gaskama
22.01.20, 18:18
Wątek o kopniętym psie przypomnial mi własne doświadczenie sprzed lat. Rodzice kupili ślicznego pieska, sznaucera miniaturkę, taką małą czarną ruchliwą kuleczkę. Odkupili go od rodziny z małymi dziećmi, którym pies się nie sprawdził. Pies stasznie bał się dzieci i starszych ludz z laskami. Jeżyl się, denerwował, chował, szczekał. Po kilku latach poprawiło mu się, poza strachem przed dziećmi. Na spacery zawsze prowadzilismy go na smyczy. Był tak ładnym pieskiem, że czesto male dzieci podchodziły by go pogłaskać. ZAWSZE ostrzegalimy, że prosimy, by go nie dotykać, bo nie wiemy, jak zareaguje. Z czasem polubil nawet dzieci, ale bał się gwałtownych ruchow, wiec obcym nie pozwalaliśmy go dotykać. I raz byłam z ojcem i psem na spacerze podeszła mama z małą dziewczynką. Dziecko chcialo psa pogłaskac, my ostrzegliśmy, że nie wolno. Pani dziumdziajac "taka piekna psinka nie moze byc grozna" podeszla z coreczka do psa. Reszta to byly sekundy. Ojcies pociagnal za smycz, by odciagnac psa, dziewczynka byla szybsza, wyciagnela raczke i .... zostala ugryziona. I tu zaczal sie cyrk. Wyzwiska, placz, straszenie uspieniem. Na szczescie ranka byla niewielka, kobieta kazala pokazac ksiazeczke szczepien (bardzo sluszne i racjonalne) i poszla sobie z haslem, to bedzie mialo konsekwencje. O ile dobrze pamietam, to nie mialo. Nikt nas po sądach nie ciagal. I nie, nie miał kagańca, bo był już z nami kilka lat i ... wydawało się, że jest już ok. I było nam głupio. Ale tak, jak nie da się przewidzieć zachowania 3 latka, tak tez nie zawsze da się przewidzieć zachowanie zwierzaka.