Dodaj do ulubionych

Gesslerowa mnie urzekła...

18.01.20, 18:56
...gdy w 'Kuchennych Rewolucjach' przyszła do włoskiej knajpy i zamówiła - czytaj, jak piszę, tak to wymówiła - bruszczettę.
I kelnerka jej to przyniosła, a podając powiedziała: oto bruszczetta.
Wzruszyłem się, bo Pani Magda (PM) spróbowała i z uznaniem pokiwała głową nad tą bruszczettą, wybaczając widocznie kucharce pewną wariację. Otóż, czego PM nie mogła widzieć, kucharka przygotowując wierzchnią warstwę bruszczetty, użyła pomidorów typu gałązka z biedry, które to skroiła razem ze skórką.
Mnie to nieco zmroziło, ale PM okazała się jednak taktem, dając szansę na wyższą samoocenę kucharki, a co za tym idzie, na jej rozwój na niwie kulinariów, bo motywacja jest najważniejsza. Ament.
Obserwuj wątek
    • 35wcieniu Re: Gesslerowa mnie urzekła... 18.01.20, 19:42
      Śmiesznie było śmiać się z tego gdzieś tak w pierwszym sezonie - bo mowi tak od samego początku.
      Ile to było lat temu, z 10?
      Wyłapanie tego po takim czasie, no, no...

      --
      - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
      - Ale jak przez głowę?
      - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
        • 35wcieniu Re: Gesslerowa mnie urzekła... 18.01.20, 20:34
          Nawet był odcinek, w którym zmieniła jakiejś śląskiej knajpie nazwę na "Rulandia" big_grin

          --
          - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
          - Ale jak przez głowę?
          - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
        • kosheen4 Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 10:21
          szmytka1 napisała:

          > ulada, rulada, rulada i rulada

          wszystko byłoby dobrze, gdyby przy okazji nie otaczała się nimbem osoby nieomylnej - to daje mieszankę irytującą smile


          --
          Wrzucony papier zapycha pisuar, zachodni wiatr spienione goni fale.
        • 35wcieniu Re: Gesslerowa mnie urzekła... 18.01.20, 20:33
          Można, ale jej "bruszczetta" swego czasu zaczęła żyć swoim życiem, internety bawiły się setnie.


          --
          - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
          - Ale jak przez głowę?
          - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
      • mooi Re: Gesslerowa mnie urzekła... 18.01.20, 19:56
        >Śmiesznie było śmiać się z tego gdzieś tak w pierwszym sezonie - bo mowi tak od samego początku.
        Ile to było lat temu, z 10?

        dokladnie.
        teraz leca cały czas powtorki, ktorych zresztą nie chce mi sie ogladać.
        A pomidorow nigdy nie obieram ze skorki, też mi się nie chce. W sałatkach i zapiekankach różnych (czyli np. "bruszczetty") bo do goracych, np. duszonych potraw uzywam pomidorow z puszki. Obranych.
        W takich potrawach jednak skorka sama oddziela sie po dłuższym czasie duszenia, takie farfocle siedza w potrawie i nie jest to smaczne a czasem moze źle wpływać na zdrowie.
    • znowu.to.samo Re: Gesslerowa mnie urzekła... 18.01.20, 20:36
      Chyba nie sugerujecie, że restauratorka ę ą która przyjmuje w swych restauracjach najznamienitszych gości, nie potrafi poprawnie wymówić nazw tych potraw???🤔 może to jest właśnie poprawna wymowa...🤔

      --
      *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
    • pani-nick Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 09:26
      Hehe. Zabraliśmy przed świetami jakoś teściowa i jej mamę do włoskiej restauracji. Takiej aspirującej wink
      No i teściowa patrzy w kartę i mówi ze ta bru bru...
      podpowiadam jej, ze bruskette. Ona, ze zawsze ma z tym problem.
      Podchodzi kelner, składamy zamówienie, on powtarza potem podsumowująco i co? I pada: bruszczetta 🤦‍♀️
      Teściowa odniosłam wrażenie, była pewna ze racje ma kelner , nie ja.
    • kura17 Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 09:40
      a nie urzeka Cię, ze ludzie nie wiedza, czego składa się jadro atomowe? albo co to jest pęd? albo co krąży dookoła czego w atomie? ...

      --
      "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
              • waleria30 Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 11:56
                annajustyna napisała:

                > Bo norweski to odmiana duńskiego, a nie szwedzkiego.

                Mysle, ze Norwegowie maja odmienne zdanie na ten temat wink Pisany norweski ma jedna odmiane pochodzaca do dunskiego i inna, pochodzaca od norweskich dialektow. Mowiony poza tym ma wiele dialektow, i to slychac w linku - ale to nadal norweski, nie odmiana dunskiego...
                      • ira_08 Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 12:47
                        Nie nabijam się. Po prostu śmieszy mnie snobizm, według którego trzeba poprawnie wymawiać nazwy włoskie i należy wyśmiać ludzi mówiących "lambordżini" zamiast "lamborgini", a inne można już sobie wymawiać "po polsku", nawet jeśli nie mają spolszczonej wersji.
                        • 35wcieniu Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 12:56
                          Poprawna wymowa to nie jest snobizm.
                          Mówimy o osobie, która się gastronomią zajmuje zawodowo i kreuje się na autorytet w tej dziedzinie.
                          Jak losowy Zenek, Mietek czy Kazik oglądają w gazecie samochody i prowadzą dyskusje o osiągach "lambordżini" to nikt ani szczególnie zdumiony ani oburzony nie będzie. Ale jak o "lambordżini" powie sprzedawca w salonie sprzedającym te samochody, to jednak można uznać że jest krótko mówiąc niekompetentny. I tyle. Gessler nawet w czołówce swojego programu jest określana jako "niekwestionowany autorytet". Trochę ta bruszczetta i cietrzewica każą jednak powątpiewać w te kompetencje.

                          --
                          - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
                          - Ale jak przez głowę?
                          - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
                      • waleria30 Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 12:42
                        Pewnie cos w tym stylu wink

                        Z drugiej strony, szwedzki i norweski to sa male jezyki, wiec trudno wymagac od swiata wokol, zeby wiedzial, jak sie co mowi po ichniemu. Czesc nazw wlasnych sie zasymilowala, np nazwy miast, a czesc nie, bo to imiona ludzi teraz zyjacych. No i wtedy moze z angielska najlatwiej?
                  • waleria30 Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 12:33
                    Ja tez wink

                    Norwegia byla czescia Danii przez ok. 300 lat do poczatkow XIX w, no ale Norwegia nie przestala byc i norweski to osobny jezyk. Za to jezyk pisany tworzyli z tego, co mieli, czyli z jednej strony pisanego dunskiego, z drugiej, z dialektow wlasnych.

                    To juz bardziej mozna powiedziec, ze skanski, dialekt z pd Szwecji to odmiana dunskiego, co zreszta slychac...
                      • waleria30 Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 13:49
                        Nie wiem, skad masz takie informacje, ale, nie obraz sie, mowisz bzdury. Norweski, dunski i szwedzki maja wspolne pochodzenie, ale sa to trzy rozne jezyki i zaden nie jest dialektem innego. Historycznie to nawet szwedzki i dunski maja wiecej wspolnego niz dunski i norweski. Dunski mogl wplywac i wplywal na norweski przez jakis czas, bo byl uzywany przez elity przy oficjalnych okazjach przez jakis okres, ale to tyle.

                        Mozna by na ten temat duzo pisac, ale to nie forum filologiczne, watek tez nie jest o dunskim i norweskim. Wiec zgodzmy sie co do tego, ze sie nie zgadzamy wink
                          • waleria30 Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 20:51
                            annajustyna napisała:

                            > Ok. To dlaczego Ibsen uchodzi za pierwszego pisarza po norwesku, buntownika, co
                            > nie chciał pisać w oficjalnym duńskim, a w "dialekcie"?

                            Nie powiem ci, sorry, nie znam sie na Ibsenie az tak doglebnie...

                            Zreszta to, ze podobno nie chcial pisac w oficjalnym dunskim, to tez mozna roznie rozumiec. W kazdym razie choc dunski mial wplyw na norweski i byl jezykiem bodaj urzedowym nawet czas jakis (wspolni krolowie), a potem byla jakas mieszanka dunsko-norweska urzedowa, to potem byl powrot do korzeni i czystosci jezyka. No ale jezyki pisane maja dwa, jeden blizszy dunskiemu i jeden blizszy norweskiemu (stworzony na podstawie dialektow, bo podobno oni holubia swoje dialekty wink ). Choc duzo wczesniej, przed zagarnieciem przed Danie, mieli juz tez swoje pismiennictwo po norwesku...
                      • kj-78 Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 21:45
                        W Norwegii sa nawet dwa pisane, w szkole dzieci (raczej rodzice szesciolatkow) moga wybrac, ktory z nich chca miec jako wiodacy, wtedy podreczniki dostaja w tym jezyku.

                        Z powodu uksztaltowania terenu ludzie z roznych dolin/miasteczek/wysepek mieli ograniczony kontakt ze soba w dawnych czasach, co sprawilo, ze w kazdej dolinie/miasteczku/na kazdej wysepce mowili, i mowia mowia nieco inaczej, bo jezyk roznie ewoluowal. W Norwegii sa setki dialektow czesto znacznie sie od siebie rozniacych (takie polskie regionalizmy razy 100, czyli inna melodia/akcent, uzywanie roznych slow, troche inny szyk zdania, itp). Sa dwa oficjalne jezyki pisane, jeden podobny do dunskiego (bokmål), drugi pracowicie utworzony na podstawie czesci dialektow (nynorsk) - czyli na podstawie mowionego opracowano ogolna gramatyke i znomalizowane zasady, po odzyskaniu niepodleglosci w 1905. Nikt nie mowi takim jezykiem jak sie pisze (no moze z wyjatkiem okolic Oslo, tam mowia w bokmål), kazdy mowi po swojemu. Fascynujace to jest, moim zdaniem!
                        • szmytka1 Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 21:56
                          a dlaczeego każdy nie mogłby pisać po swojemu tak jak w jego okolicy się mowi? Az tak rożnie, że nie zrozumieliby się? A jak ktś nie uczył się tego pisanego, to tam są całkiem inne słowa, czy co? Jak w szkole cię nie nauczyli, tylko rpzyjeżdzasz zza granicy, osłuchałas się i rozumiesz co gadają, to nei zorzumiesz co jest napisane bez szkolnego wykształcenia? Moja babka, choć mowiła dobrze po polsku, bez akcentu, to nigdy nie nauczyła się pisać po polsku i miała problem z czytaniem, bo w domu mowili po niemiecku i chodzia do niemieckiej szkoły. Polski i niemiecki bardziej odległe przykłady niz wersje norweskiego, ale czy tak moze być jak z moją babka, ze gadasz a nie rozumiesz pisanego? Chodzi mi o obcokrajowca, bo Norweg pewnie zrozumie
                          • jak_matrioszka Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 23:36
                            Jezyk pisany to zbiór zasad, takie uśrednienie dialektów na podstawie których jest stworzony. Dlatego żaden z dwóch języków pisanych Norwegii nie odzwierciedla dokładnie jednego konkretnego dialektu i "nikt nim nie mówi" smile Każdy dialekt można zapisać fonetycznie (w sensie ze słuchu, a nie znakami), i nawet czasem sie to praktykuje, ale bardziej jako ciekawostke. U mnie na wsi wydano kiedyś cała gazete w dialekcie, cudne doświadczenie smile
                            Poza tym co napisała kj-78 dodam coś takiego: jezyk tym sie różni od dialektu, że obowiazuje na terenie kraju, a wiec w ramach jego administracji. Przesuń granice, a szwedzkie dialekty stana sie norweskimi albo duńskimi. Na styku państw dialekty norweski i szwedzki sa bardziej podobne do siebie, niż każdy z nich do dialektu z odległej cześci tego samego kraju.
                            Co do rozumienia, to jest to kwestia wprawy. Mój maż jako dziecko ogladał szwedzki tv dla dzieci i jest bieglejszy w szwedzkim niż Norwedzy, którzy wychowali sie dalej od granicy. Ludzie sie przemieszczaja i zabieraja ze soba swoje dialekty, wiec wzajemne zrozumienie jest dużo wieksze, niż plotka głosi, ale poznanie jednego dialektu nie gwarantuje zrozumienia innych. Norwedzy przedstawiajac sie nie musza mówić skad podchodza, bo to słychać wink A dzieci "par mieszanych" mówia czesto dialektem mamy i taty i zmieniaja dialekt w zależności od tego z kim rozmawiaja, tak jak dwujezyczne zmieniaja jezyk. Cudzoziemców uczy sie pisanego norweskiego jaki obowiazuje na terenie danej gminy, wiec można powiedzieć, że cudzoziemcy mówia prawie pisanym norweskim. Wpływ "ulicy" jest jednak na tyle silny, że odbija sie na wymowie i słownictwie, wiec tylko "prawie".
                            Rzeczywistość jezykowa w Norwegii jest o wiele bardziej interesujaca niż w Polsce, bo u nas Poznaniaka poznasz po tym że ma na obiad pyry, a w Norwegii całe quizy układaja smile
                      • waleria30 Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 22:07
                        Sa dwa jezyki pisane smile Znalazlam takie przyklady:
                        English: I have been to Norway twice.
                        Bokmål: Jeg har vært to ganger i Norge.
                        Nynorsk: Eg har vore to gonger i Noreg.

                        Sama jestem ciekawa, czy bylaby wieksza roznica w wymowie tego.. nie znam norweskiego, rozumiem dlatego ze jest podobny do szwedzkiego...
      • memphis90 Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 23:34
        >albo co to jest pęd?
        Bo pęd jest kompletnie nieintuicyjny. Intuicyjnie wiesz, że to siła, z jaką pier... Cie dziecko o masie x jadące na rowerku z prędkością y - tyle, że pęd to nie sila... Więc co to jest? No, to taka sila, z jaką walnie Cie dziecko... I w tym momencie w mózgu pojawia się to krecace się kółeczko czy inna klepsydra...

        --
        "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
      • minniemouse Re: Gesslerowa mnie urzekła... 20.01.20, 00:13
        kura17 napisała:
        a nie urzeka Cię, ze ludzie nie wiedza, czego składa się jadro atomowe? albo co to jest pęd? albo co krąży dookoła czego w atomie? ...

        mnie urzekłby fizyk który na wykładzie pouczałby ze "wokół atoma fruwają elektrony." bo tak mniej wiecej poucza Gesslerowa.

        Minnie

        --
        Savoir Vivre czyli jak się zachować
    • kk345 Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 13:07
      Z ciekawością obserwuje wieloletnie dyskusje o Magdzie Gessler: o jej lokach, o jej bizuterii, o jej ciuchach, o wymowie... Ależ ona drażni ludzi! Jest wyrazista, inna, ośmiela się mieć w nosie, co inni o niej myślą i robić swoje. Ba! Ośmiela się twierdzić, ze nadal uprawia seks i że sprawia jej to przyjemnośc, starycha jednabig_grin Jak śmie!
      • memphis90 Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 15:25
        Na Bora szumiącego, a dlaczego w ogóle ma mnie obchodzic piczka pani Gessler i kwestia co kto w nią wsadza???

        Natomiast śmieszne jest, kiedy ktoś robiący takie bledy jednocześnie kreuje się na guru i wyrocznię. Ona drażni nie dlatego, że jest "inna, wyrazista", ale dlatego, że jest bufonowata i chamska.

        --
        "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
          • sumire Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 16:02
            To "jak mało kto" jest troszeczkę dyskusyjne, jeśli spytasz ludzi związanych zawodowo z kuchnią i gotowaniem.
            Nikt nie odmawia Gessler wyrazistości i chwała jej za to, że po 60-tce nie ubiera się w beże i nie siedzi w czterech ścianach nad krzyżówką. Natomiast to, że konsekwentnie wymawia niepoprawnie określenia z własnej branży (bo nikt nie oczekuje od przeciętnego gościa, że będzie francuskie i włoskie nazwy wymawiał ze stosownym akcentem), faktycznie jest nieco... jakby to ująć, odejmuje jej troszeczkę profesjonalizmu, o. Chyba że to celowe, ale wątpię.
          • szmytka1 Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 16:56
            ta, jak kiedyś kluski śląskie robiła z mąką pszenną i dziwiła się co jest nie tak, że nie wychodzą, szczególnie wtedy okazłaa znawstwo w każdej dziedzinie. Nikt nie jest nieomylny i ja od nikogo nie wymagam, by znałsię na wszystkim, naprawdę nie musi umieć gotować wszystkiego, ale jej sie wydaje, że umie, a tak nie jest.
          • memphis90 Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 22:38
            >o i sama zobacz, jakie emocje wzbudza >w tobie ktoś,
            No w zasadzie nie za bardzo wzbudza. Dyskusja zeszła na ematce na ten temat, wyrazilam opinie, że pani (w swojej telewizyjnej kreacji) robi wrażenie bufona i to mało sympatycznego. Natomiast dziwi mnie (i to budzi większe emocje) , że ktoś w ogóle wpada na pomysł, że odbiór pani zależy od jej opowieści o wyczynach w łóżku, co mogłoby robić wrażenie w latach 80, ale przecież nie dzisiaj.

            --
            "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
        • szmytka1 Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 16:54
          Jest takim narcyzem zapatrzonym w siebie, przekonanym o własnej nieomylności i jedynie słusznych poglądach, że odstręcza od siebie ludzi o innym stylu bycia. Ciągle podkreslanie, jak ja wymysliłam, jak ja tu byłam, jak JA JA JA..
          • anorektycznazdzira Re: Gesslerowa mnie urzekła... 19.01.20, 17:24
            Tak samo albo jeszcze gorzej traktuje ludzi niejaki Gordon Ramsey, a nigdy nie słyszałam 5% tej krytyki, jaka leci na Gessler. On ma "taką formułę programu" a w ogóle to jest bezkompromisowym ultra-ekspertem, a jak Gessler się wydrze, że kuchnię należy wyszorować a nie pichcić w chlewie, to ojoj, jak mogła ta chamka. Nieraz jest (i każe sprzątać) w tak wyglądających miejscach, że ja bym się nie tylko wydarła, ale chyba od razu wezwała prokuraturę.

            --
            'Daruj, ale czy mógłbyś stąd wyjść, bo to jest biznesklasa? Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.' by król Julian