Dodaj do ulubionych

Głównie do osób utrzymujących rodziny (seniorzy)

17.01.20, 08:37
Zaczęło mnie to nurtować, po przeczytaniu w wątku o pomocy seniorom, że rodzina to nie spółka i pomoc teściom jest czymś naturalnym. O rodzicach też można, czemu nie, ale przyznam, że bardziej mnie ciekawi, jak to wygląda w przypadku teściów.
Najbardziej interesuje mnie punkt widzenia osób, których wkład w budżet rodziny wynosi tak 70-100 proc. Ale oczywiście wszystkie odpowiedzi chętnie przeczytam smile

Jaki punkt widzenia jest Wam bliższy:
a) Chętnie pokrywam wszystkie koszta, to normalne.
b) Dlaczego to właśnie ja mam na wszystkich wokół pracować? Dokonałam/-em wyboru, by utrzymywać męża/żonę i dzieci, ale teściowie to już przesada.

Możemy podyskutować o różnym wymiarze pomocy?

Pomoc to A) 10 proc. budżetu rodziny B) 20 proc. C) 30 proc. D) więcej

Oraz tak: 1) pomoc nie wpływa na standard życia rodziny 2) pomoc nieznacznie go obniża 3) pomoc znacznie obniża standard życia, ale nie dotyczy kluczowych kwestii typu zdrowie i edukacja 4) pomoc sprawia, że trzeba bardzo ograniczyć potrzeby własnej rodziny, w tym dzieci
Obserwuj wątek
    • matacznik Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 17.01.20, 08:42
      kosmos_pierzasty napisała:

      > O rodzicach też można, czemu nie, ale przyznam, że bardziej mnie ciekawi,
      > jak to wygląda w przypadku teściów.
      >
      Nie rozumiem różnicy. Przecież jak młodsze małżeństwo utrzymuje rodziców tej czy tamtej strony, to zawsze dla jednej osoby to będą rodzice, a dla drugiej teściowie.
    • nota_bene0 Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 17.01.20, 09:00
      Znam rodzeństwo, które już jest w wieku dojrzałym pracuje od dawna i nie ma swojej własnej rodziny. Starszy syn pracujący w międzynarodowej firmie jako inżynier płacił za utrzymanie ojca w luksusowym miejscu. Taki apartamentowiec to był w tym bodajże dwa piętra wynajęte dla seniorów, w każdym z mieszkań dwie sypialnie, salon. Dwóch seniorów w pokoiku. Panie opiekunki biegajace i dbające o wszystko. Młodsza córka trochę się dokładała, ale to jeśli chciała i pewnie nie zawsze. Mama dawała sobie sama radę, trochę niedomagan jak to w takim wieku. No ale pieniądze zapewniły wygodę wszystkim.

      --
      "Alter schuetzt vor Liebe nicht, aber Liebe vor dem Alter"
      Coco Chanel
    • berber_rock Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 17.01.20, 09:01
      Mnie jest blizszy punkt widzenia (b). Tak - jestem w sytuacji, kiedy 80% budzetu domowego to moje dochody (z roznych powodow tak sie ulozylo) i nie widze powodow, zeby z tego powodu oprocz wlasnej rodziny utrzymywac jeszcze tesciow. Tym bardziej ze moj maz ma rodzenstwo, wiec obowiazek pomocy spoczywa nie tylko na nim.
      Na szczescie tesciowie zachowuja sie w porzadku i takiej pomocy nie oczekuja - najpierw stana na uszach i wyczerpia wszelkie inne zrodla funduszy.

      Bardziej natomiast obawialabym sie postawy wlasnych rodzicow, gdzie rowniez nie widze powodu, aby cokolwiek finansowac dopoki oni posiadaja dosyc spory majatek, ktory mogliby spieniezyc, ale z powodu jakichs fanaberii nie chca.

      Co do tego:
      Pomoc to A) 10 proc. budżetu rodziny B) 20 proc. C) 30 proc. D) więcej

      Nie ma to dla mnie znaczenia, jaki to % budzetu rodziny. Zakladam, ze nawet jesli obecnie zostaja mi oszczednosci, to jest to dzialanie celowe - w koncu moje dzieci tez kiedys dorosna i warto byloby je jakos wesprzec na start.
      To sum up: uwazam ze zobowiazania to mam glownie wobec wlasnych dzieci, a nie rodzicow czy tesciow i takie sa priorytety.
      • nota_bene0 Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 17.01.20, 09:11
        Wiadomo, że rodzeństwo powinno brać wzajemnie odpowiedzialność za opiekę nad rodzicami. O też znam syna takich rodziców, który opiekuje się nimi sam, zwłaszcza ojcem z demencją. Jego matka daje jeszcze radę, chociaż to na tym młodszym synu wszystko się skupiło. Starszy nie dokłada się do niczego, nie interesuje i tak naprawdę ma w odwloku. Ma swoją rodzinę i o dziwo jest przez nich wszystkich usprawiedliwiony. Za to młodszemu rozwalają się związki, jest sam, nie stać ich na opiekę w domu pomocy, a dochodzące opiekunki nie chce ich matka, bo co ludzie powiedzą. Nie wyobrażam sobie takiego życia.

        --
        "Alter schuetzt vor Liebe nicht, aber Liebe vor dem Alter"
        Coco Chanel
      • fredzia098 Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 17.01.20, 23:46
        MOPS ma inne zdanie. Jeśli rodzice wylądują w DPS, to będą brane pod uwagę jedynie twoje podstawowe, niezbędne wydatki. I będziesz zobowiązana do opłacenia DPS rodzicom. Nikogo nie będzie interesowało, że ty chcesz dzieci wesprzeć na starcie. Co ciekawe rodzice oddają 70 % swojej emerytury i MOPSu nie interesuje ,że senior ma milion na lokacie i dwa mieszkania, których nie chce wynająć. Tego ruszyć nie można, to jego święta własność, a rodzina niech płaci.
        I jeszcze jedno, przy ustalaniu dochodu rodziny zobowiązanej do płacenia za seniora , bierze się też pod uwagę zarobki współmałżonka, nawet jeśli jest rozdzielność (musielibyście mieszkać osobno to wtedy by nie wliczali zarobków współmałżonka). Wliczane są też dochody waszych dzieci np. pierwsza praca czy stypendium naukowe.
        • bistian Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 18.01.20, 08:20
          fredzia098 napisał(a):

          > Co ciekawe rodzice oddają 70 % swojej emerytury i MOPSu nie interesuje ,
          > że senior ma milion na lokacie i dwa mieszkania, których nie chce wynająć. Tego
          > ruszyć nie można, to jego święta własność, a rodzina niech płaci.

          To jest akurat zrozumiałe. MOPS ma tak zarządzać i kombinować, żeby jak najmniej obciążać budżet.
          Jeżeli ktoś nie chce dokładać do rodziców, ponieważ rodzice mają wystarczające środki, żeby się samemu utrzymać, sprawa trafi do sądu i sąd już to wyprostuje. MOPS sam nic nie może, może co najwyżej nękać, wysyłając pisma, licząc, że ktoś się zgodzi, poza tym, wszystko musi załatwiać sądownie.
          Rodzina czasami woli dopłacić, żeby np. majątku seniora nie sprzedać za tanio w ramach przymusu. Czasami nie chce mieć spraw sądowych, bo to dezorganizuje życie albo zwyczajnie, boi się reakcji swojej społeczności. Różne są przyczyny, wolą zapłacić i mieć święty spokój.
            • tt-tka Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 18.01.20, 13:24
              fredzia098 napisał(a):

              > Co to znaczy, że "sąd już to wyprostuje". Czy sąd może nakazać seniorowi aby te
              > n sprzedał lub wynajął swoje nieruchomości i sam sobie pokrył DPS a nie ciągnął
              > od dzieci?

              Sad moze odrzucic alimentacyjne roszczenia wobec dzieci, gdy senior ma wlasne srodki na pokrycie naleznosci. Nakazac sprzedazy czy wynajecia nie moze, chyba ze z pretensjami wystapi placowka i dojdzie do egzekucji komorniczej.






              --
              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
            • bistian Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 18.01.20, 14:33
              fredzia098 napisał(a):

              > Co to znaczy, że "sąd już to wyprostuje". Czy sąd może nakazać seniorowi aby te
              > n sprzedał lub wynajął swoje nieruchomości i sam sobie pokrył DPS a nie ciągnął
              > od dzieci? Wystarczy podać takiego seniora do sądu i po kłopocie?

              Widzę, że już dostałaś odpowiedź, ale uzupełnię.
              Seniora się nie podaje do sądu, ale jeżeli senior sam się zdecyduje na pobyt, to może powstać dług, o ile nie pokrywa pełnej kwoty. Wtedy następuje egzekwowanie tego długu. Idą pisma do rodziny, rodzina odmawia i sprawa ma finał w sądzie, sąd ustala, że senior ma takie pieniądze i w konsekwencji po dłuższym czasie, następuje egzekucja komornicza z majątku seniora, czego wszyscy woleliby uniknąć, ponieważ jest to niekorzystne dla rodziny i dla seniora.

              Przy ubezwłasnowolnieniu, jest jeszcze prościej.
    • arwena_11 Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 17.01.20, 09:28
      U mnie jest specyficzna sytuacja. Pierwsze cztery lata małżeństwa - mój wkład był na pewno większy niż męża. Miałam mieszkanie, dzięki czemu nie musieliśmy nic wynajmować ( za mieszkanie połowę mniejsze chciano wtedy ok 1500 plus opłaty ), miałam pieniądze z ZUS za zwolnienie i macierzyński. Potem nie pracowałam, ale mieliśmy dużą pomoc od moich rodziców. Teraz pracuję od kilku lat, zarabiam mniej niż mąż - ale z całą pewnością więcej niż niejedna z ematek. Do tego praca nie zajmuje mi 8h dziennie i mam czas na sprawy domowe.
      Od Teściów nic nie dostaliśmy i właściwie też żadnej pomocy.

      Więc jakby liczyć wkład finansowy - to jest po równo.

      Różnica jest taka, że ja jestem jedynaczką - moi rodzice mają majątek, który gdyby trzeba spieniężyć - starczyłby na bardzo dobrą opiekę. Ale mój mąż też umie przewidywać i wie, że w razie ich śmierci wszystko dostanę ja. Jeżeli pomoc byłaby potrzebna - z pewnością ogarniemy.
      Teść nie żyje, teściowa w dobrym zdrowiu. Mąż ma brata. Z całą pewnością oczekiwałabym wkładu brata męża w opiekę nad matką. Teściowa nie ma majątku, który pozwoliłby na zapewnienie opieki. Dlatego z całą pewnością jej dzieci będą musiały sporo dołożyć. Nie mam z tym problemu - dopóki nikt nie będzie oczekiwał ode mnie osobistej opieki. Ja mogę się zająć logistyką, dopilnowaniem, lekarzami - ale w żadnym razie nie będę myła, karmiła itd.
    • lwica_24 Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 17.01.20, 09:32
      Wszystko zalezy od sytuacji i stosunków w rodzinie. Mój syn ozenił się z dziewczyna ( mądrą, wykształconą i dziś całkiem dobrze zarabiającą) pochodzącą z nienajlepiej sytuowanej rodziny. Są to bardzo zacni, uczynni, porządni ludzie, ale tak im sie w życiu ułozyło, że pracując ciężko przez całe zycie mają bardzo skromne emerytury , do których zresztą dorabiają jak mogą. Dzieciom dali duzo miłości i wykształcenie.
      Syn i synowa pomagają finansowo rodzicom. Nie wiem ile, i nie chcę wiedzieć, to ich sprawa. I bardzo dobrze.
    • norra.a Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 17.01.20, 10:12
      Zupełnie nie wyobrażam sobie dokładania czegokolwiek teściom, mój mąż gdy był na studiach, musiał sam się utrzymywać, w tym czasie teściowa pożyczała spore kwoty sąsiadce, a brat męża dostał nowy samochód
      Wesele opłaciliśmy sami, dostaliśmy od nich jedynie skromny prezent. Mimo mieszkania od nas o pół godziny jazdy nie można liczyć na żadną pomoc, gdy ja wyjeżdżam na delegację (2 tygodnie) mąż zostaje sam z trójką dzieci - pomoc babci? Może raz na rok zaprosi ich do siebie na obiad.
      Mamy stosunki poprawne, widzimy się kilka razy w roku, ale uważam, że wtedy gdy my chcieliśmy na nich liczyć, po prostu ich nie było - mówię głównie o czasie i uwadze. Nie mam w związku z tym żadnych zobowiązań i jeśli mąż będzie miał to będę je tępić w zarodku.
      • homohominilupus Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 18.01.20, 09:26
        norra.a napisała:

        > Mamy stosunki poprawne, widzimy się kilka razy w roku, ale uważam, że wtedy gdy
        > my chcieliśmy na nich liczyć, po prostu ich nie było - mówię głównie o czasie
        > i uwadze. Nie mam w związku z tym żadnych zobowiązań i jeśli mąż będzie miał to
        > będę je tępić w zarodku.

        Ale że co, jeśli będą naprawdę w trudnej sytuacji a on będzie chciał jakoś pomóc to mi zabronisz, niech umierają na szpitalnym korytarzu?



        --
        Never trust a man in a blue trench coat
        Never drive a car when you're dead
        • chococaffe Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 18.01.20, 10:34
          Niepotrzebnie dramatyzujesz. Ludzie często umierają w szpitalach, a jezeli na "korytarzu" to nie dlatego, że nie mieli pieniędzy tylko dlatego, że szpital przepełniony. Chyba, że masz na myśli łapówkę, żeby kogos innego przestawili na korytarz a naszego seniora położyli w sali.

          Było ostatnio wiele wątków na ten temat i jest tylko jeden wniosek - każda próba uogólnienia jest krzywdząca dla jakiejś dużej grupy ludzi. Dla niewielu rodzin prywatna opieka nad seniorem jest wydatkiem na waciki. Zawsze jest jakimś obciążeniem, mniejszym lub większym, nie ma co ukrywać. Jeżeli protesty małżonka dotyczące pomocy teściowi/teściowej wynikają tylko ze stopnia relacji (nie moja matka, nie mój problem) to jest złe i chore. Ale zwykle tak nie jest, zwykle są też inne argumenty związane z odpowiedzialnościa za swoje decyzje, dobrem własnych dzieci i tego pragnącego się poświęcic małżonka, toksycznością lub jej brakiem itd.
        • norra.a Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 18.01.20, 13:02
          homohominilupus napisała:

          > norra.a napisała:
          >
          > > Mamy stosunki poprawne, widzimy się kilka razy w roku, ale uważam, że wte
          > dy gdy
          > > my chcieliśmy na nich liczyć, po prostu ich nie było - mówię głównie o c
          > zasie
          > > i uwadze. Nie mam w związku z tym żadnych zobowiązań i jeśli mąż będzie m
          > iał to
          > > będę je tępić w zarodku.
          >
          > Ale że co, jeśli będą naprawdę w trudnej sytuacji a on będzie chciał jakoś pomó
          > c to mi zabronisz, niech umierają na szpitalnym korytarzu?
          >
          >

          Nie, pewnie nie.
          Ale po prostu nie mogę sobie zracjonalizować czemu tak bardzo nie interesują się nami - więc jest we mnie dużo żalu. Radzimy sobie bez nich dobrze i niczego nie potrzebujemy, ale odrobina jakiegoś ciepła, zainteresowania byłaby na wagę złota, zwłaszcza, że inne dzieci mojej teściowej mają tej uwagi sporo. Nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko było same z trójką dzieci w domu, a ja bym nie zapytała czy nie potrzebuje pomocy w codziennej logistyce - to już zwykli znajomi nieraz zadzwonią i zaoferują odebranie dziecka ze szkoły, czy wyjście do kina w weekend, a teściowie w tym czasie realizują się w uprawianiu kosztownego hobby, no to trudno, ja się narzucać nie będę.
    • chococaffe Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 17.01.20, 10:21
      Nie da się odpowiedzieć na punkt "a " kiedy nie wiadomo jakie są to koszty. Wielkość tej pomocy zależy od tego jak wpłynie na poziom rodziny podstawowej (czyli odrzucam punkt 4). Reszta niestety jest płynna, bo zależy też od szacunkowego czasu takiej pomocy i co w praktyce chyba najważniejsze - jakości relacji. I ta jakość jest ważniejsza niż to czy to jego czy mój ojciec itd.
    • umi Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 17.01.20, 13:09
      a. Ale ja nie mam faceta ktorego utrzymuje a on nic nie robi. Ani takiego, ktory zostal zle potraktowany przez rodzicow i ma na nich focha. Gdyby tak bylo, to trzymalabym z nim wspolny front i oczywiscie nie utrzymywala. Nie lozylabym tez na tesciow, ktorzy by mi probowali rozwalic malzenstwo, bo by nie zasluzyli. Chyba, ze by mieli wyladowac pod mostem, wtedy jakies ogryzki z laski, bo to jednak rodzice bliskiej osoby suspicious

      Wymiar pomocy wedlug potrzeb i mozliwosci. I wedlug tego, czy oni nie mieli czasem w dudzie mojej rodziny (czyli byli zdrowi/mieli srodki i mogli pomoc, a nie pomogli np. ze zlosliwosci, a nie przyczyn obiektywnych).

      BTW, jak ktos wklada w budzet rodziny 70-100 proc., to rozumiem, ze druga strona wklada cos innego niematerialnego (np. poswieca wiecej czasu dzieciom i nie trzeba wydaac na korepetytorow i placowki). Wiec nie jest tak, ze ktos jest robiony w xooya.
    • massinga Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 17.01.20, 13:10
      Osobiscie uwazam, ze nalezy pomagac rodzicom/tesciom (moi tesciowie to rodzice meza i dla niego nie sa obcymi osobami). Na moje szczescie tesciowie normalni, z ktorymi nie trzeba zrywac kontaktow, bo toksyczni. A wiec pomagamy na spolke z rodzenstwem meza. Pomoc jest roznorodna - materialna i nie.
      Nie odczuwam tej pomocy jako obciazenia, bo jest rozlozona na kilka osob. W naszym budzecie to bedzie jakies 10% max.
      Jednak nie zawsze tak bylo. Gdy sami mielismy trudna sytuacje materialna, to pomoc byla niewielka, bo nie bylo czego dzielic. Odkad nam sie poprawilo, to robimy, co trzeba, by uczynic zycie moich tesciow wygodnym. Zreszta, ich potrzeby sa naprawde niewielkie.
      Moim rodzicom pomagalam. Teraz juz nie z naturalnych powodow - juz zmarli.
    • default Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 17.01.20, 13:28
      Na moją mamę płaciłam sama, nawet mi do głowy nie przyszło, by się spodziewać od męża wkładu w te wydatki. Z drugiej strony - i tak go poniekąd obciązały, bo mój wkład w wydatki wspólne był wtedy często mniejszy.
      Rodzice męża nie żyją, umarli zanim wymagali opieki, ale gdyby było inaczej, to na pewno ani ja bym się nie chciała do tego dokładać, ani mąż by tego ode mnie nie oczekiwał.
    • chococaffe Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 17.01.20, 13:59
      Nie bardzo rozumiem jak w przeciętnym gospdarstwie domowym, zwłaszcza z dziećmi własne osobiste pieniądze "na waciki" męża lub żony mogą stanowić jakąkolwiek większą pomoc finansową dla rodzica. Chyba, że mówimy o np pojedynczych wizytach lekarskich prywatnych, wtedy owszem, zrezygnuję z jogi raz w tygodniu , w miesiąc zaoszczędzę na dwie wizyty lekarskie. I wtedy faktycznie tylko ja płacę za swojego rodzica, a mój małżonek nie. W większości wypadków pomoc finansowa wpływa na wszyskich członków danego gospodarstwa domowego.
    • hanusinamama Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 17.01.20, 17:16
      No tylko co innego chyba utrzymywanie tesciowej a co innego na starość dołożenie do emerytury aby zapewnic dom opieki lub opiekunkę. Przy czym wazne tez jakie sie ma plany co do majatku tej seniorki. BO znam sytuacje, gdzie nawet złotówki nie chciano wydać ale za to jak babcia wyciągneła nogi to pierwsi byli po spadek...

      --
      "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
    • tt-tka Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 18.01.20, 03:20
      Czekaj, bo nie rozumiem. Czy mowa o utrzymywaniu, czy o pomocy ?
      Bo to jednak rozne kwestie.

      kosmos_pierzasty napisała:


      >
      > Jaki punkt widzenia jest Wam bliższy:
      > a) Chętnie pokrywam wszystkie koszta, to normalne.

      Co znaczy wszystkie ? Mieszkanie, wyzywienie, leki, rozrywki etc ? A co z zarobkami/emerytura tesciow czy rodzicow ?


      > b) Dlaczego to właśnie ja mam na wszystkich wokół pracować?

      A jaka jest sytuacja ? Jestem jedynaczka i zona jedynaka czy jest nas wiecej ?


      > Możemy podyskutować o różnym wymiarze pomocy?

      Mozemy. Kiedy ustalimy, jaki zakres pomocy jest konieczny, jaki bylby przydatny, a jaki juz przesadny. Jaka jest sytuacja rodzinna / zawodowa / zdrowotna synowej/ziecia. Raczej oczywiste, ze inaczej dysponuje pieniedzmi ktos, kto wlasne dzieci ma juz odchowane niz ktos, kto na swoje mlode bedzie jeszcze cale lata wydatkowac. Inaczej osoba zdrowa, inaczej osoba, ktora na siebie (leczenie, rehabilitacja, terapia wlasna lub dziecka czy wspolmalzonka) musi sporo i na dluzsza mete placic. I tak dalej.


      --
      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • kosmos_pierzasty Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 18.01.20, 07:51
        tt-tka napisała:

        > Czekaj, bo nie rozumiem. Czy mowa o utrzymywaniu, czy o pomocy ?
        Pomocy w utrzymaniu smile ?
        >
        > Co znaczy wszystkie ? Mieszkanie, wyzywienie, leki, rozrywki etc ?
        To co w danej chwili jest konieczne, u mnie np. póki co to są drobiazgi typu zaległy czynsz (się zdarzyło, zanim zaczęłam tematu pilnować), jakiś sprzęt agd, bo stary wysiadł, ubrania, buty, prywatne wizyty u lekarza, czasem taksówki, leki, dochodząca opiekunka. No ale w razie pogorszenia stanu mamy konieczna może się okazać stała opieka.
        >A co z zarob
        > kami/emerytura tesciow czy rodzicow ?
        A emerytura zwyczajnie nie wystarcza, bo mama się zadłużyła przed pogorszeniem stanu zdrowia i teraz 1/3 emerytury stanowi rata kredytu konsolidacyjnego. Teściowa natomiast jest bardzo ogarnięta, płaci za wszystkie swoje potrzeby i ma oszczędności - i to choć emeryturę ma niższą niż mama... To takie przykłady. Ale przecież w Polsce mnóstwo emerytów dostaję np. 1200 zł. Wtedy pytanie co z emeryturą jakby traci rację bytu, bo na co to wystarczy? Czynsz, jedzenie i okazjonalny zakup, jak coś się popsuje lub sporadyczną wizytę u lekarza?

        >
        > A jaka jest sytuacja ? Jestem jedynaczka i zona jedynaka czy jest nas wiecej ?
        U nas tak jest, ale przecież to nie wyklucza dyskusji również o innych sytuacjach.
        >

        > Mozemy. Kiedy ustalimy, jaki zakres pomocy jest konieczny, jaki bylby przydatny
        > , a jaki juz przesadny. Jaka jest sytuacja rodzinna / zawodowa / zdrowotna syno
        > wej/ziecia.
        Możemy o różnych sytuacjach rozmawiać, nie widzę przeszkód smile
        >
        >
    • zuleyka.z.talgaru Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 18.01.20, 08:33
      Mogę im zafundować wakacje, czy ew. raz na jakiś czas coś kupić, ale generalnie uważam, że skoro ich córka mając lat 36 żeruje na nich nieustannie to niech potem się odwdzięczy.
      Z mojej strony widzę najlepszą opcję - jak już będą wymagać całodziennej pomocy - sprzedaż ich mieszkania i za to opłacenie miejsca, w którym dożyją w komforcie swoich ostatnich dni.
    • stephanie_harper2 Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 18.01.20, 08:46
      Mnie wychowano w rodzinie gdzie pomoc jest czymś naturalnym i nie trzeba tego rozkminiać. Jak rodzice byli młodzi to moi dziadkowie od strony mamy bardzo im pomagali finansowo. Potem gdy na stare lata dziadkom się gorzej powodziło bo dziadek już nie mógł pracować to rodzice pomagali im. Mój ojciec zarabiał kilkakrotnie więcej niż mama ale pomoc teściom go jakoś nie bolała. Mnie też rodzice bardzo pomogli na start (mieszkanie, samochód). Jeśli kiedyś moja mama czy teściowie będą potrzebować pomocy finansowej to mogą na nas liczyć. Dzieciom na starcie tez zamierzam pomóc.
    • bo_jestem_jedna Re: Głównie do osób utrzymujących rodziny (senior 18.01.20, 19:53
      Zawsze zarabialam wiecej od meza. Narazie nie musimy partycypowac w utrzymaniu seniorow, a to czy i w jakim stopniu bedziemy w przyszlosci, zalezec bedzie ..... od kalkulacji. Na ile nas stac, na ile seniorzy sami mogli wczesniej pomyslec i zgromadzic srodki, na ile pomogli kiedy potrzebowalismy, na ile sie nam ukladalo itd.
      Ja jestem z tych, ktorzy kieruja sie rozsadkiem, nie sercem i uwazam, ze za decyzje lub pomylki zawsze sie .. jakos tam placi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka