Dodaj do ulubionych

Pożegnaliśmy kotkę ;(

02.01.20, 14:12
Niedawno zakładałam wątek o nerkach u kotów.
forum.gazeta.pl/forum/w,567,169055569,169055569,Chore_nerki_u_kota.html
Niestety u nas nie było happy end'u.
Koteczka odeszła 2 tygodnie temu, w niecałe 3 tyg od diagnozy.
Była na lekach, apetyt jej dopisywał- nawet jadła karmę dla kotów nerkowych, dostawała wlewy podskórne, stan ogólny się poprawił.
Ale nagle przyszło pogorszenie. Wieczorem było ok, w nocy zwymiotowała, rano trochę krzywo chodziła ale miauczała pod balkonem by ją wypuścić. Wypuściłam bo zawsze wracała po kilku minutach. Tym razem długo nie wracała, więc z mężem przetrząsnęliśmy wszystkie krzaki w naszym ogrodzie, mąż ją znalazł leżącą w jej ulubionej kryjówce, kompletnie nie reagowała na nasze nawolywania ani nie chciała wyjść. Zanieśliśmy ją do domu, bo był przymrozek i nie chcieliśmy by siedziała w zimnym. 2 godziny poźniej była kompletnie bezwładna i odeszła nim w ogóle wetka mogła przyjechać na wizytę domową. Wg wetki objawy wskazywały na zakrzep i niestety nic i tak nie dałoby się zrobić.
Mąż znalazł dla niej pudełko, wykopał dół w ogrodzie. Rozpacz dzieci po powrocie okropna, ale każde narysowało pożegnalną laurkę i włożyliśmy je do pudełka.

Minęły już 2 tygodnie a mnie wciąż się zbiera na łzy, wciąż wydaje mi się, że słyszę jej pomiaukiwanie czy mruczenie. Wciąż zerkam na okno przy tarasie czy już wróciła, chcę rano odruchowo wyciągnąć karmę.
Jest trudno, ona była jak nasze pierwsze dziecko (mieliśmy ją ponad 12 lat, pojawiła się przed naszymi dziećmi).
Wiem, że miała dobre i w miarę długie życie, wiem, że nie cierpiała długo. Jednak jest żal, że jej się nie udało i jest szok, że to tak szybko i gwałtownie się skończyło.
Najgorsze w tym wszystkim, że mój mąż jest alergikiem (walczył z alergią blisko 10 z 12 lat, gdy kotka była u nas) i już nigdy nie będziemy mogli dać domu żadnemu innemu kotu.
Obserwuj wątek
    • joasia33 Re: Pożegnaliśmy kotkę ;( 02.01.20, 14:39
      Ech... Nasz Maksiu nie żyje od półtora roku (umarł nagle, w ciągu 48 godzin), a córka do dziś słyszy jego kroki w domu, choć od dwóch mniesięcy biegają w domu dwa nowe koty. I wiem, jak okropnie jest, gdy kot odchodzi na rękach sad Strasznie to przeżyliśmy. Współczuję.

      --
      fotoforum.gazeta.pl/5,2,joasia33.html
    • aguar Re: Pożegnaliśmy kotkę ;( 02.01.20, 15:12
      Współczuję, trzymajcie się!
      (A w przyszłości może któraś z ras mniej alergizujących, tzn. ja jestem teoretyczką, dopiero przymierzam się do pierwszego kota, dużo czytam i niby takie są...)
      • princy-mincy Re: Pożegnaliśmy kotkę ;( 02.01.20, 15:33
        Nie, nie ma czegos takiego u jak rasa mniej alergizujaca bo najwiecej alergenu jest w slinie i moczu. Zresztą mi się ni epodobaja ani devon rexy ani sphinsy uwazane za nieuczulajace.
        Kilka ostatnich dni przed smiercia kotka musiala podsikiwac w roznych miejscach- nerki nie zageszczaly moczu, wiec nie bylo czuc a maz mial okropny atak astmy, dusil sie, oczy mu lzawily, suchy kaszel itp.
        Na pewno wiecej kota miec nie bedziemy.
      • princy-mincy Re: Pożegnaliśmy kotkę ;( 02.01.20, 18:10
        Też tak myślę i gdyby to było lato, pewnie byśmy jej tak szybko nie szukali (jej latem nie było kilka godzin, nawet często wolała na dworze spać).
        Ale nie chciałam jej zostawiać w takie zimno, było wtedy - 3 stopnie.

        Maz na odczulaniu bywał kilka razy, nie było praktycznie żadnych skutków. Królika nie chcemy.
    • joanna_poz Re: Pożegnaliśmy kotkę ;( 02.01.20, 18:44
      Trudno pocieszać w takiej chwilisad
      Nasz pies odszedł po 12 latach życia z nami 2,5 roku temu i powiem Ci - nadal zdarza się, że łzy poleca mi na wspomnienia o nim.
      Mamy wspaniałego kudlatego stwora, wzietego że schroniska, którego pokochaliismy bardzo, ale za tamtym tęsknota nie ustala, pomimo upływu czasu...
    • princy-mincy Re: Pożegnaliśmy kotkę ;( 02.01.20, 21:07
      Dzięki dziewczyny, za Wasze słowa pociechy.

      Starsza bardzo przeżywa, przychodzi do mnie i wciąż o niej opowiada. Bywa, że obydwu lecą łzy. Młodszy chyba jeszcze nie kuma śmierci tak do końca, choć też tęskni za futrzakiem i często ją wspomina.
      Ech, 12 lat to kawał życia. Była nam cudownym przyjacielem, członkiem rodziny.
    • iza232 Re: Pożegnaliśmy kotkę ;( 02.01.20, 21:08
      Współczuję serdecznie sad Patrzę na moją kotę śpiącą przed kominkiem i pomyślałam, że ona też kiedyś dobrnie do końca swojego kociego życia. I też będę po niej płakać sad Latem już miałam namiastkę, bo wyszła i zginęła. Ryczałam za nią codziennie. Wróciła po tygodniu.


    • piramida17 Re: Pożegnaliśmy kotkę ;( 02.01.20, 21:58
      Dzień dobry, ja... Nie wiem jak zacząć. Czytam forum od wielu lat, nigdy nie odważylam się napisać, z różnych powodów, nieważne.
      Przeszłam kilkakrotnie to, co przechodzisz w tej chwili i wiem, jakie to okropne nawet wtedy, kiedy się już wie, jak to przebiega. Wiedza wtedy niewiele pomaga, niestety.
      Bardzo bym cię chciała pocieszyć, powiedzieć że jutro będzie lepiej. Nie będzie, to dopiero 2 tygodnie i będzie ci bardzo źle jeszcze przynajmniej przez 2, może 4, a może 6 tygodni. Będziesz prawdopodobnie przez ten czas ją słyszeć, odruchowo szykować posiłki, sprawdzać kuwetę i płakać. Prawidła rządzące żałobą po kimś bliskim są nieubłagane i w dudzie mają, czy to człowiek, czy kot. Pi razy oko ten pierwszy, najgorszy okres żałoby to ok 6 tygodni.
      Potem będzie nieco łatwiej, z naciskiem na "nieco".
      A jeszcze potem się ułoży i będą już tylko dobre wspomnienia, a tęsknota i tak się czasem pojawi, ale nie taka od której serce pęka.
      Trzymaj się dziewczyno, dałaś jej dobre, długie życie, niczego nie zaniedbałaś.
    • aankaa Re: Pożegnaliśmy kotkę ;( 02.01.20, 22:10
      nie pozostaje mi nic innego jak przytulić i pocieszyć, że odeszła szybko, bez niepotrzebnego przedłużania życia

      --
      jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka