Dodaj do ulubionych

Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie

20.01.20, 20:12
Dziewczyny ..pisze o poradę...Jestem taka zła na siebie..Mam ponad 20 kilogramów nadwagi.Od 2 stycznia się zawzięłam - jem 4 posiłki dziennie,zero słodyczy,dużo ruchu..a na wadze tylko pół kilo mniej...Tarczycę mam ustawioną.Biorę regularnie leki....Odkad jestem na diecie,nie umiem o niczym innym myśleć...Nie cieszę się codziennym życiem tylko non stop myśle o jedzeniu..Co mogę ,co nie mogę, czy powinnam jeszcze coś zjeść czy nie itp itd...Muszę schudnąć głownie ze względów zdrowotnych. Tak sobie myślę co jeszcze mogę zrobić by podkręcic metabolizm. Stosowała któras zupomanię Moniki Honory? Albo dietę 8 godzin jem,16 nic nie jem? I jak udało Wam się wytrwać w odchudzaniu ? smile
Obserwuj wątek
    • 35wcieniu Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:14
      Niecałe 3 tygodnie.
      Pomyśl przez ile lat te 20kg "zbierałaś".
      Nie ma tak łatwo.


      --
      - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
      - Ale jak przez głowę?
      - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
    • anika772 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:19
      Kilka pytań: jakie masz zapotrzebowanie kaloryczne, jaki poziom codziennej aktywności (co to właściwie znaczy dużo ruchu i jaki to ruch?) i ILE KALORII dostarczają Ci te 4 posiłki? Powinnaś mieć lekki deficyt kaloryczny- 200- 300 kcal. Jakie leki?
      Wiele lat magazynowałaś tłuszcz i nie ma tak, że w 3 tygodnie on zniknie.
    • pani07 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:20
      Przed 7 laty moja znajoma w 1,5 roku zgubiła ponad 30 kg, główny powód odchudzania był jednak zdrowotny, bo tusza zwyczajnie szkodziła zdrowiu, w tym kręgosłupowi. Zmieniła całkowicie sposób odżywania i tym, co ją zdziwiło (bo wiecznie się wcześniej odchudzała), że nie była głodna, jadła 5 posiłków dziennie.
      Myślę, że odchudzenie się to zmiana na trwałe jedzenia, odejście od jedzenia pewnych tuczących rzeczy albo po odchudzeniu bardzo sporadyczne jedzenie np. słodkości. Chociaż lubię słodycze i z tym najtrudniej się mi rozstać, a z 5 kg chciałabym schudnąć.
      • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:46
        Napiszę to tu jeszcze raz i nie bierz tego proszę cię osobiście. Rozkładnie diety na 5 posiłków dziennie nie przynosi żadnej korzyści w porównaniu do 2-3. To założenie nie bazuje bowiem na żadnym naukowym dowodzie, a raczej na fałszywym wyobrażeniu i nie uwzględnia badań z ostatnich lat zajmujących się pracą insuliny. U bardzo wielu ludzi z predyspoyzcją do nadwagi mamy bowiem probem hyperinsulinemii, co oznacza, że organizm na każdy posiłek reaguje sporym wyrzutem insuliny. Ta nadprogramowa insulina nie tylko podkręca apetyt, przez co ludzie pomimo częstego jedzenia wcale nie są syci i blokuje do tego przejściwo spalanie tłuszczu, dlatego prawie wszystkie nowoczesne diety ochudzające bazują dziś na obniżeniu poziomu insuliny przez wydłużenie faz pomiędzy posiłkami i większa ilość posiłków jest tu kontraproduktywna. Jedzenie 5 posiłków dziennie nie jest też w ogóle fizjologiczne i pogłębia ewentualne zaburzenie odżywiana, bo zmusza do ciągłe zajmowania się jedzeniem.
          • anika772 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:36
            Potwierdzam, stosuję, sprawdza się doskonale. Z tym, że moja przerwa trwa od ok. 15 do ok. 6:30 rano. Jem 2-3 razy. Boże, to taka ulga po latach jedzenia tych 5-6 małych posiłków, po których wiecznie byłam głodna i bez przerwy zajęta szykowaniem jedzenia.

            Nie jestem też fanatycznie przywiązana do tych godzin. Weekendy, wyjazy, wyjścia towarzyskie, imprezy mają swoje prawa.
        • madzioreck Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:39
          snakelilith napisała:

          Jedzenie 5 posiłków dziennie nie jest
          > też w ogóle fizjologiczne i pogłębia ewentualne zaburzenie odżywiana, bo zmusz
          > a do ciągłe zajmowania się jedzeniem.

          Pomijając już, czy to fizjologiczne czy nie, ale osłabia mnie wizja pilnowania 5 posiłków, czyli w sumie jak niemowlę na butelce big_grin Dziś w pracy ledwo miałam czas się wysikać, a co dopiero mówić o 3 przerwach na jedzenie. Kurna, no choćbym chciała, to nie mam tyle czasu, żeby co chwilę robić przerwę na żarcie, przygotowywać itd. A dziubanie małych posiłeczków to dla mnie męka, wolę usiąść, porządnie się najeść 2 razy dziennie i mieć pół dnia spokój. I to mi się sprawdza, nie wiem jak w kwestii chudnięcia bo to dawno za mną, ale jeśli chodzi o jako takie trzymanie wagi, to jedząc w ten sposób, kiedy jestem głodna (czyli mniej więcej dwa razy na dobę), nie muszę się specjalnie martwić tym co i ile jem. 2x do syta i do widzenia.
              • madzioreck Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:52
                czerwonylucjan napisał(a):

                > Ale posilek to moze byc tez hablko lub kanapka wiec bez przesady z tym pilnowab
                > iem

                Taki "posiłek" tylko wk...a mój żołądek, szczególnie, kiedy poprzedni "posiłek" też był tego gabarytu. I tak, nawet, jeśli to tylko jabłko, to i tak trzeba pamiętać, żeby je zjeść przy tym przedziwnym systemie. A jak wspominałam, nie jestem niemowlęciem na mm, żeby szamać co 3 godziny.
                Mój system jest prosty: jestem głodna, to jem tyle, żeby się najeść. Tak wychodzi 2x dziennie. A jeżeli mam ochotę przetrącić jabłko czy kanapkę i mam na to akurat czas, to przetrącam bez filozofowania, tyle, że to dla mnie przegryzka, a nie posiłek.
          • madami Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 09:22
            U mnie dokładnie tak samo, byłam kiedyś u dietetyka, wyszłam z dietą ileśtamkcal i 5 posiłków. I wszystko kręciło się wokół tego nieszczęsnego jedzenia, kupowanie, przygotowywanie, pamiętanie o porze jedzenia wink to tak jakby jeść cały czas przez cały dzień! Teraz jem 2-3 posiłki dziennie, zdarza się, ze jest to obfite późne śniadanie np. fritata warzywna z żytnim chlebkiem, po której jestem mega syta przez 5-6 godzin, potem spory obiad, mięsko warzywa, batat albo jakieś danie jednogarnkowe albo makaron z warzywami albo lasagne - koniec. Na fitatu sprawdzam ile i jakich składników dostarczyłam, braki uzupełnię suplem ( no niestety ale np. selenu i cynku nie jestem w stanie codziennie dostarczyć). Dobrze funkcjonuję, dobrze śpię i mam dobry poziom energii.
          • xantostrephomonas Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 19:01
            Rano jwm małe sniadanie przed wyjsciem z domu. W pracy kanapkę. Po pracy obiad, gdzieś po południu owoc lub jogurt. Wieczorem kolację. Dzień zaczynam kolo 6.15, a kończę ok północy. Nie mam poczucia pilnowania posiłków jak butelki u niemowlaka. Serio to takie kłopotliwe? Ja bym na 2 posiłkach nie przetrwała doby. 3 to absolutne minimum.
          • magata.d Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:55
            madzioreck napisała:

            > snakelilith napisała:
            >
            > Jedzenie 5 posiłków dziennie nie jest
            > > też w ogóle fizjologiczne i pogłębia ewentualne zaburzenie odżywiana, bo
            > zmusz
            > > a do ciągłe zajmowania się jedzeniem.
            >
            > Pomijając już, czy to fizjologiczne czy nie, ale osłabia mnie wizja pilnowania
            > 5 posiłków, czyli w sumie jak niemowlę na butelce big_grin Dziś w pracy ledwo miałam
            > czas się wysikać, a co dopiero mówić o 3 przerwach na jedzenie. Kurna, no choćb
            > ym chciała, to nie mam tyle czasu, żeby co chwilę robić przerwę na żarcie, przy
            > gotowywać itd. A dziubanie małych posiłeczków to dla mnie męka, wolę usiąść, po
            > rządnie się najeść 2 razy dziennie i mieć pół dnia spokój. I to mi się sprawdza
            > , nie wiem jak w kwestii chudnięcia bo to dawno za mną, ale jeśli chodzi o jako
            > takie trzymanie wagi, to jedząc w ten sposób, kiedy jestem głodna (czyli mniej
            > więcej dwa razy na dobę), nie muszę się specjalnie martwić tym co i ile jem. 2
            > x do syta i do widzenia.
            Mam podobnie. Jem 3 posiłki lub dwa. 5 posilkow to dla mnie ciągłe podjadanie. Nie lubię jak cały dzień kreci się wokół jedzenia. Nie lubie tego uczucia, ze niby jestem glodna niby nie, jem cos dobrego ale tylko odrobinke itp.
            • pyza-wedrowniczka Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 24.01.20, 12:51
              Dla mnie 5 posiłków to nie jest ciągłe podjadanie.
              Śniadanie o 8.00, lunch w pracy o 13.00, potem o 16 jakaś przekąska (banan, jabłko czy coś), obiadokolacja około 18.30. Ponieważ idę spać około północy to ok. 21.30 muszę coś przekąsić jeszcze. I jem tak, bo mój żołądek takie ma oczekiwania. Spędzam na procesie jedzenia i przygotowywania max. 1,5 godziny na dobę.
        • aagnes Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 10:13
          Tak, tak, tak - już czas mówić o tym głośno i wyraźnie. te 5 posiłków to jakiś koszmar, nawet jeśli jeden z nich to jabłko czy marchewka.
          Na każdego działa co innego, u mnie sprawdza sie niejedzenie wieczorem cukru i węgli. natomiast co zjem na sniadanie (a rano lubie zjesc WSZYSTKO), czy na obiad nie ma znaczenia o ile nie są to wiadra i tony.
          w rezultacie od lat jem 2 razy dziennie, i jest ok. wczesniejsze 5 posiłków dziennie to byla makabra. byłam wiecznie głodna, po małym posiłku dostawałam takiego ssania, ze dosłownie rzucało mi sie to na głowe, oczy, chodziłam rozdygotana. nigdy wiecej.

          --
          Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
          Winston Churchill
            • aagnes Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:41
              chodzi mi o to, ze warto przestać wciskac ciemnote ze tylko taki styl odzywiania jest jedyny i sluszny. od lat tylko 5 posilkow i 5 posilkow a potem ci nieszczesni ludzie slaniaja sie z glodu, nie chudną, albo zaraz maja jojo

              --
              Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
              Winston Churchill
        • znowu.to.samo Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:13
          Istnieje coś takiego jak metabolizm. Jedzenie 5 niedużych posiłków bardzo go napędza -i o to chodzi. A jak już dorzuci sie sportu to już wogóle. Po osiągnięciu właściwej wagi nawet można sobie czasem podjeść jakiś słodycz. 2-3 posiłki na dobę to za mało i zdecydowanie go spowalniają.

          --
          *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
          • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:38
            znowu.to.samo napisała:

            > Istnieje coś takiego jak metabolizm. Jedzenie 5 niedużych posiłków bardzo go na
            > pędza -i o to chodzi.

            Nieprawda. To ciągle powtarzany mit, ale na to nie ma żadnych dowodów naukowych. Ponieważ fizjologicznie jesteśmy dobrze przystosowani do dłuższych przerw pomiędzy posiłkami, mamy w wątrobie i komórkach mięśniowych zapasy szybkiej energii, cukru pod nazwą gilkogen. Te starczą nawet na 2-3 dni. Dlatego nawet tyle trwająca głodówka nie powoduje spowolnienia metabolizmu. Dopiero dłuższe fazy niejedzenia prowadzą do poprawek w metaboliźmie i przestawienia go na oszczędniejszy. I każdy endokrynlog potwierdzi ci, że wysoka insulina hamuje spalanie tłuszczu, więc stymulowanie jej wyrzutu przez częste posiłki jest dokładnym przeciwieństwem tego, co chcemy osiągnąć. Dziwi mnie, że tyle ludzi tego jeszcze nie wie.
    • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:29
      Masz autentyczne 20 kg nadwagi, czy chodzi o to, że 20 kg dzieli cię do twojej wymarznej wagi idealaej, np. tej licealnej? Ta różnica może bowiem sporo mówić o twoim metaboliźmie. Jeżeli bowiem masz prawdziwą sporą nadwagę i BMI sporo powyżej 25, a może nawet powyżej 28, to 4 posiłki dziennie są błędem. Musisz koniecznie obniżyć poziom insuliny i w żadnym wypadku nie możesz jeść za często i za mało, inaczej twój metabolizm przejdzie na program oszczędnościowy i głodując nie będziesz znacząco tracić na wadze. Twój pomył z dietą interwałową 16:8 jest znakomity. Nadaje się świetnie do obniżenia insuliny i podkręcenia spalania tłuszczu. Jesz więc np. ostatni posiłek o 20-tej i następny dopiero o 12 w południe. Od 12 do 20 możesz jeść kiedy chcesz, ale lepiej ograniczyć się do 2-3 posiłków by nie sytmulować insuliny. Jeżeli masz wysokie BMI, czyli powyżej 25, to nie obniżaj kolorii poniżej 1600kcal. Jeżeli twoje BMI jest powyżej 30, to jedz nawet 1800kcal. To takie ogólne wskazówki. Wszelkie zupy i podobne niskokaloryczne diety zapomnij, bo ty potrzebujesz czegoś na dłużej, nie sztuka chwilę pogłodować, problem jednak w tym, że u ciebie nawet głodowanie nie przynosi już spodziewanych efektów i wpędza cię w zaburzenia odżywiania. Spróbuj napierw zaprzyjaźnić się z 16 godzinną przerwą, połowę tego i tak się śpi, i traktuj to jako wyjście długoterminowe, 20kg tłuszczu nie traci się w kilka tygodni.
          • rena.k Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:48
            Snakelilith, napisz proszę czy w tej przerwie 16 godzinnej można pić np. kawę z mlekiem. Tak na logike to chyba się nie powinno, jakieś kalorie to w sumie ma. Rozumiem, że w czasie 8 godzin jedzenia, można jeść co się chce, choć najlepiej jeść zdrowo i mało posiłków. Ale co z tymi 16 godzinami. Czy tylko picie wody, czy herbata bez cukru jest ok, czy wino wytrawne jest ok, czy kawa bez cukru może być? Z góry dziękuję. Na mnie też nic nie działa, mam problemy z insulinoopornością, praktycznie już prawie cukrzycę...
            • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 15:16
              rena.k napisała:

              > Snakelilith, napisz proszę czy w tej przerwie 16 godzinnej można pić np. kawę z
              > mlekiem. Tak na logike to chyba się nie powinno, jakieś kalorie to w sumie ma.

              Nie o kalorie chodzi, a o cukier. W mleku jest laktoza stymulująca insulinę, dlatego nie. W mleku bez laktpzy też jest cukier tylko inny, więc też nie. Dozwolona byłaby jedynie śmietanka (2-3 łyżki na filiżankę), ale problem w tym, że kawie ze śmietaną brakuje tej typowej dla mleka słodyczy.

              > Rozumiem, że w czasie 8 godzin jedzenia, można jeść co się chce, choć najlepie
              > j jeść zdrowo i mało posiłków.

              Lepiej jest ograniczyć się do 2-3 posiłków i oczywiście bilans kaloryczny musi się zgadzać. Na początek można jeść nawet tyle ile się spala, czyli praktycznie do syta i poczekać na podkręcenie spalania tłuszczu przez niską insulinę. Jak to nie przyniesie spodziewanego spadku wagi, to obcinamy jakieś 200-300kcal, do małego ujemnego bilansu kalorycznego znaczy normalna kobieta może zjeść jakieś 1800k-1900kcal. Mniej niż 1600kcal być jednak nie powinno.


              Ale co z tymi 16 godzinami. Czy tylko picie wody
              > , czy herbata bez cukru jest ok, czy wino wytrawne jest ok, czy kawa bez cukru
              > może być?

              Woda, herbata, kawa bez niczego, w razie mocnego napadu głodu bulion warzywny. Wino niestety nie. Pechowo alkohol u ludzi z insulinooprnością działa na nią bardzo negatywnie. Uważać powinnaś też z wypasionymi herbatymi owocowymi, szczególnie tymi, które w składzie mają suszone owoce oraz karmel i granulowany miód.

              >Na mnie też nic nie działa, mam problemy z insulinoopornością, praktycznie już prawie cukrzycę...

              Dieta interwałowa 16:8 powinna ci pomóc, ale to trochę potrwa. Wyrzuć z jadłospisu owoce, przynajmniej na jakiś czas. Poczekaj do lata, kiedy pojawię się świeże. I spróbuj ostatni posiłek dnia bez węglowodanów, czyli tylko białko, porcja warzyw i trochę tłuszczu. Do szybszego złamania insulinooporności i obniżenia cukru. nadaje się świetnie interwał, o którym ktoś tu ju pisał (sorry, nie pamiętam nicka), czyli 5:2, a to oznacza dwa dni w tygodniu, albo na początek tylko jeden, może być nawet jedenna 10 dni, jesz tylko 400kcal. Taka krótka totalna głodówka. Następnego dnia normlane 16:8.
          • bib24 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:19
            to jest 14 godzin przerwy. za mało. 16 to jest minimum, a jak masz dużą insulinę 16 ci nie wystarczy. lepiej przez dwa tygodnie przesuwaj śniadanie aż je kaloriowo połączysz z obiadem i jedz tylko obiad i kolację. ale obiad ilość kalorii jak poprzedni obiad + śniadanie.
          • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:27
            amelia1980 napisał(a):

            > Snakelilith bardzo Ci dziekuje za Twoje wypowiedzi..A myślisz,ze to dobry pomys
            > l jesc 3 razy np. 7:12":17? Rzeczywsicie mam maly problem z insuliną,,,Endokryn
            > olog radzila mi niby 4 posiłki.


            Spróbuj jedak z 3. Z mojego doświadczenia działa lepiej niż 4. 4 to taka asekuracja, by nie spadał ci za bardzo cukier, ale rzadziej jest lepiej. Możesz 7:12:17, ale wtedy masz bardzo długi wieczór i to może być pułapką, Możesz spokojnie zamiast 17, zjeść coś o 18. Nie jest prawdą, że po jakiejś tam godzinie nie wolno nic jeść, trzeba tylko wziąć pod uwagę, że wieczorem organizm potrzebuje więcej insuliny, więc lepiej chudną ludzie, którzy wieczorem rezygnują z żywności mocno stymulującej wyrzut insuliny, czyli z węglowodanów. Możesz też czegoś takiego spróbować, czyli węglowodany na obiad, a wieczorem białko z warzywami i tłuszczem. Białko w postaci mięsa, ryb, jajek, nabiału (nie za dużo, nabiał ma często węglowodany). Przepisy na posłki białkowe znajdziesz w necie.
            • amelia1980 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:31
              Bardzo Ci dziękuje smile Moglabym Cie prosić o ostatnią poradę..Jesli o tej 7 zjem zboza z jogurtem naturalnym i owocami, o 12 warzywa na patelnię -np. z ciecierzycą plus jakis owoc lub orzechy a o tej 18 np. serek wiejski z pomidorami i ogorkiem to będzie,ok?
              • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:42
                amelia1980 napisał(a):

                > Bardzo Ci dziękuje smile Moglabym Cie prosić o ostatnią poradę..Jesli o tej 7 zjem
                > zboza z jogurtem naturalnym i owocami, o 12 warzywa na patelnię -np. z ciecie
                > rzycą plus jakis owoc lub orzechy a o tej 18 np. serek wiejski z pomidorami i
                > ogorkiem to będzie,ok?

                A lubisz te zboża z jogurtem i owocami? Bo pod względem insuliny to katastrofa. Lepiej w ogóle przez pewien czas zrezygnować z owoców, zwłaszcz takich z jogurtem. Od tego isnulina szybuje w kosmos. Zamiast tego zjedz razowy chleb z wędliną, serem, albo warzywną pastą plus warzywo. To powinno nawet dłużej trzymać niż te głupie nowoczesne zapychacze, od których ludzie tylko tyją. I po których szybko znowu chce nam się jeść.
                Na obiad ciecierzyca z warzywami jest ok, ale dorzuć ciut kaszy, albo ryżu. Do podkręcenia metabolizmu. I znowu wywal ten owoc. Tym owocem rozwalasz wszystko. Kilka orzechów jest w porządku.
                Kolacja jest ok. Ale spróbuj urozmaicać. Czyli nie tylko serek, ale może być sałtka z tuńczykiem, kawałkiem kurczaka itd.
                • odnawialna Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 00:03
                  Ja też jem jogurt naturalny zbożami i świeżymi/suszonymi owocami. Na mnie dobrze działa taka porcja błonnika. Snakelilith, chciałabym zostawić gdzieś te zboża, jak zostawię je z samym jogurtem czy kefirem + porcja warzyw na śniadanie będzie ok? U mnie podobna sytuacja jak u autorki, nie mam problemów z tarczycą, ale endokrynolog stwierdził insulinooporność sad
                  • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:35
                    odnawialna napisała:

                    > Ja też jem jogurt naturalny zbożami i świeżymi/suszonymi owocami. Na mnie dobrz
                    > e działa taka porcja błonnika. Snakelilith, chciałabym zostawić gdzieś te zboża
                    > , jak zostawię je z samym jogurtem czy kefirem + porcja warzyw na śniadanie będ
                    > zie ok? U mnie podobna sytuacja jak u autorki, nie mam problemów z tarczycą, al
                    > e endokrynolog stwierdził insulinooporność sad

                    Tak. Wyrzuć te owoce. Przy insulinooporności nie zaszkodzi jak zrezygnujesz w ogóle przez jakiś czas z owoców i zastąpisz je warzywami.
                    • amelia1980 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 10:22
                      Snakelilith mam do Ciebie jeszcze jedno pytanie. pisals,ze jak ktos ma BMI to powinien jesc 1800 kcal. ja niestety mam 30. Ogladam program "Problem wielkiej wagi", ze waza tam osoby po 200 kg i zawsze zalecaja im diete 1200 kcal...Czy te 1800 to nie za duzo jednak ?
                      • huexido Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 12:00
                        Amelia, ale ten program pokazuje osoby walczące o zakwalifikowanie się do operacji bariatrycznej. To ZUPEŁNIE co innego. Tam ludzie muszą uzyskać szybki efekt w postaci odtłuszczenia organów, by operacja była mniej ryzykowna (a przy ich wadze jest szalenie ryzykowna) oraz przyzwyczaić się psychicznie PRZED operacją do zmiany wielkości porcji na zaledwie garstkę. To są zupełnie różne drogi postępowania.
                        Ty nie przygotowujesz się do radykalnej operacji, to nie jest Twoja ostatnia szansa na cokolwiek, Ty masz w sposób łagodny i bezpieczny w naturalny sposób zmienić nawyki żywieniowe i osiągnąć długofalowo efekt, a łagodne obcięcie kalorii ma sporą szansę się udać.
                        Ludzie po operacji bariatrycznej też mogą przytyć, też mogą rozepchać żołądek jeśli potem nie przejdą na racjonalny i zdrowy sposób żywienia. Jak ogladasz to, to przysluchaj się komentarzowi na początku każdego odcinka - jest tylko 5% szansy dla tych ludzi.
            • madami Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 09:57
              Ja ma skłonność do hipoglikemii, kiedyś po 3-4 godz. trzęsły mi się łapy i było mi słabo jak nie zjadłam, i ja sobie stopniowo te godz. przesuwałam o godz aż doszłam do docelowych wartości, uczyłam organizm nie jedzenia 1,5 miesiąca i teraz mogę spokojnie nie jeść 18 godz nic mi się nie trzęsie, w głowie nie kręci, czuję ew. ssanie w żołądku ale to sie da spokojnie znieść
      • takamania Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 23.01.20, 09:46
        Nie zjadłam owoców po południu i wieczorem. Odstęp był 12 h ( wiem daleko do tych 16) wczoraj wydluzylam przerwy ( niestety przy jednej nich zrobiło mi się słabo , ale też surowych warzyw nie jadłam wcześniej ,. (ratowalam się wodą). I tych węglowodanow trochę za dużo. A i tak dzisiaj , pomimo fatalnej pogody rano jestem znacznie mniej senna i mam więcej energii.
    • mamdomek Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:36
      "Żryj mniej" to jedyna skuteczna kuracja. Nie ma żadnych diet cud, NIE ISTNIEJĄ! Wszystko to tylko żerowanie cwaniaków na ludzkiej naiwności i nadziei, która podobno umiera ostatnia. Ilość kalorii w zestawie z ilością ruchu - to jest klucz do chudnięcia lub tycia.
      Nadwaga = krótsze życie. Dużo krótsze. Ludzie z istotną nadwagą regularnie wysiadają około 60-tki.
      • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:51
        Bzdury. Nie ma diet cudów, ale istnieją odpowiednie koncepty odżywiania, które uwzględniają cechy ludzkiego metabolizmu. I proponuję ci sama "żryj mniej". Tak pisze osoba, która nigdy nie musiała się chyba odchudzać. Każdy ujemny bilans kaloryczny powoduje na dłuższą metę bowiem głód, a głód to silny instynkt i nie jest łatwo mu się przeciwstawić. Dlatego odchudzać należy się z głową, w sposósb, który jak najmniej stymuluje uczucie głodu, np. przez diety niskoinuslinowe.
        • mamdomek Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 23:25
          Wielu rzeczom się jest trudno przeciwstawić. Nałogowcy wszelacy coś o tym wiedzą.
          Pomijając przyczyny niezależne, których ofiara pada znaczna mniejszość, zasada "żryj mniej" sprawdza się zawsze. Ale oczywiście ciężko się przeciwstawić... Co to za argument? Nałogowiec zawsze ma wytłumaczenie, usprawiedliwienie, dyspensę, choćby chwilową. Na tym właśnie nałóg polega!
          Spożywanie nadmiaru pożywienia (z przyzwyczajenia, bo lodówka albo kredensik pełen czeka) to tez forma nałogu. Organizm się przyzwyczaił jeść ponad potrzeby. Natura tego nie przewidziała. Nie przewidziała nieprzebranych zasobów żarła na każde skinienie.
          Nie możesz się przeciwstawić, to trudno. Tyj. ZUS się nie zmartwi na pewno.
      • madzioreck Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:45
        mamdomek napisał:

        > "Żryj mniej" to jedyna skuteczna kuracja. Nie ma żadnych diet cud, NIE ISTNIEJĄ

        No pacz pani, a ja 10 lat temu skutecznie (czyli bez jojo) zrzuciłam ponad 30kg i zupełnie nic nie miało to wspólnego z metodą żryj mniej suspicious Wręcz przeciwnie, mogłam żreć do wypęku, ale nie wszystko. I, kurna, podziałało.
    • aankaa Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:37
      powiem ci tak: bukmnieopuścił i przeszłam na 5 drobnych posiłków (z dotychczasowych 2) - efekt ? +6-7 kg (w trakcie nie było tak widoczne, dopiero jak wyciągnęłam sezonową odzież sprzed roku)


      --
      jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
      • taniax Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:49
        Obserwuje z zaciekawieniem odchudzanie kobiet w ramach noworocznych postanowień i jestem zdziwiona ile one jadły skoro na diecie mają redukcję do 2000 kalorii?Ja nigdy tyle nie jadam a na diecie nie jestem, jeśli one latami miały takie nawyki że jadły dużo i bardzo kalorycznie to nie da się tego zmienić tak z dnia na dzień, to wymaga zmian rozłożonych w czasie, małe kroki, wymiana jedzenia, ja nie jadam ziemniaków bo nawykowo wybieram ryż, nie pije coli bo mi nie smakuje, nie słodzę kawy bo słodka jest dla mnie obrzydiwa ale to jest kwestia nawyków które powielałam latami i weszły mi w krew do tego stopnia że traktuje je jako standard a nie wyrzeczenia.
        • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:00
          Normalna zdrowa kobieta z pewnym pensum ruchu i z wagą w okolicach 60kg spala lekko 2300kcal. Dlatego ograniczenie kalorii do 2000kcal nie jest wcale głupie. Lepiej długoterminowo lekki ujemny bilans kaloryczny niż krótkie diety 1000-1500kcal, które częściej powtarzane spowalniają tylko metabolizm.
          I łatwo się zresztą gada o swoich preferencjach gdy ma się tzw. szczupłe geny. A co jak ktoś przychodzi na świat z innymi genemi? I ci jak ktoś woli zemniaki zamiast ryżu? W sumie nie wiem nawet dlaczego miałaby to być aż taki wyczyn z tę preferencją ryżu, przecież to kompletnie nie gra roli. I na koniec, radzę nikomu nie chwalić dnia przed zachodem słońca, bo znam kupę ludzie zadzierających nosa, jak to oni są dzięki swoim przyzwyczajeniom szczupli i nagle buch, w jakiejś tam fazie życiowej mocno jednak przytyli.
          • taniax Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:05
            piszę tylko o nawykach, jak coś powielasz latami dotyczy również jedzenia to wchodzi w krew, kiedyś nie wypiłabym gorzkiej kawy a dziś słodka jest dla mnie obrzydliwa, spróbuj kilka miesięcy nie słodzić gwarantuje taki efekt bo nie jestem jedyna, nawyki są najważniejsze.
            • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:14
              Ale niesłodzenie kawy nic nie daje, jak zjesz za dużo kalorii w innych posiłkach, nawet jak są to mielone z kapustą. Z drugiej strony, posłodzona kawa nie jest grzechem, jak na obiad zje się zupę i sałatkę. I jak popatrzysz na zachowania ludzi otyłych walczących od lat z nadprogramową wagą, to zauważysz, że oni częściej nawet nie słodzą kawy, to jest pierwsze co się zmienia. Tacy ludzie bardzo często jedzą miesiącami rzeczy, które im nie smakują i których nie lubią i dlatego wpadają po każdej diecie w potrzebę kompensacji. Rezygnacja ze wszystkiego co się lubi, nie zawsze jest wyjściem.
              • taniax Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:21
                ale przyznasz że można dla przykładu zamienić tłuste wędliny czy sery żółte na jajka i ogórki kiszone czy tuńczyka co jest równie smaczne, możesz sobie np wydrążyć jajko nafaszerować tuńczykiem i już masz smaczną niskokaloryczną przekąskę bez wyrzeczeń.
                • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:33
                  taniax napisała:

                  > ale przyznasz że można dla przykładu zamienić tłuste wędliny czy sery żółte na
                  > jajka i ogórki kiszone czy tuńczyka co jest równie smaczne, możesz sobie np wyd
                  > rążyć jajko nafaszerować tuńczykiem i już masz smaczną niskokaloryczną przekąsk
                  > ę bez wyrzeczeń.

                  To zależy. Istnieją także chude wędliny, a tuńczyk w oleju jest też kaloryczny. big_grin I w przypadku ludzi z hyperinulinemią lepiej w ogóle zrezygnować z niskokalorycznych przekąsek, a lepiej zjeść więcej do głównego posiłku.
                    • evee1 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 08:57
                      Problem zaczyna się wtedy kiedy jesz właśnie zdrowo i nie chudniesz, a musisz. Dlatego rady o rzeceniu hamburgerów (ostatniego jadłam w listopadzie półtora roku temu) czy nieslodzeniu kawy (gdy nie widzi się napojów od dziecka) są o prostu śmieszne.

                      --
                      Before internet, it was thought the cause of the collective stupidity was the lack of access to information. Well, it wasn't that.
                      • madami Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 12:39
                        Mi się też wydawało, że jem zdrowo bo.... obiektywnie jem zdrowo i nie chudnę - dużo warzyw, mniej owoców, chude mięso, trochę nabiału, fast foodów nie jem wcale, słodkich napojów - zero, nie lubię, słodycze sporadycznie ( głównie ciasto ale np. jeden kawałek) i np. słyszać rady "odstaw słodzone napoje" - hę jakie napoje? Ostatni raz cole piłam pare lat temu ( niecierpię tego świństwa), odstaw chipsy i inne przekąski - hę? co to jest przekąską, nie jadłam, nie jem i nie zamierzam - jak można jeść chipsy przeciez to obrzydliwe! itp. itd.
                        A wszystkiemu winna durna insulina, która mi wywala po posiłku i ZA DUŻO posiłków
                        • evee1 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 05:01
                          Ja nie mam cukrzycy, insulinoodpornosci ani chorej tarczycy. Ale od dziecinstwa mam spieprzony metabolizm (moj syn zreszta tez) i niestety od zawsze walcze z (nad)waga.
                          Od wielu miesiacy jem bardzo malo rzeczy zawierajacych cukry (nie tylko proste). Owocow nie jem prawie w ogole, ewentualnie pare truskawek, lub jagody. Jem znikome ilosci chleba, ryzu, kasz, ziemniakow, bulwiastych warzyw (typu dynia, slodki ziemniak, buraki). Zeby uprzedzic kolejne zlote rady - nie zastepuje tego boczkiem i tlusta kielbasa wink.
                          Moja idelana diatea to bylaby dieta srodziemnomorska z duza iloscia warzyw i z pewnym dodatkiem miesa, jajek, ryb, straczkowych, ziaren lub orzechow. Jak mam ochote, to zjem do obiadu lyzke kaszy czy klusek, ale to raczej w weekend, jak jemy rodzinnie. Wtedy tez zjadam czasem kawalek chleba, jak ma chrupiaca skorke. Nie zrezygnuje napewno z mleka i niewielkiej ilosci serow(tak 2x w tygodniu), na przyklad troche sera i wina raz w tygodniu. Mniam! No i musze tez czasem podgryzc troche czarnej czekolady. Latem czasem lody. To jest dla mnie idealna dieta! Czy zdrowa, nie wiem, ale chetnie tak bym sie zywila.
                          Teraz testuje jedzenie w trybie 16/8 i zobaczymy co z tego wyniknie smile.

                          --
                          Before internet, it was thought the cause of the collective stupidity was the lack of access to information. Well, it wasn't that.
        • jehanette Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 12:06
          To zależy od wzrostu i poziomu aktywności, ja mam 176 cm wzrostu, odchudzałam się z 82 kg, sporo chodzę (8000 - 10000 kroków codziennie), ćwiczę jeżdżę na rowerze i 2000 kcal wystarczyło do odchudzenia. Obecnie mam 72 kg wagi i średnia z różnych kalkulatorów zapotrzebowania to 2400-2600. Fajnie być wysokim, mozna dużo jeść i nie tyć, albo jeść nadal sporo i chudnąć wink

          --
          Error 404
    • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 20:52
      Nie możesz się głodzić bo organizm nastawi się na magazynowanie nawet z tych skromnych posiłków. Musisz jeść tak, żeby nie czuć głodu i nie myśleć obsesyjnie o jedzeniu. Schudłam 15 kg w 14 tygodni i jadłam nawet po 22.00. Tylko, że to były warzywa, których trawienie wymagało zużycia większej ilości energii niż one dostarczały. Motto tejj diety "Im więcej jesz tym szybciej chudniesz" i to się sprawdziło. Jesli chcesz nazwę diety mogę wysłac na maila, nie chcę reklamować publicznie skoro mi nikt za to nie płaci big_grin
      • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:07
        lucyjkama napisała:

        > Tylko, że to b
        > yły warzywa, których trawienie wymagało zużycia większej ilości energii niż one
        > dostarczały.

        Nie ma czegoś takiego. Ze wszystkiego co jesz zostaje ci jakaś tam kaloryczna korzyść. Tu nie kalorie jednak są ważne, a to, że warzywa bardzo często (nie wszystkie) nie stymulują aż tak mocno insuliny, więc twoje fazy niskoinsulinowe były odpowiednio długie i nie czułaś głodu. Każda niskoinsulinowa dieta na tym polega, jeść rzadziej, a jak już musi być częściej, to tylko żywność o niskim ładunku insulinowym.
        • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:33
          Nie, to zupełnie inna dieta, nie niskoinsulinowa. I polega na tym żeby jeść jak najczęściej. I jeść nawet jak się nie czuje głodu jeśli się danego dnia nie ma się apetytu. Warzywa też nie wszystkie tylko konkretne. I jak najbardziej kaloryczność bywa na minusie.
            • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 21:51
              To jest głupia dieta. Nie polecałabym jej nikomu kto ma skłonność do insulinooprności, bo to może skończyć się fatalnie. Tak naprawdę, to jej efekt polega na ujemnym kalorycznym bilansie, nie ma bowiem żadnych, ale to żadnych naukowych podstaw do jedzenia tak często. To jest wręcz wysoce niefizjologiczne. Ludzki metabilizm pracuje najlepiej, gdy robimy pomiędzy posiłkami dłuższe przerwy. Częste jedzenie na ujemnym bilansie nie podkręca wcale metabolizmu, to jest bzdura. Nie można też na wieczność żyć na warzywach, bo organizm potrzebuje węglowodanów, białka i tłuszczu. Strata też 1 kg na tydzień świadczy też o tym, że poszło sporo masy mięśniowej.
              • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:09
                Dieta zawiera nabiał, jaja, mięso, ryby i łuszcze i węglowodany tylko je nie od samego początku. Jest to bardzo zdrowa dieta, która zmienia nawyki żywieniowe. Po tej diecie ludziom poprawiają się wyniki badań, wiele osób wychodzi z nadciśnienia. Po niej jest stabilizacja 9 m- cy żeby nie było jo-jo. To dieta ułożona i modyfikowana nieco od ponad 20 lat żeby skutecznie odchudzać ludzi tatkże z różnymi problemami zdrowotnymi np. Hashimoto, cukrzycą.
                A mięśni nie poszło nic. Sprawdzałam na profesjonalnym sprzęcie. Za to ubyło mi na brzuchu 18cm (mimo szczupłej sylwetki mialam spory brzuch ) Nie masz pojęcia o dietach.
                      • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 10:38
                        Skrytykowała nie moją dietę bo to nie ja ją ułożyłam. Skrytykowała coś o czym nie pojęcia bo tej diety nie zna. Po jednym komentarzu, że jadłam warzywa po 22 stwierdziła, że to dieta złożona z samych warzyw, bez tłuszczu i węglowodanów big_grin Raz pisze, że ze wszystkiego co się je zostaje kaloryczna korzyść a potem, że dieta na której byłam polega na ujemnym kalorycznym bilansie. I jeszcze wypowiedz, że chudnięcie 1kg na tydzień świadczy o tym ze zeszła masa mięśniowa, a wcale nie zeszła. Albo zaleca jedzenie pierwszego posiłku koło południa. Sorry ale to jest katowanie siebie w dodatku bardzo niezdrowe. Śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia. Jak dla mnie, ona jest totalnie niewiarygodna.
            • m_incubo Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 09:21
              Widziałam już różne idiotyczne diety i słyszałam różne idiotyzmy, ale ta którą opisałaś przechodzi ludzkie pojęcie. Nawet nie chcę tego szczegółowo komentować. Ale gratuluję, że "działa", tylko może ostrożnie z polecaniem osobom z problemem insulinowym (jak autorka) jedzenia na okrągło "między 5 głównymi posiłkami".
              • lucyjkama Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 12:20
                Hm.... diety nie opisałam bo się opisać w paru zdaniach nie da. Napisałam tylko, że nie można być głodnym, można jeść pomiędzy posiłkami a jak się nie ma apetytu to też jeść, żeby organizm nie przyłączył się na tryb magazynowania. I wcale się nie dziwię, że ktoś może być zdumiony. Bo gdybym nie znała tej diety to po takim opisie też bym w to nie uwierzyła big_grin Poznałam ludzi, którzy próbowali wielu diet, głodzili się, kasy nawydawali i dopiero na tej schudli i jo-jo nie mieli. Także osoby z chorobami przewlekłym. Ja zdecydowałam się schudnąć bo nabawiłam się nadciśnienia.
    • rosabell Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:03
      Jedynym sensownym sposobem odzywiania na stale jest dieta interwalowa 16:8. i sport, codziennie ok 45 min. Tak wiem nudne, ale skuteczne. Stosuje od kilku miesiecy, schudlam kilkanascie kilo. Pilnuje jednak tego, zeby maksymalnie zredukowac weglowodany i jesc duzo bialka- bialkowe odzywki, ale trzeba czytac sklad, bo niektore maja mnostwo weglowodanow. Do tego l-karnityna.
    • malia Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 20.01.20, 22:06
      Znów wątek o odchudzaniusmile
      to zapytam i ja, moze się komuś przyda.
      Podajcie jakiś wiarygodny kalkulator dziennego zapotrzebowania na kalorie, sprawdzałam 3, różnica to ponad 300 kcal.
      U mnie trochę do przodu, ale powoli, drugi tydzień placy mi tak nawalaja, że o ruchu mowy nie ma.
      • fitfood1664 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 18:16
        Ja sprawdzam tu :
        www.ja-i-ty.pl/zdrowie/kalkulator-BMI.php
        Jak obliczysz swoje BMI to wyskakuje tekst, w którym masz wszystko szczegółowo opisane.

        Masz tam też licznik kalorii, który pozwala ułożyć jadłospis na jeden posiłek lub na cały dzień. Ja liczę stopniowo na cały dzień:
        www.ja-i-ty.pl/zdrowie/wartosc-odzywcza/
    • jak_matrioszka Do Snake 20.01.20, 22:44

      Napisałaś tak: A lubisz te zboża z jogurtem i owocami? Bo pod względem insuliny to katastrofa. Lepiej w ogóle przez pewien czas zrezygnować z owoców, zwłaszcz takich z jogurtem. Od tego isnulina szybuje w kosmos.
      Ja mam pytania wokół tego tematu, tylko troche cieżko mi je sprecyzować. Nie chodzi o mnie, ale o kogoś kto sie chce 30+kg odchudzić (ma z czego, ma zejść do BMI<26) i lubi ten jogurt z owocami, a dodatkowo je go ze wzgledu na łatwość dosypania błonnika. Ta osoba już sporo kilogramów zgubiła, ale wciaż jest daleko od celu a spadek sie przychamował, wiec potrzebne jakieś "pchniecie". Nie wiem ile dziennie je, wiem że słodycze sa rzadkościa (nie odmawia sobie, po prostu ma do nich stosunek obojetny), owoców je mało (tylko te w jogurcie, wiekszości owoców nie lubi), je warzywa, tuńczyka z puszki, ostatnio mniej chleba, wspomniany jogurt, obiady typu mieso + ryż/makaron. Z tego co wiem, to jest odwrócony IF, bo je 16h a pości 8h tongue_out i tego nie zmieni (tzn nie ode mnie to zależy, a woli zmian nie widze). Czy da sie coś takiej osobie doradzić, np pod wzgledem kolejności posiłków? Jak słysze o jogurcie z błonnikiem wieczorem, to mnie sie słabo robi, bo nie tak to widze sad Niby moge (powinnam?) odpuścić, bo to dorosły człowiek i nie moja odpowiedzialność, a z drugiej strony coś tam jednak trafia z tego co mówie a ja nie umiem sie poddawać nawet jak przypadek wyglada na beznadziejny 🤷‍♀️ Jest coś co moge na szybko poczytać, żeby podrzucić tej osobie? Czym tu sie kierować, bo przecież nie chodzi o to, żebyś obcemu jadłospis układała smile

      Rozumiesz wogóle o co mi chodzi?
      • rosabell Re: Do Snake 20.01.20, 23:13
        16 godz jedzenia i 8 przerwy to nie jest zadna Odwrocona dieta interwalowa!
        Istota tej diety jest wlasnie dluga przerwa 16 godzinna. 8 godz to jakas kpina. W tej logice to obzarstwo jest odwroconym odchudzaniem.
        16 godzin na dobe jesc, czyli np od 8 do 24??? I nazywac to dieta?
        • jak_matrioszka Re: Do Snake 20.01.20, 23:29
          Mam nadzieje, że Snake tego tak dosłownie jak Ty nie odczyta... Pewnie, że 16h jedzenia i 8 przerwy to nie dieta, ale mniej wiecej tak wyglada dzień tej osoby. Śniadanie koło 7, ostatni posiłek koło 23 lub nawet później, tyle że mniej/rzadziej je w ciagu dnia. Pobudka 6-7 rano, małe śniadanie, w pracy nie je (od niedawna) wiec jest kolejna 8+h przerwa i po pracy obiad i "reszta". Reszta jest nieregularna, zarówno w ilości, jakości jak i czasie, ale z tego co zrozumiałam, to jakiś czas po obiedzie zaczyna sie przegryzanie. Ta osoba nakłada małe porcje na raz, wiec kiedyś sie dziwiłam jakim cudem tyje, aż dotarła do mnie ciagłość procederu. Ja na raz nakładam wiecej, jem i koniec, a ona zje raz, chwila przerwy i znów je... Dla mnie ten tryb jest nie do pojecia, dlatego nie wiem jak tu radzić, na jaki trop nakierować.
          • bib24 Re: Do Snake 21.01.20, 08:42
            skończy z cukrzycą, bo insulinę podwyższoną ma na 100%. nawet jak będzie jeść w tym trycie 1000 kalorii to i tak duża szansa, że będzie tyć.
      • bib24 Re: Do Snake 21.01.20, 08:41
        dosypywanie błonnika do jogurtu to taki sam pomysł jak odwrócona dieta interwałowa czyli idiotyczny.

        sensem błonnika jest to, że w warzywach np komórki są opakowane błonnikiem i to działa ochronnie na wyrzut cukru i insuliny, bo błonnik spowalnia trawienie. a tu proponujecie osobno jedzenie cukru a osobno błonnika (bo dosypany). taki błonnik nic nie spowalnia, tylko drenuje portfel.
        • raczek47 Re: Do Snake 21.01.20, 08:59
          bib24 napisała:

          > dosypywanie błonnika do jogurtu to taki sam pomysł jak odwrócona dieta interwał
          > owa czyli idiotyczny.
          >
          > sensem błonnika jest to, że w warzywach np komórki są opakowane błonnikiem i to
          > działa ochronnie na wyrzut cukru i insuliny, bo błonnik spowalnia trawienie. a
          > tu proponujecie osobno jedzenie cukru a osobno błonnika (bo dosypany). taki bł
          > onnik nic nie spowalnia, tylko drenuje portfel.

          Kilogram błonnika kosztuje 15 zł a starcza -mi-na jakieś 6 tyg. Od lat dosypuję błonnik do jogurtu,czasem też do innych potraw. Dziennie na pewno jest to łyżka,dwie-stołowe.Nie mam dzieki temu problemów gastrycznych,z ,ekhem,gazami czy
          wypróżnianiem i płaski brzuch.Jestem zwolenniczką dodawania błonnika do codziennych posiłków.
    • hrabina_niczyja Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 01:19
      Przestań być na diecie. Niedawno tu pisałam, że tyje z powietrza. Stwierdziłam, że jak już tyje od sałaty to już nie ma dla mnie ratunku. Od miesiąca jem wszystko. Zjadam pierwszy posiłek około 11-12, potem konkretny obiad, kolacja koło 18. Codziennie ćwiczę w domu, ale nie jakieś tam wielkie halo, ot brzuszki, przysiady takie tam. Efekt? 5 kg mniej. Cukru, słodyczy itd od dawna już nie tykam, więc to akurat bez znaczenia. Zacznij jeść. 2 lata temu za radą dietetyka też miałam 5 posiłków, po 2 miesiącach nosiłam rozmiar 40. Jadłam 2 posiłki - wróciłam do swojego 38.
      • rosabell Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 07:05
        Dokladnie tak mialam - im mniej jadlam, tym wiecej wazylam, bo metabolizm zwalnia i organizm oszczedza zapasy.
        I naprawde jak wiele osob pisze, to wielka ulga najesc sie porzadnie o o np 10-14-18 . Unikac weglowodanow i jakies cwiczenia ok. 45 min.

        Najwazniejsza tez jest MOTYWACJA. Celem nie jest odchudzanie, ale to co nam da. Co kogo cieszy. Mnie oprocz odbicia w lustrze cieszy mozliwosc latwego i fajnego ubrania sie, kiedy nic nie obciska, nie wrzyna Ci sie w cialo. Mozesz ubrac cokolwiek i dobrze wygladasz.

        I najwazniejsze to lubic nowy sposob odzywiania, a nie meczyc sie na diecie za kare. Mentalne nastawienie jest najwazniejsze.
        • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 09:38
          rosabell napisała:

          > Dokladnie tak mialam - im mniej jadlam, tym wiecej wazylam, bo metabolizm zwaln
          > ia i organizm oszczedza zapasy.


          Nie ma mozliwosci jedzac mniej nie chudnac. To sa bzdury z tymi zapasami. Organizm przyzwyczaja sie do mniejszej ilosci dostarczanych kalorii stopniowo, oczywiscie nie nalezy ograniczac ich bardzo drastycznie ale systematycznie i skutecznie zmniejszac. Po pewnym czasie zacznie zuzywac zapasy ktore odlozyl. Nie bedzie odkladac bo nie bedzie mial z czego jesli to co dostaje w postaci kalorii nie bedzie wystarczalo tak jak do tej pory.

          > I naprawde jak wiele osob pisze, to wielka ulga najesc sie porzadnie o o np 10-
          > 14-18 . Unikac weglowodanow i jakies cwiczenia ok. 45 min.

          Nie ma powodu do unikania weglowodanow. Unikac nalezy cukru w postaci slodyczy i napojow. Kawe pic czarna plus woda.

          > Co kogo cieszy. Mnie oprocz odbicia w lustrze cieszy mozliwosc latwego i fajne
          > go ubrania sie, kiedy nic nie obciska, nie wrzyna Ci sie w cialo. Mozesz ubrac
          > cokolwiek i dobrze wygladasz.

          Zgadzam sie.


              • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:46
                Ale ci ludzie mają inny metabolizm do ciebie. I nie robią sobie od czasu do czasu krótkiej kosmetycznej diety by zrzucić 3 kg do nowego bikini, a walczą z zupłenie inną wagą. I już napisałam, nie chwal dnia przed zachodem słońca, bo nawet ludzie szczupli mogą w której fazei życiowej utyć i nagle okazuje się, że nic nie jest już takie proste jak nam się wydawało.
                • takamania Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 08:09
                  snakelilith napisała:

                  > Ale ci ludzie mają inny metabolizm do ciebie. I nie robią sobie od czasu do cza
                  > su krótkiej kosmetycznej diety by zrzucić 3 kg do nowego bikini, a walczą z zup
                  > łenie inną wagą. I już napisałam, nie chwal dnia przed zachodem słońca, bo naw
                  > et ludzie szczupli mogą w której fazei życiowej utyć i nagle okazuje się, że ni
                  > c nie jest już takie proste jak nam się wydawało.
                  Mam przykład na swoich rowisnikach. Nie poznałam tych chudych facetów po 20 latach. Podobnie z bratem i mamą. Jeszcze w domu ja jako dziecko na diecie ( byłam takim"uroczym " tłuściutkim 3 latkiem) a domownicy typowo polska kuchnia, jedni bardziej chude od drugiego. A obecnie sami tyją w oczach . Okazało się też, że mam obrzęk lipidowy ( chora tkankę tłuszczową na nogach , udach , łydkach oporną na odchudzanie) a na 20 urodziny diagnozę insulinooporsnosc i pcos. W życiu przeszłam dietetyczne piekło.
    • czekoladazkremem Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 07:04
      Musisz sobie w głowie przestawić. Dać sobie spokój z rygorystycznym przestrzeganiem diety, liczeniem non stop kalorii itp. Pomalutku wypracowuj sobie zdrowe nawyki , naucz się cieszyć z ruchu. Kiedy ja się odchudzałam, a raczej zmieniałam swoje życie, ruch był dla mnie mordęgą, bo byłam za ciężka. Diety nie miałam, jadłam mało, ale wszystko. Nawet pizza się trafiła, ale nie cała jak kiedyś, ale jeden kawałek. Kiedy naszła mnie ochota na czekoladę zjadałam pół tabliczki, ale już wtedy obiadu nie. Wiem, niezdrowo, ale nie było to codziennie i pozwoliło mi wytrwać. Stawiałam sobie cele: dziś przejdę dodatkowo jeden kilometr więcej, postaram się zrobić jedno ćwiczenie dodatkowo, jak schudnę jeszcze 15 kg to wreszcie kupię sobie dżinsy. Schudłam w ciągu roku ponad pięćdziesiąt kilo i uwierz mi, warto było. Nie wiem, dlaczego zmarnowałam tyle lat na otyłość.
        • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 09:11
          Tez uwazam ze to bez sensu. Nie mam doswiadczenia w odchudzaniu bo nigdy nie mialam nadwagi ale uwazam ze stosowanie diet jest poprostu niezdrowe na psychike. Ciagle liczenie kalorii, myslenie co mozna zjesc a czego nie mozna itd moze skutkowac jeszcze wiekszymi zaburzeniami. Jedz to na co masz ochote ale nie jedz wiecej niz potrzebujesz, jedz gdy jestes glodna ale w ilosciach ktore nie daja poczucia duzego wypelnienia. Zostaw sobie ten luz czyli jak napisano zamiast zjesc cala pizze zjedz dwa kawalki ale nie ogromne czyli jeden to polowa i drugi to druga polowa, poprostu dwa male kawalki, pizza jest kaloryczna. Przede wszystkim powinnas jesc mniej niz dotychczas jesli chcesz schudnac, bedziesz miec poczucie braku sytosci, czuc sie glodna na poczatku ale tak to dziala.. Nie wchodz na wage, nie oczekuj efektow po 3 tygodniach, efekty zobaczysz z czasem. I nie 5 posilkow dziennie, moga byc dwa albo trzy .
          • snakelilith Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 14:50
            ritual2019 napisał(a):

            > Tez uwazam ze to bez sensu. Nie mam doswiadczenia w odchudzaniu bo nigdy nie mi
            > alam nadwagi ale uwazam ze stosowanie diet jest poprostu niezdrowe na psychike.

            Problem w tym, że ludzie z nadwagą bardzo często mają przesunięte granice odczuwania głodu i sytości, dlatego nie potrafię orientować się twoimi zasadami. Wielu z nich po wielu dietach nie wie nawet co to jest normalna porcja, bo albo jedzą za mało, to wtedy gdy są na diecie, albo za dużo, to wtedy, gdy kompensują sobie wyrzeczenia diety. Więc niestety, ale na początek trzeba mieć plan, a nie jeść na żywioł, bo to u tych ludzi prowadzi to przecież do tycia.
          • madzioreck Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 21.01.20, 16:15
            ritual2019 napisał(a):

            > Tez uwazam ze to bez sensu. Nie mam doswiadczenia w odchudzaniu bo nigdy nie mi
            > alam nadwagi ale uwazam ze stosowanie diet jest poprostu niezdrowe na psychike.
            > Ciagle liczenie kalorii, myslenie co mozna zjesc a czego nie mozna itd moze s
            > kutkowac jeszcze wiekszymi zaburzeniami. Jedz to na co masz ochote ale nie je
            > dz wiecej niz potrzebujesz, jedz gdy jestes glodna

            No, tak kiedyś robiłam. Jadłam tyle, ile wydawało mi się, że potrzebuję i wylądowałam z wagą 94kg suspicious Nie potrafisz zrozumieć jednej rzeczy: u osób ze skłonnościami do tycia, zaburzeniami odżywiania, hiperinsulinemią itp. to nie działa tak, jak u osób, które są od zawsze szczupłe i nie muszą martwić się o wagę, nie sprawdza się jedzenie intuicyjne. U niektórych ludzi w ogóle nie występuje coś takiego, jak odczucie sytości, więc oni nawet po wrąbani całej pizzy mogą mieć poczucie tego lekkiego niedosytu, jaką wtedy masz dla nich radę? Zrozum, że wielu osobom z takimi problemami jest potrzebny jakiś mniejszy lub większy zbiór zasad, którymi mogą się kierować, bo inaczej popłyną w jedną albo drugą stronę. Ich brak skutkuje wiecznym stresem i niemożnością zapanowania nad masą ciała.
            • igge Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 26.01.20, 00:29
              U zawsze szczupłej szwagierki intuicyjne jedzenie tyle i tego na co ma ochotę działa bezbłędnie całe życie.
              U mojego męża intuicyjne jedzenie chyba nie działało kiedyś bo od dziecka nadwaga mniejsza większa. Potem około trzydziestki pierwszy i ostatni raz się drastycznie odchudził i jakby to intuicyjne jedzenie wyrobił w sobie bo teraz choć potrafi dużo zjeść czasem na raz np na śniadanie to jednak widzę, że często zjada malutko i więcej już zwyczajnie nie może, nie wciśnie. Odkłada na jutro. Tak samo jak moje dzieci.
              Mnie to nie dotyczy. Może kiedyś dawno to tak.
              Nie czuję momentu sytości. Nie czuję, że żołądek mam wypełniony. Może jest rozepchany. Może też nie zauważam braku głodu i jem dalej, nie wiem.
              Psychika / charakter też mają wielki wpływ. I sto innych powodów.
          • turzyca Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 13:24
            >Jedz to na co masz ochote ale nie jedz wiecej niz potrzebujesz, jedz gdy jestes glodna ale w ilosciach ktore nie daja poczucia duzego wypelnienia. Zostaw sobie ten luz czyli jak napisano zamiast zjesc cala pizze zjedz dwa kawalki ale nie ogromne czyli jeden to polowa i drugi to druga polowa, poprostu dwa male kawalki, pizza jest kaloryczna. Przede wszystkim powinnas jesc mniej niz dotychczas jesli chcesz schudnac, bedziesz miec poczucie braku sytosci, czuc sie glodna na poczatku ale tak to dziala..

            Świetna rada o ile to poczucie sytości kiedykolwiek się pojawia. Ja mam tak, że jak jestem za długo w ciężkim stresie, to mi się to poczucie sytości wyłącza. Normalnie jest tak, że zjem albo owsiankę z bananem albo dwie kromki chleba, jakieś warzywo do tego, wypiję herbatę i koniec, szlus. Nie jestem w stanie zjeść więcej. Czasem zjem trzecią kromkę, jak poprzedniego dnia zjadłam za mało. Jak śniadanie jest bardzo późno, to zjem tylko jedną albo nawet pół, bo moje śniadanie zawsze jest takiej wielkości, że o 12 znowu jestem głodna, więc podczas spóźnionego śniadania jem odpowiednio mniej,
            w żaden sposób o tym nie myśląc, samo tak wychodzi. Od lat trzymam w ten sposób dokładnie taką samą wagę, bez patrzenia na kalorie, pilnuję tylko porcji warzyw w ciągu dnia i ryb w ciągu tygodnia, reszta sama się układa.
            Ale jak za długo jestem w stresie, to w którymś momencie ten mechanizm się psuje. I zjadam trzecią kromkę i kusi mnie na czwartą. Co gorsza nie jestem głodna dopiero od 12, ale już od 10 ssie mnie w żołądku i nie bardzo mogę się skoncentrować. Co jeszcze gorsza porządny obiad na ciepło też nie pomaga, zaczynam szukać jedzenia. I oczywiście potwornie ciągnie mnie do węglowodanów i tłustego. To jest sprawa przejściowa, ewidentnie hormony stresu w którymś momencie rozwalają resztę systemu, ale zazwyczaj muszę się pilnować przez kilkanaście tygodni, aż stres zniknie, więc do przeżycia.

            Przy czym ja mam to szczęście, że wiem, ile to jest normalna porcja i gdzie mogę manewrować oraz przez lata odkryłam, że jest jedno warzywo, które całkiem nieźle zaspokaja to nieludzkie ssanie. Ale miałam też szczęście że między młodzieńczą wszystkożernością, kiedy duża pizza z pizzy hut była oczywistą porcją na jeden posiłek, a poważnymi stresami, które rozwalają układ hormonalny, miałam całkiem długą fazę spokojnej dorosłości, w której nauczyłam się swojego ciała, potrzeb itd. Jeśli ktoś nie miał takiego szczęścia i np. pochodzi z przemocowej rodziny i jeszcze do tego wkopał się w przemocowy związek, ma trudną, obciążającą pracę, to mógł nigdy nie zaznać tej dorosłej stabilizacji organizmu, gdzie żołądek mówi "ok, już dość". A jak nigdy nie zaznał, to skąd ma wiedzieć, jak to jest normalnie? I że inni odstawiają talerz nie dlatego że są takimi bohaterami, którzy umieją się świetnie kontrolować, tylko dlatego, że już na jedzenie patrzeć nie mogą?

            --
            "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
            • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 15:22
              Ty na stres reagujesz wzmozonym apetytem a ja w stresie nie jem nic. To przyklad ze ludzie sa rozni wlasnie. Ani objadanie sie ani nie jedzenie nie jest dobre, dlatego to wlasnie przyczyne nalezy zlikwidowac czyli zrodlo stresu. Otylosc jest scisle zwiazana ze stanem psychicznym I jesli to nie zostanie naprawione to zadna dieta nie pomoze dlugodystansowo.
              • turzyca Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:33
                >Ty na stres reagujesz wzmozonym apetytem a ja w stresie nie jem nic

                To nie jest apetyt. Apetytu nie mam na nic, jedzenie nie jest smaczne, smaki zlewają się, są przytłumione. Ale głodna, taka głodna do nieszczęśliwości, że aż mi się płakać chce z głodu, to jestem prawie nieustannie.

                >To przyklad ze ludzie sa rozni wlasnie.

                No i dlatego jak się nie jest człowiekiem, który nie miewa popsutego włącznika sytości, lepiej nie radzić, że można opierać się na poczuciu sytości i nie tyć. Bo nie wiesz, czy nie rozmawiasz z kimś, kto ma zaburzenia poczucia sytości, sporo osób ma, na stałe czy okresowo.
                Tak samo jak wtedy gdy nie masz problemów z insuliną i nie wiesz, że zjedzenie jednego jabłka może spowodować, że za 40 minut będzie się tak wściekle głodnym, że mroczki latają przed oczami, ręce się trzęsą i w ogóle organizm się zachowuje, jakby stał w obliczu śmierci głodowej. To samo jabłko jako zwieńczenie posiłku może nie czynić żadnych szkód, jest białko, jest tłuszcz, są węglowodany, ok, trawimy. Ale nie wiesz, czy rozmówca takich problemów nie ma.

                >Otylosc jest scisle zwiazana ze stanem psychicznym I jesli to nie zostanie naprawione to zadna dieta nie pomoze dlugodystansowo.

                No to dlaczego w ogóle radzisz, vo i jak jeść, zamiast od razu polecać psychoterapię?


                >dlatego to wlasnie przyczyne nalezy zlikwidowac czyli zrodlo stresu.

                Jak ostatni raz sprawdzałam, to morderstwa były karalne.

                --
                "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
                • ritual2019 Re: Jestem zdołowana-wieczne odchudzanie 22.01.20, 20:44
                  turzyca napisała:


                  > To nie jest apetyt. Apetytu nie mam na nic, jedzenie nie jest smaczne, smaki zl
                  > ewają się, są przytłumione. Ale głodna, taka głodna do nieszczęśliwości, że aż
                  > mi się płakać chce z głodu, to jestem prawie nieustannie.

                  Aha.

                  > No i dlatego jak się nie jest człowiekiem, który nie miewa popsutego włącznika
                  > sytości, lepiej nie radzić, że można opierać się na poczuciu sytości i nie tyć.

                  Ale jak ma sie popsuty wlacznik to trzeba naprawic go u psychiatry.


                  > Tak samo jak wtedy gdy nie masz problemów z insuliną i nie wiesz, że zjedzenie
                  > jednego jabłka może spowodować, że za 40 minut będzie się tak wściekle głodnym
                  > , że mroczki latają przed oczami, ręce się trzęsą i w ogóle organizm się zachow
                  > uje, jakby stał w obliczu śmierci głodowej.

                  A zjedzenie czego nie powduje u ciebie takich objawow?


                  > No to dlaczego w ogóle radzisz, vo i jak jeść, zamiast od razu polecać psychote
                  > rapię?
                  >
                  Moze dlatego ze nie kazdy jest otyly z powodu zaburzen psychicznych. Sa osoby ktore maja nadwage poprostu nie wynikajaca z tego rodzaju problemow i nie maja objawow jak ty po zjedzeniu jablka.

                  > Jak ostatni raz sprawdzałam, to morderstwa były karalne.
                  >

                  Dlatego tobie radze psychiatre na poczatek.