Ciśnienie na "naturalność"?

22.10.04, 11:19
Mam wrażenie, że ostatnimi czasy (może wcześniej też, tylko nie zwracałam na
to uwagi) panuje moda, parcie, ciśnienie na to aby wszystko co związane z
macierzyństwem było NATURALNE.
Tzn. poród tylko naturalny, broń boże znieczulenie, a już cesarka to hoho -
jak nie, to od razu wyrzuty sumienia, poczucie bycia gorszą matką,
niepełnowartościową kobietą lub takie traktowanie przez otoczenie;
Karmienie tylko piersią - a jak nie to jw. i to niezależnie czy karmienie
butlą jest z konieczności czy z wyboru;
Niepodawanie dziecku farmaceutyków na kolki - lepiej niech się dzieciak męczy
a matka zapłacze razem z nim ale nie bo nienaturalne...
Niedawanie smoczka (zaspokajanie potrzeby ssania a nie głodu) - lepiej niech
wisi całą dobę na cycku - bo to naturalne...
No i niech ktoś kto myśli (a już robi!) inaczej dostanie się w szpony
NATURALNEJ matki (położnej, pediatry...).
Jak myślicie skąd to się bierze? I dlaczego w każdym tkwi nie dość, że
pewność własnej nieomylności, to jeszcze chęć urobienia świata wokół wg
własnej modły?
Pozdrawiam,
Aśka (po cc, karmiąca butlą, podająca infacol i smoczek)
    • joasiiik25 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 11:27
      trudno odpowiedziec jednoznacznie dlaczego tak bardzo zapanowala moda
      na "naturalnosc". ja rodzilam wlasnymi silami, mialam wywonaly jednak porod,
      dostalam jakies tam znieczulenie (minimalne) karmie piersia nie z mody a z
      wlasnych przekonan...nie gotuje zupek lecz podaje gotowe produkty- z wygody,
      farbuje wlosy- naturalne mam jakies mysie smileuzywalismy smoczka b.krotko (maly
      sie szybko odzwyczail),kolek nigdy nie mial wiec nie bylo potrzeby mu cos
      podawac. Wiec nie wszystko jest tak bardzo naturalne...nie wiem czy to moda,
      wygoda czy wlasne przekonania kieruja nami,zeby postepowac w taki lub inny
      sposob.
    • martaglowacka Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 12:06
      Nie martw się. Ja po CC, karmiąca wyłącznie butlą. Synek ma ponad 3 lata i jest
      super-facecikiem. Teraz jestem w ciąży, znowu zapowiada się CC i jak znam życie
      butla i infacol smile
      Naturalna dla mnie jest miłość do Maleństwa i kontakt fizyczny z nim, reszta
      nie jest koniecznością smile
    • driadea Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 12:19
      E tam,
      miałam cesarkę, planowaną, dopracowaną, nie widzę związku z dobrym/złym
      matkowaniem, nie mam żadnych wyrzutw sumienia, bo niby dlaczego? Nie widzę
      związku.

      Karmię piersią, tak, ale bardziej z wygody i względów ekonomicznych, aniżeli
      pogoni za modą. Jednak nie mialam żadnych problemów z laktacją. Zresztą akurat
      to fajnie, że modne. Ot, choćby z tych dwóch, wymienionych wyżej względów.

      Moja córka nie miala kolek, ale nie wyobrażam sobie, żebym miaa katować ją dla
      własnego widzimisię. W imię czego?!

      Smoka podałam w czwartym tygodniu życia malutkiej. Teraz ma rok i wcale nie
      jest uzależniona. Ssie go czasem do zaśnięcia, ale w szasadzie jest
      niepotrzebny.

      Od porodu minął rok (i osiem dni), a do tej pory żadna położna nie uraczyla nas
      swoją obecnością, pediatra, cóż, widziałyśmy ją kilka razy, przed szczepieniami
      (córka nie chorowala do tej pory, odpukać), ale chyba jest z tych "pośrednich",
      jak ja.
      Rozumiem, że ktoś nie moe karmić piersią, czy nawet nie chce. Rozumiem i
      szanuję. Tak samo cesarkę na życzenie.
      Pozdrawiam, Aga
      • iwcia75 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 12:28
        niech rodza jak chca-naturalnie i pod drzewem, tylko niech nie katuja tym
        reszty świata.
        • joasiiik25 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 12:30
          iwcia? kto ma czym katowac? przyznam sie,ze nie bardzo rozumiem co mialas na
          mysli
          • iwcia75 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 12:32
            chodzi o to,ze jak ktos lubi naturalnosc, jego sprawa,ale z ta moda na to, to
            juz przesada
    • edzio_grubas Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 12:35
      Niewatpliwie cos jest na rzeczy. Obecnie jest wielka presja na "powrot do
      natury". A najbardziej dotyczy to karmienia piersia. Ja uwazam, ze karmienie
      naturalne jest doskonale dla dziecka, ale jesli matka np. nie ma pokarmu albo
      zazywa leki, ktore moglyby zaszkodzic dziecku, to od razu jest linczowana przez
      lekarzy albo jest postrzegana jako niewartosciowa i wyrodna matka. Jesli chodzi
      o leki na kolki, to przeciez idiotyzmem jest pozwolic dziecku cierpiec w XXI
      wieku. Rownie dobrze mozna zakazac operacji, bo to jest ingerowanie w nature,
      zakazac stosowania lekow na np cukrzyce, zawal serca (co jak wiemy konczy sie
      smiercia). Przeciez podawanie insuliny tez jest ingerowaniem w nature (ze nie
      wspomne iz jest ona produkowana przez zrekombinowane bakterie). Smoczek? Jesli
      nie poda sie dziecku smoczka, to pewnie bedzie ssalo swoj kciuk... Ech....
      wszystko trzeba traktowac z umiarem.
      Pozdrawiam
      Justyna (po cc, karmiaca butla bo maly ma skaze i je Nutramigen, podajaca
      Debridat i smoczek)
      • iwcia75 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 12:37
        edzio, wszystko prawie jest ingerowaniem w nature-a zwłaszcza kultura! smile
    • mama_ewa25 Re: Moda na ... 22.10.04, 12:58
      naturalne porody- bo to takie mistycznie przezycie , karmienie piersią do 2
      lat, na obecność męża przy porodzie, na niekończące się urlopy wychowawcze itp.
      To wszystko jest moda i tyle.Co oczywiście nie znaczy że ja to krytykuje -każdy
      ma prawo zyć jak chce.
      Ja naturalnie rodzić nie będę, karmić naturalnie będę krótko, na wychowawczym
      nie mam zamiaru siedzieć. Cała jestem jakaś nienaturalna ale dobrze mi z tym i
      wygodnie.
      • mik5 Re: Moda na ... 22.10.04, 13:03
        Moda na powrót do pracy po macierzyńskim - brrrrr! Ja pracowac nie chce ale
        muszem i marze o lobby, które by wywalczyło przełużenie macierzyńskiego chociaz
        do roku! Ja już może nie skorzystam, ale móże ktos inny.
        Pozdrawiam - mama monika 30
        • iwcia75 jestem za rocznym urlopem macierzynskim 22.10.04, 13:05
          płatnym oczywiscie. gdyby byla moda na to, to bym podążyła za taką modą hehe
          • mik5 Re: jestem za rocznym urlopem macierzynskim 22.10.04, 13:08
            Jest nas już dwie - to już ozanka jakiegoś trendu.
        • bachak Re: Moda na ... 22.10.04, 13:09
          Oto moja "naturalnośc"
          - poród naturalny ALE ze znieczuleniem na życznie
          - od pierwszych dni - butla
          - jedzonko ze słoika - ach jakie pyszne smile
          - pampersy - moj problem że dużo kosztują
          - wózek trójkołowy - mój kaprys (nie chciałam tak jak moja mama wielkiej
          landary ważącej tonę)
          - miliony zabawek dla syna - chęć rozpieszczenia go
          - powrót do pracy w rok po urodzeniu dziecka - bo lubie kurde pracować!!
          - oddanie dziecka w szpony niani - ale za to jakiej, jest czego pozazdrościć
      • ewaand Re: Moda na ... 22.10.04, 13:09
        Z tymi nie kończącymi sie urlopami wychowaczymi to troche przesadziłaś. Wiele
        matek gdyby miało takie możliwości finansowe to z chęcią same zajęłyby się
        wychowaniem malucha. I nie ma w tym nic złego nie decydujemy się na dzieci żeby
        ktoś inny je wychowywał, no chyba, że nie mamy innego wyjścia.
        • mama_ewa25 Re: Moda na ... 22.10.04, 13:13
          Tak ale dziecko nie może nam przecież odebrać całego zycia. A moim życiem
          zarówno jest rodzina jak i praca.Każda daje mi coś innego i coś potrzebnego.
          Nawet jak miałabym warunki to i tak poszłabym do pracy. Nie chciałabym byc
          zależna od kogoś, poza tym ogólnie potrzebuję realizować się w pracy a nie
          tylko w wychowaniu dziecka.Ale bez obaw, wszystko mam zdrowo wyważone i nie
          jest to napewno praca od 8 do 22.
          A co do czasu poświęcanego dziecku? Liczy się jakość a nie ilośc. Ile jest mam
          na wychowawczym które sadzają dziecko przed kreskówką w TV a same ...hop na
          forum!To chyba nie o to tu chodzi?
          • mik5 Re: Moda na ... 22.10.04, 13:16
            Liczy się jakość a nie ilośc.

            Przepraszam, ze znów się wtrace, ale akurat w przypadku dziecka nie jest to
            prawda, jest to moje głębokie przekonanie. Wychowanie jest procesem
            czasochłonnym, nie ma tu ekspresowych metod.
            • mama_ewa25 Re: Moda na ... 22.10.04, 13:24
              Możliwe, ale znam wiele przypadków dobrego wychowania dzieci podczas gdy mamy
              pracowały i okropnych wstrętnych rozpieszczonych bachorów które pierwsze lata
              życia spędziły przy maminym cycku non stop.Nie ma recepty na wychowanie
              dziecka, jednak uważam ze pracująca mama napewno nie zrobi tego gorzej.
              Ja sama bylam z mamą tylko chwilę, potem były babcie, żłobki, przedszkola,
              bieganie z kluczem na szyi i mrożonki na obiad. Czy wyszłam z tego z jakimś
              skrzywieniem? Nie. Czy mam żal do mamy? Nie.Czy odczułam to jakoś? Nie.I znam
              mnóstwo takich przykładów.Wydaje mi się że wyrosłam na normalną osobę z
              dystansem do wszystkiego i zdaniem że kobieta nie musi siedzieć w domu i nie
              będzie gorszą matką.
              • mik5 Re: Moda na ... 22.10.04, 13:59
                Zgadzam sie, ze można dobrze wychowac dziecko bedąc pracującą mamą, można je
                nawet lepiej wychowac niz jakas mama niepracująca swoje - powiedzmy że zalezy
                to od pewnych zdolności wychowawczych. Jednak ja czuje dodatkowo potrzebe
                spędzania czasu ze swoim dzieckiem, i nie musze się koniecznie wtedy nim jakoś
                wyjątkowo zajmowac, ot po prostu "razem" sprzatamy, "razem" obieramy ziemniaki
                albo rozwieszamy pranie (córka ma rok). Takie przebywanie ze sobą pozwala się
                zżyć dziecku z rodzicem, a czas spędzony w pracy jest dla takich spraw stracony
                bezpowrotnie.
                • mama_ewa25 Re: Moda na ... 22.10.04, 14:06
                  ot po prostu "razem" sprzatamy, "razem" obieramy ziemniaki
                  albo rozwieszamy pranie (córka ma rok). Takie przebywanie ze sobą pozwala się
                  zżyć dziecku z rodzicem, a czas spędzony w pracy jest dla takich spraw stracony
                  bezpowrotnie


                  Tak z tym że wiele rzeczy z dzieckiem mozna robić po pracy, bo kto powiedział
                  że dziecku TRZEBA poświęcić CAŁY swój czas? Nie potrafiłabym tak i nigdy nie
                  będę 24/h przez 7 dni w tygodniu tylko dla mojego dziecka.
                  • mik5 Re: Moda na ... 22.10.04, 14:17
                    ale np. gdy pracuje to nie mam mnie w domu od 7 do 17, córka wstaje o 6.30 a
                    usypia o 20.30, wspólnie spędzamy więc 3 godziny na dobę, a pranie musze
                    rozwieszac wtedy sama sad
                    • mama_ewa25 Re: Moda na ... 22.10.04, 14:22
                      Mik5 szanuję Twój wybór. Nie mam nic do tego. Twoje życie i jasna sprawa że
                      żyjesz jak chcesz. Pisałam tylko o sobie samej, że ja wybrałabym troszkę inny
                      model życia.

                      Poza tym pozdrawiam.
                      • mik5 Re: Moda na ... 22.10.04, 14:42
                        Sęk w tym, że chciałabym inaczej ale nie bardzo moge, bo narazie jeszcze nie ma
                        mody na to co ja bym chciała.
                        Równiez pozdrawiam
            • joasiiik25 Re: Moda na ... 22.10.04, 13:28
              Nie wiem dlaczego niektorzy maja tendencje to rozliczania innych z czasu
              spedzonego z dzieckiem? Przesiaduje na forum b.dlugo jednoczesnie nie
              zaniedbujac swoich obowiazkow domowych czy opieki nad synkiem. Teraz gdy maly
              troche chory spacery odpadaja mimo iz sliczna pogoda za oknemsad ale coz...
              • mama_ewa25 Re: Moda na ... 22.10.04, 13:36
                ? Przesiaduje na forum b.dlugo jednoczesnie nie
                > zaniedbujac swoich obowiazkow domowych czy opieki nad synkiem.

                Ciekawe ,,,jak ?????
                • driadea Re: Moda na ... 22.10.04, 14:23
                  Wystarczy dobra organizacja.
                  Pozdrawiam, Agnieszka
                  • joasiiik25 Re: Moda na ... 22.10.04, 16:42
                    driadea masz racje. Z gory mam zaplanowane co danego dnia robie a czego nie
                    robie, zycie jest zbyt krotkie by zmarnowac je na codziennych niemal takich
                    samych obowiazkach.
                    Ewa czy ty wiesz,ze ja juz dzis zrobilam:
                    -rano zakupy na sniadanie
                    -posprzatalam
                    -zrobilam pranie
                    -prysznic
                    -ugotowalam obiad
                    -wypilam 2 kawy
                    -bylam z malym u lekarza
                    -na spacerku ze znajoma i synkiem + u meza w pracy
                    -kolejne zakupy
                    -nakarmilam synka, ktory wlasnie teraz smacznie spi

                    a jest dopiero 16:40 dalam rade i mam duzo wolnego czasusmile
          • jktasp Re: Moda na ... 25.10.04, 11:22
            mama_ewa25 napisała:

            > Tak ale dziecko nie może nam przecież odebrać całego zycia. A moim życiem
            > zarówno jest rodzina jak i praca.Każda daje mi coś innego i coś potrzebnego.
            > Nawet jak miałabym warunki to i tak poszłabym do pracy. Nie chciałabym byc
            > zależna od kogoś, poza tym ogólnie potrzebuję realizować się w pracy a nie
            > tylko w wychowaniu dziecka.Ale bez obaw, wszystko mam zdrowo wyważone i nie
            > jest to napewno praca od 8 do 22.
            > A co do czasu poświęcanego dziecku? Liczy się jakość a nie ilośc. Ile jest
            mam
            > na wychowawczym które sadzają dziecko przed kreskówką w TV a same ...hop na
            > forum!To chyba nie o to tu chodzi?

            Czy nie jest zbyt dużo negatywnych uczuć w Twoim poście???
            Dziecko nie tyle nam zabiera co daje. Mnie się wydaje, że do macierzyństwa
            trzeba dojrzeć emocjonalnie i zanim się urodzi dzieciaczek warto maxymalnie
            popracować nad swoim charakterem, do wielu rzeczy warto się zdystansować bo
            zabierają nam siły i czas na rzeczy ważne.Moda modą, ale to my podejmujemy
            decyzje, co jest dla naszej rodziny najlepsze i najważniejsze zgodnie z naszą
            najlepszą WIEDZĄ i WOLĄ.A wychowanie to naprawdę bardzo poważna sprawa.Pozdro.
    • twinmama76 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 16:07
      Będąc w ciązy bliźniaczej wszem i wobec oznajmiała, że chcę cc, bo naturalnego
      porodu sie boję. Moja kuzynka skwitowała to pytaniem "Nie chcesz urodzić jak
      KOBIETA?"
      PO urodzeniu dzieci ("siłami natury", a raczej siłami dwóch lekarzy i położnej,
      ale ze znieczuleniem) leżałam na porodówce z mamą po cc. Lody zostały
      przełamane dopiero, gdy powiedziałam, że ja w sumie urodziłam w drodze na sale
      operacyjną wink i nie uważam, by cc było gorsze od porodu naturalnego. Ta
      dziewczyna miała ogromne poczucie winy, że jej się nie udało "naturalnie
      urodzić".
      Co do karmienia - nikt mnie nie przekona, że butelka jest lepsza niż cyc -
      jedno dziecko karmię cycem, a drugie nie i wiem cos na ten temat. Moda na
      karmienie piersią to najlepsze, co kobiety dotąd wymyśliły.
      Smoczek jedno dziecko ma, a drugie nigdy nie chciało.
      Leki na kolki - jak wszystkie leki - podawałam w ostateczności, jak nic innego
      nie skutkowało.

      Boję się fanatyzmu w każdym wydaniu.
      • mama_ewa25 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 16:12
        To przykre że ta dziewczyna tak czuła. Zapewne ktoś narwany wmówił jej że to
        skoro miała cc to zapewne będzie gorszą matką, albo że jest egoistka i
        wygodnicka.
        Ja nie chcę w życiu rodzić jak kobieta i zaplacę każdą cenę za cc.
        • twinmama76 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 16:20
          Wiesz ja nie miałam tyle kasy, poza tym mój gin (któremu ufam bardzo) jakis
          taki nieprzekupny jest wink. To on się uparł, że urodzę, choć sala operacyjna na
          mnie czekała cały czas. Nie wiem, co by było, gdyby nie znieczulenie, ale teraz
          myśle, że chyba dobrze, że nie miałam cc. PO prostu widziałam, jak ta
          dziewczyna sie męczy... I pomyślałam, jaka ja głupia byłam...
          Choć tak naprawdę to mój poród niewiele miał wspólnego z "naturalnym" i
          powtarzam - nie wiem co by było, gdyby nie znieczulenie.....
          • driadea Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 18:55
            A dlaczego się męczyla?
            • twinmama76 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 19:50
              Ups, teraz widzę, że się pomyliłam. Leżałam z nia oczywiście na sali, już po
              prodzie moim i jej, przez tydzień. Męczyła sie strasznie, bo np. przez pierwsze
              dwa dni nie mogła nic jeść, miała tylko kroplówki. PO drugie każdy ruch na
              łóżku powodował okropny ból zszytego podbrzusza. Dzieciątko miała oczywiście
              przy sobie w takim wózeczku, ale ja jej musiałam malutką podawać, bo ona nie
              umiała sie podnieśc, a co dopiero wyciągnąć dziecko... Karmienie też oczywiście
              było okupione bólem, bo jak niby miała ułożyć malutką, żeby ta nie leżała na
              bliźnie? Nie mówiąc o tym, że po kilku dniach musiała zacząc chodzić, a każdy
              krok był jedny wielkim bólem... itd. itp.
              Wiesz, ja miałam nacinane i zszywane krocze, więc tez niezbyt dobrze
              siedziałam, ale doszłam do siebie nieporównanie szybciej.
              Dodam tylko, że ta dziewczyna i tak miała szczęście, bo blizna goiła jej się
              bardzo dobrze. Na innej sali leżała dziewczyna, której rana zaczęła ropieć....

              PO prostu teraz wiem, że jak cesarka to tylko w ostateczności. Ból porodowy
              można prawie całkowicie zniwelować dzięki zzo, a naprawdę cc to nie jest "łatwy
              poród".
              • driadea Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 21:03
                Wiesz, miałam cesarkę i wspominam ją bardzo dobrze. Wstałam 20 godzin po
                cięciu, bolało, tak, ale do zniesienia. Karmiłam leżąc na boku, dziecko nie
                leżało mi na bliźnie (?), wszystko przy dziecku robiłam sama. Bez bólu, ale
                także bez środków przeciwbólowych, o które w każdej chwili można przecież
                poprosić... No ale widocznie tamta dziewczyna miała niski próg wrażliwoci na
                ból.
                Pozdrawiam, Aga
                • twinmama76 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 22:03
                  Tak więc różne są porody naturalne i różne są cesarki. W obu przypadkach można
                  złagodzić ból, choć w żadnym nie da się go całkowicie uniknąć. Nie ma więc
                  żadnych podstaw, aby przedkładać jeden nad drugi, przynajmniej według tego
                  kryterium.
                  • driadea Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 22:36
                    Oczywiście smile
    • kawka74 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 16:44
      ciśnienie na naturalność podnosi ciśnienie mojej sąsiadce wink miesiąc temu
      urodziła drugie dziecko, pokarmu ma niewiele, młody się wścieka, bo głodny, a
      pani doktor za nic nie chce zapisać żadnej mieszanki, bo mama młodego ma karmić
      naturalnie i już! A to, że dzieciak płacze, szukając cyca, zostało zbyte
      określeniem "kolka". Ja rozumiem, że pokarm naturalny lepszy, ale cena chyba
      jest zbyt wysoka.
    • mamania Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 17:22
      asikx napisała:

      > Mam wrażenie, że ostatnimi czasy (może wcześniej też, tylko nie zwracałam na
      > to uwagi) panuje moda, parcie, ciśnienie na to aby wszystko co związane z
      > macierzyństwem było NATURALNE.

      ja bym nie nazwała tego modą ani ciśnieniem
      tylko że tak powiem ideałem, który nie dla wszystkich jest dostepny
      prawda jest taka, że oprócz tego "naturalnego" nikt jeszcze nic lepszego nie
      wymyślił
      jedna przez druga możecie sie teraz licytować, jakie to jesteście na przekór
      modzie i wywrotowe, a dlaczego? dlatego, że nie wyszło

      bo niestety nie każdemu jest dane naturalnie zajśc w ciążę, naturalnie urodzić
      i własną piersią wykarmić, mniejsza o powody - powikłania, strach przed bólem,
      brak pokarmu, albo często deklarowana niechęć do karmienia własnego dziecka
      piersią
      cóż wtedy pozostaje, oczywiście cesarka lepsza niż narażanie życia matki, czy
      dziecka
      butelka lepsza od głodzenia, a kiedy po sztucznej mieszance brzucho boli
      oczywiście lepiej dać infacol, niż patrzec na płaczące dziecko
      ale to już są wyjścia w sytuacji, kiedy nie dało sie inaczej, inaczej, czyli
      najprościej i naturalnie własnie
      a zamiast wymyslić inny sposób zabawienia dziecka zatkać lateksem czy innym
      silikonem, bo ma rzekomo "silny odruch ssania" (a które nie ma?)

      > Jak myślicie skąd to się bierze? I dlaczego w każdym tkwi nie dość, że
      > pewność własnej nieomylności, to jeszcze chęć urobienia świata wokół wg
      > własnej modły?

      bo kto jak kto, ale natura sie nie myli
      dodam też ze swej strony, że jakoś nigdy nikogo nie nawracałam, tylko sama
      robiłam co uważałam za stosowne
      udało mi sie jednak naturalnie urodzić, cyckiem wykarmić, smoka uniknąć i nie
      podawać infacolu
      przy następnym dziecku nie chciałabym nic zmieniać, bo uważam że tak jest
      najlepiej, co widze na przykładzie dziecka i moim własnym

      > Pozdrawiam,
      > Aśka (po cc, karmiąca butlą, podająca infacol i smoczek)

      na marginesie bardzo cenie sobie nowinki techniczne kosmetyczne i każde inne
      w dziedzinie rodzenia płodzenia i wychowania jestem jednak dość staromodna
      własnie
      • virtual_moth Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 19:02
        mamania napisała:

        "butelka lepsza od głodzenia, a kiedy po sztucznej mieszance brzucho boli
        oczywiście lepiej dać infacol, niż patrzec na płaczące dziecko
        ale to już są wyjścia w sytuacji, kiedy nie dało sie inaczej, inaczej, czyli
        najprościej i naturalnie własnie
        a zamiast wymyslić inny sposób zabawienia dziecka zatkać lateksem czy innym
        silikonem, bo ma rzekomo "silny odruch ssania" (a które nie ma?)"

        Nie wiem skąd wytrzasnęłaś pogląd, jakoby dzieci po mieszankach miały większą
        skłonność do kolek niż te, które są karmione piersią. Ja skłaniałabym się nawet
        ku odwrotnegmu poglądowi - dzieci karmione piersią mają większą skłonność do
        kolek ze względu na dietę matki. A prawda jest pewnie taka, że pokarm ma
        niewielkie znaczenie, bo kolki to efekt jeszcze nie w pełni wykształconego
        mechanizmu trawiennego u maluszka.
        Co do smoczka - spotkałaś się z sytuacją, że jest podawany, inaczej dziecko
        ssie kciuk? Wtedy nie ma przeproś. A nawet jeśli podawany jest w celu
        uspokojenia dziecka i zaspokojenia potrzeby ssania, to nie widzę w tym nic
        nagannego.
        Moda modą, ale jeśli przyczynia się do szerzenia ignorancji, to już nie jest
        zbyt dobrze...
        • mamania Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 19:15
          virtual_moth napisała:

          > Nie wiem skąd wytrzasnęłaś pogląd, jakoby dzieci po mieszankach miały większą
          > skłonność do kolek niż te, które są karmione piersią.
          Ja skłaniałabym się nawet
          >
          > ku odwrotnegmu poglądowi - dzieci karmione piersią mają większą skłonność do
          > kolek ze względu na dietę matki. A prawda jest pewnie taka, że pokarm ma
          > niewielkie znaczenie, bo kolki to efekt jeszcze nie w pełni wykształconego
          > mechanizmu trawiennego u maluszka.

          wtedy matka karmiąca modyfikuje dietę albo sama pije na przykład herbatki
          koperkowe
          mama buteklkowa musi podać lek,

          > Co do smoczka - spotkałaś się z sytuacją, że jest podawany, inaczej dziecko
          > ssie kciuk? Wtedy nie ma przeproś. A nawet jeśli podawany jest w celu
          > uspokojenia dziecka i zaspokojenia potrzeby ssania, to nie widzę w tym nic
          > nagannego.

          owszem, spotkałam
          to tylko potwierdza moją tezę ze zawsze jest jakieś lepsze wyjście
          lepszy smoczek niż kciuk,lepszy brak smoczka niż smoczek

          > Moda modą, ale jeśli przyczynia się do szerzenia ignorancji, to już nie jest
          > zbyt dobrze...

          gdzie widzisz ignorancję, czy chciałaś sobie tą kąśliwą uwagą poprawić
          samopoczucie
          jak ty sie - zacytuję - skłaniasz ku jakiemuś poglądowi to jesteś uczona, a jak
          kto inny sie skłania to jest ignorantem, gratuluje samooceny
          • lizbetka Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 19:40
            Urodziłam naturalnie , powiedzmy . Z pomocą oksytocyny i 120 kg lekarza sad .
            Karmiłam piersią , ale tylko dlatego że mała chciała ,ssała i nie sprawiało mi
            to problemów . Gdyby było inaczej napewno za wszelką cenę nie walczyłabym o
            karmienie piersią a podałabym mieszankę .
            Podałam smoczek bo po prosty nie widzę w tym nic nagannego . Nie dorabiam sobie
            ideologii że smoczek to kawał silikonu podawany zamiast miłości i uwagi
            rodzica . Mnie pomagał przetrwać bez odwiedzin w Tworkach a zdrowie psychiczne
            matki jest najważniejsze .
            Podałam infacol bo mała darła się wieczorem i nie pomagała wiara w naturalne
            środki ani litry herbatki koperkowej lub modyfikacja diety .Doszło do tego Ze
            piłam wodę , sok jabłkowy i jadłam pieczywo , a pani doktor stwierdziła że mała
            płacze po pieczywie ...Tego dnia kupiłam Infacol i miałam pierwszy spokojny
            wieczór .
            Złota zasada - Bez przesady , bez wpadania w paranoję. . Lizbetka
          • virtual_moth Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 19:44
            mamania napisała:

            > wtedy matka karmiąca modyfikuje dietę albo sama pije na przykład herbatki
            > koperkowe
            > mama buteklkowa musi podać lek,

            Nie, nie musi. Może podać dziecku herbatkę koperkową. Efekt ten sam co w
            przypadku karmienia piersią i picia herbat koperkowych, czyli - moim zdaniem -
            żaden.
            Uważasz, że matka karmiąca piersią rzadziej musi podawać leki na kolki (lub
            nawet w ogóle) - na jakiej podstawie? Przecież nawet lekarze nie wiedzą jaka
            jest przyczyna kolek. Nie znam żadnych badań potwierdzających tezę, że dziecko
            karmione piersią rzadziej cierpi na kolki. Moja córka przestała na nie
            cierpieć, gdy ją odstawiłam od piersi. Poza tym zaczęła lepiej sypiać i była
            spokojniejsza. Wystarczał jej 1 posiłek na 3 godziny, a kiedy karmiłam piersią -
            co godzinę (odstawiłam w 5,5 miesiącu).

            >
            > owszem, spotkałam
            > to tylko potwierdza moją tezę ze zawsze jest jakieś lepsze wyjście
            > lepszy smoczek niż kciuk,lepszy brak smoczka niż smoczek

            To Twoje zdanie - ja uważam, że fakt iż dziecko ssie smoczek nie ma kompletnie
            żadnego znaczenia - jak dla mnie same korzyści, a w rzekome późniejsze kłopoty
            ze zgryzem nie wierzę (ale to moje zdaniewink.

            > gdzie widzisz ignorancję, czy chciałaś sobie tą kąśliwą uwagą poprawić
            > samopoczucie
            > jak ty sie - zacytuję - skłaniasz ku jakiemuś poglądowi to jesteś uczona, a
            jak
            >
            > kto inny sie skłania to jest ignorantem, gratuluje samooceny

            Ignorancję widzę w Twoim zdaniu na temat karmienia butelką i związanych z tym
            kolek u dziecka. Podaję pierwszy z brzegu link, w którym nie ma podanej
            informacji (w rozdziale przyczyny kolek), jakoby karmienie mieszanką wzmagało
            kolki. We wszelkich przeszukanych przeze mnie poradach na ten temat również nie
            znalazłam takiej sugestii. Byłabym wdzięczna, gdybys podała podstawę Twoich
            rewelacjismile

            Pozdrawiam
            • virtual_moth zapomiałam o linku;) 22.10.04, 19:46
              serwisy.gazeta.pl/zdrowie/2,51164,,,,2652358,P_CHOROBY.html
            • mamania Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 20:21
              virtual_moth napisała:

              > Nie, nie musi. Może podać dziecku herbatkę koperkową. Efekt ten sam co w
              > przypadku karmienia piersią i picia herbat koperkowych, czyli - moim zdaniem -
              > żaden.

              czyli zgodzisz sie ze mną, że w łągodnych przypadkach nie trzeba od razu dzieci
              szprycować farmaceutykami, dopóki można sobie poradzić w inny sposób
              niezależnie od sposobu karmienia

              >Moja córka przestała na nie
              > cierpieć, gdy ją odstawiłam od piersi.

              no skoro tak doskonale jesteś douczona w temacie kolek to powinnaś wiedzieć, że
              zdarzają sie one najczęściej w pierwszym trymestrze życia, nie wiem skąd
              wniosek , że u prawie półrocznego niemowlęcia kolka przeszłą wraz ze zmiana
              sposobu karmienia
              zreszta kolka to nie jedyne kłopoty z brzuszkiem, jakie zdarzają sie u
              niemowląt karmionych sztucznie

              Poza tym zaczęła lepiej sypiać i była
              > spokojniejsza. Wystarczał jej 1 posiłek na 3 godziny, a kiedy karmiłam
              piersią
              > co godzinę (odstawiłam w 5,5 miesiącu).

              normalna sprawa, co chcesz mi udowodnić tą rewelacją?
              pokarm matki jest najlżej strawnym, jaki może dostać małe dziecko
              dlatego piersią karmi sie na żądanie tak często jak potrzeba, a kiedy nakarmisz
              sztucznym mlekiem wzbogaconym w jakieś kleiki, to zanim mały brzuszek sie z tym
              upora minie i 3 godziny i cała noc nawet
              poza tym piersią nie przekarmisz, a butelką i owszem zdarza sie, a to już jedna
              z wielu zbadanych już przyczyn kolek


              > To Twoje zdanie - ja uważam, że fakt iż dziecko ssie smoczek nie ma
              kompletnie
              > żadnego znaczenia - jak dla mnie same korzyści, a w rzekome późniejsze
              kłopoty
              > ze zgryzem nie wierzę (ale to moje zdaniewink

              Do ssania piersi dziecko używa około 40 mięśni twarzy, a przy ssaniu butelki
              lub smoczka tylko 4. Ssanie piersią wymaga więc lepszej koordynacji mięśniowej
              i większego nakładu pracy dla mięsni jamy ustnej i języka
              kłopoty ze zgryzem, to nie jedyne, co może spowodować smoczek u nałogowych
              smoczkarzy
              oczywiście nie popadajmy w paranoję od sporadycznego ssania smoczka jeszcze
              nikomu nic sie nie stało
              nie mówię, że smoczek jest zły, powtarzam, jest lepszy niż kciuk, ale lepiej
              jest go nie podawać zbyt często, i to jest moje zdanie
              z założenia gorsze od twojego, bo to przecież dyskusja ignoranta z uczonym

              > Ignorancję widzę w Twoim zdaniu na temat karmienia butelką i związanych z tym
              > kolek u dziecka. Podaję pierwszy z brzegu link, w którym nie ma podanej
              > informacji (w rozdziale przyczyny kolek), jakoby karmienie mieszanką wzmagało
              > kolki. We wszelkich przeszukanych przeze mnie poradach na ten temat również
              nie
              >
              > znalazłam takiej sugestii. Byłabym wdzięczna, gdybys podała podstawę Twoich
              > rewelacjismile
              >

              w przeciwieństwie do ciebie nie kształtuję opinii po przeczytaniu jednego
              artykułu w necie,
              jest jeszcze prasa książki i w niektórych przypadkach najcenniejsze -
              doświadczenia prosto z życia codziennego, w bliższym i dalszym otoczeniu
              chociaż gdybym sie uparła wyguglałabym zdanie - u niemowląt karmionych
              sztucznie stwierdza sie ... - tylko mi sie nie chce i niczego nie wniesie
              zresztą nie o tym ta dyskusja
              • virtual_moth Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 21:05
                mamania napisała:

                > czyli zgodzisz sie ze mną, że w łągodnych przypadkach nie trzeba od razu
                dzieci
                >
                > szprycować farmaceutykami, dopóki można sobie poradzić w inny sposób
                > niezależnie od sposobu karmienia

                Oczywiście. Jednak w swoim pierwszym poście zasugerowałaś, że matki karmiące
                mieszanką muszą uciekać się tylko do leków w przypadku kolki. Swoją drogą,
                infacol to lek, którego nie można przedawkować - zupełnie bezpieczny. Sama,
                karmiąc piersią go używałam (nic nie dawał) i uważam, ze karmienie piersią nie
                ma kompletnie żadnego znaczenia jeśli chodzi o kolki. Jeśli dziecko jest na nie
                podatne, to tak czy inaczej będzie je miało.

                > no skoro tak doskonale jesteś douczona w temacie kolek to powinnaś wiedzieć,
                że
                >
                > zdarzają sie one najczęściej w pierwszym trymestrze życia, nie wiem skąd
                > wniosek , że u prawie półrocznego niemowlęcia kolka przeszłą wraz ze zmiana
                > sposobu karmienia

                Otóż stąd winiosek, że kolki zakończyły się raptownie wraz z odstawieniem od
                piersi. Mogło to oczywiście się zbiec z wykształceniem u dziecka odpowiednich
                mechanizmów - ale kto wie? W moim przypadku, jak pisałam, dosżło do tego też
                ogólne uspokojenie się dziecka.

                > zreszta kolka to nie jedyne kłopoty z brzuszkiem, jakie zdarzają sie u
                > niemowląt karmionych sztucznie

                A jakie są inne kłopoty u niemowląt karmionych sztucznie, oprócz rzekomego
                wywoływania kolek?

                > pokarm matki jest najlżej strawnym, jaki może dostać małe dziecko
                > dlatego piersią karmi sie na żądanie tak często jak potrzeba, a kiedy
                nakarmisz
                > sztucznym mlekiem wzbogaconym w jakieś kleiki, to zanim mały brzuszek sie z
                tym
                > upora minie i 3 godziny i cała noc nawet

                Mylisz się. Karmienie na żądanie to wymysł owej mody, o której mowa. Ja żałuję,
                ze nie wprowadziłam rygoru 3 godzinnego, ale to osobna historia.
                Oczywiście - jest tak jak piszesz - pokarm matki jest lekkostrawny, a mieszanka
                jest mniej lekkostrawna. Nie oznacza to jednak, że jest ciężkostrawnasmile
                Dlatego też moja córka nie musiała co godzinę czy częściej domagać się pokarmu,
                co uważam za pozytywne zjawisko. Poza tym - jak pisałam - stała się ogólnie
                spokojniejsza - wszystkim to wyszło na dobre. Właśnie dzięki ODSTAWIENIU.

                > Do ssania piersi dziecko używa około 40 mięśni twarzy, a przy ssaniu butelki
                > lub smoczka tylko 4. Ssanie piersią wymaga więc lepszej koordynacji
                mięśniowej
                > i większego nakładu pracy dla mięsni jamy ustnej i języka
                > kłopoty ze zgryzem, to nie jedyne, co może spowodować smoczek u nałogowych
                > smoczkarzy

                No dobrze, ale co konkretnie powoduje mniejszy wysiłek przy ssaniu butelki? To,
                że facet/facetka w przyszłości będzie się źle całował?wink))

                > oczywiście nie popadajmy w paranoję od sporadycznego ssania smoczka jeszcze
                > nikomu nic sie nie stało

                Ani od nałogowego ssania także. Ja w każdym razie leczyłam się na zły zgryz z
                powodu nałogowego ssania kciuka.

                > w przeciwieństwie do ciebie nie kształtuję opinii po przeczytaniu jednego
                > artykułu w necie,

                Napisałam wyraźnie, że przeczytałam wiele publikacji na ten temat, a link który
                podałam był pierwszym z brzegu. Publikacje te czytałam jakiś rok temu, ale po
                pobieżnym przejrzeniu dziś stron internetowych poświęconych zagadnieniu kolek
                niemowlęcych nie stwierdzam jakiś szczególnych zmian w podejściu lekarzy do
                tego zagadnienia.

                > jest jeszcze prasa książki

                Jak rozumiem, nie masz teraz możliwości podania tytułów artykułów i tytułów
                książekwink

                > i w niektórych przypadkach najcenniejsze -
                > doświadczenia prosto z życia codziennego, w bliższym i dalszym otoczeniu

                A i owszem. Znasz jaką reprezentatywną grupę kobiet, które stwierdziły wzrost
                problemów związanych z kolką przy karmieniu mieszanką?

                > chociaż gdybym sie uparła wyguglałabym zdanie - u niemowląt karmionych
                > sztucznie stwierdza sie ... - tylko mi sie nie chce i niczego nie wniesie
                > zresztą nie o tym ta dyskusja

                Oczywiście że nie o tym. Zresztą, nie ma o czym gadać - jak dla mnie nadal
                jesteś ignorantką w kwestii wpływu pokarmu niemowlęcego na kolki. I nie
                zmienię zdania, jeśli mnie nie przekonasz. Oczywiście, wiem, że Ci nie zależy
                na przekonywaniu mniesmile
                • maja312 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 21:13
                  Twój tekst o tym, że karmienie na żądanie to wymysł poraził mnie po prostu. To
                  twoim zdaniem dziecko ma jeść wtedy kiedy mamusia łaskawie zechce mu dać , a
                  nie wteduy gdy jest głodne?
                  Szczerze zatem współczuje Twojem dziecku, a Tobie gratuluje przekonania o
                  własnej niomylnosci i wszechwiedzy.
                  Maja
                • mamania Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 21:24
                  virtual_moth napisała:

                  > Mylisz się. Karmienie na żądanie to wymysł owej mody, o której mowa. Ja
                  żałuję,

                  ?
                  i ty mi zarzucasz ignorancję w dziedzinie karmienia niemowląt?
                  na tym juz bym zakończyla rozmowe z toba bo chyba nie ma sensu



                  >
                  > ze nie wprowadziłam rygoru 3 godzinnego, ale to osobna historia.
                  > Oczywiście - jest tak jak piszesz - pokarm matki jest lekkostrawny, a
                  mieszanka
                  >
                  > jest mniej lekkostrawna. Nie oznacza to jednak, że jest ciężkostrawnasmile
                  > Dlatego też moja córka nie musiała co godzinę czy częściej domagać się
                  pokarmu,
                  >
                  > co uważam za pozytywne zjawisko. Poza tym - jak pisałam - stała się ogólnie
                  > spokojniejsza - wszystkim to wyszło na dobre. Właśnie dzięki ODSTAWIENIU.

                  widocznie miałaś jednak jakieś problemy z naturalnym karmieniem, skoro butelka,
                  je wszytskie rozwiązała
                  w tym wypadku jak juz pisłam ingerencja w "naturalność" jest dobrodziejstwem
                  kiedy naturalnie nie wychodzi


                  > > Do ssania piersi dziecko używa około 40 mięśni twarzy, a przy ssaniu bute
                  > lki
                  > > lub smoczka tylko 4. Ssanie piersią wymaga więc lepszej koordynacji
                  > mięśniowej
                  > > i większego nakładu pracy dla mięsni jamy ustnej i języka
                  > > kłopoty ze zgryzem, to nie jedyne, co może spowodować smoczek u nałogowyc
                  > h
                  > > smoczkarzy
                  >
                  > No dobrze, ale co konkretnie powoduje mniejszy wysiłek przy ssaniu butelki?
                  To,
                  >
                  > że facet/facetka w przyszłości będzie się źle całował?wink))

                  hi hi hi


                  > > oczywiście nie popadajmy w paranoję od sporadycznego ssania smoczka jeszc
                  > ze
                  > > nikomu nic sie nie stało
                  >
                  > Ani od nałogowego ssania także. Ja w każdym razie leczyłam się na zły zgryz z
                  > powodu nałogowego ssania kciuka.


                  > A i owszem. Znasz jaką reprezentatywną grupę kobiet, które stwierdziły wzrost
                  > problemów związanych z kolką przy karmieniu mieszanką?

                  nie wszystkie problemy z brzuszkiem są związane z kolką, klasyczna kolka zdarza
                  sie od 10 do 40 % niemowląt
                  teraz jednak jest nadrozpoznawalność kolek, alergii i innych dokuczliwośći
                  (taka moda)
                  nie każde płaczące dziecko ma kolke
                  byłabym, ostrożna w doszukiwaniu sie kolki u ponad pieciomiesiecznego dziecka,
                  jak ty to robisz

                  > Oczywiście że nie o tym. Zresztą, nie ma o czym gadać - jak dla mnie nadal
                  > jesteś ignorantką w kwestii wpływu pokarmu niemowlęcego na kolki. I nie
                  > zmienię zdania, jeśli mnie nie przekonasz. Oczywiście, wiem, że Ci nie zależy
                  > na przekonywaniu mniesmile

                  na kolki, niebezpośrednio, natomiast na inne problemy z brzuszkiem, ulewanie
                  zaparcia biegunki itd na pewno
                  zreszta jesli chcesz mnie przekonywać że jakieś chemiczne mleko z mikrofalówki
                  jest równe pokarmowi matki to daruj sobie, dla ciebie mogę byc ignorantką
                  bo nigdy nie powiem, że to jest to samo
                  • maja312 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 21:37
                    Mamaniu -ja też uważam , że dalsze dyskutowanie z Virtual_Moth jest pozbawione
                    sensu, ponieważ jej pseudoargumenty są zenujące. Nie przekonasz jej , tak jak
                    ona nie przekona Ciebie. Szkoda czasu i nerwów. A na karmienie piersią mam
                    takie samo zdanie jak Ty.
                    Pozdrawwiam Cię serdecznie.
                    Maja
                    • virtual_moth Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 22:17
                      maja312 napisała:

                      > dyskutowanie z Virtual_Moth jest pozbawione
                      > sensu, ponieważ jej pseudoargumenty są zenujące.

                      A dlaczego są żenujące? Dlaczego pseudoargumenty?

                      > Nie przekonasz jej

                      Przekona, o ile poda jakiś wiarygodny link potwierdzający jej tezę. Gdyby była
                      powszechna, mamania nie miałaby z tym żadnego problemu.

                      > ona nie przekona Ciebie. Szkoda czasu i nerwów. A na karmienie piersią mam
                      > takie samo zdanie jak Ty.

                      Czyli uważasz, że karmienie piersią zapobiega kolkom niemowlęcym?
                  • virtual_moth Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 22:05
                    mamania napisała:

                    > ?
                    > i ty mi zarzucasz ignorancję w dziedzinie karmienia niemowląt?
                    > na tym juz bym zakończyla rozmowe z toba bo chyba nie ma sensu

                    Uważam, że karmienie na żądanie to moda - mozna i moim zdaniem TRZEBA tak
                    uregulować laktację/chęć młodego człowieka na posiłek, aby matka nie była
                    zmuszona z tym dzieckiem łazić przy piersi cały dzień. Oczywiście jeśli matce
                    to nie przeszkadza, to nie ma żadnego problemu. Mnie przeszkadzało. Żałuję, że
                    nie było przy mnie osoby, która mogłaby mi uświadomić: im rzadsze karmienie,
                    tym więcej pokarmu na jeden posiłek. Im więcej pokarmu na jeden posiłek, tym
                    dziecko bardziej syte. Im dziecko bardziej syte, tym spokojniejsze. Nie, jak
                    jak ta głupia łaziłam z cyckami wywalonymi 24h/dobę, bo "więź", bo
                    przecież "głodne", bo to, bo tamto. Ot, indoktrynacja - nawet Wy uważacie, że
                    skalałam największą świętość macierzyństwa, czyli karnmienie na rządanie. A jak
                    myślicie, jak radzą sobie rodzice bliźniaków? Karmią je na rządanie? O,
                    brzydcy, wprowadzili system 3-godzinnywink

                    > widocznie miałaś jednak jakieś problemy z naturalnym karmieniem, skoro
                    butelka, je wszytskie rozwiązała

                    Nie, nie miałam żadnych problemów oprócz początkowego krwawienia brodawek w
                    wyniku ich zbytniego eksploatowaniawink Kto to przeżył wie, że ssanie przez
                    dziecko takich brodawek jest porównywalne z bólem porodowym. Dziwię się sobie,
                    że się wtedy poświecałam. Ale wiadomo - butelka twój wróg!

                    > nie wszystkie problemy z brzuszkiem są związane z kolką, klasyczna kolka
                    zdarza sie od 10 do 40 % niemowląt

                    a skąd to wiesz?


                    > teraz jednak jest nadrozpoznawalność kolek, alergii i innych dokuczliwośći
                    > (taka moda)
                    > nie każde płaczące dziecko ma kolke

                    I tu się zgodzę.


                    > byłabym, ostrożna w doszukiwaniu sie kolki u ponad pieciomiesiecznego
                    dziecka, jak ty to robisz

                    Wiesz, miałam już wtedy zaawansowaną depresję spowodowaną min. koniecznością
                    bycia dostępną 24h/dobę dla niemowlaka (cycki) - mogłam pewne sprawy źle
                    oceniaćwink

                    > na kolki, niebezpośrednio

                    no, to już jakiś postępsmile Przyznaj, że Cię zaczynam przekonywaćsmile


                    > natomiast na inne problemy z brzuszkiem, ulewanie
                    > zaparcia biegunki itd na pewno

                    Masz jakieś na to dowody? linki do publikacji na ten temat, np.?

                    > zreszta jesli chcesz mnie przekonywać że jakieś chemiczne mleko z
                    mikrofalówki
                    > jest równe pokarmowi matki to daruj sobie, dla ciebie mogę byc ignorantką
                    > bo nigdy nie powiem, że to jest to samo

                    Nigdzie ni enapisałam, że mieszanka jest identyczna z mlekiem matki. Sama,
                    gdybym miała drugie dziecko, karmiłabym piersią. Na pewno jednak nie byłabym
                    przekonana, że moje dziecko nie ma kolek (daj boże) dlatego, że karmię piersią:-
                    )

                    Nadal nie podajesz żadnych publikacji potwierdzających pogląd, jakoby karmienie
                    mieszanką miało wpływ na kolki. Nadal zatem uważam Cię za ignorantkę, do tego
                    bardzo leniwąwink Ależ wiem, zwisa Ci co na Twój temat sądzę. Zakończmy zatem te
                    nierówne zawodysmile
                    • bambo44 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 22:15
                      virtual_moth pisze:

                      > im rzadsze karmienie, tym więcej pokarmu na jeden
                      > posiłek. Im więcej pokarmu na jeden posiłek, tym
                      > dziecko bardziej syte.

                      Nie mogę się z Tobą zgodzić. Być może w Twoim przypadku by tak było, ale
                      niestety w przypadku wielu kobiet to tak nie działa. Zamiast tego
                      zaobserwowano zależność:

                      - im rzadsze karmienie tym mniej mleka.

                      A to (rzekomy brak mleka i nieświadomość, że częstsze próby karmienia mogą jego
                      ilość zwiększyć) jest niestety częstą przyczyną rezygnacji z karmienia piersią
                      w ogóle. I to nie ma nic wspólnego z modą.
                      • virtual_moth Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 22:27
                        bambo44 napisała:

                        > Nie mogę się z Tobą zgodzić. Być może w Twoim przypadku by tak było, ale
                        > niestety w przypadku wielu kobiet to tak nie działa. Zamiast tego
                        > zaobserwowano zależność:
                        >
                        > - im rzadsze karmienie tym mniej mleka.

                        Tak, wiem o tym. Dlatego nie było przy mnie człowieka, który wyjaśniłby mi, że
                        w MOIM PRZYPADKU zależność "żadsze karmienie-więcej pokarmu na jedno karmienie"
                        zdałaby egzamin. Nie miałam żadnych problemów z laktacją i jestem przekonana,
                        że u mnie zdałoby to egzamin. To nie jest prosta sprawa - wymaga indywidualnego
                        podejścia, a przychodniami dziś rządzi moda - karmienie na rządanie i do
                        widzenia. Tak prościejsmile
                        Reasumując uważam, że moda na naturalne karmienie i karmienie na rządanie
                        przyczyniła się do zubożenia mojego wczesnego macierzyństwa. Dodam, że nie
                        jestem chora psychicznie (baby blues w końcu przeszedł, po odstawieniu
                        zresztąwink, lubiłam karmić piersią, rodziła w miarę naturalnie i kocham swoją
                        córeczkęsmile
                    • mamania Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 22:40
                      virtual_moth napisała:

                      > Nadal nie podajesz żadnych publikacji potwierdzających pogląd, jakoby
                      karmienie
                      >
                      > mieszanką miało wpływ na kolki. Nadal zatem uważam Cię za ignorantkę, do tego
                      > bardzo leniwąwink Ależ wiem, zwisa Ci co na Twój temat sądzę. Zakończmy zatem
                      te
                      >
                      > nierówne zawodysmile

                      jesteś beczelna, ale rozumiem, że to tylko zostaje kiedy nie ma rzeczowych
                      argumentów
                      a do tego piszesz bzdury. tyle mitów na temat karmienia nie czytałam w jednym
                      miejscu
                      nie dziwie sie wiec, że przy tak elementarnych brakach nie udało ci sie karmić
                      nawet do okresu zalecanego minimum, dziecko cierpiało na megakolki
                      a ty miałas depresje i pogryzione brodawki (wiesz że przy prawidłowym
                      przystawianiu to sie nie zdarza?)
                      w tym kontekście twoje mówienie o karmieniu - paśmie sukcesów jest śmieszne po
                      prostu

                      mozesz mnie przekonywać, że jest inaczej albo podac na to czerwony powróz
                      to dopiero argument nie do podważenia smile
                      na tym zakończę, nazwij to lenistwem, ale z tobą gadać mi sie już nie chce
                      baj
                      • virtual_moth Re: Ciśnienie na "naturalność"? 23.10.04, 13:20
                        mamania napisała:

                        > jesteś beczelna,

                        Nie, wyrażam tylko dosadnie swój pogląd

                        > ale rozumiem, że to tylko zostaje kiedy nie ma rzeczowych
                        > argumentów

                        Mogę udowodnić Ci, że w wielu netowych publikacjach w serwisach poświęconych
                        dzieciom nie ma słowa na temat wpływu mieszanki na powstawanie kolek
                        niemowlęcych. Nie będę wstawiać linków, po prostu polecam przeczytanie działów
                        o kolkach na serwisach gazety (link podałam wczesniej), na maluchach,
                        wirtualnej polsce, na bajbusie i pewnie wielu innych, których nie pomnę.
                        Zapoznaj się z tymi publikacjami, a dopiero później mów, że moje argumenty nei
                        są rzeczowe. Oczywiście moje osobiste doświadczenia nie są miarodajne i nie
                        można traktować ich jako argumenty w dyskusji - pisałam o nich niejako przy
                        okazji. Jeśli Ty podasz publikacje lub jakieś badania potwierdzające Twoją tezę
                        to oczywiście zmienię zdanie, po to prowadzi się dyskusję. Jak na razie
                        usłyszałam tylko, że "jest jak mówię, wszyscy o tym wiedzą", "to ty jesteś
                        ignorantką a nie ja", "tak jest i koniec", "przeczytała to w mądrych książkach"
                        itd. To nie są dla mnie argumenty.

                        > nie dziwie sie wiec, że przy tak elementarnych brakach nie udało ci sie
                        karmić
                        > nawet do okresu zalecanego minimum,

                        Jakich elementarnych brakach? Czy fakt, iż mam odmienne zdanie na temat wpływu
                        mieszanki na kolki mógł mieć jakiś wpływ na moją laktację?

                        > dziecko cierpiało na megakolki
                        > a ty miałas depresje i pogryzione brodawki (wiesz że przy prawidłowym
                        > przystawianiu to sie nie zdarza?)

                        Uważam, że akurat Ty masz braki w podstawowej wiedzy. Nie byłaś na porodówce?
                        Nie zauważyłaś, że większość matek ma pogryzione i poranione brodawki w
                        pierwszych dniach karmienia? A przecież wtedy właśnie są pod okiem położnych,
                        które uczą prawidłowego przystawiania. Mnei w każdym razie powiedziano, że
                        poranione brodawki to normalka przy 24 godzinnym ich eksloatowaniu, nawet
                        poprawnym, że się tak wyrażę, zwłaszcza że przez 28 lat mojego życia nikt
                        wcześniej nie obchodził się z nimi tak brutalniewink

                        > w tym kontekście twoje mówienie o karmieniu - paśmie sukcesów jest śmieszne
                        po prostu

                        Znaczy że poranione brodawki w pierwszym tygodniu karmienia, "megakolki" u
                        niemowlęcia, depresja, to wina mojej "niewiedzy", tak? Nie napisałam, że miałam
                        kłopoty z karmieniem, oprócz poraionych brodawek na początku. Nie napisałam
                        też, że karmienie było pasmem sukcesów - wyobraź sobie, że NIEKTÓRE matki czują
                        się źle będąc zmuszone do ciągłej dyspozycyjności, nawet jeśli karmienie
                        przebiega prawidłowo. Uważam, ze gdyby nie indoktrynacja na "bycie na każde
                        zawołanie", to pewnie karmiłabym dłużej. Uważam, że potrzebne jest indywidualne
                        podejście do matek karmiących - u mnie najbardziej wskazane byłoby wydłużanie
                        przerw między karmieniami i uregulowanie pór karmień. Jestem przekonana, że to
                        zrobiłoby lepiej mojemu macierzyństwu. Ale nie - byłam pod wpływem swoistej
                        propagandy: teraz nei liczysz się ty i twoja potrzeba skorzystania z wc. Jesteś
                        naczyniem na mleko i MASZ karmić wtedy, kiedy dziecko tego zarząda. Uważam to
                        za przesadę. Oj, gdybym wtedy była taka mądra jak terazwink

                        > mozesz mnie przekonywać, że jest inaczej albo podac na to czerwony powróz
                        > to dopiero argument nie do podważenia smile

                        Pisząc o moich doświadczeniach z karmieniem piersią nei próbuję Ci niczego
                        udowadniać. Przedstawiam tylko własny pogląd dotyczący tematu wątku. Uważam, ze
                        byłam właśnie ofiarą tego ciśnienia na karmienie piersią, naturalność itd. Nie
                        musisz się ze mną zgadzać.
                    • umasumak Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 23:17
                      virtual_moth napisała:

                      Żałuję, że
                      > nie było przy mnie osoby, która mogłaby mi uświadomić: im rzadsze karmienie,
                      > tym więcej pokarmu na jeden posiłek. Im więcej pokarmu na jeden posiłek, tym
                      > dziecko bardziej syte. Im dziecko bardziej syte, tym spokojniejsze.


                      Wybacz, ale to bzdury. Częste karmienie POBUDZA laktację, czyli że mleka jest
                      więcej, a nie mniej.


                      Nie, jak
                      > jak ta głupia łaziłam z cyckami wywalonymi 24h/dobę, bo "więź", bo
                      > przecież "głodne", bo to, bo tamto. Ot, indoktrynacja - nawet Wy uważacie, że
                      > skalałam największą świętość macierzyństwa, czyli karnmienie na rządanie. A
                      jak
                      >
                      > myślicie, jak radzą sobie rodzice bliźniaków? Karmią je na rządanie? O,
                      > brzydcy, wprowadzili system 3-godzinnywink
                      >
                      > > widocznie miałaś jednak jakieś problemy z naturalnym karmieniem, skoro
                      > butelka, je wszytskie rozwiązała
                      >
                      > Nie, nie miałam żadnych problemów oprócz początkowego krwawienia brodawek w
                      > wyniku ich zbytniego eksploatowaniawink Kto to przeżył wie, że ssanie przez
                      > dziecko takich brodawek jest porównywalne z bólem porodowym. Dziwię się
                      sobie,
                      > że się wtedy poświecałam. Ale wiadomo - butelka twój wróg!
                      >
                      > > nie wszystkie problemy z brzuszkiem są związane z kolką, klasyczna kolka
                      > zdarza sie od 10 do 40 % niemowląt
                      >
                      > a skąd to wiesz?
                      >
                      >
                      > > teraz jednak jest nadrozpoznawalność kolek, alergii i innych dokuczliwość
                      > i
                      > > (taka moda)
                      > > nie każde płaczące dziecko ma kolke
                      >
                      > I tu się zgodzę.
                      >
                      >
                      > > byłabym, ostrożna w doszukiwaniu sie kolki u ponad pieciomiesiecznego
                      > dziecka, jak ty to robisz
                      >
                      > Wiesz, miałam już wtedy zaawansowaną depresję spowodowaną min. koniecznością
                      > bycia dostępną 24h/dobę dla niemowlaka (cycki) - mogłam pewne sprawy źle
                      > oceniaćwink
                      >
                      > > na kolki, niebezpośrednio
                      >
                      > no, to już jakiś postępsmile Przyznaj, że Cię zaczynam przekonywaćsmile
                      >
                      >
                      > > natomiast na inne problemy z brzuszkiem, ulewanie
                      > > zaparcia biegunki itd na pewno
                      >
                      > Masz jakieś na to dowody? linki do publikacji na ten temat, np.?
                      >
                      > > zreszta jesli chcesz mnie przekonywać że jakieś chemiczne mleko z
                      > mikrofalówki
                      > > jest równe pokarmowi matki to daruj sobie, dla ciebie mogę byc ignorantką
                      > > bo nigdy nie powiem, że to jest to samo
                      >
                      > Nigdzie ni enapisałam, że mieszanka jest identyczna z mlekiem matki. Sama,
                      > gdybym miała drugie dziecko, karmiłabym piersią. Na pewno jednak nie byłabym
                      > przekonana, że moje dziecko nie ma kolek (daj boże) dlatego, że karmię
                      piersią:
                      > -
                      > )
                      >
                      > Nadal nie podajesz żadnych publikacji potwierdzających pogląd, jakoby
                      karmienie
                      >
                      > mieszanką miało wpływ na kolki. Nadal zatem uważam Cię za ignorantkę, do tego
                      > bardzo leniwąwink Ależ wiem, zwisa Ci co na Twój temat sądzę. Zakończmy zatem
                      te
                      >
                      > nierówne zawodysmile
                      • virtual_moth Re: Ciśnienie na "naturalność"? 23.10.04, 13:34
                        umasumak napisała:

                        > Wybacz, ale to bzdury. Częste karmienie POBUDZA laktację, czyli że mleka jest
                        > więcej, a nie mniej.

                        Oczywiście. Przystawiając noworodka do piersi jak najcześciej w pierwszych
                        tygodniach karmienia pobudzamy "uśpioną" jeszcze laktację. Potem jednak, kiedy
                        mamy już mleka pod dostatkiem, moim zdaniem uregulowanie pór posiłków oraz
                        wydłużenie przerw między karmieniami nie musi wcale oznaczać zanikania
                        laktacji. Uważam, że zdrowa kobieta może tak pokierować własnym ciałem, aby tę
                        laktację UREGULOWAĆ nie tylko pod potrzeby dziecka, ale także swoje. I nie
                        dziwię się oburzeniu niektórych z Was, gdy czytacie te rewelacje. Jak to, matka
                        ma się troszczyć o siebie?! Ma kosztem dziecka, nawet tylko w
                        okresie "przejściowym", dbać o własne dobre samopoczucie, które dałoby jej
                        wydłużenie i uregulowanie pór karmienia?! Skandal, prawda?
                        • maja312 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 23.10.04, 14:05
                          Virtual_Moth!
                          Ureguluj Ty najpier swoją psychikę, a laktacja ureguluje Ci się sama.
                          Wszystko, co napisałas na temat karmienia piersia, wskazuje na to, iz nie
                          miałaś i nie masz na tent temat zielonego pojecia , więc po co zabierasz głos.
                          Jeśli wolisz karmienie sztuczne to Twoja sprawa i Twój wybór, ale nie pisz o
                          karmieniu piersią , bo zwyczajnie się kompromitujesz.
                          Maja
                          • virtual_moth Re: Ciśnienie na "naturalność"? 23.10.04, 16:13
                            maja312 napisała:

                            > Virtual_Moth!
                            > Ureguluj Ty najpier swoją psychikę, a laktacja ureguluje Ci się sama.
                            > Wszystko, co napisałas na temat karmienia piersia, wskazuje na to, iz nie
                            > miałaś i nie masz na tent temat zielonego pojecia , więc po co zabierasz głos.
                            > Jeśli wolisz karmienie sztuczne to Twoja sprawa i Twój wybór, ale nie pisz o
                            > karmieniu piersią , bo zwyczajnie się kompromitujesz.
                            > Maja

                            Kurczę - nie wiem, czuję się jak desant obcych na ziemi. Owszem, może
                            rzeczywiście kompletnie nic nie wiem na temat karmienia piersią (ponad 5
                            miesięcy praktyki pewnie wyszło przez przypadek), moze w wielu punktach się
                            mylę - nie daję sobie licencji na nieomylność. Dlaczego jednak dyskusja z Wami
                            sprowadza się do stwierdzania "a bo tak!", "jesteś głupia, bo tak i już!". Nie
                            rozumiem dlaczego za stwierdzeniem "nie masz zielonego pojęcia" nie idą żadne,
                            kompletnie żadne argumenty na jego poparcie. To tylko utwierdza mnie w
                            przekonaniu, że mam rację, skoro nie da się przedstawić nawet innej tezy, nie
                            mówiąc o jej udowodnieniu.
                            Twierdzę, że wprowadzenie rygoru 3-godzinnego w karmieniu piersią jest możliwe
                            (o ile kobieta i dziecko są zdrowe i nie ma problemów z laktacją). Może
                            rzeczywiście uprościłam mechanizm uregulowania laktacji - ale to tylko kwestia
                            techniczna. Nikt pewnie nawet o tym nie mówi i próżno by szukać publikacji na
                            ten temat, nie mówiąc o fachowej pomocy położnej. Wiadomo bowiem - obecnie
                            króluje model na rządanie i nie ma innej opcji, inaczej nazwą cię wyrodną
                            matką.
                            Nikomu nie każę zaprzestania karmienia piersią na rządanie. Co kto lubi. Uważam
                            jednak, ze wiele kobiet w ogóle rezygnuje z karmienia piersią, bo jest to dla
                            nich ogromne obciążenie lub też mają bariery psychiczne. Takimi kobietami nikt
                            się nie przejmuje - ot, ich sprawa, skoro mają "problemy z psychiką". Nikt nie
                            pracuje nad opracowaniem odpowiedniej dla nich metody, zasugerowaniem np.
                            częściowego wprowadzenia mieszanki (apage!!!) czy innych ułatwień, w istnienie
                            których nie wątpię. Ludzie, gdybym próbowała w szpitalu użyć kapturków na moje
                            brodawki, chyba by mnie wyklęto i skazano na wieczną banicjęwink
                    • umasumak cd (sorry za szybko wysłałam ;)) 22.10.04, 23:27
                      virtual_moth napisała:

                      jak radzą sobie rodzice bliźniaków? Karmią je na rządanie? O,
                      > brzydcy, wprowadzili system 3-godzinnywink

                      No nie zawsze. Mam koleżankę, matkę trojaczków - wszystkie dzieci karmiła na
                      rządanie smile)

                      > Nie, nie miałam żadnych problemów oprócz początkowego krwawienia brodawek w
                      > wyniku ich zbytniego eksploatowaniawink Kto to przeżył wie, że ssanie przez
                      > dziecko takich brodawek jest porównywalne z bólem porodowym. Dziwię się
                      sobie,
                      > że się wtedy poświecałam. Ale wiadomo - butelka twój wróg!

                      Widać nie prawidłowo przystawiałaś dziecko do piersi.
                      >
                      >
                      >>
                      > > natomiast na inne problemy z brzuszkiem, ulewanie
                      > > zaparcia biegunki itd na pewno
                      >
                      > Masz jakieś na to dowody? linki do publikacji na ten temat, np.?

                      Nie potrzeba linków do tego, żeby wiedzieć o tym, że dzieci karmione mieszanką
                      częściej cierpią na zaparcia czy biegunki, niż dzieci karmione piersią
                      > -
                      • virtual_moth Re: cd (sorry za szybko wysłałam ;)) 23.10.04, 13:44
                        umasumak napisała:

                        > Mam koleżankę, matkę trojaczków - wszystkie dzieci karmiła na
                        > rządanie smile)

                        Czy ta rewelacja ma mnie przekonać, że WIEKSZOŚĆ mam bliźniaków i trojaczków
                        karmi piersią na rządanie?

                        > Widać nie prawidłowo przystawiałaś dziecko do piersi.

                        Nie udowodnię, że przystawiałam prawidłowo. Nie udowodnie, że krwawiące
                        brodawki na początku karmienia nie muszą oznaczać, że źle przystawiało się
                        dziecko do piersi. A Ty nie udowodnisz mi, że jest inaczejsmile W publikacjach
                        napisane jest, że ZAZWYCZAJ pogryzione prodawki są wynikiem złego
                        przystawiania. Trzeba by wtedy zapytać moją połozną, która mówiła mi: "proszę
                        się nie martwić, to normalne, proszę KARMIĆ i nie zważać na ból".

                        > Nie potrzeba linków do tego, żeby wiedzieć o tym, że dzieci karmione
                        mieszanką
                        > częściej cierpią na zaparcia czy biegunki, niż dzieci karmione piersią

                        A ja uważam inaczej. Uważam, ze w dyskusji konieczne jest podawanie linków na
                        poparcie swoich tez - zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z prawdą obiektywną i
                        dwiema wersjami tej prawdy. Co do zaparć mogę się zgodzić - słyszałam, że po
                        mieszance zdarza się to częściej niż przy karmieniu piersią, mimo że ja nie
                        miałam problemu z zaparciami (ani z biegunkami) - moja mama np. miała ze mną
                        takie problemy (zaparcia). O kolkach jednak nie słyszałam. A co do
                        argumentu "słyszałam", to ja słyszałam że dzieci karmione mieszanką rozwijają
                        sie tak samo dobrze jak te karmione piersią. Cóż to jednak z argumentwink
            • jktasp Re: Ciśnienie na "naturalność"? 25.10.04, 10:39
              virtual_moth napisała:

              > mamania napisała:
              >
              > > To Twoje zdanie - ja uważam, że fakt iż dziecko ssie smoczek nie ma
              kompletnie
              > żadnego znaczenia - jak dla mnie same korzyści, a w rzekome późniejsze
              kłopoty
              > ze zgryzem nie wierzę (ale to moje zdaniewink.
              >
              Uwierz, moja siostra miała okropne problemy ze zgryzem od smoczka, wyglądało to
              tak, że kiedy zacisnęła szczęki to górne i dolne ząbki nie stykały się ze sobą,
              i było to na powierzchni od 3 do 3.potwierdził to zresztą lekarz.
              • virtual_moth Re: Ciśnienie na "naturalność"? 25.10.04, 11:50
                jktasp napisała:

                > Uwierz, moja siostra miała okropne problemy ze zgryzem od smoczka, wyglądało
                to
                >
                > tak, że kiedy zacisnęła szczęki to górne i dolne ząbki nie stykały się ze
                sobą,
                >
                > i było to na powierzchni od 3 do 3.potwierdził to zresztą lekarz.

                Mam to samo, do dziś. Na szczęście nie ma to wpływu na moją niewątpliwą urodęwink
                Nie przyznam się jak długo ssałam kciukwink
                Myslę, że z dwojga złego lepszey jest smoczek - można zawsze dawać go tylko w
                nocy, kiedy jest większe zagrożenie ssania kciuka. Poza tym smoczek zawsze
                można wyrzucić przez okno - kciuka jakoś nie bardzowink
                Ja celowo nauczyłam Młodą ssania smoczka (droga przez męke, bo nie chciała),
                ponieważ w wieku 5 miesięcy praktycznie miała już kciuka non-stop w buzi.

                Pozdrawiam
                • jktasp Re: Ciśnienie na "naturalność"? 25.10.04, 14:30
                  Z jednej strony zgadzam się, ze smoczek mozna wyrzucić, ale u nas była wojna
                  planet kiedy smoczek znikał z pola widzenia siostry , poza tym co lekarz na to
                  ssanie maleństwa? U mnie był inny problem, bo mój synek nie ssał kciuka, a
                  smoczek wypluwał, przy czym ze ssaniem było ok, bo dostawał piers na jak długo
                  chciał i kiedy chciał, ale tesciowa nie mogła sie opanowac i zaczeła wciskac mu
                  smoczek, no bo jak to dziecko bez smoczka???? Nie do pomyslenia. Dzieki Bogu
                  widuje małego rzadkosmile)W kazdym razie, nie demonizuje, jesli młody chce smoczek
                  to go ma, ale rzadko sie to zdarza.Pozdrowienia
                  smile
        • janowa Do virtual_moth i atakujacych jej poglady 23.10.04, 16:49
          V-m: Mysle, ze robisz blad przejmujac sie agresywna postawa kilku mam na forum.
          W wielu punktach masz racje, ale wyglada na to, ze tym mamom zalezy bardziej na
          jakiejs kompromitacji ciebie niz na wymianie pogladow. Nie rozumiem takich
          kobiet, ale poniewaz jest tu ich mnostwo, nalezy po prostu robic swoje i nie
          brac takich uwag do siebie. Moze ktos, wyczerpany sytuacja jak ty, skorzysta z
          twojego doswiadczenia bez koniecznosci rezygnacji z karmienia piersia.

          Ja karmilam synka piersia przez 7 miesiecy (odstawilam, bo musialam, ze wzgledu
          na ciaze blizniacza). Moge potwierdzic na wlasnym przykladzie, ze karmienie na
          zadanie po pierwszych 2 tygodniach (kiedy jeszcze zoladek jest malutki, dziecko
          musi sie nauczyc ssac, a laktacja uregulowac ilosciowo) jest bledem. Nie
          oznacza, ze zrobimy dziecku jakas dlugotrwala krzywde - chociaz nowe teorie
          mowia, ze jednym z czynnikow powodujacych kolki w pierwszych 3 miesiacach jest
          wlasnie ZBYT CZESTE przystawianie do piersi. Dla niewtajemniczonych - pokarm w
          zoladku pod wplywem enzymow fermentuje i laczenie go ze swiezym pokarmem z
          nowego karmienia powoduje zwiekszona produkcje gazow. A to jest wlasnie glowna
          przyczyna kolki. Kolejnym czynnikiem jest lykanie przez niemowle powietrza przy
          karmieniu - ale to akurat latwiej jest kontrolowac przy karmieniu butelka
          (szczegolnie, ze sa juz specjalne smoczki, uniemozliwiajace polykanie powietrza)
          niz piersia. Ponadto, na strawienie pokarmu maluch potrzebuje okolo 2 godzin.
          Tak wiec i dla matki i dla niemowlecia karmienie co 2,5-3 godziny jest jak
          najbardziej wskazane. Tak samo bledem jest trzymanie dziecka przy
          piersi/piersiach dluzej niz 30-40 minut, choc znam mamy, ktore potrafia to robic
          i przez 2 godziny za kazdym razem. Widocznie tak lubia, ale to rowniez zaburza
          regularnosc posilkow.
          Co do zwiekszenie/zmniejszenia laktacji przy karmieniu na zadanie lub co 3
          godziny - prawda jest, ze czeste karmienie w 1 tygodniu (dwoch) zycia dziecka
          zwieksza laktacje. Po tym okresie zwiekszanie nie ma sensu, bo dziecko dobowo
          zjada taka sama ilosc (niezaleznie od tego ile razy je) i laktacja powinna juz
          byc uregulowana. Karmienie co 3 godziny pozwala uniknac ciaglego napiecia w
          piersiach. W koncu, skoro nigdy nie wiadomo, czy maluch bedzie ssal za godzine
          czy za 4 jest to logiczne. Ja odetchnelam z ulga, kiedy "dogadalismy" sie z moim
          maluchem i zaczal jesc regularnie. Skonczyly sie jego bole brzuszka, a moj stres
          i poczucie, ze nic innego nie robie tylko karmie, oraz wiecznei poplamione
          ubrania. Obojgu nam wyszlo to na zdrowie. Dodatkowo, takie regulerne karmienie
          pomaga uniknac zastojow i zapalenia piersi, co jest nie tylko bolesne, ale i
          niebezpieczne - a przeciez zdrowie matki jest b. wazne.

          Karmienie uregulowane to nie jest to samo co tzw. stara szkola, czyli od
          URODZENIA karmienie co 4 godziny - bo czestotliwosc nalezy dostosowac do
          mozliwosci i wieku niemowlecia.

          Karmienie naturalne daje wiele dobrodziejstw, ktorych mieszanka, poza
          wartosciami odzywczymi, nie zastapi (chocby przeciwciala matki). Natomiast
          jezeli jest to dla matki stres to lepiej DLA DZIECKA i dla niej, zeby karmila
          sztucznie. I na pewno nie jest z tego powodu gorsza matka.

          Pozdrawiam,
          Dorota

          Zgadzam sie rowniez, ze obecna presja na "karmienie na zadanie", nie mowiac o
          karmieniu naturalnym


          ---
          "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
          idzie do teatru."
          Alec Guiness
          • virtual_moth Re: Do virtual_moth i atakujacych jej poglady 23.10.04, 17:11

            Janowa - dziękuje Ci za ten postsmile
            Nie przejmuję się atakiem niektórych dziewczyn na moją osobę. Jestem raczej
            zdziwiona tym, że atakuje się mnie, a nie moje poglądywink Zero argumentów
            tylko epitety w stylu "ulecz swoją psychikę". Dawno nie zabierałam glosu w
            dyskusjach na forum publicznym i zapomniałam, ze niektózy po prostu nie wiedzą,
            na czym dyskusja polegawink
            Wszystko byłoby ok, ale wydaje mi się, że szerzenie skostniałych poglądów
            typu "karmienie naturalne na rządanie albo butelka, rzadnych stanów pośrednich,
            ideologicznie złych" może zrobić wiele złego. Czytają nas przecież dziewczyny w
            ciąży, dla kórych wyrażone poglądy na forum mają ogromne znaczenie. Przeczyta
            taka, że dobre jest tylko karmienie na rządanie i bedzie płacz, gdy pojawią
            się, z takich czy innych przyczyn, problemy. Będzie zgrzytanie zębów, gdy
            dziecko będzie chciało ssać co pół godziny, a dla mamy nie będzi to spełnieniem
            marzeń o macierzyństwie. Przeczyta taka, że skazywanie dziecka na mękę czekania
            15 minut na posiłek przez okres "regulacji" karmień to niewybaczalna zbrodnia i
            tak z tym cyckiem non stop na wierzchu wytrzyma miesiąc, może dwa. A przecież
            można karmienia regulować. Moim zdaniem można karmić systemem raz na 3 godziny
            bez żadnej szkody dla dziecka i laktacji. No, ze szkodą dla ideolo, co
            najwyżejwink

            Wiesz, może Twoje dziecko dało się "podregulować", a moze Ty miałaś więszą
            wiedzę o laktacji niż ja. Ja czułam tylko, że moje dziecko za chiny ludowe nie
            będzie chciało jeśc co 3 godziny, skoro domaga się co 45 minut. Myślę, że i tak
            długo wytrzymałam. Mogę tylko żałować, że nie trafiłam wtedy na Ciebie, może
            wyłuszczyłabyś mi co i jaksmile)) A teraz to już "po ptokach", bo małą to ja już
            powoli od mieszanki odstawiamwink

            Pozdrawiam
          • umasumak Janowa linki poproszę ;))) 23.10.04, 17:16

            • janowa Re: Janowa linki poproszę ;))) 23.10.04, 17:25
              Dziewczyny, co wy z tymi linkami, jak babcie kocham smile
              Czytalam mnostwo na ten temat, konsultowalam to z pediatra Leona, do ktorego mam
              bardzo duze zaufanie, nie wszystko trzeba znalezc na internecie.
              Nie zalezy mi na tym, zeby mi wszyscy uwierzyli, niewazne na slowo czy na linki smile
              Napisalam, co wiedzialam, bo takie jest moje doswiadczenie. Jezeli ktos ma swoje
              utrwalone poglady i nie jest elastyczny, to nawet majac problemy bedzie sie ich
              trzymal i nie da sobie nic "wmowic" smile
              Napisalam to po to, zeby ktos, kto sprobowal np. karmienia na zadanie i ma z tym
              problem, ale naookolo wszyscy mowia, ze ma dalej "ten krzyz" ciagnac, zeby nie
              wiem co, mogl z mojego doswiadczenia skorzystac. Jzeli pomoze to tylko jednej
              osobie z miliona to fajno smile

              Naprawde nie przychodze na forum po to, zeby udowadniac wszystkim, ze moje
              poglady sa jedynie sluszne i nie musze sie niczym podpierac w zwaizku z tym.
              Przychodze, zeby dowiedziec sie czegos nowego, pocieszyc siebie albo kogos
              innego, rozpatrzec za i przeciw w moim konkretnym przypadku. I z reguly mi to
              forum pomaga smile

              Pozdrawiam,
              D.

              ---
              "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
              idzie do teatru."
              Alec Guiness
              • umasumak "Maciek ja tylko żartowałem..." 23.10.04, 21:00
                janowa napisała:

                > Dziewczyny, co wy z tymi linkami, jak babcie kocham smile

                He he to była malutka, niewinna złośliwość z tymi linkami. Tak naprawdę to kto
                inny w tym wątku ciągle się ich domaga wink)


                > Naprawde nie przychodze na forum po to, zeby udowadniac wszystkim, ze moje
                > poglady sa jedynie sluszne i nie musze sie niczym podpierac w zwaizku z tym.

                I tu Cię popieram całkowicie smile)
                Pozdrawiam
                Uma

                P.S. Masz świetną sygnaturkę wink)

                > D.
                >
                > ---
                > "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
                > idzie do teatru."
                > Alec Guiness
                • virtual_moth Re: "Maciek ja tylko żartowałem..." 23.10.04, 21:46
                  Umasumak, skoro już podbudowałaś swoje ego poklepując po plecach mądrzejszą
                  koleżankę, pozwolę sobie zapytać wprost: co niewłaściwego, śmiesznego, tudzież
                  wzbudzającego proteksjonalny ton, widzisz w moich prośbach do dyskutantki, aby
                  ta przytoczyła chociaż linki do publikacji popierających jej tezę? (Przypomnę -
                  kol. mamania twierdzi, jakoby mieszanka powodowała kolki u niemowlęcia). Czyżby
                  na tym forum siłą argumentu była pyskówka, a nie logiczne rozumowanie czy też
                  poparcie wiarygodnymi publikacjami?
                  Uderzę teraz w jeszcze bardziej złowieszczy ton: co powiesz świeżoupieczonej
                  mamusi, która kosztem np. zdrowia własnego dziecka nie poda mu mieszanki, bo ta
                  wywołuje kolki, zaparcia, biegunki i wszelkiego rodzaju inne dolegliwości
                  trawienne? Zakładając oczywiście, że owa mamusia karmi piersią, ale musi np
                  zażyć leki psychotropowe.
                  Oczywiście nie przejmuję się zbytnio losem tej hipotetycznej mamusi - chodzi mi
                  tylko o przyjemność kontynuowania dyskusjismile
                  • umasumak Re: "Maciek ja tylko żartowałem..." 23.10.04, 22:15
                    virtual_moth napisała:

                    > Umasumak, skoro już podbudowałaś swoje ego poklepując po plecach mądrzejszą
                    > koleżankę,

                    Proszę mi podać link do publikacji potwierdzający tezę, jakobym była głupsza od
                    koleżanki Janowej.

                    pozwolę sobie zapytać wprost: co niewłaściwego, śmiesznego, tudzież
                    > wzbudzającego proteksjonalny ton, widzisz w moich prośbach do dyskutantki,
                    aby
                    > ta przytoczyła chociaż linki do publikacji popierających jej tezę?

                    Śmiesznym wydaje mi się rządanie potwierdzenia na rzecz oczywistą. Bo dla mnie
                    oczywiste jest, że jednak karmienie piersią jest korzystniejsze i nie o kolki
                    mi chodzi.

                    Przypomnę -
                    >
                    > kol. mamania twierdzi, jakoby mieszanka powodowała kolki u niemowlęcia).

                    Nie zauważyłam, żeby mamania upierała się przy tych nieszczęsnych kolkach.
                    Pisała raczej ogólnie o problemach z brzuszkiem jakie mogą wystąpić
                    potencjalnie częsciej u dzieci karmionych mieszanką

                    Czyżby
                    >
                    > na tym forum siłą argumentu była pyskówka, a nie logiczne rozumowanie czy też
                    > poparcie wiarygodnymi publikacjami?

                    Przeczytaj jeszcze raz dokładnie swoje posty i przyznaj, że również ich ton
                    pozostaje wiele do życzenia. No chyba, że nie przyznasz wink)


                    > Uderzę teraz w jeszcze bardziej złowieszczy ton: co powiesz świeżoupieczonej
                    > mamusi, która kosztem np. zdrowia własnego dziecka nie poda mu mieszanki, bo
                    ta
                    >
                    > wywołuje kolki, zaparcia, biegunki i wszelkiego rodzaju inne dolegliwości
                    > trawienne? Zakładając oczywiście, że owa mamusia karmi piersią, ale musi np
                    > zażyć leki psychotropowe.
                    > Oczywiście nie przejmuję się zbytnio losem tej hipotetycznej mamusi - chodzi
                    mi
                    >
                    > tylko o przyjemność kontynuowania dyskusjismile

                    No to gwoli zrobienia Ci przyjemności odpowiem. Otóż ani mamania, ani ja tym
                    bardziej nigdzie nie napisałyśmy, że karmienie piersią jest jedyną możliwością.
                    Natomiast obie mamy pogląd, że jest to nalepsze wyjście. Oczywiste jest, że
                    jeśli karmienie naturalne ma odbić się niekorzystnie na zdrowiu psychicznym lub
                    fizycznym matki, czy też w jakiś inny sposób ma niesatysfakcjonować którejś ze
                    stron - lepiej z niego zrezygnować. Nie rozumiem zatem Twoich sugestii, że
                    powinnam się czuć w jakiś sposób winna czyimś ewentualnym decyzjom w kwestii
                    karmienia.
                    • virtual_moth Re: "Maciek ja tylko żartowałem..." 24.10.04, 13:16
                      umasumak napisała:

                      > Proszę mi podać link do publikacji potwierdzający tezę, jakobym była głupsza
                      > od koleżanki Janowej.

                      Jestem przekonana, że nie ma na ten temat żadnych publikacji (mozesz odetchnąć
                      z ulgąwink. Jeśli już miałabym tę tezę udowadniać, to przy pomocy logicznego
                      rozumowania. Otóż osobnik mądrzejszy od innego nie musi się uciekać do
                      podlizywania się mu i sugerowania wszystkim, jakoby posiadł wspólną dla niego
                      cechę, np. niewybredne poczucie humoru.

                      > Śmiesznym wydaje mi się rządanie potwierdzenia na rzecz oczywistą. Bo dla
                      > mnie oczywiste jest

                      Dlaczego uważasz, że skoro dla Ciebie jest coś oczywiste, musi takim być także
                      dla Twojego rozmówcy?
                      Dla mnie oczywiste jest, że mieszanka NIE wywołuje kolek. Zdaję sobie sprawę,
                      że nie wszyscy są w posiadaniu tej oczywistej prawdy i staram się jak mogę, aby
                      to udowodnić - np. przy pomocy odsyłaczy do serwisów poświęconych temu
                      zagadnieniu. Nie wymagam od rozmówcy wiary w moje słowa.

                      > że jednak karmienie piersią jest korzystniejsze i nie o kolki
                      > mi chodzi.

                      Zaczyna się. Nie napisałam, że karmienie piersią nie jest korzystaniejsze od
                      karmienia mieszanką. A chodzi właśnie o kolki. I będę się upierdliwie trzymać
                      tych kolek przy mieszankach, no bo tylko o nie mi chodzi.

                      > Nie zauważyłam, żeby mamania upierała się przy tych nieszczęsnych kolkach.

                      Napisała w swoim pierwszym (bodajże) poście, że kolki występują częściej u
                      dzieci karmionych mieszanką niż u tych karmionych piersią. Na mój sprzeciw
                      reagowała już tylko tzw, osobistymi wycieczkami i hasłami w stylu "no może nie
                      wywołuje kolek, ale NA PEWNO jest przyczyną innych dolegliwości". Nie urok, to
                      sraczkawink

                      > Pisała raczej ogólnie o problemach z brzuszkiem jakie mogą wystąpić
                      > potencjalnie częsciej u dzieci karmionych mieszanką

                      Nie. Na początku pisała tylko o kolkach. Kiedy zaoponowałam opuściła ten
                      drażniący temat (argument w stylu - a bo ja mam rację i koniec), by przerzucić
                      się na inne dolegliwości. Być może nie zauważyłaś, ale częściowo przyznałam jej
                      rację. Ja jednak ciągle o tych kolkach....wink

                      > Przeczytaj jeszcze raz dokładnie swoje posty i przyznaj, że również ich ton
                      > pozostaje wiele do życzenia. No chyba, że nie przyznasz wink)

                      Masz rację. Nie przyznamsmile Ale może mnie przekonasz? Wbrew pozorom jestem
                      podatna na przekonywanie, o ile napotkam na drodze przekonujące argumenty. Nikt
                      do tej pory jakoś nie chce ze mną dyskutować oprócz - przyznam - Ciebie,
                      dlatego czekamsmile

                      > No to gwoli zrobienia Ci przyjemności odpowiem. Otóż ani mamania, ani ja tym
                      > bardziej nigdzie nie napisałyśmy, że karmienie piersią jest jedyną
                      możliwością.

                      To fakt. Mamania zasugerowała, że są dwie możliwości - albo karmienie piersią
                      na rządanie, albo karmienie mieszanką. Ja się z tym nie zgadzam.

                      > Natomiast obie mamy pogląd, że jest to nalepsze wyjście.

                      I ja również się z tym zgadzam.

                      Oczywiste jest, że
                      > jeśli karmienie naturalne ma odbić się niekorzystnie na zdrowiu psychicznym
                      > lub fizycznym matki, czy też w jakiś inny sposób ma niesatysfakcjonować
                      > którejś ze stron - lepiej z niego zrezygnować.

                      Zgadzam się. Dlaczego tylko mówi się o tym w kategorii "utraty" możliwości,
                      konieczności przerzucenia się na coś "gorszego", i, o zgrozo, wywołującego
                      kolki? Wolałabym, aby karmienie mieszanką postrzegane było jako alternatywa, a
                      nie mniejsze zło. To tylko jednak moje pobożne życzenia.
                      Poza tym matka nie musi od razu REZYGNOWAĆ. Może zrobic przerwę (odciąganie
                      mleka), może zastosować metodę karmienia co 3 godziny, może dokarmiać mieszanką.

                      > Nie rozumiem zatem Twoich sugestii, że
                      > powinnam się czuć w jakiś sposób winna czyimś ewentualnym decyzjom w kwestii
                      > karmienia.

                      Nie chciałam tego sugerować. Uważam jedynie, że szerzenie błędnych informacji
                      lub nie informowanie o innych możliwościach może być szkodliwe.

                      • umasumak Do v-m 24.10.04, 21:54
                        Wiesz, już na poprzedni Twój post miałam zamiar nie odpowiadać z prostej
                        przyczyny, że był obraźliwy dla mnie. Nie wiem dlaczego podjęłam dyskusję.
                        Natomiast teraz chciałam Ci tylko powiedzieć, że nie jesteś partnerem do
                        dyskusji dla mnie i to nie dlatego, że uważam Cię za mniej inteligentną.
                        Poprostu nie jest łatwo czytać tak płytkie i nieprzemyślane opinie na swój
                        temat.
                        Wybacz moja droga, ale co innego jest potraktować z lekkim przymróżeniem oka
                        czyjeś zapędy do udowadniania wszystkiego za pomocą publikacji naukowych, a co
                        innego sugerować komuś lizusostwo i ograniczenia intelektualne.
                        To tyle co mam Ci do powiedzenia, a dalszej dyskusji nie podejmuje, ponieważ
                        jest ona dla mnie poprostu przykra. Pozdrawiam
                • janowa Re: "Maciek ja tylko żartowałem..." 25.10.04, 09:28
                  umasumak napisała:

                  > P.S. Masz świetną sygnaturkę wink)

                  Dzieki smile
                  Wlasciwie teraz byloby bardziej na czasie powiedziec, ze ludzie chodza do teatru
                  posluchac wlasnej komorki smile Chociaz chrzakacze maja sie dobrze w dalszym ciagu.

                  Pozdrawiam slonecznie z ostatnimi okruchami lata,
                  Dorota
                  ---
                  "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
                  idzie do teatru."
                  Alec Guiness
      • janowa Re: Ciśnienie na "naturalność"? 23.10.04, 17:16
        mamania napisała:
        >
        > ja bym nie nazwała tego modą ani ciśnieniem
        > tylko że tak powiem ideałem, który nie dla wszystkich jest dostepny
        > prawda jest taka, że oprócz tego "naturalnego" nikt jeszcze nic lepszego nie
        > wymyślił
        -
        • mamania Re: Ciśnienie na "naturalność"? 23.10.04, 20:09
          janowa napisała:

          > mamania napisała:
          > >
          > > ja bym nie nazwała tego modą ani ciśnieniem
          > > tylko że tak powiem ideałem, który nie dla wszystkich jest dostepny
          > > prawda jest taka, że oprócz tego "naturalnego" nikt jeszcze nic lepszego
          > nie
          > > wymyślił
          > -
          • janowa Mamania... 24.10.04, 12:11
            Dyskusja z toba nie jest latwa, a z tego co widze powyzej moze nie nalezec do
            najprzyjemniejszych. Moze po prostu bierzesz wszystko za bardzo do siebie i
            traktujesz jako atak a nie po prostu inne zdanie? Ja naprawde cie nie znam i
            twoja osoba ani mnie ziebi ani grzeje, ale nie zgadzam sie z pewnymi twoimi
            tezami i wyrazam to, wydaje mi sie w kulturalny i spokojny sposob - nie wiem
            wiec czemu wrzucasz jakies epitety typu jaskiniowiec... Wzajemna agresja nikomu
            jeszcze w dyskusji nie pomogla.
            To tak tytulem wstepu.

            Sprobuje wiec jeszcze raz wyjasnic, o co mi chodzilo.
            1. > rozumiem, że chcesz mi udowodnić, że teza moja jakoby natura wiedziała
            > lepiej jak powinny sie rodzić dzieci, czym i kiedy miały być karmione jest
            > błędna
            -
            • mamania Re: Mamania... 24.10.04, 13:18
              janowa napisała:

              > Dyskusja z toba nie jest latwa, a z tego co widze powyzej moze nie nalezec do
              > najprzyjemniejszych. Moze po prostu bierzesz wszystko za bardzo do siebie i
              > traktujesz jako atak a nie po prostu inne zdanie? Ja naprawde cie nie znam i
              > twoja osoba ani mnie ziebi ani grzeje, ale nie zgadzam sie z pewnymi twoimi
              > tezami i wyrazam to, wydaje mi sie w kulturalny i spokojny sposob - nie wiem
              > wiec czemu wrzucasz jakies epitety typu jaskiniowiec...



              Wzajemna agresja nikomu
              > jeszcze w dyskusji nie pomogla.

              nie wiem dlaczego mi zarzucasz agresję, mam zdanie nie tak znowu odmienne od
              twojego, również korzystam z nowinek technicznych, a tam gdzie może pomóc
              nowoczesna medycyna, uważam, że należy to robić,
              jednak nawet lekarze starają sie tam gdzie można uniknąć ingerencji, czyz nie?
              nie ejstem dla mnie nowinką, że ciąża mnoga u gatunku ludzkiego jest swojego
              rodzaju patologią,
              uciążliwa i niebezpieczna zarówno dla matki, jak i dla płodów - naprawdę
              uważąsz, że powiedziałaś mi coś nowego?
              dlaczego jednak żaden ze światłych lekarzy w dobie nowoczesnych respiratorów,
              sterydów i inkubatorów nie zdecyduje sie zakończyć ciąże w twoim organizmie a
              dokończyć do naturalnych 38 tygodni w nowoczesnym sprzęcie, bo on aż tak
              doskonały nie jest,
              oczywiście możesz mi teraz sypnąć całą listą chorób i patologii jako dowód na
              omylność natury, tylko, że to jest żaden wartościowy argument, demagogia raczej
              żaden dowód, mnie to nie przekona
              chodzi mi raczej o pewien porządek rzeczy i tyle, że od wieków i nie tylko w
              naszym gatunku własnie tak to zostało zoragnizowane i sprawdzało sie doskonale,
              chociaż na temat niepłodności, patologii ciąży, chorób i śmiertelności
              noworodków napisano setki tomów i poczyniono setki badań na konkretnych
              przyładach to ideałem jest naturalne zapłodnienie, naturalny poród, naturalne
              karmienie
              co nie znaczy, że nie należy pomagać, kiedy nie wychodzi, a jesli nie wychodzi,
              to winy szukałabym nie w naturze, tylko w zbytnim od niej odejściu własnie
              co jeszcze raz podkreslę, że nie znaczy że biegałabym z maczugą w skórach
              (celowo nie użyję mocnego jak dla ciebie słowa jaskiniowiec), bo mi znów
              zarzucisz agresję i brak kultury



              > 2. > to nie przesądza o wyższości butelki z krowim mlekiem dla ludzkiego
              > > noworodka i krojenia powłok brzusznych, kiedy naturalne jest inne wyjście
              > -
              • janowa Re: Mamania... 24.10.04, 20:15
                mamania napisała:

                > nie ejstem dla mnie nowinką, że ciąża mnoga u gatunku ludzkiego jest swojego
                > rodzaju patologią, uciążliwa i niebezpieczna zarówno dla matki, jak i dla
                > płodów - naprawdę uważąsz, że powiedziałaś mi coś nowego?
                -
                • mamania Re: Mamania... 24.10.04, 21:20
                  Janowa napisała:

                  >Mamaniu, naprawde, nie sil sie juz na odpowiedz.
                  _______________________

                  jakie to typowe oblać pomyjami a potem nie sil się na odpowiedź
                  To mi się kojarzy z bazarową babą, której ma być na wierzchu
                  Ostatni raz jeszcze się wysilę, chwilke mam smile
                  Nie licze co prawda na zrozumienie, ale może wolno mi przedstawić i mój punkt
                  widzenia,
                  co więcej nie zabraniam ci odpowiedziec smile


                  >-
                  • janowa Cokolwiek napisalas-masz racje! I tego sie trzymaj 25.10.04, 09:31

                    ---
                    "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
                    idzie do teatru."
                    Alec Guiness
    • triss_merigold6 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 19:28
      Ja już przestałam czytać pisma dla młodych mam bo mnie coś trafia.

      Spotkałam kilka dni temu fantastyczną położną - kobieta w średnim wieku,
      entuzjastka znieczulenia podczas porodu i zapewnienia rodzącej komfortu
      psychicznego i spokoju - tak, żeby poród nie był traumą. Jasno powiedziała, że
      skoro jestem spanikowana podczas zwykłego badania to ZZO ułatwi poród i mnie i
      jej i lekarzowi.
      Naturalnie karmić będę jeśli obejdzie się bez bólu. Nie mam ambicji żeby to
      robić za wszelką cenę. Sama jestem dzieckiem butelkowym i okazem zdrowia bez
      alegii zarazem (kolek jako niemowlę nie miewałam podobno).
      Wiszenia dziecka na cycku non-stop sobie nie wyobrażam, nie chcę i koniec więc
      smoczek - jeśli będzie potrzebny.
      Jestem zwolenniczką ułatwiania sobie życia i nie mam z tego powodu wyrzutów
      sumienia.
      Dobrze, że jest wybór i matka może zadecydować co jej odpowiada i jak pogodzić
      jej potrzeby i możliwości z potrzebami dziecka.
      • mamania Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 19:37
        triss_merigold6 napisała:

        > Ja już przestałam czytać pisma dla młodych mam bo mnie coś trafia.

        trafia, bo masz jakieś okropne podejście do tego
        a skoro takie masz, to tak właśnie będzie
        czytam twoje posty i włos mi sie jeży
        poród naturalny - trauma murowana
        karmienie, obrzydliwie bolesne, poświęcać sie nie będę (nie wiem dlaczego
        traktujesz to w kategoriach poświęcenia)
        a do tego cały boży dzień na cycku wisi
        a sama jako dziecko butelkowe - okaz zdrowia, czyli same plusy, mam wrażenie,
        że już dokonałaś wyboru
        nie masz jeszcze żadnych złych doświadczeń, a już takie negatywne nastawienie
        to przykre

        • triss_merigold6 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 19:52
          Widocznie nie mam zadatków na matkę doskonałą.
          Jeśli coś b. boli a mimo tego kobieta nadal to robi to uważam, że się poświęca
          (pomijając kwestie tzw. życia i śmierci czy bolesnej rehabilitacji),
          przynajmniej ja to tak odbieram. Jeśli karmienie przyjdzie mi bezproblemowo to
          nie widzę przeszkód żeby to robić ale dość krótko. Wiem, że inne mamy są
          zadowolone karmiąc np. przez dwa lat, mnie to odstręcza, podobnie jak
          wyekspediowanie męża ze wspólnego łoża i spanie z niemowlęciem.
          Nie mam przykrych doświdczeń, fakt. Ale nie mam też obsesji robienia czegoś bo
          tak jest "naturalnie".
          Środki antykoncepcyjne są nienaturalne, usg jest nienaturalne, lakowanie zębów,
          fotelik samochodowy i milion innych wynalazków ułatwiających życie - również.
          • twinmama76 Może cię zmartwię... 22.10.04, 22:18
            ale karmienie będzie bolesne, przynajmniej na początku. Jeśli nastawisz się, że
            wogóle ma nieboleć, to baaaardzo szybko przestaniesz karmić wink POmijając to,
            że dziecko może po prostu nie umieć ssać piersi(tak niestety często bywa, że
            maluszek się dopiero tego uczy, a i mama także), to poprostu sutki nie są
            przywyczajone do "memłania" ich przez kilka(naście) godzin dziennie. Moja
            córcia, choc wcześniak od początku ssała rewelacyjnie, a ja i tak przez
            pierwsze tygodnie podczas karmienia mantrowałam w myśli "karmienie piersią jest
            przyjemnością dla dziecka i MATKI" wink))))))) (zdanie to wyczytałam w jakims
            poradniku)
            Ale wiesz co, teraz wiem, że faktycznie to jest przyjemność, zwłaszcza dla
            matki smile
            • neospasmina Re: Może cię zmartwię... 22.10.04, 22:23
              Twinn, wyluzuj trochę, bo się strasznie ciskasz po wszystkich wątkach.
              Triss napisała, że jak będzie boleć, to przestanie karmić i tyle. Żadne mantry
              ją nie interesują.
              A poza tym jeśli Ciebie bolało, to nie znaczy, że wszystkich - mnie np. wcale.
              • twinmama76 ekhmmmm 22.10.04, 22:35
                neospasmina napisała:

                > Twinn, wyluzuj trochę, bo się strasznie ciskasz po wszystkich wątkach.

                Z tego co pamiętam, pisałam w 2 (słownie dwóch) wątkach, ale może ja o czyms
                nie wiem??? Ciskałam się, a owszem, ale w 1 (słownie jednym).

                > Triss napisała, że jak będzie boleć, to przestanie karmić i tyle. Żadne
                mantry
                > ją nie interesują.
                > A poza tym jeśli Ciebie bolało, to nie znaczy, że wszystkich - mnie np. wcale.

                No i bardzo dobrze. A przepraszam, o co chodzi????????
            • kolorko Re: Może cię zmartwię... 23.10.04, 19:03
              Twinmamo, piszesz, ze karmienie będzie bolesne, przynajmniej na początku- skąd
              te przyszłosciowe informacje? Karmiłam jedno dziecko 2 lata a drugie 2 i 8
              miesięcy i nigdy nie sprawiło mi to zadnego bólu - wtedy pewnie
              zrezygnowałabym, znam też kilka mam, które nie odczuwały bólu ani na poczatku
              karmienia, ani pózniejwink- to tak na marginesie tego wątku-
              pozdrawiam wszystkie mamy- bez względu na sposób karmieniawink)
        • anek.anek naturalne powinno być to 22.10.04, 22:34
          czego same chcemy jako matki - i co nasze dziecko akceptuje. Najważniejsze jest
          zdrowie psychiczne i dziecka i matki.
    • kama30 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 19:43
      Pierwsze słyszę, tu gdzie mieszkam (przynajmniej na moim osiedlu, w pracy) - 90
      procent to cesarki, z tego połowa na własne życzenie, środki p/kolkom podają
      czy podawały wszystkie.
    • sandglass Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 20:35
      Rodzilam 3 m-ce temu, chodzilam do szkoly rodzenia. Co do naturalnosci to
      glowny nacisk byl tylko na karmienie naturalne, nic poza tym. CC było
      dość "popularnie" i nikt się nie krzywił. Jak trzeba to trzeba. Co do kolek, to
      też ani pediatra ani położna nie mówiły, żeby nic nie dawać. Same poleciły
      Esputicon. Ja także go polecam smile
    • bambo44 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 20:35
      Każdy medal ma dwie strony. My wiele rzeczy (choć nie wszystkie) zrobiliśmy
      naturalnie, ale nie dlatego, że tak jest modnie, lub taka jest presja
      otoczenia, tylko dlatego, że byliśmy przekonani o korzyściach płynących z
      takiego właśnie wyboru.

      Poród był naturalny, bez znieczulenia, nie cesarka, bo zdawaliśmy sobie sprawę
      z ryzyka i potencjalnych skutków ubocznych. Nie dlatego, że był modny.

      Dzieci były karmione piersią, nie butlą, bo zdawaliśmy sobie sprawę z korzyści
      z tego płynących (wygoda, koszt, , wpływ na więź i rozwój dziecka) i
      potencjalnych skutków ubocznych butli (oboje rodzice alergicy). Nie dlatego,
      że było to modne.

      Nie podawaliśmy dziecku farmaceutyków na kolki, bo farmaceutyków unikamy, gdy
      nie są niezbędne. Nie dlatego, że były niemodne.

      Smoczka nie było, bo nie był potrzebny i nie był skuteczny. Ponadto wierzę w
      związek między smoczkiem a ryzykiem wad zgryzu i wymowy. Zresztą nasze dzieci
      smoczek wypluwały. Nie dlatego, że taka była moda.

      Piszesz:

      > Jak myślicie skąd to się bierze?

      Moim zdaniem rzeczy które opisałaś jako modne mają po prostu wiele zalet,
      korzyści. Może dlatego wiele osób stara się je propagować. Bo zdają sobie
      sprawę z potencjalnych korzyści z nich płynących. To bardzo rzadki przypadek,
      żeby rzeczy dobre równocześnie stawały się modne.

      Mam świadomość istnienia mód. Sam im staram się jednak nie ulegać, zamiast
      tego staram się dokonywać świadomych wyborów (zdając sobie sprawę z
      konsekwencji). Tak się składa, że jestem przekonany o korzyściach płynących ze
      stosowania metod, które opisałaś jako modne.

      Nie dziwię się jednak, że przy Twojej nieznajomości (lub nieakceptowaniu)
      korzyści z nich płynących, nie dajesz się przekonać do rzeczy modnych tylko ze
      względu na modę. Ja też tak mam. Jako przykład mogę Ci podać, że nasze dzieci
      były wychowywane leżąc na brzuszku, wbrew modzie, że leżenie na brzuszku wpływa
      na ryzyko śmierci łóżeczkowej. Po prostu świadomość korzyści z tego płynące
      (rozwój mięśni kręgosłupa i brzucha, inny rodzaj aktywności dziecka) wpłynęła
      na decyzję postępowania wbrew modzie.

      > I dlaczego w każdym tkwi nie dość, że pewność własnej
      > nieomylności, to jeszcze chęć urobienia świata wokół wg
      > własnej modły?

      Nie sądzę, że to pewność własnej nieomylności. Myślę po prostu, że nasze
      społeczeństwo jest bardzo niedouczone. Dlatego niektórzy lekarze czy położne,
      zamiast uzasadniać dlaczego pewne zachowania przynoszą korzyści, starają się je
      lansować jako modne. W ten sposób starają się dotrzeć do większej grupy ludzi.

      Sądzę też, że istotną rolę odgrywają media, gazety, telewizja, itp. To właśnie
      oni często lansują mody, bo taki jest ich zawód. Dla nich łatwa do zauważenia
      była zbieżność korzyści z naturalnego porodu, karmienia piersią, unikania
      farmaceutyków i smoczków u niemowląt, z naturalnością tych metod. Znaleźli
      więc sobie modny temat, o którym łatwo pisać.

      Absolutnie nie zgadzam się jednak z tezą, że wszystko co naturalne to dobre.
      Gdyby nie syntetyczne antybiotyki (nienaturalne) i stomatologia, mało kto z nas
      by teraz żył (wykończyłyby nas choroby). Tym bardziej nie wszystko co modne
      jest dobre.
      • twinmama76 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 22:24
        bambo44 napisał:

        > Nie dziwię się jednak, że przy Twojej nieznajomości (lub nieakceptowaniu)
        > korzyści z nich płynących, nie dajesz się przekonać do rzeczy modnych tylko
        ze
        > względu na modę. Ja też tak mam. Jako przykład mogę Ci podać, że nasze dzieci
        >
        > były wychowywane leżąc na brzuszku, wbrew modzie, że leżenie na brzuszku
        wpływa
        >
        > na ryzyko śmierci łóżeczkowej. Po prostu świadomość korzyści z tego płynące
        > (rozwój mięśni kręgosłupa i brzucha, inny rodzaj aktywności dziecka) wpłynęła
        > na decyzję postępowania wbrew modzie.

        Z tego co wiem, większym ryzykiem śmierci łóżeczkowej obarczone są dzieci
        ŚPIĄCE na brzuszku,a nie "wychowujące się na brzuszku". Nasze dzieci tez
        spędzały wiele czasu w tej pozycji, bo także uważam, że bardzo dobrze wpływa na
        rozwój niemowlęcia. (po cichutku przyznam się, że czasem tez spały na brzuszku,
        gdyz wtedy mniej dokuczały im kolki, ale o tym sza wink
        • bambo44 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 22:31
          Dzięki za komentarz.

          Nasze dzieci SPAŁY na brzuszku. Wbrew modzie.

          Jeszcze raz dzięki za sprostowanie.

          Pozdrawiam,
          • mamania Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 22:43
            bambo44 napisała:

            > Dzięki za komentarz.
            >
            > Nasze dzieci SPAŁY na brzuszku. Wbrew modzie.
            >

            moje też, ale co modzie do tego? smile

            > Pozdrawiam,
      • janowa Re: Ciśnienie na "naturalność"? 23.10.04, 16:59
        bambo44 napisała:

        > Ja też tak mam. Jako przykład mogę Ci podać, że nasze dzieci
        > były wychowywane leżąc na brzuszku, wbrew modzie, że leżenie na brzuszku
        > wpływa na ryzyko śmierci łóżeczkowej. Po prostu świadomość korzyści z tego
        > płynące (rozwój mięśni kręgosłupa i brzucha, inny rodzaj aktywności dziecka)
        > wpłynęła na decyzję postępowania wbrew modzie.

        Tu sie nie moge zgodzic. Zalecenia spania na plecach to nie jest moda. W UK i w
        USA od czasu kampanii dot. problemu smierci lozeczkowej (ostatnie 10 lat)
        przypadki smierci lozeczkowej zmniejszono o 70%. To chyba trudno nazwac moda?
        Chyba, ze moda jest tez przyjmowanie antybiotykow przy powaznych zakazeniach
        bakteryjnych. Takiej "modzie" warto ulec.

        A co do rozwoju miesni, to wystarczy klasc w ciagu dnia niemowleta na brzuchu
        kilka razy, na kilka-kilkanascie minut. Z tego co wiem, to wiele mam tego nie
        robi, bo dzieci "nie lubia". A potem te same mamy karmia na sile i nie przejmuja
        sie tym, ze "dzieci nie lubia". Coz, dziwny jest ten swiat smile

        Pozdrawiam,
        D.
        ---
        "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
        idzie do teatru."
        Alec Guiness
        • bambo44 Do Janowa i Mamania 26.10.04, 01:08
          Ale mi się dostało za to spanie na brzuchu. No dobrze, może to nie najlepszy
          przykład na modę. Jednak gdy urodziło się nasze dziecko to wszyscy, lekarze,
          położne, wszyscy nasi znajomi mówili: "Absolutnie nie kładź spać dziecka na
          brzuchu, bo będzie śmierć łóżeczkowa". Czyli było parcie, ciśnienie podobne do
          opisanego przez autorkę wątku na naturalność. Jeśli robili tak również wszyscy
          nasi znajomi, to była też chyba moda, ale nie będę się upierał.

          Nie chodziło mi też o to, czy mają rację ci, którzy kładą na brzuchu, czy nie,
          ani o to czy to moda, czy nie. Chciałem jedynie zilustrować, że można postąpić
          wbrew modzie, parciu, presji, i jeśli się zna argumenty za i przeciw,
          konsekwencje, to według mnie jest to akceptowalne. Nie ma co ulegać modzie,
          parciu, presji tylko dlatego, że ona jest.

          Pozdrawiam,

          ______________
          Jestem tatąsmile
          • janowa Re: Do Janowa i Mamania 26.10.04, 09:10
            Zgadzam sie z drugim akapitem Twojej wypowiedzi.
            A nie chodzilo mi o to, zeby ci sie "dostalo" smile

            Po prostu, spanie na bruchu przez pierwsze min. pol roku (kiedy dziecko nie
            zawsze umie sie samo przekrecic, odslonic sobie buzie itp.) MOZE byc przyczyna
            smierci lozeczkowej.
            Zeby juz wyczerpac temat - oprocz spania na brzuchu, czynnikami zwiekszajacymi
            ryzyko jest palenie papierosow przez rodzicow (nie tylko w pokoju dziecka), a
            szczegolnie palenie podczas ciazy; przegrzanie lub wyziebienie maluszka; spanie
            z niemowleciem w jednym lozku po wypiciu przez rodzicow alkoholu.

            Przeciez nawet palacze papierosow NIE ZAWSZE umieraja na raka pluc, a chyba nie
            ma watpliwosci, ze takie ryzyko istnieje.

            Pozdrawiam i zycze zdrowia calej Twojej rodzince smile
            Dorota
            ---
            "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
            idzie do teatru."
            Alec Guiness
            • umasumak Re: Do Janowa i Mamania 26.10.04, 09:40
              janowa napisała:


              >
              > Po prostu, spanie na bruchu przez pierwsze min. pol roku (kiedy dziecko nie
              > zawsze umie sie samo przekrecic, odslonic sobie buzie itp.) MOZE byc przyczyna
              > smierci lozeczkowej.

              Nagła śmierć łóżeczkowa w przypadku dzieci śpiących na brzuchu, występuje
              najczęściej na skutek bezdechu wynikającego z czasowego zakłócenia oddychania i
              niemożności powrotu do normalnego rytmu w tej pozycji. To samo zakłócenie u
              dziecka spiącego na pleckach, czy na boku nie niesie tak tragicznych skutków.
              Tak przynajmniej tłumaczył mi to pediatra z Instytu Pediatrii w Krakowie. Inny
              zaś lekarz (z tego samego instytutu) zalecał mi jednak kładzenie obu córek na
              brzuchu, argumentując to tym, że aby takie zakłócenia mogły nastąpić, muszą
              wystąpić też inne czynniki. Np właśnie palenie papierosów przez otoczenie
              (również matkę w ciąży), czy też ogólne osłabienie orgnizmu dziecka
              (przeziębienie itp). Może bym się nie stosowała do jego zaleceń, bowiem jego
              argumenty nie przekonały mnie do końca, ale moje córki poprostu nie chciały
              spać w innej pozycji niż na brzuszku. Więc spały sobie smacznie obie, za to ja
              prawie wogóle, bo co chwilę sprawdzałam czy oddychają wink)

              Pozdrawiam
              • janowa Re: Do Janowa i Mamania 26.10.04, 09:59
                umasumak napisała:

                > Więc spały sobie smacznie obie, za to ja
                > prawie wogóle, bo co chwilę sprawdzałam czy oddychają wink)

                Moj Leon spal na plecach, a ja i tak sprawdzalam ciagle czy oddycha smile
                Ale to juz insza inszosc smile Mam nadzieje, ze teraz juz nie bede sie tak trzesla.

                Pozdrawiam
                ---
                "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
                idzie do teatru."
                Alec Guiness
    • bea.bea Re: Ciśnienie na "naturalność"? 22.10.04, 22:41
      Myślę , że każda matka ma prawo wyboru, i wolną wolę...
      dotyczy to zarówno porodu, karmienia i wychowywania...
      jeśli zrobimy przegląd róznych mód jakie dotyczyły tych spraw, to zmieniały się
      jak w kalejdoskopie...był taki fajny post o tym kiedyś...
      myślę , ze należy zachować dystans i zdrowy rozsądek....i oczywiście
      przekonanie o słusznosci własnych poczynań..

      jesli jesteś za naturalnościa i jestes o tym przkonana, toi ok
      jeśli masz inną wizje dotycząca postepowania z własnym dzieckiem , to również
      ok.

      tak naprawde nikt nigdy nie udowodni co jest lepsze....
      bo badania raz wykazuja wyższość masła nad margaryną , a innym razem
      odwrotnie...i bądź ty mądry...smile

      tak jak postępujesz , tak jest najlepiej dla twojego dziecka....to jest moje
      zdanie
      • umasumak Bea 22.10.04, 23:34
        bea.bea napisała:

        > tak naprawde nikt nigdy nie udowodni co jest lepsze....
        > bo badania raz wykazuja wyższość masła nad margaryną , a innym razem
        > odwrotnie...i bądź ty mądry...smile

        Bea.... ale jak się dowiedziałam co jest stosowane do utwardzania margaryny -
        to już nikt mnie nie przekona co do jej wyższości nad masłem wink))
        • allga Każda z nas jest inna 23.10.04, 15:49
          Ja myślę, że nie tyle chodzi o "naturalność", co o "ciśnienie". Każda,
          najbardziej słuszna, najzdrowsza metoda (wychowania dziecka, gotowania na parze
          czy szczotkowania zębów) zaczyna być szkodliwa, jeśli nabiera ideologicznego
          rozpędu.

          W zasadzie zgadzam się z Bambo. Jeno nie każdy mieści się w schemat. I już.
          Jednemu coś wychodzi lepiej, innemu to samo sprawia kosmiczną trudność. I na to
          musi być miejsce.

          Przykład: tak potwornie bałam się porodu (dzięki, mamusiu za te wszystkie
          sugestywne opowieści o "kobietach w naszej rodzinie"!), że mój położnik sam w
          połowie ciąży podsunął mi pomysł cesarki na życzenie. Dzięki temu druga połowa
          ciąży nie była aż tak obarczona stresem (w moim przypadku to zbyt łagodne
          określenie). Urodziłam córeczkę, którą karmiłam piersią 13 m-cy, mimo
          baaaaardzo trudnego początku (ból krwawiących brodawek) i wcześniejszych
          prognoz co poniektórych "życzliwych", że jeśli tak panicznie boję sie porodu,
          to matka będzie ze mnie, jak z koziego tyłka flecik.

          Moja koleżanka cudnie znosiła ciążę, rodziła naturalnie, z mężem i w ogóle -
          podręcznik. Ale z karmieniem jej nie wyszło. Nasłuchała się bidula o sobie
          koszmarnych rzeczy, mimo, że była w depresji...

          Żadna z nas nie jest lepsza. Jesteśmy inne. I póki na to jest miejsce -
          wszystko w porzo!

          Pzdr
          • allga Re: Każda z nas jest inna 23.10.04, 16:21
            A, i jeszcze co do przerw miedzy karmieniami. Zagotowało sie, jak Boga kocham...

            Od specjalisty z kliniki gastroenterologii (znana z "Dziecka" dr Kotowska)
            usłyszałam, że powinno się dążyć do takiego systemu cyckowania, aby przewód
            pokarmowy malucha pracował na zasadzie "puste-pełne-puste-pełne". Taki rytm
            jest najkorzystniejszy dla pracy układu wydzielniczego (enzymy i takie tam
            trawienne). Oczywiście przyuczanie do tego noworodka nie jest dobrym pomysłem,
            ale delikatne, stopniowe "namawianie" 3 m-cznego dzidziusia do dłuższych przerw
            nie jest zbrodnią. Pewnie, że nie każde dziecko da się przekonać, a dzieci,
            które traktują cycek jak smoczek nie muszą "z zasady" mieć kłopoty trawienne.

            Wobec powyższego: Virtual Moth! Nie piszesz znów takich totalnych bzdur...
            • virtual_moth Re: Każda z nas jest inna 23.10.04, 19:46
              allga napisała:

              > Wobec powyższego: Virtual Moth! Nie piszesz znów takich totalnych bzdur...

              Och, kamień spadł mi z sercasmile Jednak co innego bzdury a co innego totalne
              bzdury, nie?wink
        • janowa Re: Bea 23.10.04, 17:03
          W Europie utwardzanie margaryny spozywczej juz dawno jest zabronione ze wzgledu
          na kwasy trans (rakotworcze). Z tego co wiem, to w USA lobby "margarynowe" jest
          na tyle silne, ze jeszcze takiego zakazu nie ma.

          Pozdrawiam,
          D.
          ---
          "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
          idzie do teatru."
          Alec Guiness
    • virtual_moth "Doskonała" natura 23.10.04, 16:41
      Któraś z Was w tym wątku napisała, ze powrót do naturalności w rodzeniu i
      opiekowaniu się niemowlęciem nie jest zjawiskiem złym. Przecież najlepsze jest
      to, co stworzyła natura, natura z pewnością "wiedziała" co robi organizując
      procesy związane z macierzyństwem tak a nie inaczej.

      A ja właśnie odmówiłabym owej naturze tej doskonałości. Moim zdaniem to, co
      naturalne wcale nie musi być najlepsze.

      Mówi się, że organizm ludzki jest tworem niemal doskonałym, szczytem ewolucji.
      Uważam, że do osiągnięcia doskonałości jest nam, jako istotom podlegającym
      ewolucyjnym przemianom, bardzo daleko. Weźmy na przykład kręgosłup - tylko
      neilicznym z nas udaje się go "utrzymać" w dobrym stanie aż do późnej starości.
      Postawa wyprostowana jest bowiem dość nowym wymysłem ewolucji i jako takim
      bardzo niedoskonałym - stąd nieprawidłowe postawy u większości dzieci i masa
      innych problemów związanych z tą, niby naturalną postawą człowieka (kwesti
      ecywilizacyjne pomijam, choć mają niebagatelne znaczenie dla kręgosłupa).
      Dalej - bliskość przełyku i wejścia dróg oddechowych. Czy to naprawdę
      najdoskonalsze rozwiązanie, na jakie mogła sobie pozwolić natura? Dlaczego
      naraża nas więc na zadławienie mogące prowadzić nawet do śmierci? Czy naprawdę
      nie można było tego "zrobić" lepiej, aby uniknąć przypadkowego dostania się
      pozywienia do dróg oddechowych?
      No i sprawa bliska tematowi - czy można nazwać doskonałym mechanizm, że dziecko
      rodzi się przez pochwę, która - oczywiście - jest bardzo elastyczna i
      rozciągliwa, ale nierzadko po prostu pęka przy porodzie? Czy można nazwać
      doskonałym czy potrzebnym ból, który towarzyszy porodowi? Dlaczego, jesli już z
      jakichś przyczyn musiał się w trakcie ewolucji pojawić, musi być tak
      niewyobrażalnie wielki? Dlaczego natura nie "zabezpieczyła"jakoś płodu przed
      możliwością zaplątania się w pępowinę?

      To oczywiście tylko moje refleksjewink Uważam więc, że ni enalezy tak do końca
      ufać wszystkiemu, co naturalne. Może właśnie butelka to rozwiązanie ewolucyjnie
      doskonalsze, niż cycek? Może to, co my jako ludzie wymyślimy, też jest
      naturalne, skoro sami jesteśmy wytworem natury? Moze właśnie w ten,
      przyspieszony sposób, natura radzi sobie ze swoim niedoskonałościami?

      No, ale to już bardziej filozoficzne rozmyślaniawink

      Pozdrawiam
      • allga Re: "Doskonała" natura 23.10.04, 17:01
        Nie, no poczekaj! Dynamit jest OK, bo my, jako istoty "naturalne" go
        wymyśliliśmy i dzięki niemu opóźniliśmy gwałtowny przyrost ludności Europy na
        początku XX w.? Chyba zbyt daleka interpretacja tworów ludzkiego pomyślunku
        jako ewolucyjnych skrótów. A poza tym ewolucja, jak rozumiem, to długotrwały
        proces zmian a nie akt. A wynalazki (np. butelka), jakkolwiek są skutkiem
        działania ludzkiego mózgu, jego samego nie dotyczą i są właśnie aktami.

        A bliżej tematu: gdybym mogła, rodziłabym naturalnie. Uważam, że na złe,
        niemiłe czy trudne przeżycia też musi być w życiu miejsce. "Idealne" nie
        znaczy "bezbolesne" i "absolutnie bezpieczne". Wiele kobiet, które rodziły w
        bólach, mówi o porodzie bardzo pozytywnie, jako o budujacym doświadczeniu.
        Jedyne o czym trzeba pamiętać, to wolny wybór i rzeczywiste pochylenie się nad
        indywidualnymi potrzebami i możliwościami kobiet.
        • virtual_moth Re: "Doskonała" natura 23.10.04, 17:29
          allga napisała:

          > Nie, no poczekaj! Dynamit jest OK, bo my, jako istoty "naturalne" go
          > wymyśliliśmy i dzięki niemu opóźniliśmy gwałtowny przyrost ludności Europy na
          > początku XX w.?

          No wiesz, jesli masz ochotę podrążyć temat, to proszę bardzowink
          Może natura tak to wymyśliła: zrobiła cżłowieka i zobaczyła, że w sumie to rak
          na jej "ciele". Tak więc pokierowała jego ewolucją, aby sam się wyeliminował,
          tworząc bomby atomowewink
          Myślę jednak, że butelka nie jest akurat czynnikiem mającym w końcowym efekcie
          przyczynić się do śmierci ludzkościwink
          A tak w ogóle, w temacie ewolucji i natury, to człowiek jest rzeczywiśie tworem
          jedynym w swoim rodzaju. Pierwsz raz bowiem inteligencja została skupiona w
          jednym, indywidualnym organizmie. Do tej pory inteligencja istaniała
          dzięki "twórczości" zbiorowej - np. mrówki. No, nie mówię o szympansach - jako
          w sumie gniwie łączącym inteligencję zbiorową od tej skupionej w jednostkowym
          umysle.
          Myślę, że ten rodzaj inteligencji prowadzi do samozagłady i jest gorszą odmianą
          inteligencji powszechnie występującej w naturze. Przychodzi mi na mysl
          terroryzn, jako chyba ostateczny dowód na szkodliwość sprowadzenia inteligencji
          do wymiaru jednostki... No, jeśli się powybijamy, to będzie to oznaczać, że
          natura jednak dązy ku doskonałościwink A my, ludzie, będziemy tylko jakąś tam
          mutacją inteligencji występującej powszechnie we wszechświecie, będącą
          kompletnym niewypałem, dodajmywink
          Jednakże na poziomie ewolucji cżłowieka nic nie stoi na przeszkodzie aby
          stwierdzić, że wytwór tej ewolucji, czyli butelka, jest zjawiskiem szkodliwym.
          Można nawet stwierdzić, że jest lepszy od cycka. Na tym polega ewolucja -
          natura tworzy "błędne" egzemplarze i zjawiska - czy też inne od pierwotnych.
          Jeśli te zjawiska przetrwają i dzięki nim nastapi rozwój, to tą mutacją zastąpi
          się zjawisko wcześniej obowiązujące. Może zatem tak być, że za milion lat
          zamiast cycków będziemy miały przyspawane butelki do wątłych klatwink))


    • iwles Re: Ciśnienie na "naturalność"? 23.10.04, 22:44
      A ja przypłaciłam wielką deprechą fakt, że na siłę chciałam być "naturalna",
      kiedy mój Mały w wieku 3 miesięcy zdecydował, że nie chce cycka, I juz !

      A zamist cieszyc się, że mam zdrowe dziecko - płakałam, bo z wszystkich stron
      (połozne, pielęgniarki, poradniki, gazety itp.) byłam bombardowana informacjami
      typu "Kocham twoje mleczko, mamusiu"....
      I gdyby nie jedna bardzo mądra pani pediatra (pozdrawiam smile uciekłoby mi wiele
      cennych chwil radości z macierzyństwa.

      Naturalność - TAK, ale nie za wszelką cenę.
      Pozdrawiam
      Iwona
      • umasumak Re: Ciśnienie na "naturalność"? 23.10.04, 22:53
        iwles napisała:

        > Naturalność - TAK, ale nie za wszelką cenę.

        No zgadzam się całkowicie smile). Ale też nie należy dorabiać do "nienaturalności"
        ideologii, po to tylko, aby "naturalność" wydała się mniej super niż jest w
        rzeczywistości wink).


        > Pozdrawiam

        Też pozdrawiam
      • mana76 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 23.10.04, 23:29
        Jak dobrze, że na tym forum bywają normalne osoby (typu janowa - chylę czoła), które w sposób zrównoważony i mądry starają się wyhamować miłośniczki skrajności (postawa typu jestem tolerancyjna, ale..). z mojego nieudanego dązenia do naturalności - męczarnie porodowe 14 godz. zakończone cesarką, po której rewelacyjnie szybko doszłam do siebie, karmienie bez przerwy i straszliwy ból poranionych brodawek (uwierzcie, że nie od złego przystawiania - cała poradnia laktacyjna z zachwytem ugniatała mój biust i łepek małego mrucząc - jakie wspaniałe piersi, co za brodawki, jak on cudnie ssie, doskonale pani to potrafi), desperacka decyzja o karmieniu mlekiem ściąganym (mimo wygojenia dalej nie mogłam tego polubić, robienie tego przez 3 m-ce 3 zapalenia piersi i z ulgą (choć oczywiście i z wyrzutami sumienia, rodzina natomiast błagała, żebym przestała z desperacją wynajdując przykłady okazów zdrowia wychpowanych na butli)zakończenie. teraz czuję, że żyję, choć nadal jeszcze mnie bodą teksty typu "niechęć do karmienia piersią własnego dziecka"...
    • lis_ka Re: Ciśnienie na "naturalność"? 23.10.04, 22:54
      Dla mnie moda na naturalność jest jak najbardziej ok, ale nie znoszę, kiedy
      ktoś narzuca mi swój punkt widzenia, najczęsciej jedyny właściwy.
      Miałam cc, przez co nigdy nie czułam się gorsza, a nawet szczęśliwsza, bo
      został mi oszczędzony strach o dziecko i o mnie. Naczytałam się o pękniętych
      kroczach, strachu przed seksem po porodzie, naoglądałam koleżanek, które
      mówiły, że gdyby mogły cofnąć czas, wybrałyby cc.

      Potem słuchałam o karmieniu piersią 'jak najdłużej'. I tu mam koleżanki, które
      karmią już 2,5 roku, co dla mnie, delikatnie mówiąc, jest dziwne -
      wszystkojedzące dziecko, z zębami, uczepione cycka mamusi, która - moim
      zdaniem - nie karmi dla dobra dziecka (choć pewnie tak twierdzi), a dla siebie.
      Sama jestem matką, moja córka ma 6 m-cy. Karmię ją piersią, bo ją kocham i
      wiem, że tego potrzebuje, ale powoli żegnamy się z cycusiem.

      Nigdy nie narzucałam innym swojej woli, uważam, że każdy robi to, co uważa za
      stosowne. Znam kobietę, która karmiła tylko 6 tygodni, co do dnia, bo uważa,
      że 'biust nie służy do karmienia a do pieszczot' i cóż, taka jej wola. Jeśli
      miałaby karmić i czuć do dziecka złość, lepiej żeby dała mu butlę. Takie jest
      moje zdanie.

      I co najdziwniejsze, to my, kobiety, jesteśmy wobec siebie najmniej
      tolerancyjne. Grzmimy na siebie, obrażamy. Może taka już nasza natura.

      • virtual_moth Re: Ciśnienie na "naturalność"? 24.10.04, 13:42
        lis_ka napisała:

        > karmią już 2,5 roku, co dla mnie, delikatnie mówiąc, jest dziwne -
        > wszystkojedzące dziecko, z zębami, uczepione cycka mamusi, która - moim
        > zdaniem - nie karmi dla dobra dziecka (choć pewnie tak twierdzi), a dla
        siebie.

        Zgodzę się z Tobą, ale moim zdaniem jest to zjawisko kompletnie nieszkodliwe.
        Ot, taki produkt uboczny ciśnienia na naturalność - tylko że pozostający bez
        wpływu na cokolwiek. Ot - skoro lubi karmić długo, to niech karmi. Jej broszka.

        A szkodliwe moim zdaniem jest niedouczenie położnych, a zwłaszcza brak
        przygotowania psychologicznego. Cisnienie na karmienie piersią jest jak
        najbardziej w porządku, ale np. zmuszanie karmiącej z krwawiącymi brodawkami do
        kontynuowania karmienia (oczywiście bez kapturków) - to po prostu sadyzm.
        Wiadomo - większość z nas po porodzie, pod wpływem hormonów jest ukierunkowana
        tylko i wyłącznie na zaspokajanie potrzeb dziecka. Jesteśmy o wiele bardziej
        podatne na wpływy "autorytetów" i nie jesteśmy w stanie zaprostestować, gdy
        każe nam się te porozrywane brodawki dalej narażać na rozrywanie. Mnie
        karmienie z takimi brodawkami sprawiało niewyobrażalny ból i tylko jakąś
        pozostałością instynktu samozachowawczego byłam w stanie zaprotestować w
        szpitalu. Nie obeszło się bez gigantycznego poczucia winy - za każdym razem gdy
        błagałam o mieszankę dla mojego dziecka spotykałam się z naganą, poniżaniem,
        sugerowaniem, że nie potrafię się dla dziecka poświęcić. Straszono mnie utratą
        pokarmu nie informując, że większy wpływ na jego utratę miał stres.
        Na szczęście po powrocie do domu zdałam się na swoją intuicję. Wyciskałam
        bardzo ostrożnie pokarm palcami i karmiłam z kubeczka, do póki brodawki się
        całkowicie nie zagoiły. Proste, prawda? I dziecko jakoś nie zapomniało odruchu
        ssania, nie stała się katastrofa, nie starciłam pokarmu. O dziwo.

        Pozdrawiam
        • mamapulpecji Re: Ciśnienie na "naturalność"? 24.10.04, 20:09
          może nawet nie tyle przygotowania psychologicznego, co zdrowego rozsądku im
          brakuje.
          W szpitalu miałam szczęście trafić na kilka położnych 'takich sobie' i jedną,
          która poświęciła mi wyjątkowo dużo czasu opowiadając i o baby bluesie i
          karmieniu. Przez pierwsze dni nie miałam pokarmu i ona namówiła mnie na to,
          zeby małej podac butlę, żeby się nie męczyła i nie była głodna. Ale kazała mi
          tez przed każdym karmieniem przystawiać dziecko na 15 minut, zeby nie
          zapomniało jak się ssie cycusia. I dzięki niej nie miałam problemów z
          pękającymi brodawkami, ani też traumy związanej z karmieniem.
          Od porodu minęło 6 m-cy, a ja nadal ją dobrze wspominam, wysyłam jej kartki z
          wakacji. I przypomina mi się sytuacja z instruktorem prawa jazdy - zawsze jak
          mam wątpliwości na drodze, przypominam sobie co on mówił (a było to 8 lat
          temu!).

          Inna położna radzila mi przystawiać 'non stop' - tylko pytam, co by to dało?
          Nic. Jeszcze większy stres.

    • virtual_moth Proponuję przeczytać wątek 24.10.04, 20:01
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=632&w=16046935
      Jest tam sporo o karmieniu piersią, karmieniu butelką i min. kolkachwink
    • reszka2 Re: Ciśnienie na "naturalność"? 24.10.04, 21:05
      Nie za bardzo rozumiem, co można rozumiec pod pojęciem "Ciśnienie" - mnie się
      to kojarzy za grubą babą , z kłonicą w ręku, zmuszającą nieboraczkę kobietę do
      poddania się czynnościom uwlałaczającym, którym owa poddać by się nie chciała.

      Zaawsze jak czytam tego rodzaju wątki, to zastanawiam się, kto ma problem -
      świat czy autorka wątku. I wychodzi mi, że jednak autorka. Niekoniecznie tego
      wątku - czyli nic ad personam.
      Bo z reguły autorki wątków tego rodzaju zachowują się jednako - piszą o presji
      i ciśnieniu, nie precyzując niczego, po czym dają przykład z własnego życia,
      jak też to ona tej presji nie uległa. Nie rozumiem, dlaczego ulec by miała
      presji nawet największej- będąc kobietą niezależną, wykształconą, samodzielną i
      samostanowiącą. Zdaje się, że złości ją, że otoczenie miewa inne zdanie i
      zdanie to głosi w sposób taki czy inny. I co z tego? Czy ktoś mi wreszcie
      napisze, jak wygląda takie wywieranie presji, poza pogaduszkami nawiedzonych -
      jak sądzę nielicznych? czy ktoś usadził matkę w domu, wsadził cyca do buzi
      niemowlęcia i nakazał siedzieć w chałupie, zamknął apteki z Infacolem (nb -
      moje dzieci miały fantastyczne nasilenie kolek po infacolu & company),
      zlikwidował fabryki smoczków? Czy tak niepewnie się czują w swojej roli, że
      potrzeba jednolitego - sorry - gdakania, zeby nie było cisnienia i presji? C
      Nie rozumiem co mają na celu takie pogaduszki - poza upuszczeniem sobie pary.
      Bądź też wzięciem się za grzebyczki - wedle zapotrzebowania.

      Natomiast wracając do tematu egzystującego na peryferiach żalnego wątku - a co
      w tym złego, żeby macierzyństwo było naturalne, w granicach rozsądku? Czy nie
      jest to reakcja na dotychczas panującą mechaniczno-zmedykalizowano-techniczno-
      wyliczone macirzyństwo? Przecież do dziś sa osoby, które pojęcia nie mają, że
      może być inaczej. Co jest złego w porodach rodzinnych, domowych, qrde -
      lotosowych, czy jakich tam innych? Co złego jest w promocji karmienia piersią?
      Przecież i tak jest trudno dowiedzieć się czegokolwiek rozsądnego. Ja nie widzę
      nic złego w ciągłej obecności młodego niemowlęcia w poblizu matki - czyli
      przysłowiowym trzymaniu cyca w buzi - jak ktoś ma czas i mozliwości - czemu
      nie? Z jakimi lekarzami, połoznymi współpracujecie - toż to potwory jakieś
      nawiedzone, szczerze wam współczuję. No, ale nie zaszkodziły wam zbyt dużo,
      skoro realizujecie macierzyństwo po swojemu. czyż nie?
      • neospasmina Reszka! 24.10.04, 21:23
        Jeśli kiedykolwiek będę potrzebowała rzecznika prasowego, walę do Ciebie jak w
        dym. Piękne podsumowanie!
        Oczywiście, że w głównej mierze (jak w większości wątków) chodzi o upuszczanie
        pary, forumowy wentyl bezpieczeństwa.
        Pozdrawiam, pełna zachwytu nad sednem Twojej wypowiedzi (jak zwykle zRESZKą)!
        • mana76 Re: Reszka! 25.10.04, 11:52
          droga reszko!podziwiam twe zdecydowanie, czytają twoją wypowiedź w tle słyszałam niemal niecierpliwe tupanie nogą nad wszystkimi rozżalonymi. fajnie być taką niezawisłą. wyjaśniam ci więc na własnym przykładzie, dlaczego przejmowałam się tym niezdefiniowanym ciśnieniem, a nie jestem kimś, kogo łatwo można zastraszyć, raczej przeciwnie hehe.o ile potrafię wykonać analizę tekstu np scs (język starocerkiewnosłowiański)i niczyje uwagi nie są mi do tego potrzebne, czy całkiem nieźle zinterpretować wiersz lingwisty białoszewskiego, problematyka dziecięca była mi kompletnie obca. po urodzeniu dziecka, pomijając burzę hormonów, poczułam, że jestem strasznie głupia, a po samym tym wątku widać z jak różnymi poglądami,np na temat karmienia można się zatknąć. dlatego właśnie pragnąc jakoś nauczyć się tego dziecka (miłość jednak nie podpowiada wszystkiego) słuchałam. i dlatego dużo później przestałam się męczyć z czymś co było wbrew mnie. nie nazywajmy z dozą pogardy tego wątku "żalnym", bo dzięki nim można jednak łatwiej zaakceptować samą siebie (podkreślam, że tylko jako matkę, nie zarzucajmy tu sobie innych problemów ze sobą). zresztą przecież jesteśmy tolerancyjne, a przynajmniej za takie chcemy uchodzić...
          • omama Re: Buuuuuu... 25.10.04, 12:06
            • omama Ciśnienie jest - i to jeszcze jakie! 25.10.04, 12:21
              Kobieta w polsce jest przedmiotem manipulacji i przymusu, tyle, że od dekady
              ów przymus z karmienia sztucznego przeniósł się na karmienie naturalne.
              Osobiście szlag mnie od tego trafia, choc sama karmiłam piersią - nie lubię
              przymusu i robienia przestępczyń z kobiet, które chcą karmić tak albo śmak.
              Pamietam początki owego ciśnienia. Pamietam zachwycony cytat z jakiegoś
              położnika, który na jakimś kongresie uległ oświeceniu nt. natauralnego
              karmienia. Cytat brzmiał "no, to wyrzucamy wszystkie smoczki".
              Uważam, że nie ma żadnej moralnej różnicy pomiędzy zmuszaniem do karmienia
              piersią, a zmuszaniem do karmienia butlą. Tak samo, jak parenaście lat temu,
              zdanie matki, która chce karmić na żądanie byłoby kompletnie pomijane przez
              szpital i lekarzy, tak samo dziś pomijane jest zdanie kobiet, które karmić
              naturalnie nie mogą czy nie chcą. Obie szpitalne postawy cechują się kompletnym
              brakiem szacunku do zdania matki (podobny brak szacunku pojawia się niestety
              przy porodach). Dziś szarpie się kobiety, że są egoistkami, wtedy wyzywano je
              od ciemnych bab. Jesteśmy kobietami, matkami. Nie popierajmy łobuzów, którzy
              sprawiają, że matka czuje się jak śmieć i zbrodniarka!
              I z całym szacunkiem, zauważcie, że 90 procent piszacych na forum było
              chowanych na butelce lub ostatecznie pierś plus butelka. A jednak w pokoleniu
              obecnych matek jest mniej alergii, niż w pokoleniu obecnych dzieci.
      • virtual_moth Re: Ciśnienie na "naturalność"? 24.10.04, 22:08
        reszka2 napisała:

        > Nie za bardzo rozumiem, co można rozumiec pod pojęciem "Ciśnienie"

        Reszko, zatem ciesz się, że nie rozumiesz - pewnie, na szczęście, tego nie
        doświadczyłaś.
        Ja dzisiaj, po "wkręceniu" się w ten wątek zajrzałam na forum o karmieniu
        butelką. Podaję Ci linki do wątków - nie musisz ich oczywiście czytać, ale może
        innym uświadomią skalę problemu.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=632&w=16554756
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=632&w=14916965&v=2&s=0 - proszę nie
        sugerować się tytułem, jest tam wiele o owym "ciśnieniu"
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=632&w=16046935
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=632&w=16262105 - zwłaszcza pierwszy
        post, doskonale obrazuje problem
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=632&w=11028443
        To oczywiście tylko o karmieniu butelką i ciśnieniu na karmienie piersią -
        ponad wszystko. Chyba daje do myślenia...

        > Nie rozumiem, dlaczego ulec by miała
        > presji nawet największej- będąc kobietą niezależną, wykształconą, samodzielną
        > i samostanowiącą.

        Z niewiedzy, niedoinformowania, z chęci bycia matką najlepszą, z zagubienia tuż
        po porodzie, kiedy nawet największa hetera zamienia się w worek na hormony
        mające służyć dziecku, z zaskoczenia, że nie wszystko wygląda tak, jak
        wyczytała to w książkach (jeśli pierwszy raz rodzi), podatności na wpływ
        położnych (w końcu one się znają, prawda?).



        > Czy ktoś mi wreszcie
        > napisze, jak wygląda takie wywieranie presji, poza pogaduszkami nawiedzonych -
        > jak sądzę nielicznych?

        Poczytaj parę postów z linków które Ci podałam, a zobaczysz na czym polga ta
        presja (przynajmniej w przypadku naturalnego karmienia).

        > a co w tym złego, żeby macierzyństwo było naturalne, w granicach rozsądku?

        Nikt tu nie nawoływał, aby macierzyństwo nie było naturalne, w granicach
        rozsądku. Właśnie o to chodzi i każda z nas to chyba tłucze po raz setny - w
        granicach rozsądku!


        > Co złego jest w promocji karmienia piersią?

        Przeczytaj, dowiesz się. I nie o promocję tu chodzi, tylko o jakiś niemalże
        spisek większości szpitali w Polsce.

        > Ja nie widzę nic złego w ciągłej obecności młodego niemowlęcia w poblizu
        > matki - czyli przysłowiowym trzymaniu cyca w buzi

        Ty nie masz nic przeciwko. Gro kobiet, które nawet boi się odezwać przed
        zlinczowaniem (nie mówię o tym forum, tu jest jeszcze w miarę normalnie) ma COŚ
        przeciwko.

        > nie? Z jakimi lekarzami, połoznymi współpracujecie - toż to potwory jakieś
        > nawiedzone, szczerze wam współczuję.

        To prawda. "Polecam" szpital w Krakowie im. Żeromskiego - poród był co prawda
        super i ogólna opieka również, ale szpital ten przoduje chyba w totalnej manii
        na punkcie karmienia piersią.
      • lis_ka Re: Ciśnienie na "naturalność"? 25.10.04, 12:06
        można być superwykształconym i mądrym, mieć gotowy pomysł na macierzyństwo, a
        później okazuje się po porodzie, że człowiek jest taki malutki, bo hormony
        szaleją, wszystko boli, baby blues zwala nam się na głowę, dziecko mniejsze od
        lalki, którą bawiłyśmy się w dzieciństwie.
        Mądrość i myślenie przychodzi później, ale nie chwilę po porodzie, a wtedy
        otaczają nas życzliwi i - wydaje nam się - bardziej doświadczeni i mądrzejsi.
    • mama_radka Re: Ciśnienie na "naturalność"? 25.10.04, 12:14
      I ja się dołączę.
      Tak poród miałam prawie naturalny - bo pod kroplówką, ale teraz po czasie wiem,
      że drugie dziecko jak będzie mnie tylko stać i nie będzie żadnych
      przeciwwskazań będę rodzić przy pomocy znieczulenia zzo. Jeśli można pomóc
      jakoś sobie, to czemu nie zmniejszyć bólu, który jest przeogromny.
      Karmienie naturalne – hmm, też byłam pod presją, że mam karmić naturalnie i
      koniec i tylko ja po pierwsze nie miałam pokarmu (próbowałam miesiąc – co wtedy
      przeżyłam razem z maleństwem – to bez sensu – jeden wielki stres – i ja byłam
      nerwowa i mały był nerwowy), przeszłam na mieszankę i nie żałuję, choć na
      początku były słowa pogardy – jak to ja nie chce karmić i nie chce próbować
      karmić piersią, tylko próbowałam i nic nie wyszło z tego, i to nie znaczy że
      jestem gorszą mamą, bo nie karmię piersią, gdy odciągałam sobie pokarm w celu
      sprawdzenia ile mam go – dosłownie kilka kropel... Też byłam prawie od
      załamania nerwowego – ale wtedy mój mąż powiedział – daj sobie spokój.
      Co do brodawek, też miałam poranione i bolące (zaraz ktoś mi wytknie, że źle
      przykładałam malucha i dlatego te bolące brodawki i brak pokarmu – otóż nie, w
      szpitalu byłam pod fachową opieką i mówili, że wszystko dobrze robię), i na
      porodówce nie tylko ja miałam bolące, bo wszystkie kobiety, po prostu piersi
      muszą się przyzwyczaić, a jeśli kogoś nie bolały, to miała szczęście.
      Wracając do karmienia mlekiem modyfikowanym – to mały jak do tej pory (ma 13
      miesięcy) nie miał zaparć, bólów brzuszka, nie miał także kolek... to chyba coś
      znaczy. I ja jako małe dziecko też byłam karmiona butlą i też nie miałam
      kolek, zaparć, biegunek czy innych problemów z brzuchem. I nie uważam, że mleko
      modyfikowane jest gorsze od mleka matki, jest jedna wada jest to droższe
      rozwiązanie. A o bliskość dziecka można inaczej zadbać.
      Także naturalność naturalnością, ale jeśli można sobie pomóc to czemu nie można
      z tego skorzystać?
    • asikx Dziękuję za mnóstwo wypowiedzi... 25.10.04, 16:31
      Niestety nie mogłam na bieżąco uczestniczyc w dyskusji. Żałuję. Ale dziękuję za
      wszystkie wypowiedzi.

      Niestety przekonałam się co do jednego:
      "No i niech ktoś kto myśli (a już robi!) inaczej dostanie się w szpony
      NATURALNEJ matki (położnej, pediatry...)."
      Kilka z Was swoimi wypowiedziami udowodniło, że ciśnienie na naturalność jest i
      to jakie. Nie zauważyłam agresji w wypowiedziach, które w jakikolwiek sposób
      przedstawiały punkt widzienia "niekoniecznie naturalne jest najlepsze" i duży
      jej ładunek w postach "naturalnie BO TAK".

      A przecież nie chodziło mi o to co jest lepsze natura czy zdobycze medycyny -
      tylko o to, że zwolennicy naturalności agresywnie forsują swoje zdanie i
      przeważnie ich argumentacja niestety jest podparta na zasadzie "Słowacki
      wielkim poetą był".

      Jeszcze raz dziękuję.
      Pozdrawiam,
      Aśka
      PS. A tak z ciekawości - czy korzystacie ze znieczulenia u dentysty? Ja nie
      otworzę ust dopóki nie zobaczę strzykaweczki z magicznym płynem...
      • ciociacesia Re: Dziękuję za mnóstwo wypowiedzi... 25.10.04, 20:09
        > PS. A tak z ciekawości - czy korzystacie ze znieczulenia u dentysty? Ja nie
        > otworzę ust dopóki nie zobaczę strzykaweczki z magicznym płynem...

        raz. bo zawsze sie bałam strzykawek. nawet fajnie bylo, tylko potem sie trochie
        dziwnie czulam. dentysci wolą bez znieczulenia czasem, bo wiedzą czy juz jadą w
        zywej tkance czy jeszcze se mogą poszalec... a mi wszystko jedno. potem mam
        motywacje do mycia zębów smile
        • janowa Re: Dziękuję za mnóstwo wypowiedzi... 26.10.04, 09:12
          ciociacesia napisała:

          > dentysci wolą bez znieczulenia czasem, bo wiedzą czy juz jadą w
          > zywej tkance czy jeszcze se mogą poszalec...

          To chyba tylko dentysci-sadysci! Brrrr...
          Profesjonalista nie musi slyszec wrzaskow pacjenta, zeby wiedziec w ktorej
          czesci zeba dlubie.

          ---
          "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
          idzie do teatru."
          Alec Guiness
Pełna wersja