Dodaj do ulubionych

Rodzina Wolnych- wzór czy patologia??

06.02.20, 13:13
Ostatnio pojawiły się wątki z linkami do bloga Wolnego. Weszłam, poczytałam i zastanawiam się, czy ta aktywność na forum nie jest spowodowana ambicją autora bloga, żeby zwiększyć liczbę czytających. Ale do meritum... Czy naprawdę istnieją tacy ludzie, których życie to jedno wielkie wyzwanie??? Plany, plany, cele, wyzwania... Tak szczegółowo opisane, z dokładnym kryterium zrealizowania danego punktu. Czy da się tak żyć w realu, nie na blogu? Ja nie znam nikogo takiego
Obserwuj wątek
    • dyzurny_troll_forum Re: Rodzina Wolnych- wzór czy patologia?? 06.02.20, 14:06
      pavia napisała:

      >Plany, plany, cele, w
      > yzwania... Tak szczegółowo opisane, z dokładnym kryterium zrealizowania danego
      > punktu. Czy da się tak żyć w realu, nie na blogu? Ja nie znam nikogo takiego

      Są ludzie mający całe życie zaplanowane ze szczegółami już w starszakach w przedszkolu. Niektórzy zarzucają te palny najpóźniej gdzieś koło 25 roku życia, ale kilka % ciągnie tak aż do samego końca.

      --
      Nic nie zostało wybaczone!
      • tt-tka Re: Rodzina Wolnych- wzór czy patologia?? 08.02.20, 11:09
        dyzurny_troll_forum napisała:


        >
        > Są ludzie mający całe życie zaplanowane ze szczegółami już w starszakach w prze
        > dszkolu. Niektórzy zarzucają te palny najpóźniej gdzieś koło 25 roku życia, ale
        > kilka % ciągnie tak aż do samego końca.
        >


        Oj, sa.
        Kiedys sie na kogos takiego narwalam, choc doswiadczensza kolezanka przestrzegala "on ma teraz w harmonogramie czas na flirt, ale o 16.45 i tak pojdzie tam, gdzie sobie zaplanowal jeszcze w marcu zeszlego roku" - i miala racje big_grin



        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • lilia.z.doliny Re: Rodzina Wolnych- wzór czy patologia?? 20.02.20, 10:10
          ale o 16.45 i tak pojdzie tam, gdzie sobie zaplanowal jeszcze w marcu zeszlego roku" - i miala racje
          boziu, gdyby chodzilo o koncert bethbhart, na ktory zavtydzien jade, tez bym walnela WSZYSTKO.A zaplanowany mam od marca tongue_out

          --
          Stwierdziliśmy z żoną, że nie chcemy mieć dzieci. Zamierzamy im to powiedzieć wieczorem przy kolacji
    • araceli Re: Rodzina Wolnych- wzór czy patologia?? 06.02.20, 14:14
      pavia napisała:
      > Czy naprawdę istnieją
      > tacy ludzie, których życie to jedno wielkie wyzwanie??? Plany, plany, cele, w
      > yzwania... Tak szczegółowo opisane, z dokładnym kryterium zrealizowania danego
      > punktu.

      Dlaczego planowanie czy stawianie celi miałoby być wyzwaniem? Ja na przykład lubię planować finanse, dość szczegółowo (może to być po części wina zboczenia zawodowego), często budzę zdziwienie, że np. spisuję wydatki. Dzięki temu wydaje mi się, że zaszliśmy dalej niż nasi znajomi w podobnej sytuacji.




      --
      Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
    • solejrolia Re: Rodzina Wolnych- wzór czy patologia?? 06.02.20, 17:48
      Oczywiście że się da tak żyć. Przez jakiś czas tak właśnie żyłam, i sobie to chwalę.
      Mielismy duze problemy rodzinne, a te "plany, plany, cele, wyzwania....tak szczegółowo opisane" plus jeszcze wszystko dokładnie wyliczone, przeliczone, to pomogło opanować chaos w naszym zyciu, i w mojej głowie, dało poczucie sprawczosci oraz uczucie że wreszcie mam na coś wpływ. I nie chodziło wylacznie o finanse. Chociaż finanse to był pretekst i od tego wyszliśmy.
      Po jakimś czasie mogliśmy poluzować, stopniowo, w miarę prostowania się różnych spraw.


      --
      Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
    • vodyanoi Re: Rodzina Wolnych- wzór czy patologia?? 08.02.20, 11:40
      Pan jest akurat skrajnością, ale prawda jest taka, ze jest mnóstwo jęczących ludzi, którzy mają duże zasoby (finansowe, czasowe, zdrowotne) i za cholerę nie potrafią ich z powodu braku planu wykorzystać. Wszystko te zasoby idą w piach, a oni jęczą i są głęboko nieszczęśliwi (aczkolwiek niektorzy jęczą dla jęczenia).

      Trzy miesiące temu przeprowadziłam „projekt” na pewnej młodej znajomej parze, ktora razem ma 10 tys zł i od dwóch lat jęczy, że nie może zebrac na wklad wlasny na mieszkanie. I że mi to dobrze, bo ja pewnie z mężem to mam 3 razy tyle, że nas stać. Po licznych rozmowach oddali swoje finanse w moje ręce i tadam! W ciągu trzech miesięcy bez wielkiego bólu mają juz 15 tys! A wczesniej „sieniedało”. Ja wiem, ze dla niektorych to jest abstrakcja, ale jest mnóstwo osób, które totalnie nie panują nad takimi rzeczami. I wlasnie dla nich bat nad głową i dobry plan są nieodzowne, zeby potrafili się spiąć.
      Stąd popularność tych personal kołczów, ktorzy jednocześnie też są beznadziejni i gadają od rzeczy.

      Najwidoczniej na niektorych ludzi lepiej działa „projekt mamut” zamiast „jestem glodny, warto cos upolowac”. Ja to trochę rozumiem, bo na mnie lepiej działa „w planie wpisaną mam siłownię” zamiast „czuję, że się upasłam, moze warto pobiegac”. Przy tym pierwszym pójdę, choćby nie wiem, jakby mi sie nie chcialo (bylam dzisiaj o 8 rano), przy drugim powiem „chuy, bede gruba, wezme kolejną paczkę chipsów”.
      • waleria_s Re: Rodzina Wolnych- wzór czy patologia?? 08.02.20, 13:46
        Planowanie wydatków jest jak najbardziej godne pochwały, ale Wolni wg. mnie posuwają się za daleko, to już jest takie drobiazgowie wyliczanie każdego grosika. Życie ma być też przyjemnością, szczególnie wyjazdy, wakacje, oni zresztą mają takie zasoby i na tyle dobrą pracę, że właśnie mogą sobie pozwolić na komfort i pewien luz finansowy. Ważne są dobre wspomnienia, przeżycia, nowe doznania, ich doznaniem był smak marketowych gotowców (paskudztwo szkodliwe dla zdrowia) zamiast lokalnych produktów, potraw.
      • chicarica Re: Rodzina Wolnych- wzór czy patologia?? 08.02.20, 15:48
        vodyanoi napisał:

        > Trzy miesiące temu przeprowadziłam „projekt” na pewnej młodej znajomej parze, k
        > tora razem ma 10 tys zł i od dwóch lat jęczy, że nie może zebrac na wklad wlasn
        > y na mieszkanie. I że mi to dobrze, bo ja pewnie z mężem to mam 3 razy tyle, że
        > nas stać. Po licznych rozmowach oddali swoje finanse w moje ręce i tadam! W ci
        > ągu trzech miesięcy bez wielkiego bólu mają juz 15 tys! A wczesniej „sieniedało

        Napisz proszę coś więcej.
        --
        ---
        Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
        • vodyanoi Re: Rodzina Wolnych- wzór czy patologia?? 08.02.20, 22:08
          Odkryłam przy nich nową rzeczywistość - rzeczywistość młodych ludzi w wielkim mieście big_grin Za moich młodych lat żyło się jednak stanowczo inaczej. Wyjście na kawę było WYJŚCIEM na kawę do kawiarni. W tej chwili kawa w każdej konfiguracji jest dostępna w każdym kiosku, w każdej Żabce itp.

          Teraz nie trzeba robić spisu wydatków, bo w związku z tym, że za wszystko płaci się kartą, wydatki są dostępne jednym kliknięciem myszki. I u nich wyszło: 300-500 zł na kawę na mieście miesięcznie (!). 300-400 zł na ubera (obydwoje posiadają karty miejskie). Jedzenie potrafiło dobić do 3000 zł. 300 zł karnet na siłownię, na której nie pojawili się od pół roku. I mnóstwo, mnóstwo bzdur i wydatków "wejdę do Tigera, taki sliczny ołówek, notesik, skarpetki", muszę natychmiast iść na masaż, nie będę czekać na państowego lekarza NIGDY (w ogóle istnieje państwowa służba zdrowia??), "to naprawdę można włosy obciąć tylko za 70 zł???? W Warszawie??????"

          Jak wyjazd na wakacje, to już totalnie po bandzie, bo "trzeba wyjechać jak człowiek i na wakacjach nie będziemy się ograniczać". A potem jęczenie, że "tobie to się udało".

          I metodą "kopert" kazałam im rozplanować wydatki. Różne rachunki na różne wydatki. Gotowanie w domu, niechodzenie non stop po knajpach, te kawy w granicach rozsądku itp. Nie chce mi się tu opisywać, bo każdy wie, o co chodzi. Ale dla nich to serio był kosmos.
        • grruu Re: Rodzina Wolnych- wzór czy patologia?? 08.02.20, 21:16
          Nieważne co, ważne że działa. Lepiej się ruszać mając taki plan, niż się nie ruszać. Są ludzie - zadaniowcy. I dla nich takie plany i cele są świetne. To nie oznacza, że inni mają ich naśladować, jeśli tego nie potrzebują.
        • vodyanoi Re: Rodzina Wolnych- wzór czy patologia?? 08.02.20, 22:25
          Ja mam plan na wiele rzeczy i bez planu siadam i gapię się w sufit. Jak w planie napiszę "sprzątnąć górną lewą szafkę w kuchni", to sprzątnę górną lewą szafkę w kuchni. Jak nie napiszę, to idę do szafki w kuchni, otwieram, znajduję tam nieużywaną tortownicę, pójdę z nią do schowka, tam robiąc na nią miejsce zacznę sprzątać wszystkie półki, znajdę buty, pójdę je wypastować, zabraknie mi szmatki do położenia na podłogę, więc zacznę przebierać stare ręczniki lub starą pościel, a przy okazji zacznę układać koszulki kolorami, a jak koszulki, to dlaczego nie książki...

          Akurat plan 365 godzin aktywności fizycznej w roku nie jest zły, bo może oznaczać codzienny spacer. I to nie jest udowadnianie innym, tylko dbanie o siebie. Na początku roku można sobie zrobić plan wszystkich lekarzy, żeby nie było zaskoczenia, ze ostatnim razem badanie krwi robiło się 5 lat temu.
          Niektórzy takie rzeczy robią po prostu, a inni (jak ja), muszą mieć pozycję do odhaczenia.
          • amast Re: Rodzina Wolnych- wzór czy patologia?? 08.02.20, 23:10
            > Na początku roku można sobie zrobić plan wszystkich lekarzy, żeby nie było zaskoczenia, ze ostatnim razem badanie krwi robiło się 5 lat temu.

            Od tego to ja mam wredną lekarkę, która wysyła mi ze swojego systemu informację "ostatnia wizyta była 6 miesięcy temu, zapraszam ponownie" wink
      • po-trafie Re: Rodzina Wolnych- wzór czy patologia?? 20.02.20, 09:59
        Mam podobnie:
        - planuje finanse, wydatki, oszczednosci, inwestycje (miesiecznie, rocznie itp) - kiedys bo zarabialam bardzo malo w porownaniu do wydatkow , wiec zycie z excelem bylo koniecznoscia. Teraz podstawowe zycie zjada moze z 30% mojego dochodu, nie chce zeby reszta lezala na koncie i czekala az inflacja ja zje; jednoczesnie mam duzo pomyslow na dorazne przyjemnosci, ale spelnienie ich wszystkich na raz byloby niezdrowe, wiec trzeba wymyslic ile idzie gdzie;
        - planuje swoje treningi, aktywnosci fizyczne, wiem ile godzin w tygodniu chce spedzic np na kardio, ile na treningu silowym, ile na rozciaganiu;
        - sila rzeczy z racji bycia dosc zajeta, mam kalendarz z roznymi wydarzeniami socjalnymi, spotkaniami, staram sie nie tracic kontaktu z przyjaciolmi wiec zapisuje zawczasu zeby w tym tygodniu pamietac o telefonie do tej osoby (bo np dostaje wyniki rozmowy o prace), do tamtej osoby (bo mija miesiac od ostatniego spotkania i warto by znalezc czas na nastepne);
        - moje notesy sa pelne list "do zrobienia" i "zrobilam". Mam male plany ktore skladaja sie z jednego punktu, oraz duze plany jak przeprowadzka na inny kontynent, ktore skladaja sie z wielu punktow, rozlozonych na rok.

        Mam cele duze i male, zyciowe, roczne, miesieczne. Niektore sa proste, jak np nauczyc sie piec chleb czy regularnie medytowac; niektore sa mierzalne - chocby umiejetnosc podniesienie wlasnej wagi w martwym ciagu.
        Inne natomiast sa z rozmachem np osiagnac w skali rocznej konkretny zysk inwestujac na gieldzie albo wziac najblizsza rodzine do miejsca, ktore kocham, mimo tego ze mieszkamy w 3 rozych krajach.

        Niektore moglabym nazwac wyzwaniami, choc nie wszystkie.

        I fakt, ze mam tez jakas czesc ludzi w swoim otoczeniu, ktorzy zyja duza bardziej spontanicznie. Bez planow, projekcji przyszlosci, weryfikacji rezultatow, podsumowan. Uwazaja moje podejscie za bardzo meczace, jasno mowia, ze chocby nawet przynosilo rezultaty, nie byloby warte poswieconego czasu.
        Mi sam proces planowania i sledzenia i rozkladania na punkty, widocznosc tego wszystkiego sprawia przyjemnosc. Wiec kosztu nie widze smile

        Kazdemu jego porno.
        • frequenter.light Re: Rodzina Wolnych- wzór czy patologia?? 20.02.20, 11:27
          po-trafie napisała:

          > Mam podobnie:
          > - planuje finanse, wydatki, oszczednosci, inwestycje (miesiecznie, rocznie itp)
          > - planuje swoje treningi, aktywnosci fizyczne, wiem ile godzin w tygodniu chce
          > - sila rzeczy z racji bycia dosc zajeta, mam kalendarz z roznymi wydarzeniami s
          > - moje notesy sa pelne list "do zrobienia" i "zrobilam". Mam male plany ktore s
          > Mam cele duze i male, zyciowe, roczne, miesieczne. Niektore sa proste, jak np n

          Wydaje mi się, że plan jest podstawą do realizacji celów i spełniania marzeń. Więc fajnie, że tak robisz.
          Pytanie: ile czasu dziennie poświęcasz na planowanie?
          • po-trafie Re: Rodzina Wolnych- wzór czy patologia?? 20.02.20, 13:09
            Przypuszczam ze 20-30min dziennie (doraznie w roznych momentach) + raz w miesiacu jeden pelen dzien Ten jeden dzien to weekend, spedzam go na podsumowaniach finansowych - tu wchodzi tez podstawowa ksiegowosc jednoosbowej dzialalnosci gospodarczej, sychronizacje roznych kont/wydatkow wspolnych z mezem, rachunki, przejscie przez wszystkie to-do i sprawdzenie co sie gdzies wyslizgnelo, pozadna medytacja nad tym, co jeszcze mialam zrobic ale nigdzie nie zapisalam i o tym zapominam, spytanie siebie jak ten miesiac minal, z czego jestem zadowolona, nad czym spedzilam czas dobrze, czego bylo za malo etc.
            • amast Re: Rodzina Wolnych- wzór czy patologia?? 20.02.20, 13:59
              > medytacja nad tym, co jeszcze mialam zrobic ale nigdzie nie zapisalam i o tym zapominam, spytanie siebie jak ten miesiac minal, z czego jestem zadowolona, nad czym spedzilam czas dobrze, czego bylo za malo etc.

              Dla mnie strasznie dołujące, takie cykliczne detaliczne rozliczanie się ze swoim życiem, zamiast po prostu czerpania radości z "tu i teraz" sad
          • po-trafie Re: Rodzina Wolnych- wzór czy patologia?? 20.02.20, 13:15
            Odpowiedz powyzej dotyczyla planowania personalnego. Oprocz tego zawodowo (poza dzialalnoscia pracuje tez na etat) zajmuje sie koordynacja pracy ludzi dookola swiata, i tam uczestnicze w planowaniach dwutygodniowych, miesiecznych, doraznych, spotkaniach statusowych - pewnie spokojnie polowa mojego czasu zawodowego to albo planowanie albo pomaganie komus w planowaniu albo monitorowanie postepu roznych zespolow w porownaniu do oryginalnego planu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka