Dodaj do ulubionych

Ciężki temat - rak w rodzinie

24.01.20, 23:24
W rodzinie mojej mamy było dużo przypadków tej choroby. W linii prostej - babcia miała raka piersi, mama zmarła na raka jajnika. Moja rodzina, czyli tata i bracia oraz mój partner chcieliby, żebym zrobiła sobie badania - test ROMA, CA125. I ja to oczywiście rozumiem.
Tylko co ja mam zrobić, jeśli dowiem się, ze np. jestem bardzo obciążona genetycznie lub ze już jestem chora???
Z najmłodszym bratem powiedzieliśmy sobie, ze jeśli kiedyś zachorujemy na raka, to nie będziemy się leczyć.
No chyba, ze byłoby to wykryte w pierwszym początkowym stadium.
Dylemat: robić testy i jakoś zmierzyć się z wynikami, nie robić i powiedzieć rodzinie, ze nie zamierzam a może nie robić a powiedzieć, ze wyniki są w porządku?

--
Like medieval royals with syphilis, she went suddenly mad.
Obserwuj wątek
    • nessy Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 24.01.20, 23:45
      A to nie musiałabyś wypełniać najpierw ankiet do tych testów ? Czytałam o babce, która też miała raka w rodzinie i nie zakwalifikowała się do testów a potem okazało się, że ma raka, który rósł w niej od kilku lat. Tymczasem była bardzo obciążona, ponieważ ze strony ojca i matki, był rak.
      • asqe Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 24.01.20, 23:57
        Bo obecne leczenie jest bardzo bolesne i wyniszczające.
        A rezultaty raczej mało spektakularne.
        Gdyby rak był wykryty w pierwszym stadium wtedy bym się pewnie zdecydowała na leczenie.

        --
        Like medieval royals with syphilis, she went suddenly mad.
        • kkalipso Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 00:11
          To pewnie indywidualna sprawa czy b.bolesne i wyniszczające, zależy od organizmu i podejścia. Na pocieszenie Ci powiem, że mój mąż znosił chemię (można powiedzieć nadal znosi bo ostatnią miał 16 stycznia) całkiem dobrze i doszedł szybciutko do siebie po ciężkiej operacji. Mógł, normalnie funkcjonować, pracować itd. Zobaczymy co będzie dalej, ale jesteśmy na dobrej drodze. Gdyby się poddał to ja nie wiem co by było... Zmień nastawienie.


          --
          https://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/52/23/012b6d09cf.jpg
          • asqe Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 00:17
            Wiele zależy tez od rodzaju nowotworu.
            Raka jajnika leczy się bardzo ciężko.
            Cieszę się, ze Wam dobrze idzie i życzę jak najlepiej na przyszłość.

            --
            Like medieval royals with syphilis, she went suddenly mad.
    • snajper55 Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 00:03
      asqe napisała:

      > W rodzinie mojej mamy było dużo przypadków tej choroby. W linii prostej - babci
      > a miała raka piersi, mama zmarła na raka jajnika. Moja rodzina, czyli tata i br
      > acia oraz mój partner chcieliby, żebym zrobiła sobie badania - test ROMA, CA125
      > . I ja to oczywiście rozumiem.

      A ja nie rozumiem. Co daje wiedza, że jest się genetycznie obciążoną osoba i że ma się większe prawdopodobieństwo zachorowania? Co innego wiedza o chorobie, która umożliwia leczenie. Ale wiedza o większym ryzyku? A po diabła ona komuś???

      S.
      --
      Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
      • asqe Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 00:10
        U mojej mamy raka wykryto w czwartym stadium. Prawdopodobnie gdyby wykryto go w pierwszym to teraz żyłaby i była w remisji. Wiedząc o podwyższonym ryzyku badania wykonuje się częściej niż są zalecane dla ogółu
        Inna sprawa jest, ze mama chodziła do ginekologa co 6 miesięcy, raz do roku robiła USG. A choroba się w niej rozwijała przez wiele lat.

        --
        Like medieval royals with syphilis, she went suddenly mad.
        • snajper55 Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 00:12
          asqe napisała:

          > U mojej mamy raka wykryto w czwartym stadium. Prawdopodobnie gdyby wykryto go w
          > pierwszym to teraz żyłaby i była w remisji. Wiedząc o podwyższonym ryzyku bad
          > ania wykonuje się częściej niż są zalecane dla ogółu
          > Inna sprawa jest, ze mama chodziła do ginekologa co 6 miesięcy, raz do roku rob
          > iła USG. A choroba się w niej rozwijała przez wiele lat.

          OK, masz rację. O tym nie pomyślałem.

          S.
          --
          Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
          • asqe Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 09:24
            Tak naprawdę to nie wiem dlaczego. Nie był jednoznacznie widoczny. Lekarze podejrzewali, ze to „coś” z jelitami albo nerkami.
            Dopiero dzięki przyjaciołom mojego brata, młodemu małżeństwu lekarzy - gastrolog i onkolożka ginekologiczna udało się mamę zdiagnozować. Niestety o wiele za późno.

            --
            Like medieval royals with syphilis, she went suddenly mad.
      • ultimate.strike Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 01:27
        A ja nie rozumiem. Co daje wiedza, że jest się genetycznie obciążoną osoba i że ma się większe prawdopodobieństwo zachorowania? Co innego wiedza o chorobie, która umożliwia leczenie. Ale wiedza o większym ryzyku? A po diabła ona komuś???

        Żeby badać częściej i dokładniej w związku ze zwiększonym ryzykiem.

        --
        Kiltowa Rewolucja! Kilt sobie kup bo to już
      • elenelda Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 21:40
        Moja koleżanka i jej siostra po informacji, że są obciążone genetycznie poddały się operacji usunięcia piersi z rekonstrukcją i usunięcia jajników (żadna z nich nie planuje więcej dzieci). Jedna z nich operację miała na nfz, druga zdecydowała się prywatnie (według niej zrobili jej ładniejsze piersi).
    • mrs.solis Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 00:21
      Moja kolezanka zrobila ten test na BRCA i okazalo sie, ze jest pozytywny. Jej matka i siostra mialy raka piersi. Profilaktycznie w wieku 35 lat usunela obie piersi z jednoczesna rekonstrukcja. Teraz jest w ciazy , ale nie wyklucza usuniecia jajnikow. Jej siostra ciagle badala piersi bardzo sie pilnowala, testy nic nie wykazywaly wkoncu zdecydowala sie je usunac i po badaniu histopatologicznym wykryli komorki rakowe. Druga kolezanka wykryla 3mm guzek w swojej piersi. Lekarze tego nie zignorowali, bo jej matka dosc mlodo zmarla na raka piersi. Oczywiscie po kilku biopsjach wyszlo, ze to jednak rak i ona rowniez zdecydowala sie na usuniecie obu piersi , chociaz lekarze proponowali tylko wyciecie guzka, ktory nie dal jeszcze przerzutow do wezlow chlonnych. Oczywiscie miala od razu zrobiona rekonstrukcje. Chemii nie brala, ale wiem, ze miala tez robione przeswietlenie pluc ,ktore co jakis czas bedzie musiala powtarzac.Na twoim miejscu zrobilabym ten test genetyczny, a pozniej sie zastanawiala co zrobic. Ja jestem zagrozona rakiem jelita i co trzy lata mam kolonoskopie. Moja pani doktor zalecila przebadac sie mojej rodzinie, ale tylko mama to zrobila. Moje rodzenstwo i ojciec to olalo. Co bedzie dalej to zobaczymy. Kiedy czekalam kilka tygodni na wyniki histopatologiczne, to wpadlam w taka depresje, ze na lekach bylam przez nastepne 3 lata. Nie ignoruj tematu tylko dzialaj juz teraz.

      --
      http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
        • mrs.solis Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 02:39
          No chyba, ze tak. Mojego brata tesc, tez mial takie podejscie. Jego brat zmarl na raka jelita, a on ani sie nie badal ani nie poszedl do lekarza jak sie cos zaczelo dziac. Po lekarzach biega teraz, kiedy ma stomie i przerzuty. Jakos braklo mu jaj zeby ignorowac to dalej.

          --
          http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
    • szeera Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 00:36
      To jest temat, jak widać po wątku, gdzie pasuje dużo niezrozumienia i nieporozumień. Twój pierwszy post też wydaje się wskazywać na potrzebę dużo dokładniejszej informacji. Bardzo zachęcam do udania się do poradni genetycznej, gdzie dostaniesz informację jakie badania są w Twoim przypadku zalecane i jakie masz opcje w przypadku wyników świadczących o zwiększonym ryzyku.

      Bardzo odradzam robienie jakichkolwiek badań genetycznych dotyczących zdrowia na własną rękę.
        • szeera Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 01:01
          "Na jaka własna rękę? Poza tym to nie są testy genetyczne. Chyba zle się wyraziłam w poście startowym."

          W wątku pada nazwa BRCA, który to test rzeczywiście prawdopodobnie powinien być rozważony w Twojej sytuacji, to jest test genetyczny.

          "Na własną rękę" czyli bez wcześniejszej i późniejszej konsultacji z lekarzem.
          • asqe Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 01:13
            Mam umówiona wizytę z moim GP za 10 dni i od tego właśnie zacznę. Przy pobieraniu materiału na cytologię rozmawiałam z pielęgniarka o mojej historii rodzinnej i ona stwierdzila, ze lekarz na pewno wyśle mnie na badania. Nie zamierzam nic robić na własna rękę. Zastanawiam się, czy w ogóle poruszać ten temat z lekarzem.

            --
            Like medieval royals with syphilis, she went suddenly mad.
            • szeera Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 01:19
              "Zastanawiam się, czy w ogóle poruszać ten temat z lekarzem"

              Wg mnie zdecydowanie tak. Lekarz albo sam przedstawi Ci dostępne opcje, albo skieruje Cię do specjalisty, który to zrobi. Wtedy będziesz miała czas i możliwość podjęcia decyzji czy przeprowadzasz diagnostykę - wiedząc jakie mogą być następne ktoki.
    • 18lipcowa3 Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 08:55
      moja kolezanka ma wycięte jajniki oraz piersi -plus zrobione nowe, tak samo jej siostra ( na szczęscie zdązyły miec po 2 dzieci )
      jej mama i babcia na to chorowały

      --
      Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
        • azja001 Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 09:33
          Skoro jesteś zdecydowana na leczenie w początkowym stadium to nie widzę sensu nie robienia sobie takich badań. W ten sposób zwiększasz szanse na wcześniejsze wykrycie choroby. Strach ma często wielkie oczy. Powinnaś zrobić te badania
          • aguar Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 21:53
            Okrutna to jest choroba, a także sprowadzanie na świat dzieci, które też będą musiały robić sobie badania, bać się, usuwać narządy.
            Nie mówię, że spełnienie potrzeby macierzyństwa nie jest ważne. Ale czy aż takim kosztem? Może dałoby się inaczej: adopcja, komórka jajowa dawczyni, może w przyszłości będzie możliwa selekcja zarodków i wybranie takich bez wadliwych genów...
    • rycerzowa Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 10:44
      Asqe, ale czy chcesz naprawdę wiedzieć, czy jesteś bardziej narażona na niektóre typy nowotworów,
      czy raczej chodzi ci o to, by ojciec, bracia i partner odczepili się od ciebie?

      Jeśli to drugie, to zrób jak najbardziej owe testy ROMA i CA 125. To jest tylko obliczanie prawdopodobieństwa
      na podstawie markerów, zatem wynik raczej na pewno będzie dobry.
      Pomachaj im tym wynikiem, niech będą spokojni.

      Jeśli zaś chcesz wiedzieć, czy jesteś genetycznie predysponowana do chorób - powiedzmy - kobiecych,
      zbadaj BRCA1 i BRCA2. Najlepiej w klinice w Szczecinie.

      Nie wiem, czy uda się za darmo. Lekarz daje skierowanie, jeśli istnieje większe, niż statystyczne prawdopodobieństwo
      tej aberracji. Samo wystąpienie tych nowotworów w rodzinie nie jest wystarczającym powodem, bo ważne jest kiedy
      mama i babcia na to zachorowały. Jeśli w młodym wieku, to niedobrze, i wtedy dostaniesz skierowanie na badanie,
      ale jeśli np. po 60. roku życia, to uznawane to jest za naturalne.
      Dopytaj jeszcze, czy w rodzinie ojca nie było przypadków raka prostaty przed 50. rokiem życia.
      To ta sama aberracja.

      Teraz pytanie - co zrobić z tą wiedzą.
      Genetyczna skłonność nie oznacza pewności zachorowania, ale tylko większe prawdopodobieństwo.
      Trzeba się po prostu częściej badać.
      Gdzieś wyczytałam, że w USA częściej wykrywa się zaawansowany nowotwór u tych, którzy sprawdzili, że tej aberracji nie mają,
      niż u tych, co mają. Bo ci pierwsi poczuli się fałszywie spokojni.
    • fibi00 Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 11:11
      Ja też jestem w grupie zwiększonego ryzyka-babcia miała raka narządów rodnych (nigdy nie słyszałam gdzie dokładnie był ulokowany guz bo zawsze w rodzinie mówiono że "babcia miała raka na babskich sprawach") a ciocia czyli córka babci zmarła na raka jelita grubego. Niektórzy pytali mnie czy nie chcę zrobić sobie testów żeby sprawdzić czy jestem obciążona rakiem. Nie,nie chcę. Nie wiem ,może jestem w błędzie ale na każdy narząd robi się inne testy,tak? Ja bym musiała robić w kierunku "babskich rzeczy" jak i jelita grubego a czy wiem czy dziad nie zaatakuje innego narządu? Poza tym z tego co czytałam (ale może znów jestem w błędzie) z tym obciążeniem jest tak że np wyjdzie ,tak będę miała raka. Ale nie wiadomo czy on uaktywni się za rok,za 10 czy może wcale bo zdążę umrzeć ze starości lub na całkiem coś innego. Nie chciałabym żyć w ciągłym strachu i czekać na dzień w którym dziad zaatakuje. Druga rzecz jest taka że w rodzinie mojej bratowej, jej wujek porobił sobie testy i wszystko wyszło ok,że nie jest obciążony a i tak zachorował na raka. Ja robię sobie podstawowe badania, cytologię czy USG piersi. Uważam że każdemu już jest jakiś los przypisany i coa być to będzie. Moja babcia miała wykrytego raka w 4 stopniu zaawansowania, miała żyć góra 3 miesiące a przeżyła 5 lat (co jakiś czas pojawiały się jakieś zmiany ale leczenie przynosiło dobre efekty i raczysko trzymano w ryzach) a zmarła po operacji wszczepienia bajpsów. Znam przypadek kiedy to żona ginekologa zachorowała na raka szyjki macicy. Był wykryty w bardzo wczesnym stadium ale niestety zmarła. Tak więc ja nie chcę dać się zwariować. Nie chcę wiedzieć czy jestem obciążona rakiem czy nie. Będę robiła sobie podstawowe badania tak jak to robię do tej pory. Chcę cieszyć się życiem a nie żyć w strachu i wyczekiwać czy dziad zaatakuje jutro ,za rok czy może wcale. Ale ja to ja. Wiadomo, każdy może mieć inne zdanie w tym temacie i nic mi do tego.
    • gaskama Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 11:38
      Moja bardzo dobra koleżanka zmarła na raka piersi w wieku 40 lat. Osierocila 7 i 15 latke. Jej mama umarła na raka jajników i babcią na raka piersi. Jesteś pewnie posiadaczką genu, o którym tak dużo mówiła Angelina Jolie. Rób testy koniecznie. Ja bym zrobiła, w razie konieczności jak Angelina dokonała mastektomii z odtworzeniem piersi. Lekarze powinni pokierować Tobą. Zrób koniecznie, we wczesnej fazie wykryty rak piersi czy jajników są wyleczalne. A może okaże się, że jest wszystko ok.

      --
      "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
    • asfiksja Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 11:57
      BRCA bym zdecydowanie zrobiła, poradnia genetyczna nie gryzie. Weź spokojnie skierowanie na NFZ, terminy są niestety odległe. Jeśli wyjdzie niedobry wynik to masz 2 możliwości - zdecydować się na prewencyjną operację albo poczekać (ew. ciąża, karmienie piersią) i w międzyczasie często się badać. Papier z poradni genetycznej sprawi, że będą ci często zlecać badania, bez niego możesz usłyszeć "paaaani, nie ma potrzeby robić cytologii częściej niż co 3 lata".
      Jeśli nie zrobisz badań genetycznych to masz te możliwości zamknięte, a do tego odczuwasz niepotrzebne nerwy wynikające z niepewności.

      >nie robić i powiedzieć rodzinie, ze nie zamierzam a może nie robić a powiedzieć, ze wyniki są w porządku
      Możesz spokojnie powiedzieć, że nie będziesz rozmawiać o wynikach i koniec, mężczyźni są generalnie tak skonstruowani, że sami się nie domyślą. Matka by pewnie rzuciła okiem na twoją minę po powrocie z poradni i już by wiedziała.
    • dr.amy.farrah.fowler Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 12:03
      No to właśnie badania są od tego, żeby wykryć w początkowym stadium.

      Rozumiem, że robienie sobie często kolonoskopii to nie w kij dmuchał, ale takie USG jest proste, tanie, przyjemne i niekłopotliwe, a pozwala wykryć wiele rzeczy w zarodku.

      --
      – Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...)
      – To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera.
      • asqe Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 12:16
        No właśnie u mojej mamy nic wykryło. Pamietam, ze obie się zastanawialiśmy, jak to możliwe. Rak jajnika w czwartym stadium a USG robione kilka miesięcy wcześniej nic nie pokazało.

        --
        Like medieval royals with syphilis, she went suddenly mad.
    • nenia1 Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 12:29
      asqe napisała:

      > Z najmłodszym bratem powiedzieliśmy sobie, ze jeśli kiedyś zachorujemy na raka,
      > to nie będziemy się leczyć.

      Lęk nie jest dobrym doradcą, a ja odbieram tak twoje posty, jest w nich dużo lęku. Z jednej strony to naturalne, a drugiej może wyrządzić w efekcie więcej szkód niż pożytku. Pamiętaj, że leczenie nowotworów idzie stale do przodu i rak coraz częściej staje się chorobą przewlekłą. Nie zapomnę wywiadu z nieżyjącą już Magdą Prokopowicz, założycielką fundacji rak and roll, miała podobno do ciebie doświadczenia, u niej oboje rodzice zmarli i gdy sama zachorowała, opóźniała swoje leczenie chyba o rok. A rok to ogromnie dużo.
      Pamiętaj, że ty nie jesteś swoją matką a leczenie raka przebiega różnie, nawet w bardzo podobnych przypadkach.
      Raka się bardzo demonizuje, i narosła tu ogromna ilość lęków, strachów i przesadzonych obaw. Oczywiście, tak, rak bywa straszny i bezlitosny, ale przecież nie zawsze, coraz więcej ludzi wychodzi z tej choroby, ludzie z rozpoznanym nowotworem żyją coraz dłużej, więc nie zakładaj z góry, że nie będziesz się leczyć, że nie pójdziesz się zbadać, że to nie ma sensu bo i tak czasem się nie wykryje a jest, rób tyle ile możesz zrobić i nie poddawaj się z góry.
    • hrabina_niczyja Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 12:32
      A po co? Ja mam obciążenie rakiem kości. Testów nie robiłam, a nawet jakby wyszły pozytywne to co? Profilaktycznie bym musiała sobie kości usunąć? Na twoim miejscu też bym nie robiła, ale jedyne co bym robiła to częstsze niż raz w roku badania i tyle.
        • nenia1 Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 12:42
          Zgłoś się do poradni/kliniki onkologicznej, tam ci powiedzą, ja np. dowiedziałam się, że usg piersi zdecydowanie lepiej jak robi radiolog, najlepiej o specjalności onkologicznej, a nie ginekolog. Bo usg to tylko badanie, a po drugiej stronie jest człowiek, który z tego badania musi jeszcze wyczytać co widać, jak sama widzisz u twojej mamy widocznie nie potrafił, bo czasem guz szybko rośnie, ale chyba nie aż tak.
          • asqe Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 12:51
            Tam nie było guza jako takiego.
            Lekarze stwierdzili, ze choroba się rozwijała przez lata całe. A mama USG miała robione nie jedno.
            Dopiero ROMA i tomografia komputerowa pozwoliła mamę zdiagnozować.
            Mama żyła od diagnozy 3,5 roku. Ale jakość tego życie to inny temat.

            --
            Like medieval royals with syphilis, she went suddenly mad.
            • nenia1 Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 13:01
              Rozumiem cię może nawet lepiej niż myślisz, ale mówię to całkowicie serio, nie jesteś swoją mamą, to co ją spotkało, nie oznacza, że spotka ciebie. Skontaktuj się z dobrym specjalistą onkologicznym i porozmawiaj z nim, może w twoim przypadku dostaniesz skierowanie na rezonans, to dobre badanie i bezpieczne, nikt ci nie poda 100% sposobu na wczesne wykrycie raka, tym bardziej, że może on być właściwie w każdej części ciała, niemniej jest jeszcze coś takiego jak prawdopodobieństwo, badają się zwiększasz swoje szanse, i być może w twoim przypadku pomocna byłaby rozmowa z psychonkologiem, przeżyłaś coś bardzo trudno jeśli chodzi o chorobę mamy.
              • asqe Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 13:08
                A to tez prawda. I o tym muszę z lekarzem porozmawiać, bo czasem mi się wydaje, ze smierć mamy (nie tylko sam fakt, ale tez patrzenie na mamę w stanie agonalnym, który trwał godziny, trzymanie za rękę i błaganie jej, zeby już odpuściła i przestała walczyć) spowodowała u mnie lekkie PTSD.
                Dzięki Nenia

                --
                Like medieval royals with syphilis, she went suddenly mad.
        • hrabina_niczyja Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 13:35
          Zapytaj lekarza. Standardowo ja raz w roku robię usg piersi, cytologię i usg narządów rodnych. Ginekolog onkolog, ale dobry wszystko Ci powie. To, że zrobisz testy genetyczne i wyjdzie, że masz obciążenie i tak niczego nie zmieni. Badania badania i badania trzeba będzie i tak profilaktycznie robić.
    • wlazkotnaplot Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 25.01.20, 21:47
      Zbadałabym się. Pilnowałabym i piersi i jajników. Jest jakaś korelacja między jednym a drugim.
      Moja mama jest 16 lat po leczeniu raka szyjki macicy (operacja, radioterapia rak średnio zaawansowany), leczyłabym się.
      Znajdź ginekologa onkologa i trzymaj się jednego lekarza.
    • rycerzowa Re: Ciężki temat - rak w rodzinie 26.01.20, 01:21
      Widzę, że badanie mutacji BRCA1 i BRCA2 traktowane jest jako sprawdzenie, "czy zachoruję na raka, czy nie".
      To nie tak.
      Osoby, u których ta mutacja występuje, mają większe prawdopodobieństwo zachorowania na nowotwory piersi, jajnika, niż średnia dla populacji. Dlatego poleca im się częstszą i dokładniejszą kontrolę stanu zdrowia.

      Jest i inny aspekt tej sprawy.
      Stwierdzono, że u pacjentek z tymi mutacjami prawdopodobieństwo odpowiedzi na chemioterapię prowadzoną w oparciu o związki platyny jest większe. Dlatego warto wiedzieć, czy się je ma, by odpowiednio zaplanować leczenie.
      Słyszałam też, że słynny olaparib, wcześnie zastosowany, u pacjentek z mutacjami BRCA jest niezwykle skuteczny.
      Zatem jeśli nie wiesz, czy taką mutację masz, twoje leczenie może nie być optymalne.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka