Drugi etat w domu

    • szafireczek Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 15:22
      Nie, ale ja akurat lubię domowe zajęcia, no może poza gotowaniem (bo nie jestem mistrzynią kuchni) smile Pracowałam dobrych kilka lat na 2 zawodowe etaty i sprawy w domu były wtedy spokojną enklawą i wręcz odskoczniąsmile
    • mum2004 Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 16:47
      Drugi etat to nie, 16 godzin nie dam rady pracować. Ale jakaś część etatu na pewno. Pranie, gotowanie, sprzątanie, zakupy , mimo że dzielone,
    • julita165 Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 16:49
      Nie. To co robię w domu ( staram się nie przemeczec 😉) traktuje podobnie jak dbanie o higienę osobista. Tak jak mycia głowy nie traktuje jako pracy tak i mycia podłogi.
    • ira_08 Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 16:55
      Nie. Robię w domu to, co niezbędne, czyli musowo pranie (małżonek wiesza i składa) i sprzątanie (na zmianę z małżonkiem), a jak mi się nie chcę, potrafię upchnąć gdzieś rzeczy z widoku i poskładać je, jak przyjdzie wena. Zakupy robi małżonek, zmywarkę ogarnia małżonek. Ja czasem gotuję, ale oboje raczej jadamy w pracy, a w niedzielę gdzieś wychodzimy. Po powrocie do domu oddaję się głównie przyjemnościom: trenuję, czytam, uczę się języka, podczytuję jematkę, oglądam seriale. Przy małych dzieciach na pewno byłoby inaczej, ale mam wrażenie, że spora część kobiet "robiących etat" w domu, wkręca się w niego na własne życzenie. Pan tatuś też może wiele rzeczy zrobić, a z mopem nie trzeba latać codziennie.
      • cauliflowerpl Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 17:35
        A z tym ściąganiem pranie to ciekawa sprawa jest.
        Wrzucenie ubrań do pralki - 3 minuty.
        Pranie - 40 minut
        Rozwieszanie - 10 minut.
        Ściągnięcie i poskładanie - 5 do 6 dni surprised
        • chatgris01 Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 18:01
          Ja do pralki i suszarki nie dopuszczam nikogo, bo kocham prać tongue_out
          Jak jestem w lecie u rodziców, to też wszystko piorę ja.
          • cauliflowerpl Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 21:44
            Ja u moich drzewo rąbię. Uwielbiam 😍
        • jowita771 Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 15:34
          cauliflowerpl napisała:

          > Ściągnięcie i poskładanie - 5 do 6 dni surprised

          To o mnie. Ja w dodatku kładę sobie pranie na kupkę i czekam na wenę, żeby poprasować. I z tym bywa różnie. Raz zdarzyło się, że zanim wyprasowałam letnie ubrania, to przyszła zima. A było i tak, że dzieci zdążyły z pewnych ubrań wyrosnąć i trzeba było wyrzucić takie niewyprasowane.
          • chatgris01 Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 16:15
            Ja nie prasuję, w związku z czym składam i chowam zaraz po wyschnięciu/wyjęciu z suszarki (jakbym miała prasować, to pewnie leżałoby z rok...).
    • bukietlisci Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 17:17
      tak. tak to traktuję. mam duży dom, duży ogród i zawsze coś do zrobienia. nie bardzo wierzę w ten zawsze czysty salon i przelecenie podłog raz na tydzień. ale taki to mój wybór, skarżyć się nie będę.
      dwóch sąsiadów ma panie do prowadzenia domów. jedna przychodzi o 6.30 , wychodzi o 15. tam jest jedno małe dziecko i pracujący rodzice. druga przychodzi na 10 do 17 ale tam zostało tylko małżeństwo z nastoletnim synem. panie jak najbardziej pracują na etat.
      i wiecie co? jako osoba pracująca powiem: brzydzę się babsztylami ( celowo) które obraźliwie wypowiadają się o "drobiu domowym" . brzydzę się i gardzę, choć za to uczucie jest mi wstyd. zazwyczaj taki babsztyl " sam robi wszystko w domu i jeszcze pracuje zawodowo" mająć do pomocy babcię,ciocię świetlicę i żłobek oraz panią sprzątającą. i jakoś półmóżdżek nie chce zauważyć, że g...o sam w domu robi. prace domowe/wychowawcze wykonują za niego inni ludzie co same w sobie zło nie jest. ich życie, ich wybór. ale jak czytam takie wypowiedzi, to zawsze przypomina mi się ta forumka od sałaty na 60 osób. że tu ogóreczka pokroi, tu szczypiorek - no ileż to robotybig_grin
      i uwaga: pracuję zawodowo. ale gdybym mogła sobie pozwolić - z przyjemnością leżałabym do g.... d...ą . taki ze mnie leń.
      • chococaffe Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 17:25
        Pytanie jeżeli ten wieli dom i ogród to twój wybór to jest to praca czy po prostu część życia.
        • bukietlisci Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 17:40
          dobre pytanie. to część życia. ale zajmująca tyle czasu i pracy że śmiało dałoby się z tego zrobić może nie etat, ale pół - z pewnością. ale jestem obiektywna, wiem ile pracy i czasu trzeba włożyć aby takie gospodarstwo funkcjonowało dobrze.
          każdy dokonuje własnych wyborów. mamy panie, co to wstaną o 6 rano, do siódmej mają już przygotowany obiad , zrobiony makijaż, nastawione pranie i wysikanego psa. i właśnie idą do pracy po drodze podrzucając do placówek dzieci. kończą o 16-tej, odbierają dzieci po drodze robiąc zakupy, dają dzieciom obiad, rozwieszają pranie i szykują dziubasy na balet w międzyczasie machając żelazkiem. . do wieczora zaliczą jeszcze zumbę, fryzjera oraz romantyczną kolację z mężem. i nawet drugie dziecko do ortodonty odwiozą. wracają wieczorem do czystego domu, ale jeszcze przed prysznicem wyszorują kibel.
          ich wybór. ich bajki. z doświadczenia wiem, że te które tak najczęsciej gadają - korzystają z rozlicznych pomocy. same robią niewiele.
          są kobiety, co o dziesiątej rano przewracają sie na drugi bok i proszą gosposię o kawę. i tu też ich wybór.
          są kobiety, co wstają o szóstej, wyprawiają dzieci do szkoły , jadą na zakupy, gotują obiad, sprzątają, itd. i to też ich wybór.
          są kobiety ,co pracują zawodowo i z pokorą przyjmują fakt, że się nie rozdwoją. zlecają wiele prac domowych innym.
          są wreszcie pińcetplusy co im się należy i już.
          ale zauważ jedno: nawet tu, na ematce to przedstawicielki pierwszej grupy na ogół zioną złością i starają się poniżyć słownie przedstawicielki innych grup. cała reszta ( oprócz pińcetplusów) zajmuje się swoim życiem i nie daje sobie prawa do oceniania innych.
          • chococaffe Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 17:44
            Ja też jestem obiektywna wink I nie mam pomocy domowej. I tak jak pisałam - drugiego etatu bym nie przeżyła. Ogarniecie domu jak najbardziej. Czymś się jednak muszą różnić.
            • chococaffe Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 17:48
              p.s. ale oczywiście określanie cudzego wyboru terminem 'drób domowy' jest chamskie.
            • bukietlisci Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 17:49
              bo to Twój dom i Twoje śmietki do ogarnięcia. zresztą, może jesteście bardziej ogarnięci niż my:FF
              natomiast ja wiem, że gdybym chciała kogoś zatrudnić do wykonania tej pracy którą ja robię w domu i ogrodzie: musiałabym zatrudnić min. na pół etatu. ale ja nie lubię sprzątać/prasować/ prać/ myć i zamiatać. może dlatego mam do prac domowych stostunek jaki mam.
              • chococaffe Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 17:57
                Nie, po prostu np nie mamy ogrodu. Wybór.

                Jestem w stanie wyobrazic sobie gospodarstwo domowe, w którym nawet jeden "etat" to za mało.

                p.s. Nie jestem w stanie wyobrazic sobie nie tylko kolejnego etatu, nawet połowki nie jestem w stanie big_grin
                • chococaffe Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 18:05
                  Tak na szybko obliczyłam (pranie, sprzątanie, gotowanie, zmywanie, zakupy) około 15 -20 godzin tygodniowo. Rozłożone na domowników. Z możliwością odraczania, delegowania w razie potrzeby.

                  Czasu spędzanego z dziećmi ( o ile nie są to specjalne potrzeby dziecka, jakieś ćwiczenia , itp) nie wliczam, bo w sumie trudno nazwać to pracą i w ogóle policzyć. (pizza z dziecmi to praca czy rozrywka?)
                  • bukietlisci Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 18:16
                    pizza z dzieckiem to rozrywka, zwłaszcza że sama zżeram pół. natomiast czasem brakuje mi dobrej duszy, która zawiezie i przywiezie dziecko z zajęć dodatkowych. babć ani dziadków chętnych nie mam a zajęcia specyficzne i nie ma możliwości dociśnięcia do samochodu innego ucznia. nie, nie traktuję tego jako pracy ale zabiera mi to średnio 10 godzin tygodniowo. dwa razy mam możliwość zrobienia zakupów, jak się dziecko kształci - w pozostałe dni siedzę jak kołek i czekam aż skończy. i szczerze zazdroszczę sąsiadom których dzieci odwozi i zawozi ich gosposia
                    tak próbuję obliczyć, i wychodzi mi, że na obowiązkach domowych wychodzi mi ponad 30 godzin tygodniowo. raz to jest pół godziny dziennie, innym razem 5 godzin. wyliczać co i ile nie będę bo nie zamierzam nikogo przekonywać.
                    • chococaffe Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 18:20
                      Ja nie woziłam na zadne zajęcia. Wzięłam pod uwagę swoje ograniczenia.


                      p.s. Jesteś samotną matką?
                      • bukietlisci Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 18:26
                        nie. ale mąż z tych bardziej zapracowanych. zasadniczo zajęcia dla małolatów nie zaczynają się po dwudziestej a o tej godzinie wraca. albo jest w delegacji. albo pracuje w domu .
                        najważniejsze: to też był mój wybór.
                        • chococaffe Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 21:02
                          No więc właśnie. Trudno odnosić się do pani X i pani Y w sytuacji kiedy każda może mieć inną sytuację bazową, często na własne życzenie. Trudno też zakładać, że jak rodzic nie pracuje zawodowo to codziennie przygotowuje wszystkie posiłki od podstaw, z automatu - równie dobrze rodzina może żyć na mrożonej pizzy i coli. Jedynym punktem odniesienia jesteśmy my sami, jeżeli mamy możliwość porównania swojej sytuacji kiedy pracujemy tylko w domu i wtedy kiedy pracujemy zawodowo i w domu. I to jest jedyny zmienny czynnik, a pozostałe (liczba dzieci, praca partnera, wielkość gospodarstwa/domu, inne żywe istoty do opieki, oczekiwania dotyczące sposobu prowadzenia domu itp itd) są niezmienne. W mojej sytuacji praca domowa to było zawsze pewnie 1/5 etatu co najwyżej, bez wzgledu na to czy pracowałam zawodowo czy nie. Wynikało to m.in. z organizacji życia podporządkowanej naszemu "lenistwu" wink i szczęścia.

                          A szacunek za wykonana pracę należy się nie za to czy za nią płacą czy nie tylko za to czy w miarę przyzwoicie ją wykonaliśmy, a przynajmniej dołożyliśmy starań.
                          • bukietlisci Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 21:21
                            oczywiście, ale też nie do końcatongue_out
                            załóżmy, że jest rodzina dwa plus dwa. mieszkają w trzech pokojach w bloku, dzieci zajęcia dodatkowe mają w szkole po lekcjach, jedzą na stołówce.
                            teraz inna rodzina dwa plus dwa. mieszkają w domu 250m2 i 300 m2 ogrodu. dzieci jedzą obiady w domu, na zajęcia dodatkowe wozi je niepracująca matka.
                            w obu przypadkach kobieta nie pracuje zawodowo. czy w obu przypadkach ma tyle samo pracy w domu?
                            dowcipne to, ale jakaś tam zamożność wcale nie oznacza mniej pracy domowej.
                            ja się nie kwalifikuję do tego konkursu, ale najciężej pracującą kobietą jaką znam jest matka trójki małoletnich dzieci. nie pracuje zawodowo. zajmuje się ogromnym domem, ogrodem, dziećmi, kuchnią, pralnią i diabli wiedzą czym jeszcze. jest niesamowicie zorganizowana i dokładna. i od rana do wieczora na nogach. aczkolwiek bierze dwa razy w roku brygadę specjalną do ogrodu. serio, ja przy niej to leżę całe dniebig_grin ale to ona czeka po lekcjach na dzieci, ona przywozi je na gorący, zdrowy obiad który ugotowała, ona wozi je potem gdzie potrzeba. prosi o pomoc tylko wtedy, gdy jedno z dzieci choruje ; wtedy dwójkę pozostałych zawozi i przywozi na rozliczne zajęcia dziadek. i jak pomyślę, że ktoś mógłby ją nazwać leniem... hłe hłe hłe....
                            ale to właśńie ona razem z dziećmi , wszyscy w strojach stokrotek - piekli przed świętami tony ciasteczek dla przyjaciół. za diabła tylko nie wiem,skąd te stokrotki....
                            • bukietlisci Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 21:23
                              matko... 30000 m2 ogrodu. tyle mają chyba zadziała podświadoma zazdrość, i dlatego tak im zmniejszyłam. bo okrutnie im tego ogrodu zazdroszczę.
                            • chococaffe Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 21:31
                              Ale znowu porównujesz dwie rodziny, dwa style życia. Zapewniam Cię, że wiele pracujących zawodowo matek było lepszymi "gospodyniami" niż ja kiedy nie pracowałam zawodowo.

                              Tego co robimy w domu nie da się odgórnie zdefiniować i zakwalifikować bo każdy robi co innego, bez względu na sytuację zawodową.

                              Trudno też zakwalifikować rzeczy, które robimy dla siebie zawsze jako pracę, tutaj są bardzo płynne granice. W moim przypadku np taki prosty przykład - zakupy. No niby obowiązek, ale czy jest to obowiązek kiedy w sezonie maniacko jeżdżę na bazary i nie tylko kupuję, ale niemal zwiedzam jak galerię i mam z tego przeogromną przyjemność?
                              • bukietlisci Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 22:05
                                ale ja to rozumiem, uwierz.
                                a zakupy? też dodam. nienawidzę. ubraniowych, chemicznych itp. nienawidzę.
                                ale przechadzać się po targu , gdzie mam po dwóch stronach warzywa/owoce/kwiaty to już uwielbiam.[/i]/ / a jak jeszcze jest jesień i pachnie mimozą i czuję te wszystkie dojrzałe owoce a z wiaderek wychylają się marcinki? to mogę dopłacać, abym tylko mogła zakupy robić.
                                wiem, że granice są płynne. wiem, że każda sytuacja jest inna a każdy człowiek ma swój sposób na szczęście. i tego się trzymajmy. nie oceniajmy. nie rozliczajmy innych. ja lubię kaki a ty jabłka. ja dziś na obiad miałam frytki, rybę i ogórek kiszony. ty - krewetki w orientalnym sosie. ja stracę pół dnia i przytargam do domu kolejne wydanie " Chłopów" . a w łazience na górze pierwszy tom będzie leżał na Grocholi. i to jest moje, to jest dla mnie dobre. tego chcę. Ty pewnie masz inny sposób na szczęśliwe życie. i to rozumiem
                                bo tu o to chodzi. nie oceniać. nie w...lać się z butami w cudze życie . nie tłumaczyć, czemu nie możesz być szczęśliwa bo przecież żyjesz inaczej!
                                .... miałam napisać "szanujmy się"/ ale to nie te czasy. dziś napiszę " jestem niewidzialna" / nie podoba ci się mój styl życia - udawaj, że mnie nie ma. jeśli nie stać cię na odrobinę empatii - nie zauważaj mnie. nie krzywdź.
                                i to nie było dla Ciebie. raczej do tych , co to "drobiem domowym" nazywają innych.
                                ale to nawet nie moja wojna....
                                • chococaffe Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 22:14
                                  Przyznam się, że dawno, dawno temu ja też myślałam kategoriami "drobiu domowego" (chociaż na pewno nie znałam tego okreslenia big_grin). Cóż, sama się drobiem stałam na jakiś czas i wiem, że to nie takie proste. Niech każdy żyje jak chce jeżeli przy tym nie krzywdzi/wykorzystuje innych. A każda przyzwoicie wykonana praca zasługuje na szacunek.

                                  p.s. powodzenia z tulipanami, zajrzałam kiedyś na wątek bo myślałam, że będzie o tulipanach w wazonie smile
                                  • bukietlisci Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 22:26
                                    wsadziłam w donice na tarasie i liczę, że mnie zadziwią.
                                    natomiast mąż stwierdził, że skoro zapomniałam o takiej ilości cebul - to nadaję się na odwyk ogrodniczy. bo, kupiłam i dosadziłam tej jesienie kolejne dziesiątki tulipanów. o tamtych bidokach nie pamiętając.
                                    ale ja się z nim nie zgadzam.
                                • nenia1 Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 22:48
                                  bukietlisci napisał(a):

                                  > ale ja to rozumiem, uwierz.
                                  > a zakupy? też dodam. nienawidzę. ubraniowych, chemicznych itp. nienawidzę.
                                  > ale przechadzać się po targu , gdzie mam po dwóch stronach warzywa/owoce/kwiaty
                                  > to już uwielbiam.[/i]/ / a jak jeszcze jest jesień i pachnie mimozą i czuję te
                                  > wszystkie dojrzałe owoce a z wiaderek wychylają się marcinki? to mogę dopłaca
                                  > ć, abym tylko mogła zakupy robić.

                                  O to tak jak ja, uwielbiam zakupy na targu, to co ty piszesz, plus bezpośrednia komunikacja ze sprzedającymi, ogólnie ludzie jacyś tacy bardziej otwarci, z innymi kupującymi się pogada w kolejce, a już jak się trafi sprzedawca własnych produktów, to i różnych ciekawych rzeczy można się przy okazji dowiedzieć, ostatnio pan mi opowiadał jak piecze dynię z kostkami białego sera w piekarniku, powtórzyłam w domu i faktycznie pyszne. Jakoś tak się różni to od anonimowych zakupów w supermarkecie, wygodnych owszem jak się człowiek spieszy, ale tylko tyle.
                                  • chococaffe Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 22:53
                                    piecze dynię z kostkami białego sera w piekarniku, powtórzyłam w domu i faktycznie pyszne.

                                    więcej szczegołów proszę smile
                                    • kurt.wallander Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 17:27
                                      chococaffe napisała:

                                      > piecze dynię z kostkami białego sera w piekarniku, powtórzyłam w domu i fakt
                                      > ycznie pyszne.

                                      >
                                      > więcej szczegołów proszę smile

                                      Ja tylko dodam, że w ogole pieczona dynia jest pyszna. Ja piekę ze skórką, i ta skórka po upieczeniu tez jest pyszna do jedzenia. Ostatnio poprzekładałam kawałkami papryki, a po upieczeniu zmiksowałam wszystko z dodatkiem oliwy na sos-krem - pychotka wyszła.
                                      • chococaffe Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 18:20
                                        Wiem, ale ten ser mnie zaintrygowałsmile
                                    • nenia1 Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 22:05
                                      Zrobiłam jak pan mi powiedział, czyli dynie nie obieram, wydrążam nasiona, kroję w podłużne cząstki, wkładam do naczynia żaroodpornego, oczywiście wszystko polewam oliwą (ja akurat z oliwek) zapiekam aż będzie miękka i pod koniec na plasterki nakładam lekko słony biały ser kozi. Można posypać pokruszonymi orzechami, plus przyprawy według własnego smaku (rozmaryn, pieprz, słodka papryka) - smakuje świetnie smile
                                      • chococaffe Re: Drugi etat w domu 05.01.20, 12:46
                                        Dzięki! To o kozi ser chodzi i to pod koniec pieczenia. Wyobraziłam sobie krowi ser i to pieczony od początku i coś mi "lekko" nie pasowało.
                            • frequenter.light Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 21:52
                              Ciekawe czy dzieci to doceniają i pomagają smile
    • pani-nick Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 17:21
      Ja może jeszcze coś dopisze.
      Najbardziej nie lubię segregacji prania.
      Segreguje przed, żeby po praniu było łatwo składać. I to składanie po oddelegowywac dziecku.
      Wiec spodnie osobno, tshirty osobno, gatki osobno, skarpety itd. Plus podział na kolory / delikatne / bawełna.
      I to zajmuje mi najwiecej czasu i nie znoszę tego. Ale...
      Ktoś tu na forum podsunął świetny pomysł z pojemnikami z ikei - żeby proces segregacji odbywał się na bieżąco. I zamierzam to wprowadzić.

      Resztę zawsze robiłam i robię tak samo czyli na bieżąco. Trzymam w łazienkach i kuchni chusteczki do czyszczenia (w szufladach). I na bieżąco przecieram zlewy czy lustra albo toalety.
      Nie pójdę spać bez przetarcia blatu w kuchni, wogole robiąc coś w kuchni sprzątam na bieżąco - wstawiam brudne rzeczy do zmywarki.
      W łazienkach i kuchni wszystkie kosmetyki i przybory - łącznie ze szczoteczkami do zębów mam w szafkach. To tworzy wrażenie ładu. Nie ma gorszego widoku niż wanna i zlew zastawione tysiącem opakowań kremów, szamponów itd.
      Sprzątam i proszę o posprzątanie, kiedy widzę ze trzeba, nie raz w tygodniu.
      Jak widzę, ze jedno okno jest wypaczane to biorę plum w psikotku, ręcznik papierowe i ile to zajmuje? 2 minuty? Zamiast czekać i mówić sobie „muszę umyć okna”. Nie, nie muszę.
      🤷‍♀️
      Zaraz wiosna j będzie to kijowe słońce, które o tej porze roku podkreśli każdy pyłek kurzu. I pewnie przeżyje jakiś weekend „wypad z domu, będę sprzatac”. Ale potem znowu do jesieni mi przejdzie (jesienią słońce znowu podobnie swieci).
      Zupełnie inny przykład miałam w domu, gdzie dwa razy do roku wyciągało się nieużywana zastawę stołowa i myło się ja, a następnie pucowalo, gdzie trzepalo się dywany, sprzątało zgodnie z kalendarzem albo „bo goście przyjdą”.
      I już jako dziecko dostrzegałam idiotyzm w takim postępowaniu.
      Ps. Naprawdę opłaca się mieć na pewne rzeczy wywalone.
      • bergamotka77 Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 17:39
        „Jak widzę, ze jedno okno jest wypaczane to biorę plum w psikotku”

        co to znaczy?!😁
        • abecadlowa1 Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 17:52
          bergamotka77 napisała:

          > „Jak widzę, ze jedno okno jest wypaczane to biorę plum w psikotku”
          >
          > co to znaczy?!😁
          >

          Przecież to jasne! Okno jest wypaczane, kiedy za dużo razy ktoś przez nie wyglądał, czyli "paczał" . Takie okno ma tłuste ślady od paluchów i jest zachuchane oddechem czosnkowym. Wymaga umycia. Plum to zapewne płyn do mycia okien o zapachu śliwkowym, a psikotek to butelka zakończona dozownikiem psikającym, takim że naciskasz spust i jest efekt jakby kot nakichał. Na szybę okienną nakichał. Wtedy możesz już wziąć ścierkę lub papier i wytrzeć do czysta.
          • pani-nick Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 18:02
            Dziekuje 😁 tak właśnie jest.
        • pani-nick Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 18:01
          *wypaćkane
          * biorę płyn w psikotku

          • bergamotka77 Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 18:11
            A co to psikotek? Psi kotek? 🙊🙈😅
            • berdebul Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 19:12
              Butelka co robi psi-psi suspicious
              • bergamotka77 Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 20:05
                Domyślam sie ale zabawne okreslenie. To regionalizm? Nigdy nie słyszałam.
                • pani-nick Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 20:21
                  Raczej słowotwórstwo. Podobnie jak „cicik” - oznaczający futerko czy puszek jako ozdobę, „zategowac”” - jako np. zakleić, załatać, naprawić
      • m_incubo Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 18:11
        pani-nick napisała:

        na bieżąco. Trzymam w łazienkach i
        > kuchni chusteczki do czyszczenia (w szufladach). I na bieżąco przecieram zlewy
        > czy lustra albo toalety.

        Bardzo eko... Miesięcznie dziesiątki nierozkładających się chustek w śmieciach. To forum nie przestaje mnie rozwalać.
        • pani-nick Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 18:17
          Albo rybki albo pipki. Pranie szmaty tez generuje zanieczyszczenia środowiska.
    • escott Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 18:12
      To, co faktycznie robię (czyli bardzo niewiele, jak w ogóle coś ugotuję to już jest święto) - nie, to pretekst do słuchania audiobooków. Troszkę sprątam, opiekuję się zwierzętami, resztę robią inni domownicy, pomoce albo nikt. Ale jak czasem mam fantazję zostać perfekcyjną panią domu chociaż na jeden dzień, wszystko sprzątnąć, ugotować ze dwa posiłki, obsłużyć, rozwiesić pranie itp, to robi mi się zimno na myśl o odwalaniu całej tej roboty codziennie i samodzielnie. Oczywiście, że to etat.
    • nessy Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 19:26
      Praca w domu, to jak praca na etat. Samo nic się nie zrobi. Tylko że tu panuje przekonanie, że praca w domu czyli opieka nad dziećmi, pranie, gotowanie, sprzątanie, to nic. Za to pójdziesz do kogoś obcego i będziesz robić to samo, okaże się, że to praca na etat i do tego odpłatna.
    • nenia1 Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 20:21
      Dla mnie praca "na etat" to raczej praca wykonywana na rzecz osób obcych, które z jednej strony płacą, ale z drugiej mogą również wymagać (określonej jakości, efektów, terminu wykonania itd.). Stąd praca w domu, która jest oczywiście pracą nie jest jednak dla mnie "etatem". Jeśli coś w domu robię to robię to dla siebie i dla najbliższych, inni z tego nie korzystają, stąd zupełnie nie przekonują mnie pomysły z płaceniem za pracę w domu i ja sama nie traktuję tych czynności jak "drugi etat".
      • bergamotka77 Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 20:32
        Drugi etat to przenośnia bo chodzi o zaangażowanie czasowe i stałe obowiązki, których nie można olac i jak w pracy - są zadania do wykonania, których nie mozesz zawalic. Ten czas nie jest wolny, gdy masz dzieci bo nie ma, ze robisz co chcesz i stąd pojęcie drugiegi etatu czyli zobowiązania. Świadomie się na to zdecydowałam ale teraz gdy mam trochę wolnego po Nowom Roku to dopiero czuję, że żyje albo gdy wyjeżdżam, najlepiej za granicę smile Zero wstawania wczesnorannego, pośpiechu, niedosypiania, siedzenia za biurkiem, zajęć dodatkowych, lekcji, sprawdzianów, pamiętania o milionie rzeczy. Po prostu luz.
        • nenia1 Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 21:22
          bergamotka77 napisała:

          > Drugi etat to przenośnia bo chodzi o zaangażowanie czasowe i stałe obowiązki, k
          > tórych nie można olac i jak w pracy - są zadania do wykonania, których nie moze
          > sz zawalic.

          Ale nie każdy w domu ma dzieci, a nawet ci co je mają, również mogą olewać obowiązki albo je przesuwać do woli i np. mogą dzisiaj nie sprzątać, albo nie gotować i zamówić gotowca, a przede wszystkich robi się to dla siebie i własnej rodziny, a inni raczej nie korzystają na tym, że ugotuję zupę, albo pozamiatam podłogę, więc owszem wykonuję jakąś pracę, ale nikt mnie z tego nie rozlicza, ani nikt prócz mnie i najbliższych z tego nie korzysta, w odróżnieniu od pracy zawodowej.
          • bergamotka77 Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 21:31
            Obiad możesz odpuścić ale takie rzeczy jak lekcje, sprawdziany, zajęcia dodatkowe czy wizyty lekarskie nie za bardzo. Piszę o tych, które je maja bo bez dzieci czy z dorosłymi to luz. W ogóle polska szkoła bardzo angażuje rodziców.
    • sasanka4321 Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 22:42
      W zasadzie to chodzi Ci o to, co robimy dla wlasnych dzieci, przy dzieciach, tak?

      Bo zakladam ze pomijasz tutaj to, ze dzis musialas umyc zeby i wlosy, wydepilowac nogi, zrobic sobie obiad i sniadanie, i makijaz, wyprac swoje biustonosze i sukienki, wyprasowac swoje bluzki, wyszorowac wanne po swojej kapieli i tysiac innych takich rzeczy zajmujacych mase czasu. Czy to tez jest etatem, z tego tylko powodu, ze to praca i do tego czasochlonna?

      Ale jak juz te wanne umyje po kapieli dziecka a nie wlasnej, to zaczne uwazac to za etat? Ewentualnie ugotowanie tej czesci zupy, ktora zjadlo dziecko - to juz praca etatowa, w przeciwienstwie do tej czesci zupy, ktora sama zjadlam. No cos, jesli tak to chcemy widziec, to owszem. Zatrudniajacym jest dziecko, skoro to praca dla niego. Ale ze dziecko ani o to nie prosilo, ani nie placi, ani nie podpisalo umowy, to moze logiczniej by bylo traktowac to jako wolontariat, skoro to dziecko na wlasne zyczenie sobie zafundowalismy.
      • grrrrru Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 22:51
        Dzieci to raczej do kategorii hobby należy zaliczyć smile
        • sasanka4321 Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 22:56
          >Dzieci to raczej do kategorii hobby należy zaliczyć smile<

          Sluszna uwaga. No wiec mamy drogie, czasochlonne i pochlaniajace duzo energii hobby.
          Nie dla zarobkow, nie dla dobra spoleczenstwa, ot takie wlasne widzimisie.
          • grrrrru Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 09:24
            Sport ekstremalny smile
    • mae224 Re: Drugi etat w domu 03.01.20, 23:50
      Aż tak to nie. Na pewno nie etat, to musiałoby być osiem godzin dziennie, a u mnie tak na szybko: statystycznie w tygodniu poświęcam ze 4 godziny na gotowanie, ze 3 godziny na zakupy spożywcze, z 1,5 godziny na ogolne ogarnianie (kuchnia), nie sprzątam, dzieckiem się nie zajmuję, bo duże, najwyżej 15 minut na odwiezienie na zajęcia, pranie i prasowanie może w sumie ze 2h, razem daje jakieś maksymalnie 1,5 godziny dziennie.
    • smillla Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 08:45
      Mówienie o obowiązkach domowych jako "etacie" jest niebezpieczne, bo to woda na młyn "pińcetplusów" i ich koronny argument w kwestii ciągnięcia publicznej kasy i usprawiedliwienie własnego nieróbstwa.
      Otóż znane mi "pińcetplusy" głoszą właśnie tezę, że grzejąc pupy w domach, wykonują ciężki etat z racji posiadania dzieci w wieku szkolnym i wykonywania domowych obowiązków. Dlatego "należy się" im, jako pracującym matkom na etacie domowym, godna zapłata od państwa za ten wysiłek. Owe "pińcetplusy" potrafią nawet wytykać pracującym zawodowo matkom, ze te są złymi matkami, bo nie przychodzą na jasełka w szkole dziecka, nie prowadzają go na darmowy basen o 13.30, nie wyposażają mu śniadaniówki w utarte osobiście o poranku jabłuszko, oraz robią mu obciach, bo nie zawsze mają odrosty ufarbowane na czas tudzież ogólnie bywają nerwowe i zagonione, z rozwianym włosem i rozwiązana sznurówką...
      Moim zdaniem, żadna kobieta, która utrzymuje się w uczciwy sposób, czyli albo sama zarabia, albo zarabia na nią z dobrej i nieprzymuszonej woli jej mąż, nie powinna głosić tezy o "ciężkim domowym etacie kobiety", gdyż na tej podstawie "pińcetplusy" wyciągają swe chciwe ręce po pieniądze wypracowane przez kobietę pracującą zawodowo albo pieniądze czyjegoś pracującego męża.
      Zatem: Nie, praca w domu to nie jest etat, tylko ogarnianie siebie i swego, co każdy powinien umieć i robić bez zgrzytania zębami, gdy taka potrzeba. I nie robić z tego sprawy porównywalnej z operacją na otwartym sercu czy udzielaniem wielomilionowych kredytów, czy jakakolwiek super-odpowiedzialną aktywnością zawodową.
      • bukietlisci Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 09:04
        ale pojechałaśbig_grin
        pińcetplusy nie wyciagają chciwych łapek po zapomogi na "podstawie" takiej, że ktoś mówi głośno o niewdzięcznej pracy w domu. 'pińcetplusy wyciągają łapki po forsę bo to zwykłe pasożyty. i nie ma tu żadnego usprawiedliwienia .
        idąc twoim tokiem rozumowania lepiej nie mieć nic, bo na podstawie posiadanego przez nas majątku jakiś złodziej wywnioskuje , że trzeba nas okraść.
        natomiast... tak: uważam, że dziecko nie siedzące do oporu na świetlicy , mające w domu obiad i mamunię, która utrze mu jabłuszko do szkoły ma lepiej. i bardzo żałuję, że ja tak nie mogę. a latanie z wywieszonym ozorem ( co często robię) tak, aby ze wszystkim zdążyć chwały mi nie przynosi. to raczej konieczność, nie lepsza dla nas opcja.
        • bukietlisci Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 09:15
          a na marginesie: mamy w klasie taki egzemplarz: dwoje dzieci, młodsze dwanaście lat, starsze siedemnaście. ich mama uwielbia głosić wszem i wobec że oni są zmuszeni utrzymywać się z jednej pensji ( męża) a ona taka dzielna , bo sobie radzi. oczywiście nie pracuje, bo i po cotongue_out nie atakuje matek pracujących, natomiast niedajboru aby jakieś dziecko miało jakiś lepszy ciuch itp. od razu są teksty, rzucane w przestrzeń, że ona woli poświęcić swój czas dla dzieci, dlatego jej nie stać na cośtam. bo dzieci są najważniejsze a ona nie jest na tyle pusta aby zwracać uwagę na jakieś firmówkibig_grin
          • smillla Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 10:02
            Ja też wolałabym nie pracować zawodowo i oddawać się idealnemu życiu domowemu, i sama już nie wiem, czy nie wolałabym być "pińcetplusem" niż sobą. W obecnym modelu społeczeństwa w Polsce mam duży dyskomfort wynikający z pomieszania wartości, z premiowania przez państwo postaw zawsze uważanych za niefajne i moralnego legitymizowania ich właśnie teorią o "ciężkim domowym etacie".
            Zupełnie serio rozważam zostanie "pińcetplusem", jeśli tendencje się nie zmienią. Nie zarabiam wiele, a nawet tego nie mogę z przyjemnościa wydać, bo odkąd mamy niedziele bez handlu moja przyjemność niespiesznego delektowania się kupowaniem fajnych rzeczy przeobraziła się w koszmar sobotniego tłoczenia się w celu dorwania pierwszego czegoś tam, byle szybciej wyjść i mieć zakupy za sobą. Nie mogę też skorzystać z koniecznych zabiegów medycznych, bo popołudniami nie ma wolnych terminów, trzeba czekać pół roku. Pińcetplusy mają o połowę krótsze czekanie na leczenie, bo w grę wchodzą u nich godziny poranne. Zupełnie serio, dla własnego zdrowia i szczęścia rodziny, biorę pod uwagę zostanie "pińcetplusem".
            • chococaffe Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 11:05
              Ale każdy kto ma dziecko do 18 roku zycia jest pincset plusem wink
              • bukietlisci Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 11:10
                jasne. tylko dla mnie "pińcetplus" to osoba reprezentująca pewien styl życia: żyję z dzieci! nie pracuję, nie staram się o polepszenie bytu rodziny - po prostu ciągnę z państwa ile się da!
                i uwierz, szlag mnie trafia jak widzę rodzinę z ulicy obok: on, ona plus piątka dzieci. dwa lata temu była trójka i pan pracował. teraz oboje nie pracują. biorą pińceplus, zapomogi z mopsu, starsze dzieci mają darmowe obiady w szkole. są stałymi klientami caritasu . pani zresztą głośno mówi, że nie pracuje bo i po co??? wszystko dostają.
                i to są dla mnie pińcetplusy. gdybym mogła - nie wyraziłabym zgody aby z moich podatków finansować utrzymanie tych państwa.
                • chococaffe Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 11:14
                  Tylko to może byc niesprawiedliwe i raniące kiedy jest używane masowo. I powoduje wzrost niechęci/nienawiści/podziałów w społeczeństwie.

                  Rozumiem co macie na myśli i zgadzam się, że jest problem, ale można go opisać inaczej, nie raniąc osób, dla których 500 plus jest wybawieniem a nie sposobem na życie.
                  • chococaffe Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 11:24
                    p.s. Morawiecki, czy inny milioner biorący 500+ nie przejmie się tym okresleniem. Samotna matka jednego dziecka na wsi (nie ma żłobka, o pracę trudniej) się przejmie. I po co?
                    • bukietlisci Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 12:07
                      masz rację ( biję się w piersi).
            • l.waniliowa Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 11:27
              smillla napisała:

              > Ja też wolałabym nie pracować zawodowo i oddawać się idealnemu życiu domowemu,
              > i sama już nie wiem, czy nie wolałabym być "pińcetplusem" niż sobą. W obecnym m
              > odelu społeczeństwa w Polsce mam duży dyskomfort wynikający z pomieszania warto
              > ści, z premiowania przez państwo postaw zawsze uważanych za niefajne i moralneg
              > o legitymizowania ich właśnie teorią o "ciężkim domowym etacie".
              > Zupełnie serio rozważam zostanie "pińcetplusem", jeśli tendencje się nie zmieni
              > ą. Nie zarabiam wiele, a nawet tego nie mogę z przyjemnościa wydać, bo odkąd ma
              > my niedziele bez handlu moja przyjemność niespiesznego delektowania się kupowan
              > iem fajnych rzeczy przeobraziła się w koszmar sobotniego tłoczenia się w celu d
              > orwania pierwszego czegoś tam, byle szybciej wyjść i mieć zakupy za sobą. Nie m
              > ogę też skorzystać z koniecznych zabiegów medycznych, bo popołudniami nie ma wo
              > lnych terminów, trzeba czekać pół roku. Pińcetplusy mają o połowę krótsze czeka
              > nie na leczenie, bo w grę wchodzą u nich godziny poranne. Zupełnie serio, dla w
              > łasnego zdrowia i szczęścia rodziny, biorę pod uwagę zostanie "pińcetplusem".

              Rzuć pracę i wróć nam opowiedz jak się super żyje na zasiłkach.
              • smillla Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 13:58
                Zrobię to, gdy wypracuję lata do emerytury minimalnej, czyli już za kilka lat. Jeśli nadal życie na zasiłkach będzie takie fajne. Naprawdę to zrobię. A wymawiając się będę już nie małym dzieckiem (bo nie będzie takowego już na stanie), tylko tym, że starzeje się i nie mam zdrowia, a w dodatku trudno znaleźć sensowna pracę po 40-stce... taka biedna jestem, podstarzała, no i nie chcą mnie...
                A wtedy będę żyć tak, jak pewna matka dziecka z klasy mojego dziecka - tu opis życia zasiłkowiczki, który mogę przedłożyć już teraz:
                Osoba płci żeńskiej, z wyboru niezatrudniona, lat 32, dwoje dzieci: 9 i 12 lat, wykształcenie średnie, Warszawa, znakomity stan zdrowia, stan cywilny - rozwiedziona dla statusu "samotnej matki" za którym idą większe możliwości zasiłkowe, nadal mieszka z eksem. Mieszkanie komunalne, piękna kamienica, na czynsz zrzucamy jej się my, bo korzysta z dopłat mieszkaniowych. Alimenty płaci jej państwo, czyli my, gdyż ojciec dzieci i partner oficjalnie również jest bezrobotnym. Dzieci mają w szkole za darmo śniadania, obiady i podwieczorki - matka nawet nie szykuje im większości posiłków, tylko zdrową przekąskę do szkoły i równie odpowiednią kolację. Rano starannie ubiera dzieci i osobiście odprowadza do szkoły, także 12-latkę - nie jest jak te nieczułe matki, co wysyłają dziecko samopas narażając na konfrontację z szalonymi kierowcami, pedofilami, itp. Jak twierdzi, odprowadzenie dziecka na 8 to oczywistość - a potem przecież można sobie "dospać" tak do 10, wypić kawę, posiedzieć w necie i dobudzić się, pójść na przyjemne, bo nietłoczne, przedpołudniowe zakupy, na darmową jogę w domu kultury, zniżkowy przedpołudniowy basen, wyśledzić oferty darmowych zajęć dla dzieci, odwiedzić fryzjera, kosmetyczkę. Dzieci odbiera prawie zawsze po 16, bo w ten sposób jedzą darmowy szkolny podwieczorek -chyba, ze wcześniej idzie z nimi na darmowy basen czy inne zajęcia tanie, bo dostępne w środku dnia. Jej dzieci nie są napiętnowane z racji życia z socjalu, bo są świetnie ubrane, w markowe ciuchy z drugiego obiegu, uczestniczą w interesujących zajęciach dodatkowych, są dopilnowane z nauką i bardzo zadbane. Maja wszystko to, co ludzie pracujący, tylko nie za swoje pieniądze, a za pieniądze pracujących. Gdy znajoma zasiłkowiczka chce kupić kanapę, składa podanie o zasiłek celowy - i otrzymuje go. Chce wymienić okna - składa podanie i wymieniają jej okna na nowe. I tak jest ze wszystkim. Wypoczęta i kwitnąca młoda i zdrowa matka dużych dzieci żyje sobie spokojnie, jak paczek w maśle, codziennie ćwiczy, ostatnio namiętnie zażywa długich kąpieli w różnych ziołach - a płacisz za to Ty i ja, i Twój mąż oraz singielka zasuwająca w korpo. I wiesz, co? Ja też tak chce, skoro w tym państwie tak można i nikt się temu nie dziwi. I naprawdę tak zrobię, przy najbliższej okazji.
                • grrrrru Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 14:45
                  Dlaczego mając te wiedzę nie przekażesz jej do odpowiednich instytucji, żeby zajęli się wyłudzeniami?
                  • smillla Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 14:55
                    Płacę podatki na ludzi, których pracą jest weryfikacja zasiłkowiczów. Sorry, nie wymagaj, żebym jeszcze i za tych odwalała ich robotę...
                    • grrrrru Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 15:03
                      Nie za nich tylko ja całe otoczenie udaje że nie widzi to trudno się zwalcza wyłudzenia
                      • smillla Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 15:19
                        Gdybym do wszystkich moich obowiązków dołączyła jeszcze aktywną walkę z wszelkimi dostrzegalnymi nieprawidłowościami, wkrótce skończyłabym w wariatkowie (sorry za kolokwialne określenie zacnej ma się rozumieć placówki).
        • chococaffe Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 09:28
          mające w domu obiad i mamunię, która utrze mu jabłuszko do szkoły ma lepiej.

          A ja uważam, że niekonicznie, jeżeli patrzysz na całokształt.

          p.s. nie trzeba siedzieć do oporu na świetlicy, wystarczy, że dziecko w szkole korzysta z zajęć na które nie trzeba go potem wozic w korkach.
      • chococaffe Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 09:26
        Naprawdę , pora przestać uzywania obraźliwego "pincsetplusa". (btw takie postawy były od zawsze)
        • smillla Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 09:44
          To jaki proponujesz synonim? "Pasożyt" jeszcze gorzej brzmi.
        • grrrrru Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 11:12
          Szczególnie że to świadczenie nie zależy od tego czy pracujesz czy nie
      • grrrrru Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 09:28
        Biorąc pod uwagę, że pracownik banku ponosi zerową odpowiedzialność za złe udzielenie kredytu, na przykład na fałszywe dane, a za złe zajęcie się dzieckiem można mieć sprawę w sądzie to wygląda na to, że w domu może być większa odpowiedzialność. Inna sprawa, że w czasach pralek, zmywarek, zakupów internetowych i innych tego typu udogodnień obowiązki domowe są dużo mniejszym obciążeniem niż kiedyś.
        • chococaffe Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 09:42
          I każdy ma inny stosunek do tych obowiązków domowych smile
      • chococaffe Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 09:48
        Wiesz, to nawet nie trzeba porównywać (ja w sumie zawodowo też nie robię operacji na otwartym sercu). Moim zdaniem chodzi bardziej o to, że ludzie pracujący zawodowo w większości nie mają pomocy domowych, sprzątaczek, kamerdynarów itd., tylko ogarniają to sami. Na pewno jest im zwykle cięzej niż osobom nie pracującym zawodowo, ale technika i sprawiedliwy podział obowiązków pomaga (bez wzgledu na to czy wychodzisz do pracy czy nie). Jak pomyślę o naszych pracujących matkach, często bez pralek automatycznych w naszych pieluchowych czasach, o zmywarkach itd nie wspominając, to zimno mi się robi.
        • smillla Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 10:11
          Ja też myślę, że ogarnianie domu i dzieci jest wykonalne obok pracy zawodowej, jeśli domownicy uczciwie i równo się w to angażują. Wkurza mnie powrót do tezy o "domowym etacie", bo to implikuje istnienie "domowych pracowników etatowych", którym należy płacić. I jeśli mąż z żoną (czy odwrotnie) mają układ: "Ja, mąż, utrzymuję cię z mojej pracy zawodowej, a ty zajmujesz się domem (względnie pachniesz, a ja to akceptuję) - ok. Ale jeśli państwo twierdzi: "Ja, państwo, utrzymam cię z pracy zawodowej innych ludzi, bo tobie nie chce się iść do pracy i wolisz robić tylko to, co w domu" - to już jest bardzo nie ok...
          • bukietlisci Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 10:35
            ale to przecież zupełnie inna kwestia. zawsze byli ludzi żyjący z zapomóg. stanowili margines społeczeństwa. natomiast teraz życie z zapomóg stało się wygodnym sposobem na życie cudzym kosztem.
            ale to nie ma nic wspólnego z wartością pracy w domu. i powtarzam: pasożyty zawsze znajdą sobie wytłumaczenie dla swoich wyborów. też nie zgadzam się, aby z naszych pieniędzy utrzymywać legion madek żyjących tylko i wyłącznie z zapomóg. ale to w żaden sposób nie umniejsza wartości pracy w domu. to zupełnie inne kwestie.
            • smillla Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 10:57
              Znakomicie wychwyciłaś problem: Kiedyś ludzie żyjący cwaniacko z zapomóg stanowili margines, i choć szukali sobie usprawiedliwień, nie było oficjalnego uznania i premiowania ich postawy. A teraz życie z zasiłków jest jednym z uznanych stylów życia, nie można powiedzieć złego słowa i do kanonu politycznej poprawności należy właśnie powoływanie się przy omawianiu takich osób na "domowy etat matki" czy coś w tym rodzaju. Ty wiesz, że to nie tak, ja wiem, że to nie tak - a jednak coraz więcej zasiłkowiczów zasłania się tym "domowym etatem", a rząd i pro-rządowe media im w tym przyklaskują. I to jest przykre. I demoralizujące.
    • mid.week Re: Drugi etat w domu 04.01.20, 09:16
      A w zyciu. Ja w sumie niewiele robie w domu, większość ogarniam jakos "przy okazji" wink
    • miedzymorze Re: Drugi etat w domu 05.01.20, 23:13
      Nie, traktujemy to jako normalną konsekwencję faktu posiadania domu wink
      No a poza tym nie trwa do osiem godzin... ;D

      pozdr,
      mi
Pełna wersja