Dodaj do ulubionych

Chondromalacja - czy jest nadzieja?

02.01.20, 14:49
W kategorii "najgorsza ofiara losu na forum" mogłabym stawać w szranki z Rosą...
Aż mi głupio, ale już jakiś czas temu doszłam do wniosku, że ematka lepsza niż pół miasta specjalistów i nie pisze tego z ironią. U specjalistów już byłam, dostałam tabletki, po których jest jeszcze gorzej (tzn nie twierdzę, że zaszkodziły, ale nie pomogły, a naturalną rzeczy koleją jest coraz gorzej).

Co oprócz łykania glukozaminy i kwasu hialuronowego, które pomagają jak umarłemu kadzidło (i bez recepty są, a w takie leki to ja średnio wierzę), coś jeszcze mogę?
Czytałam o rehabilitacji, nikt mi nie proponował, zresztą jaka rehabilitacja, jak ja nogą ruszać nie mogę. Jakieś naświetlania, zamrażania?

Poza zjechaną chrząstką (II/III stopień), kłykciami kości udowej (jw)i zaostrzonymi krawędziami kostnymi kolano jest w porządku... Boli i przeskakuje z chrobotem przy każdym ruchu.
Obserwuj wątek
    • aguar Re: Chondromalacja - czy jest nadzieja? 02.01.20, 15:28
      Dobra, napiszę brutalnie, ja z tym źle skończyłam. Żadne gó.wna do łykania, jeśli już, to kwas hialuronowy bezpośrednio do stawu. Rozciąganie i wzmacnianie mięśni - tak, ale bez przekraczania granicy bólu, czasem to może być tylko podnoszenie wyprostowanej nogi w pozycji leżącej. Raczej pożegnać się ze sportami związanymi z bieganiem, skakaniem, dźwiganiem, nartami zjazdowymi (ok są spacery, rower, pływanie). Mi pomaga krioterapia w wersji domowej. Zalecam ostrożność z dawaniem się namówić na operację. W sensie żadne artroskopie diagnostyczne najpierw dobre usg i dobry rezonans, potem porządny plan obejmujący nawet miesiące po zabiegu (rehabilitacja i zorganizowanie życia tak, aby nie rozpier....lić sobie drugiej nogi).
      • emilymoo007 Re: Chondromalacja - czy jest nadzieja? 02.01.20, 16:19
        Absolutnie się zgadzam. Żadnych operacji.

        Ja miałam zdiagnozowana chondro II/III jako 25latka. Ponieważ lekarz straszył, że koło 40stki będzie źle to trochę się rehabilitowałam (wzmacnianie czworoglowych), trochę brałam glukozaminę. Bardzo się ta diagnoza jednak zasugerowałam- gdy 3 lata pozniej w zimie kolana pobolewały to spanikowałam i poszłam do uznanego chirurga i ten zaproponował artroskopię jednego kolana po drugim (pośpiech że względu na mój wyjazd na studia zagraniczne). Po operacjach mimo długiej i kosztownej rehabilitacji prywatnej okazało się, że mam luźna rzepkę w lewym kolanie - w związku z tym dziś jestem mało sprawną (nie mogę kucać, biegam w ortezach po konsultacji z innym ortopeda, nie gram już w tenisa). Na kolejną operację oczywiście się nie zdecydowałam.
        Pogodziłam się jednak z tym i dużo ćwiczyłam na siłowni (wolne ciężary - przysiady, martwy ciąg, oczywiście kardio)czyli wzmocniłam mięśnie czworoglowe (i każde inne wink) i choroba 'jakby' się zatrzymała - jest tak samo jak 10 lat temu, a mam prawie 40 lat w tej chwili. Generalnie bólu nie czuję, trzeszczy oczywiście, czasem pobolewa jak jest zimno (ale tak było przed operacja). Jedyne czego żałuję, to tej artroskopii.
        • snakelilith Re: Chondromalacja - czy jest nadzieja? 02.01.20, 16:46
          emilymoo007 napisał:

          > Absolutnie się zgadzam. Żadnych operacji.

          W sumie, ja też nie wiem, czy operacja w moim przypadku była dobrym wyborem. Lekarz obiecywał mi, że po kilku tygodniach odzyskam sprawność i będzie lepiej, niestety z bólem i to gorszym niż przed operacją, walczyłam kilka miesięcy. Może gdybym zamiast operacji od razu zaczęła trening, to efekt byłby taki sam, a może nawet lepszy. Dopiero długo po operacji przeczytałam, że szczególnie u kobiet takie sprawy lepiej leczyć konserwatywnie, bo ze względu na estrogeny tkanki mają większą elastyczność i pewny margines regeneracji. No ale u mnie było za późno. Na plus u mnie było, że byłam stosunkowo młoda, przed 30-tką i moje mięśnie posiadały jeszcze młodocianą sprawność, którą potrafiłam po operacji odpowiednio zmobilizować. Gorzej chyba, gdy ktoś poddaje się takiej operacji po 50-tce, a i przedtem nie dbał za bardzo o fizyczną sprawność.
        • reinadelafiesta Re: Chondromalacja - czy jest nadzieja? 02.01.20, 17:51
          Mnie lekarz przepisał arthryl - glukozaminę na receptę - który jako jeden z dwóch preparatów na rynku ma potwierdzone działanie (nazwy drugiego leku w tej chwili nie pamiętam). Uczciwie mówię - nic mi to nie pomogło. Za to zaczęłam ćwiczyć, wzmacniać mięśnie, więzadła (joga pilates itp. statyczne zajęcia, nie obciążające zbytnio stawów, trochę spacerów). Jest lepiej - mniej chrupie, nie trzeszczy tak głośno, nie przeskakuje mi nic w kolanach. Powiedziałabym, że choroba się zatrzymała, a nawet może nieco cofnęła - takie przynajmniej mam odczucia.

          --
          Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
          • wapaha Re: Chondromalacja - czy jest nadzieja? 02.01.20, 17:59
            Ja od jakiegoś czasu przestawiłam sie na Flexusa ( rok temu łykałam glukozaminę ) , profilaktycznie. Polecił mi kolega sportowiec
            Wklejam skład : Femibion Natal 2 PLUS substancja przeciwzbrylająca - fosforan diwapniowy, BioCell Collagen® (naturalna, opatentowana substancja, otrzymywana nowoczesną technologią, zawierająca kolagen typu II, siarczan chondroityny, kwas hialuronowy, inne proteoglikany), substancja przeciwzbrylająca — celuloza mikrokrystaliczna, kwas L-askorbinowy (witamina C), stabilizator -sól sodowa karboksymetylocelulozy usieciowana, emulgator - hydroksypropyloceluloza, substancja przeciwzbrylająca - roślinny stearynian magnezu, stabilizator - kwas stearynowy, substancja przeciwzbrylająca -dwutlenek krzemu.
    • snakelilith Re: Chondromalacja - czy jest nadzieja? 02.01.20, 16:36
      To zależy co uważasz za nadzieję, bo ze wszystkim da się żyć, ale uszkodzeń w stawach nie wyleczysz. Moje stawy są nieco mniejsze i mniej okrągłe niż przeciętna przez co bardziej narażone na urazy. Rzepka w prawym kolanie wyskoczyła mi po raz pierwszy w wieku lat 18-tu, potem jeszcze dwa razy i w okolicach 30-tki musiałam poddać się artroskopii w celu wygładzenia rozjechanej chrząstki. Brakuje mi tam teraz kawałka. Na to nie ma żadnej terapii, nie pomoże nic do łykania, szkoda forsy na te leki. Jedyną skuteczną terapią jest wzmocnienie mięśni. Dzięki temu chodzę bez bólu, jedynie jogging sobie odpuszczam. Ale chodziłam latami na taniec, basen, robiłam wspinaczki w górach. Pamiętam, że po operacji to siadałam na moim domowym rowerze stacjonarnym i próbowałam wytrzymać 3 minuty. To bolało jak diabli. Ale ten rower uratował mi życie. Więc zakładaj słuchawki by nie było słychać chrobotania i ćwicz, bo najgorsze co można zrobić, to oszczędzać nogę. Mięśnie w udzie stracisz błyskawicznie, ja do dziś mam małą dysharmonię.
      • andaba Re: Chondromalacja - czy jest nadzieja? 02.01.20, 16:49
        Staram się funkcjonować normalnie, ale wychodzi mi to średnio, ból jest okropny, nie jestem w stanie chodzić bez utykania, czasami kolano blokuje mi się na amen.
        Na rowerze przestałam jeździć krótko po urodzeniu najmłodszej, bo właśnie mi się blokowało, co parę obrotów musiałam wystawiać nogę w bok i prostować, żeby wszystko wskoczyło na miejsce. Zbyt kłopotliwe i zbyt bolesne to było. Ale do ostatniego lata mogłam robić niemal wszystko, poza kucaniem, no i po schodzeniu w dół (z gór, z większej liczby schodów), bolało, bywało, że tygodniami. od sierpnia jest masakra, najpierw podwichnięcia, potem w ogóle się popsuło. Nic nie zrobiłam takiego, co by tłumaczyło pogorszenie.
        • snakelilith Re: Chondromalacja - czy jest nadzieja? 02.01.20, 17:04
          Musisz dojść do przyczyny blokowania. Zdjęcie, dobry lekarz. Jeżeli bowiem są to kawałki chrząstki, to artroskopia i wygładzenie mogą być konieczne, ale po tym nie ma co liczyć na szybką poprawę, ale będziesz mogła przynajmniej zacząć z sensownym treningiem. A pogorszenie, to normalna kolej rzeczy, bo nie zrobiłaś niczego, co sytuację mogłoby poprawić. Unikanie pewnych ruchów, to nie jest dobra strategia. Ja też kucać nie potrafiłam, ba, nawet wysikać się w pozycji na Małysza w toalecie na stacji benzynowej nie mogłam, bo zgięcie kolana do takiej pozycji było niemożliwe, ale teraz się da, tylko muszę prawie codziennie pedałować.
            • moo-n Re: Chondromalacja - czy jest nadzieja? 02.01.20, 18:04
              U córki zdiagnozowano w obu kolanach ok.18 roku życia, teraz ma 24.Miała podawany etapami Synocrom w zastrzykach do kolan.Wcześniej łykała glukozaminę, ale bez wyraźnej poprawy.Jest w miarę dobrze, jak to młoda dziewczyna od czasu do czasu zakłada buty na szpilce, ( z czasem z pewnością całkowicie będzie zmuszona do rezygnacji), raz, dwa razy w roku jeździ nawet na nartach, ale zdaje sobie sprawę, że sytuacja się nie polepszy.Na codzień wybiera wygodne buty na lekko podwyższonym obcasie, w zbyt płaskich się męczy.Czasem jednak po większym wysiłku, albo gdy zmarznie kolano jedno czy drugie spuchnie i wtedy pomaga okład z maścią p.bólową.U niej chondromalacja ma związek z tzw.chorobami tkanki łącznej.
    • berdebul Re: Chondromalacja - czy jest nadzieja? 02.01.20, 17:00
      Kup taśmę do fitnesu i trenuj mięśnie nóg i rozciągaj. Używam do tego stołu, a wcześniej kaloryfera. Siadasz na czymś, do czego możesz przywiązać jeden koniec taśmy, ale stopy nie dotykają ziemi i ciągniesz do góry, żeby mieć nogę jak w siądzie płaskim, pod katem prostym.
      Pływanie, odciąża i wzmacnia mięśnie. Rower, ale siodełko musi być na tyle wysoko, żebyś całkowicie prostowała nogę, jak pedał jest w najniższym położeniu.

      Moja matka wstrzykuje sobie kwas hialuronowy do stawu, ja się nie zdecydowałam. III stopień miałam zdiagnozowany jako wczesna nastolatka, od tego czasu stoi w miejscu, regularnie łykam glukozaminę i ćwiczę z taśmami + callanetics i rower.
            • wapaha Re: Chondromalacja - czy jest nadzieja? 02.01.20, 17:49
              Abasia- koleżanka mówiła mi, żeby unikac kąpieli siarkowych, bo przyspieszają one wzrost komórek nowotworowych. Ona wróciła z sanatorium z nowotworem ( w fazie końcowej wielkości pięści, przy kręgosłupie uncertain ). Dzielę się z Tobą informacją, bo u mojego męza babci ukatywnił się nowotwór i w tempie błyskawicznym zabrał ją z tego świata ( wróciła z sanatorium w sierpniu, na jesien diagnoza, w maju już nie zyła )
              Nie werfykiowałam, nie szukałam informacji -przyjełam na wiarę zwłaszcza że póki co to dla mne temat odległy- bliscy nie wybierają się na kąpiele. Ale może poczytaj sobie ?
          • snakelilith Re: Chondromalacja - czy jest nadzieja? 02.01.20, 17:51
            To jak nie przymierasz głodem, to kup sobie nowego Kettlera, czy porównalny przyrząd. To może okazać się dla ciebie ważniejsze od urlopu, czy prezentu dla dzieci. Strata utraty fizycznej sprawności to bowiem dramat, a zdaje się, że nie jesteś już młódką, więc teraz będzie równia pochyła.
    • iwoniaw Re: Chondromalacja - czy jest nadzieja? 02.01.20, 17:48
      Mnie pomogło kombo: rehabilitacja, krioterapia i prądy jednocześnie. Z zalecenia ortopedy, wszystko na raz, trwało miesiąc, 3 razy w tygodniu. Jeszcze ten sam lekarz uważał, że arthryl by pomógł, ale wtedy byłam matką karmiącą, więc nie mogłam. Już dobrze ponad dekadę śmigam jak nowa, tylko czasem jak przesadzę z ilością chodzenia, to kolano daje ostrzegawcze znaki i natychmiast odpuszczam, siadam na tyłku, schładzam i na posyłki rodzinę wykorzystuję, tyłek wożąc autem, nie wyobrażam sobie, że ten ból z chrupaniem przy każdym kroku miałby powrócić, brr... Współczuję i idź jednak po jakieś zlecenia zabiegów, Nowy Rok, to może i terminy mają wolne...




      --
      "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
    • molik28 Re: Chondromalacja - czy jest nadzieja? 02.01.20, 17:49
      Słyszałam, że wielokrotne wstrzykiwanie kwasu hialuronowego może prowadzić do jeszcze większej degradacji stawu i że teraz najskuteczniejszą terapią są komórki macierzyste. Nie mam doświadczenia ale taki się obiło o uszy. Może ktoś wie coś więcej o tetapii komórkami. Nie jest refundowana przez NFZ.
      • alicia033 Re: Chondromalacja - czy jest nadzieja? 02.01.20, 18:57
        molik28 napisała:

        > Słyszałam, że wielokrotne wstrzykiwanie kwasu hialuronowego może prowadzić do jeszcze większej degradacji stawu i że teraz najskuteczniejszą terapią są komórki macierzyste. Nie mam doświadczenia ale taki się obiło o uszy.

        o skuteczności komórek macierzystych nie wiem nic, natomiast dla mojej mamy wstrzykiwanie kwasu hialuronowego to było tylko bolesne wyrzucanie pieniędzy w błoto. Pomogła jej operacja (&pooperacyjna rehabilitacja). Mama leczyła się ostatecznie w Katowicach, u dr. Jurkiewicza ale nie wierzę, że w Krakowie nie można równie dobrego ortopedy znaleźć.


        --
        45rtg o muzykach:
        "Do czynności grania na instrumencie nie trzeba nic, poza sprawnością manualną i ewentualnie oddechową. Nawet słuch nie jest potrzebny, chyba że do skrzypiec, albo puzonu. Wciska się określone klawisze, albo progi i gra muzyka."
    • kotekfelek Re: Chondromalacja - czy jest nadzieja? 02.01.20, 19:08
      Mialam 12 lat temu szesciotygodniowy turnus rehabilitacyjny, krioterapie, terapie polem magnetycznym, fizjoterapie i prady. Przed tym turnusem zejscie z 3 pietra zajmowalo mi 2 godziny. Teraz kilka minut, bo musze uwazac, zeby w przyplywie glupawki nie skakac ze stopni. Ale - przeprowadzilam sie na parter, nie biegam i nie skacze, nie dzwigam ciezarow, codziennie cwicze to, co pokazal mi fizjoterapeuta. Po dlugich wedrowkach kolana czasem troche bola, ale to nic w porownaniu z tym co bylo. Zmiany pozostaly, operacje odradzali mi wtedy wszyscy. Aha, nosze tez wkladki do butow, na recepte, bo mialam sklonnosc do krzywego stawiania lewej stopy.
      No i zdrowia zycze smile
      • sechora Re: Chondromalacja - czy jest nadzieja? 02.01.20, 20:50
        Znaczy był komplet zabiegów laser+krio+pole magn+prądy przez 10 dni (2 tyg) . A później sobie powtórzyłam to samo.
        Na nfz w dużym ośrodku to był jakiś koszmar, kolejki i przechodzenie ze stanowiska na stanowisko, a wcale nie byłam pewna czy pielęgniarka prawidłowo sprzęt włączyła i czy on w ogóle działa. A prywatnie komfortowo - leżysz na leżance a obsługa się kolanem zajmuje po kolei przystawiając sprzęty.
    • liberica1 Re: Chondromalacja - czy jest nadzieja? 02.01.20, 22:59
      Mam i ja. Kolano po zabiegu. Trzeba było posprzątać w środku. Po zabiegu zastrzyki z kwasu hial w staw. Pomogły mi bardzo. Zadziałały jak wd40 na skrzypiące zawiasy🙈 Ale dochodzenie do siebie i sprawności mega długie. Dłuższe niż np. po zerwaniu więzadeł. Ponoć to właśnie dysonans taki bo po zabiegu trzeba ćwiczyć staw, a przy chondromalacji paradoksalnie ruch jest wcale nie za bardzo dobry bo ściera rzepkę od środka. Rower niby fajny jako ruch dla kolan, ale przy chondro u mnie odpada. Poszłabym dzisiaj gdybym mogła cofnąć czas w komórki macierzyste. Kuracja bezbolesna i z mega efektami. Zabieg to ostateczność. Ponad dwa lata bujałam się w doajciu do pełnej sprawności. Tymczasem ososby po rekonstrukcji więzadeł po 3 miesiącach skikały jak swiezaki.
    • andaba Re: Chondromalacja - czy jest nadzieja? 03.01.20, 15:52
      Bardzo dziękuję za wszystkie rady, wiedziałam, że można na Was liczyć.
      Przypomniałam sobie, że mamy rowerek rehabilitacyjny, mąż mi przyniósł z garażu, będę próbowała ćwiczyć. Boli, no ale muszę przecież chodzić...
      Postaram się iść do pierwszego kontaktu, niech mi da skierowanie do specjalisty od rehabilitacji, może coś wymyśli. Po kriokomorze kolana nie długo nie bolały, ale wtedy to miałam raczej dolegliwości reumatyczne, nie zwyrodnieniowe.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka