Dodaj do ulubionych

skutki uboczne leków a profilaktyczne odrobaczanie

04.01.20, 23:24
Miałam zatytułować wątek bardziej dramatycznie "umieram" albo "otrułam siebie zamiast robali" big_grin
A tak naprawdę do założenia wątku skłonił mnie wątek sąsiedni o glistach i ogólny trend forumowy do widzenia wszędzie robali.
Moje ukochane pacholę przywlekło z przedszkola owsiki. Nie, nie badałam kału tongue_out O ile samo drapanie życzliwie bym ignorowała, o tyle (przy podcieraniu dziecku tyłka, sorry za dosadność) owsik objawił mi się w całej swej okazałości big_grin
No więc chcąc nie chcąc, a raczej bardziej nie chcąc, zakupiłam Pyrantelum i zapodałam dzisiaj wszystkim domownikom.
Łykałam w życiu różne leki, niektóre z całą listą działań niepożądanych, ale coś takiego przytrafiło mi się pierwszy raz. Na szczęście dzieci zniosły to dobrze i nie zgłaszały jakichś dolegliwości. Mąż miał dolegliwości ze strony układu pokarmowego, ból brzucha, nudności itp.
Za to ja żegnałam się z tym łez padołem. Miałam wszystkie najgorsze wymienione w ulotce, oprócz wysypki. Okropne bóle brzucha, nudności, tym bym się nie przejęła, kaszel, ale co najgorsze, neurologiczne.
Gdyby nie to, że wiedziałam, że coś takiego może mi się przytrafić, to bym dzwoniła na pogotowie z podejrzeniem udaru. Drętwienie kończyn, zawroty głowy, podwójne widzenie, rozmyty obraz. Trzymało mnie kilka godzin.
Jak myślę o tym, że po 3 tygodniach muszę podać drugą dawkę, to mi autentycznie słabo.

Wiadomo, że przy stwierdzonej infekcji to konieczność, ale w głowie mi się nie mieści, jak można podawać dziecku takie goowno, bo to zwykła trucizna jest, profilaktycznie.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka