Dodaj do ulubionych

Wieści z chatki w lesie...

15.01.20, 22:46
...albo może juz z Warszawy. Pozbywanie się rzeczy:
simplicite.pl/jak-pozbyc-sie-zbednych-rzeczy-moja-nowa-metoda/
Obserwuj wątek
    • jak_matrioszka Re: Wieści z chatki w lesie... 15.01.20, 23:18
      Ja mam dwa pytania:
      1. Od kiedy pani jest minimalistka, bo ponoć to w latach już sie liczy, nie godzinach?
      2. Czy ona jest tylko teoretyczka minimalizmu, skoro regularnie zbiera mase niepotrzebnych minimaliście rzeczy, których znów musi sie pozbyć?
    • ichi51e Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 10:08
      A ja sie zgadzam z Marie Kondo. Po co trzymac gabke co jest brzydka smierdzaca i przyjemnosci czlowiekowi nie daje?

      --
      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
      • ichi51e Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 10:11
        Pani taka minimalistka jak z koziej dupy traba. Co to za minimalizm w ktorym zbierasz rzeczy bo ci sie podobaja i daja radosc? To sie przeciez nazywa konsumpcjonizm. Minimalizm to jak jedziesz z minimum i okazuje sie ze reszta ci kompletnie do szczescia niepotrzebna

        --
        wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
    • mary_lu Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 10:25
      Minimalistki, która żyje dla ciuchów, kranów i innych gadżetów.

      Co jakiś czas wywala wszystko i miesiącami kupuje rzeczy, które mają wyglądać minimalistycznie.

      Najbardziej podobało mi się założenie tymczasowych blatow do kuchni, które potem miały być wyrzucone i zmienione na jeszcze bardziej minimalistyczne.
    • hanusinamama Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 10:40
      Pier...nie o Szopenie. Kutwa wpis o niczym. Poza tym to takie troche dziwne. Kupuje, wywala, kupuje, wywala....to jest minimalizm??

      --
      "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
    • memphis90 Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 10:54
      Myślałam, że będzie o rozwodzie 😂😂😂



      >wymyślona przeze mnie zasada 3P, która >oznacza, że mogą pozostać wyłącznie >przedmioty, które są jednocześnie: piękne i >pożyteczne lub pożyteczne i pamiątkowe lub >pamiątkowe i piękne
      Gdzie w tym zestawieniu plasuje się wspomniana gąbka do naczyń?

      Poza tym bla, bla, bla. Czy ludzie naprawdę potrzebują 10 odmiennych filozofii na pozbywa nie się śmietnika z domu? Pani w kółko, w kółko, w kółko o tym minimalizmie i NADAL ma czego się pozbywać, co wyrzucać...?

      --
      "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
      • araceli Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 12:20
        memphis90 napisała:
        > Poza tym bla, bla, bla. Czy ludzie naprawdę potrzebują 10 odmiennych filozofii
        > na pozbywa nie się śmietnika z domu?

        Owszem - dla jednego będzie wygodniejsza metoda X - dla innego Y.

        > Pani w kółko, w kółko, w kółko o tym minim
        > alizmie i NADAL ma czego się pozbywać, co wyrzucać...?

        Może ma a może nie. Po prostu prowadząc bloga pisze tematycznie. Dietetyk prowadzący bloga przecież nie jest wiecznie na diecie i wiecznie nie chudnie big_grin



        --
        Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
        • memphis90 Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 12:50
          Dietetyk pracuje z pacjentem i pisze dla pacjentow. Sam nie musi mieć cukrzycy... Pani pisze o sobie... No, ale widzę, że Tobie pasuje taki minimalizm - kupić - wywalić - kupić - wywalić-kupić - wywalić - przez kilkanaście tygodni rozkminiac co znów kupić - wywalić cały dom razem z mężem.

          No ale ok, wiem, że są ludzie, do których przemawia cały ten kołczingowy bullshit i będą go bronić...

          --
          "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
          • araceli Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 12:52
            memphis90 napisała:
            > No, ale widzę, że Tobie pasuje taki minimalizm - kupić
            > - wywalić - kupić - wywalić-kupić - wywalić - przez kilkanaście tygodni rozkmi
            > niac co znów kupić - wywalić cały dom razem z mężem.


            Atak! Atak! Bawi mnie jak ludzie opierający swoją wartość na rzeczach reagują agresją na osoby, które tak jak ta blogerka nie muszą mieć miliona rzeczy do szczęścia big_grin




            --
            - What if people try to corroborate all this information?
            - Don't worry. They won't.
              • araceli Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 13:10
                mia_mia napisał(a):
                > Pani nie jest minimalistką, a estetką.

                Minimalizm to również nurt w sztuce czy dekoracji wnętrze akurat.

                > Minimalista ma 4 talerze z ikei czy pepc
                > o, jak mu się stłucze to dokupuje podobny bez rozkminiania i filozofii.

                Ale że aż 4? Jeden ma! big_grin Kupowanie rozpadającej się chińszczyzny raczej z minimalizmem nie ma nic wspólnego...



                --
                Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
                  • araceli Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 13:27
                    mia_mia napisał(a):
                    > Nie rozśmieszaj mnie. Prosty talerz posłuży minimaliście dużo dłużej i bardziej
                    > bezproblemowo niż piękny i pożyteczny.

                    A to piękny i pożyteczny talerz nie może być prosty? I w sklepach typu pepco jest cokolwiek... prostego? big_grin


                    --
                    - What if people try to corroborate all this information?
                    - Don't worry. They won't.
                    • triismegistos Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 13:51
                      Oczywiście. Zupełnie nprościutkie talerze, kubeczki, szklanki, etc. Sama miałam stamtąd prościusieńką praskę do ziemniaków, ale że nie jestem minimalistka zastąpiłam ją końcowką do blendera smile

                      --
                      Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
                      • araceli Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 13:55
                        triismegistos napisała:
                        > Oczywiście. Zupełnie nprościutkie talerze, kubeczki, szklanki, etc. Sama miałam
                        > stamtąd prościusieńką praskę do ziemniaków, ale że nie jestem minimalistka zas
                        > tąpiłam ją końcowką do blendera smile

                        Co do Pepco wchodzę to mam wrażenie, że wszystko jest pod ostatni krzyk mody - wszystko w kaktusy/flamingi/monstery itd. Dział dziecięcy - wszystko w bohaterów najnowszych bajek big_grin

                        No Dominique Loreau to by chyba trupem tam padła tongue_out



                        --
                        Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
                        • triismegistos Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 14:43
                          Zdarza mi sie tam czasem kupić np. filiżankę do pracy czy coś i jest sporo prościusieńkich przedmiotów. Swego czasu, jak moje kotki było młode i pełne energii regularnie nabywałam tam kieliszki czy inne szklanki. Zwykłe, szklane, prawie że minimalistyczne wink Do dzisiaj mam stamtąd karafkę do wody, prostą szklaną, tyle że z grubego szkła. Idenyczne widuję w wielu knajpach.

                          --
                          spotted madka to taki krzyk pustych macic.
                          by mrozkagrazka
                        • dr.amy.farrah.fowler Re: Wieści z chatki w lesie... 20.01.20, 11:41
                          Książki Loreau - najdurniejsze poradniki, jakie zdarzyło mi się czytać. Poleciła znajoma, że och, och, jakie odkrywcze.

                          Co strona, to oczy mi się robiły jak spodki. Że nie należy trzymać w domu zwierząt (jak ktoś musi, to na zewnątrz). Jakieś posypywanie podłogi fusami z herbaty. Jakieś układanie wszystkiego na tacach. Jezusie, jakie to durne było wszystko.

                          --
                          – Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...)
                          – To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera.
                          • araceli Re: Wieści z chatki w lesie... 20.01.20, 11:59
                            dr.amy.farrah.fowler napisał(a):
                            > Książki Loreau - najdurniejsze poradniki, jakie zdarzyło mi się czytać

                            Nie dziwię się, że nie przypadły do gustu fance Pudla tongue_out


                            --
                            Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
                            • dr.amy.farrah.fowler Re: Wieści z chatki w lesie... 20.01.20, 12:31
                              Posypujesz w domu podłogę mokrymi fusami z herbaty? To wiele wyjaśnia.

                              --
                              – Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...)
                              – To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera.
              • pole_koniczyny Re: Wieści z chatki w lesie... 18.01.20, 13:25
                >Pani nie jest minimalistką, a estetką. Minimalista ma 4 talerze z ikei czy pepco, jak mu się stłucze >to dokupuje podobny bez rozkminiania i filozofii.

                Dokładnie.

                Plus prawdziwy minimalista przede wszystkim nie pozbywa się rzeczy, które nadal działają i spełniają swoją rolę tylko dlatego, że przestały pasować do koncepcji. Łazienka minimalisty może nie jest zagracona tysiącem buteleczek, ale może wisieć tam ręcznik, który pasował do kafelków w starym mieszkaniu. Minimalista, któremu rodzi się dziecko weźmie trochę ubranek, mebli i przydatnych gadżetów od znajomych - w efekcie za minimum kosztów uzyska nieźle wyposażony kącik dziecięcy który jednakowoż niekoniecznie będzie się pięknie prezentował na insta.

                Posiadanie całej gamy idealnie dopasowanych do siebie i do obecnych trendów gadżetów to jest często zaprzeczenie idei minimalizmu, w którego ducha wpisuje się także (a może przede wszystkim) nie marnowanie czegoś, co można wykorzystać.
                • araceli Re: Wieści z chatki w lesie... 18.01.20, 13:43
                  pole_koniczyny napisała:
                  > Plus prawdziwy minimalista przede wszystkim nie pozbywa się rzeczy, które nadal
                  > działają i spełniają swoją rolę tylko dlatego, że przestały pasować do koncepc
                  > ji. Łazienka minimalisty może nie jest zagracona tysiącem buteleczek, ale może
                  > wisieć tam ręcznik, który pasował do kafelków w starym mieszkaniu.

                  Hmmm... a masz tam gdziekolwiek napisane, że ona pozbyła się czegokolwiek bo nie pasowało do nowego wystroju'?


                  PS. 'Pozbycie się' czegoś nie oznacza wyrzucenia na śmietnik. Można sprzedać lub oddać komuś, komu się dana rzecz przyda.

                  --
                  Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
            • memphis90 Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 18:59
              Jaki atak i jaka agresja? Coz, zakładam, że może jednak piszesz o sobie, jako że ja nigdy nie byłam osobą, która opiera wartość na rzeczach i która musi mieć ich milion. Powiedziałabym, że jestem raczej na biegunie przeciwnym.

              --
              "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
            • kropkaa Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 23:56
              Jaki atak? Nie jestem minimalistką i nigdy nie będę. Lubię piękne rzeczy - porcelanę, sztućce, dizajnerskie noże, garnki, perfumy etc. Przecież nie wyrzucę tego, żeby kupić tandetę w Pepco, biedrze czy w lumpexie. Jestem w stanie wynaleźć to, co mi się podoba w pojedynczym sklepie gdzieś za granicą i to sprowadzić. Tego typu wpisy czytam jak ktoś założy wątek i traktuję jako rozrywkę na poziomie gazety u lekarza.
    • mia_mia Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 10:55
      Bosze, ile trzeba mieć czasu i jak się nudzić, żeby deliberować nad każdym duperelem i rozkminiać sens jego posiadania.
      Minimaliści są skoncentrowani na rzeczach bardziej niż ktokolwiek inny.
      Pamiętam mądrości jakiegoś ekstremisty, który miał szczoteczkę do zębów, laptopa i kilka podobnych drobiazgów, a żył korzystając z uprzejmości tych, którzy minimalistami nie są, bo wszystko przecież można pożyczyć, dodatkowo we pełni wyposażonym przez kogoś mieszkaniu.
      Żeby nie mnożyć rzeczy, jak nie miał pralki to kupował skarpetki i wyrzucał zamiast prać.

      • nenia1 Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 11:25
        afro.ninja napisała:

        > Tekst nudny do wyrzygu. W komentarzach czytam, ze ta pani nawet plyn do naczyn
        > przelewa do ładnej butelki, to bardzo minimalistyczne, hehehe


        Bo istnieje minimalizm jako coś w rodzaju filozofii można też upraszczając powiedzieć, że to taki życiowy racjonalizm, i istnieje minimalizm jako prąd w sztuce, architekturze, modzie czyli bardziej ogólnie w estetyce.
        • mia_mia Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 11:38
          Pani uprawia minimalizm w takiej wersji, gdzie miesiąc wybiera się korek do wina, wybór pada na piękny i pożyteczny za 300 zł, a za pół roku w ramach remanentu wyrzuca się go, bo zawala miejsce, a my przecież wina nie pijemy.
          • mary_lu Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 11:59
            Za pół roku wyrzuca ten za 300 ikupuje za 400 korek, który wygląda jak korek do wina, jest z prawdziwego nieklejonego korka i został wykonany ręcznie, przez co ma naturalne piękne nierówności i skazy. Dopiero ten wyrzuca, bo nie pije wina.
          • nenia1 Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 13:12
            A ja nie piszę o pani, bo nie czytam jej bloga, ani innych blogów, oczywiście w ramach minimalizmu dzięki czemu oszczędzam czas, niemniej w stałym przelewaniu płynu do JEDNEJ estetycznej butelki nie widzę nic dziwnego, pojemnik na płyn z punktu widzenia tzw. sztuki użytkowej jak najbardziej może być minimalistyczny w odróżnieniu od kolorowej plastikowej butli z naklejkami, w której się płyn kupuje.
              • triismegistos Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 14:24
                Ale kupowanie wielkich opakowań, często nie nadających się do użytku zamiast małych buteleczek JEST minimalistyczne. Kupujesz jeden gadżet, czyli ładny dozownik, i dzieki temu wydasz mniej pieniędzy, kupisz mniej małych plastikowych butelek, oszczędzasz środowisko etc.
                Nabijanie się z tej praktyki znajduję głupim.

                --
                Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
              • nenia1 Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 15:34
                mia_mia napisał(a):

                > Ja znam ten blog tylko z forum, nie śledzę, ale kupowanie płynów w butelkach i
                > przelewanie wymaga zakupu dozownika, absolutnie zbytecznego minimaliście, a nie
                > zbędnego estecie gadżetu.

                A skąd, minimalizm we wnętrzach to prostota, ale nie brak estetyki, przeciwnie, estetyzm w minimalistycznym wnętrzu gra kluczową rolę, człowiek ma w takim miejscu odpoczywać, wnętrze ma mieć charakter uporządkowany, prosty, ale też funkcjonalny i estetyczny, wielka plastikowa butla z płynem do mycia nie wygląda estetycznie, a chowanie by jej nie było widać i wyciąganie za każdym razem trudno uznać za funkcjonalne.
                W minimalizmie bardzo ważna jest jakość. Używane materiały są najczęściej gładkie, eleganckie, ale też bardzo solidne, o wysokiej jakości, co często powoduje, że minimalizm we wnętrzach jest drogi, a nie tani, jak niektórzy uważają. Minimalizm to nie znaczy tanio, ubogo i brzydko.
      • triismegistos Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 13:55
        afro.ninja napisała:

        pani nawet plyn do naczyn
        > przelewa do ładnej butelki, to bardzo minimalistyczne, hehehe

        Też tak robię. Kupuję wielką butlę i sobie przelewam do butelki z pompką. To samo robię z mydłem do rąk. Tak jest taniej i chyba jednak bardziej eko, więc myślę, ze mieści się w idei mimimalizmu. No, i ladniej, a ja bardzo lubię ładne przedmioty smile





        --
        spotted madka to taki krzyk pustych macic.
        by mrozkagrazka
          • triismegistos Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 22:19
            Takie kupuję. Ale nawet gdyby nie, imho jedna litrowa butelka płynu do naczyń to wciąż miej plastiku niż dwie półitrowe.

            --
            Słuchaj, ja jestem poważnym człowiekiem, który ma umowę o pracę na czas nieokreślony, w życiu nie mam czas na bzdury. Ciężko pracuję na to, by jeść parmezan.
      • dr.amy.farrah.fowler Re: Wieści z chatki w lesie... 20.01.20, 11:28
        To akurat jest zupełnie normalne, bo sama tak robię. Mam niewielki i wygodny dozownik, który nie zagraca mi zlewozmywaka, a kupuję płyn taki, jaki lubię, w dużych opakowaniach.

        --
        – Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...)
        – To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera.
    • elle_du_jour Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 12:19
      Okropne są teksty tej pani, takie szkolne, infantylne, ubożuchne językowo, mało wyszukane. Jakim cudem są one inspiracją dla tylu osób?

      Idea minimalizmu jest interesująca, osobiście pod jej wpływem zrewidowałam swoje nawyki zakupowe czy ogólnie życiowe, a przestrzeń, w której mieszkam oczyściłam ze zbędnych (dla mnie) dupereli i gratów. Nigdy jednak nie stosowałam żadnej z proponowanych przez "blogerskich minimalistów" metody, wszystko zrobiłam używając wyłącznie własnego rozumu i zdrowego rozsądku. Propozycje Marie Kondo, by się z każdą rzeczą żegnać i z osobna jej dziękować przed usunięciem z domostwa (oddaniem, wyrzuceniem), są wskazówkami patentowanej wariatki.
      I z każdą ideą jest podobnie – gdy ją skrajnie wypaczymy, gdy stracimy dystans i zdolności krytyczne, stanie się ona własną karykaturą.
      • iberka Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 14:05
        Są osoby potrzebujące hmmm kierunkowskazu, światełka.... czegokolwiek czego mogą się uczepić. Słuchają kołczingowych podcastów, śledzą blogi i żyją życiem innych - czasami minimalizując w ten sposób własne problemy.
      • alpepe Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 18:08
        Nie zgadzam się z tą patentowaną wariatką. Zrobię coming out, ja jestem zbieraczem, nie potrafię się rozstać, nawet ze starymi paragonami i takie modlenie się do rzeczy, taki dialog ze śmieciem mnie zrobiłby dobrze. Normalnie bolało mnie kiedyś serce, jak musiałam coś uprzątnąć. Trzymam tę skłonność w szachu, ale uwielbiam przydasie, nawet, jeśli to stary paragon.

        --
        "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
        • double-facepalm Re: Wieści z chatki w lesie... 18.01.20, 13:30
          A ja mam sporo artystycznych hobby do których wracam za zasadzie on/off. Tam przykład ze sztalugami u niej z doody i tylko jej własny. Tak samo z ubraniami, niestety hashimoto funduje mi skoki objętości/rozmiarów. Z rosa zgodnie uznalysmy tu na forum ze uniwersalny ciuch na kilka rozmiarów to jakieś pumpowate alladynki typu double pampers/double koopa (cytat z bialych kozaczkow z komvia do zdjecia 100 lat temu)i wielgasna babcina spodnica na gumie. Albo turrrbo szlafrokowy plaszcz (nie cierpie). Idź w tych (spodnich ciuchach) czlowieku do pracy z dresscode do której czasem zaglada ekipa z tv.
        • elle_du_jour Re: Wieści z chatki w lesie... 18.01.20, 15:48
          > nie potrafię się rozstać, nawet ze starymi paragonami i takie modlenie się
          > do rzeczy, taki dialog ze śmieciem mnie zrobiłby dobrze

          Ok, rozumiem, dialog jest dobry na wszystko, to akurat prawda. Warto rozmawiać ; )
          Tylko błagam ...nie kłaniaj się każdej starej skarpecie zanim wyląduje ona w koszu!
          • alpepe Re: Wieści z chatki w lesie... 20.01.20, 09:22
            Nie, skarpetą z dziurą co najwyżej przetrę jeszcze jakieś ramy drzwiowe czy inne rzadko przecierane z kurzu miejsca i kosz.

            --
            "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
    • triismegistos Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 14:04
      Myślę, ze miałam w życ okres prawdziwego minimalizmu. Zarabiałam niewiele, i własciwie całą wolną kasę wydawałam na komiksy i imprezy. Nie kupowałam wtedy nic niezbędnego, nowe ciuchy czy buty jak się stare wydarły, jedzenie jak najtańsze (byłam niemalże weganką), żadnych dupereli. Chociaż moje mieszkanie słabo się nadawało do pokazania na blogu wink
      Coś mi z tamtych czasów zostało. Wprawdzie kupuję bez opamiętania ksiażki i lubię się otaczać ładnymi przedmiotami nie lubię zbędnych dupereli. Kupię sobie ładne kieliszki, czy cukiernicę, ale wszystko musi mieć swoje przeznaczenie.
      Mój salon przypomima moje wielkie indyjskie wesele, ale jedynu zbędny przedmiot to maneki neko. Może jeszcze ozdobny podnóżek, ale po pierwsze dostałam go w prezencie a po drugie kot na nim śpi, więc tak całkiem niezbędny nie jest.


      --
      spotted madka to taki krzyk pustych macic.
      by mrozkagrazka
    • jonathanfranzen48 Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 18:30
      Ta baba to zwykła kutwa a nie żadna minimalistka. Kiedyś czytywałam tego bloga , myślałam że może czegoś się dowiem. Generalnie minimalizm w wykonaniu Pani Kasi sprowadza się do nie kupowania niczego. Gazet , bo po co wykształconej kobiecie gazety, książek , choć nie przeszkadzało to napisać własnej i zachęcać do kupna. . Obecnie ten blog przypomina jeden wielki słup ogłoszeniowy za które zbiera cięgi na instagramie. Powiedziałam dość gdy wystawiła stare kubki po kawie na sprzedaż. Generalnie mam dość blogerek, nawet słynnej Pani Swojego Czasu czy Rowińskiej. Mam wrażenie ze te ich szkolenie i produkty służą tylko pomnażana ich majątku
      • iberka Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 18:39
        U, swego czasu koleżanka zauroczona Panią Rowińską, podsyłała mi nieustannie jej wystąpienia. Ponieważ nie robiły na mnie wrażenie, bo nie lubię prania mózgu, to wykreśliła mnie owa koleżanka, z grona znajomych wink. Nie nadaję się na członka sekty 😉
      • kropkaa Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 18:44
        No oczywiście - to jest ich praca! Za to dostają pieniądze. Im więcej klientów, kliknięć, tym większe. Dlatego nie czytam tych durnych blogów, nie włażę na insta, bo to jedne wielkie słupy ogłoszeniowe. A zaczęło się od tej niby blogerki kulinarnej, która publikuje głównie kawę, kanapki i od czasu do czasu kupione pączki. Więcej oznaczeń niż normalnych dań.
          • kropkaa Re: Wieści z chatki w lesie... 17.01.20, 20:12
            Kiedyś piekła chleby, potem rozstała się z partnerem i została z córką, a jeszcze potem poznała informatyka, mają jeszcze 2 córki i średnio 7 x na tydzień wspomina jaki to super gość. Gość oprócz kawy robi pranie.
                  • dr.amy.farrah.fowler Re: Wieści z chatki w lesie... 20.01.20, 11:58
                    E, to nie wszystkie dzieci są tego pana inżyniera ślicnego-hipsterskiego? Buuu. Nie podniosę się po tym ciosie.

                    --
                    – Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...)
                    – To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera.
                    • kropkaa Re: Wieści z chatki w lesie... 20.01.20, 12:07
                      No nie... Wcześniej przecie mieszkała w domu w Wilanowie z jakimś managerem, podczas powodzi wyszła z kilkoma książkami i KA pod pachą, gdy ewakuacja była. W TS mówiła. Najstarsza jest jego, choć czasem inżynier pisze o całej trójce razem jako o dzieciach.
                          • frequenter.light Re: Wieści z chatki w lesie... 20.01.20, 12:21
                            Aż się chce zacytować Osiecką: "A gdy się zejdą raz i drugi kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością"...
                            www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,53667,20829567,kanapki-pana-inzyniera.html
                            "– Eliza się nie może nadziwić, że chłopaki z Poznania potrafią gotować. Mówi, że w Warszawie nie ma tylu gotujących facetów. U nas to była norma, mój stary też pichcił – tłumaczy. W jego rodzinnym domu podział był jasny. Podobnie jak Wojtek teraz, jego mama robiła wówczas klasyki: naleśniki, kotlety, rosół, pierogi, barszcz, a ojciec do domu zwoził nowości z Niemiec: awokado, makarony, kiełki sojowe, sambal. – Dzięki niemu poznaliśmy smak sosu bolognese. Pamiętam też, jak pierwszy raz zrobił pizzę. Miałem z siedem lat. Sam zagniótł ciasto, doprawił sos pomidorowy. Wyszedłem z kawałkiem na podwórko. Dopadli mnie kumple, spróbowali i zaryczeli: „Bleee!”. Parę lat później wszyscy się pizzą zajadali – śmieje się Wojtek.
                            Romans w Ruinie

                            Eliza pojawiła się w Poznaniu, kiedy Wojtek już nie robił kanapek. Przechodził w życiu trudny moment i dla zabicia czasu przesiadywał w Ruinie. Kultowe już dzisiaj miejsce na poznańskiej Śródce założyli jego serdeczni przyjaciele – Monika, z którą znali się z pracy w agencji interaktywnej, oraz jej mąż Jan. Wojtek czasem im pomagał. Kupował piwa, wsiadał na rower i przyjeżdżał pomalować elewację kamienicy. – Jak uporaliśmy się z remontem, Monika i Jachu otworzyli Ruinę, to robiłem różne rzeczy. Sprzątałem, stawałem za kasą, kroiłem sernik na zapleczu, parzyłem herbatę – wspomina Kmita."
                      • dr.amy.farrah.fowler Re: Wieści z chatki w lesie... 20.01.20, 12:16
                        Nie śledzę jej życia prywatnego, wręcz staram się omijać wzrokiem te bzdety o pani inżynierze, co to robi kawę. Co za rozczar...

                        --
                        – Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...)
                        – To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera.