Dodaj do ulubionych

Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka

03.02.20, 12:43
Przypominam uprzejmie, zwłaszcza tutejszym pisoidom, że jednym z argumentów za utrzymaniem gimnazjów był fakt, że przy układzie 6+3+3 wspólna nauka (program ogólnyu i w duzej mierze środowisko uczniowskie) trwały lat 9. Po deformie jest krócej.
W tym kontekście polecam ciekawy wywiad o tym, co decyduje o awansie społecznym.
Obserwuj wątek
    • fibi00 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 12:58
      Nie wiem za bardzo o co chodzi... Przeczytałam artykuł do połowy a potem już pobieżnie i nie wiem jak się ma gimnazjum a raczej jego brak do tego artykułu... Czyli że co,jak było gimnazjum to dzieci 9 lat były we wspólnym środowisku a teraz są krócej? No chyba jednak jest odwrotnie...
          • mia_mia Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 13:18
            „Tradycyjną odpowiedzią na problemy z mobilnością społeczną są reformy systemu edukacji. Dzieci z różnych klas społecznych powinny się dłużej uczyć razem. Trzeba zapewnić im dobrą edukację i równy start w dorosłość od najmłodszych lat”
            • fibi00 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 13:25
              mia_mia napisał(a):

              > „Tradycyjną odpowiedzią na problemy z mobilnością społeczną są reformy systemu
              > edukacji. Dzieci z różnych klas społecznych powinny się dłużej uczyć razem. Trz
              > eba zapewnić im dobrą edukację i równy start w dorosłość od najmłodszych lat”


              No więc jest odwrotnie niż zakłada autorka wątku. W czasie gdy były gimnazja dzieci uczyły się razem krócej a nie dłużej. Tak jak pisałam w mojej okolicy klasy były rozbijane na poziomie gimnazjum, nie znam nikogo kto chodziłby do gimnazjum w tym samym składzie co do podstawówki.
                  • gala007 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 13:34
                    olena.s napisała:

                    > JUz pisałam wcześniej: faktyczne "klasowe" różnicowanie dzieci dotyczyło mniejs
                    > zości uczniów - biorąc pod uwagę kraj jako całość, a nie wielkie miasta.

                    Tak, już pisałaś że mniejszość, a ja zapytałam o dane na podstawie których tak sądzisz. Chyba "nie zauważyłaś" mojego pytania, więc je tu ponawiam.
                        • olena.s Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 22:11
                          Chwilę mi zeszlo, ala a) bylam zajęta, a b) amiętalam ten wniosek z jakichś tekstów chyba IBE, ale nie pamiętałam danych. Ad rem: badania Murawskiej, z ktorych wynika, że do szkół podstawowych poza rejonem w miastach uczęszcza 15% uczniów, a w szkołach wiejskich 4%. W Warszawie az 25% uczniów pierwszej klasy uczęszczało do szkoły poza rejonem. (I to wyjaśnia przekonanie ematki ze wszystkie dzieci chodzą poza rejonem).
                          W gimnazjach odsetek uczniów spoza rejonu w szkołach miejskich wynosi 17% ogółu gimnazjalistów, a w szkołach wiejskich 6%.
                          • julita165 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 09:43
                            W miastach ten % moze byc faktycznie jeszczs wyzszy bo wez pod uwage, ze bywaja problemy z przyjmowaniem dzieci spoza rejonu, zwlaszcza w SP i stad koncepcje z podawaniem adresow roznych pociotkow jako wlasnych. A sama osobiscie znam wypadek podania adresu "od czapy" byle z rejonu i natychmiast, we wrzesniu zgloszenia zmiany adresu, juz na ten prawdziwy.
                            • iwoniaw Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 11:52
                              julita165 napisała:

                              > W miastach ten % moze byc faktycznie jeszczs wyzszy bo wez pod uwage, ze bywaja
                              > problemy z przyjmowaniem dzieci spoza rejonu, zwlaszcza w SP i stad koncepcje
                              > z podawaniem adresow roznych pociotkow jako wlasnych. A sama osobiscie znam wyp
                              > adek podania adresu "od czapy" byle z rejonu i natychmiast, we wrzesniu zglosze
                              > nia zmiany adresu, juz na ten prawdziwy.

                              Oczywiście, że w miastach ten % jest wyższy, przede wszystkim dlatego, że jest po prostu dużo łatwiej (logistycznie) umieścić dziecko w szkole poza rejonem. Nawet gdyby szkoła nie wymagała adresu zamieszkania tuż obok, tylko przyjmowała wszystkich chętnych, jest jasne, że łatwiej do niej podjechać komuś, kto ma trzy przystanki tramwajem, niż komuś, kto ma 20 km bez żadnej komunikacji publicznej. Nie można zapominać, że wiele osób mieszkających poza dużymi miastami jest po prostu "uwięziona" w infrastrukturze (czy też raczej jej braku) - do niedawna mieli podstawówkę we wsi i transport do gimnazjum w miasteczku lub większej wsi obok, w sumie 9 lat kształcenia, w tym 3 ostatnie o krok dalej, teraz mają 8, bez dawania dzieciom perspektywy szerszej choćby o to miasteczko/większą wieś.


                              --
                              "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
                  • julita165 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 19:33
                    Cos jest na rzeczy. Kolezanka uczyla w gimnazjum doslownie ze 20-25 km od wielkiego miasta. Praktycznie 100% uczniow okolicznych podstawowek trafialo do tego rejonowego gimnazjum. Niby do miasta niedaleko ale codziennie w obie strony 50 km, polowa drogi w korkach, takie sobie polaczenia, praktyczna niemoznosc umieszczenia 13-latka w bursie ( bardzo jest ich malo i tylko dla uczniow LO ) i wystarczylo, odleglosc nie do pokonania.
                • fibi00 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 13:45
                  mia_mia napisał(a):

                  > Przez 9 lat dzieci uczyły się tego samego, teraz przez 8.
                  > W wielu miejscach nie ma wyboru szkół, więc przez 9 lat dzieci chodziły razem.
                  >
                  >

                  Właśnie w zdecydowanej większości po podstawówce było mieszanie uczniów. W mojej gminie jest 8 wsi. Na tych 8 wsi są 3 gimnazja. I w każdym następowało mieszanie uczniów na etapie gimnazjum.
                  W pobliskim mieście jest dokładnie to samo,z tym że w gimnazjach segregowano uczniów na zdolnych,mniej zdolnych itd. i na tej podstawie dzielono na klasy.
        • fibi00 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 13:10
          zetkaad napisał(a):

          > W mojej okolicy były same zespoły szkół. Praktycznie nie było zmiany szkoły po
          > zakończeniu podstawówki

          W mojej okolicy nie ma. Dzieci dojeżdżały do pobliskiego gimnazjum i były "rozbijane" na różne klasy. Nie było czegoś takiego że cała klasa z podstawówki chodziła razem do gimnazjum. No i są jeszcze dzieci które wybrały całkiem inne gimnazjum a nie to nasze rejonowe...
              • fibi00 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 13:31
                mia_mia napisał(a):

                > Tam, gdzie jest więcej szkół wiele osób nie posyła dzieci do szkoły rejonowej,
                > jeśli ma kiepską opinię. W takiej Warszawie ogóle już około 15% dzieci uczy się
                > w szkołach niepublicznych.


                Czyli tym bardziej nie uczą się wspólnie po gimnazjum tylko rozdzielają się po różnych gimnazjach...
                • paskudek1 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 13:37
                  Ale tu nie chodzi o wspólną naukę przez 8 lat z tymi samymi ludźmi tylk oo naukę TEGO SAMEGO co wszyscy inni. W czasach gimnazjum było to DZIEWIĘĆ LAT a teraz jest tylko 8. Plus urwanie o rok drugiego języka obcego co sprawia że równie dobrze można go w ogóle wyp... znaczy się wywalić z podstawy w szkole nomen omen podstawowej. Akurat zróżnicowanie klas i zmiana otoczenia po 6 a nie 8 latach jest dla dzieci lepsze. Pod warunkiem że im rodzice do głowy nie tłuką jaką to szkoła jest be a nowi nauczyciele i koledzy to dopiero co pokażą

                  --
                  nagle się okazało, że link do innego forum gazety w sygnaturce to spam smile
                    • paskudek1 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 14:19
                      Arwenmo droga przyjmij do wiadomości ze guano wiesz. Były TRZY LATA nauki drugiego języka w gimnazjum. Była szansa trochę się z tym językiem zapoznać. Tersz dzieciaki mają tego drugiego języka DWA LATA podstawówce. W dodatku przez pierdolnik w deforme nauczyciele drugiego języka latają po trzech albo i czterech szkołach bo jest dla nich za mało godzin. Szkoły ograniczają wybór, tam gdzie w gimnazajch były minimum dwa a gdzie niegdzie nawet trzy języki do wyboru zostaje jeden. Potem jest szkoła średnia nie dla każdego dostępna. Ponadto trudniej jest zmienić wybór z podstawówki jak się wybrało niekoniecznie dobrze.

                      --
                      nagle się okazało, że link do innego forum gazety w sygnaturce to spam smile
                • mia_mia Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 13:43
                  W dobrym gimnazjum mogły się spotkać dzieci ze szkół prywatnych, ze zdolnymi ze szkół publicznych, razem uczyć się przez 3 lata i startować do tych samych liceów. Teraz zdolne dziecko z kiepskiej rejonówki ma mniejsze szanse uczyć się wspólnie z absolwentami szkół prywatnych.
                  • kurt.wallander Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 14:18
                    mia_mia napisał(a):

                    > W dobrym gimnazjum mogły się spotkać dzieci ze szkół prywatnych, ze zdolnymi ze
                    > szkół publicznych, razem uczyć się przez 3 lata i startować do tych samych lic
                    > eów.

                    A z drugiej strony, chocby w miejscowościach podwarszawskich (akurat ten teren jest mi znany), dzieci ze względu na logistykę i chęc oszczędzenia im długich dojazdów juz na etapie gimnazjum, przeważnie i w większości chodziły do miejscowego gimnazjum, jedynego w ich miejscowości. Często będącego częścią zespołu szkół z podstawówką. Nawet nauczyciele w duzym stopniu pozostali ci sami.

            • iwoniaw Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 13:37
              gala007 napisała:

              > U mnie podobnie, dzieci d gimnazjum szły już według zdolności i ciśnienia rodzi
              > ców. Podstawówki są pod tym względem bardziej "demokratyczne", rejon to rejon.

              Ha, ha oraz ha. Dokładnie taki sam "rejon" jak rejonowe były gimnazja. Z tą różnicą, że teraz część rodziców przenosi dzieci z rejonu już nie po 6 klasie (choć też - wiele szkół robi dla 7 klas nabór do klas dwujęzycznych np.), a po 3, żeby cały etap edukacyjny odbywały w "rokującej" szkole, jeśli rejon im nie pasuje z tego czy innego powodu.

              Choć oczywiście to nie podział szkół 8+4/3 czy 6+3+3/2 czy dowolny inny jest największą bolączką polskiego szkolnictwa. Ostatnia deforma nie dlatego jest tak zła, że 8 jest gorsze od 6+3, tylko dlatego, że bez pomyślunku i jakiejkolwiek spójnej koncepcji wywraca wszystko na oślep. To tak, jakby sprzątając syf w pomieszczeniu, zamiast zawracać sobie głowę odkurzaniem czy szorowaniem, wjechać tam buldożerem i wyrównać.


              --
              'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
              'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
                • iwoniaw Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 13:50
                  paskudek1 napisała:

                  > Ja bym reformę pardon deforme porównała do remontu kuchni poprzez wrzucenie gra
                  > natu do kibla
                  >

                  I byłoby to, niestety, porównanie trafne.
                  Nikt chyba nie twierdził, że przed deformą polska szkoła była idealna i nie było czego poprawiać. Przeciwnie. Natomiast to, co zrobiono, zniszczyło tylko trochę wypracowanych przez lata, pozytywnych zjawisk, nie wniosło natomiast ŻADNEJ wartości dodanej w ŻADNYM aspekcie edukacyjnym.


                  --
                  "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
                • iwoniaw Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 13:51
                  gala007 napisała:

                  > Wiesz, przenieść można zawsze niezależnie od długości szkoły. Tutaj mowa o rozw
                  > iązaniach systemowych.

                  Rozwiązaniem systemowym - identycznym co do zasady jak obecna 8-klasowa podstawówka - to były 6-letnia rejonowa podstawówka i 3-letnie rejonowe gimnazjum.


                  --
                  "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
                • mia_mia Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 13:57
                  No więc, systemowo zlikwidowanie gimnazjów pogorszyło sytuację, co nie oznacza, że nie będzie jakiegoś odsetka dzieci, które wyszły na tym lepiej albo nic to w ich sytuacji nie zmieniło. Ja akurat żałuję, że mojemu dziecku nie będzie dane uczyć się w gimnazjum.
                    • nikki30 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 12:34
                      Ja porównuję dwójkę dzieci - jedno po gimnazjum, drugie po podstawówce, już tylko, i nie ma porównania!
                      Pierwszy syn w gimnazjum już się specjalizował (nacisk na języki i przedmioty ścisłe), więc bez problemu dostał się do dobrego liceum za granicą.
                      Drugi syn i tak po 6 klasie zmienił klasę i wychowawcę, bo dostał się do klasy dwujęzycznej, w której są dzieci spoza szkoły i z równoległej klasy.Dzieci mają nowego wychowawcę, aby dzieciom spoza szkoły dać równe szanse. Podstawa programowa to jeden wielki pierdolnik! Materiał upchany na maksa, bez pomyślunku, jeden wielki chaos. To co pierwszy syn realizował spokojnie w trzy lata, drugi musi zrobić w dwa lata, więc pierwszy raz z dzieckiem siedzę nad książkami, bo większość materiału jest nie przerabiana na lekcjach, bo...czasu brak. W szkole, która do tej pory była kameralna, miała dobrą kadrę, tłok (zajęcia od 7:10 do 16:30) i coraz bardziej przypadkowi nauczyciele. DEFORMA!

                      --
                      Kobieca definicja słowa "już" zawsze zawiera zwrot "jeszcze tylko..."
                      • iwoniaw Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 12:43
                        nikki30 napisała:

                        > Ja porównuję dwójkę dzieci - jedno po gimnazjum, drugie po podstawówce, już tyl
                        > ko, i nie ma porównania!
                        > Pierwszy syn w gimnazjum już się specjalizował (nacisk na języki i przedmioty ś
                        > cisłe), więc bez problemu dostał się do dobrego liceum za granicą.
                        > Drugi syn i tak po 6 klasie zmienił klasę i wychowawcę, bo dostał się do klasy
                        > dwujęzycznej, w której są dzieci spoza szkoły i z równoległej klasy.Dzieci mają
                        > nowego wychowawcę, aby dzieciom spoza szkoły dać równe szanse. Podstawa progra
                        > mowa to jeden wielki pierdolnik! Materiał upchany na maksa, bez pomyślunku, je
                        > den wielki chaos. To co pierwszy syn realizował spokojnie w trzy lata, drugi mu
                        > si zrobić w dwa lata, więc pierwszy raz z dzieckiem siedzę nad książkami, bo wi
                        > ększość materiału jest nie przerabiana na lekcjach, bo...czasu brak. W szkole,
                        > która do tej pory była kameralna, miała dobrą kadrę, tłok (zajęcia od 7:10 do
                        > 16:30) i coraz bardziej przypadkowi nauczyciele. DEFORMA!
                        >

                        DOKŁADNIE tak jest! I też piszę jako matka dzieci, z których jedno po gimnazjum poszło do liceum, a drugie jest właśnie w trybikach zdeformowanej wydłużonej podstawówki. Abstrahując już od wykonania, które niewątpliwie zależy od warunków i możliwości konkretnej szkoły, to, jak wygląda postawa programowa w klasach 7 i 8 to jakaś kpina i horror! Dziury w materiale właściwie ze wszystkich przedmiotów to niestety norma (przypominam, że obecni 7 i 8-klasiści to wciąż uczniowie, którzy do końca 6 klasy realizowali starą podstawę, nastawioną na przygotowanie do 3-letniego gimnazjum i zupełnie odmienną od tego, co teraz jest w klasach 4-6), brak czasu na ich załatanie niestety również. uncertain


                        --
                        'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                        'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
    • lily_evans11 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 14:38
      Ale nauka w liceum dluzsza, a wtedy nawiązujesz jednak chyba trwalsze relacje, bo spotykanie się ze znajomymi jest zdecydowanie bardziej samodzielne. No i to juz jest kawał konkretnej wiedzy do przyswojenia i przetrawienia. W poprzednim układzie to bylo trochę ponad 2, 5 roku nauki, bo po feriach każdy już myśli o maturze.
      Ja tam się cieszę, że moje dziecko w dziwnym wieku 13 lat nie musiało wchodzić w nową grupę i walczyć o pozycję w stadzie, serio, w naszej podstawówce więcej plusów niż minusów.

      --
      Zginę, jeśli się obejrzę
      • kurt.wallander Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 14:45
        lily_evans11 napisała:


        > Ja tam się cieszę, że moje dziecko w dziwnym wieku 13 lat nie musiało wchodzić
        > w nową grupę i walczyć o pozycję w stadzie, serio, w naszej podstawówce więcej
        > plusów niż minusów.
        >
        Moje starsze dzieci (bo najmłodsze już się załapało na deformę) tez nie musiały wchodzić w całkowicie nowe środowisko, ponieważ chodziły do gimnazjum rejonowego, w zespole szkół z SP. Dzieciaki owszem były wymieszane, ale wszyscy przeciez i tak się znali (chyba, że ktoś przyszedł z innej podstawówki z sąsiedniej miejscowości).
        Ja, niestety, nie cieszę się, ponieważ nawet to rejonowe gimnazjum oferowało coś, czego nie ma w SP (właśnie to wymieszanie dzieciaków, podział na międzyklasowe grupy z matematyki, nowi, często lepsi (lepiej uczący starsze dzieciaki) nauczyciele.).
        Już nie wspominając o zmianach na gorsze wprowadzonych w LO, czyli ciągnięcie nierozszerzanych przedmiotów niemal do matury (ze szczególnym uwzględnieniem historii) itp. atrakcje.
        • lily_evans11 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 15:00
          No widzisz, wszystko zależy od punktu widzenia. Macie bardziej bogatą ofertę. I te grupy międzyklasowe to bardzo fajna sprawa.
          U nas te gimnazja rejonowe były niekoniecznie najciekawsze. A startowanie do gimnazjum przy LO (raptem kilka ich było) to stres i selekcja na bardzo wczesnym etapie, bo trzeba było mieć wysokie wyniki z egzaminu + osiągnięcia.
          W klasie u dziecka jest ogólnie ok atmosfera, nikt wyżej du... nie podskakuje, nie udowadnia innym, że jest nie wiadomo kim i czym, i tak tam ponoć od początku było - a myślę, że kształtowanie pozycji w nowym zespole ludzi w takim "wrażliwym" okresie byłoby ciężkie.

          --
          Zginę, jeśli się obejrzę
          • iwoniaw Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 15:21
            lily_evans11 napisała:


            > W klasie u dziecka jest ogólnie ok atmosfera, nikt wyżej du... nie podskakuje,
            > nie udowadnia innym, że jest nie wiadomo kim i czym, i tak tam ponoć od początk
            > u było - a myślę, że kształtowanie pozycji w nowym zespole ludzi w takim "wrażl
            > iwym" okresie byłoby ciężkie.
            >

            Weź pod uwagę, że bardzo wiele dzieci zmieniało szkołę na gimnazjum z nie mniejszą ulgą niż Ty zmieniałaś szkoły dziecku w podstawówce - tylko robiłaś to wcześniej, a ja znam przypadki, że ludzie "wytrzymywali" te 6 lat, ale już perspektywy dwóch kolejnych w tym samym środowisku by nie zdzierżyli. I dla nich gimnazjum było miłą odmianą, znalezieniem się "wśród swoich", w otoczeniu, które im pasowało. Ale to oczywiście nie jest argument w skali globalnej - jeden trafi na super klasę wszędzie, inny nigdzie, dla części zmiana będzie super stymulująca, dla innych blokująca. No i szkołę zawsze można zmienić na etapie dowolnym. Pytanie jest inne - co właściwie polepszyła (w skali systemu) ta deforma. Albo nawet tylko - jakiż cel miała osiągnąć i osiągnęła? Niestety nikt z apologetów dojnej zmiany nie chce jakoś na ten temat słowa pisnąć, a zwykli ludzie krytykujący to czy tamto w konkretnej szkole też jakoś nie wskazują, by w kwestiach ich obchodzących coś się systemowo poprawiło...


            --
            "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
            • lily_evans11 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 15:39
              Oczywiście. Normalna klasa, normalni nauczyciele i szkoła, bez historii takich jak choćby nam ostatnio opisywała bukietliści, to skarb (zwłaszcza jak się forum poczyta i to są naprawdę niezłe kwiatki). I dlatego cieszę się, że młoda może tym skarbem cieszyć się trochę dłużej, chociaż mój portfel się nie cieszy.
              Co dała ta zmiana?
              - Dla mnie właśnie trwalsze więzi i przyjaźnie między młodymi ludźmi - znowu biorąc ogromną poprawkę na to, o czym piszesz, bo to są indywidualne kwestie.
              - Możliwość naprostowania różnych problemów, dysfunkcji itp. i przystąpienia do egzaminów o 2 lata później. Co dla uczniów, którzy nie są od początku super mega rozwinięci albo wyuczeni "z domu" czytania, pisania, liczenia, a także terapeutyzowanych, ma znaczenie. U nas szkoła pomaga dzieciom np. z dysleksją, dysgrafią, naprawdę skutecznie, ale to jest proces.
              - Mniejszą liczbę egzaminów, mniej etapów selekcji - w moim mieście, jeśli chciałabyś dobre gimnazjum, dziecko musiałoby naprawdę dobrze poradzić sobie z egzaminem. A to dla niektórych gigantyczny stres (dla mnie nawet ten 1 egzamin do LO był potwornym przeżyciem)
              I tak, wiem, że piszę z pozycji mieszkanki dużego miasta, gdzie jest możliwość dowolnych zmian w płaszczyźnie poziomej, czyli między różnymi podstawówkami, jeśli coś komuś nie pasuje.

              --
              Zginę, jeśli się obejrzę
              • berdebul Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 15:46
                Zmiany między szkołami były prostsze, zanim upchnięto 8 klas w nowych budynkach, projektowanych pod 6- klasowe podstawówki, zanim upchnięto kolanem deforme i ex sześciolatków. Za parę lat się ułoży, ale aktualnie są świetlice w piwnicach/szatniach, przepełnione klasy i kolejki do łazienek.
                Czekam na testy PISA, bo może być ciekawie.
                Btw osobiście z ulgą zmieniałam podstawówkę na gimnazjum.
              • kurt.wallander Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 17:41
                lily_evans11 napisała:


                > Co dała ta zmiana?
                > - Dla mnie właśnie trwalsze więzi i przyjaźnie między młodymi ludźmi

                Ale to, mam wrażenie, wynika z akurat twojej, czy twojej córki historii częstych zmian szkoły.


                > - Możliwość naprostowania różnych problemów, dysfunkcji itp. i przystąpienia do
                > egzaminów o 2 lata później.
                Co dla uczniów, którzy nie są od początku super me
                > ga rozwinięci albo wyuczeni "z domu" czytania, pisania, liczenia, a także terap
                > eutyzowanych, ma znaczenie.

                Dla uczniów słabszych, bez wielkiego wsparcia w domu to, mam wrażenie, jednak gimnazjum dawało większe szanse na rozwój, nawet takie rejonowe, gdzie nie trzeba było się spinać, by się tam dostać. Dwa lata więcej podstawówki, przy ciągle trwającym bałaganie programowym - z jednej strony przeładowaniu treściami, z drugiej - lukami w toku nauki - dają w efekcie ogromne przemęczenie uczniów w klasach 7 i 8.


                > - Mniejszą liczbę egzaminów, mniej etapów selekcji - w moim mieście, jeśli chci
                > ałabyś dobre gimnazjum, dziecko musiałoby naprawdę dobrze poradzić sobie z egza
                > minem.

                Ale mozna było dziecko dac do gimnazjum rejonowego, lub nie aż tak wymagającego.

                A to dla niektórych gigantyczny stres (dla mnie nawet ten 1 egzamin do L
                > O był potwornym przeżyciem)
                > I tak, wiem, że piszę z pozycji mieszkanki dużego miasta, gdzie jest możliwość
                > dowolnych zmian w płaszczyźnie poziomej, czyli między różnymi podstawówkami, je
                > śli coś komuś nie pasuje.

                No właśnie.
                >
                • fibi00 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 03.02.20, 20:03
                  kurt.wallander napisała:

                  > lily_evans11 napisała:
                  >
                  >
                  > > Co dała ta zmiana?
                  > > - Dla mnie właśnie trwalsze więzi i przyjaźnie między młodymi ludźmi
                  >
                  > Ale to, mam wrażenie, wynika z akurat twojej, czy twojej córki historii częstyc
                  > h zmian szkoły.


                  Częstych zmian szkoły?



                  > A to dla niektórych gigantyczny stres (dla mnie nawet ten 1 egzamin do L
                  > > O był potwornym przeżyciem)
                  > > I tak, wiem, że piszę z pozycji mieszkanki dużego miasta, gdzie jest możl
                  > iwość
                  > > dowolnych zmian w płaszczyźnie poziomej, czyli między różnymi podstawówka
                  > mi, je
                  > > śli coś komuś nie pasuje.
                  >
                  > No właśnie.
                  > >


                  A ja piszę z perspektywy mieszkanki wsi. Mamy fajną wiejską podstawówkę. Kiedyś dzieci dojeżdżały do sąsiedniej wsi do rejonowego gimnazjum ,całkiem przeciętnego. W pobliskim mieście było kilka gimnazjów-rowniez przeciętnych lub słabych. Zarówno ja jak i moi synowi cieszą się że nie muszą iść do gimnazjum. Nigdy nie wyrażałam swojego zdania nt gimnazjum przed dziećmi a pytając mojego 13-latka czy żałuje że po wakacjach nie pójdzie do gimnazjum zdecydowanie odpowiada że wcale nie żałuje tylko się cieszy.
                  • kurt.wallander Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 11:20
                    fibi00 napisała:



                    > >
                    > > Ale to, mam wrażenie, wynika z akurat twojej, czy twojej córki historii c
                    > zęstyc
                    > > h zmian szkoły.
                    >
                    >
                    > Częstych zmian szkoły?

                    Tak, o ile pamiętam lily, tudzież hello kitty kilka razy zmieniała córce podstawówkę. Nic dziwnego, ze córka nie nawiązała tam więzi.

                    >
                    >
                    >
                    > A ja piszę z perspektywy mieszkanki wsi. Mamy fajną wiejską podstawówkę. Kiedyś
                    > dzieci dojeżdżały do sąsiedniej wsi do rejonowego gimnazjum ,całkiem przeciętn
                    > ego. W pobliskim mieście było kilka gimnazjów-rowniez przeciętnych lub słabych.
                    > Zarówno ja jak i moi synowi cieszą się że nie muszą iść do gimnazjum. Nigdy ni
                    > e wyrażałam swojego zdania nt gimnazjum przed dziećmi a pytając mojego 13-latka
                    > czy żałuje że po wakacjach nie pójdzie do gimnazjum zdecydowanie odpowiada że
                    > wcale nie żałuje tylko się cieszy.

                    Ja tez mieszkam na wsi, tyle, że w poblizu Warszawy. Podstawówkę mamy Ok, ma sporo plusów, poziom średni (bo i dzieci pełen przekrój, choć jest pewien drenaż dzieci na rzecz Warszawy (ale nie jakis masowy)). Gimnazjum mieliśmy w zespole, w pobliskich miejscowościach były gorsze wink Ale nikt o zdrowych zmysłach nie dowoziłby od nas do giomnazjum w sąsiedniej wsi, tylko, jesli już do Warszawy. A tak szkół, jak wiadomo, do wyboru, do koloru. Moja najmłodsza córka nie załapała się na gimnazjum. Żałowała, a powody wymieniłam gdzies wyżej w wątku. Ma dobrą klasę, raczej zgraną, na dośc wysokim poziomie intelektualnym, a mimo to była gotowa i chętna na przynajmniej częściową zmianę otoczenia. "W praniu" wyszły dodatkowo takie wady deformy, jak natłok nauki, luki w programach nauczania. Starsze córki w gimnazjum miały sporo czasu na powtórki do egzaminu, najmłodsza nie ma kiedy usiaść do repetytoriów, bo ciągle trzeba robić cos do szkoły, a to uczyć się do sprawdzianów, a to jakieś projekty (najgorsze te grupowe), a to prace domowe. Może w pierwszym tygodniu ferii uda nam się coś popowtarzać. Dodatkowo, formuła egzaminu gimnazjalnego była znana, ten ósmoklasisty to jednak wciąż niewiadoma. Do gimnazjalnego były zajęcia przygotowawcze w szkole, do ósmoklasisty, u nas, nie ma.

                    Jak widzisz, nawet pozornie podobne warunki wyjściowe, mogą dawać inny pogląd na rzeczywistość.
              • iwoniaw Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 10:34
                ichi51e napisała:

                > No i teraz nie beda „wytrzymywali” 8 lat tylko szybciej dzieciakowi szkole zmie
                > nia. Brdzo dobrze
                >

                No przecież to robią, o tym m.in. pisałam. Przy czym to zmienianie szkoły nie musi wynikać z faktu, że jest ona beznadziejna po całości - są po prostu placówki doskonale się sprawdzające w edukacji wczesnoszkolnej i w podejściu do małych dzieci, ale potem to hmm... Dynamika grupy i problemy w klasie też się zmieniają wraz z wiekiem dzieci - rzadko która szkoła (o ile w ogóle jakaś) radzi sobie równie dobrze ze wszystkim od zerówki po maturę po prostu.


                --
                "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
      • nikki30 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 12:43
        > No i to juz jest kawał konkretnej wiedzy do przyswojenia i przetrawienia.

        Wiesz za moich czasów to genetyka była w 1 klasie liceum. Mam akurat zeszyty i książki z tamtego okresusmileUczyłam się jej mając prawie 15 lat. Teraz jest w 8 klasie i wierz mi, że szczegółowością są zdziwieni nawet lekarze. Tylko teraz dziecko przyswaja ten materiał mając 13 lat. Oblicza prawdopodobieństwo pojawiania się mukowiscydozy lub fenyloketonurii. Za moich czasów tego typu wiedzę posiadali chętni zdający na medycynę...
        W liceum wcale nie masz teraz dużo nauki. Bardzo duża część materiału licealnego jest przerabiana w 8 klasie podstawówki. Koledzy mojego syna, którzy uczą się w Polskich liceach większość września i października spędzili na integracjach...

        --
        Kobieca definicja słowa "już" zawsze zawiera zwrot "jeszcze tylko..."
          • 45rtg Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 11:35
            wlazkotnaplot napisał:

            > Już się okazało, w przypadku mojej córki. I potwierdziło sens gimnazjum w przyp
            > adku mojego dyslektycznego syna który gimnazjum skończył. Proponuję porozmawiać
            > z nauczcielami uczącymi 1 kl po gimn i po SP.

            To jest akurat najgłupszy sposób pozyskiwania opinii. Ci nauczyciele będą tak samo p*erdaczyć, jak nauczyciele uczący "sześciolatki" w piątej - szóstej - siódmej klasie. Oni też "widzą różnicę". I ci z liceów już robią dokładnie to samo, stękają, że za gimnazjum, panie, to uczniowie lepiej się nieśli, a uczennice więcej mleka dawały. A że to są wszystko samospełniające się proroctwa i temu podobne mechanizmy, to jakoś nikt nie zauważa.
              • 45rtg Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 14:19
                paskudek1 napisała:

                > Otóż różnica jest bardzo widoczna. No ale przekonanych o doskonałości deformy i

                A pewnie, że widoczna. Bo prikaz był, żeby posegregować te dzieci rocznikami, to raz. I w ten sposób różnice w rozwoju zamiast się rozmyć w wyniku wspólnego przebywania dzieci w podobnym wieku, są oczywiście widoczne, bo mamy grupę rok młodszą i rok starszą, które się kiszą na własnym, uśrednionym poziomie.
                A dwa, że dzieci, które poszły jako sześciolatki są od samego początku wytykane przez nauczycieli jak trędowate, że to małe, niewydarzone, niedojrzałe i pożałowania godne.

                > tak nie przekona opinia zawodowców.

                Onkolog w każdym kaszlnięciu będzie słyszał objawy raka. Bo głównie z rakami ma do czynienia. Tyle jest warta "opinia zawodowców", jeżeli jest amatorsko pozyskana.

                • kurt.wallander Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 14:32
                  45rtg napisał:


                  > A pewnie, że widoczna. Bo prikaz był, żeby posegregować te dzieci rocznikami, t
                  > o raz. I w ten sposób różnice w rozwoju zamiast się rozmyć w wyniku wspólnego p
                  > rzebywania dzieci w podobnym wieku, są oczywiście widoczne, bo mamy grupę rok m
                  > łodszą i rok starszą, które się kiszą na własnym, uśrednionym poziomie.

                  Dzieci były mieszane na poziomie gimnazjum, teraz dopiero na poziomie szkoły średniej.

                  > A dwa, że dzieci, które poszły jako sześciolatki są od samego początku wytykane
                  > przez nauczycieli jak trędowate, że to małe, niewydarzone, niedojrzałe i pożał
                  > owania godne.

                  Gdzie tak jest?

                  • 45rtg Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 14:35
                    kurt.wallander napisała:

                    > 45rtg napisał:
                    > > A pewnie, że widoczna. Bo prikaz był, żeby posegregować te dzieci rocznik
                    > ami, t
                    > > o raz. I w ten sposób różnice w rozwoju zamiast się rozmyć w wyniku wspól
                    > nego p
                    > > rzebywania dzieci w podobnym wieku, są oczywiście widoczne, bo mamy grupę
                    > rok m
                    > > łodszą i rok starszą, które się kiszą na własnym, uśrednionym poziomie.
                    >
                    > Dzieci były mieszane na poziomie gimnazjum, teraz dopiero na poziomie szkoły śr
                    > edniej.

                    Jprdl... Analfabeto...

                    > > A dwa, że dzieci, które poszły jako sześciolatki są od samego początku wy
                    > tykane
                    > > przez nauczycieli jak trędowate, że to małe, niewydarzone, niedojrzałe i
                    > pożał
                    > > owania godne.
                    >
                    > Gdzie tak jest?

                    Wszędzie, w każdej szkole. I jako pochodne tego - na wszystkich emamach i w podobnych miejscach.
                    • kurt.wallander Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 14:42
                      45rtg napisał:


                      >
                      > Jprdl... Analfabeto...

                      Może bez wulgaryzmów i wyzwisk, dobrze?

                      Moje starsze dziecko, któremu jeszcze udało się ukończyć gimnazjum, poszło do szkoły w wieku 6 lat. Do końca 6 klasy "kisiło się w sosie" innych dzieci ze swojego rocznika". W gimnazjum w jednej klasie były dzieci, które zaczynały naukę jako 7-latki, oraz te, które poszły jako 6-latki. Koniec "kiszenia we własnym sosie". Czego nie rozumiesz w mojej wypowiedzi?
                      >

                      >
                      > Wszędzie, w każdej szkole. I jako pochodne tego - na wszystkich emamach i w pod
                      > obnych miejscach.

                      Akurat na emamie często czytałam wypowiedzi o dobrze i bardzo dobrze radzących sobie w szkole "sześciolatkach". Gdzie to wytykanie, pytam?
                      • 45rtg Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 14:55
                        kurt.wallander napisała:

                        > 45rtg napisał:
                        > > Jprdl... Analfabeto...
                        >
                        > Może bez wulgaryzmów i wyzwisk, dobrze?
                        >
                        > Moje starsze dziecko, któremu jeszcze udało się ukończyć gimnazjum, poszło do s
                        > zkoły w wieku 6 lat. Do końca 6 klasy "kisiło się w sosie" innych dzieci ze swo
                        > jego rocznika". W gimnazjum w jednej klasie były dzieci, które zaczynały naukę
                        > jako 7-latki, oraz te, które poszły jako 6-latki. Koniec "kiszenia we własnym s
                        > osie". Czego nie rozumiesz w mojej wypowiedzi?

                        Dobra, to zwracam honor - zrozumiałaś co pisałem. Tyle że odpowiadasz mi na to bez sensu, bo co z tego, że po podstawówce to się wymiesza, jak przez całą podstawówkę szkoły ciągną dwie odsegregowane klasy, zamiast normalnie przyjąć od razu do pierwszej jeden i drugi rocznik? Szkody zostały już wyrządzone. A nauczyciele, którzy wyrządzili te szkody opowiadają teraz zatroskami, jaki to był zły pomysł te sześciolatki.

                        > > Wszędzie, w każdej szkole. I jako pochodne tego - na wszystkich emamach i
                        > w pod
                        > > obnych miejscach.
                        >
                        > Akurat na emamie często czytałam wypowiedzi o dobrze i bardzo dobrze radzących
                        > sobie w szkole "sześciolatkach". Gdzie to wytykanie, pytam?

                        Przed wspomnianymi przez Ciebie wypowiedziami. To są z reguły repliki.
              • 45rtg Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 17:27
                wlazkotnaplot napisał:

                > Powiedz mi, masz dziecko w wieku po gimnazjum i drugie w obecnej 1 kl szkoły śr
                > edniej? Rozmawiałaś z nauczycielami? O czym my rozmawiamy?

                Wypowiadałem się już na ten temat. Zabawne, że nigdy takiego pytania nie zadaje się komuś, kto mówi, że jest źle i strasznie smile
        • kurt.wallander Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 11:22
          fibi00 napisała:

          > wlazkotnaplot napisał:
          >
          > > Na braku gimnazjum młodzież straciła. Choćbyście zaklinały rzeczywistość,
          > defor
          > > ma skrzywdziła młodzież. To fakt.
          >
          > Się okaże...

          Za 15 lat? Wybacz, mnie tu i teraz obchodzi los mojego dziecka, które z deformą musi zmagać w obecnym czasie. Ale, wiadomo, przejściowe roczniki, to na zmarnowanie.
          • 45rtg Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 11:36
            kurt.wallander napisała:

            > > Się okaże...
            >
            > Za 15 lat? Wybacz, mnie tu i teraz obchodzi los mojego dziecka, które z deformą
            > musi zmagać w obecnym czasie. Ale, wiadomo, przejściowe roczniki, to na zmarno
            > wanie.

            Na czym, cholera, polega to zmarnowanie? Na tym, że moje dziecko, w pierwszej licealnej popodstawówkowej ma najzupełniej normalną naukę?
            • paskudek1 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 12:02
              Normalną? Z popapraną podstawą, w przepełnionej szkole, z nauczycielami krążącymi pomiędzy dwoma albo trzema szkołami i klasami z DWOMA zupełnej innymi programami nauczania??? No fakt, norma aż gwóźdźe

              --
              nagle się okazało, że link do innego forum gazety w sygnaturce to spam smile
              • 45rtg Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 12:06
                paskudek1 napisała:

                > Normalną? Z popapraną podstawą, w przepełnionej szkole, z nauczycielami krążący
                > mi pomiędzy dwoma albo trzema szkołami i klasami z DWOMA zupełnej innymi progra
                > mami nauczania??? No fakt, norma aż gwóźdźe

                Podwójny program nauczania nie ma żadnego znaczenia, bo to nie jedno dziecko idzie dwoma programami, tylko co najwyżej nauczyciel. Co nie powinno być dla niego żadną nowością, bo różne programy od zawsze miały klasy profilowane. I to chyba nawet bardziej różne są między, powiedzmy, ogólnym a biolchemem, niż między gimbusianą i podstawówkową wersją ogólnego.

                A z tym zatłoczeniem... Z zatłoczenia to zostały dwa memy i wygasła miesiące temu ekscytacja dzieci z małych szkółek, że jak całe liceum wychodzi na przerwę, to na schodach jest tłok.
                • paskudek1 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 13:30
                  Ale uczą często ci sami nauczyciele. Na prawdę uważasz że latanie pomiędzy kilkoma szkłami i żonglowanie treściami podstawy programowej w żaden sposób nie wpływa negatywnej na efekty nauczania? O słodka naiwności

                  --
                  nagle się okazało, że link do innego forum gazety w sygnaturce to spam smile
                  • 45rtg Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 14:13
                    paskudek1 napisała:

                    > Ale uczą często ci sami nauczyciele. Na prawdę uważasz że latanie pomiędzy kilk
                    > oma szkłami i żonglowanie treściami podstawy programowej w żaden sposób nie wpł
                    > ywa negatywnej na efekty nauczania? O słodka naiwności

                    Latanie pomiędzy kilkoma szkołami nie jest skutkiem reformy, tylko występowało już dawno. I oczywiście, że jest słabe, ale to się ma szanse poprawić dopiero, jak szkoły dostaną sensowne pieniądze na nauczycieli i będą im mogły zaoferować sensowne warunki. O "żonglowaniu treściami" już mówiłem - między matfizem a humanistyczną też się żongluje.
                      • 45rtg Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 14:20
                        kurt.wallander napisała:

                        > 45rtg napisał:
                        >
                        > O "żonglowaniu treściami" już mówiłem - między matfizem a hu
                        > > manistyczną też się żongluje.
                        >
                        > I juz to generuje problemy, gdy nauczyciel zdaje się nie ogarniać, że prowadzi
                        > podstawę, a nie rozszerzenie.

                        A to jest problem z nauczycielem. Owszem, trudny do rozwiązania, jak nie ma go kim zastąpić.
            • kurt.wallander Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 12:14
              45rtg napisał:


              > Na czym, cholera, polega to zmarnowanie?

              A choćby na tym, że uczy się z niedopasowanych programów nauczania. Do końca 6. klasy programem zakładającym póżniej 3-letnie gimnazjum i 3-letnie LO, a od 7. klasy programem zakładającym, że pewne treści były w klasach 4 - 6. Do tego zmiana w liceach i nauka przedmiotów nieprofilowych i niematuralnych przez wszystkie lata, zamiast zakończyć je po 1. klasie.

              Na tym, że moje dziecko, w pierwszej l
              > icealnej popodstawówkowej ma najzupełniej normalną naukę?

              Może nie masz porównania?
              • 45rtg Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 14:31
                kurt.wallander napisała:

                > 45rtg napisał:
                > > Na czym, cholera, polega to zmarnowanie?
                >
                > A choćby na tym, że uczy się z niedopasowanych programów nauczania. Do końca 6.
                > klasy programem zakładającym póżniej 3-letnie gimnazjum i 3-letnie LO, a od 7.
                > klasy programem zakładającym, że pewne treści były w klasach 4 - 6. Do tego zm
                > iana w liceach i nauka przedmiotów nieprofilowych i niematuralnych przez wszyst
                > kie lata, zamiast zakończyć je po 1. klasie.

                No i bardzo dobrze, liceum jest ogólnokształcące. Wycinanie "zbędnych" przedmiotów to jest patologia.

                > Na tym, że moje dziecko, w pierwszej l
                > > icealnej popodstawówkowej ma najzupełniej normalną naukę?
                >
                > Może nie masz porównania?

                Myślisz, że nie byłem w liceum? Bo jej nauka wygląda całkiem podobnie do mojej. I doprawdy - nie opowiadaj mi, że wszyscy ci, co krytykują dokonali starannej analizy porównawczej na podstawie obserwacji dzieci pogimnazjalnych kilka lat temu i popodstawówkowych teraz.
                • kurt.wallander Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 14:37
                  45rtg napisał:



                  >
                  > No i bardzo dobrze, liceum jest ogólnokształcące. Wycinanie "zbędnych" przedmio
                  > tów to jest patologia.

                  A no widzisz, ja uważam odwrotnie. To, że nieprofilowe przedmioty odpadały po pierwszej klasie, to była dla mnie zaleta.
                  >

                  > > Może nie masz porównania?
                  >
                  > Myślisz, że nie byłem w liceum? Bo jej nauka wygląda całkiem podobnie do mojej.

                  Aaaa, to ty porównujesz defromę do tego, co było przed wprowadzeniem gimnazjów? To tak, nauka wygląda podobnie. Podobnie kiepsko.


                  > I doprawdy - nie opowiadaj mi, że wszyscy ci, co krytykują dokonali starannej
                  > analizy porównawczej na podstawie obserwacji dzieci pogimnazjalnych kilka lat t
                  > emu i popodstawówkowych teraz.

                  Przecież deforma przywraca system nauczania z PRL. Ci, którzy to krytykują, przeważnie pamiętają bez idealizowania szkoły średnie w PRL. I porównują prl-owskie nauczanie z tym po gimnazjach (bo mieli, mają starsze dzieci, czy młodsze rodzeństwo, które szło do LO po gimnazjum).
                  • 45rtg Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 15:33
                    kurt.wallander napisała:

                    > 45rtg napisał:
                    > > No i bardzo dobrze, liceum jest ogólnokształcące. Wycinanie "zbędnych" pr
                    > zedmio
                    > > tów to jest patologia.
                    >
                    > A no widzisz, ja uważam odwrotnie. To, że nieprofilowe przedmioty odpadały po p
                    > ierwszej klasie, to była dla mnie zaleta.

                    A to już zależy, czy ktoś uważa, że z liceum powinien wyjść jednotorowy kloc intelektualny, czy osoba o w miarę szerokich horyzontach.

                    > > > Może nie masz porównania?
                    > >
                    > > Myślisz, że nie byłem w liceum? Bo jej nauka wygląda całkiem podobnie do
                    > mojej.
                    >
                    > Aaaa, to ty porównujesz defromę do tego, co było przed wprowadzeniem gimnazjów?
                    > To tak, nauka wygląda podobnie. Podobnie kiepsko.

                    A co było kiepskiego w nauce licealnej przed gimnazjami?

          • fibi00 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 12:37
            kurt.wallander napisała:

            > fibi00 napisała:
            >
            > > wlazkotnaplot napisał:
            > >
            > > > Na braku gimnazjum młodzież straciła. Choćbyście zaklinały rzeczywi
            > stość,
            > > defor
            > > > ma skrzywdziła młodzież. To fakt.
            > >
            > > Się okaże...
            >
            > Za 15 lat? Wybacz, mnie tu i teraz obchodzi los mojego dziecka, które z deformą
            > musi zmagać w obecnym czasie. Ale, wiadomo, przejściowe roczniki, to na zmarno
            > wanie.

            Może nie za 15 lat ale poczekaj aż dziecko skończy szkołę,pójdzie na studia i wtedy się wypowiedz. Pamiętam jaki był szum jak wprowadzano gimnazja, też rodzice bili pianę bo po co zmieniać coś co było dobre. Pierwsze roczniki gimnazjum też były rocznikami testowymi, też był strach czy gimnazjum się sprawdzi. Mój syn ma 13 lat i nie płacze za gimnazjum. Załapie się jeszcze na zmianowość (jeśli pójdzie do techniki) ale ja wiem że będzie dobrze.
            • paskudek1 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 12:51
              Ale czym innym jest DOŁOŻENIE czasu na naukę a czym innym ZABRANIE. Czemu wy u licha nie jesteście w stanie zrozumieć że zabrano dzieciakom jeden rok w którym uczyły się WSZYSTKIE IBOWOAZKOWO TEGO SAMEGO?? Przy czym zabrali go dzieciom w trakcie cyklu, zminili wszystko i poszatkowali wiedzę jak toporem.

              --
              nagle się okazało, że link do innego forum gazety w sygnaturce to spam smile
              • fibi00 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 12:55
                paskudek1 napisała:

                > Ale czym innym jest DOŁOŻENIE czasu na naukę a czym innym ZABRANIE. Czemu wy u
                > licha nie jesteście w stanie zrozumieć że zabrano dzieciakom jeden rok w którym
                > uczyły się WSZYSTKIE IBOWOAZKOWO TEGO SAMEGO?? Przy czym zabrali go dzieciom w
                > trakcie cyklu, zminili wszystko i poszatkowali wiedzę jak toporem.
                >


                Tak,napewno dzieci po podstawówce są głupsze niż po gimnazjum i nie są w stanie kompletnie niczego osiągnąć.
              • fibi00 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 13:22
                paskudek1 napisała:

                > Ale czym innym jest DOŁOŻENIE czasu na naukę a czym innym ZABRANIE.

                Dodam jeszcze, że wtedy też był lament! Dołożyli rok nauki-źle, zabrali też źle.
                Poza tym niby dlaczego doszło do likwidacji gimnazjów? Bo społeczeństwo tego chciało. I nie myślcie sobie że pewnie same stare dewoty za tym głosowały bo tak nie było. Dobrze że wy byłyście z gimnazjum zadowolone ale gros ludzi nie było! Osobiście znam tylko 1 osobę która nieco ubolewała za likwidacją gimnazjum bo u nich gimnazjum było w tej samej szkole co podstawówka więc dziecko jakby zmiany nie odczuło. Natomiast spotykałam mnóstwo osób które przyklaskiwały likwidacji gimnazjum i nie były to stare dewoty,tylko osoby w podobnym wieku co ja,z dziećmi w wieku szkolnym. Nawet osoby które skończyły gimnazjum były za jego likwidacją (i to mnie zdziwiło). Dzieci które miały być pierwszym rocznikiem kończącym 8klasowa podstawówkę też się cieszyły że go gimnazjum nie pójdą. Nie wiem czy teraz nadal są z tego zadowolone,musiałabym podpytać...Może po prostu mieszkam w pechowym miejscu gdzie gimnazja się nie sprawdzały ale widocznie takich miejsc jest więcej skoro zdecydowano o ich likwidacji.
                • paskudek1 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 13:33
                  Społeczeństwo chcialo bo pojęcia nie miało co to oznacza. Wczoraj przypadkiem znowu oglądałam odcinek Rancza. Witebski miał Koziołowi opracować materiały do kampanii. A skończyło się na hasełkach że zrobimy to i to, wiemy jak to zrobić. I konkluzja Czerepacha że wyborcy NIE CHCĄ słuchać jak coś zrobić. Bo ich to nie interesuje. I tak było z gimnazjami. A co co WIEEIZELI czym to grozi zostali uznani za wichrzycieli i element walczący o własne stołki.

                  --
                  nagle się okazało, że link do innego forum gazety w sygnaturce to spam smile
                • kurt.wallander Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 14:16
                  fibi00 napisała:


                  > .
                  > Poza tym niby dlaczego doszło do likwidacji gimnazjów? Bo społeczeństwo tego ch
                  > ciało.

                  Społeczeństwo, jako masa, inteligencją nie grzeszy. Świadczy o tym popieranie np. polityków, czy postepowania tychże, które jest na niekorzyść tych, którzy na nich głosują. A jednak głosują. O bystrości to nie świadczy.

                  Natomiast spotykałam mnóstwo osób które przyklaskiwały likwidac
                  > ji gimnazjum i nie były to stare dewoty,tylko osoby w podobnym wieku co ja,z dz
                  > iećmi w wieku szkolnym.

                  Tak, ja tez znam sporo takich osób. Co ciekawe, niektóre z nich, po wprowadzeniu deformy, czym prędzej przeniosły swoje dzieci do płatnych szkół prywatnych. Czyżby jednak deforma w państwowych szkołach nie była tak wspaniała?

                  Dzieci które miały być pierwszym rocznikiem kończą
                  > cym 8klasowa podstawówkę też się cieszyły że go gimnazjum nie pójdą. Nie wiem c
                  > zy teraz nadal są z tego zadowolone,musiałabym podpytać...

                  Podpytaj. Serio, jestem ciekawa.

                  Może po prostu mieszk
                  > am w pechowym miejscu gdzie gimnazja się nie sprawdzały ale widocznie takich mi
                  > ejsc jest więcej skoro zdecydowano o ich likwidacji.

                  Zdecydowano o ich likwidacji nie na podstawie rzetelnych badań działania tego typu szkół, tylko przez czyjeś widzimisię.
                  • 45rtg Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 14:34
                    kurt.wallander napisała:

                    > fibi00 napisała:
                    > > Poza tym niby dlaczego doszło do likwidacji gimnazjów? Bo społeczeństwo t
                    > ego ch
                    > > ciało.
                    >
                    > Społeczeństwo, jako masa, inteligencją nie grzeszy. Świadczy o tym popieranie n
                    > p. polityków, czy postepowania tychże, które jest na niekorzyść tych, którzy na
                    > nich głosują. A jednak głosują. O bystrości to nie świadczy.

                    Dziękuję za krótkie i zwięzłe wyjaśnienie, dlaczego płacze, że deforma są g*wno warte smile

                • julita165 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 15:01
                  Wsrod moich znajomych ( majacych dzieci w trakcie lub po gimnazjum albo w okolicach 5-6 kl SP, reszte pomine bo sie "nie znaja" ) dominowala opinia, ze istnienie lub nie istnienie gimnazjow nie ma znaczenia, to obojetne, co nie znaczy ze byli zachwyceni szkolami, po prostu glowne wady systemu upatrywali gdzie indziej.
    • smillla Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 14:17
      Trudno przewidzieć, jakie skutki przyniesie likwidacja gimnazjów, ale wydaje się, że ewidentnym błędem jest odejście na poziomie liceum od wczesnej specjalizacji na rzecz wydłużonego nauczania ogólnego. Dlaczego tak uważam?
      Bo aktualnie wiedza tak przyrasta, że dość szczegółowe ogarnięcie wszystkich jej dziedzin to zadanie dla tytana albo męczennika. Dajmy młodym żyć! Poza tym hodowanie omnibusa nie ma sensu. Od lat z wszelkich monitoringów wynika, że wcale nie "uniwersalny kujon" ma w życiu największe osiągnięcia, lecz ten, kto poszedł w interesującym go kierunku, i dbał o wyniki z tego, co było dla niego ważne, w miarę możliwości olewając resztę. Po co formować "uniwersalnego kujona", który, jak widać, wcale nie osiąga wyżyn, a blokować dziecko z pasją lub choćby upodobaniem w jakimś kierunku, każąc mu zgłębiać sto innych, nieciekawych dla niego rzeczy? Ważne, żeby miał swój kierunek zainteresowań, żeby szedł za osobistą inklinacją, a nie żeby, wykończony ścisłowiec równał krok do wielbicieli Dostojewskiego i czytał różne "kobyły" zamiast programować czy co tam lubi. I nie mówcie, że te "kobyły" to on zapamięta i posłuży się w rozmowie towarzyskiej - bo rzeczy wmuszone raczej szybko wyrzuca się z głowy, a i, wbrew pozorom, nie rwie się lasek na opisy przyrody w Nad Niemnem.
      • 45rtg Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 15:37
        smillla napisała:

        > Bo aktualnie wiedza tak przyrasta, że dość szczegółowe ogarnięcie wszystkich je
        > j dziedzin to zadanie dla tytana albo męczennika. Dajmy młodym żyć! Poza tym ho

        Ta, k*rwa. Uwielbiam takie hasła. Młodość musi się wyszumieć, mają jeszcze czas, to przecież jeszcze dzieci, musi być łomżing, czilałt i gandzia. Nie pojmuję, jaką patologią trzeba być, żeby uważać, że nauka w szkole to odbieranie ludziom życia.

        > dowanie omnibusa nie ma sensu. Od lat z wszelkich monitoringów wynika, że wcale
        > nie "uniwersalny kujon" ma w życiu największe osiągnięcia, lecz ten, kto posz

        No jasne. Ktoś, kto ma szeroką wiedzę, to oczywiście kujon. Żadnego pożytku z niego nie ma, bo nie pije, za to wie równocześnie, co to jest przydawka i co to jest podnawka. Kto normalny potrzebuje takiej wiedzy, jak wystarczy znać Lewego i Dodę.

        • smillla Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 17:27
          Jaką patologią trzeba być, żeby uważać naukę za stratę tzw. "życia"?
          Np. Doktorem Faustem!
          Oddał dusze diabłu za "łomżing, czilaut i gandzię"... Oddał więc życie wieczne za życie w doświadczaniu spraw młodości. W świecie, w którym nie było wyższej ceny. I to inspirowało ludzkość.
          Lubię nas (mam na myśli klubik z Faustem, a nie z Tobą, reprezentantką odmiennego poglądu ), romantycznych, patologicznych, i tragicznie niedouczonych. Mnie nie przekonasz. Ale nie przekonasz też badań opartych o tzw. monitoring losów absolwentów, z których wynika, że kto do wszystkiego, ten... etc. Przy czym dochodzą tu badania o wielozadaniowości. Rozpala się mocno jak wiązka słomy, ale krótko daje moc, szybko się wypala i zostwia mocno wykończonego, słabiej funkcjonującego intelektualnie człeka. A skupienie na jednym trzyma intelektualnie do późnej starości, sprzyja aktywności umysłowej, kreatywności i prawdziwym odkryciom.
          Ale co tam kto lubi: jednemu być robokopem, drugiemu - koneserem, trzeciemu zwrotniczym. Koneser podobno najszczęśliwszy. Podobno starzy ludzie nigdy nie żałują, że nie spędzili więcej czasu w szkole lub w pracy: żałują, że nie spędzili więcej czasu z przyjaciółmi, miłościami, w zabawie i radości.
          • kurt.wallander Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 04.02.20, 19:09
            smillla napisała:


            Rozpala się mocno jak wiązka słomy, ale kró
            > tko daje moc, szybko się wypala i zostwia mocno wykończonego, słabiej funkcjonu
            > jącego intelektualnie człeka. A skupienie na jednym trzyma intelektualnie do pó
            > źnej starości, sprzyja aktywności umysłowej, kreatywności i prawdziwym odkrycio
            > m.

            Dodajmy, że zmagając sie z przedmiotami nieinteresującymi i niepotrzebnymi w wybranej ścieżce życiowej, mamy mniej czasu na zgłębianie tego, co nas interesuje i z czym chcemy wiązać swoją przyszłość. Nie wspominając o rozwoju innym niż indukowany przez szkołę, np. rozwijanie zainteresowań i zdolności pozaszkolnych, uczestnictwo w kulturze, czas na "głupie" poczytanie dla przyjemności. Oczywiście życie towarzyskie, pogłębianie więzi z ważnymi dla nas ludźmi, poznawanie nowych ludzi, to też wartościowe elementy, na które warto mieć czas.
            Z własnego doświadczenia - w LO zmagałam sie z tymi wszystkimi nieinteresującymi mnie, a sprawiającymi mi trudności przedmiotami, walcząc o pozytywna ocenę z fizyki czy chemii. Na studiach, kiedy miałam niemal wyłącznie przedmioty kierunkowe, wreszcie odżyłam (byłam na tyle dobrą studentką, że nawet miałam stypendium naukowe). Dlatego dotychczasowy system nauki w LO oceniałam bardzo pozytywnie. Niestety, najmłodsze dziecko będzie, jak ja, musiało uczyć się wszystkiego, zamiast skupić na tym, co ją interesuje.
            • arwena_11 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 09:26
              Ja też nie lubiłam w LO wielu przedmiotów i bym się chętnie ich pozbyła. Ale była jedna korzyść - można było decyzję z czego się pisze maturę odłożyć na 3-4 klasę. Obecnie niestety to niemożliwe - chyba że lecisz na korkach z dodatkowych przedmiotów.
                  • arwena_11 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 09:48
                    A bioligii, chemii, geografii, fizyki itd i tak masz 3h więcej niż obecnie. Teraz jak nie rozszerzasz masz tych przedmiotów - jedną godzinę w 1 klasie.

                    Ja bym pewnie wywaliła te wszystkie pierdoły jak przedsiębiorczość ( i tak nic na tym nie uczą ), edb ( do podstawówki powinno iść ) itd.
                    Wok bym zrobiła na zasadzie - jeden dzień, ale cały - tak często jest w szkołach prywatnych. Mają się zgadzać godziny.
                    • julita165 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 10:08
                      arwena_11 napisała:


                      > Ja bym pewnie wywaliła te wszystkie pierdoły jak przedsiębiorczość ( i tak nic
                      > na tym nie uczą ), edb ( do podstawówki powinno iść ) itd.
                      > Wok bym zrobiła na zasadzie - jeden dzień, ale cały - tak często jest w szkoła
                      > ch prywatnych.

                      O tak. Jak ucznia nauczy sie myslec to w razie potrzeby sam sobie swietnie informacje na takie tematy znajdzie i da sobie rade. Tego nie trzeba uczyc w szkole. Gorzej jak delikwent nie potrafi z sensem 5 zdan na pismie sklecic, przeczytac ze zrozumieniem trzech zdan zlozonych albo nie rozumie co to jest %.
              • julita165 Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 09:37
                Fakt, ja tez w 1-2 kl LO nie mialam pojecia co bede chciala studiowac. A rozstrzal byl spory, prawo, dziennikarstwo, politologia, anglistyka ale tez handel zagraniczny czyli egzamin z matematyki. Nie moglabym w pierwszej, drugiej klasie decydowac czy bede pisac rozszerzona matematyke czy nie.
                • kurt.wallander Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 10:42
                  julita165 napisała:

                  > Fakt, ja tez w 1-2 kl LO nie mialam pojecia co bede chciala studiowac.

                  To ja od początku wiedziałam, co. I dla mnie niedawny pogimnazjalny system byłby idealny. Moim dzieciom raczej tez się nie odmieni, by z profilu biol-chem chcieć np. studiować historię.
                  • fraudes Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 11:04
                    Widzisz, a u mnie w rodzinie jest osoba, która w pod koniec II klasy biol-chem, z dobrymi i bdb rezultatami z tychże przedmiotów, zapragnęła iść na prawo. I był spory problem. ostatecznie sie udało, ale były i korki i nerwy. Naprawdę dzieciaki decydując się na liceum moga jeszcze nie wiedziec co będą robić w zyciu lub moga się im preferencje zmienic. I system edukacji powinien dopuszczać takie sytuacje.
                    • kurt.wallander Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 11:15
                      fraudes napisała:

                      > Widzisz, a u mnie w rodzinie jest osoba, która w pod koniec II klasy biol-chem,
                      > z dobrymi i bdb rezultatami z tychże przedmiotów, zapragnęła iść na prawo. I
                      > był spory problem. ostatecznie sie udało, ale były i korki i nerwy. Naprawdę d
                      > zieciaki decydując się na liceum moga jeszcze nie wiedziec co będą robić w zyci
                      > u lub moga się im preferencje zmienic. I system edukacji powinien dopuszczać ta
                      > kie sytuacje.

                      Pozostaje mi tylko uznać, że potrzeby są różne. Moim bardziej odpowiadał poprzedni system (o tyle, o ile go znam, bo sama na sobie nie doświadczyłam). Jeszcze rozwiązaniem, szczególnie przy LO 4-letnim, mogłoby byc wprowadzanie rozszerzeń od 2. klasy dopiero. W pierwszej byłaby nauka wszystkiego, czas na zorientowanie sie, co nas kręci, jacy nauczyciele są inspirujący, i w drugiej klasie decyzja o rozszerzeniach i juz podążanie wybraną ścieżką do celu. Ale to wymagałoby większego wysiłku organizacyjnego ze strony szkół.
                      • smillla Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 12:22
                        Wszystko byłoby do ogarnięcia, gdyby komuś chciało się wysilić w kierunku opracowania systemu odpowiadającego różnym potrzebom. Np., tak, jak dawniej, mogłyby być w liceach klasy ogólne, obok kierunkowych. Pierwszy rok dawałby jeszcze wszystkim posmakować różnych dziedzin wiedzy i można by było po tym roku, na bazie doświadczenia z licealnym, pogłębionym wykładem różnych nauk, zmienić klasę. Albo w ogóle zorganizować nauczania na poziomie liceum nie w systemie klasy realizującej jednolity program, lecz w systemie grup zaawansowania z danego przedmiotu. Są na świecie różne rozwiązania i nie trzeba koniecznie konserwować odwiecznego modelu polskiej szkoły średniej.
          • 45rtg Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 08:48
            smillla napisała:

            > Jaką patologią trzeba być, żeby uważać naukę za stratę tzw. "życia"?
            > Np. Doktorem Faustem!

            A, no to jest, kurde, role model smile


            > Lubię nas (mam na myśli klubik z Faustem, a nie z Tobą, reprezentantką odmienne
            > go poglądu ), romantycznych, patologicznych, i tragicznie niedouczonych. Mnie n
            > ie przekonasz. Ale nie przekonasz też badań opartych o tzw. monitoring losów ab
            > solwentów, z których wynika, że kto do wszystkiego, ten... etc. Przy czym docho
            > dzą tu badania o wielozadaniowości. Rozpala się mocno jak wiązka słomy, ale kró
            > tko daje moc, szybko się wypala i zostwia mocno wykończonego, słabiej funkcjonu

            Fajne, millenialskie ogólniki. A konkretnie, to co mierzyli? Powiedzieli?

              • 45rtg Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 17:29
                smillla napisała:

                > A co chcesz mieć zmierzone? O jaką kategorię pytasz?

                No właśnie pytam, jakie były kategorie i co oni zmierzyli. Nie rozumiesz pytania? To o czym Ty w ogóle gadasz? Jesteś żywym dowodem na to, że jak się ogranicza "szerokość" kształcenia, to potem wyrastają takie suwereny, co gadają, a nie wiedzą, o czym.
                • smillla Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 20:04
                  Z Twoich wypowiedzi trudno jasno wnieść, ku czemu zmierzasz. Tzn. domyslam się, jak najbardziej, w co grasz, bo doprawdy te gry nie są jakoś przesadnie wyrafinowane. Reagujesz niesamowitą agresją na wszystkie posty, które kwestionują założenia reformy szkolnictwa. Posuwasz się w swym zacietzewieniu do przekleństw, wulgaryzmów i wyzwisk interlokutorow. Szermujesz argumentami ad personam, a właściwie wyzwiskami ad personam. Bo nie dajesz rady, nie wiesz, jak polemizować z argumentami. Zamiast to robić, słuchasz rozważania na boczny tor, domagając się, jak rozumiem, cytowania źródeł. Domyślasz się zapewne, że nikomu nie będzie się chciało wertować papierów, by móc uwierzytelnić coś, co zalicza się już do wiedzy potocznej. Upadek mitu wielozadaniowosci ogłoszono już, z podaniem żrodeł, kilka lat temu, nie sposób bylo nie słyszeć, a zainteresowani zapamiętali clou sprawy. Zresztą nie ma co tłumaczyć, bo sama wiesz, jak jest. Sugerując swe wszechstronne wykształcenie dyskredytujesz się co chwila brakiem pojęcia o retoryce, literaturze, psychologii, nie wspominając o zwykłej kulturze. Jedno, co tu robisz, to szarzowaniena oślep za Sprawę. Zapału nie sposób Ci odmówić, czego się nie da powiedzieć o Twoich zdolnościach polemicznych czy zasobach intelektualnych przydatnych w niniejszych okolicznościach.
                  • 45rtg Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 23:17
                    smillla napisała:

                    > Z Twoich wypowiedzi trudno jasno wnieść, ku czemu zmierzasz. Tzn. domyslam się,
                    > jak najbardziej, w co grasz, bo doprawdy te gry nie są jakoś przesadnie wyrafi
                    > [15 wierszy pierdy-pierdu}

                    Kłamiesz, a jeszcze próbujesz bezczelnie zamaskować to kłamstwo napastliwą biegunką słowną. Krótka piłka: jakie metryki pokazały, że lepiej jest szkolić ludzi z klapkami na oczach, niż bez?
                • smillla Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 09.02.20, 15:20
                  Jestem pewna wszystkiego, na co wskazuję, w tym sensie, że pozyskalam tę wiedzę z wiarygodnych żródeł. Szukać ich teraz nie będę, bo nie mam zamiaru dawać się podpuszczać i towarzyszyć Ci w jakimś zacietrzewionym amoku na tle forsowania wizji edukacji. Mnie dyskusja z Tobą nie porywa i nie inspirujesz mnie do pogłębiania tematów.
          • iwoniaw Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 10:18
            berdebul napisała:

            > Już widać jak się zmienił. Kto mógł, zwiał do prywatnych/społecznych. Tam tez z
            > wiali dobrzy nauczyciele. Patrz wyniki olimpiady matematycznej. big_grin

            Tu się nie ma co śmiać, to jest dramat. Poziom edukacji publicznej leci na łeb i deforma walnie się do tego przyczyniła. Wykluczanie dzieci ze "słabszych" środowisk jest niestety faktem i umacnia się w najlepsze. sad


            --
            "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
            • kurt.wallander Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 10:44
              iwoniaw napisała:


              > Tu się nie ma co śmiać, to jest dramat. Poziom edukacji publicznej leci na łeb
              > i deforma walnie się do tego przyczyniła. Wykluczanie dzieci ze "słabszych" śro
              > dowisk jest niestety faktem i umacnia się w najlepsze. sad

              Zgadzam się, a najwięcej straci suweren. I ciągle glosuje na PiS. Dla mnie niepojęte.
              • olena.s Re: Brak gimnazjów, krótsza wspólna nauka 05.02.20, 11:14
                Bo dostrzeżenie tych prawidłowości zajmie suwerenowi dobrych parę lat - jeżeli w ogóle będzie w stanie je zauważyć. Istotne jest też, na ile wówczas suweren będzie poważał drogę awansu społecznego poprzez osiągnięcia edukacyjne, bardzo różnie to wyglądało w przeszłości, przypominam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka