Dodaj do ulubionych

Co byście zrobiły na moim miejscu?

02.02.20, 10:46
Po ślubie jestem 24 lata. Przez cały ten czas moja teściowa okazuje mi niechęć. Nie jest to żadna agresja słowna czy coś w tym stylu ale np. nigdy nie złożyła mi życzeń urodzinowych, nie dzwoni, nie szuka kontaktu, jak urodziłam dzieci to nie dzwoniła nigdy do mnie tylko do mojego męża itp.
W sumie pierdoły ale takie dość przykre. Na początku ja starałam się, kupowałam prezenty na urodziny ale nie było żadnego odzewu z jej strony, teścia i wogóle rodziny z tamtej strony. Jakbym nie istniała.
Zawsze byłam tą, która zabrała jej syneczka, bez którego do dziś żyć nie może.
Dodam ,że jest całkowicie samodzielna, samowystarczalna, jeździ na wycieczki- no nie jest to babcia wymagająca opieki na codzień.
Dla mnie ta sytuacja jest przykra ale odpuściłam sobie ze 20 lat temu. Nie dzwonię w urodziny, nie chodzę tam, zresztą nie zaprasza mnie. Po prostu pogodziłam się z sytuacją i nie dążę do kontaktu.
No i mój mąż, z lekka uzależniony od mamusi co i rusz nalega, żebym tam z nim poszła- na kawę, na urodziny itp. żebym pierwsza wyciągnęła rękę ku normalizacji stosunków. A ja nie chcę, no bo dlaczego ja?
Drażni mnie ta sytuacja, mąż nie może tego przeboleć i za każdym razem dochodzi między nami na tym tle do kłótni.
Kto ma rację w tej sytuacji?


--
https://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif
Obserwuj wątek
    • szmytka1 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 10:50
      Yyyy nie mam pojecia kiedy sa urodziny tesciowej a tesciowa kiedy moje. Przez kilkanascie lat byla u mnie ze 4 x max, a w obecnym mieszkaniu ani razu jeszcze. Ja u niej bywam kurtuazyjnie ze 4 x w roku. Wszystkim pasuje taki uklad a tu sie dowiadujeb ze byc moze okazujemy sobie niechec wink
        • arwena_11 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 11:09
          Co oznacza jedyna osoba w rodzinie? Mąż ma brata czy siostrę i ich połówki są traktowane inaczej? Czy jest jedynakiem A teściowa celebryci imieniny czy urodziny męża, syna, swoje.
          Qrcze o tym kiedy teściowa ma.urodziny dowiedziałam się że 13 lat po ślubie. O imieninach nigdy nie pamiętam. Znaczy jak mąż przypomni i jesteśmy na miejscu to czasami nawet pójdę. Teściowa kontaktuje się że swoim synem. On z nią. Ja właściwie nie dzwonię bo nie mam takiej potrzeby. To układ idealny jak dla mnie.
            • pade Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 12:17
              Mąż ma problem, ale ze sobą. Ponieważ brakuje mu odwagi by powiedzieć matce "przestań ignorować moją żonę", albo chociaż zapytać, dlaczego tak się zachowuje, woli czepiać się Ciebie. To jest po prostu łatwiejsze niż wejście w konfrontację z matką.
              Co bym zrobiła?
              Nie wyciągnęłabym pierwsza ręki, ale powiedziałabym mężowi tak: jeśli chcesz, żebym chodziła z Tobą na kawki do mamy, załatw sprawę tak, bym nie była już więcej ignorowana.

              --
              "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
            • szmytka1 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 18:10
              zwyczajnie cię nie lubi i już, nie ma obowiązku lubic wszystkich, być w zażyłych stosunkach, nawet na linii tesciowa - synowa. NIe lubię, nie utrzymuję kontaktu i jest ok. NIe ubliża ci, nie nastawia syna przeciw tobie. Co za rożnica czy dzowni, czy nie dzwoni. Ty rownież mozesz nei dzwonić a z mezem czasem wpaść na tę kawę jak jemu zależy, w imię dobrych stosunkow z mężem, a nie z teściową wink Nic ci chyba tam do kawy nie dosypie? Wypijesz, posiedzisz, popatrzysz jak mamunia dopieszcza synunia i po godzinie sie zwijacie i tyle. Komfortowa sytuacja jak dla mnie byc poza układami w rodzinie męza.
        • szmytka1 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 18:32
          przynajmniej dudy nie zawraca i nie ma wymyslania, co by tu powiedzieć. Ja do swojej nic nie mam. W nic mi się nie wpiernicza, nie muszę się na nic wysilać, ona też nie, no układ wprost idealny. Zadnych długów wdzięczności, żadnych uraz, żadnego uwikłania, niuansów, żali itd.
    • pola84 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 10:57
      Zdecydowanie Ty. To nie od Ciebie wyszedł problem, nie do Ciebie więc należy rozwiązanie go. Przy okazji, nie zadzwonienie po porodzie to nie są dla mnie żadne duperele. To jest pasywna agresja i bym zdecydowanie odcięła kontakty. Pamiętaj jedynie, że teściowa nie będzie młodsza, a więc już teraz warto z mężem ustalić plan B, żeby nie przyszło mu do głowy sprowadzenie mamy do waszego domu, żebyś Ty się nią zajmowała.
    • fitfood1664 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 10:59
      Miałam podobnie. Jeździłam i udawałam, z tym że moja teściowa ładnie też potrafiła udawać, że wszystko ok.
      Wyjście jakie widzę, to powiedz, że nie pójdziesz bo nie czujesz się zaproszona bo de facto nikt cię nie zaprosił. Niech się synalek głowi jak zrobić, żeby mamuśka do ciebie zadzwoniła i zaprosiła osobiscie. Już to widzę, jak dzwoni big_grin Nie zadzwoni, masz wymówkę.
    • thea19 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 10:59
      olać. moja teściowa, narcystyczna histeryczka, jest podobna ale do tego ma wybuchy wściekłości, bo zła synowa zawsze krzyżuje jej plany. Ostatnio synowa zachorowała na ospę akurat w dzień kiedy syn z wnuczkiem mieli do niej przyjechać. Swoje wybuchy kieruje do syna bo synowa ma ją w dupie i z nią praktycznie nie rozmawia, widujemy się 3 razy w roku na urodzinach moich dzieci i raz na święta u jej brata, który dla równowagi jest świętym człowiekiem. Na temat swój i mojej rodziny wysłuchałam od niej i jej córki całą litanię obrzydliwości. Moje urodziny kojarzy z grubsza czyli nigdy w ten dzień, kiedy jej mam.
    • ira_08 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 11:00
      Ja bym się cieszyła, masz powód, żeby do niej nie chodzić i sobie nią głowy nie zawracać - to nie twoja matka, nie masz z nią więzi, nic w tym przykrego nie widzę, jeśli nie ma jawnej wrogości, obmawiania cię, poniżania. Ciężko Ci coś doradzić, bo 24 lata to jednak sporo czasu dla męża, żeby się przyzwyczaić, że żona z mamusią się nie lubią. IMO Ty masz rację.
      • pani07 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 11:04
        Mnie w sumie tej sprawie dziwi jedno: JAK mąż mógł zgadzać się na takie zachowanie swojej matki wobec Ciebie, a teraz oczekiwać, że "nic się nie stało, bądźmy razem". Tyle że od Ciebie, nawet jak masz rację, zależy, czy chcesz do tej teściowej iść- czy chcesz "się poświęcić" czy nie itd.
    • tryggia Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 11:03
      Moja teściowa też nie składa mi życzeń, za to dostaje spazmów, jeśli jej nie złoży się do południa. Na początku byłam zdziwiona, potem oburzona, potem spokojna. Składam życzenia, bo jestem kulturalna, ale w dowolnej porze. I nigdy nie składam z okazji dnia matki.

      --
      Hope
    • zuzi.1 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 11:07
      Na twoim miejscu powiedzialabym mężowi dobitnie, żeby dał sobie spokój z nagabywaniem. A jego rodzinę uznalabym za nieistniejacą- dla mnie. Rację masz Ty. Z takimi ludźmi nie utrzymuje się zwyczajnie kontaktu. I koniec. To oni, na początku waszej znajomości wyznaczyli ten stan waszych relacji, Ty nigdy nie miałaś i nie masz na to wpływu. Zwyczajnie przyjelas to do wiadomości. A mężowi zapowiedź, że jeszcze jedna kłótnia z powodu jego rodziny i niech szuka szczęścia w innym związku. Doradzam konsekwentne, stanowcze i ostre stanowisko w stosunku do męża. Powiedziałabym mu wprost, że temat jego rodziny dla mnie nie istnieje i że jego rodzina to wyłącznie jego bliscy.
        • zuzi.1 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 12:59
          Miałby prawo mi taki argument zasunac, gdybym zachowywała się jak mąż autorki wątku. Miałby prawo zrezygnować ze związku ze mną i mnie zostawić. Pójście z alkoholikiem na dno, to żaden powód do dumy, tylko przejaw bezmyslnosci i głupoty. A syn narcystycznej matki jest podobnie uzależniony jak alkoholik, tylko wódą jest narcystyczna matka.
    • ritual2019 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 11:14
      Byl tu jakis czas temu watek o tym jak to tesciowa nie lubi synowej i doradzono jej (m.in ty) zeby olala, odciela sie i niech maz odwiedza matke sam, wszystko bedzie ok. Napisalam ze nie bedzie, bo to tak nie dziala. Zawsze beda problemy, predzej czy pozniej wyjda.
      Kto ma racje? Zadno z was. Patologiczne relacje ktore ciagna sie od 20 lat a teraz staja sie powodem klotni a mezem.
    • milva24 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 11:20
      Nie widzę niechęci u Twojej teściowej, raczej obojętność. Rozumiem, że dla Ciebie jej zachowanie jest przykre ale ja w tym nic złego nie widzę. Nie widzę też niczego złego w Twoim zachowaniu. To mąż jest mąciwodą, na Twoim miejscu olewałabym jego fochy.
    • pani_tau Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 11:25
      Podziwiam, że znosisz taką sytuację od 24 lat.
      Teściowa, widzę, konsekwentna...
      Moim zdaniem masz święte prawo unikać wszelkiego z nią kontaktu. Nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek wobec własnego zdrowia.
      Natomiast nie rozumiem czego tu nie rozumie twój mąż. On się dobrze czuje z faktem, że dla jego matki jesteś persona non grata? I jak by miała wyglądać ta normalizacja stosunków?
      Ty nieśmiało:
      - Bo wie mamusia, tak się zbieram od dwudziestu czterech lat...no może byśmy się zaprzyjaźniły?
      Teściowa, po dłuższej chwili wpatrywania się w stół, zwraca się z uśmiechem do twojego męża:
      - Kochanie, podasz mi sól, bo jakoś ta sałatka taka niedoprawiona. A w pracy jak ten projekt?
      • zuzi.1 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 11:38
        Praktycznie każdy syn narcystycznej matki tak się zachowuje. Przez całe życie dziecięce narcystyczna matka skutecznie pozbawila go kręgosłupa, charakteru, szacunku do siebie samego i jaj. I do końca życia taki człowiek ( bez terapii) jest do niej emocjonalnie uwiazany i próbuje swoją żonę i dzieci doprowadzić do takiego stanu podleglosci emocjonalnej wobec matki, w jakiej on sam się znajduje, zaprzeczajac konsekwentnie swojemu stanowi emocjonalnemu. Rola żony w takiej sytuacji jest postawić ostre cięcie jego zaburzonemu dzialaniu i chronić w tej sytuacji siebie i dzieci. Taki syn jest wobec matki jak alkoholik wobec wódy.
    • aurinko Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 11:38
      Nie rozpatrywała bym tej sytuacji w kontekście "kto ma rację", tylko "kiedy będzie mi dobrze, kiedy ja będę się dobrze czuła". Czy lepiej mi będzie jak będę wizytować u teściowej, czy gdy zostanę w domu. Czasem warto być egoistą i pomyśleć o sobie i swoim komforcie. Czy większy komfort psychiczny zapewni Ci brak kłótni z mężem bo pójdziesz na tę kawę do teściowej czy odwrotnie?
      • zuzi.1 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 11:55
        "Po ślubie jestem 24 lata. Przez cały ten czas moja teściowa okazuje mi niechęć. Nie jest to żadna agresja słowna czy coś w tym stylu ale np. nigdy nie złożyła mi życzeń urodzinowych, nie dzwoni, nie szuka kontaktu, jak urodziłam dzieci to nie dzwoniła nigdy do mnie tylko do mojego męża itp. 
        W sumie pierdoły ale takie dość przykre. Na początku ja starałam się, kupowałam prezenty na urodziny ale nie było żadnego odzewu z jej strony, teścia i wogóle rodziny z tamtej strony. Jakbym nie istniała.
        Zawsze byłam tą, która zabrała jej syneczka, bez którego do dziś żyć nie może." Biorac pod uwage, to co autorka napisala, podaj choc jeden powod dla którego miałaby się wybrać do teściowej na wizytę i po co?
    • lot_w_kosmos Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 12:06
      Powiem Ci, co zrobiłam ja będąc na miejscu twojego męża 20 lat temu.
      Na 2 lata odcięłam się od mojej całej rodziny.

      Bez wchodzenia w szczegóły - moi rodzice myśleli, że ja wychodzę za mąż na niby, zwłaszcza matka.
      Mój mąż tak im nie pasował, że udawali, że nie istnieje, aż raptem zniknie, a ich corunia znowu będzie z nimi siedzieć wieczorem pod kocykiem i będzie beauty.

      Ja poszłam zdecydowanie, z całą mocą za mężem, odeszłam z domu jak stałam. On był najważniejszy. Pokazałam, jaką dla niego przewidziałam rolę w swoim życiu.
      To samo zrobiłam rodzeństwu, tylko z bratem utrzymywałam ciepły kontakt.
      I co?

      I mój mąż to ulubiony zięc swojej teściowej, liczy się z mnim, radzi, prosi o pomoc.
      Ojciec jak jeszcze żył - to samo, wiecznie miał z zięciem mnóstwo spraw do obgadania i zrobienia.

      Dlatego bardzo Ci współczuję i powiem Ci, jak tu powiedziało parę osób : nic nie ugrasz, całe życie tak będzie. Mimo, że racja całkowicie po twojej stronie. Bo głównym graczem jest tu twój mąż. A on żadnej walki nie podejmuje....
    • mikams75 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 12:30
      akurat dla twojego meza to malo fajnie byc pomiedzy dwoma obrazonymi babami, nie dziwne, ze dazy do zgody, choc nie powinien o to wywolywac klotni. Racje masz, ale czasem warto odpuscic niz kisisc w sobie.
      Nie mozecie z raz zaprosic tesciowej do was? Ot tak na kawe czy urodziny wnuczki?
          • pade Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 12:38
            Ekhm, dla mnie też by było, gdyby mnie ktoś tak jawnie ignorował.
            I nie odwiedzałabym kogoś, kto udaje, że nie istnieję. Przecież to jest udział w jakimś teatrzyku, a nie normalna relacja.

            --
            "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
            • kosmos_pierzasty Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 12:44
              Bo to obca osoba, a nie żadna "relacja". Porównałam sytuację do mojej teściowej. Ja nie wiem, może tamta jest gorsza, ale niedzwonienia do mnie nie traktuję jako ignorowania. Kilka miliardów ludzi do mnie nie dzwoni, i całe szczęście smile Co innego gdybym wchodząc do jej domu powiedziała "Dzień dobry!", a ona by nie odpowiedziała, tylko odwróciła się na pięcie i sobie poszła np. Tamta tak robi? Może robi, tylko nie zrozumiałam. Jeśli tak, to Marusia ma rację, a mąż tak naprawdę powinien ustawić mamusię, żeby minimum kultury okazywała, a jeśli nie, to ograniczyć kontakt do niezbędnego minimum (np. małej pomocy, gdy mamusia złamie nogę) i nic ponadto. Tak to widzę. Natomiast naprawdę nie rozumiem przykrości spowodowanej niedzwonieniem przez teściową - pewnie większa przykrość by mogła być, gdyby dzwoniła wink
              • pade Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 12:50
                Hmm, wiesz, ja nie odwiedzam ludzi, którzy są dla mnie obcy, czyli ich nie znam. Bo dla mnie osoba obca, to ta, której nie znam, a nie ktoś, kto nie jest ze mną spokrewniony.
                I teraz, idę odwiedzić kogoś obcego, witamy się i co dalej? Siadam w fotelu, czy na kanapie i nie odzywamy się do siebie? Przecież to jakiś cyrkbig_grin Po co w ogóle się odwiedzać w takiej sytuacji?

                --
                "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
                • kosmos_pierzasty Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 12:52
                  Dlaczego cyrk? No mówię, zdawkowa, kurtuazyjna rozmowa, książkę poczytam, czy coś, nie ostentacyjnie, tak po prostu. Idę, jak idę, z mężem i dzieckiem, a nie "do teściowej". Dla męża ostatecznie obca nie jest, dla dziecka też nie, ale mnie to bliższa "relacja" łączy z panią na poczcie czy ekspedientką w Żabce niż z teściową... No nie ma obowiązku chyba jednak.
                • zuzi.1 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 13:05
                  Po to, żeby zachować pozory. I te osoby, dla których pozory normalności są ważne, tak robią. Dla mnie wszelkie pozory to patologia. Albo normalne zdrowe relacje, albo gdy się nie da, brak pozorów i brak teatrzyku. Pozory i teatrzyk mi do życia niepotrzebny.
                    • zuzi.1 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 14:15
                      Żadna obraza, tylko brak chęci uczestniczenia w teatrzyku. Teatr lubię tylko w postaci tradycyjnej sztuki, w teatrze. W życiu, teatrzyk mi nie jest potrzebny ani zachowywanie pozorów. Nie widzę potrzeby uczestniczenia w tego typu sytuacjach. Czyli albo zdrowa relacja albo żadna.
                      • tt-tka Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 14:39
                        zuzi.1 napisała:

                        > życzliwa relacja albo brak relacji.

                        Dokladnie.
                        Czyli na pytanie "co byscie zrobily na moim miejscu" odpowiadam - to, co ty robisz smile
                        Skoro mezowi to przeszkadza - lub nagle, po latach zaczelo przeszkadzac - niech on zalatwia sprawy ze swoja matka. Ty probowalas, wyciagalas reke i zostawalas z dlonia w powietrzu, teraz poczekaj na zaproszenie czy inny objaw zyczliwosci.


                        --
                        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                        • kosmos_pierzasty Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 14:46
                          No nie, dla mnie jest całe spektrum możliwości między kochamy się a nie cierpimy, łącznie z uprzejmą obojętnością. I nie jest to żaden teatr, a normalne funkcjonowanie społeczne. Takie podejście, że albo wpadamy sobie w ramiona, albo zero kontaktów uważam właśnie za niedojrzałe.
                            • kosmos_pierzasty Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 17:59
                              Jednak jeśli rodzina to ktoś więcej niż mąż i dzieci, może się zdarzyć, że z kimś nie przypadniecie sobie do gustu. W takich sytuacjach imo uprzejma obojętność jednak sprawdza się lepiej niż unikanie kontaktu, tym bardziej, że wpadanie na kawę to jedno, a drugie to np. święta, narodziny, pogrzeby, itp, kiedy wzajemny foch utrudnia życie nie tylko zainteresowanym, ale i reszcie członków rodziny.
                              I nie mówię o sytuacjach, gdy ludzie się obrażają, czy atakują, ale właśnie po prostu wzajemnie niezbyt się lubią.
                              • pade Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 18:40
                                Racja, tylko dla mnie uprzejma obojętność to nie jest ignorowanie, czy udawanie, że ktoś nie istnieje, jak to opisuje Marusia. To są jednak dwie różne rzeczy.

                                --
                                "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
        • gala007 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 13:14
          tojamarusia napisała:

          > Ale teściowa przychodzi do nas- na urodziny syna, wnuczki, czasem ot tak. Ale k
          > ontakty w stylu telefon, umówienie się to tylko z synem. Do mnie nie dzwoni, ni
          > e kontaktuje się w żaden sposób.
          >

          Trochę nie kumam problemu. Jak Twoja matka przychodzi na urodziny Twoje albo dzieci to rozmawia o tym z twoim mężem?
        • hosta_73 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 14:10
          Kurcze, Marusia mam podobnie. Moja teściowa zadzwoniła do mnie tylko raz, gdy mój mąż był bardzo chory, a tak dzwoni tylko do niego. Ale... ja do niej też nie dzwonię, nie mam potrzeby, bo nie jest osobą z którą mogłabym, tak po prostu pogadać o niczym. Jest zamknięta w sobie i dość oschła. Przyzwyczailam się i już mi to nie przeszkadza choć na początku wydawało mi się dziwne. Mój mąż z czasem też przestał mnie do niej ciągnąć bo zauważył, że jest w stosunku do mnie jakoś wyjątkowo obojętna. Zawsze mówi, że mama przy mnie zachowuje się dziwnie.
          Twoja tesciowa jest jaka jest ale mąż nie powinien od ciebie wymagać byś do niej jeździła. Niech jeździ sam jak nie potrafi na nią wpłynąć (uważam, że moje stosunki z teściową są jakie są przez to że mąż nigdy z mamą nie porozmawiał na temat jej postawy bo też był trochę pod pantoflem. Zresztą w ogóle to jest rodzina, która mało rozmawia ze sobą, zwłaszcza o problemach).

          --
          Zwierzę z meblem? Waran z komodo.
        • mikams75 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 14:48
          ale jak przychodzi do was, to nie rozmawia z Toba? Traktuje jak powietrze?

          A z tym dzwonieniem - to nie widze tu niczego dziwnego... nie wiem o czym np. mialaby moja mama rozmawiac z moim mezem. Zero wspolnych tematow. Ja z jego rodzina podobnie. Z uprzejmosci wymieniamy zyczenia i jest ok. Jakby tesciowa do mnie wydzwaniala to byloby to dla mnie dziwne. Dzwoni do syna i do wnuczki. Maz z nia ustala np. odwiedziny i ze mna. Mnie to pasuje, naprawde nie musze koordynowac jego ustalen z jego matka.
      • pade Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 12:35
        Dlaczego nazywasz autorkę obrażoną babą? Przecież o tylko nie pcha się tam, gdzie jej nie chcą.
        Zwalanie na nią winy za sytuację jest niesprawiedliwe.

        --
        "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
      • turzyca Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 12:57
        >akurat dla twojego meza to malo fajnie byc pomiedzy dwoma obrazonymi babami, nie dziwne, ze dazy do zgody, choc nie powinien o to wywolywac klotni

        Znałam faceta, który w takiej sytuacji zachował się dojrzale. Czyli cały cykl zachowań "mamo, wybrałem Kasię na żonę, jest dla mnie ważna, traktuj ją odpowiednio". Był wręcz upierdliwy, dzwonił, przypominał o urodzinach, imieninach, okazjach, domagał się właściwego traktowania żony. W którymś momencie do matki dotarło, że faktycznie syn dobrze wybrał, ale zanim to nastąpiło, to dzięki jego staraniom nie zdążyła sobie zrazić synowej. Taka historia z happy endem.

        --
        Entropia i chaos dnia codziennego
      • hanusinamama Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 03.02.20, 00:00
        Tylko czemu to uniżenie przed teściową. Sorry ale ona po 24 latach małzenstwa zasluguje na taki sam szacunek od matki swojego męża. Mąż sam sobie winien. Widział jak zone matka traktuje...trzeba było sie postawić. Dał kopać zone po doupie.
        U mnie tez tesciowa chciała ustawić sie na podium. Ja nie zrobiłam nic, mąz przestał sie odzywać do mamusi. Po 4 miesiacach bez wizyt i telefonów mamusia sie przełamała.
        Nie, nie kochamy sie. Ale szanujemy. Ja ją, ona mnie. Nie czuje sie na nizszej pozycji, nie musze sie podlizywać Ona jest matką mojego męża...ja matką jej wnuczek.

        --
        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
    • czekoladazkremem Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 12:32
      Mam podobną sytuację. Poślubiłam człowieka rozwiedzionego, starszego ode mnie o prawie ćwierć wieku, z dorosłymi wtedy synami. Nie rozbiłam małżeństwa, męża poznałam już po jego rozwodzie. Ale teściowa myśli inaczej. Mimo wyjaśnień. Nie lubi mnie i nigdy nie lubiła. W pierwszym okresie naszego małżeństwa zależało mi na poukładaniu stosunków z teściową. Starałam się bardzo, obiady, prezenciki, kawki, grille, ogniska. Teściowa nigdy nie przepuściła okazji, żeby mi dokuczyć. A to kurczaczek inaczej doprawiony, niż ona lubi, za słone, za słodkie, za lekkie, za ciężkie. Wszystko, czego się dotknęłam krytykowała - od rosołu do wyboru projektu domu. Kiedy zaszłam w ciążę oburzyła się, że jej syn jest już za stary, żeby zostać ponownie ojcem. W ciąży nie widziałam jej ani razu, jak urodził się syn też nie zadzwoniła. Cierpiałam w milczeniu. Ale do czasu pewnego pamiętnego obiadu, kiedy grubo przesadziła. Bardzo grubo. Nie będę opisywać, co się wydarzyło, ale to było tak przykre, że powiedziałam "dosyć, nigdy więcej". Mężowi zapowiedziałam, że raz na zawsze proszę go, żeby dał mi spokój z odwiedzinami u teściowej, imprezami rodzinnymi itp. I niech nie nalega, bo to się źle skończy. No i mam spokój od kilku lat, mąż chodzi sam albo z synem. Tak, parę razy próbował mnie namawiać, ale wystarczyło, że na niego spojrzałam i dawał spokój wink Trzeba raz na zawsze postawić granice i tyle. Życie jest za krótkie, żeby je marnować na spędzanie czasu z ludźmi, których nie lubimy.
    • kosmos_pierzasty Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 12:34
      Mam identyczną teściową, tyle że ja ją raczej ignoruję, tzn. do czasu, aż czymś konkretnym mi nie podpadnie, bo wtedy mówię, co myślę. Czyli w fazie bez ekscesów z jej strony jestem neutralna, prezenty ogarniam w imieniu córki i męża, jak zaprasza na obiad, to idę, bo sobie zjem, w spokoju książkę poczytam. Jest zbyt mało ważna, żebym miała się fochać, a jeszcze - jak u Ciebie - kłócić z mężem, to już w ogóle bez sensu.
          • tojamarusia Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 13:09
            Ja chciałam, żeby było normalnie. Nie dało się. Zabrałam jej ukochanego syneczka i myślę, że żadna by się nie nadała.
            Ja z kolei mam swoją dumę i jeśli widzę, że ktoś nie przepada za moim towarzystwem, traktuje mnie jak powietrze, ignoruje to po prostu wycofuję się i nie narzucam.

            --
            https://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif
            • kosmos_pierzasty Re: Co byście zrobiły na moim miejscu? 02.02.20, 13:13
              Myślę, że Twoje "normalnie" i "normalnie" teściowej się bardzo rozjechały. Jeśli tak to czujesz, to oczywiście, że powinnaś pozostać wierna sobie.
              Ja z kolei nie miałam żadnych oczekiwań, ani wyobrażeń, może dlatego zachowanie mojej teściowej mnie nie rani w żaden sposób. Jest jaka jest. To prosta kobieta, nie można zbyt wiele wymagać. A gra dla mnie osobiście niewarta świeczki, nie zależy mi, tak zwyczajnie. Ale ona mnie otwarcie nie obraża, to pewnie też ma znaczenie i zapewne wszystko by zmieniło, gdyby tak było.