Dodaj do ulubionych

Poczucie odpowiedzialności za swoje dzieci.

22.01.20, 21:07
Na kanwie wątku o piesku i 3-latku.
Taka sytuacja:
Chłopak 10lat w szkole zrzucił innemu plecak. Pech chciał, że w środku były okulary, schowane na czas w-f'u. Okulary pękły centralnie na pół. Nauczycielka wręczyła "sprawcy"okulary i powiedziała, żeby matki między sobą się dogadały...
Matka winowajcy, zaczęła wydzwaniać do nauczycielki, żeby ją "przekonać"
1. Że jej syn nie zrobił tego celowo i że ona nie będzie płacić za naprawę.
2. Że właściciel okularów nie schował ich do etui i że ona nie będzie płacić za naprawę.
3. Że właściciel wcale nie musi nosić tych okularów "On ma wadę?One wyglądają na zerówki!"Albo są jakieś zabawkowe"i że ona nie będzie płacić za naprawę...
4. Że, że, że...
Matka sprawcy, to kobieta majętna. Matka poszkodowanego bida aż piszczy.
Bierzecie odpowiedzialność za swoje dzieci? Czy dzieci to tylko dzieci?

Obserwuj wątek
    • szmytka1 Re: Poczucie odpowiedzialności za swoje dzieci. 22.01.20, 21:39
      Tak odkupuję jak zniszczę i tak np odkupiłam szybę telefonu, blendę meblową, a ostatnio za siebie zbite perfumy, choć sklep poinformował, że nie ma takiego obowiązku, na szczęscie tanie były tongue_out . Na wiosnę będę odkupowała samochod na plac zabaw, chociaż nie jestem pewna, czy to moje dziecię połamało, ale wiele na to wskazuje, że tak. Moja znajoma ma na taką okoliczność wykupione ubezpieczenie i podaje poszkodowanym nr polisy.
    • kotejka Re: Poczucie odpowiedzialności za swoje dzieci. 22.01.20, 21:46
      Hm trudna sprawa. Skoro okulary były w plecaku, to skąd wiadomo, że właśnie od tego upadku się połamały? A nie od niewłaściwego przechowywania? Matki powinny się dogadać jakoś. Kiedyś mojemu synowi polamali okulary w 1 klasie. Powiedziałam matce, że ma mi połowę oddać, bo w sumie i tak chciałam wymieniać. Moi szkód nie robili, choć OC mam. Raz jeden odmówiłam roszczenia mamusi. Jej agresywny syn miał zwyczaj wszczynać awantury i kopnął mojego w zadek z całej siły. Ten nie wytrzymal i wyszarpal go za kaftan. Zwrotu koszulki domagali sie jeszcze przez 2 lata, aż chyba dotarlo, że żadnego zwrotu nie będzie.
      • szmytka1 Re: Poczucie odpowiedzialności za swoje dzieci. 22.01.20, 21:55
        Mój w przedszkolu integracyjnym miał takiego kolegę autystycznego, który go bardzo lubił i miał w zwyczaju mocno mojego przytulac, a że był o głowę większy, to czesto kończyło się deformacją okularów. Byłam tym sfrustrowana ale nie miałam serca prosić o zwrot kosztów, nosiłam je po prostu do optyka do naprawy, ale uczulałam panie przedszkolanki, b y pilnowały chłopców pod kątem tych usciskow.
    • szeera Re: Poczucie odpowiedzialności za swoje dzieci. 22.01.20, 22:03
      A może ktoś wie, tak na serio, jak to jest obecnie od strony prawnej? Bo tak na oko, to wydaje się, że za wypadek tego typu odpowiedzialność cywilną ponosi szkoła, która ma stosowne ubezpieczenie, z którego opłacany jest zakup okularów? W pewnych przypadkach może byłby regres do sprawcy, ale zdaje się, że nie w tym z opisu - w każdym razie to nie byłby już problem dziecka bez okularów, tylko ubezpieczyciela szkoły.
    • ga-ti Re: Poczucie odpowiedzialności za swoje dzieci. 22.01.20, 22:05
      Gdy zrzuciłam koleżanki telefon to buliłam kilka stówek za naprawę. No mogła nie kłaść go na szafce, mogła w torebce trzymać, ale położyła, w sumie miejsce powinno być bezpieczne, wszak to szafka, a nie podłoga.
      Uważam, że nauczycielka nie do końca się wywiązała, fakt, małolat nie ma prawa tknąć cudzego plecaka w celu zrzucenia go (bo czy to był czysty przypadek?), ale dzieciaki były w szkole, pod opieką n-li. Powinna zadzwonić do rodziców obu chłopców albo zaprosić na rozmowę osobistą, wyjaśnić, co się wydarzyło, nakreślić możliwe scenariusze. Opcja weź i się dogadajcie trochę nie fer.
      Nie wiem, czy za całość powinni zapłacić, ale nie powinni unikać odpowiedzialności. Zabrakło rozmowy. Być może obie strony by się dogadały jakoś. Może połowę należało zwrócić? Ale podstawą byłoby wyjaśnienie dokładnych okoliczności (zrzucił przypadkiem, z zamiarem?).
      Mojemu dziecku w czasie przerwy kolega zrzucił okulary z nosa (czymś rzucił, czy zaczepił, w każdym razie w czasie durnych wygłupów) i uszkodził zausznik. I też nauczycielka zostawiła sprawę na zasadzie niech się rodzice dogadają. I tak ja, jako matka poszkodowanego nie znałam do końca sytuacji (znałam z jednej strony), matka drugiego chłopca też znała tylko wersję syna i nie chciała wierzyć w wersję mojego dziecka. Ja się nie domagałam jakoś bardzo zwrotu za naprawę, ale dziecko me nawet czekoladki na przeprosiny się nie doczekało. Trochę słabo.
    • eliszka25 Re: Poczucie odpowiedzialności za swoje dzieci. 23.01.20, 02:28
      Na tego typu przypadki mamy ubezpieczenie. Na szczęście moje dzieci nie wyrządziły nigdy do tej pory żadnych poważniejszych szkód, więc nie musiałam korzystać. Jednak w razie gdyby, jak najbardziej poczuwałabym się do odpowiedzialności. W opisanym przypadku nauczycielka postąpiła głupio. To nie dzieci powinny regulować takie rzeczy, tylko należało zorganizować spotkanie rodziców obu stron w celu wyjaśnienia sytuacji. Próba całkowitego wymigania się od odpowiedzialności matki sprawcy żenująca.
    • andaba Wy serio z tymi ubezpieczeniami? 23.01.20, 10:15
      Macie ubezpieczenie za szkody wyrządzone przez dziecko?
      Zakładając, że dziecko ma wszystko w porządku pod czaszką i ewentualne szkody są przypadkowe i niezawinione?

      Tak z ciekawości - ile takie ubezpieczenie wynosi, to jest takie jak szkolne zbiorowe - 30 zł rocznie?
          • cruella_demon Re: Wy serio z tymi ubezpieczeniami? 23.01.20, 11:16
            Ja to wykupuję w pakiecie (dom, samochód, oc) to nie tyle dotyczy samego dziecka, co szkód wyrządzonych przez domowników i ich zwierzęta. Czyli dziecko coś zbroi, pies podrze kurtkę sąsiadce, ja zaponę zamknąć kran w łazience wink Musiałabym sprawdzić, ale mam coś na szkody wyrządzone do 15 albo 12 tysięcy.

            --
            Co tam uczyć, żyć! Dlatego na Śląsku nikt się nie uczy, po prostu ludzie się rodzą, kopią grób i czekają. A że to trwa to z nudów kopią dalej i taka jest geneza wydobycia węgla.
            (35wcieniu)
          • little_fish Re: Wy serio z tymi ubezpieczeniami? 23.01.20, 11:45
            Okularów akurat pod uwagę nie brałam, ale różne rzeczy zdarzyć się mogą. Zarysowanie samochodu, zbicie szyby sąsiadom czy uszkodzenie czegoś w cudzym ogrodzie. Ten jeden raz, który wykorzystaliśmy, to było właśnie uszkodzenie lusterka w samochodzie.
          • eliszka25 Re: Wy serio z tymi ubezpieczeniami? 23.01.20, 12:30
            Teoretycznie rzadkie, a praktycznie mogą się zdarzyć. Syn sąsiadów rozbił okulary mojemu synowi. Niechcący, po prostu grali w piłkę, tamten kopnął i mój syn przez przypadek dostał w głowę. Zdarza się. Akurat ja nie dociekałam odszkodowania od sprawcy, choć sąsiadka się do mnie zgłosiła. Robimy okulary u fielmanna i tam dzieci chyba do lat 14 mają w pakiecie ubezpieczenie okularów od wszelkich dziecięcych przypadłości, typu zepsucie, czy nawet zgubienie i syn po prostu dostał drugie w salonie. Gdybym nie miała tej opcji, to pewnie dogadalibyśmy się z sąsiadami po połowie, bo w końcu grali obaj.
        • little_fish Re: Poczucie odpowiedzialności za swoje dzieci. 23.01.20, 11:50
          A on zrobił tym plecakiem pierdut na podłogę? Bo w poście jest napisane tylko, że zrzucił. Czyli np wychodzisz do ciasnej szatni i swoim plecakiem zahaczasz inny, wiszący na przepełnionym wieszaku. Plecak spada, zawartość ulega uszkodzeniu. Oczywiście e-matka bez problemu i zastanowienia wyskakuje z kasy i pokrywa szkody. Ale ja w takiej sytuacji nie czułabym się specjalnie winna
    • tol8 Re: Poczucie odpowiedzialności za swoje dzieci. 23.01.20, 10:24
      W sytuacji finansowej jaką opisujesz, oczywiście.
      Chociaż w naszym przypadku udało się łatwo udowodnić, że w czasie zajęć szkolnych, dziecko jest pod opieką nauczycieli i to oni odpowiadają za szkody, wyrządzone przez dziecko.

      --
      W weekendy ematka staje się matką.
    • cruella_demon Re: Poczucie odpowiedzialności za swoje dzieci. 23.01.20, 11:10
      Mam oc.
      Okulary były niezabezpieczone, równie dobrze właściciel mógł je sam nieświadomie rozwalić książkami. Ciekawe jak by to potraktował ubezpieczyciel. Gdybym sama musiała zapłacić, zgodziłabym się zapłacić połowę, bo nie zabezpieczając okularów w etui, właściciel IMO ponosi część winy.
      Zakładam oczywiście, ze to był wypadek, a nie sprawca pierdyknął plecakiem o ścianę przez całą długość sali gimnastycznej.

      --
      Co tam uczyć, żyć! Dlatego na Śląsku nikt się nie uczy, po prostu ludzie się rodzą, kopią grób i czekają. A że to trwa to z nudów kopią dalej i taka jest geneza wydobycia węgla.
      (35wcieniu)
    • kyrelime Re: Poczucie odpowiedzialności za swoje dzieci. 23.01.20, 11:13
      Myślę, że należy zacząć od wyjaśnienia okoliczności. Mojemu dziecku inne dziecko w przedszkolu uszkodziło okulary. Bawili się w kotki i ten drugi kolega pacnął mojego niby na niby, ale że dzieciaczek z tego co syn opowiada o jego zachowaniu ma chyba jakieś kłopoty w zakresie IS nie wymierzył i trafil w okulary. Dla mnie ta okoliczność przemawiała za tym, żeby naprawić okulary samemu i już. Mój syn mając okulary musiałby unikać wszelkiego typu zabaw z dziećmi, żeby ich nie uszkodzić. Co innego, gdyby ktoś złośliwie rzucił plecakiem czy okularami i doprowadził do zniszczenia- domagałabym sie wzięcia odpowiedzialności i tak samo ja wzielabym odpowiedzialność za swoje dziecko. Podobnie gdyby dziecko zrobiło krzywdę psu, choć tej sytuacji sobie nie wyobrażam- mijając psa z automatu trzymam dziecko bliżej siebie z uwagi zarówno na jego bezpieczeństwo jak i ewentualne nieprzewidywalne zachowania. To samo robię, gdy mija nas samochód itd. Gdy dziecko miało okres, że próbowało zaczepiac zwierzęta(ale mial wtedy ok.roku a nie trzech) pilnowalam go również przy naszych zaznajomionych zwierzakach- chodziłam za nim i powstrzymywalam ewentualne zaczepki.
      • pulcino3 Re: Poczucie odpowiedzialności za swoje dzieci. 23.01.20, 16:44
        Twoim tokiem myślenia, każda kolizja, gdzie sprawca z tyłu pakuje się w przedni samochód, kończyłaby się tym ,że poszkodowany sam musi sobie naprawiać tył auta, bo wystarczyło by oświadczenie , że sprawca nie zrobił tego celowo, zagapił się, nie wyhamował. W ogóle, heloł??, Kto komu, komu CELOWO wjeżdża w tył? Nikt. Ale fakt, że sprawca nie zrobił tego celowo nie zwalnia go z odpowiedzialności i musi pokryć koszty, czy się mu podoba, czy nie.
        Niezły western byłby na naszych ulicach, gdyby ematki decydowały o zasadności zadośćuczynienia/naprawienia szkody itp.


        --
        ..............................................................
        Jeśli zrobiłeś błąd, to Cię młodość rozgrzeszy.
          • pulcino3 Re: Poczucie odpowiedzialności za swoje dzieci. 23.01.20, 17:02
            Chyba sobie żartujesz?
            To ty masz wyhamować, choćby się przed Tobą nic nie zaświeciło, że ktoś hamuje, to Ty masz zachować "BEZPIECZNY" odstęp, a tamtemu awaria może się w każdej chwili pojawić - "nie celowo, nieświadomie".
            Ty masz prawko w ogóle? Czy tak sobie tylko teoretyzujemy?

            --
            ...........................................................
            Skąd tyle goryczy, czy wszystko można tłumaczyć nieudaną miłością?
            • cruella_demon Re: Poczucie odpowiedzialności za swoje dzieci. 23.01.20, 17:06
              Ale jeżeli byś wjechała w samochód, który zaparkował w bramie i utrudnił ci wyjazd, to owszem, nie byłabyś winna.
              Z plecakiem mogło być identycznie.

              --
              Co tam uczyć, żyć! Dlatego na Śląsku nikt się nie uczy, po prostu ludzie się rodzą, kopią grób i czekają. A że to trwa to z nudów kopią dalej i taka jest geneza wydobycia węgla.
              (35wcieniu)
              • pulcino3 Re: Poczucie odpowiedzialności za swoje dzieci. 23.01.20, 17:09
                Nie rozumiem?
                Wjeżdżasz w źle zaparkowane auto, bo Ci utrudnił wjazd i nie jesteś winna?
                Nie mów, że masz jakąkolwiek kategorię prawka?:0

                --
                ................................................................
                Uprzejmość tak mało kosztuje, a tak wiele można za nią kupić.
                • cruella_demon Re: Poczucie odpowiedzialności za swoje dzieci. 23.01.20, 17:23
                  Możesz mieć utrudnioną widoczność.
                  Jak ktoś na tobie wymusi pierwszeństwo, to też, ty przywalisz, ale wina jego.


                  --
                  Co tam uczyć, żyć! Dlatego na Śląsku nikt się nie uczy, po prostu ludzie się rodzą, kopią grób i czekają. A że to trwa to z nudów kopią dalej i taka jest geneza wydobycia węgla.
                  (35wcieniu)
          • pulcino3 Re: Poczucie odpowiedzialności za swoje dzieci. 23.01.20, 17:05
            Co lepsze, ten z przodu może gwałtownie zahamować, nagle w pełnosprawnym samochodzie, jak mu piesek, czy dziecko wyskoczy i jak ty się nie wyrobisz z hamowaniem, to sorry winetu , nie zachowanie bezpiecznej odległości...

            --
            ..............................................................
            Jeśli zrobiłeś błąd, to Cię młodość rozgrzeszy.
        • kyrelime Re: Poczucie odpowiedzialności za swoje dzieci. 24.01.20, 00:08
          Mój tok myślenia dotyczył zachowania się małych dzieci, a nie dorosłych kierowców. Co do wjeżdżania komuś w tył auta masz rację, ale to dla mnie offtop. Wracając do dzieci- okoliczności zdarzenia są dla mnie istotne, bo z mojego doświadczenia wynika, że takie szkody najczęściej powstają przy wygłupach i nieuwadze obojga dzieci- czasem trudno jest jednoznacznie wskazać winowajcę, dlatego okoliczności należałoby wyjaśnić przed wysuwaniem roszczeń.
    • baz12 Re: Poczucie odpowiedzialności za swoje dzieci. 23.01.20, 11:40
      Biorę odpowiedzialność i płacę. Moje dziecko kiedyś nadepnęło koleżance od tyłu na but, oderwała się podeszwa. Zapytałam się ile buty kosztowały, mama koleżanki powiedziała, że 50 zł więc tyle jej oddałam, nie dyskutowałam, że już używane czy coś w tym stylu. Sytuacja podobna jak tutaj: nie wiem czy moje dziecko specjalnie nadepnęło koleżance na buta czy przez przypadek, ale wiem, że rodzina koleżanki ledwo wiąże koniec z końcem więc czułam się zobowiązana do zwrotu. W przypadku większych szkód mam OC wykupione przy ubezpieczeniu mieszkania ( jeszcze nie korzystałam).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka