Dodaj do ulubionych

Rozmowa o pracę w urzędzie

20.01.20, 13:56
Przebrnęłam przez tzw. test wiedzy i dostałam zaproszenie na rozmowę, która jest kolejnym etapem rekrutacji na pożądane przeze mnie stanowisko urzędnicze. Czego powinnam się spodziewać na tej rozmowie? Oświećcie mnie drogi ematki!
Obserwuj wątek
    • mika_p Re: Rozmowa o pracę w urzędzie 20.01.20, 14:00
      Wszystkiego. Od "dlaczego chce pani u nas pracować" do szczegółowych pytań z ustawy, której znajomością juz się wykazałas na teście.

      --
      Buziak kobiety, którą zęby bolą, pożądanym nie jest. (z lektur szkolnych)
      • black_magic_women Re: Rozmowa o pracę w urzędzie 20.01.20, 14:39
        Moja koleżanka już 3 razy startowała do urzędu, ale... nie może nauczyć się żadnej ustawy. Noe nardzo rozumiem w czym rzecz, przecież uczyła się i do matury i na studia. Ona twierdzi, że "to nie do zapamiętania". Ja w życiu czytałam chyba tylko konstytucję, ale nie uczyłam się jej na pamięć więc nie wiem czy to faktycznie trudne.
        • mika_p Re: Rozmowa o pracę w urzędzie 20.01.20, 14:50
          Bo to zależy w dużej mierze od instytucji. Jedna zrobi pytania ogólne, a inne takie, że cztery odpowiedzi to każda półtorej linijki tekstu, różnią się 1-2 słowami, i tylko jedna odpowiada dokładnie brzmieniu ustawy.
          Ogólne pytanie to powiedzmy typu (z ustawy o pracownikach samorządowych) "pracodawcą wójta jest a) urząd gminy, b) rada gminy, c) wojewoda, d) marszałek województwa"

          --
          Dla starożytnych Rzymian algebra była niesamowicie prosta, ponieważ X zawsze było 10.
          • aankaa Re: Rozmowa o pracę w urzędzie 20.01.20, 18:14
            a nie od tego jest wydrukowana/opublikowana ustawa żeby dokładnie sprawdzić ??
            jak radosny urzędniczyna w ministerstwie postanowi zmienić w którymś paragrafie, podpunkcie jedno słowo - uczymy się od początku ?

            --
            jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
            • mika_p Re: Rozmowa o pracę w urzędzie 20.01.20, 18:19
              Zmiany w ustawach wprowadza Sejm.
              I tak, jak zmienione zostanie słowo, to urzędnik pracujący na tej ustawie musi wiedzieć, że została ona zmieniona.

              A od kandydata wymaga się znajomości konkretnych ustaw, mniej lub bardziej dokładnie.

              --
              ze skarpetkami to jest tak: w każdej parze jest silniejszy i słabszy osobnik i w pewnym momencie po prostu ten silniejszy pożera tego słabszego
        • julita165 Re: Rozmowa o pracę w urzędzie 20.01.20, 19:23
          Jesli chcesz nauczyc sie ustawy, jakiejkolwiek dluzszej niz 3 strony, jak wiersza to rzeczywiscie bedzie trudno. To jest czesc calego systemu. Jak ktos nie widzi tych zaleznosci, kazde pojecie jest obce to troche tak jakby uczyc sie tekstu w lbcym jezyku nie znajac go.
        • zasiedziala Re: Rozmowa o pracę w urzędzie 20.01.20, 20:50
          Uczenie się ustaw na pamięć nie ma większego sensu, bo wystarczy, że się człowiekowi pomyli lub z albo i pozamiatane. Wbrew pozorom za większością ustaw stoi jakaś tam logika i jak się je zrozumie, to do nauczenia pozostaną szegóły. Oczywiście jeśli to kpc albo kpk, to tych szczegółów jest sporo, ale jeśli to nie jest konkurs na sędziego, to raczej nikt nie będzie wymagał znajomości całych kodeksów smile

          --
          Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
    • profes79 Re: Rozmowa o pracę w urzędzie 20.01.20, 14:14
      Zależy od urzędu. Czasami pytania do rozmowy ustnej sa przygotowane wcześniej i każdy kandydat dostaje takie same; czasami jest to mniej lub bardziej luźna rozmowa - jak wspomniano, od pytań "dlaczego tu" poprzez jakieś mniej lub bardziej szczegółowe pytania związane z doświadczeniem i zakresem obowiązków aż po luźne nawiązania do punktów CV które z jakiegoś powodu zainteresowały rekrutujących.
      Natomiast doświadczenie mi mówi, ze nie należy się spodziewać typowych dla korporacyjnych HR pytań "jeżeli na stole leży jabłko to ile kosztuje ananas" albo innych tego typu pierdololo. Konkretne pytania; konkretne zagadnienia; konkretne problemy. Był moment, że aktywnie szukałem pracy i zwłaszcza w sektorze administracji rządowej było konkretnie; w samorządzie różnie a najgorzej wspominam Urząd Marszałkowski (tam wykończył mnie test po którym obiecałem sobie, że noga moja nie postanie tam na jakiejkolwiek kolejnej rekrutacji).

      --
      Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
    • iberka Re: Rozmowa o pracę w urzędzie 20.01.20, 14:27
      Po pierwsze tego, że urząd ma swojego kandydata i ciężko będzie z nim wygrać.
      Po drugie jeśli w ogłoszeniu były "pożądane" umiejętności czy znajomość przepisów, kodeksów itp., to pytań z tego.
    • ultimate.strike Re: Rozmowa o pracę w urzędzie 20.01.20, 14:57
      Nie wiem jak jest teraz. Kiedyś, kilkanaście lat temu wysłałem do pewnego urzędu cefałkę. Oddzwonili. Umówiłem sie, przyszedłem. ierwsze pytanie, kogo pan tu ma. odpowiedziałem, ze nikogo. To o co pan tu przyszedł? Autentyk, wtedy jeszcze dyktafony nie byly modne więc w kadrach mogli sobie pozwolić na odrobinę prawdy.

      --
      Kiltowa Rewolucja! Kilt sobie kup bo to już
        • ultimate.strike Re: Rozmowa o pracę w urzędzie 20.01.20, 18:45
          Może, ale wtedy jeszcze niewiele o kilcie wiedziałem. Żadna z instytucji odpowiedzialnych za zdrowie publiczne, edukację, pamięć historyczną, prawa człowieka, równouprawnienie nie raczyła mnie poinformować, że mężczyźni nie powinni w spodniach chodzić. Zapłaciłem ww. organom kupe kasy w podatkach a o prawa mężczyzn i przeciw epidemii chorób cywilizacyjnych i tak muszę walczyć sam, we własnej osobie.

          --
          Kiltowa Rewolucja! Kilt sobie kup bo to już
    • laaisa Re: Rozmowa o pracę w urzędzie 20.01.20, 16:48
      Jeśli jest to stanowisko specjalisty, inspektora to na bank będą pytania merytoryczne. Znajomość przepisów wymaganych na danym stanowisku, rozszerzenie testu. Jeśli zwykły referent to znajomość nazwisk kadry kierowniczej, misja, sukcesy, cel danej jednostki. Trudno odpowiedzieć bez wiedzy o miejscu i stanowisku pracy.
      • bye-bye Re: Rozmowa o pracę w urzędzie 20.01.20, 19:58
        Pierwszy etap odsiewa część kandydatów, zatem oszczędza czas. Jak inaczej wyobrażasz sobie wybór spośród np. stu kandydatów? Czasami po teście wiedzy zostaje garstka i z tymi osobami przeprowadza się rozmowy.
        • waleria30 Re: Rozmowa o pracę w urzędzie 20.01.20, 20:52
          Wszystko zalezy od tego, jak sie zaprojektuje nabor, jakie kryteria sie ustali. Jelsi sie zada znajomosci ustaw i kodeksow, to sie odpytuje z nich. Mozna tez patrzec na CV i list motywacyjny, a potem rozmowa kwalifikacyjna. Ustaw mozna sie np nauczyc w trakcie pracy...
          Jest wiele sposobow wyboru, egzaminy wstepne ze znajomosci ustaw itp sa jednym z mozliwych wariantow.
          • mika_p Re: Rozmowa o pracę w urzędzie 20.01.20, 21:23

            Tylko wiesz, jak na stanowisko referenta jako minimalny wymóg zgodnie z rozporządzeniem masz wykształcenie średnie, to nie możesz zaszaleć z wyższym w określonej branży. I wtedy kandydatów spełniajacych wymagania formalne możesz miec i setkę. Test, nawet prosty, odsieje znaczną część. I wtedy możesz zaprosić wszystkich, którzy osiągneli jakiś poziom, na rozmowy.

            --
            Dla starożytnych Rzymian algebra była niesamowicie prosta, ponieważ X zawsze było 10.
    • ms.piggy Re: Rozmowa o pracę w urzędzie 20.01.20, 18:12
      wszystko zależy czy konkurs jest pod kogoś, np. stażystka, ktoś z zastępstwa, albo w gorszej wersji - pociotek. Konkurs musi być, drugi etap też, ale "wygrany" juz dawno wskazany.
      na takim drugim etapie, bo pierwszy to pewnie był test ze znajomości ustaw, to może być napisanie jakiegoś pisma, sprawdzenie ze znajomości excela, podpytanie o poprzednia pracę, o stan rodzinny (tak wiem, że to zakazane, ale czasem zadaje sie takie pytanie nie wprost)
      tak jest u mnie w urzędzie, czasem jestem w komisji -gdy nabór dot. mojego działu i na takiej rozmowie, zadaje pyt. np. a co by "pani zrobila w takiej syt. ..." albo proszę o jakies proste obliczenia w excelu, napisanie pisma w wordzie, znaleznie jakiegos przepisu, czasem te pare min.; pozwala choc troche poznac kandydata, jego język, obycie, postawę.
    • vasaria Re: Rozmowa o pracę w urzędzie 20.01.20, 22:14
      A to ktos w ogóle jeszcze do urzędów aplikuje ??? Wydawało mi się, że tylko się zwalniają. U nas taki przemiał, że szkoda imion zapamiętywać wink . Na początku ludzie nie wierzą, że można dostać umowę na 2600 brutto. Jak już uwierzą to się zwalaniają. Niedawno był nabór na zastępcę kierownika sklepu biedronka (niedaleko mojej pracy). Proponowana pensja 4800 brutto. 4800 brutto to nie ma kierowniczka mojej jednostki. Tzn ma, z premią i wysługą lat tongue_out .
    • nosorozecwlochaty Re: Rozmowa o pracę w urzędzie 21.01.20, 11:11
      Wszystkim piszącym o tym że praca w urzędzie jest na wyciągnięcie ręki i że nikt nie chce tam pracować za marne grosze mam do przekazania prosty komunikat - mylicie się.

      Mam znajomego który chciałby pracować w urzędzie, nawet na szeregowym stanowisku. Pracował już ileś lat więc doświadczenie ma ale poleciał podczas którejś wymiany ludzi po wyborach. Ma teraz jakąś pracę w firmie ale kapitalizm mu nie leży więc chciałby wrócić.

      I nie może. Chodzi na te rekrutacje, kuje na pamięć ustawy, przechodzi pierwsze etapy a potem jest drugi etap, rozmowa, podobno nawet jest nieźle ale potem następuje cisza i ostatecznie mail z jednym zdaniem że się nie dostał bo nie.

      Wszystko ustawione pod swojaków ale fikcyjna rekrutacja musi oczywiście być.

      I to naprawdę chodzi o prace typu 2500 na rękę.

      Jest kupa ludzi którzy woleliby pracować za 2500 w urzędzie niż za 3500 w Lidlu.
      • profes79 Re: Rozmowa o pracę w urzędzie 21.01.20, 11:35
        Widzisz; mam na koncie sporo naborów zarówno od strony szukającego pracy jak i od strony szukającego pracowników. Ba; w jednym przypadku spotkałem się na naborze z dobrym kolegą (niestety to on dostał robotę) tongue_out
        "wszystko ustawione pod swojaków". Tak; pchają się drzwiami i oknami do tego 2500. Ja widzę co się dzieje w naborach urzędowych, gdzie przychodzi na test po mniej niż 10 osób a pamiętam swoje nabory sprzed niecałych 10 lat gdzie na specjalistę potrafiło przyjść kilkuset chętnych a nabory gdzie papiery składało po kilkadziesiąt osób to była norma. Mało tego; niejednokrotnie po tym teście ( o ile w ogóle jest bo przy tak małej ilości osób zwyczajnie mija się to z celem) okazuje się, że ta dziesiątka prezentuje taki poziom, że lepiej dalej robić za dwie osoby niż kogoś takiego brać.

        A propo kolegi - doświadczenie na kierowniczym stanowisku - bo z szeregowego to raczej po wyborach nie poleciał - wcale nie musi być atutem; wręcz przeciwnie - miewałem na rozmowach ludzi którzy chcieli przejść na zasadzie przeniesienia i czasami po kilku zdaniach zapalała się czerwona lampka, żeby bardzo mocno uważać.

        --
        Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka