, dla niego na pewno to był koszmar) i pani ciągnęła go po podłodze sad Jechał na brzuszku z rozłożonymi łapami jak na sankach. No ale po co było go wlec ze sobą do galerii na wyprzedaże?
      Chwilę potem w jakimś obuwniczym siedziałam na pufie, aż nagle coś trąciło mnie w ramię... Oglądam się, a tu potężny onek mnie obwąchuje... Ten z kolei bardzo grzecznie chodził z panem na smyczy, a wąchnął sobie zapewne z nudów smile
            • niennte Re: Psy w sklepach mino zakazu. 18.12.19, 18:22
              Może wink
              Ja w każdym razie współczuję tym psom i dziwię się właścicielom surprised
              A taki mały szczurek na rękach, jeżeli siedzi cicho, nie szczeka, nie wyrywa się, nie warczy na ludzi, mnie nie przeszkadza.
                    • fibi00 Re: Psy w sklepach mino zakazu. 18.12.19, 20:52
                      elle_du_jour napisała:

                      > Ale jednak jeśli jakiś klient nie życzy sobie psa w takim miejscu, to ma prawo
                      > poprosić właściciela z psem o opuszczenie lokalu.


                      No nie do końca się zgodzę. Jeśli właściciel danego obiektu wyraził zgodę a wejście z psem ma ręku to dlaczego ma brać pod uwagę zdanie klienta?
                      • fibi00 Re: Psy w sklepach mino zakazu. 18.12.19, 20:57
                        fibi00 napisała:

                        > elle_du_jour napisała:
                        >
                        > > Ale jednak jeśli jakiś klient nie życzy sobie psa w takim miejscu, to ma
                        > prawo
                        > > poprosić właściciela z psem o opuszczenie lokalu.
                        >
                        >
                        > No nie do końca się zgodzę. Jeśli właściciel danego obiektu wyraził zgodę a wej
                        > ście z psem ma ręku to dlaczego ma brać pod uwagę zdanie klienta?


                        Źle zrozumiałam. Przeczytałam jeszcze raz i rzeczywiście, tak-klient ma prawo zwrócić uwagę właścicielowi ,że nie rzeczy sobie w w tym lokalu psa. A jeśli właściciel powie że zezwolił bo pies jest mały/jest na ręku i to zakazu w sumie nie dotyczy to niestety ale oburzonemu klientowi nie pozostaje nic innego jak przełknięcie tej sytuacji lub opuszczenie lokalu.
                        • fibi00 Re: Psy w sklepach mino zakazu. 18.12.19, 21:08
                          fibi00 napisała:

                          > fibi00 napisała:
                          >
                          > > elle_du_jour napisała:
                          > >
                          > > > Ale jednak jeśli jakiś klient nie życzy sobie psa w takim miejscu,
                          > to ma
                          > > prawo
                          > > > poprosić właściciela z psem o opuszczenie lokalu.
                          > >
                          > >
                          > > No nie do końca się zgodzę. Jeśli właściciel danego obiektu wyraził zgodę
                          > a wej
                          > > ście z psem ma ręku to dlaczego ma brać pod uwagę zdanie klienta?
                          >
                          >


                          Aaaa,tobie chodziło o właściciela psa a nie lokalu! Aaa to nieeee! To podtrzymuję to co napisałam w pierwszym poście.
                      • elle_du_jour Re: Psy w sklepach mino zakazu. 18.12.19, 21:03
                        Wyobraźmy sobie, że do knajpy z zakazem przychodzi grupa ludzi, zrobili wcześniej w niej rezerwację, a szukali takiego miejsca specjalnie, bo jeden z nich ma ataki paniki na widok psów, tudzież ciężką alergię. Uważam, że ich racja w tym momencie góruje nad racją innego klienta, któremu właściciel w drodze wyjątku pozwolił wejść do knajpy z psem. Mają prawo oczekiwać, że psa tam nie będzie.
                        Te sytuacje oczywiście nie zawsze są zerojedynkowe, i pewnie podlegają w danym momencie dyskusji i indywidualnym ustaleniom między zainteresowanymi. Ale z grubsza widzę to tak, jak przedstawiłam.
                        • fibi00 Re: Psy w sklepach mino zakazu. 18.12.19, 21:12
                          elle_du_jour napisała:

                          > Wyobraźmy sobie, że do knajpy z zakazem przychodzi grupa ludzi, zrobili wcześni
                          > ej w niej rezerwację, a szukali takiego miejsca specjalnie, bo jeden z nich ma
                          > ataki paniki na widok psów, tudzież ciężką alergię. Uważam, że ich racja w tym
                          > momencie góruje nad racją innego klienta, któremu właściciel w drodze wyjątku p
                          > ozwolił wejść do knajpy z psem. Mają prawo oczekiwać, że psa tam nie będzie.
                          > Te sytuacje oczywiście nie zawsze są zerojedynkowe, i pewnie podlegają w danym
                          > momencie dyskusji i indywidualnym ustaleniom między zainteresowanymi. Ale z gru
                          > bsza widzę to tak, jak przedstawiłam.


                          Wiesz, jeśli podszedłby do mnie gość i wyłuszczyłby sprawę tak jak to opisałam to oczywiście wyszłabym z psem z lokalu. Natomiast gdybym była w lokalu z psem (za pozwoleniem właścicielami lokali) i ktoś zwróciłby mi uwagę tylko dlatego że mu się to nie podoba to sorry...
                        • sumire Re: Psy w sklepach mino zakazu. 18.12.19, 21:09
                          W sensie że manager ma podejść i powiedzieć "przepraszam, wiem, że pani była tu pierwsza, ale tamtej pani się nie podoba, że pani z pieskiem jest, więc gdyby pani mogła wyjść, to byłoby super"?
                          • elle_du_jour Re: Psy w sklepach mino zakazu. 18.12.19, 21:23
                            sumire napisała:
                            > W sensie że manager ma podejść i powiedzieć "przepraszam, wiem, że pani była tu
                            > pierwsza, ale tamtej pani się nie podoba, że pani z pieskiem jest, więc gdyby
                            > pani mogła wyjść, to byłoby super"?

                            Może powiedzieć, że jest mu bardzo przykro, ale inni Państwo wcześniej zrobili rezerwację, właśnie ze względu na ów zakaz dla psów. Może zaproponować tej osobie jakąś dodatkową zniżkę w danej chwili, lub na następną wizytę.
                            Nie wiem. Oczywiście trochę gdybam, trudno mi powiedzieć jak by miało się to odbywać zawsze i wszędzie. To zniuansowane. Sama jednak mogę przyznać, że gdybym to ja była włascieielem psa w tej sytuacji, to wyszłabym bez marudzenia i pretensji, i poszła do innej knajpy.
                            • kocynder Re: Psy w sklepach mino zakazu. 19.12.19, 07:48
                              A ne prościej i spokojniej NA WEJŚCIU pańci z yorczusiem wyjaśnić, że z pieskiem wypad, a zapraszamy jak będzie sama? Wówczas unika się problemu, że np pani siedzi nad zamówionym dwudaniowym obiadem z deserm, przychodzą ci "zarezerwowani uczuleni" i co? Przerwać pani w pół kęsa? Zwracać kasę? Tłumaczyć? Po co to komu? Gdyby paniusia yorczusia była piśmienna to w ogóle nie potrzeba byłoby jej tłumaczyć,k że piktogram na drzwiach z owczarkiem na białym tle w czerwonej obwódce nie oznacza, że wilczurów w czerwonej obroży! I po prostu sama kretynka by nie lazła z yorczusiem...
                              Inna kwestia, że nader często takie bezmózgi są przez osoby egzekwujące przepisy traktowane pobłażliwie, co mnie doprowadza do furii. Sytuacja sprzed kilku lat. Jechałam autobusem z psem. Dobermanem. Ułożony, grzeczny, karny. Oczywiście smycz i kaganiec (na psim pysku!). Skasowałam zgodnie z przepisami bilet za psa. Miałam przy sobie książeczkę zdrowia z aktualnymi szczepieniami. Na następnym chyba przystanku wsiadły dwie takie niunie z których jedna miała właśnie ufarbowanego na różowo yoreczka na łapskach. Psiak jazgotał, wyrywał się do ludzi, piszczał, co niezwykle niunie bawiło. Po jakimś czasie wsiadły kanary. Kur... Ten gnój sprawdzał nawet czy kaganiec mojego dobka nie jest "za luźny"! (Nie był!). Książeczkę zdrowia niemal obwąchał! Dopieprzył się, że bilet z psa (ja mam miesięczny) jest...POGNIECIONY! W końcu poszedł w cholerę. A niuniulki? Ano sprawdził tylko ICH bilety! W tyłku miał książeczkę zdrowia ich kundla, kaganiec i opłatę za przewóz! Wkurw mnie wziął i zażądałam od panów "kontrolerów"{ upewnienia się, czy to bydlątko na łapskach bladzi w ogóle ma kaganiec, albo dowód szczepień? To mi się debil roześmiał, że "to takie malutkie"... Zażądałam (tak, złośliwie!) od kierowcy usunięcia z autobusu psa bez dokumentów, nie zabezpieczonego i bez biletu - z wielkim fochem (i jazgotem niuniulek) ale to zrobił, tym bardziej, że większość pasażerów mnie poparła. Sama później zadzwoniłam do ZTM zgłaszając sytuację.

                              --
                              Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                              • fibi00 Re: Psy w sklepach mino zakazu. 19.12.19, 08:32
                                kocynder napisała:

                                Sytuacja sprzed kilku la
                                > t. Jechałam autobusem z psem. Dobermanem. Ułożony, grzeczny, karny.

                                Tak,bo już na pierwszy rzut oka każdy widzi,że grzeczny,ułożony i muchy by nie skrzywdził. Co z tego że pies duży i może nawet rękę odgryźć jeśli coś mu odbije. Mój syn w wieku 2 lat niechcąco skrzywdził naszego psa (owczarka niemieckiego) wkładając mu palec do nosa. Pies go kąsnął tak że jechaliśmy na pogotowie ale założyli mu tylko plasterki zamiast szwów. Pies tylko go kąsnął w obronie własnej,gdyby chciał to odgryzłby mu dłoń . W tej chwili mamy pinczerka i kiedy on kąśnie (bratanica również włożyła mu palec do nosa) to nawet śladu zębów nie ma. Ot taka różnica.

                                Oczywiście
                                > smycz i kaganiec (na psim pysku!). Skasowałam zgodnie z przepisami bilet za psa
                                > . Miałam przy sobie książeczkę zdrowia z aktualnymi szczepieniami. Na następnym
                                > chyba przystanku wsiadły dwie takie niunie z których jedna miała właśnie ufarb
                                > owanego na różowo yoreczka na łapskach. Psiak jazgotał, wyrywał się do ludzi, p
                                > iszczał, co niezwykle niunie bawiło. Po jakimś czasie wsiadły kanary. Kur... Te
                                > n gnój sprawdzał nawet czy kaganiec mojego dobka nie jest "za luźny"! (Nie był!
                                > ). Książeczkę zdrowia niemal obwąchał! Dopieprzył się, że bilet z psa (ja mam m
                                > iesięczny) jest...POGNIECIONY! W końcu poszedł w cholerę. A niuniulki? Ano spra
                                > wdził tylko ICH bilety! W tyłku miał książeczkę zdrowia ich kundla, kaganiec i
                                > opłatę za przewóz!


                                Ja swego czasu orientowałam się ja to wygląda w naszej komunikacji miejskiej i otrzymałam informację że pies na rękach NIE MUSI MIEĆ BILETU.
                                Ale rzeczywiście jeśli wymogi są inne to jak najbardziej miałaś prawo się oburzyć.
                                • kocynder Re: Psy w sklepach mino zakazu. 19.12.19, 09:15
                                  "na pierwszy rzut oka każdy widzi,że grzeczny,ułożony i muchy by nie skrzywdził. Co z tego że pies duży i może nawet rękę odgryźć jeśli coś mu odbije" - a ty przeczytałaś/przeczytałeś całość zanim odpisałaś/odpisałeś bez sensu? Właśnie dlatego napisałam wyraźnie, że pies był zabezpieczony nie tylko "ułożeniem", ale i smyczą, kagańcem. O jego zachowaniu wspomniałam tylko w tym kontekście, że siedział cicho przy nodze, nie darł mordy, nie zaczepiał, nie pchał się do innych pasażerów. I tak, wiem, że taki pies swobodnie mógłby, gdyby chciał i nie był zabezpieczony zrobić krzywdę nie tylko dwulatkowi. Tym bardziej, że doberman jest inteligentniejszy od większości ludzi... wink
                                  Wtedy w tamtym zbiorkomie obowiązywała zasada, że pies/inne zwierzę domowe może być przewożone po wykupieniu dla niego biletu ulgowego. Kropka. Nie było słowa, że na rękach, w transporterze czy pofarbowane na różowo można za darmo. Niezależnie zaś od biletu gropa ma pieprzony obowiązek mieć przy tyłku dokumenty psa z aktualnymi szczepieniami.
                                  Ale przede wszystkim wkurzyło mnie podejście tego debila - kanara. Pies duży to się usiłował dopieprzyć. A takie malutkie to "tiu-tiu-tiu". No, na zasadzie gdyby był serio służbistą - to powinien dokładnie tak samo jak mnie "przetrzepać" niunię - o szczepienia, kaganiec, bilet. A jeśli nie - to po prostu po spojrzeniu, że doberman jest w kagańcu i siedzi spokojnie przy nodze sprawdzić MÓJ miesięczny i iść w cholerę. Niech będzie sprawiedliwość albo niesprawiedliwość, ale dla wszystkich taka sama.

                                  --
                                  Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                                  • m_incubo Re: Psy w sklepach mino zakazu. 19.12.19, 09:38
                                    Tym bardziej, że doberman j
                                    > est inteligentniejszy od większości ludzi... wink
                                    >

                                    Treść twoich postów w tym wątku jest wprost kuriozalna i pokazuje, że ten doberman z całą pewnością był inteligentniejszy również od ciebie.
                                    W tym autobusie balabym się stanąć koło ciebie, nie koło psa.
                                  • fibi00 Re: Psy w sklepach mino zakazu. 20.12.19, 07:15
                                    kocynder napisała:

                                    > "na pierwszy rzut oka każdy widzi,że grzeczny,ułożony i muchy by nie skrzywdził
                                    > . Co z tego że pies duży i może nawet rękę odgryźć jeśli coś mu odbije" - a ty
                                    > przeczytałaś/przeczytałeś całość zanim odpisałaś/odpisałeś bez sensu? Właśnie d
                                    > latego napisałam wyraźnie, że pies był zabezpieczony nie tylko "ułożeniem", ale
                                    > i smyczą, kagańcem.

                                    Przecież wiem że miał kaganiec! Zrobiłam tylko porównanie,że gdyby twój pies nie miał kagańca to z łatwością mógłby komuś odgryźć rękę, czego z pewnością nie mógłby zrobić ów jorczuś który kagańca nie miał. Wytłumaczenie dlaczego kanar tak sprawdzał kaganiec twojego psa a jorczusia bez kagańca zbagatelizował.



                                    > Wtedy w tamtym zbiorkomie obowiązywała zasada, że pies/inne zwierzę domowe może
                                    > być przewożone po wykupieniu dla niego biletu ulgowego. Kropka. Nie było słowa
                                    > , że na rękach, w transporterze czy pofarbowane na różowo można za darmo. Nieza
                                    > leżnie zaś od biletu gropa ma pieprzony obowiązek mieć przy tyłku dokumenty psa
                                    > z aktualnymi szczepieniami.


                                    W takim razie rozumiem twoje oburzenie. Pewnie sama też byłabym zla w takiej sytuacji. Może też zwróciłabym kanarowi uwagę że mojego psa się czepia a tamten nie ma ani kagańca ani biletu ani książeczki. Ale wiem jedno,napewno nie byłabym tak perfidna żeby żądać od kierowcy wyrzucenia z autobusu kobiety z psem.


                                    > Ale przede wszystkim wkurzyło mnie podejście tego debila - kanara.

                                    No i właśnie tu jest pies pogrzebany. Wkurzyło cię podejście kanara ale wyżyłaś się na kobiecie z psem,która tak naprawdę nic ci nie zrobiła a może była nieświadoma wymogów.
          • kocynder Re: Psy w sklepach mino zakazu. 18.12.19, 23:33
            Nie. Co yorczuś ma do roboty w Lidlu? Pańcia może SAMA zrobić zakupki, po czym ruszyć leniwe dupsko na spacer z psem. Nie do sklepu!Jedyne psy, które akceptuję w miejscach oznakowanych jako "nie dla psów" - to psy pracujące. Czyli przewodnicy osób niewidomych, towarzyszący osobom niepełnosprawnym (i nie, yorczuś panny jeżdżącej na wózku NIE JEST w tym rozumieniu psem towarzyszącym!). A i z tego wyłączam niektóre miejsca, jak np "kocie kawiarnie" - w takie miejsca naw3et z psem przewodnikiem wstępu nie ma. Kropka.

            --
            Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
      • hamerykanka Re: Psy w sklepach mino zakazu. 18.12.19, 18:54
        Niennte, przypomnialas mi czasy, kiedy pracowalam w klinice weterynaryjnej. I ktoregos dnia przyszedl starszy pan, z pejsami w tradycyjnym zydowskim kapeluszu, z poteznym ONkiem. Sama glowa ONka byla dluzsza niz moje przedramie. Pan okazam sie zydowskim rabinem. Bylam nieco zaskoczona jego wyborem rasy psa, bo przeciez Niemcy uzywali ich w czasie wojny.
        Ale sam onek byl przesliczny, madry i bardzo dobrze wychowany. Pan okazalo sie ze byl w Polsce i porozmawialismy chwile.

        --
        Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
    • ichi51e Re: Psy w sklepach mino zakazu. 18.12.19, 19:01
      Minsie wydawalo ze psow torebkowych i przewodnikow zakazy nie dotycza (chyba ze w restauracji)
      Tu gdzie mieszkam psy sa wszedzie. Lacznie z resturacja

      --
      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
    • pade Re: Psy w sklepach mino zakazu. 18.12.19, 19:24
      Ja wchodzę z psem do osiedlowej żabki, żadnego zakazu na drzwiach nie ma. Pies jest zawsze głaskany przez panie sprzedawczynie i wszyscy są zadowoleni.

      --
      "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."