triss_merigold6
27.12.19, 08:18
cd. w nawiązaniu do eksponowanego przez media motywu "oddawania demencyjnych lub leżących staruszków na święta do szpitali".
IMO te kuriozalne kampanie <patrz Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie> mają na celu wyłącznie utrwalenie przekonania, że opieka nad starymi, niepełnosprawnymi często fizycznie i umysłowo rodzicami i dziadkami to zadanie rodziny, a nie temat dla usług publicznych.
W latach 90-tych politycy, media, bezrobotne kobiety, Kościół etc. prezentowały takie podejście do żłobków, ochoczo likwidowanych przez gminy. Teraz, od ładnych paru lat, żłobki pojawiają się w każdej kampanii wyborczej, dostępność przedszkoli to temat nr 1 w większych miastach, są programy dofinansowania tworzenia ww., dopłaty do prywatnych etc. Krótko mówiąc, zwłaszcza żłobki wyszły z niszy "ostatecznośc i porzucenie bombelka, żeby kobieta mogła pracować" i są postrzegane jako normalna usługa publiczna, która powinna być powszechnie dostępna. Tu pozytywnym punktem odniesienia są kraje skandynawskie i np. Francja.
Jakoś przy żłobkach i przedszkolach kobiety udoporniły się na dziamgot kościelno-rodzinny i wymusiły na władzach na każdym poziomie ruszenie tematu zapewnienia przez państwo/gminy opieki nad małymi dziećmi (tak, żłobków wciąż jest b. mało, ale zasadność ich tworzenia nie jest kwestionowana).
Pytanie czy w tym państwie z paździerza nastąpi podobna zmiana społeczno-obyczajowa w zakresie opieki nad starymi i niesamodzielnymi ludźmi, czy skończy się na łzawych reportażykach i pouczeniach prawników z fundacyjek, że ubezwłasnowolnienie to zuo.