Dodaj do ulubionych

porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smutne

01.01.20, 01:24
Wiem, wątek nie na dzisiaj, ale los nie wybiera.
odeszła przyjaciółka, nagle, niespodziewanie
Został załamany mąż i 2 dzieci.
Jak pomóc, byliśmy blisko, dzieci w podobnym wieku, mąż złoty człowiek, ale z tych trzymających w sobie, nie chcący robić problemu, sam o pomoc nie poprosi w razie potrzeby.
nie chcemy go pozostawić samego z problemami, z życiem.
Na co zwracać uwagę, co może być niepokojącym sygnałem gdyby przestał sobie radzić????
I oni i my mieszkamy w większym mieście bez rodziców w pobliżu, teraz jest najbliższa rodzina przy nim, ale po pogrzebie wyjadą.
Jak się zachować, planowane były wspólne wyjazdy, będziemy robić wszystko by mąż pojechał z nami z dzieciakami, ale pierwszy raz jestem w sytuacji takiej, wspominać ją wspólnie, czy tez omijać temat? przecież to nie tak, że nic sie nie stało. Córeczki dowiedziały się wczoraj wieczorem, kilka godzin po śmierci mamy.
Dziś starsza pisała z moją córką, zwykłe życzenia noworoczne, zwykłe pytania co oglądasz, co jesz teraz itp. moja córka odpowiadała, nie nawiązywała do sytuacji pierwsza, córka przyjaciółki też nie wspomniała, ale nie wiem, może moja powinna pierwsza napisać coś w stylu przykro mi?
jestem rozbita, zupełnie nie wiem jak sie zachować żeby dziewczynkom nie dokładać cierpienia, może piszę nieskładnie bo jesteśmy wszyscy w szoku jeszcze
Jak ktoś ma doświadczenia to proszę o radę
Obserwuj wątek
      • jasnoklarowna Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 01:58
        no właśnie, dziś sylwester którego miałyśmy spędzić razem, a ja mężowi powiedziałam że trzeba nalać kieliszek wina dla niej, bo lubiła właśnie wino z alkoholi. ale wkrótce spotkamy się z jej mężem i dziećmi, jak rozmawiać, co mówić a czego właśnie nie?
        jej córeczka udaje że ok, wiem że zanim się dowiedziały tata radził się psychologa jak im to przekazać, może ona jeszcze wypiera sytuację? pogrzeb dopiero za kilka dni
        • mrs.solis Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 02:21
          W takich przypadkach to sie chyba mowi, ze jest ci przykro , jestes zrozpaczona z powodu straty przyjaciolki ( chyba, ze nie jestes to mozesz pominac ten ) zwrot, no i oferuje sie swoja pomoc ( o ile masz zamiar pomoc). Mozesz wyrazic nadzieje, ze kontakt miedzy wami i waszymi dziecmi sie utrzyma itp. Unikalabym tekstow typu „wszystko bedzie dobrze”.
          Tobie wspolczuje straty przyjaciolki 🙁

          --
          http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
    • tt-tka Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 03:00
      Oni wszyscy teraz tez sa w szoku.
      Naprawde moze ich rabnac na lub po pogrzebie.
      Nie znam ich, kazdy to przezywa po swojemu.
      Moze po prostu badz/zasygnalizuj gotowosc do bycia, gdyby tego chcieli i potrzebowali. Tak po prostu, zapytaj, czy dziewczynki chcialaby wpasc do twojej corki, pobyc u was albo zapytaj ojca, czy je/ich wszystkich gdzies wyciagnac, chocby na spacer.


      --
      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • jola-kotka Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 03:14
        Rodzina nawet jak po pogrzebie wyjedzie to nadal to jest rodzina. Ktos blizszy niz przyjaciolka zony. W tej chwili mozesz powiedziec ze jest ci przykro i na tym poprzestac. Potem tez sie nie narzucac . Co to znaczy ze zobaczysz ze sobie nie radzi? Zobaczyc mozesz ale zrobic bez jego wyraznej zgody nie mozesz nic. Jedyne to zapewnic ze jestes i jak bedzie cie potrzebowal to moze na ciebie liczyc. Corka nie wspominala. Nie kazdy ma potrzebe mowic o stracie wszystkim do okola a sa tacy co wogole nie chca o tym rozmawiac i nalezy to uszanowac.
        Przykro mi z powodu sytuacji. Trzymaj sie.
        • 3-mamuska Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 05:35
          Wydaje mi się ze za wcześnie.
          Do dzieci dotrze po pogrzebie.
          Jeśli facet trzyma w sobie sama mówisz mówić o niej. Ze tęsknisz itp. Nazywać uczucia. Pytać czy chce rozmawiać czy chce pomocy mówić ze jesteś blisko.
          On musi wiedzieć ze ty tez rozpaczasz i on nie jest sam.
          Z dziećmi powoli jak ta tragedia do nich dotrze.
          Bądź blisko pomagaj. Mów ze jesteś ,ale daj tez przestrzeń na ich sposób na żałobę na żal i rozpacz.

          Na co zwrócić uwagę? Jak zacznie się izolować nie będzie chciał się całkiem widywać, was czy ludzi ,rozmawiaj z dziećmi ze jesteś ze mogą ci zaufać i powiedzieć jeśli coś potrzebują. Ze je coś martwi itp.’

          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
        • jasnoklarowna Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 09:22
          Jola masz rację, nie chcemy sie narzucać, nie dopisałam, że nasi mężowie też się przyjaźnią, dzieci, szczególnie starsze, były wspólne wakacje, ferie rodzinnie, wyjazdy itp., kolejne w planach
          Boli nas strata, wiemy że teraz ma pomoc, rodzina się zjechała, ale za kilka dni/tygodni zostanie zupełnie sam.
          Wie że może na nas liczyć, trochę się martwię jakiejś ewentualnej depresji czy załamania,
          może trochę na wyrost, ale sama jestem w szoku.
      • igge Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 14:32
        Nie wiem, też joli podejście wydaje się najdelikatniejsze.
        Na pewno złożyłabym kondolencje, mnie zabolało jak nie usłyszałam ich od kogoś po śmierci ojca. Z małymi dziećmi w obliczu takiej tragedii, to tylko tata i babcie stanowią prawdziwe wsparcie. Niewiele możesz. Mieć zawsze czas i uwagę, słuchać. Czasem finansowe konkretne wsparcie w wyjątkowej sytuacji pomaga przynajmniej na początku się ogarnąć i rodzina zmarłej o tym na pewno pomyśli, pogrzeb etc kosztuje sporo. Mojej córce ale była prawie pełnoletnia po nagłej śmierci ukochanego dziadka nic nie pomagało ale rozmawialiśmy, wspominaliśmy bez końca, godzinami, dobre z dziadkiem chwile, powiedzonka zabawne i wzruszające, jego troskę i życie z nami. Często też byliśmy na cmentarzu, pozwoliłam córce na wypicie z dziadkiem na grobie jego ulubionego piwka. Minęło dwa lata, jest ciut lepiej ale nadal nie jest pogodzona i w sumie nadal w żałobie. Chodzi na psychoterapię prywatnie do dobrego certyfikowaego specjalisty.
        U małych dzieci też zapewniłabym osłonowo dobrego psychologa. Jeśli nie pomoże dzieciom to wytłumaczy lepiej jak im pomagać, jak rozmawiać. Ty też mogłabyś DOBREGO psychologa dziecinnego się poradzić jak w tej sytuacji pomóc tragicznie doświadczonej rodzinie bo forum to niekoniecznie coś sensownego wymyśli. Ale czytaj. Przynajmniej Tobie będzie łatwiej
        • 3-mamuska Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 17:27
          małymi dziećmi w obliczu takiej tragedii, to tylko tata i babcie stanowią prawdziwe wsparcie. Niewiele możesz. Mieć zawsze czas i uwagę,

          Niekoniecznie jak byli blisko to może być z dziećmi bliżej nic niejedna ciocia czy babcia.
          Zwłaszcza ze pisze ,ze się zjechali wiec z daleka i na codzień to obcy ludzie.
          A z nią i jej rodziną spędzali różne fajne momenty w życiu.


          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
    • lot_w_kosmos Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 08:55
      Traktuj ich córki jak swoje.
      Szykujesz strój galowy swojej na dzień nauczyciela?
      Zajdz lub zadzwoń do nich i spytaj, czy mają naszykowany.
      Jak trzeba to dokup rajstopy czy spódnicę i zawieź.
      Zbliża się zima? Dopytaj czy kupił dziewczynom buty, pomóż kupić, doradz.
      Dopilnuj, czy pamięta o dentyście.
      Jak któraś chora, to pójdz, sprawdz, czy był u dobrego lrkarza, zainteresuj się jakie leki dał. Poradź, czym ma nasmarować, jak karmić. Pomóż ugotować rosół.

      W przypadku śmierci matki każdy mówi, o jak przykro, o jak szkoda.
      A potem zostają baaaaaaardzo nieliczni, którzy realnie przejmują się losem sierot i to dłużej niż miesiąc po.
      Mówię to z doświadczenia i jak czujesz się na siłach, to bądź właśnie w taki sposób.
      • fantomowy_bol_mozgu Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 09:40
        Zgadzam się. Moja mama miała wokół siebie sporo fantastycznych przyjaciółek. Gdy zmarła (miałam 15 lat), wszystkie deklarowały chęć pomocy. Ale ja nie umiałam dzwonić, podtrzymywać kontaktu i prosić o pomoc i po kilku miesiącach czulam się kompletnie opuszczona.
        Dlatego uważam, że w relacji dorosłego z dzieckiem inicjatywa należy do dorosłego - dzwon do nich, interesuj się, zapraszaj na różne wspólne aktywności (nie wiem, obiadki, pieczenie ciasta czy choćby oglądanie filmu).
        Co innego z wdowcem, choć tutaj też uważam, że warto wyjść z inicjatywą.
        • kosmos_pierzasty Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 10:20
          fantomowy_bol_mozgu napisała:

          Ale ja nie umiała
          > m dzwonić, podtrzymywać kontaktu i prosić o pomoc i po kilku miesiącach czulam
          > się kompletnie opuszczona.
          > Dlatego uważam, że w relacji dorosłego z dzieckiem inicjatywa należy do dorosłe
          > go - dzwon do nich, interesuj się, zapraszaj na różne wspólne aktywności (nie
          > wiem, obiadki, pieczenie ciasta czy choćby oglądanie filmu).

          Zgadzam się, bardzo. Myślę, że taka postawa może być pomocna, żeby nawiązać z nimi relację (jeśli teraz jej nie ma), co byłoby dla nich dobre, żeby nie były same z problemami dorastania, itp. Ale to oczywiście tylko jeśli człowiek realistycznie i odpowiedzialnie podchodzi, ze świadomością, że to jest zaangażowanie na lata. No i trochę dyskretnie mieć oko na ojca, czy np. nie pogrąży się w żałobie na tyle, by zapomnieć o potrzebach i sytuacji dzieci.
      • hrabina_niczyja Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 12:07
        To jest najgorsza rada jaka może być. Moja matka o tych rzeczach pamiętała sama i naprawdę nikt obcy nie był potrzebny, żeby mi szykować strój galowy i latać z dentysta,bo ojciec umarł. A przeżyłyśmy obie co nasze, ja za ojca, matka za mnie. Po koszmarnych nocach przychodził dzień i normalność. Ojciec może być ogarniętym człowiekiem i niekoniecznie zaniedbać dzieci. A nawet jak początkowo zapomni o stroju galowym to świat się nie wali. Owszem być, ale nie wlazic z butami w rzeczy zarezerwowane dla rodzica. Dopóki dzieci nie chodzą brudne, w letnich sandałach zima nie lecieć z krucjatą. Wystarczy telefon, zaproszenie, jakieś ciasto może upiec i jechać z wizytą. Delikatnie tak.
          • hrabina_niczyja Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 12:56
            Dzieci nie trzeba mieć, żeby wiedziec, gdzie jest miejsce obcej kobiety i granica pomocy rodzinie. Znam jedna podobna tobie, szybciutko i wdowiec i dzieci wdowca i rodzina taka daleko pokazali Pani drzwi. Nie ma nic gorszego niż nadgorliwa baba, która z racji, że się rozmnozyła włazi z buciorami w rodzinną tragedię i podnosi własną samoocenę. I się odczep od mojej osoby łaskawie, bo fakt posiadania macicy i wydania z niej dziecka nie czyni cię lepsza i bardziej wartościowa. A już na pewno nie dodaje mądrości.
            • jasnoklarowna Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 13:59
              Hrabina, ja na razie nie wlazłam z butami, ani nie zamierzam.
              Nie uważam się za nadgorliwą babę, o radę proszę by właśnie taką nie zostać przez przypadek.
              po prostu widzę jak im się świat zawalił, rozmawiałam z nim w szpitalu jak jeszcze była chwila nadziei, sam zadzwonił i dał znać że tragedia się wydarzyła,
              Jak już nie było nadziei stwierdził że takie prozaiczne rzeczy jak płacenie rachunków były do tej pory poza nim, martwil się czy da radę.
              To dla mnie sygnał, żeby w przyszłości zwrócić uwagę czy sobie radzą. Naprawdę uważasz że to coś złego????
              • hrabina_niczyja Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 14:05
                Ale ja nie pisałam do ciebie, a do lotu w kosmos. Oczywiście, że nic złego w tym, że pomożesz. Jak nawet zapytasz o te rachunki też nic złego. Po prostu wychodzić z pomocą tam, gdzie jasno i wyraźnie rodzina wyartykułowała problem. Ale nie lecieć samej z siebie z białą bluzeczka na szkolna akademie. To się samo z czasem poukłada. A na razie być, dzwonić, odwiedzać, zapraszać i obserwować jak się sprawy mają.
                • igge Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 14:41
                  Może kiedyś jakąś wycieczkę, wyjazd, atrakcje zafundować jeśli finanse im się pogorszą?
                  I spokojnie przyjmować kolejne odmowy. Miło wiedzieć, że przyjaciele są na wyciągnięcie ręki, że pragną z całych sił pomóc, że mają dla nas czas, uwagę, pomysły na poprawę nastroju, finanse w dowolnej ilości - ale może tak być, że absolutnie nic nie pomaga i zmuszona jesteś zaakceptować swoją bezradność.
                  A czasami pomysły przyjaciół czy rodziny najbliższej mogą tylko pogarszać sytuację i powodować chęć oddalenia się od nich najdalej. Mogą tylko pogłębiać obcość i niezrozumienie, ranić. Czasem żałoba oddala nawet bliskich ludzi.
                • turzyca Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 14:54
                  >Ale nie lecieć samej z siebie z białą bluzeczka na szkolna akademie.

                  Smsa "zamawiam dla moich dziewczyn białe bluzki do stroju galowego, zamówić też dla Twoich? Na pewno coś będę zwracać, bo nie wiem, który rozmiar Marcie będzie pasował." można spokojnie wysłać i do zabieganej przyjaciółki. Nie robi się z niej nieogara tylko po prostu wie, że może jej czasu zabraknąć, a kliknąć dwa razy więcej i spakować więcej do paczki to nieduży wysiłek. Zamawianie czegoś specjalnie tym wysiłkiem jest.

                  Robimy przysługi ludziom nie tylko gdy o to poproszą, bo czasem głupio o coś prosić, ale także oferujemy, gdy nam pasuje, a podejrzewamy, że mogą mieć taką potrzebę.

                  --
                  "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
                    • szalona-matematyczka Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 16:44
                      Hrabino, jakze masz racje. Jakies niepelnosprawne umyslowo cie krytykuja, a piszesz bardzo rozsadnie. Nie wchodzi sie obcemu czlowiekowi w jego rodzinne zycie, tylko dlatego, ze mu zona umarla. Przeciez ten czlowiek ma (dalsza) rodzine i to z nia omawia rodzinne problemy (bylo napisane, ze rodzina przyjechala go wspierac). Jak napisalas, mozna pomoc tam, gdzie wdowiec sobie zyczy, a nie leciec nieproszonym z biala bluzeczka na akademie czy pytac sie go czy zaplacil rachunki za prad.😭 Wiekszosc propozycji emam to brutalne wpychanie sie w tragedie czlowieka, by sie wykazac jako dobre duszyczki. 😵 Dajcie temu czlowiekowi spokoj i dajcie mu w ciszy przezyc zalobe z rodzina.
                      • hrabina_niczyja Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 17:20
                        Bo ludzie lubią takie wpychanie się. Mojemu koledze z klasy zmarła mama. Też wszyscy chcieli pomoc, a potem nauczycielka stawiała go na środku klasy i kazała pokazać spodnie, które mu ojciec kupił za zapomogę szkolna, rachunki jej nie wystarczyły. Tylko larwa nie widziała, że dzieciak raptem łapie same dwoje i chodzi smutny. Na zebraniach szkolnych też nikt nie widział, że facet się załamał i zamiast okazać wsparcie, pomoc to mu wytknęły, że Marcinek miał brudna koszulkę, psują mu się zęby, a na wycieczce szkolnej nie miał kurtki. Robiły mu też inspekcji na chacie, a nawet chciały dać kuratora. Moja matka z inną matka odwiedziły kiedyś ojca Marcinka i chłop się autentycznie rozkleił, bo się pogubil, a wszyscy pomagający zgnoili jego i dziecko. Załatwiły mu obiady w szkole, a jak przyszła zapomoga to szły do miasta i obkupiły dzieciaka jak trzeba na wyraźną prośbę ojca. Dostał też pomoc w lekcjach, jakieś wsparcie z mopsu. Jak się poprawiło to raptem wszystkie mamusie zamilkły i zaczęły knuc po kątach, że teraz pewnie tatuś się zakochał i jakaś baba się stara, ale jak się baba zadomowi to znowu dzieci zaniedba. A tfu na takie larwy. Dziś Marcin ma rodzinę, skończone studia, ojciec się ożenił ponownie z bardzo wartościowa kobieta.
                        • szeptucha.z.malucha Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 20:10
                          Te doświadczenia nie przystają do sytuacji Autorki. Tam zmarła osoba z blisko zaprzyjaźnionej rodziny (z byle kim na wspólne wypady wakacyjne się nie jeździ).
                          Sygnalizacja, delikatne pytania są na miejscu. Najgorsze co można zrobić to udawać, że zmarły nigdy nie istniał i omijać ten temat. Tak się tworzy tabu, które zaburza przeżywanie żałoby.
                      • igge Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 17:39
                        Ja się absolutnie i w pełni zgadzam z Tobą szalona matematyczko.
                        Ale różnie bywa. Zdarzają się może osoby jak ja, która w obliczu śmierci ( a nie daj boże już nagłej) przez jakiś i może dłuższy czas się totalnie załamię i nie będę w stanie funkcjonować wcale i w najprostszych czynnościach. I jak babci nie będzie już na świecie to będę/ będziemy z córką w czarnej pupie i może jak nie ma bliższej rodziny obok to takie totalne przejęcie obowiązków i ogarnięcie rodziny przez potrzebny czas, zanim odrobinę człowiek przyjmie fakt śmierci partnera do wiadomości, to jest jakiś pomysł ?????? Nie wiem.
                          • igge Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 17:54
                            Otóż znam siebie lepiej niż Ty mnie hrabino i swoje zdrowie, konstrukcję psychiczną i niestety tak, zniknę. Wstydzę się tego, wiem, że nie wolno, że odpowiedzialność za rodzinę i oczywiście jakoś tam mam nadzieję, że dałabym radę. Ale sama samiuteńka to raczej nie. W razie śmierci męża. Pierwsze dni, tygodnie przydałaby się konkretna pomoc. Ale tylko gdybym o nią poprosiła lub delikatnie mi ją zaofiarowano i nie chciałabym odmówić. I nie mam dalszej rodziny, która mogłaby mi pomóc. Jak żyją, to są to w sumie obcy ludzie. Tylko babcie.
                    • 3-mamuska Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 17:44
                      hrabina_niczyja napisała:

                      > A SMS to spoko, normalne pytanie. Ale pytania a prąd zapłaciłeś, a bluzkę dziec
                      > iom kupiłeś, a buty maja, a o dentyście pamiętasz? To jest nadużycie.

                      Ale to ze ci obcy facet kupił majtki to już naruszenie nie jest? Ze uważał ze w brudnych chodzisz?
                      Od jak to punkt widzenia zależy od punkty siedzenia.



                      --
                      -----------------
                      Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                • 3-mamuska Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 17:36
                  hrabina_niczyja napisała:

                  > Ale ja nie pisałam do ciebie, a do lotu w kosmos. Oczywiście, że nic złego w ty
                  > m, że pomożesz. Jak nawet zapytasz o te rachunki też nic złego. Po prostu wycho
                  > dzić z pomocą tam, gdzie jasno i wyraźnie rodzina wyartykułowała problem. Ale n
                  > ie lecieć samej z siebie z białą bluzeczka na szkolna akademie. To się samo z c
                  > zasem poukłada. A na razie być, dzwonić, odwiedzać, zapraszać i obserwować jak
                  > się sprawy mają.


                  Jak już nie było nadziei stwierdził że takie prozaiczne rzeczy jak płacenie rachunków były do tej pory poza nim, martwil się czy da radę.


                  No właśnie tak jak pisałam wyżej tak
                  Mieli rozłożenie w rodzinie obowiązki ze jemu może być ciężko ogarnąć i czasem trzeba coś przypomnieć.

                  Zwłaszcza ze byli blisko PENWIE bliżej niż z rodzina.
                  I TO NIE JEST JAKAŚ TAM BABA, czy jakaś tam rodzina na najlepsi przyjaciele dorosłych i dzieci.

                  --
                  -----------------
                  Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
        • 3-mamuska Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 17:33
          hrabina_niczyja napisała:

          > To jest najgorsza rada jaka może być. Moja matka o tych rzeczach pamiętała sama
          > i naprawdę nikt obcy nie był potrzebny, żeby mi szykować strój galowy i latać
          > z dentysta,bo ojciec umarł. A przeżyłyśmy obie co nasze, ja za ojca, matka za m
          > nie. Po koszmarnych nocach przychodził dzień i normalność. Ojciec może być ogar
          > niętym człowiekiem i niekoniecznie zaniedbać dzieci. A nawet jak początkowo zap
          > omni o stroju galowym to świat się nie wali. Owszem być, ale nie wlazic z butam
          > i w rzeczy zarezerwowane dla rodzica. Dopóki dzieci nie chodzą brudne, w letnic
          > h sandałach zima nie lecieć z krucjatą. Wystarczy telefon, zaproszenie, jakieś
          > ciasto może upiec i jechać z wizytą. Delikatnie tak.

          Z kobietami jest inaczej bo najczęściej to o e o tym pamiętają.
          Czasem facet nie wie nawet ze dziecko było u dentysty na przeglądzie z matka. Wszystko zależy od rozłożenia obowiązków w rodzinie.
          Za to kobita może potrzebować pomocy na temat auta czy napraw w domu przypomnienie o renowacji czegoś tam.


          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
          • hrabina_niczyja Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 18:15
            To facet będzie musiał zacząć to ogarniać i tyle. Jak nie da rady to poprosi o pomoc. Klucz tego gdybania- poprosi. Kobietom samotnym też mężowie koleżanek nie latają po chacie z kluczem francuskim i nie dokrecają kranów. Dodkonale wiem o czym mówisz, bo żyje sama, ale jednocześnie jak coś mnie przerasta to proszę o pomoc i nie zgadzam się na wtrącanie się ludzi w moje krany i rury.
          • szalona-matematyczka Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 21:03
            No patrz 3-mamuska, a ja jestem wdowa i nie potrzebuje pomocy obcych przy samochodach czy kranach... Po prostu,jak inni faceci, jezdze na przeglady do warsztatu. W poczekalni warsztatu czekam z innymi klientami plci meskiej i zenskiej aby zmienili mi opony czy zrobili przeglad. Robilam tak tez przed smiercia meza. Nic trudnego. Ciebie to przerasta? MOj samochod, wiec ja o niego dbam. Jak zepsul sie kran,to nie czekalam na meza, tylko reperowalam lub wzywalam fachowca. Ja nie wiem, 3-mamusko, piszesz z XIX wieku? Mamy XXI wiek!!!!! Ojcowie wiedza o terminach u lekarza (w wiekszosci lekarze pruypominaja SMS -em czy majlowo) czy gdzie jest szafa z ubraniami!
    • asia_i_p Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 10:08
      Z mojego doświadczenia - wspólnie wspominać zmarłą, normalnie, tu byliśmy razem, to razem robiliśmy, niekoniecznie w tonie uwielbienia przez cały czas. Pamiętam z różnych wrażeń po śmierci mamy uczucie upokorzenia, że każdy ją wspomina jak świętą, a ja pamiętam jako normalnego, chociaż fajnego człowieka, że pamiętam też złe rzeczy. Istotne w przypadku nastolatka, dla którego skok od starej, z którą się kłóciło o późny powrót do domu, do mamy, której zabrakło, dokłada zamieszania w uczuciach.

      Jeżeli któraś dziewczynka jest mała - taka poniżej 10 lat - a ty jesteś w pozycji przyszywanej cioci, porozmawiaj z nią, jak teraz będzie wyglądać jej życie. Moja siostra zastanawiała się, czy ją oddamy do domu dziecka, a nikt nie wpadł na to, że to myśli, dopóki nie spytała, więc dziecko się samo bało przez dzień czy dwa. Małe dzieci potrzebują wyraźnego opowiedzenia - teraz będziesz mieszkała z tatą, chodziła do tego samego przedszkola/ tej samej szkoły, itd. Zaoferuj pomoc przy organizacji pogrzebu, choćby zajęcie się dziećmi w tym czasie, ale nie nalegaj, bo niektórym załatwianie spraw przynosi ulgę.

      Jeżeli jesteś z mężem blisko, miej dyskretne oko, w jakiej formie są dziewczynki za miesiąc, pół roku, rok i w razie czego namawiaj na psychologa. Jeżeli któraś jest mała, to namawiaj na psychologa niezależnie od formy dziecka. Dla dziecka w wieku przedszkolnym/ wczesnoszkolnym to nie jest strata, tylko amputacja, pozbawienie podstawy osobowości i skutki mogą być wpływające na całe życie.

      --
      The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
      • turzyca Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 13:43
        Ktoś kto stracił wcześnie rodziców podpowiedział, żeby namówić przyjaciół na wyznania wideo - ujednolicić formę, fotel na tle ściany, statyczne ujęcie i opowieści o rodzicu ale nie w tonie martyrologicznym tylko właśnie jak o człowieku. Przygotować listę pytań/początków zdań:
        - Kasię poznałam
        - uwielbiałyśmy razem
        - zawsze kłóciliśmy się o
        - od Kasi nauczyłam się
        - jak przychodziła do mnie to
        - zaskoczyła mnie gdy


        Opowiedzieć o hobby, o człowieku, pokazać go z jego wadami.

        Opowiedzieć też o niej jako o matce
        - gdy Kasia dowiedziała się że zostanie mamą
        - Kasi zalezalo żeby
        - Kasia się bała

        Zróbcie długą listę, bo nie każdy musi na każde pytanie odpowiedzieć, więc żeby każdy miał dość punktów wyjścia.

        Dobrze byłoby zrobić to teraz, względnie na świeżo.

        Kolejną rzeczą którą trzeba zrobić już teraz to poprosić ludzi o zdjęcia i filmy. Teraz, natychmiast, póki nie poginęły wraz z potłuczonymi telefonami. Poprosić wszystkich, także kolegów z pracy. I o wszystkie foty, także te brzydkie, rozmazane. Bo właśnie życie nie jest idealne czasem na focie wygląda się brzydko.
        Jeśli będziesz na pogrzebie to możesz wtedy poprosić ludzi dla których ona coś zobaczyła, przygotuj kartki z prośbą i mailem stworzonym w tym celu, żeby mogli się skontaktować.

        --
        "Mój sąsiad uczy się grać na klarnecie, teraz już mu to jakoś wychodzi, ale wcześniej byłam przekonana, że to jakiś dziwne zwierze wydaje odgłosy godowe. " by Mondovi
      • turzyca Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 13:43
        Ktoś kto stracił wcześnie rodziców podpowiedział, żeby namówić przyjaciół na wyznania wideo - ujednolicić formę, fotel na tle ściany, statyczne ujęcie i opowieści o rodzicu ale nie w tonie martyrologicznym tylko właśnie jak o człowieku. Przygotować listę pytań/początków zdań:
        - Kasię poznałam
        - uwielbiałyśmy razem
        - zawsze kłóciliśmy się o
        - od Kasi nauczyłam się
        - jak przychodziła do mnie to
        - zaskoczyła mnie gdy


        Opowiedzieć o hobby, o człowieku, pokazać go z jego wadami.

        Opowiedzieć też o niej jako o matce
        - gdy Kasia dowiedziała się że zostanie mamą
        - Kasi zalezalo żeby
        - Kasia się bała

        Zróbcie długą listę, bo nie każdy musi na każde pytanie odpowiedzieć, więc żeby każdy miał dość punktów wyjścia.

        Dobrze byłoby zrobić to teraz, względnie na świeżo.

        Kolejną rzeczą którą trzeba zrobić już teraz to poprosić ludzi o zdjęcia i filmy. Teraz, natychmiast, póki nie poginęły wraz z potłuczonymi telefonami. Poprosić wszystkich, także kolegów z pracy. I o wszystkie foty, także te brzydkie, rozmazane. Bo właśnie życie nie jest idealne czasem na focie wygląda się brzydko.
        Jeśli będziesz na pogrzebie to możesz wtedy poprosić ludzi dla których ona coś zobaczyła, przygotuj kartki z prośbą i mailem stworzonym w tym celu, żeby mogli się skontaktować.

        --
        Entropia i chaos dnia codziennego
    • berdebul Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 11:05
      Jeżeli tamte dzieci nie zaczną o tym mówić, to niech rozmawiają o filmach/co jadły. Inicjatywa jest po tamtej stronie. Moja koleżanka straciła matkę wcześnie, zaczęła z nami o tym rozmawiać dopiero po pogrzebie.
      Jeżeli Wasze dzieci mają z tamtymi dobry kontakt, to proponować spotkanie, obiad, wyjście na lodowisko, bo pewnie ojciec nie ma siły, lub doceni te 2-3 godzinki samotności, kiedy nie musi się trzymać.
      • jasnoklarowna Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 14:03
        no na razie tak jest, powiedziałam córce, żeby sama nie zaczynała tematu, żeby pisała zwyczajnie, bo może ona potrzebuje teraz chwili normalnej rozmowy, odskoczenia od tematu.
        Nie zamierzam też dziś, jutro, pojutrze, dzwonić nachalnie i pytać lub proponować coś na siłę.
        Ale mam poczucie, że osobie która straciła bliskiego i została sama z życiem, dziećmi, problemami, kredytem, może być potrzebne w przyszłości jakieś wsparcie.
        Stąd mój post.
          • 3-mamuska Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 17:53
            szalona-matematyczka napisała:

            > Skad pomysl, ze ten wdowiec jest samiutki na swiecie, ze ma tylko ciebie? P.S.
            > Czy ten wdowiec jest tak przystojny? Niczego nie insynuuje, ale dziwi mnie twoj
            > a nadgorliwa postawa w kontekscie tego co napisalas (rodzina go wspiera, nie pr
            > osi ciebie o pomoc)


            Seriooo? Pojechałaś teraz pisała ze się przyjaźnią jeździli na wspólne wyjazdy rodzina daleko to obcy ludzi wstają się bliscy.
            Rodzina przyjechał teraz jest okres świat to każdy ma czas ,a potem rozjadą się do domów. I nagle on zostanie sam.
            Bo dużo osoba tuż po tragedii się poczuwa a potem wracają do swojego życia.

            Mój tato zmarł tuż po okresie świątecznym i tez dom był pełen ludzi. Zaproszeń, wizyt itp. Pamietam przygotowania do stypy. I tego ze jeździli załatwić pogrzeb.
            Po 2 tygodniach zostałyśmy same każdy rzucił się w wir życia i pracy i zapomniał
            I naszej tragedii. Nawet nie zadzwonili spytać czy coś pomoc jak sobie radzimy.

            --
            -----------------
            Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
          • jasnoklarowna Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 22:06
            matematyczka, ręce mi opadły jak przeczytałam.
            w życiu nie napisałam że ma tylko mnie, wręcz przeciwnie, ma rodzinę, która jednak rozjedzie się po Polsce i po świecie, rodzeństwa nie ma, rodzic tylko jeden i mocno starszy i też przyjezdny.
            Pisałam że w tym mieście zostaną tylko przyjaciele.
            On przyjażni się też z moim mężem, w życiu nie zastanawiałam się czy jest przystojny, bo nie traktowałam go jako obiekt swojej ewentualnej uwagi damsko-męskiej.
            nie jest też nieogarem, jest cudownym człowiekiem z sercem na dłoni, któremu zawalił się obecnie świat.
            pytanie moje w wątku startowym było o tym "jak rozpoznać gdyby potrzebował jakiejś pomocy a nie był w stanie o nią poprosić"?
            część dziewczyn dała sensowne rady na co zwrócić uwagę i za to dziękuję.
            Gdzie ja napisałam że chcę wkroczyć w ich życie i je ustawiać?
            Jego telefon z szybką informacją o sytuacji i to co mówił potem traktuję jako prośbę o ewentualną uwagę na przyszłość, naprawdę nasze rodziny są blisko,
            ja nie chcę się narzucać, ale wiem że może być ciężko.
            Czy naprawdę to wygląda niektórym matkom na polowanie na faceta lub próbę poprawienia swojej samooceny jak ktoś wyżej napisał?
            Ludzie kochani szok szok szok
        • aguar Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 20:09
          "no na razie tak jest, powiedziałam córce, żeby sama nie zaczynała tematu, żeby pisała zwyczajnie, bo może ona potrzebuje teraz chwili normalnej rozmowy, odskoczenia od tematu."
          A może lepiej nie sugerować nic dzieciom. One same ze sobą mogą potrafić lepiej się dogadać - tak właśnie naturalnie, bez kombinowania, zastanawiania się, co przystoi itd.
      • jola-kotka Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 19:04
        No wlasnie bo ludzie sa rozni. Moja babcia stracila meza i nigdy o nim nie rozmawia. Przeplakala co swoje. Od dnia smierci chciala byc sama. Zjazdy rodzinne i przesiadywanie u niej byly nierealne. Dawala wyraznie odczuc ze chce byc sama. W jego gabinecie nie zmienila nic do dzisiaj . Nadal w domuma jego ubrania itd. Nadal mowi ze ukladala cos tam u dziadka. Gdy ktos zaczyna wspominac zmarlego ona nagle ma tysiac zajec w innym pomieszczeniu a jak nie jest u siebie to zaczyna sie spieszyc bo jest umowiona. Tak ma i tyle. Dlatego nie poieram podejscia ze trzeba , pytac, mowic. Nalezy obserwowac i dostosowac sie do potrzeb osoby najblizszej zmarlemu ktora zostala .
    • hrabina_niczyja Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 12:00
      Na razie nie robić nic, a już absolutnie nie pisać na siłę do dzieci jak mi przykro. Podejrzewam, że one na razie wypierają to co się stało. A może też być tak jak u mnie, że o śmierci ojca rozmawiałam tylko z matką. W szkole, z koleżankami, z innymi ludźmi gadałam jak dotychczas. W domu za to dział się koszmar, budziłam się z krzykiem, bezsenność, zadawałam multum pytań o śmierci, złość z niczego, płacz wieczorami. Dzieci różnie reagują. Dziewczynki niech rozmawiają między sobą jak chcą, nie pisać przykro mi. Co do ojca na razie się nie narzucać. Na pogrzebie złożyć kondolencje i zapewnić o swojej obecności i pomocy. A później zadzwonić co jakiś czas, pogadać, zaprosić dzieci do siebie, do kina. Nie wspominać o ile oni pierwsi nie zaczną. Każdy ma swój sposób na przeżycie żalu i żałoby. Nie ma co nakręcać sytuacji. I w tym normalnym kontakcie patrzeć, czy dzieci zadbane, czy nie chodzą brudne, nie uczesane. Jak w domu? Czy normalnie czy może burdel na kółkach, bo facet sobie nie radzi. Zapewniam, że zauważysz ten moment kiedy będzie potrzeba pomoc bardziej.
    • volta2 Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 13:58
      Parę lat temu zmarła mama kolegi syna. 10 lat miał. Znałam ojca więc napisałam SMS w stylu, strasznie mi przykro, jesteśmy do dyspozycji, syn może w każdej chwili do nas przyjść jesli... dostałam odpowiedź, że na razie chcą być razem, jest najbliższa rodzina, dziękują za sygnał. Ja tej pani niemal nie znałam, ale syn bywa u nas w domu, o mamie nie rozmawiamy. Z moim synem też o tym nie rozmawiają. Nie wychodzi my z inicjatywą.
    • mamaaspiama Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 17:37
      Wszystko zależy jak bliskie były relacje. Jeśli spedzaliście dużo czasu razem, dzieliliście się problemami, generalnie byliście sobie bardzo bliscy, to tak jakbyście byli rodziną. Gdyby coś mi się stało, wolałabym żeby z moim mężem i dziećmi byli nasi przyjaciele niż jakaś dalsza rodzina, z którą widujemy się od święta, i która tak naprawdę niewiele wie o naszych problemach.
      Jeśli byliście naprawdę blisko, to bądźcie nadal. Bez nachalności, ale tak jak ktoś pisał - jak ogarniacie sprawy swoich dzieci, zapytaj go czy przy okazji nie zająć się tym dla jego dzieciaków. Zapraszajcie ich do siebie.z okazji i bez okazji. Facet nagle zostaje z dziećmi sam. To trudne. Nie dlatego, że to facet, ale dlatego, że musi uporać się ze swoim bólem i jednocześnie z bólem dzieci plus samodzielnie oragniać rzeczywistość. Każdy potrzebuje pomocy w takiej sytuacji i to nie tylko na początku, ale przez długi czas. Zwłaszcza, że na początku działa się na autopilocie - organizacja pogrzebu, do człowieka nie do końca dociera sytuacja. Dopiero po jakimś czasie dociera, że to realne i że to już na zawsze...
      Bądźcie. Proponujcie wspólne spędzanie czasu, wspólne aktywności. Zadawajcie pytania kontrolne czy czegoś nie potrzebują. I nie zrażajcie się odmowami.
      A tak w ogóle bardzo mi przykro. Trzymaj się.
    • alin9 Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 18:21
      Nie wiem dlaczego niektórzy koniecznie chcą coś robić?Takie podnoszenie swojej zawartości.Ta rodzina oczekuje od ludzi z boku normalności. Bardziej niz kiedykolwiek.Wysrarczy wysłanie komunikatu, że jesteśmy.Mozna spytać jak Ci pomóc ale nie robić nic na siłę.To jak wnoszenie schorowanej staruszce na siłę zakupów.Ludzie więcej życzliwości i zrozumienia.Tak każdy jest inny i potrzebuje innej pomocy.Na początku chce normalnego traktowania. Sama strata jest duża zmiana w życiu.Po co jeszcze dowalac?
    • wapaha Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 20:31
      jakis czas temu wracając z pracy spotkałam daleką sąsiadkę, znajoma na "dzień dobry" - cos zagdałam , od słowa do słowa -jak to czas szybko płynie - bo powiedziało że minęło 7 lat od smierci jej córki. Rozmawiałyśmy dobre pół godziny- o jej córce, o niej, o tym co było i jak było. Powiedziała, że po smierci córki rozsypała się jej cała rodzina ( znałam doświadczenie bo to samo się stało po smierci mojego taty, a potem mamy). Mówiła, że ludzie udawali że jej nie widzą, że jej unikali, że unikali rozmów. A ona tak bardzo chciała rozmawiać, tak bardzo potrzebowała mówić o córce, o tym jak jej źle, jak strasznie, jak umiera w środku. Obie zresztą stwierdziłyśmy że smierci traktowana jest jak choroba zakaźna. Nagle ludzie się odsuwają jakby się bali, że sami się nią zaraża, że na nich przejdzie.
      A wiec nie udawaj, że nic się nie stało. Bo się stało. Nie bądź optymistka i nie bądź uśmiechnięta. Rozmawiaj z nim o niej, o nim, o sobie, o świecie. Nie uciekaj od tematu

      Co do dzieci. One inaczej reagują na śmierc. Jasne-boli, cierpią, płaczą- ale poza tym-ich świat wygląda niż świat dorosłych. Mają 8 milionów spraw i w szkole i z rówiesnikami i czy różowy sweter pasuje do czerwonej spódnicy i że jest wyjazd na mecz. To są ważne dla nich sprawy- fajnie byłoby jesli masz możliwość czuwać jakoś -tudziez wrecz za zgodą ojca- nad ta zwykłą codziennością
    • solejrolia Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 20:48
      Bardzo mi przykro, współczuję Ci straty przyjaciółki...

      Rozumiem, że byliście wszyscy w bardzo bliskiej relacji, no i była to twoja przyjaciółka.
      Ja w tej sytuacji po prostu zapewniłabym, tak wdowca, jak i dzieci, że jestem, blisko, i tuż obok, gotowa do pomocy. Że postaram się ich wspierać.
      A potem , no cóż, podążać za nimi. I w ogóle być w kontakcie, i być uważnym na ich potzreby
      (może będą chcieli rozmawiać, a moze właśnie nie, może będą potrzebować wspominać, a może właśnie nie.)
      Także być z nimi, ale nie narzucać się.



      --
      Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
    • jasnoklarowna Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 22:19
      Dziękuję większości dziewczyn za cenne uwagi.
      kilka chcę poinformować, iż nie wcinam się w niczyje życie, wręcz przeciwnie.
      To co napisała hrabina czy matematyczka zupełnie mnie zdołowało.
      Mąż uznał mnie i mojego męża za na tyle bliskie osoby że powiadomił prosto ze szpitala o sytuacji, radził się jak przekazać informacje córkom, pomagałam szukać psychologa, wspólnie czekaliśmy w szpitalu na jakieś wieści dobre/złe, wspólnie usłyszeliśmy że odeszła.
      Zadeklarowałam swoją pomoc i usunęłam się bo wiem że teraz jest przy nim rodzina.
      W poście poczatkowym pytam o radę na przyszłość.
      W konsekwencji uznana zostałam przez m.in. hrabinę czy matematyczkę za babę wchodzącą z butami, poprawiającą sobie samopoczucie czyimś nieszczęściem, obcą nachalną osobę
      a zapytałam tylko jak rozmawiać ( i jak moje dzieci mają rozmawiać) i jak poznać czy potrzebuje pomocy
      to jest dla mnie postać hejtu niestety.
      Jeszcze raz dziękuję za rzeczowe rady, spojrzenia z różnych stron, to się przyda.
        • bi_scotti Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 23:47
          Jak wspomnialam wczesniej, bardzo Ci wspolczuje. Sprobuj najpierw sama uporac sie ze swoim bolem. Wiesz ... tak jak w samolocie … najpierw oxygen mask dla siebie zanim pomaganie komukolwiek obok. Uporaj sie ze swoim bolem i smutkiem a gdy wdowiec poprosi o pomoc to mu jej po prostu udzielisz. Nie ma co planowac do przodu - jak widac po naglej smierci Twojej przyjaciolki, nasze plany moga byc altered any minute … for better or worse … uncertain Skoro/jesli byliscie blisko, znajomy sam sie do Was zglosi i wtedy bedziecie mogli go wspierac wedlug jego (jego corek) potrzeb. Narazie to Ty sama potrzebujesz sie wyplakac i potrzebujesz czasu zeby reflect nad tym, co sie wydarzylo. Give yourself time. To wazne.

          --
          "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
          Leonard Cohen
      • wioskowy_glupek Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 01.01.20, 23:46
        Nie przejmuj się histeryczkami, nie warto... sad współczuję sytuacji.

        --
        "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
      • hrabina_niczyja Re: porada psychologiczno-życiowa potrzebna, smut 02.01.20, 00:16
        Słucham? Kobieto, naucz się ogarniać drzewko i czytać ze zrozumieniem do kogo to było napisane i w odniesieniu do jakiego postu. Ja ci dałam całkiem normalna radę, ale jak widać wolisz wszystko ogarniać personalnie i widzieć coś czego nie ma. Matematyczka też zareagowała, bo pewnych głupot nie da się czytać zwyczajnie. Gdzie ty widzisz, że napisaliśmy Jasnoklarowna to baba wchodząca komuś z butami itd. Nigdzie! Wybaczam, bo jesteś w żałobie, może nie ogarniasz, ale wysnuwanie takich wniosków pod naszym adresem to jakieś kuriozum.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka