Dodaj do ulubionych

Czy zaprosiłybyście taką osobę...

31.01.20, 13:34
... na wesele?
Za kilka miesięcy bierzemy z chłopem ślub. Wesele robimy skromne na niecałe trzydzieści osób - raz ze względów finansowych, dwa - nie mam zamiaru zbierać parę lat kasy ( wesele finansowane w całosci przez nas, odkładaliśmy jakiś czas) żeby zaprosić wujka, z którym na co dzień kontaktu nie utrzymuję, trzy - preferujemy jednak kameralne grono najbliższych bo obydwoje jesteśmy raczej mniej niż bardziej towarzyscy - stanęlo wiec na kilku przyjaciołach z żonami/ mężami i dziećmi, plus jego rodzice, moja matka (ojciec nie żyje), jego siostra( ja nie mam rodzeństwa) , jego dziadkowie (moi nie żyją). Stwierdziłam że w takim razie tez nie zapraszam kuzynów, obupólnie, wolimy pobawic sie w gronie przyjaciół z którymi kontakt mamy czesty i bardzo dobry.
Mam jednak zgryz z jedną kuzynką którą ,,wypadałoby?" zaprosić?
Sytuacja przedstawia sie tak, że z powodów zdrowotnych mojej mamy byłam u niej w rodzinie zastępczej. Mieszkałam u nich z dekadę. Kuzynka ta ma swoje dzieci - jeden z pierwszego zwiazku, urodziła go w wieku hmmm... młodym, potem wyszła za mąż, miała drugiego syna. Ten drugi urodził się z pewnymi przypadłosciami, przez co był całe życie traktowany ,,jak jajko". ten pierwszy z kolei, był przez nia często bity, karany itp... Zupełnie rózne traktowanie. teraz, z powodu kumulacji tych konfliktów, z tego co wiem, bracia nie rozmawiają ze soba, a kuzynka powiedziała starszemu, że sie go wyrzeka... (wiem, bo z tym starszym i jego żoną mam kontakt).
i w tym ja, jakby pomiędzy nimi byłam. Z jednej strony byłam wdzięczna jej i jemu mężowi, że dzięki nim nie wylądowałam w domu dziecka. Ze mnie przygarnęli, a potem gdy urodziłam syna i zostałam z nim sama (a syn urodził sie w cięższym stanie niż ten ,,jej drugi" i troche sie nalatałam po szpitalach, rehabilitacjach itp, dalej sie to ciagnie)ona bardzo dużo mi pomogła, żebym ja mogła podjąć studia dzienne. To prawda.
Z drugiej - w ich domu zawsze czułam sie jednak obca. jednego dnia nazywała mnie ,,swoją córeczką", drugiego ,,jej największym błędem było wzięcie mnie". Jednego ,,jestem piękna, wartosciowa, zasluguję na kogoś wyjątkowego, i mądra jestem" kolejnego ,,jesteś beznajdziejna, zawalata, stylu nie masz, z tą twarzą nic nie zrobisz, za niska, za gruba, a jaka nudna". Wiele dni przez nia przepłakałam, a ja jeszcze bardziej denerwowało i nakręcało, że zamiast walczyć o swoje, ja stoje i beczę.
Gdy urodziłam syna, jednego dnia byłam według niej super matką, drugiego kazała mi go oddać do siebie do rodziny zastepczej ,,bo ja i tak sobie rady nie dam".
Gdy sie wyprowadziłam, stwierdziła, że ,,w końcu w domu przestało jej wszystko ginąć" - wierutna bzdura, nigdy nie ukradłabym jej złotówki, nadto zawsze się jej bałam, ba, to ona ukradła kiedyś przy mnie bluzkę ze sklepu...
Jej mąż to alkoholik, ten młodszy, ,,ciuciany" - został ćpunem ... Koleżanka która mieszka koło nich, mówi, że często są u nich interwencje policji...
Ja zbładziłam w życiu sporo, to prawda. Uwikłałam sie w kilka przemocowych związków. Ona co prawda, zawsze ,,miała nosa do nich" i mówiła, że oni nie są dla mnie. Co było też dla niej wodą na młyn do gadki, jaka to jestem beznadziejna że nie umiem sobie kogoś normalnego znaleźć.
Obecnie mam stałą prace, marnie płatną ale mi odpowiada - blisko, i zawsze kiedy chcę, układam sobie grafik pod syna (wizyty u specjalistów itp.) Narzeczony też z budżetówki, zarabia wiecej ode mnie ale nie miliony, ale na tyle, że na wszystko nam starcza, i jeszcze odłożyć można (nie palimy, nie pijemy).
I teraz... uwaga. Kuzynce sie to też już nie podobało. ten chłop jej... za nudny, nie podoba się. (tak to prawda, on jest bardziej domatorem, milczkiem, woli dobrą książkę, planszówke niz imprezy w klubie.) Wiem to, bo kiedyś mi powiedziała tak...
Wyprowadziłam sie ponad rok temu, ona nie przyszła, ,,bo nie ma czasu". Poprzednie mieszkanie dla niej to było ,,nora" (tak to prawda, było zagrzybione itp, pisałam tu kiedyś o tym, ale dostałam ,,suche", w nowym, głównie ze wzgłedu na młodego, który niestety jest w nocy wentylowany mechanicznie. Za co jestem mega wdzięczna od losu. Prędzje wprowadziłam sie do narzeczonego, który wynajmował mieszkanie w tej samej dzielnicy. teraz mieszkamy w trójkę.
Powiem szczerz,e jak tak myslę, zawsze miałam taka potrzebą akceptacji od niej, typu ,,no kiedyś zbłądziłaś ale teraz wyszłaś na ludzi, jestem z ciebie dumna" ale nie... zawsze będzie źle...
Przepraszam za długi post, ale musiałam sie wyżalić.





--
Lubię placki
Obserwuj wątek
    • lily_evans11 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 13:40
      Jesteś bardzo dzielna, tak ogolnie. O wiele łatwiej narobić sobie w życiu pod górkę niż z tego wyjść, tak więc szacun.
      A ten Twój facet na pewno fajny, dla mnie spokojny czlowiek lepiej rokuje juz w pewnym wieku i do stałego związku niz imprezowicz.
      Nie zapraszalabym kuzynki. Bez przesady z tymi długami wdzięczności do końca życia. Przecież ona od razu zacznie krytykowac Twoja imprezę i wszystko.

      --
      Zginę, jeśli się obejrzę
    • 45rtg Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 13:42
      ponis1990 napisała:

      > ... na wesele?
      > Za kilka miesięcy bierzemy z chłopem ślub. Wesele robimy skromne na niecałe trz
      > ydzieści osób - raz ze względów finansowych, dwa - nie mam zamiaru zbierać parę

      Śluby to głupota, ale jak już, to bym chyba zaprosił. Nawet, jak coś walnie, to i tak będzie wiadomo, że ona tak zawsze, a w końcu trochę razem przeszłyście, jak rozumiem.
        • ponis1990 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:01
          Z tym bez niej... Albo miałabym wrażenie, że ocenia i szuka, czego by sie doczepić, gdyby z kolei miała dobry dzień, to majac w pamięci jej wcześniejsze teksty, przewróciłabym oczami na słodkie słówka... zaś jej mąż alkoholik... inna kwestia... ,,Po" chyba problemów nie bediz,e co najwyzej jak sie gdzies spotkamy - nasz kontakt obecnie jest albo na fb, gdzie komentuje moje posty typu ,,dzień dobry, smacznej kawki kochanie", albo na urodzinach u cioci... bo zarzekłam sie że do niej nie wpadne, dopóki ona mnie nie odiwedzi, bo to zawsze ja chodziłam do niej.

          --
          Lubię placki
          • 45rtg Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:14
            ponis1990 napisała:

            > Z tym bez niej... Albo miałabym wrażenie, że ocenia i szuka, czego by sie docze
            > pić, gdyby z kolei miała dobry dzień, to majac w pamięci jej wcześniejsze tekst
            > y, przewróciłabym oczami na słodkie słówka... zaś jej mąż alkoholik... inna kwe
            > stia... ,,Po" chyba problemów nie bediz,e co najwyzej jak sie gdzies spotkamy -
            > nasz kontakt obecnie jest albo na fb, gdzie komentuje moje posty typu ,,dzień

            Ale to nie o jej focha chodzi ewentualnego, tylko o Twoje ewentualne samopoczucie, że no jest jaka jest, ale jednak mogłam ją była zaprosić.

      • ponis1990 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:04
        Owszem, waham sie ,stąd ten post... jednak czy normalne jest nazywanie mnie złodziejką, gdy nie miała ku temu podstaw?... zawsze uczyłam sie dobrze, pomagałam jej w domu, robiłam lekcje z jej synem, sprzatałam, gotowałam... zawsze było wszystko źle... ,,z daleka jeszcze jakoś wyglądam, z bliska obrzydliwa"... A i tak na koniec powiedziała mi, że to był jej najgorszy bład, że mnie wzięła sad Zawsze sie starałam, bo byłam jej wdzięczna...

        --
        Lubię placki
          • ponis1990 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:16
            Hm, no chyba dalej we mnie to siedzi. Ona. Zawsze chciałam bardzo udowodnić jej, że sie staram dla niej, zawsze chciałam usłyszeć pochwałę, ale zawsze było ,,cos nie tak" gdy ostatnio zaczelo mi sie układać, serio chciałabym usłyszeć od niej, że dobrze robię, że jej rady poszły na marne - to teraz nie zadzwoni już nawet do mojego syna na urodziny, na święta sie nie odezwie, na zaproszenie na kawę - nie chce jej sie albo sie nie zjawi... to nie tak, że ja o ten kontakt nie zabiegam... na komunie do mojego syna nie przyszła, była w pracy.

            --
            Lubię placki
        • aqua48 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 15:55
          Z twoich opowieści wynika, że kuzynka mimo iż być może ma w gruncie rzeczy dobre serce to jednak jest przemocowa. Proponować odebranie Ci dziecka, bo jej zdaniem źle je wychowujesz? Nazywać złodziejką? No nie, nie zapraszałabym jej. Wdzięczność chyba już okazałaś, na wypadek jakiś pytań z jej strony po prostu odpowiesz, że urządzaliście kameralną uroczystość na której było dosłownie kilka osób. I tyle.
      • ponis1990 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:07
        Nie dało sie ,,trzymać daleko" ona z zewnątrz dla innych osób jest rewelacyjna. Dla obcych - wszyscy ją lubią. Dlatego kiedy z moja mamą podziało sie jak sie podziało, poszłam wprost do niej... bo była sympatyczna - jak mówie - z daleka. Wzięła mnie, bo byłam córką jej ukochanego tragicznie zmarłego wujka. Zawsze mam wrażenie że ja denerwowałam swoja osoba - za cicha, za brzydka, za nudna... tak mnie określał,a chciała, bym sie zmieniła, a ja byłam zahukana

        --
        Lubię placki
    • cruella_demon Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 13:59
      Uważam, że masz u niej na tyle duży dług wdzięczności, że powinnaś zaprosić.

      --
      Co tam uczyć, żyć! Dlatego na Śląsku nikt się nie uczy, po prostu ludzie się rodzą, kopią grób i czekają. A że to trwa to z nudów kopią dalej i taka jest geneza wydobycia węgla.
      (35wcieniu)
        • ponis1990 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:32
          Mam to na uwadze dlatego przy obecnym remoncie mieszkania nie poprosiłam nikogo z rodziny, nie ,,podrzucam" im dziecka, nie prosże o pomoc materialna, chcę być samodzielna, bo ona kiedyś podarowała mi łańcuszek w przypływie dobroci na urodziny, a za miesiac sie obraziła na coś, , kazała ,,oddawać jej złoto".

          --
          Lubię placki
        • cruella_demon Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 16:09
          Niemniej jednak pół życia spędziła u ciotki która ją przygarnęła, ciotka nie wygnała jej do pracy jak stała się pełnoletnia tylko umożliwiła skończenie dziennych studiów więc jednak taka zła nie może być.
          Gdyby trafiła do domu dziecka skończyłaby jako menelica na gigancie.

          --
          Co tam uczyć, żyć! Dlatego na Śląsku nikt się nie uczy, po prostu ludzie się rodzą, kopią grób i czekają. A że to trwa to z nudów kopią dalej i taka jest geneza wydobycia węgla.
          (35wcieniu)
            • lily_evans11 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 16:25
              Pytanie, czy pomagamy, żeby plawic się w czyjejś wdzięczności, czy żeby ktoś eyszedl na prostą.
              Ciotka traktowała dziewczynę przemocowo, dokładnie właśnie jak w menelskim domu i wykorzystywała, że ta nie ma się gdzie podziac. No i za darmo się nią nie opiekowała...

              --
              Zginę, jeśli się obejrzę
              • ponis1990 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 18:27
                Nie wygoniła do pracy, bo tak czy tak miałam kasę - za kontynuacje nauki, plus dodatki, plus ta renta. przy tak chorowitym dziecku ciężko byłoby mi wtedy utrzymać etat. tak, to, że siedziała mi przy nim wtedy, bardzo doceniam.

                --
                Lubię placki
    • sabina211 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:01
      Ja bym zaprosiła. Z pewnością nie była to idealna kandydatka na matkę zastępczą, ale jednak z tego co piszesz uchroniła Cię przed większymi traumami niż te, których ostatecznie doznałaś i nieraz w trudnych momentach pomogła, kiedy nie było innych chętnych.
    • ilo16338 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:12
      Nie nie i jeszcze raz nie. Nie zaprosilabym jej nigdy w życiu. Mało tego, ograniczylabym z nią kontakty do minimum, bądź zerwała. Ta kobieta jest toksyczna, ryła Ci głowę wiele lat. I to z nią jest problem, nie z Tobą. Po co Ci taki ktoś blisko siebie? Skup się na sobie, na swojej rodzinie.
    • iwles Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:13

      Nie, nie zaprosiłabym.
      To Twój dzień, masz być szczęśliwa, i powinnaś mieć przy sobie ludzi życzliwych, a nie złośliwych, przez których tylko nerwy i stres.
      I żadnych wyrzutów sumienia nie miej.




      --
      Paweł

      Moje dziecko powiedziałosmile
    • dopytajka Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:15
      Dziękuję za ten wątek. Jest doskonałym argumentem dla wszystkich, którzy mają jakiekolwiek wątpliwości, czy przygarniać obce dzieci czy nie. NIE! NIE! NIE! Zawsze będą niewdzięczne, czujące się "nie u siebie", roszczeniowe, w skrócie: jak Ty. Bardzo żałuję, że zarówno Ty, jak i inni narzekający w podobnej sytuacji, nie wylądowali jednak w domu dziecka i zaznali na własnej skórze tego "czucia się jak nie u siebie". Szkoda słów. Nie zapraszaj tej kobiety, niech błąd, który rzeczywiście popełniła przygarniając Cię, szybko jej się ulotni z pamięci. OJP to zwierzęta ze schroniska są bardziej wdzięczne za adopcje niż ludzie.
      • ponis1990 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:19
        Roszczeniowe? Bo nie chciałam wysłuchiwać wiecznych tyrad, znosić bicia, bo sie starałam? Gdzie ta roszczeniowość? Nie chciałam od niej nigdy złotówki... tylko uczucia, których mi brakowało bo tata zmarł a matka była chora... A nie czułam sie jak u siebie, bo jej maz mi powiedział wprost gdy miałam 20 lat - wynieś sie już, chcę być tylko z własnym synem w końcu. Tamtego jej pierwszego też traktował gorzej.

        --
        Lubię placki
      • ponis1990 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:25
        I jeszcze jedno. Waham sie właśnie dlatego, że mam wrażenie, że odkąd poukładałam sie jakoś, chcę ten kontakt z nia utrzymywać, to - ona nie ma czasu, a costam, a cośtam... to juz tak z trzy lata... za nudna jestem jej ja i mój chlop.. też tak powiedizała... przecież nie umiem ,,,być ciekawsza" co jeszcze mam zrobić? Zaprosiłam na kawe na święta żeby poznać ja i rodziców narzeczonego - nie przyszli. Zaprosiłam na kawę - nie przyszła, za to dzień prędzej balowała do rana w ... knajpie naprzeciw mojego bloku... Ja naprawdę chciałabym naprawić nasze relacje... Na komunie syna z pracy ise nie zwolniła... ok ,rozumiem, choc zaproszenia dawałam parę miesiecy przed. Przyszedł jej mąż i syn, zwinęli sie predko, ,,bo nie było alkoholu" - a alkoholu nie podałam, bo ten młodszy syn przez ćpanie cierpi na padaczke alkoholową... stad moja decyzja o braku alko.

        --
        Lubię placki
      • hanusinamama Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:28
        Tak bo powinna po nogach całować ze ja przygarneli...sorry robisz to nie po to aby zyskać wdziecznego całe zycie cżłowieka ale aby pomóc, zając sie kim. Rozumiem ze przed rodzicami tez trzeba padać na twarz i walić głową w podłoge z wdzięczności??
        Jak ktos ma podejscie|: wezme sobie dziecko/p[sa będzie mi wierne i wdzieczne...to do psychiatry sie nadaje. Nie powinien dostać ani dziecka ani psa...

        --
        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
      • arwena_11 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:30
        A czym niby się różnił ten dom od domu dzicka? Dostawali na nią kasę, więc za darmo nie była. Mieli darmowa pomoc do dzieci, korepetutora. A dodatkowo zafundowali jej przemoc psychiczna.. no cud miód po prostu. Mieszkanie z alkoholikiem to tez z pewnoscia jest marzenie kazdego dziecka
      • gala007 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:40
        dopytajka napisała:

        > Dziękuję za ten wątek. Jest doskonałym argumentem dla wszystkich, którzy mają j
        > akiekolwiek wątpliwości, czy przygarniać obce dzieci czy nie. NIE! NIE! NIE! Za
        > wsze będą niewdzięczne, czujące się "nie u siebie", roszczeniowe, w skrócie: ja
        > k Ty. Bardzo żałuję, że zarówno Ty, jak i inni narzekający w podobnej sytuacji,
        > nie wylądowali jednak w domu dziecka i zaznali na własnej skórze tego "czucia
        > się jak nie u siebie". Szkoda słów. Nie zapraszaj tej kobiety, niech błąd, któr
        > y rzeczywiście popełniła przygarniając Cię, szybko jej się ulotni z pamięci. OJ
        > P to zwierzęta ze schroniska są bardziej wdzięczne za adopcje niż ludzie.


        OJP 100 razy lepiej trafić do domu dziecka niż do ciebie
      • pade Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:25
        A co to ma wspólnego z klasą?
        Zapraszanie swojego dręczyciela na własny ślub, jest brakiem szacunku do siebie, a nie zachowaniem z klasą.

        --
        "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
    • nenia1 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:18
      Nie zaprosiłabym jej. Jestem na ogół wyrozumiałą osobą, ale tutaj widzę niezrównoważoną psychicznie osobę, która po prostu wyżywała się na słabszych i zależnych od niej dzieciach. Nie radziło sobie z frustracją i złością i rozładowywała ją na tobie i starszym synu. Podejrzewam, że część twoich wyborów, błędnych decyzji wzięła się właśnie z tego, bo zaniżyła twoje poczucie wartości waląc w ciebie jak w bęben. Pewnie, oczywiście, pomogła ci, ale to nie znaczy, że nie zrobiła czegoś bardzo złego, autentycznie wkurzyłam się na nią, jak tak można mówić do innego człowieka, było, minęło, nic jej nie jesteś winna, zacznij sobie układać życie od nowa, jak to podobno mówił Napoleon "moja rodzina zaczyna się ode mnie".
      • ponis1990 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:29
        Czemu nie byłam łatwa? To tak z ciekawości juz pytam. Zawsze chciałam jej sie przyporządkowac, z wdzięczności ale i charakteru- jestem uległa raczej. Byłam jej za uległa, za wrażliwa, za nudna. Robiłam co kazała, uczyłam sie na świadectwa z paskiem. Nie balowałam z koleżankami bo mi nie pozwalał,a siedziałam w domu z książką - to jej się nie podobało bo zbyt mało otwarta byłam. Bałam sie jej. Jak miałam osiemnastke to tak, prawda - odwaliło mi - związałam sie z przemocowcem bo powiedzial, że kocha i jestem ładna... teraz widzę że to bład ale wtedy tak pragnełam by mi ktos to powiedział a wbiłam sobie do głowy że jestem i tak zbyt beznadziejna na kogokowiek innego.

        --
        Lubię placki
    • mayaalex Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:33
      Mialas 12 lat jak z nimi zamieszkalas, nie bylas dorosla, ona byla i jako osoba dorosla zdecydowala, ze moze sie Toba zajac. Na komunie syna nie przyszla. Przemocowa i niezrownowazona. Kurcze, wszystko mi mowi zeby nie zapraszac ale naprawde nie wiem, jak to zrobic zebys sie potem nie czula z tym zle. A znowu jak zaprosisz to tez niedobrze sad Wspolczuje Ci dylematu, wiem ze nie pomoglam ale chociaz chcialam Ci napisac ze widac ze jestes ogarnieta zyciowo i dobrze sobie radzisz z wszystkim. Wiecej wiary w siebie i pieknego slubu Ci zycze!
      • ponis1990 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:41
        Dziękuję. Na osiemnastkę nie pozwoliła mi zaprosić nawet jednej koleżanki, zaprosiła za to ciotkę której sama nie lubi bo ja obgaduje - ale za to ciotka ma kasę. Na chrzestnych nie pozwoliła mi wziąc kolezanki tylko kogoś z rodziny, ,,bo nie wypada". Chrzciny tez przepłakane, mieszkanie 37 m, tylko chrzestni, oni i ja, ona drąca sie z kuchni tak że wszyscy słyszeli ,, k*rwa chciałaś dziecko to masz, zajmuj sie nimi teraz" za chrzciny placiłam ja, za towar w sensie - na lokal mi nie pozwoliła bo to ,,zbedne fanaberie". W sumie spanie z dzieckiem w szpitalu to według niej też fanaberie - syn bardzo czesto był hospitalizowany, według niej spałam z nim bo nie chciało mi sie w domu pomagać to sie z nim poszłam położyc... z niemowlakiem... bo za jej czasów to dzieci leżały w szpitalach same

        --
        Lubię placki
        • lily_evans11 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:47
          Ale wiesz, że na weselu tez ryzykujesz te k...rwowania i wrzaski? Przy gosciach, przy teściach, którzy jak mniemam są normalni.
          To, że się w ogóle zastanawiasz, czy zaprosić taka parę zje...ów, świadczy tylko o tym, jak strasznie zryli Ci psychikę.

          --
          Zginę, jeśli się obejrzę
        • bergamotka77 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 19:38
          No to dlaczego się nie wprowadziłas po tej 18-tce? Bo zaciazylas i pomocy do dziecka panieńskiego by nie było? Tuy jak piszesz też byłaś gagatkiem więc średnio wierzę w te opowieść. Jak by było tak źle to mieszkalsbys u niej gora do osiemnastu lat.

          --
          bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

          morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
          • nenia1 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 19:45
            bergamotka77 napisała:

            > No to dlaczego się nie wprowadziłas po tej 18-tce?

            Bo 18 latek to ciągle bardzo młody człowiek, bez pomocy rodziców i bez pieniędzy nie jest wcale tak łatwo po prostu się wyprowadzić i samodzielnie żyć.
            • bergamotka77 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 19:52
              Podobno pieniadze miala w tym rentę po ojcu. Sa akademiki itd. Można pracować. Po prostu zaszla i musiała wisiec na swojej opiekunce. Zamiast się wyprowadzić to jeszcze dziecko przyniosła. Serio ta historia ma drugie dno. Ciekawa jestem jaka byłaby wersja kuzynki, choc nia nie byla bo to jakaś piąta woda po kisielu. Kuzynka to córka rodzeństwa rodziców.

              --
              bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

              morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
              • arwena_11 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 19:56
                A może ta kuzynka, namawiała autorkę na zostanie? Obiecywała jej cuda wianki? Bo wiesz, jakby autorka odeszła - to nie dość, że kuzynka straciłaby kasę z renty, to również odpadłaby kasa za rodzinę zastępczą.
                Myślisz, że ta kuzynka to tak bezinteresownie?
                  • ponis1990 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 21:10
                    Taaa, zamilkłam. Naaa pewno big_grin Tak było tak, że wróciłam z ciążą. Od tego mojego ukochanego, co też i pisałam. Pisałam też niejednokrotnie, że jestem jej za to megawdzieczna - stąd moje dylematy. Ona mi pomagała z dzieckiem, ja oddawałam jej cała rentę, pomoc z ops, dodatki na dziecko - uważam że słusznie, w ońcu zzeralam tam prąd itd. Obiecała że mi pomoże, pomogła. Chyba nie czytasz też że najbardziej boli mnie to że jak teraz wyszłam na prostą i nie chcę od niej nic materialnego itp. to ona już mna się nie interesuje

                    --
                    Lubię placki
            • bergamotka77 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 19:57
              Bez przesady na Zachodzie wiele osób w tym wieku mieszka samodzielnie. Mam syna w tym wieku i znajac go, gdyby byl tak traktowany to po 18 -tce zamknalby za sobą drzwi.

              --
              bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

              morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
              • nenia1 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 20:01
                bergamotka77 napisała:

                > Bez przesady na Zachodzie wiele osób w tym wieku mieszka samodzielnie.

                Ale nie jesteśmy na Zachodzie

                Mam syna
                > w tym wieku i znajac go, gdyby byl tak traktowany to po 18 -tce zamknalby za s
                > obą drzwi.
                >

                Bergamotka, to już nudne, wiadomo, że twoje dzieci są najwspanialsze na świecie...
                Tylko czy ojciec mu się powiesił jak miał 10 lat, a matka choruje na schizofrenię?
                • bergamotka77 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 20:06
                  Nie, ale on jest twardy i dumny. I owszem jesteśmy na Zachodzie bo ja nie czuje się jak na Wschodzie. Ja też bym się wprowadziła jak najszybciej a nie dzieciaka sobie zrobiła w takiej sytuacji. A kuzynka ja przyjęła z inwentarzem a nie pokazala faka i zrobiła wszystko żeby mogła studiować.

                  --
                  bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

                  morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
                  • nenia1 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 20:12
                    bergamotka77 napisała:

                    > Nie, ale on jest twardy i dumny. I owszem jesteśmy na Zachodzie bo ja nie czuje
                    > się jak na Wschodzie. Ja też bym się wprowadziła jak najszybciej a nie dziecia
                    > ka sobie zrobiła w takiej sytuacji.

                    o rany bergamotka idź ty do jakiegoś specjalisty bo cierpisz na mocną odmianę narcyzmu.
                    Ten wątek nie jest o tobie i twoich twardych i dumnych dzieciach, więc z łaski swojej nie przekierowuj go znowu na siebie.
                    • bergamotka77 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 20:16
                      To ty przekierowujesz. Ja podałam przykład mojego 18-latka bo takiego znam najlepiej. Osoba w tym wieku to nie dziecko już.

                      --
                      bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

                      morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
                      • ferra Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 02.02.20, 15:13
                        Wg psychologów 18-latek to jak najbardziej dziecko - poniewaz pewne procesy neurologiczne trwaja spokojnie do 23 lat , nawet dłużej - stąd wielu mlodzych ludzi zachwuje sie bardzo niedojrzale . Tylko wg prawa - owszem -jest traktowany jak dorosły.
                        Dziwi mnie, że masz takie braki w świadomości.
            • bergamotka77 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 20:07
              Napisałam. Wyprlwadziiabym się jak najszybciej bo bylam zawsze zdolna, odpowiedzialna i rozsądna.

              --
              bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

              morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
              • agonyaunt Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 20:17
                >Wyprlwadziiabym się jak najszybciej bo bylam zawsze zdolna, odpowiedzialna i rozsądna.

                O ematko, to jest LOL roku big_grinbig_grinbig_grin

                Dziewczyno, gdybyś żyła chaosie, to nie miałabyś zielonego pojęcia że jesteś zdolna, odpowiedzialna i rozsądna, bo otoczenie dość skutecznie by cię przekonało, że jesteś nic nie wartym śmieciem.
                • bergamotka77 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 20:24
                  Niekoniecznie. Sa osoby które mają w sobie siłę i dają radę. Ponis zrobiła najgłupsza rzecz pod słońcem.

                  --
                  bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

                  morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
                • bergamotka77 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 20:27
                  Jaki chaos? Miała zastępczy dom i ze kiedyś gdy kuzynka coś niemilego o wyglądzie powiedziała? Podejrzewam że trzy czwarte ematek miało gorsze jazdy ze swoimi matkami z tego co pisały.

                  --
                  bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

                  morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
                  • gala007 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 20:33
                    bergamotka77 napisała:

                    > Jaki chaos?

                    Umiesz sobie wyobrazić śmierć ojca i chorobę psychiczną matki? Jak umiesz to to jest właśnie chaos.

                    A tak na serio to nie wierzę że jesteś prawdziwa. A trollować w taki podły sposób to trzeba mieć mocne nerwy i nie bać się karmy. Które województwo zaczęło teraz ferie?
              • ninanos Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 20:39
                Bo ciebie ani twojego dziecka nikt nie złamał, a tą dziewczynę kilkakrotnie złamał los, wtedy kiedy była najbardziej bezbronna.
                Samobójcza śmierć ojca, chora psychicznie matka i to są wszystko przeżycia 12 letniego dziecka, to dziecko idąc już pod opiekę kuzynki miała zapewne głęboka traumę i pomimo być może najszczerszej chęci kuzynki ta nie potrafiła jej dać stabilizacji i spokojnego domu. Jej potrzebna była opieka psychologiczna i wyrozumiały, spokojny opiekun, a życie kuzynki tez różami usłane nie było.
                I pewnie, że taka dziewczyna będzie szukać akceptacji i miłości, źle trafiła, zrobiła błąd, ciężko ją oceniać, bo dziewczyna dostała fatalne karty od losu, które złamałyby niejednego. Ona i tak wyszła obronną ręką, studia przy pomocy kuzynki skończyła, znalazła dobrego partnera, ułożyła sobie życie. Wygrała, znaczy że jest silna i odpowiedzialna, być może silniejsza niż ty byłaś kiedykolwiek.
                • bergamotka77 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 20:49
                  Kuzynka jej jednak pomogła gdy wszyscy inni się wypieli wiec bym jej nie demonizowala. Ponis jakos milczy o swoich wyczynach a po kuzynce jedzie. Też nie wiecie co byście zrobiły na miejscu kuzynki. Ja mając bardzo problemowe zastępcze dziecko w wieku 18 lat pewnie pokazałabym mu drzwi. Kuzynka tego nie zrobiła.

                  --
                  bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

                  morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
    • purchawka2017 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:37
      Ja bym zaprosiła odcinając się emcojonalnie od tego jaka jest.
      Moze nie przyjdzie?
      Jest jaka jest , było co było ale jednak pomogła ci w życiu w najbardziej podstawowych sprawach - zapewne jej równiez nie było z tobą łatwo? Czułaś się obco bo byłaś obca. Być moze wymaganie od niej by była dla ciebie jak matka - to za dużo. Nie każdy to potrafi.
      Piszesz o przykrych słowach i sytuacjach - w rodzinach biologicznych też się takie zdarzają, w każdych ktoś coś komus powie albo bije alboe jest nie taki tylko owaki.Ludzie mają zale do rodziców o najdziwniejsze rzeczy i zachowania i żyją i jakoś się znoszą.
        • purchawka2017 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 14:48
          Czasami tak , to zależy od wrażliwości i zapiekłości w gniewie. Moja matka jest koszmarna, ma straszny charakter, przebywanie w jej towarszystwie dłużej niż godzinę przyprawia mnie o ciężki szlag, mam zryty beret i zatrute życie więc wizytuję ja dwa razy w roku w święta po godzinie.
          Ale na ślub bym ją zparosiła bo jednak mi jej żal, byłaby bardzo zraniona , gdyby własne dziecko jej na ślub nie zaprosiło. Myślę, że chciała być dobra matką, starała się a wyszło jak wyszło.
          Ciekawe jak nas ocenią nasze dzieci, nasze charktery, nasze słabe chwile i słabe nerwy?
          Chyba, ze ematka takowych nie miewa.
            • nenia1 Re: Czy zaprosiłybyście taką osobę... 31.01.20, 15:15
              purchawka2017 napisała:

              > Ale ja mówię za sibie, ja bym zparosiła bo pewnie potrafiłabym się zdystansować
              > emocjonalnie.

              Wybacz, ty się nie dystansujesz emocjonalnie ale ulegasz stereotypom, coś na zasadzie "matka to zawsze matka" nieważne co robi.
              Przykro mi bardzo, ale jest różnica między tym, że rodzic się czasem zdenerwuje, czasem coś zrobi nie tak, nikt nie jest ideałem, ale tu była psychiczna przemoc i brak uczuć do dziecka, które niczego więcej nie chciało, tylko że je ktoś akceptował, wspierał, może choć trochę pokochał, zamiast tego dostawała głównie garść poniżających wyzwisk i wbijanie w poczucie winy. Każdy człowiek potrzebuje miłości, a co dopiero 12 letnie dziecko, a potem dziewczynka, które zaczęła dojrzewać i w takim okresie słyszała, że do niczego się nie nadaje i jest brzydka.