Dodaj do ulubionych

Czy to ma sens...?

06.02.20, 18:52
Proszę o spojrzenie z boku. Przez 3 lata mieszkałam z facetem, rok wcześniej się poznaliśmy i dość szybko zaczęliśmy funkcjonować jako para. Oboje jesteśmy tuż po trzydziestce. Mieliśmy konkretne plany na przyszłość, ślub, rodzina, wspólny kredyt. We sierpniu zmarła mu matka (ojca nie miał). Po pogrzebie i podziału majątku (jest jeszcze jego starsza siostra) oraz podliczeniu własnych oszczędności wyszło mu, że ma nieco więcej niż połowę kwoty, jaka jest potrzebna do kupna 2-pokojowego mieszkania. Namawiałam go na kredyt i wspólne kupno mieszkania, on jednak jest i był przeciwnikiem kredytów i zdecydował się zarobić resztę tych pieniędzy, żeby kupić mieszkanie za gotówkę. Oczywiście w kraju to nierealne i "rzutem na taśmę" pod koniec października wyjechał pracować do Holandii, fizycznie oczywiście. Mnie się to bardzo nie podobało, ale faktem jest, że oszczędza dużo (to taki typ osoby, żyje minimalistycznie, jest zdyscyplinowany, potrafi oszczędzać). Minęło 3 miesiące odkąd tam jest i pracuje. Z jego obliczeń wychodzi, że za jakieś 3 lata stać go będzie bez kredytu na kupno całego mieszkania. Pytam go, gdzie ja w tym wszystkim. On mnie namawia, żebym do niego przyjechała i pracowała razem z nim. Dla mnie to odpada, mam tu swoją pracę, umysłową. Słabo płatną, ale nie potrafiłabym się teraz przerzucić na coś innego. Mieszkam w wynajmowanym pokoju, po jego wyjeździe przeprowadziłam się z kawalerki, którą razem wynajmowałyśmy. Na mieszkanie własnościowe po rodzicach nie mam co liczyć (mają komunalne) i mam też jeszcze dwójkę rodzeństwa. I nie wiem co robić. Jestem niby w związku na odległość, miałabym czekać 3 lata na niego i później zamieszkać w jego mieszkaniu. Mam odłożonych trochę pieniędzy na wkład własny i mam szansę na kredyt na 35 lat - robiłam symulacje. Ale za kredyt mogę kupić tylko malutką kawalerkę. Nie wiem co robić prawdę powiedziawszy. Zależy mi na nim, kocham go, doceniam jego zaradność, ale jestem jakby w zawieszeniu. Co uważacie?
Obserwuj wątek
      • memphis90 Re: Czy to ma sens...? 06.02.20, 19:03
        No co Ty! Niech bierze tę kawalerke, potem zamieszka na krzywy ryj z kochasiem z mieszkaniem z Holandii, a kawalerka sama się splaci!

        --
        "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
    • jak_matrioszka Re: Czy to ma sens...? 06.02.20, 18:56
      Oceń swoje szanse jeszcze raz, weź pod uwage wzrost stopy procentowej i ew. spadek wartości mieszkania czy utrate pracy i jeżeli wciaż bedzie ok, to kup kawalerke. Posiadajac kawalerke dalej możesz go kochać i doceniać, a obecny system prawny nie zabrania posiadania przez małżeństwo dwóch mieszkań.
    • majenkir Re: Czy to ma sens...? 06.02.20, 18:59
      A gdzie w tym wszystkim Twoje miejsce? bo na razie to facet pracuje na mieszkanie dla siebie.
      Znajdz sobie takiego, ktory bedzie chcial ulozyc sobie z Toba zycie.

      --
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
      Abby&Prada
    • ritual2019 Re: Czy to ma sens...? 06.02.20, 19:02
      Uwazam ze jesli on tam zostanie jeszcze 3 lata to waszego zwiazku juz nie bedzie, skonczy sie wczesniej. Rozumiem niechec do kredytow twojego partnera ale on przesadza. Nie wyobrazam sobie nawet czegos takiego.
        • milva24 Re: Czy to ma sens...? 06.02.20, 20:44
          Też tak sądzę, że to troll. Co nie zmienia faktu, że gdybym była w takiej sytuacji jak opisana (bezdzietna, po 30, chcąca mieć dzieci) zamiast czekać aż pan wróci z Holandii rozejżałabym się na miejscu za kimś kto chce ze mną założyć rodzinę. Jakby dobrze poszło to zanim pan wróci mogłabym być po ślubie i z dzieckiem we wózku. Znam taki przypadek z reala. Para niby zaręczona ale panu coś było trudno datę ustalić, ciągle szukał powodów do przekładania. Pani tykał zegar bilogiczny, do tych wymówek wreszcie straciła cierpliwość, pana rzuciła i w rok później była już po ślubie z kimś kto podzielał jej wizję zycia. Teraz, koło 40 ma męża i dwójkę dzieci a pan nadal mieszka z mamusią.
    • ira_08 Re: Czy to ma sens...? 06.02.20, 21:34
      Ja bym panu podziękowała. Totalnie bezmyślny typ. Po pierwsze: ceny mieszkań szaleją, może się okazać że za 3 lata wciąż nie będzie to stać. Po drugie: wróci do Polski i co? Nie ma nic złego w pracy fizycznej, ale wiele to na tym nie zarobi. Jak chce mieszkać w Polsce to powinien inwestować tu w rozwój, a jak woli prace fizyczne,to lepiej mi będzie zostać w tej Holandii.
    • bei Re: Czy to ma sens...? 07.02.20, 07:30
      Z samym mieszkaniem- ja bym wzięła na kredyt kawalerkę- lepiej spłacać kredyt niż wynajem. Jeśli po trzech latach zamieszkanie razem w jego mieszkaniu- to swoje wynajmiesz i kredyt spłacisz z wynajmu.
    • loginka40 Re: Czy to ma sens...? 07.02.20, 08:27
      Ja nie zdecydowałbym się ani na związek na odległość ani na wspólne kupowanie mieszkania w kredycie. Zaciśnięcie pasa i tymczasowy wyjazd zarobkowy bardziej by mi odpowiadał niż bujanie się z kredytem. Jeśli nie chcesz wyjeżdżać, to zaraz się okaże, ze facet poczuje ze to on się stara i poświęca, Ty poczujesz ze on woli mieszkanie niż Ciebie, aż wszystko trafi szlag...
      • milva24 Re: Czy to ma sens...? 07.02.20, 09:00
        Zarówno ja jak i większość moich rówieśników kupiło swoje mieszkania na kredyt. Mieszkamy w nich, żyjemy tu i teraz. Znam takich co wyjechali się dorobić, jedni wrócili i kupili coś za gotówkę inni natknęli się na wzrost cen i zakup nie na kredyt oddalił się o kolejny rok czy dwa. Będąc po 30 i planując dzieci nie chciałabym żyć nie wiadomo jak długo w zawieszeniu bo może się okazać, że 40 stuknie, o ciążę będzie ciężko, pan zapłodni młodszą a mieszkanie po rozwodziei tak trzeba będzie sprzedać.
    • atenette Re: Czy to ma sens...? 07.02.20, 08:57
      Szczerze? Ten związek i tak się rozpadnie tak jak większość związków na odległość. A nawet jeżeli nie to moja rada: skoro możesz kupić mieszkanie na kredyt to kup i sobie w nim mieszkaj. Jak facet kupi mieszkanie i w nim zamieszkacie to swoje wynajmij. Zawsze będziesz miała coś swojego do czego możesz wrócić gdyby związek się rozpad, a jak nie to wynajmujący będą Ci spłacać kredyt.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Czy to ma sens...? 07.02.20, 16:56
      Ja byłam tak samo jak ty, na różnym etapie życia z moim facetem. Byliśmy razem 7 lat ( wiek mój wówczas 26). Ja chciałam wspólnego mieszkania chociaż pierściąka a po tamtej stronie głucho i cicho było.
      Więc zrezygnowałam z tamtego związku.
      Czy żałuję - nie wiem, mam innego męża, inny dom i inne dziecko, mój ex ma dokładnie tak samo jak ja, odbijamy się w lustrze ;P Te same problemy, wkurwy.
      Mnie inne życie wówczas uszczęśliwiło i dało kopa ale tego pierściąka od innego doczekałam się po 5 latach ;P he, he ...
    • bistian Re: Czy to ma sens...? 07.02.20, 19:41
      Jeśli facet fajny i rokuje, to spakować się i znaleźć tam dla siebie pracę, przy okazji, zobaczyć coś innego, niż swoje otoczenie i durną pracę za słabe pieniądze.
      Jeśli nie rokuje, nie zawracać mu głowy, jemu też zegar tyka.
      • hrabina_niczyja Re: Czy to ma sens...? 08.02.20, 00:01
        Ę tam, nie znasz się jak i ja się nie znam. Jak pisałam o jednej takiej właśnie to mi ematki wyzwoloną kobietą, która oszczędza w tym pokoiku i się realizuje, kształci się i podróżuje rzuciły. A w rzeczywistości laska po 2 kierunków studiów wstaje o 4 i leci do fabryki. 8 godzin na taśmie, do pokoiku i o 19 spać. Też czeka na księcia, który jej domek z ogródkiem kuli, pieska i kotka adoptuje i zasieje tulipany.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka