Dodaj do ulubionych

to ja o neurotypowych i nieupośledzonych

04.02.20, 20:16
Zajrzałam wczoraj do moich zestawień sprzed czterech lat. W połowie roku szkolnego pierwszoklasistów z zaleceniem wydłużenia czasu pisania sprawdzianów mieliśmy sześcioro. W tym roku mamy ich 16 po gimnazjum i 27 po SP (liczba klas w każdym przypadku ta sama).
Dostosowania maturalne - wtedy 4 osoby z przedłużonym czasem, w tym 17. Na podstawie zaświadczeń lekarzy, poza jednym przypadkiem - psychiatrów. Zaburzenia lękowo-depresyjne, czasem tylko lękowe, czasem tylko depresja. Nic zmyślonego, znam te dzieciaki od 3 lat, wiem, co się z nimi dzieje.
Wg naukowców bardziej zagrożone są młode osoby z wielkich miast i bardziej dziewczyny niż chłopcy.
Moim zdaniem najbardziej te dziewczyny, ktorym zależy.



--
"Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
Obserwuj wątek
    • 35wcieniu Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 04.02.20, 20:19
      Aha.

      --
      "Komunikacja jest bardzo dobra. Od domu przstanek to 2minuty pieszo, 5-10 minut autobusem, potem przesiadka I jakies 40 -50 minut i 15-20 minut pieszo do szkoly. Plus czas oczekiwania, sprawdza online o ktorej ma autobus ale czasem sie spozni albo nie przyjedzie wiec czeka na nastepny."(najma/ritual)
      • milka_milka Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 04.02.20, 20:36
        Jakie potrzeba. Przedłużenie czasu pisania, odpowiedzi ustnej, oddzielna sala, dużo jest możliwości, jeśli trzeba i ma to pomoc choremu młodemu człowiekowi, to dobrze.

        --
        Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
        • asia_i_p Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 12:03
          Może być nawet pisanie matury w domu, jeśli są warunki - mieliśmy w przypadku obniżonej odporności po leczeniu onkologicznym.

          --
          The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
      • milka_milka Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 04.02.20, 20:45
        Trudno. Trzeba mieć historię choroby, tego nie wystawia się na gwizdek.

        --
        Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
      • liberica1 Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 04.02.20, 22:53
        Bardzo trudno. Nie wiesz Triss o czym piszesz więc sobie daruj. Żeby wystawić takie zaświadczenie, z którym KONIECZNIE musisz iść do poradni ped psychologicznej i ONA dopiero wystawia papiery, które LICZĄ się do szkoły musisz zrobić specjalistyczne badania psychologiczne u nas trwające całe 3 dni po kilka godzin. Wcześniej potrzebny był rezonans mózgu, eeg. Psychiatra wystawił zaświadczenie dopiero na podstawie badań psychologicznych tych trzydniowych u specjalisty. Z zaświadczeniem do poradni PP. Poradnia zrobiła swoje badania i podtrzymała opinie i zalecenia przedłużenia czasu. W szkole pedggog szkolny zapoznał się z opinią po czym musiała się zebrać rada pedagogiczna żeby ustalić czy dzieciakowi należy się wydłużony czas na egzaminach. Aha i do psychologa i psychiatry potrzebowałam opinii kilkustronicowej od wychowacy klasy nt funkcjonowania dzieciaka, pracy na lekcji itd, opinii od psychologa, u którego byliśmy, opinii od szkolnego pedagoga, opinii od nauczielki udzielającej korki. Całość trwała ok pół roku uwzględniając czas na wizyty prywatne. Jeżeli myślisz, że wystarczy pójść na wizytę i ot tak dostaniesz zaświadczenie to żyjesz w wyimaginowanym świecie Triss M. I tak wygląda każdorazowo sytaucja. Nie tylko u nas.
        • kropkaa Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 08:12
          Albo jedziesz rano do innego miasta, do poleconej/znajomej placówki i wieczorem wracasz z orzeczeniem. Może nie fizycznie, bo trzeba je jeszcze wypisać, ale wiesz, że przeciągu kilku dni kurier dostarczy.
          Zresztą te wszystkie kombinacje i po kilkanaście orzeczeń w jednej klasie sprawiły, że większość traktuje te "zaburzenia" jako pretekst do wydłużonego czasu pisania egzaminu i nic z tym nie robi, bo i nie ma takiej potrzeby. A pojedyńcze dzieci, które naprawdę potrzebują pomocy, giną w morzu oszustów.
          • ichi51e Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 10:38
            Aczkolwiek uwazam ze latwo zalatwic orzeczenie jesli sie wie co gadac i ma odpowiednie podkladki od lekarzy i prywatnego psychologa - to opcja rano pojechalam wieczorem mialam jest niemozliwa. Z prostej przyczyny ze musi sie zebrac komisja orzekajaca wiec cudow nie ma

            --
            wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
            • kropkaa Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 11:07
              Znam osobiście taki przypadek - całodzienne testy i opinia jest. Oczywiście nie był to ani lekarz ani pacjent z przypadku. Ale fakt jest faktem, takie rzeczy mają miejsce i nie podejrzewam, że sprawa o której piszę jest jedną jedyną.
              Poza tym z rejonowej poradni znam przypadki - dysleksji nie ma, ale ma skłonność, może mieć, takie fajne dziecko, niech ma to pół godz. więcej. Opinia wydana. Dziecko na dwóch instrumentach gra, cud że nut nie myli.
              I nie wiem czy to o mnie dobrze świadczy, że o swoje dzieci nie dbam i opinii nie załatwiam.
              • milamala Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 11:22
                > I nie wiem czy to o mnie dobrze świadczy, że o swoje dzieci nie dbam i opinii n
                > ie załatwiam.

                Na pewno nie swiadczy dobrze taka podejrzliwosc i zazdrosc wobec innych.

                Ja nie mialam nigdy problemow z pisaniem, nigdy nie mialam za malo czasu i zawsze zbieralam piatki i szostki (lacznie z matura). Poniewaz szlo mi bardzo dobrze to nie przyszlo mi do glowy, zeby sledzic kolezanki z diagnozami i zazdrosci im, ze moga zrobic pare bledow wiecej odemnie.

                Skoro dawalam sobie swietnie rade to niby czemu mam jeczec, ze inny tez sobie moze poradzic z jakas tam pomoca. Ale ja nigdy nie bylam zazdrosna.

                • hanusinamama Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 11:29
                  Juz widze jak ci nie przeszkadza ze twoje dziecko musi pisać normalnie...a dziecko matki znanej lekarki i tatusia ordynatora ma załatwiony papierek na dłuższy czas. Oboje dzieci startuje na ten sam kierunek studiów...Juz widzę
                  Nikt nie mowi, ze kazdy dzieciak z takim papierem to cwaniak..ale sporo takich tez jest.


                  --
                  "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
                  • milamala Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 11:46
                    hanusinamama napisała:

                    > Juz widze jak ci nie przeszkadza ze twoje dziecko musi pisać normalnie...a dzie
                    > cko matki znanej lekarki i tatusia ordynatora ma załatwiony papierek na dłuższy
                    > czas.

                    To co widzisz jest odbiciem wylacznie tego co ty masz w glowie, twojej postawy zyciowej i podejscia, nic ale to kompletnie nic nie mowie o mnie.
                • kropkaa Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 11:48
                  O czym ty ogóle piszesz? Jaka zazdrość? Gdybym tylko chciała, biorę namiar na panią i mam orzeczenie. Nic nie podejrzewam, nikogo nie śledzę.
                  Chyba mogę mieć zdanie, że skoro są klasy gdzie ponad połowa uczniów ma orzeczenia, to coś jest nie tak z systemem wydawania tych papierów?
                    • iwoniaw Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 12:03
                      milamala napisała:

                      > Ok, niech bedzie, masz taka opinie, ale skad sie bierze ta opinia? Czemy polowa
                      > klasy z orzeczeniami mialaby byc taka szokujaca?

                      Może dlatego, że zna te dzieci, a także ich rodziców, w tym takich, którym się czasem szczerze pewne komentarze wymknęły? big_grin


                      --
                      'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                      'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
                      • ichi51e Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 12:21
                        Dziecko moze byc bystre inteligentne i kumate i np miec utajonego zeza, niedosluch, slaba konwergencje czy astygmatyzm. Moze miec tragiczna grafomotoryke, nie slyszec roznic miedzy slowami (kasia kasza i kasa). nie wylapalas tego na starcie i dzieciak trafil na ambitna nauczycielke i wypracowal sobie jakie mechanizmy kompensacyjne - te wystarczaly na poczatku ale to potem wychodzi. To nie jest tak ze dyslektyk ma na twarzy wypisane „dslksx” od urodzenia. Malo matek zachwyconych ze dzieciak szybko stanal na nogi i nie raczkowal?

                        --
                        wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                        • milamala Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 12:26
                          ichi51e napisała:

                          cyt. te wystarczaly na poczatku ale to potem wychodzi. To nie je
                          > st tak ze dyslektyk ma na twarzy wypisane „dslksx” od urodzenia. Malo matek zac
                          > hwyconych ze dzieciak szybko stanal na nogi i nie raczkowal?

                          Mechanizmy kompensacyjne dzialaja, ale i tak wyjda np. w zaburzeniach psychicznych. Bo mechanizmy kompensacyjne kosztuja wiele energii zbyt wiele zeby ciagnac to cale zycie bez uszczerbku.
                          Tego rodzaju zaburzen nie widac dla postronnego, a postronny uwaza sam siebie za wlasciwego do wystawiania diagnozy.
                    • kropkaa Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 12:41
                      Opinia bierze się stąd, że założeniem orzeczeń była pomoc dzieciom, które tego potrzebują. Jeśli w klasach potrzebuje tego po kilkadziesiąt % uczniów, to taniej i uczciwiej byłby każdemu dać te pół godz. więcej. Jaki to problem? To tylko 30 min. Uczeń, który potrzebuje mniej czasu i tak wyjdzie, kiedy skończy.
                      Poza tym jak rozumiem, że jest skala ocen, ale nie - każdy musi mieć średnią 6.0, pod koniec roku zaczyna się wypraszanie na zasadzie - bo tylko z tego przedmiotu nie mam 6, a gdybym miał/a, to że wszystkiego będzie szóstka. I nakręca się spirala. Nie wierzę, że można być wybitnym i z muzyki, i z plastyki, i z matematyki, historii i każdego języka i jeszcze z w-fu. Mam problemy z ortografią, mam 4. Ale nie, byk na byku, ale co tam, papierek wymaże. Na takiej samej zasadzie powinny być papierki do szkoły baletowej - lekarz podpisze, że dziecko choruje na otyłość i nie powinni patrzeć na figurę. Czy do klasy sportowej. Albo na taksówkarza - no niestety, problemy ze wzrokiem są, ale przecież ja chcę i mam papierek, ze przecież to obiektywnie nie moja wina, więc dlaczego mam cierpieć.
                      A potem na forum zdziwko, że forumka mieszkanie komunalne skombinowała. A dlaczego nie, skoro to tylko kwestia papierka. To, że nie ma kasy na mieszkanie w centrum miasta nie ma znaczenia, przecież ona chce.
                      • milamala Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 13:12
                        Jak z daleka wiec nie spotkalam sie z wypraszaniem ocen.
                        Ale to znowu powraca to samo zrodlo problemu co brak dzieci na podworkach.
                        kto to robi, kto to kreuje. No wy rodzice. Choc zawsze jak slysze to ci inni. Z czego wynika, ze nikt tego nie robi tylko jacys nieokresleni "inni".
                        Przeciez kto tworzy taka kulture, takie oczekiwania, takie zachowania. Przeciez nasze pokolenie. Wiec bijmy sie przede wszystkim we wlasne piersi a nie szukajmy belki w oku blizniego.
                        Zawsze ci inni. Ja i moj dziubdzius jestesmy boscy.

                        Co mnie obchodzi, ze komus sie wymarze byki na papierku i poprawi jego ocene z powodu jego zaburzen.
                        Czemu was to tak boli??????
                        Dla mnie liczy sie to jaka ja dostane ocene. Co mnie ocena innych obchodzi.

                        Jakie zaswiadczenia na balet, do szkoly sportowej czy muzycznej?
                        To sa przeciez zajecia dodatkowe?
                        Nikt nie musi na nie chodzic ani znac sie na nich. A podstawowka jest egalitarna, dla wszystkich i wszyscy powinni miec indywidualna szanse.
                        Byl taki dowcip rysunkowy.
                        W szeregu ustawiono zwierzeta, rozne: jakies tam malpy, slonie, muchy czy zyrafy. Przemawiajacy robil im egzamin i dla kazdego mialo byc po rowno, tak samo, zeby bylo sprawiedliwie: kazdy mial skoczyc na drzewo.
                        Czy cos w tym stylu, dokladnie nie pamietam.

                        A teraz sie oburzacie, ze wreszcie rozne dzieci maja rozne testy dostosowane do swoich mozliwosci.
                        Dla roznych ludzi nie mozna zastosowac takich samoch kryteriow dla wszystkich, bo to nie ma nic wspolnego ze sprawiedliwoscia.
                        • kropkaa Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 13:28
                          Nie każdy musi skończyć podstawówkę z średnią 6.0.
                          Orzeczenia miały wyrównać szanse dzieci z zaburzeniami. Okazuje się, że takich dzieci jest wysyp pod koniec szkoły - no rozumiem, edukacja w naszych warunkach to faktycznie rollercoster. Dajmy więc każdemu te pół godz. więcej i już. Jeden wyjdzie 40 min. przed czasem tak czy siak, inny 20 (czyli 10 min. zyska), a inny wykorzysta czas na maxa.
                          Swoją drogą nie wiem w jakim świecie żyjesz, skoro pierwsze słyszysz o kupowaniu orzeczeń.
                          I tak jak piszesz - nigdy nie będzie tak, że wszyscy będą jednakowo zdolni. Rozkład normalny skądś się jednak wziął.
                      • aandzia43 Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 13:35
                        Nie wierzę, że można być wybitnym i z muzyki, i z plastyki, i z mate
                        > matyki, historii i każdego języka i jeszcze z w-fu. Mam problemy z ortografią,
                        > mam 4. Ale nie, byk na byku, ale co tam, papierek wymaże. Na takiej samej zasad
                        > zie powinny być papierki do szkoły baletowej - lekarz podpisze, że dziecko chor
                        > uje na otyłość i nie powinni patrzeć na figurę. Czy do klasy sportowej. Albo na
                        > taksówkarza - no niestety, problemy ze wzrokiem są, ale przecież ja chcę i mam
                        > papierek, ze przecież to obiektywnie nie moja wina, więc dlaczego mam cierpieć

                        Sorry, bredzisz. "Papierki" są po to, by dzieciak w normie intelektualnej dobry z matmy a z dysortografią miał możliwość skończyć szkołę, zdać maturę i pójść na politechnikę zamiast skończyć edukację dużo wcześniej z łatką debila co nie może zapamiętać jak się pisze "który". Wszelkie "papierki" dotyczą szkół do poziomu matury, więc nie bój się, nie grozi ci chirurg czy kierowca z zaburzeniami motoryki.




                        --
                        "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
              • iwoniaw Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 12:02
                kropkaa napisała:


                > I nie wiem czy to o mnie dobrze świadczy, że o swoje dzieci nie dbam i opinii nie załatwiam.

                Dokładnie takie refleksje miałam, jak w ubiegłym roku szkolnym się dowiedziałam, kto (i ile to osób!) z klasy mego dziecka (kończyło gimnazjum, startowało w podwójnej rekrutacji) ma różne orzeczenia i specjalne warunki na egzaminach... Cud to doprawdy, jak piszesz, że w sportach wszelkich i kształceniu muzycznym (gra na instrumentach jak najbardziej, w tym zaliczanie obowiązkowych egzaminów oczywiście bez taryfy ulgowej, hehe) nie mają przy tym takich problemów big_grin
                Więc jak mi ktoś kolejny raz pitoli, że te wszystkie orzeczenia to takie uczciwe i konieczne dla wyrównania szans, poradnie nie wydają ich na życzenie, trzeba mieć poważne przesłanki itd., to śmiać mi się tylko chce i tyle. I nie, nie neguję istnienia dysfunkcji i uczniów, którzy się starają je pokonać - ani że jest im faktycznie trudniej. Natomiast to nie neurotypowym piszącym egzaminy bez zaświadczeń powinni dziękować za to, że są postrzegani jako oszuści i naciągacze systemu.


                --
                "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
                • milamala Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 12:24
                  Zaburzenia moga miec rozne poziomy nasilenia. I ludzie sobie roznie z nimi radza w zaleznosci od poziomu i wlasnych osobniczych predyspozycji.
                  Jakbym powiedziala komukolwiek ze szkolnej lawki, ze mam ADD to reakcja bylaby taka sama. Brak wiary. Zabiliby mnie smiechem.
                  A mam.
                  Bo swietnie kompensowalam.
                  Z dzisiejszego punktu widzenia, nie potrzebowalabym zadnych dodatkowych wolnych, dluzszego czasu itp.
                  Potrzebne byloby mi leczenia farmakologiczne. Ale to jest kwestia indywidualny. Ktos inny z innym niewidocznym dla postronnego zaburzeniem moze potrzebuje innej formy pomocy.
                  Dlatego o tym decyduje lekarz/psycholog/psychiatra a nie przypadkowa pani z placu co sie dowiedziala od sasiadki swojej szwagierki.
                  • iwoniaw Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 12:31
                    Ja rozmawiałam z rodzicami tych "zaburzonych" big_grin Oni sami często byli zdziwieni "dlaczego nie załatwiasz dla X. papierów, przecież by nie zaszkodziły" big_grin


                    --
                    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
                    • pade Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 12:54
                      To, co napisałaś świadczy tylko o tych rodzicach i "specjalistach", u których byli.
                      Nic nie mówi o dzieciach z dysfunkcjami.
                      I wypraszam sobie nazywanie dyslektyka zaburzonym.

                      --
                      "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
                      • iwoniaw Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 12:56
                        pade napisała:

                        > To, co napisałaś świadczy tylko o tych rodzicach i "specjalistach", u których b
                        > yli.
                        > Nic nie mówi o dzieciach z dysfunkcjami.

                        A co ja piszę w tym wątku już od x postów, hę?


                        > I wypraszam sobie nazywanie dyslektyka zaburzonym.
                        >

                        Albowiem gdyż? Chcesz powiedzieć, że mu wszystko w mózgu poprawnie funkcjonuje, tylko tak dla fanaberii udaje, że nie?



                        --
                        "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
                    • milamala Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 13:16
                      iwoniaw napisała:

                      > Ja rozmawiałam z rodzicami tych "zaburzonych" big_grin Oni sami często byli zdziwien
                      > i "dlaczego nie załatwiasz dla X. papierów, przecież by nie zaszkodziły" big_grin

                      Moze ci sie nie chcieli przyznac , ze ich pociecha ma istotnie zaburzenie. Zaburzenie to nie jest cos czym sie mozna pochwalic. Dla niektorych jest to problem. Woli miec idealne dziecko w oczach sasiadow.
                      Woli powiedziec, ze jest taki sprytny, ze zalatwil, niz przyznac sie, ze dziecko ma istotnie problem.
                      Tego nie wiesz.
      • asia_i_p Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 12:10
        Od lat siedzę w komisjach maturalnych i odkąd siedzę, bawi mnie ta nagonka na "załatwiających sobie dłuższy czas pisania". Pod koniec pisania matury na sali są dwie - trzy osoby. I to też nie wyrywa im się prac z ręki, tylko one coś tam jeszcze sprawdzają, chcą mieć poczucie, że nie wyszły za wcześnie. Czasy maturalne są tak wyliczone, że to, co się umie, da się napisać bez problemu i jeszcze zostaje sporo czasu na próby rozgryzienia tego, co się nie umie. Większość z wydłużonym czasem i tak wychodzi przed czasem, bo dłużej się po prostu nie da skupić. Korzystają rzeczywiście z tego wydłużenia dysgraficy, bo mogą się postarać pisać wyraźniej, czasem jakiś uczeń z porażeniem dziecięcym.

        --
        The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
        • nangaparbat3 Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 07.02.20, 11:08
          Asiu, dysgraficy nie mają wydłużenia czasu. A tym innym, którzy mają zaświadczenia o wydłużeniu, najbardziej - według mnie - pomaga zmniejszenie presji czasowej, bo to ona blokuje. Kiedy czują mniejsze napięcie, pracują szybciej i mieszczą się w czasie.
          Z drugiej strony zawsze sugeruję, żeby robić sobie w domu próby rozwiazywania zadań na czas, oswajać się z presją. Niektórym się chce i dobrze na tym wychodzą.

          --
          "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
          • myfaith Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 07.02.20, 11:52
            Nanga - dyslektycy ( a wiec np dysgraficy, dysortograficy) maja czas wydłużony pisania - w LO z tego co wiem również - przetestowane na moich dzieciach - w tym jeden mial pisanie egzaminu na komputerze.



            nangaparbat3 napisała:

            > Asiu, dysgraficy nie mają wydłużenia czasu. (...)
            >
            • nangaparbat3 Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 07.02.20, 20:37
              Absolutnie nie. Mają jedynie dostosowane do dysfunkcji kryteria oceniania.
              Dysgraficy mogą pisać na komputerze, ale w zwykłym czasie.
              Piszę o maturze.
              Jednocześnie osoby z dys. miewają w opiniach poradnianych zalecenie przedłuzenia czasu pisania sprawdzianów, kartkówek. I właśnie tym radzę ćwiczyć, bo na maturze zalecenie opinii już nie działa.

              --
              "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
    • ms.piggy Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 04.02.20, 20:41
      może to będzie wredne....ale juz się boję, jak trafię do takiego np. neuro lub kardio chirurga, z zaświadczeniem o potrzebie wydłużenia czas, albo pilota, albo nawet zwykłego urzędnika czy policjanta,a jak sama piszesz jest tendencja wzrostowa, więc mamy szanse, że takie osoby będą nas leczyć, będą nami rządzić ....fajna wizja
      • aandzia43 Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 04.02.20, 21:14
        ms.piggy napisała:

        > może to będzie wredne....ale juz się boję, jak trafię do takiego np. neuro lub
        > kardio chirurga, z zaświadczeniem o potrzebie wydłużenia czas, albo pilota, al
        > bo nawet zwykłego urzędnika czy policjanta,a jak sama piszesz jest tendencja
        > wzrostowa, więc mamy szanse, że takie osoby będą nas leczyć, będą nami rządzić
        > ....fajna wizja

        Rządzą nami sama widzisz jacy juz teraz i z neurotypowością czy nietypwością nie ma mają ich ograniczenia umysłowe nic wspólnego. Co do pilotów to możesz być spokojna, sito przy ich naborze ma tak małe oczka że nikt
        choć trochę niezborny psychoruchowo czy niestabilny nie przejdzie. Co do chirurgów też raczej spokój możemy zachować, bo sito póki co lebieg nie przepuszcza.


        --
        "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
        • bi_scotti Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 04.02.20, 23:25
          aandzia43 napisała:

          > Co do pilotów to możesz być
          > spokojna, sito przy ich naborze ma tak małe oczka że nikt
          > choć trochę niezborny psychoruchowo czy niestabilny nie przejdzie. Co do chirur
          > gów też raczej spokój możemy zachować, bo sito póki co lebieg nie przepuszcza.
          >
          >

          Napisalam wyzej co mysle o "stabilnosci" pilotow na podstawie tego, ktorego znam osobiscie. Nie wierze tez by nagle znikneli z PL surgeons (& other doctors) z full-blown choroba alkoholowa. To sito dziala na wstepie a potem sie mu oczka rozciagaja, rozciagaja, rozciagaja ... Sad but true. Life.




          --
          "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
          Leonard Cohen
          • aandzia43 Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 00:08
            Alkoholicy są wszędzie, wśród chirurgów i pilotów też. I też znałam pilota LOT-u wysokofunkcjonującego alkoholika. I ostro używających alkoholu pilotów w czasach gdy nie latało się w takim stopniu na przyrządach jak teraz tylko było się zdanym na własne zmysły, wiedzę, refleks i wyczucie. Nie wiem jak to działa, ale oni dokonywali niezłych wyczynów, w sensie w razie Niemca następowała maksymalna mobilizacja ciała i umysłu, intelektu i psychomotoryki, i lekkim twistem robili coś, co zwykłemu śmiertelnikowi się nie śniło. I tak dlugo, długo do wieku średniego. Może jak ktoś ma zdolności organizmu powyżej normy to i odporność na działanie substancji też ma powyżej normy? Religa też miał problem alkoholowy, a jakim był operatorem wszyscy wiemy. Przecież, abstrahując od pilotów i chirurgów, mózgi i ciała w różnym tempie lasują się u różnych nadużywających. Jeden żul ma neuropatie po kilku latach chlania, inny nigdy. Nie usprawiedliwiam nadużywania czegokolwiek u żadnej grupy zawodowej, żeby nie było, zwracam tylko uwagę na różnorodność w reagowaniu na te same substancje.

            --
            "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
            • bi_scotti Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 01:51
              aandzia43 napisała:

              > zwracam tylko uw
              > agę na różnorodność w reagowaniu na te same substancje.
              >

              Sure, no contest. Niemniej taka sama obserwacja na temat roznorodnosc etc. etc. etc. nalezy sie tym, ktorzy np. na egzaminach pisemnych potrzebuja wiecej czasu bo maja problem z dyslexia czy dysgraphia, badz maja ADHD albo inne exceptionalities. Kazdy pisze swoja story smile Bo tak uczciwie to kogo mozna uznac za "neurotypowego" czy jeszcze wieksze wyzwanie: kto jest "normalny"?
              Staram sie nie wyciagac prywatnych historii forumek ale ta jest chyba publicly known: corka Verdany bedac osoba z dyslexia zyje z pisania texts, correct? To tylko taki "lokalny" przyklad smile A podobne mozna mnozyc bez konca gdy sie pomysli o tych "NIEneurotypowych" humans w naszym wlasnym otoczeniu.
              BTW, alcoholism (np. pilota czy lekarza) mozna leczyc. Poki co, z dyslexia mozna wylacznie nauczyc sie zyc ... Cheers.




              --
              "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
              Leonard Cohen
              • aandzia43 Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 12:24
                o tak uczciwie to kogo mozna uznac za "neu
                > rotypowego" czy jeszcze wieksze wyzwanie: kto jest "normalny"?
                > Staram sie nie wyciagac prywatnych historii forumek ale ta jest chyba publicly
                > known: corka Verdany bedac osoba z dyslexia zyje z pisania texts, correct? To t
                > ylko taki "lokalny" przyklad smile A podobne mozna mnozyc bez konca gdy sie pomysl
                > i o tych "NIEneurotypowych" humans w naszym wlasnym otoczeniu.

                Dysleksja to specyficzne trudności w nauce czytania i pisania, zespół trudności, różni ludzie z różnymi elementami tego procesu mają problemy. Córka Verdany akurat czytać nauczyła się błyskawicznie i bardzo wcześnie, ma natomiast dysortografię. W najmniejszym stopniu nie dziwi, że może żyć z pisania, bo dysortografia nie przeszkadza sprawnie posługiwać się słowem. W ogóle dysortografia, jak się już przebrnie przez szkołę, w niczym nie przeszkadza. No, nie da się pracować jako pani od polskiego.





                --
                "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
      • milka_milka Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 04.02.20, 21:21
        Uważasz, że to śmieszne?

        --
        Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
      • mama_kotula Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 12:52
        > Brak fizycznych stymulantów.Napięcie nie ma jak ulatywać.Kiedys z buta 5 km codziennie, pranie reczne, dzieci umyć, krowy wydoic a teraz...siedzą i mysla wink

        Trochę brutalne, ale coś w tym jest.
        Nawet nie do końca chodzi o to dojenie krowy i 5km z buta - chodzi o CIĄGŁY strumień informacji i bodźców, który te dzieci sobie fundują, bez chwli wytchnienia, zanurzenie w totalną papkę via telefon. One uważają, że ZAWSZE musza być dostępne, odpisywać na grupach, rozmawiać z jedną, drugą, czwartą i piątą koleżanką; jak mówię - bez chwili wytchnienia dla głowy, negatywne sytuacje sa non stop międlone i przetwarzane przez kilkanaście godzin na dobę, bo ktoś tam na grupie X napisał, że ktoś z grupy Y napisał, że w grupie Z i w czasach bez messengerka byłoby to ewentualnie obgadane następnego dnia w szkole, a teraz nope, trzeba cały czas w tym siedzieć.
        • asia_i_p Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 14:55
          No i chodzi o poczucie sensu tego, co się robi. Nie da się zastąpić wydojenia krowy karate czy tenisem, nie do końca w każdym razie, bo dojenie krowy to nie tylko ruch. Ja widzę, jakie dla mojego starszego dziecka jest ważne, jeśli zrobi coś, co rzeczywiście wnosi coś do życia rodziny, jaka jest z siebie wtedy zadowolona. I u młodszego też to już zaczynam widzieć.

          --
          The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
          • mama_kotula Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 15:27
            > Ja widzę, jakie dla mojego starszego dziecka jest ważne, jeśli zrobi coś, co rzeczywiście wnosi coś do życia rodziny, jaka jest z siebie wtedy zadowolona. I u młodszego też to już zaczynam widzieć.

            Tak, dokładnie to. Plus dochodzi poczucie odpowiedzialności i wspólnoty, poczucie jakiejś sprawczości - a nie bycie ciągle przedmiotem czynności, przewożonym z zajęć na zajęcia i moderowanym.
      • 1matka-polka Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 04.02.20, 21:47
        "Patologia przy zaświadczeniach rozkwita...
        To wszystkim na rękę, szkoła ma lepsze wyniki, dziubdziusie też, wszyscy zadowoleni."

        Moda na snowflakei, czyli granie kartą ofiary losu, czyli wyciaganie benefitow na horom curkę, zatacza coraz szersze kręgi.

        --
        Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
        Mark Twain
                  • livia.kalina Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 04.02.20, 23:02
                    A jakie konkretnie ty masz doświadczenie w tej kwestii, że tak bez wątpliwości definiujesz to zjawisko? Jesteś nauczycielem, pracownikiem ppp, rodzicem zdrowego dziecka z załatwionymi fałszywymi papierami etc?

                    --
                    super_hetero_dyna:
                    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
                      • nangaparbat3 Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 07:25
                        Z czystej obserwacji obcej osoby nic nie widzisz. Większość tych dziewczyn, bo to jednak głównie dziewczyny, do perfekcji opanowała ukrywanie tego, co naprawdę czują, co się z nimi dzieje. Wyobraź sobie, że rozmawiasz z piękną dziewczyną, zapewnia Cię, że wszystko w porządku, ma nieruchomą twarz, a z oczu płyną łzy, ciurkiem, jak z kranu. Ta akurat wyszła na prostą. I naprawdę uważam, ze to w dużej mierze kwestia okresu rozwojowego, zresztą wiadomo, mózg się intensywnie przebudowuje, trzeba by tym dzieciom spokojnie i uważnie towarzyszyć, jakoś wyrwónać proporcje między wymaganiem a wspieraniem, rozmawiać poważnie i traktować poważnie, i zwyczajnie lubić. A jeszcze pamiętać, że to my jesteśmy dorośli i więcej wymagać od siebie.


                        --
                        "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
                    • mia_mia Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 08:09
                      Cały mechanizm najlepiej było widać przy załatwianiu odroczeń. Nikt nie ukrywał, że idzie załatwić odroczenie, rodzic podejmował decyzję, a papiery to była formalność.
                      I ja się nawet wcale nie dziwię rodzicom, że wiedząc, że 1/3 czy pół klasy będzie pisać dłużej „kupują” dzieciom dodatkowy czas, jeśli stawka jest wysoka.
                      • triss_merigold6 Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 08:29
                        Wiesz, gdyby nie fakt, że mimo nacisków samorządu, jako rodzice dziecka z 2004 r. mieliśmy wybór, to sama załatwiłabym odroczenie, bo zdecydowanie NIE CHCIAŁAM posylać do I klasy sześciolatka z końca roku.
                        Poyebane pomysły reformatorskie zwyczajnie zmuszają ludzi do kombinowania i chodzenia po poradniach.
                      • asia_i_p Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 15:01
                        No znajomej się nie udała odroczyć. Dziecka z afazją, z końcówki roku (druga połowa grudnia). Pięknie pracuje, proszę pani, da sobie radę. Teraz ma jazdę dziecko, ona, nauczyciele dziecka i jakoś sobie muszą zbiorowo z tym radzić.

                        --
                        The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
      • saszanasza Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 04.02.20, 23:10
        mia_mia napisał(a):

        > Patologia przy zaświadczeniach rozkwita. Za kilka lat tylko dzieci zaniedbane n
        > ie będą miały ułatwień.
        > To wszystkim na rękę, szkoła ma lepsze wyniki, dziubdziusie też, wszyscy zadowo
        > leni.

        Ale swoją drogą, wiedząc jak jest dlaczego nie można wydłużyć tego czasu dla wszystkich. Po prostu.


        --
        Gdy tysiąc ludzi przez miesiąc wierzy w jakąś zmyśloną opowieść, jest to fake news. Gdy miliard ludzi wierzy w nią przez tysiąc lat, jest to religia ...Y.N.Harari
          • saszanasza Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 08:21
            1matka-polka napisała:

            > "dlaczego nie można wydłużyć tego czasu dla wszystkich."
            >
            > I małymi kroczkami, ze zwykłej szkoły zrobi się specjalna...
            >

            Nie...po prostu uważam, że skoro najważniejsza to wiedza i wyegzekwowanie wiedzy, to naprawdę można pójść na rękę tym młodym ludziom i zwiększyć limit czasu. Ja nigdy nie rozumiałam wymogu pisania kartkówek pod presją czasu, wtedy czlowiek normalnie nie myśli, bywa że się myli, gubi choć w warunkach mniej stresujących potrafi, a tu chyba chodzi o sprawdzenie co kto umie, a nie szybkości pisania czy myślenia.
            Jeżeli dla większości już uczniów ten czas jest z różnych powodów zbyt krótki, to pora go wydłużyć. Czasy się zmieniają, potrzeby uczniów również tak samo jak ich problemy i należy się do tego dostosować.

            --
            Gdy tysiąc ludzi przez miesiąc wierzy w jakąś zmyśloną opowieść, jest to fake news. Gdy miliard ludzi wierzy w nią przez tysiąc lat, jest to religia ...Y.N.Harari
            • 1matka-polka Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 08:49
              "Ja nigdy nie rozumiałam wymogu pisania kartkówek pod presją czasu, wtedy czlowiek normalnie nie myśli, bywa że się myli, gubi choć w warunkach mniej stresujących potrafi,"

              Wydłużanie czasu, to jest niby pierdoła ale również kolejny, mały kroczek do równania w dół.
              A co z tymi osobami, ktoóre zawsze kończą przed czasem a im ten czas dłuższy, tym dłużej muszą czekać na resztę?
              Może wprowadzić grupy zaawansowania, tak było kiedy chodziłam do podstawowki w Niemczech, 2 grupy z matmy, 2 z fizyki, 2 z anglika... ale by był krzyk o segregację... No i kto by prowadził te zmultiplikowane klasy...

              --
              "Here is the solution to the American drug problem suggested... by the wife of our President: "Just say no"."
              Kurt Vonnegut
              • saszanasza Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 09:20
                1matka-polka napisała:

                > "Ja nigdy nie rozumiałam wymogu pisania kartkówek pod presją czasu, wtedy czlow
                > iek normalnie nie myśli, bywa że się myli, gubi choć w warunkach mniej stresują
                > cych potrafi,"
                >
                > Wydłużanie czasu, to jest niby pierdoła ale również kolejny, mały kroczek do ró
                > wnania w dół.
                > A co z tymi osobami, ktoóre zawsze kończą przed czasem a im ten czas dłuższy, t
                > ym dłużej muszą czekać na resztę?

                A skąd założenie, że osoby kończą przed czasem, dlatego bo bezbłędnie odpowiedziały na pytania. Może kończą przed czasem, bo nie potrafią zbyt wiele🤔
                Wydłużenie czasu nie stanowi równania w dół, bo w żadnym wypadku nie ogranicza możliwości intelektualnych (to nie ubytki w podstawie programowej).

                > Może wprowadzić grupy zaawansowania, tak było kiedy chodziłam do podstawowki w
                > Niemczech, 2 grupy z matmy, 2 z fizyki, 2 z anglika... ale by był krzyk o segre
                > gację... No i kto by prowadził te zmultiplikowane klasy...

                Takie grupy to powinno sie wprowadzić na każdym przedmiocie, nie na egzaminie, ale to niewykonalne (brakuje nauczycieli). Póki co chyba można dzielić grupy pod względem zaawansowania na angielskim, ale to też klasa musi liczyć ileś tam. Na nasze realia to jedynie koła zainteresowań dla dzieci chcących rozwijać sie z danego przedmiotu, ale i to nie przejdzie bo aktualnie znów brakuje nauczycieli, kasy i czasu.
                A równanie w dół mamy już teraz. Zabrali tym dzieciom rok nauki. Nawet jeśli (jak twierdzi mój 17 letni syn) w tej 3 klasie nic sie nie działo, to i owszem, działo sie to, że przez cały rok te dzieciaki powtarzały wiedzę niezbedna do napisania egzaminu (ćwiczyły, ćwiczyły, ćwiczyły). Teraz nie bedzie na to czasu więc niech chociaż dodadzą czas na egzaminie.
                >




                --
                Gdy tysiąc ludzi przez miesiąc wierzy w jakąś zmyśloną opowieść, jest to fake news. Gdy miliard ludzi wierzy w nią przez tysiąc lat, jest to religia ...Y.N.Harari
                • 1matka-polka Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 09:58
                  "A skąd założenie, że osoby kończą przed czasem, dlatego bo bezbłędnie odpowiedziały na pytania"

                  Bo o takich osobach właśnie piszę. Ich potrzeby też nie są zaspakajane.

                  --
                  W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
                  Fryderyk Nietzsche
            • 1matka-polka Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 08:49
              "Ja nigdy nie rozumiałam wymogu pisania kartkówek pod presją czasu, wtedy czlowiek normalnie nie myśli, bywa że się myli, gubi choć w warunkach mniej stresujących potrafi,"

              Wydłużanie czasu, to jest niby pierdoła ale również kolejny, mały kroczek do równania w dół.
              A co z tymi osobami, ktoóre zawsze kończą przed czasem a im ten czas dłuższy, tym dłużej muszą czekać na resztę?
              Może wprowadzić grupy zaawansowania, tak było kiedy chodziłam do podstawowki w Niemczech, 2 grupy z matmy, 2 z fizyki, 2 z anglika... ale by był krzyk o segregację... No i kto by prowadził te zmultiplikowane klasy...

              --
              "po Polsce krąży groźna amerykańska choroba...zwana polityczną poprawnością. Choroba ta atakuje mózg, powodując całkowitą ...utratę zdrowego rozsądku, zdolności do racjonalnego myślenia i - co może najsmutniejsze - poczucia humoru." A. Kołakowska
            • milamala Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 10:42
              cyt. > Jeżeli dla większości już uczniów ten czas jest z różnych powodów zbyt krótki,
              > to pora go wydłużyć. Czasy się zmieniają, potrzeby uczniów również tak samo jak
              > ich problemy i należy się do tego dostosować.

              Bardzo dobrze to ujelas. Dokladnie tak jest. Wzrasta nasza swiadomosc, wiemy, ze nalezy odchodzic od pruskiego modelu (w Polsce jak po grudzie) w kierunku indywidualizmu.
              Jesli dziecko jest zdrowe i bystre to zwyczajnie nie potrzebuje wiecej czasu. Bo zrobi wszystko jak nalezy we wlasciwym czasie. Jesli dziecko potrzbuje wiecej czasu to po to powinnismy indywidualnie podejsc do dziecka zeby go zdiagnozowac i dowiedziec sie gdzie tkwi problem, czy jest to jakies zaburzenie czy mniejszy iloraz inteligencji i ew. pomoc dostosowac do problemu.
              Te psioczace panie na to, ze co drugi ma diagnoze ciagle tkwia mentalnie pare epok wczesniej.
              Ludzie to jednostki a nie masa. I tak powinnismy traktowac kolejne pokolenie.
              • saszanasza Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 11:32
                milamala napisała:

                > cyt. > Jeżeli dla większości już uczniów ten czas jest z różnych powodów zb
                > yt krótki,
                > > to pora go wydłużyć. Czasy się zmieniają, potrzeby uczniów również tak sa
                > mo jak
                > > ich problemy i należy się do tego dostosować.
                >
                > Bardzo dobrze to ujelas. Dokladnie tak jest. Wzrasta nasza swiadomosc, wiemy, z
                > e nalezy odchodzic od pruskiego modelu (w Polsce jak po grudzie) w kierunku ind
                > ywidualizmu.
                > Jesli dziecko jest zdrowe i bystre to zwyczajnie nie potrzebuje wiecej czasu. B
                > o zrobi wszystko jak nalezy we wlasciwym czasie. Jesli dziecko potrzbuje wiecej
                > czasu to po to powinnismy indywidualnie podejsc do dziecka zeby go zdiagnozowa
                > c i dowiedziec sie gdzie tkwi problem, czy jest to jakies zaburzenie czy mniejs
                > zy iloraz inteligencji i ew. pomoc dostosowac do problemu.

                Problem w tym, że coraz więcej rodziców zdrowych dzieci występuje o orzeczenia, co moim zdaniem nie oznacza, że to zdrowe dziecko nagle robi sie „chore”, tylko oznacza, że obecna forma egzaminów jest niedostosowana do tegoż czasu.
                Obecna formuła egzaminów ósmoklasisty opiera się o zadania otwarte, których jest większość. Dodatkowo została zwiększona liczba pytań. Uważasz, że czas powinien pozostać bez zmian?
                Tu mas pięknie wszystko rozpisane. Uważam, że 30 minut więcej nie rozwiązuje problemu.

                www.flexi-english.pl/czym-egzamin-osmoklasisty-rozni-sie-od-egzaminu-gimnazjalisty/




                --
                Gdy tysiąc ludzi przez miesiąc wierzy w jakąś zmyśloną opowieść, jest to fake news. Gdy miliard ludzi wierzy w nią przez tysiąc lat, jest to religia ...Y.N.Harari
                • iwoniaw Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 11:42
                  saszanasza napisała:

                  obecna forma egzaminów jest niedostosowana do tegoż czasu.
                  > Obecna formuła egzaminów ósmoklasisty opiera się o zadania otwarte, których jes
                  > t większość. Dodatkowo została zwiększona liczba pytań. Uważasz, że czas powini
                  > en pozostać bez zmian?
                  > Tu mas pięknie wszystko rozpisane. Uważam, że 30 minut więcej nie rozwiązuje pr
                  > oblemu.
                  >
                  > www.flexi-english.pl/czym-egzamin-osmoklasisty-rozni-sie-od-egzaminu-gimnazjalisty/
                  >

                  A ja uważam, że skoro brak umiejętności wykonania jakiegoś zadania w określonym czasie nie jest przeciwwskazaniem do podjęcia kształcenia na kolejnym etapie, to w ogóle taka umiejętność nie powinna być sprawdzana na egzaminie, koniec kropka. Wszak ci wszyscy piszący z orzeczeniami dostają takie same zaświadczenia o zdanej maturze/innym egzaminie jak reszta. Zatem powinno się wydłużyć czas/zmienić pytania dla wszystkich - najwyżej by wówczas ci potrzebujący wykorzystywali max czasu, a inni nie.




                  --
                  'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                  'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
                • saszanasza Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 11:44
                  Jeszcze dodam kilka aspektów....
                  W ubiegłym roku pokolenie gimnazjalistów zyskiwało 1 dodatkowy rok (3 klasa gimnazjum) w ktorym tak naprawdę nie realizowało się podstawy programowej scricte, a przygotowywało pod egzaminy....młodzi ludzie ćwiczyli na lekcjach testy, szybkość etc.....
                  Ponieważ w likwidowanych gimnazjach wtedy jeszcze był „naddatek” nauczycieli, to zarówno gimnazjaliści jak i ósmoklasiści brali udział w dodatkowych lekcjach przygotowujących do tych egzaminów. Zwyczajnie miał kto je poprowadzić.

                  Obecni ósmoklasiści zostali pozbawieni 1 roku nauki (o ile 2 lata pewnie wystarczy na upchnięcie 3 lat podstawy programowej z gimnazjum), tak nie ma co marzyć o lekcjach powtórzeniowych i przygotowywaniu uczniów do egzaminów w trakcie lekcji.
                  Nie ma również co marzyć, o zajęciach pozalekcyjnych przygotowujących pod ten egzamin, bo nie ma już naddatku nauczycieli, tak więc już tegoroczni ósmoklasiści zostali pozbawieni możliwości przypomnienia sobie wiedzy i „wyćwiczenia” się pod przewidziany na egzamin czas.
                  Tym dzieciom czasu ledwie starczy na podstawę programową.




                  --
                  Gdy tysiąc ludzi przez miesiąc wierzy w jakąś zmyśloną opowieść, jest to fake news. Gdy miliard ludzi wierzy w nią przez tysiąc lat, jest to religia ...Y.N.Harari
                  • kurt.wallander Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 15:38
                    saszanasza napisała:



                    > Nie ma również co marzyć, o zajęciach pozalekcyjnych przygotowujących pod ten e
                    > gzamin, bo nie ma już naddatku nauczycieli, tak więc już tegoroczni ósmoklasiśc
                    > i zostali pozbawieni możliwości przypomnienia sobie wiedzy i „wyćwiczenia” się
                    > pod przewidziany na egzamin czas.
                    > Tym dzieciom czasu ledwie starczy na podstawę programową.


                    Zgadzam sie w 100%. Starsze córki w gimnazjum nie dośc, ze miały w szkole dodatkowe zajęcia przygotowujące do egzaminu (chętnie chodziły na matematykę), to jeszcze miały czas, by w domu zrealizowac sobie plan powtórek.
                    Najmłodsza, w 8. klasie, wyrabia si,ę z biażącą nauką, odrabianiem lekcji, przygotowaniem do sprawdzianów, ale na ekstra pracę w ramach przygotowania do egzaminu juz ani czasu, a ni sił za bardzo nie ma. Mimo, że zrezygnowała z jednych (z dwóch) zajęć dodatkowych, na które chodziła. Może uda nam się coś powtórzyć w jednym tygodniu ferii (drugi jest wyjazdowy i przeznaczony na aktywny wypoczynek i oderwanie się od nauki).
                • milamala Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 11:50

                  cyt. > Problem w tym, że coraz więcej rodziców zdrowych dzieci występuje o orzeczenia,
                  > co moim zdaniem nie oznacza, że to zdrowe dziecko nagle robi sie „chore”, tylk
                  > o oznacza, że obecna forma egzaminów jest niedostosowana do tegoż czasu.

                  Nie sadze zeby dziecko zupelnie zdrowe dostalo orzeczenie. Mysle, ze nawet rodzic nie musialby sie o to starac, bo po co. Jak dziecko jest madre i zdrowe to po co mu orzeczenie?
                  Jesli jednak rodzic dostrzega symptomy to juz cos oznacza.
                  Postronni moga nie dostrzegac, ale to nic nie znaczy.
                  Czasem zaburzeniem jest mniej nasilone i moze byc dla innych niewidoczne.
                  Takim klasycznym przykladem jest ADD u dziewczynek. Te nie przeszkadzaja, nikt zatem ich nie bada. Mnostwo nawet przy tak wysokiej swiadomosci spolecznej nigdy nie dostanie diagnozy i leczenia, Bo nikt nie wie co maja w glowie.
                    • milamala Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 16:53
                      kropkaa napisała:

                      > Sądzić możesz, jednak fakty są faktami.

                      Fakty sa takie, ze ja mam ADHD a wlasciwie jej rodzaj ADD i dostalam diagnoze jako dorosla. Nigdy bym jej nie dostala jako dziecko. Nawet teraz gdybym byla dzieciem. Bo dziecko nie ma takiej swiadomosci jak dorosly, nie wie przeciez jaka jest norma, a skoro nic po nim nie widac, i nie ma problemow (bo swietnie kompensuje) to po co diagnoza.


                  • saszanasza Re: to ja o neurotypowych i nieupośledzonych 05.02.20, 15:28
                    milamala napisała:

                    >
                    > cyt. > Problem w tym, że coraz więcej rodziców zdrowych dzieci występuje o
                    > orzeczenia,
                    > > co moim zdaniem nie oznacza, że to zdrowe dziecko nagle robi sie „chore”
                    > , tylk
                    > > o oznacza, że obecna forma egzaminów jest niedostosowana do tegoż czasu.
                    >
                    > Nie sadze zeby dziecko zupelnie zdrowe dostalo orzeczenie. Mysle, ze nawet rodz
                    > ic nie musialby sie o to starac, bo po co. Jak dziecko jest madre i zdrowe to p
                    > o co mu orzeczenie?
                    > Jesli jednak rodzic dostrzega symptomy to juz cos oznacza.
                    > Postronni moga nie dostrzegac, ale to nic nie znaczy.
                    > Czasem zaburzeniem jest mniej nasilone i moze byc dla innych niewidoczne.
                    > Takim klasycznym przykladem jest ADD u dziewczynek. Te nie przeszkadzaja, nikt
                    > zatem ich nie bada. Mnostwo nawet przy tak wysokiej swiadomosci spolecznej nigd
                    > y nie dostanie diagnozy i leczenia, Bo nikt nie wie co maja w glowie.

                    No dobra...to jest sobie moja córka...średnia z ubiegłego roku 5,4, żadnych problemów z nauką, samodzielna, laureatka konkursów i....
                    Juz dwoje nauczycieli zasugerowało, żeby pójść do PPP poprosić o wydłużenie czasu, bo uważają, że córka się nie wyrabia na kartkówkach, chociaż....dostaje z nich 4,5 i 6.

                    No i pójść, czy nie. Ja żadnych dys nie zauważyłam, ale jeśli założyć, że córka ma jakieś deficyty o ktorych nie wiem, to uzyskanie takiego papierka świadczy jedynie o słuszności powiedzenia „szukaj, a znajdziesz”, wyjdzie na to, że trzeba mieć średnią z 6:0 żeby społeczenstwo uznało, że wszystko z dzieckiem jest ok.



                    --
                    Gdy tysiąc ludzi przez miesiąc wierzy w jakąś zmyśloną opowieść, jest to fake news. Gdy miliard ludzi wierzy w nią przez tysiąc lat, jest to religia ...Y.N.Harari