Dodaj do ulubionych

Motywacja w szkole muzycznej

04.01.20, 22:13
Moje dziecko chodzi drugi rok do szkoły muzycznej. Syn bardzo lubi grać - zdaje sobie sprawę z tego, że trzeba dużo ćwiczyć, itd. Wydaje mi się, że robi spore postępy. Jest jednak małe "ale", a mianowicie podejście nauczyciela instrumentu. Lekcje to jest nieustanna krytyka. Syn usłyszał np. że jeżeli dziecko po lekcji będzie się czuło jak zbity pies, to dopiero będą efekty. Jeżeli syn popełni błąd, to nauczyciel potrafi się do końca lekcji nie odezwać (pół godziny), itd. Potrafi dać do zrozumienia, że syn się nie nadaje. Zamiast przyjemność, zaczyna robić się udręka. Syna przed lekcjami zaczyna boleć brzuch ze stresu. W trakcie jednej z rozmów spytałam nauczyciela, czy syn powinien chodzić do SM - wtedy się wycofał i stwierdził, że syn mógłby zrobić o wiele większe postępy i jest dość sprawny technicznie. Czy nauka w szkołach muzycznych wygląda nadal jak 100 lat temu? Nie chodzi mi o to, że mają głaskać po głowie i tylko wychwalać, ale negatywna motywacja to też nie jest metoda.
Obserwuj wątek
    • smillla Re: Motywacja w szkole muzycznej 04.01.20, 22:45
      Jeśli nie planuje się dla dziecka kariery wirtuoza i dziecko nie ma wybitnych zdolności, tylko po prostu zdolności, a rodzina nie jest ustosunkowana w branży muzycznej, to szkoła muzyczna nie jest fajnym planem na dzieciństwo. Dziecko będzie bardzo ciężko pracować i przeżywać mnóstwo stresu, wkładając energię, potencjał intelektualny i emocje w coś, z czego w dorosłości, nie pracując jako muzyk, nie wyniesie profitów. Krew w piach.

      Jeśli szkoła muzyczna jest po to, by dziecko po prostu było muzykalne, miało szerszą percepcję i wrażliwość na tę niekwestionowana wartość, jaką stanowi muzyka, plus zadbanie o aktywny rozwój talentu - to wystarczy ognisko muzyczne lub prywatna nauka gry na instrumencie. W szkole dziecko-nie czempion będzie tylko tłem dla wirtuozów z wirtuoza z zaplanowaną punkt po punkcie wirtuozerska karierą. Będzie z wielkim wysiłkiem forsować stromą drabinę, by dojść do szczebelka "zarezerwowane dla wirtuozów z wirtuoza". I koniec. Szkoda czasu i atłasu.

      Ale to myślę ja - w szkole muzycznej powiedzą Ci, że rezygnacja z tego kształcenia to upadek nie mający sobie równych, bo nie ma życia bez szkoły muzycznej, a wszystko, co poza nią, to chłam. Szkoły muzyczne są zwykle sekciarskie w swej mentalności i tak też działają: niepodważalne autorytety mające innych za nic i przekraczające granice, dużo bezsensownego cierpienia motywowanego wyższymi celami, nadużycia psychiczne i emocjonalne, a to wszystko w sosie "Jesteśmy wspaniali i wyjątkowi, i ty taki będziesz, dopóki jesteś pośród nas, wierzysz i przestrzegasz zasad"...
      Ja tam niespecjalnie wierzę, co łatwo wnosić z powyżej. wink
      • ichi51e Re: Motywacja w szkole muzycznej 05.01.20, 14:37
        Zgadzam sie wiecej przyjemnosci z po prostu zycia z muzyka w domu lekcje i granie dla domownikow i z domownikami - cale pokolenia tak dawaly rade

        --
        wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
        • dziennik-niecodziennik Re: Motywacja w szkole muzycznej 05.01.20, 20:33
          Zeby kogos nauczyc - trzeba umiec grac na danym instrumencie. W moim zasiegu jest gitara, pianino, flet i cymbalki, ale juz nie skrzypce, wiolonczela czy puzon. Cale pokolenia maja grac wylacznie na gitarach?...

          --
          "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
          Pietrek + Solejuk wink
      • swiezynka77 Re: Motywacja w szkole muzycznej 05.01.20, 14:41
        Smilla, nie zgadzam się. nauka w ognisku lub prywatne lekcje kończą się zazwyczaj bardzo szybko bo brakuje motywacji i człowiek traci wielką życiową pasję. wiem, bo sama chodziłam i ogromnie żałuję że nie byłam w szkole muzycznej. widzę ile dała moim dzieciom, nawet temu, które nie chce w przysżłości być muzykiem. ale one miały świetną szkołę (państwową), ze wspaniałymi nauczycielami, lubiły tam chodzić nawet jeśli nie lubiły ćwiczyć gry na instrumencie.

        --
        Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
      • skarolina Re: Motywacja w szkole muzycznej 05.01.20, 14:50
        smillla napisała:


        >
        > Ale to myślę ja - w szkole muzycznej powiedzą Ci, że rezygnacja z tego kształce
        > nia to upadek nie mający sobie równych, bo nie ma życia bez szkoły muzycznej, a
        > wszystko, co poza nią, to chłam. Szkoły muzyczne są zwykle sekciarskie w swej
        > mentalności i tak też działają: niepodważalne autorytety mające innych za nic i
        > przekraczające granice, dużo bezsensownego cierpienia motywowanego wyższymi ce
        > lami, nadużycia psychiczne i emocjonalne, a to wszystko w sosie "Jesteśmy wspan
        > iali i wyjątkowi, i ty taki będziesz, dopóki jesteś pośród nas, wierzysz i prze
        > strzegasz zasad"...

        > Ja tam niespecjalnie wierzę, co łatwo wnosić z powyżej. wink

        Przeszłam w połowie piątek klasy z popołudniowej szkoły muzyczne do dziennej, dwie dziewczyny nie odzywały się do mnie przez miesiąc, ot tak, po prostu, bo przyszłam z "rejonówki". Zresztą szybko się zorientowałam, że zdanie"bo Cię przeniosą do rejonówki" jest największą groźbą i okropnym wstydem. I nie mogłam za cholerę zrozumieć, dlaczego - moja podstawówka była bardzo fajna, a poziom nauczania wyższy, niż w tej "elitarnej" szkole. Poza tym, skończywszy liceum muzyczne, studia muzyczne i mając za sobą prawie ćwierć wieku uprawiania tego zawodu mogę się tylko podpisać pod tym, co tu zostało napisane.
        To się przenosi zresztą pokoleniowo. Moja córka w tej chwili ma pasję, którą realizuje w zespole prowadzonym przez trzy absolwentki mojego liceum i uczelni. Z tego, co wiem, kilkanaście lat temu były wychowankami zespołu w jakiś sposób podobnego do tego, który teraz prowadzą i w którym panowały takie same stosunki, jak te, które panują teraz u nich. Najchętniej bym młodej zabroniła, ale niespecjalnie ma alternatywę, jeśli chce "uprawiać" to hobby. Jedyne, co mogę robić, to zwracać jej uwagę na sekciarstwo, o którym pisze smilla, pokazywać, co jest nie tak i tłumaczyć, że to nie jest i nie może być norma. Na szczęście jest rozsądna i sama widzi, co tam, mimo efektów na pokaz, okropnie nie gra, mam nadzieję, że na dłuższą metę jej to nie zaszkodzi.




        --
        "To jest tylko smutne miasteczko, ono sobie kiedyś pojedzie" - W.Młynarski
        • swiezynka77 Re: Motywacja w szkole muzycznej 05.01.20, 15:18
          to może OSM tak mają, moje dzieci chodziły do popołudniowej i była świetna atmosfera, a uczniowie na różnych poziomach się znali i lubili, znacznie lepiej niż w szkole zwykłej

          --
          Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
          • skarolina Re: Motywacja w szkole muzycznej 05.01.20, 16:00
            To raczej kwestia kontaktu z innymi środowiskami lub wręcz przeciwnie - odosobnienia. U nas są trzy OSM, przy czym dwie przy zwykłych podstawówkach i tam jest dość przyjemnie
            (choć to też zależy od nauczyciela, niektórzy uczą w kilku szkołach i przenoszą nienajlepsze zwyczaje). Za to w starej popołudniowej, takiej z tradycjami, co to zawsze konkurowała z istniejącą od dawna OSM, to niestety, wymagania nauczycieli i rygor są niebotyczne.

            --
            "To jest tylko smutne miasteczko, ono sobie kiedyś pojedzie" - W.Młynarski
    • escott Re: Motywacja w szkole muzycznej 04.01.20, 22:45
      Mnie tak uczono. Powiem krótko: zrób wszystko, żeby tego typu niewyżyci pseudopedagodzy nie mieli żadnej styczności z dzieckiem. Ja chodziłam do „liceum talentów” i szykowana byłam na gwiazdę polskiej pianistyki; po zdaniu dyplomu i ucieczce z tego koszmaru (odpowiedzialna była w dużej mierze moja koszmarna matka) nie tknęłam instrumentu do dziś, z matką, która mnie w tym trzymała nigdy nie będę miała dobrych relacji.

      --
      Sherlockiana - blog o SH

      Forum Sherlock Holmes
    • dziennik-niecodziennik Re: Motywacja w szkole muzycznej 04.01.20, 23:03
      Nie znosze takiego podejscia. Zarowno na mnie, jak i na corke lepiej dziala motywacja pozytywna.
      Porozmawiaj z nauczycielem zeby zmienil podejscie. Jesli trzeba to w obecnosci dyrektora. Takie podejscie nic nie da, tylko pograzy dzieciaka i zniecheci do pracy.

      --
      "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
      Pietrek + Solejuk wink
    • odnawialna Re: Motywacja w szkole muzycznej 04.01.20, 23:06
      Zmień nauczyciela. Teraz jest najlepszy moment - koniec semestru i od nowego semestru nowy nauczyciel. Idziesz do dyrekcji z podaniem o zmianę nauczyciela. W podaniu opisujesz powody ( dokładnie tak, jak nam opisalaś). Jeśli dyrektor mądry, bez mrugnięcia okiem zmieni nauczyciela, a dotychczasowemu przyjrzy się dokładniej. Jeśli dyrektor z tych opornych, zagroź, że zawiadomisz kuratorium o metodach wychowawczych stosowanych w szkole.
      Dwoje moich dzieci chodzi do szkół muzycznych i wierz mi, to nie jest normalne.
      • aguha Re: Motywacja w szkole muzycznej 04.01.20, 23:38
        Bardzo dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Nie planowałam dla syna nigdy kariery wiruoza. Sama nie mam zresztą wykształcenia muzycznego. Syn chodził wcześniej prawie przez 3 lata do Yamahy. Szkoła muzyczna wydawała się najlepszym rozwiązaniem. Niestety, ta nauka bardzo rozmija się z moimi wyobrażeniami. Rozmawiałam z synem już wiele razy, czy chce zrezygnować. Bardzo jednak się wkręcił i nie chce. Nauczycieli instrumentu, na którym gra syn jest tylko dwóch, także nie mam wielkich możliwości zmiany. Poza tym nauczyciel syna ma sporo sukcesów - wielu jego uczniów wygrywa konkursy na szczeblu ogólnopolskim. Ciężko z kimś takim dyskutować na temat jego metod.
        • odnawialna Re: Motywacja w szkole muzycznej 05.01.20, 00:02
          >>> Poza tym nauczyciel syna ma sporo sukcesów - wielu jego uczniów wygrywa konkursy na szczeblu ogólnopolskim

          No i masz przyczynę. Nauczyciel nastawiony nie na uczenie, ale na wykrywanie konkursów. Słyszałam o takich przypadkach. Takiego nauczyciela zadowalają wyjątkowe jednostki, poprzez które sam może zaistnieć nazwiskiem "pod kierunkiem profesora ... ".
          A Twój syn miał już egzamin na półrocze?
            • aguha Re: Motywacja w szkole muzycznej 05.01.20, 00:15
              Syn miał egzamin przed świętami. Oprócz tego przygotowywał się do występu dla rodziców, który również jest raz na pół roku. Parę dni przed występem otrzymałam melodramatycznego SMS-a od nauczyciela, że odwołuje występ ponieważ cała grupa nie jest dostatecznie (wg niego) przygotowana 🙄
            • odnawialna Re: Motywacja w szkole muzycznej 05.01.20, 00:32
              Jesssuuu, on musi mieć jakieś problemy ze sobą sad
              O egzamin pytałam, bo to jest dla Ciebie info jakie postępy robi dziecko. Jeśli nie ma notorycznie trój z egzaminów to znaczy, że wszystko jest ok.
              Szkoda dziecka. Jest w cyklu 4 letnim? W 2 klasie zwykle pojawiają się kryzysy u dzieci, nauczyciele o tych kryzysach wiedzą i zwykle są bardziej pobłażliwi, a tu jakiś koszmar Wam się trafił sad Serio, zmień nauczyciela i nie patrz na żadne sukcesy w konkursach. Nauka w szkole muzycznej ma być rozwijaniem zainteresowań i pasji. Jeśli mimo zachowania nauczyciela dziecko nadal chce się uczyć, to znaczy, że ma naprawdę dużą motywację.
            • escott Re: Motywacja w szkole muzycznej 05.01.20, 15:37
              Wiesz co, serio, ja też byłam takim zwierzątkiem wystawianym w konkursach, i też moje "panie" robiły histeryczne końce świata z "niedostatecznego przygotowania" i innych wydumanych katastrofalnych problemów z poziomem prezentowanym przez 10-letnie dzieci itp... Jeśli syn jest wkręcony, to jest teraz tyle innych sposobów na naukę gry... Może on jest jakoś końsko odporny i może się uczyć w takim trybie. Ale to jest bardzo niszczące i to jest po prostu złe środowisko, złe miejsce do bycia. Mnie zaszkodziło bardzo i ostatecznie zniszczyło jakąkolwiek radość z muzyki.

              --
              Sherlockiana - blog o SH

              Forum Sherlock Holmes
    • lucyjkama Re: Motywacja w szkole muzycznej 05.01.20, 10:23
      Moja córka jest w 5 klasie szkoły muzycznej. Przez pierwszy rok a nawet dłużej chodziłam z młodą na lekcje instrumentu bo nauczyciel tak sobie życzył. Moje dziecko jest z kategorii tych którym jak się czegoś dotknie to jej wychodzi. A utwór niestety żeby był coraz lepszy trzeba poprawiać. Mimo, że Pan zawsze dużo chwalił, mówił co jest już zrobione to musiał mówić tez co trzeba poprawić, które takty są słabsze. Córka na początku odbierała to jako krytykę i czasem pojawiały się nawet łzy podczas lekcji. Stwierdziłam, że mam wrażliwca bo nauczyciel naprawdę był zawsze delikatny i taktowny. Dziecko w końcu przestało odbierać uwagi pana jak krytykę i współpraca toczy się fajnie piąty rok. Nauczyciel córki to moim zdaniem ideał, który i po przysłowiowej głowie pogłaszcze i wytnie jak wysłucha, że młoda mało grała.
      Do rzeczy. Byłaś na lekcji? Widziałaś z bliska jak nauczyciel odnosi się do dziecka? Bo może syn odbiera, tak jak moja córka, zwykle uwagi jako krytykę. Myślałaś o zmianie nauczyciela?
      • mysiaapysia Re: Motywacja w szkole muzycznej 05.01.20, 18:57
        Wątkodawczyni napisała: Lekcje to jest nieustanna krytyka. Syn usłyszał np. że jeżeli dziecko po lekcji będzie się czuło jak zbity pies, to dopiero będą efekty. Jeżeli syn popełni błąd, to nauczyciel potrafi się do końca lekcji nie odezwać (pół godziny), itd.
        To jednak inna sytuacja od tej opisanej przez Ciebie.
        I rodzic jak najbardziej prawidłowo rozumie i czuje, że coś (i to sporo) jest nie tak.
        Mam już spore doświadczenie ze szkołą muzyczną - starsze dziecko niedawno skończyło szkołę I stopnia, teraz chodzi na II stopień. Młodsze dziecko w 5 klasie I stopnia. Różne istrumenty. Szkoła popołudniowo-sobotnia. Gdy chodzi o I stopień - obie nauczycielki w wieku emerytalnym, doświadczone i szalenie wymagające, przygotowujące do konkursów. Długo zajęło mi i mężowi wytłumaczenie nauczycielkom, że sama krytyka to za mało. Dzieci utalentowane nie tylko muzycznie. Ich osiągnięcia pozamuzyczne nie są efektem jakiejś orki bez przerwy od rana do wieczora, my rodzice motywujemy pozytywnie, z efektami. Dlatego od początku sygnalizowaliśmy bez ogródek, że staromodne metody pracy typu tylko kij nie są dla nas do zaakceptowania. Na początku nauczycielki były hmmm zaszokowane, bo przecież nikt dotychczas nie krytykował ich metod nauczania (tak przynajmniej twierdziły). Oczywiście sprawę załatwialiśmy kulturalnie, choć stanowczo.
        Dobro dziecka i jego samoocena są najważniejsze.
        A zatem rodzic powinien zareagować.
    • swiezynka77 Re: Motywacja w szkole muzycznej 05.01.20, 10:27
      natychmiast zmień nauczyciela. moje dzieci skończyły podstawówkę muzyczną, mieliśmy do czynienia z kilkoma nauczycielkami i żadna nie stosowała takich metod. jedno z dzieci było u nauczycielki 'konkursowej', miało nagrody wkonkursach. pani była wymagająca ale dawała z siebie 1000% i też nie robiła takich cyrków jak opisujesz. wcale to nie jest konieczne dla efektów.

      --
      Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka