Dodaj do ulubionych

Niemowlęta w szkolnej szatni

07.02.20, 17:13
Mój syn chodzi już do piątej klasy, więc rzecz jasna nie odprowadzam go do szatni (ale byłby obciach), ale czasem muszę coś załatwić w sekretariacie umiejscowionym obok szatni. I dziś zaobserwowałam taką sytuację - młoda mama odprowadzała swoją drugoklasistkę do szatni (wiem, która klasa, bo szafki są ponumerowane). Mama w jednej ręce miała plecak starszego dziecka, w drugiej nosidło samochodowe z niemowlęciem. W pewnym momencie starsze dzieci biegnące do klas potrąciły mamę. Gdyby nie błyskawiczna interwencja jednego z tatusiów maluch wylądowałby razem z nosidłem na podłodze. Może coś by się stało, może nie. Dzieci przebiegły, nawet nic nie zauważyły. Nauczycielka dyżurująca była akurat w drugim kącie szatni. Mamusia dostała spazmów, zaczęła się awanturować, żądać wezwania pani dyrektor, bo co to jest, pani wejść z dzieckiem musi, dlaczego woźna nie pilnuje, dlaczego tylko jedna nauczycielka itp.Tatuś, który pomógł grzecznie zapytał, po co mamusia wchodzi z tym nosidłem do ciasnej szatni? Czy jej starsze dziecko naprawdę nie poradzi sobie z otwarciem szafki, założeniem kapci itp. ? Przy okazji blokuje tym nosidłem wejście innym dzieciom, bo w naszej szatni nie ma oddzielnych boksów dla klas, wszystkie szafki stoją razem, w jednym pomieszczeniu, wszystkie klasy razem. Pan został zwymyślany od chamów, co było dalej, nie wiem, musiałam już iść. Jak myślicie, kto miał rację?
Obserwuj wątek
    • cruella_demon Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 17:21
      A ten tatuś po co wchodzi? Jego bombelek to co innego, czy co?
      Widocznie tamto dziecko potrzebuje jeszcze odprowadzania, co ma matka zrobić z młodszym, w samochodzie zostawić?
      Może reakcja matki przesadzona, ale trochę racji miała, nauczycielka dyżurna po coś tam jest.

      --
      Co tam uczyć, żyć! Dlatego na Śląsku nikt się nie uczy, po prostu ludzie się rodzą, kopią grób i czekają. A że to trwa to z nudów kopią dalej i taka jest geneza wydobycia węgla.
      (35wcieniu)
          • elenelda Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 19:11
            Dzieci biegają. W normalnych krajach pozwala się dzieciom biegać na przerwach, uczy się je, że biegnąc mogą się przewrócić, kogoś potrącić, zrobić niechcący komuś krzywdę. Jak dziecko zrobi krzywdę sobie, zapamięta, żeby następnym razem być ostrożniejszym.
            Nawet, gdyby wszyscy nauczyciele dyżurowaliby na przerwach, nie będą w stanie upilnować kilku setek dzieci i zakazać im biegania. Opisana nauczycielka właśnie mogła upominać inne dziecko, żeby nie biegało, bo się potknie. Skoro była na dyżurze to wywiązywała się z obowiązków.
            • cruella_demon Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 19:18
              Gdyby któryś bombelek nie stratował tej kobiety, tylko się wyebał i tak walnął łbem o podłogę, że skończyłoby się szpitalem i poważnym urazem, to nauczycielka miałaby na karku prokuratora i poważne kłopoty, a szkoła buliła odszkodowanie (autentyczny przypadek dziecka znajomych).

              --
              Co tam uczyć, żyć! Dlatego na Śląsku nikt się nie uczy, po prostu ludzie się rodzą, kopią grób i czekają. A że to trwa to z nudów kopią dalej i taka jest geneza wydobycia węgla.
              (35wcieniu)
              • elenelda Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 19:23
                Mylisz się. Gdyby nauczycielka zamiast być na dyżurze, piła kawę w pokoju nauczycielskim/była w toalecie/ nie przyszła na dyżur - miałaby kłopoty. Ponieważ na dyżurze była, nawet w przypadku poważnego zdarzenia, musiałaby co najwyżej złożyć wyjaśnienia dlaczego nie było jej przy bombelku, który był na tyle nierozsądny, że na własne życzenie krzywdę sobie zrobił.
                • cruella_demon Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 19:30
                  Nie mylę się, w szkole obowiązuje zakaz biegania, dzieci na przerwie biegały, nauczycielka nic z tym nie zrobiła, dzieciak znajomych (wtedy 1 klasa SP) potknął się o cudzy plecak, skończyło się urazem głowy, wstrząśnieniem mózgu i niestety padaczką pourazową. Nauczycielka na pewno została ukarana, nie wiem dokładnie jak, musiałabym dopytać, ale konsekwencje jakieś poniosła, szkoła przegrała w sądzie i płaciła spore odszkodowanie.

                  --
                  Co tam uczyć, żyć! Dlatego na Śląsku nikt się nie uczy, po prostu ludzie się rodzą, kopią grób i czekają. A że to trwa to z nudów kopią dalej i taka jest geneza wydobycia węgla.
                  (35wcieniu)
                  • elenelda Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 20:08
                    Nie wierzę w ukaranie nauczycielki. Ukarany mógł zostać dyrektor za wyznaczenie zbyt małej liczby osób do pilnowania dzieci na przerwie. Nauczycielka mogła zwrócić uwagę, ale dziubas jej nie posłuchał (zatrzymać siłą dziecka nie wolno, ba, nie wolno go dotknąć, bo może odkarżyć o pobicie), mogła też w tym czasie gasić pożar w innym miejscu. Powtórzę, nauczyciel, który jest na dyżurze, nie ponosi odpowiedzialności za wypadki dzieci (chyba, że pod jego nogami się pobiją i nie zareaguje). Korytarze w szkołach są zwykle długie i nie sposób zapobiec wszystkim wypadkom.
              • personifikacjaa Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 21:59
                Gdyby któryś bombelek nie stratował tej kobiety, tylko się wyebał i tak walnął łbem o podłogę, że >skończyłoby się szpitalem i poważnym urazem, to nauczycielka miałaby na karku prokuratora i >poważne kłopoty, a szkoła buliła odszkodowanie (autentyczny przypadek dziecka znajomych).

                znaczy, każdy uczeń powinien mieć przypisaną jedną nauczycielke do pilnowania go bo zawsze, powtórzę ZAWSZE, może sie wyjebać. Nawet nie biegnąc może walnąć łbem o sciane bo mu sie nogi zaplaczą tp.
                I mysle, że na podobne okoliczności to szkoły sa ubezpieczpone, podobnie jak szpitale.
                Czasem trudno upilnować swoich 2-3 dzieci w chałupie a co dopiero kilkaset uczniow na przerwie.
                Nie dziwię, że nauczyciele spieprzaja z takiego zawodu, gdzie za nauczanie płaca grosze a jeszcze trzeba być darmowa opiekunką setki dzieci na przerwie.
                A, oczywiście, rodzice to święte krowy i juz niczego uczyć własnych bombelkow nie muszą bo za wszystko sa odpowiedzialni ci "inni".
                  • elenelda Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 22:39

                    > Zdejmowanie z dzieci odpowiedzialności za skutki własnych zachowań też jest cho
                    > re.


                    Zgadzam się. I pomyśleć, że ematki jeszcze niedawno piały z zachwytu nad podejściem do dzieci w fińskiej szkole. Ach, to bieganie w skarpetkach po korytarzach...
                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,168951966,168951966,Edukacja_w_Finlandii.html
      • hanusinamama Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 18:47
        Serio 2 klasitka potrzebuje asysty w zdjeciu kurki i zamianie butów?? Rozumiem do szkoły odprowadzić jeszcze...a po wuj do szatni. U nas nikt z rodziców do szatni nie schodzi- klasa 1 .

        --
        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
    • fredzia098 Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 17:21
      Byłam świadkiem podobnej sytuacji, z tym że mamusia nosidło z niemowlakiem postawiła na podłodze i wpadł na nie jakiś rozbiegany uczeń.
      A kto ma rację? Zwracający uwagę pan na pewno nie. A mama ma prawo wejść z nosidłem , ale musi się liczyć z tym, że dzieci wokół będą biegać, popychać się , nie patrzeć na innych . Normalne, naturalne zachowanie wśród dzieci, i matka ma dziecko pilnować i liczyć się z zagrożeniem i nie ma prawa awanturować się że uczniowie nie chodzą koło jej niemowlaka jak koło jajka
    • coronawirus Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 17:22
      czekoladazkremem napisała:

      > Czy jej starsze dzieck
      > o naprawdę nie poradzi sobie z otwarciem szafki, założeniem kapci itp. ?

      To nie było grzeczne pytanie, zwłaszcza że pan te tam był żeby asystować swojemu dziecku.

      Sytuacja opisana tak, że to ma być wina pani, przy czym nie do końca wierzę że pani tak po prostu wyzwała od chamów grzecznego pana który złapał jej dziecko przed upadkiem.
    • ichi51e Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 17:26
      Matka miala racje dzieci nie powinny ludzi przewracac. Za to nie miala racji awanturujac sie. Pan tez mial racje mowiac ze nie powinna sie pchac do szatni.
      Wkurza mnie jak matki maluchow traktuja starsze dzieci jak doroslych i oczekuja po nich niewiadomo czego.

      --
      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
    • kaka-llina Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 17:28
      Nie wiem, dzieci tutaj sie nie odprowadza do szatni, nawet 4-latków (ale fakt butów sie nie zmienia). Mi nie wpadło by do głowy wchodzić w jakikolwiek tłum (a już zwłaszcza dzieci) trzymając dziecko w nosidełku samochodowym, raczej w jakimś nosidle "na matce" czy innej chuście albo po prostu na rekach.
    • kyrelime Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 17:32
      Nie wiemy nic o starszym dziecku- być może ma jakąś trudność wpływającą na konieczność odprowadzania. Natomiast zgadzam się, że dla niemowlaka jest to miejsce niebezpieczne. Na pewno nie powinno sie takiego nosidla kłaść na podlodze, lawce itd. Natomiast jeśli dzieciaki faktycznie tak szalały, że przewróciły tą dorosłą kobietę (jak rozumiem została mocni popchnieta i upuscila nosidlo) to jednak wina jest po stronie osób pilnujacych porządku- w miejscach jak szatnia należy wprowadzic jasne dka dzieci zasady- przecież jeśli będą tam biegać jak dzikie to pouszkadzają się wzajemnie(ciasno, szafki o które można przydzwonic głową itd). Do biegania powinno być w szkole wyznaczone miejsce typu sala gimnastyczna a próby biegania na terenie szatni powinny być tlumione w zarodku (nawet gdyby na czas przerw, podczas których jest największy ruch miało tam dyzurowac kilka osób- nauczyciel, wozny itd.)
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 17:34
      Mamusia winna pilnować niemowlę. Mój 8 latek odmawia wejścia samemu do szkoły, więc go odprowadzam pod szafkę, czekam aż się przebierze, trochę to bez sensu, bo wchodząc do szkoły często zaczyna juz gadać z kolegami i ja tak idę za nim jakbym była nawiedzona.
      • kyrelime Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 17:40
        1 czy 2 klasa? Mamy już luty, ja bym sie chyba starała małymi krokami przekonywać dziecko do samodzielnego wchodzenia: codziennie pożegnanie robić kilka kroków wcześniej. Nie wiem jakie u Was są warunki, natomiast jesli takie jak w większości szkół to jednak obecność rodziców w szatni powoduje większy chaos. Co do pilnowania niemowlaka zgadzam się, aczkolwiek dzieci w szatni biegać nie powinny.
    • agrypina6 Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 17:44
      Do szkoły mojego pierwszoklasisty rodzice nie wchodzą, jest zakaz. Dzieci sobie radzą. Jakoś dzieci ematek wąskich specjalistek mają problem nawet z trafieniem do własnej szafki czy klasy. Pewnie geny po teściowej 🤣
      • lianis Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 08.02.20, 10:55
        O to u nas tak samo, jest wielki plakat, ze za te drzwi wchodza juz tylko dzieci i jest pani wozna, ktora od pierwszego dnia lekcyjnego pilnuje zeby zaden nadgorliwy rodzic sie nie przedostal.
        Do czesci biurowej szkoly, jest wejscie z innej strony budynku i tam dla odmiany dzieci nie wchodza 🙂

        --
        "Age is an issue of mind over matter. If you don't mind, it doesn't matter." - Mark Twain
    • edelstein Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 17:51
      Nie wiem co ta matka 2klasistki tam robila.Rodzice u nas wstep maja do szatni przez pierwszy tydzien 1klasy.Potem dzieci ogarniaja sie same

      --
      "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
    • memphis90 Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 18:46
      U nas jest zakaz odprowadzania bombelkow do szatni, więc nie ma problemu, że 2 klasistka nie dojrzała jeszcze do samodzielnej zmiany kapciochow. Nauczyciel dyżurny nie jest od tego, żeby pilnować niemowlecia.

      --
      "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
        • memphis90 Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 19:39
          No taki, że nauczyciel nie upilnuje indywidualnie każdego dziecka na szkolnym korytarzu, żeby nie szturchnelo jednego niemowlaczka, więc problem sprowadza się do pilnowania, czy niemowlaczkowi nie dzieje się krzywda. Oczywiste jest, że jak nauczyciel widzi biegające dzieci, to interweniuje (bo dzieci biegają zawsze, niezależnie od ilości prób zmuszenia ich do chodzenia parami w kółeczko - swoją drogą w mojej podstawówce naprawdę próbowano wprowadzić chodzenie parami w kółeczko po korytarzu! ) , ale nie sądzisz chyba, że dzieci ganialy się w kółko szatni jak stado baranów?

          --
          "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
      • lauren6 Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 19:12
        Yyy. Coś ci czytanie ze zrozumieniem siadło. Czyżby piątkowy spadek formy z przepracowania?

        Autorka wyraźnie napisała, że niemowlę było trzymane przez matkę. Matka została popchnięta przez małych bandziorów. Normalne dzieci nie popychają innych na korytarzu, w szczególności dorosłych.
        • kyrelime Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 22:24
          Dziewczyny, ale mamy luty. Nawet pierwszoklasiści już powinni mieć szatnię ogarniętą na tyle, żeby czuć się pewnie. Pomijam oczywiście dzieci ze specjalnymi potrzebami, bo nie wiemy czy sytuacja takiego dziecka nie dotyczyła.
          • aamarzena Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 08.02.20, 09:48
            Jeśli po tej szatni biegają uczniowie starszych klas to się nie dziwię, że młodsze dzieci nie czują się bezpiecznie.
            Moje dziecko w zeszłym roku chodziło samo z parkingu, ale szatnie mieli w innym skrzydle. Teraz mają obok starszych klas i młoda nie lubi chodzić tam sama, szczególnie przed siódmą, kiedy na dworze jest jeszcze ciemno, a w szatni żadnych dorosłych. Swoją drogą muszę na najbliższej wywiadówce poruszyć ten temat, bo wejść tam może każdy uncertain
            • kyrelime Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 08.02.20, 09:52
              No wlasnie. Temat trzeba poruszyć. Nawet w ciasnej szkole da się szafki poukładać tak, by 1-4 mialo po jednej stronie, a 5-6 po środku a 7-8 po drugiej. Tak samo z dyzurem osoby dorosłej. Naprawde da się i trzeba tego wymagać od szkoly. W znanej mi szkole w czasie przerw prócz nauczycieli na korytarzach i w szatniach dyzuruja osoby z obsługi- wozni, panie sprzątające. W razie jakichkolwiek kłopotów zwracają uwagę bądź też sa w stanie zaalarmowac nauczyciela, który np akurat monitoruje drugi kąt szatni czy korytarza.
    • asia_i_p Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 19:20
      Reakcja matki za mocna, ale jednak dzieci mogłyby nie lecieć jak stado bizonów.

      --
      The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
    • lily_evans11 Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 20:20
      No to nieźle musiały dzieciątka śmigać, że dorosłą kobietę prawie wywaliły.
      Nie do pomyślenia w szatni, gdzie są szafki, kanty itp. i ogólnie jest ciasno.
      Nie rozumiem tak samo, jak i ta mamusia, czemu nie są pilnowani, w końcu będzie nieszczęście i płacz.

      Matka z tym nosidłem się nie popisała, ale ten tatuś też niespecjalnie. Bo on to po co tam niby wchodzi? W myśl jego własnej retoryki też nie powinno go tam być.


      --
      Zginę, jeśli się obejrzę
      • nangaparbat3 Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 20:24
        On tam czekał na wpuszczenie do sekretariatu. I to jest jakaś wielka tajemnica , przynajmniej dla mnie.

        A co do dzieci w SP - zasuwają jak małe samochodziki, mnie wywaliły na schodach w 7. miesiącu, naprawdę trudno to towarzystwo upilnować, bo też trudno oczekiwać, że zdrowy ośmiolatek będzie przez pół dnia siedział na d. albo posuwał się dostojnym krokiem. Są tacy, których roznosi.

        --
        "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
        • lily_evans11 Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 21:35
          Ale od tego jest nauczyciel, żeby ich hamować, bo to dla nich w niektórych miejscach szkoły może być niebezpieczne, a szatnia to jedno z nich. Z tego, co pamiętam z krótkiego epizodu uczenia w szkole, to zawsze ktoś pacyfikował biegaczy wink.
          Współczuję przeżyć, dobrze, że nic Ci (i dziecku!) jak widać się nie stało wtedy...

          --
          Zginę, jeśli się obejrzę
          • nangaparbat3 Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 21:50
            Parę dni wcześniej pokopali mnie prądem - robili sobie takie - ja wiem - kondensatory? - ładowali i kopali tym dziewczynki. Zauważyłam to i wyjęłam jednemu z ręki, w błogim przeświadczeniu, że jako dorosła jestem w pełni bezpieczna. Miałam potem zaczerwienioną skórę na dłoni.
            Ale w sumie nic się nie stało, prócz że gin mnie objechał z góry na dół smile


            --
            "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
          • memphis90 Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 08.02.20, 09:36
            Ale pacyfikowal zawczasu, na podstawie nagłego błysku w oku czy kiedy zobaczył juz biegających? Jak już pisałam, te dzieciaki zapewne nie biegały sobie w kółko po szatni, przy aprobacie nauczyciela, tylko pewnie wybiegły spiesząc się na lekcję. Nawet nie musiały biegać, wystarczyło, żeby na dźwięk dzwonka wszyscy stłoczyli się naraz w drzwiach.

            --
            "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
    • kamin Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 21:09
      Zamiast mamy z niemowlakiem moglaby w szkole znaleźć się babcia któregoś z dzieci. Tak samo mogłaby mocno ucierpieć popchnięta przez rozbuegane dzieciaki. Po ciasnych szkolnych korytarzach i szatniach się nie biega, od tego są sale gimnastyczne i place zabaw.
      • elenelda Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 07.02.20, 22:34
        I pomimo tego, że dzieci są upominane, dalej biegają. Zatrzymujesz delikwenta, zwracasz uwagę (w tym czasie obok Ciebie przebiega dziesięciu), puszczasz go a on rusza biegiem. Wpisujesz uwagę - matka przybiega robić dżihad. Owszem, można uczniów nie wypuszczać z sal na przerwy albo kazać chodzić w ciszy w kółeczku, pod groźbą pierdyliona kar - jak ematka zapatruje się na takie rozwiązania? Wychowawcy rozmawiają z dziećmi, proszą by nie biegały i zwracały uwagę na innych, ale to dzieci. W ubiegłym roku, w świetlicy dziewczynka schylając się po kredkę, uderzyła głową o kant ławki. Lała się krew, był szpital, szycie, spuchnięte ucho. Nie biegała, nikt jej nie popchnął, nauczycielka stała niedaleko i rozdawała dzieciom kartki. Ot, wypadek. I zdradzę sekret - nie było prokuratora a nauczycielka nie poniosła żadnych konsekwencji.
    • aguar Re: Niemowlęta w szkolnej szatni 08.02.20, 10:09
      Nie widzę nic złego w odprowadzaniu dzieci do szatni przez rodziców. Natomiast szkoła to nie miejsce dla niemowląt, nie tylko ze względu na bezpieczeństwo fizyczne, ale też na zarazki. Jak ktoś przecenił własne możliwości w zapewnieniu dzieciom właściwej opieki przy planowaniu ich liczby i odstępów między nimi, to wchodzi z niemowlęciem do szkoły na własne ryzyko, pretensje do wszystkich wkoło nieuzasadnione.