Dodaj do ulubionych

Granice pomocy dorosłym dzieciom

16.02.20, 21:37
Wątek w stylu "co sądzicie o...". Zatem- mam w rodzinie taki przypadek, dziewczyna 23-letnia zaczyna studia, teraz jest na II semestrze. Wcześniejsze studia niedokończone, rozgrzebane, okazały się klęską, nie szło jej, miała poprawki, też całych semestrów. Rodzice o tym wszystkim nie opowiadali otwarcie, raczej ze wstydem, ogólnie można było wywnioskować, że dziewczyna nie daje rady i musi szukać czegoś prostszego, jeśli ma się w ogóle wykształcić. Z rozmów wydaje mi się osobą bardzo niezdecydowaną, bez pomysłu na siebie, leniwą, nigdy nie pracowała. Nie krytykuję, po prostu obserwuję poczynania dziewczęcia od liceum i to jest naprawdę maraton złych decyzji, pobłażania jej przez rodziców, pompowania w nią pieniędzy, choć był zawalany semestr za semestrem. Do rzeczy, co zrobilibyście na miejscu jej rodziców? Utrzymujecie dalej taką mocno dorosłą kobietę, która studia ukończy w wieku 28 lat? Wyganiacie do pracy? Coś innego? W mojej rodzinie zrobił się z tego baaardzo gorący temat i zdania są podzielone, wiem, że panna obraziła się na babcię, gdy ta jej powiedziała, że ostatecznie nie ukończy żadnych studiów. Rodzice deklarują chęć pomocy i utrzymywania, póki tylko się uczy, część członków rodziny ich w tym popiera, skoro ich stać, część puka się w czoło i krytykuje, że niepotrzebnie przedłużają dziewczynie dzieciństwo. Szczerze, bardziej podzielam zdanie drugich, co sądzi ematka?
Obserwuj wątek
    • asia_i_p Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 16.02.20, 21:49
      Rodzice mogą znać dziewczynę lepiej, mogą wiedzieć, dlaczego tak się jej układało, na przykład znać szczegóły jej stanu psychicznego (depresja, dwubiegunówka, załamka po nieudanym związku, itp.), o których się wścibskim, a niezbyt życzliwym ciotkom nie opowiada. Moja siostra, rocznik 97, zaczęła w tym roku studia medyczne pielęgniarskie i ojciec jak najbardziej jej do utrzymania w Warszawie dokłada - z tym, że ona po drodze pracowała i to sporo.

      --
      The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
      • double-facepalm Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 16.02.20, 22:00
        Ale czym innym jest rozpoczęcie w tym wieku najpierwszych w życiu studiów po powrocie z kilkuletniego wyjazdu zarobkowego zagranicę i ciężkiej pracy tamze (kiedy już się komuś w głowie ułoży plan na życie i taka mloda osoba zasmakuje samodzielnosci) - jak Twoja siostra, a czym innym czyjeś niezdecydowanie/niedojrzalosc/nieponoszenie konsekwencji za bledy i życie na koszt rodziców.
        • waleria_s Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 16.02.20, 22:09
          Ja nie jestem osobą skłonną oceniać cudzy stan psychiczny i mam świadomość, że dużo młodych ludzi choruje na depresję itd. Choć z zewnątrz wszystko gra. Tam sytuacja jest o tyle ciekawa, że dziewczyna te studia zawalała, a mimo to 'źródełko' od rodziców nie wysychało i nie wysycha. Fundowane zagraniczne wakacje all, poprawki wyglądu, ubrania, wyjścia.
          • inka754 Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 06:35
            Boli ją, że rodziców stać na takie "fanaberie".

            <Rodzice mogą znać dziewczynę lepiej, mogą wiedzieć, dlaczego tak się jej układało, na przykład znać szczegóły jej stanu psychicznego (depresja, dwubiegunówka, załamka po nieudanym związku, itp.), o których się wścibskim, a niezbyt życzliwym ciotkom nie opowiada.>

            Dokładnie, tak może być.
        • asia_i_p Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 07:52
          No, to niezupełnie tak było z tą samodzielnością - przez cały czas pracy siostra mieszkała nadal z rodzicami i wikt i opierunek miała zapewniony, bo ojciec uznał, że lepiej, żeby sobie odłożyła trochę pieniędzy na ten późniejszy start studiów niż żeby się sama utrzymywała. Czyli podejście zdecydowanie na e-matce traktowane jako udziecinnianie dziubdziusia, a jednak nie udziecinniło. Ojciec mimo teoretycznie bycia piewcą samodzielności zawsze nam ułatwiał życie na tyle, na ile mógł i ja jestem mu za to wdzięczna.

          --
          The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
      • waleria_s Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 16.02.20, 22:31
        Te pierwsze studia- nie wróci na nie na pewno, jest zniechęcona po porażkach i niezainteresowana samym kierunkiem. Obecne studia-jednolite. Także 5 lat musi dociągnąć.
        Nie napiszę tu wszelkich szczegółów, jaki kierunek poprzedni i obecny, jaka uczelnia, miasto, świat jest mały i cudzej tożsamości nie chcę przypadkiem zdradzić.
        Dziewczyna dość długo mieszka z chłopakiem, mają mieszkanie tylko dla siebie, warunki zdecydowanie dobre, żyją jak to młodzi ludzie- wyjazdy, rozrywki. Wiem, że nikt na niej nie wywierał presji, rodziców ma tolerancyjnych, nie wypychali jej na trudne studia, bo im się tak uwidziało. Nie ingerowali w jej wybory, nie zapewniali tysiąca korków, miała wolną rękę. I matka i ojciec stoją za nią murem, relacje mają bardzo dobre, z mamą wręcz przyjacielską. Ja nie karmię się cudzym niepowodzeniem, swoje studia mam, mam pracę. Po prostu dziewczynę znam od dziecka, była ambitna, grzeczna, zawsze dobre oceny, ale jednocześnie dość rozpieszczana, nie miała obowiązków, nikt jej nie stawiał wymagań, teraz jest sytuacja, jaka jest i ciekawi mnie, co byście zrobiły, gdyby to Wasze dziecko było w podobnej sytuacji.
    • aankaa Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 16.02.20, 22:04
      Rodzice o tym wszystkim nie opowiadali otwarcie, raczej ze wstydem, ogólnie można było wywnioskować, że dziewczyna nie daje rady i musi szukać czegoś prostszego, jeśli ma się w ogóle wykształcić

      i po "prostszym" kierunku będzie wykształcona ? big_grin

      --
      jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
    • asfiksja Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 16.02.20, 22:05
      > wydaje mi się osobą bardzo niezdecydowaną, bez pomysłu na siebie, leniwą, nigdy nie pracowała. Nie krytykuję,
      Wydajesz mi się osobą zrzędliwą, wścibską, oceniającą, zadufaną w sobie i pozbawioną wyobraźni. Nie krytykuję.
    • malia Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 16.02.20, 22:16
      Gdyby chodziło o moją corkę, to zrobiłabym to, co uważam za stosowne, znając swoją sytuację materialną i sytuację córki. To że się ktoś puka w czoło, prowadzi gorące dyskusje, popiera mnie czy nie, to właściwie mnie nie obchodzi.
    • aerra Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 16.02.20, 22:22
      Sądzę, że nie na miejscu jest komentowanie przez rodzinę decyzji rodziców tej dziewczyny - bo chyba mowy o tym, żeby to ta rodzina się dorzucała do utrzymania to jednak nie było?

      --
      super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
      <*>
      • waleria_s Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 16.02.20, 22:45
        Babcia dorzucała znacznie i to ona nakręciła (tak to można ująć) sprawę, bo zaczęła mocno płakać rodzicom dziewczyny, że ta nie skończy żadnych studiów, będzie zmuszona pójść do najgorszej pracy. Jak to starsza kobieta, już bez męża, bliższych znajomych, osamotniona, zwierzyła się pozostałym osobom z rodziny.
        • anorektycznazdzira Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 07:42
          Czyli babcia zaczęła ciągać brudy po pociotkach zamiast zwyczajnie powiedzieć, że dokładanie kończy bo nie chce/nie widzi sensu/uważa, że to będzie bardziej wychowawcze.
          Rodzina się wzmogła, bo jak to tak, babci pieniądze się marnują!!!
          Teraz cała rodzina i jedno forum rajcuje, jaka to dziewczyna leniwa, nieogarnięta i ogólnie tępa, ale to ewidentnie po rodzicach, skoro do nich nie dociera sytuacja i ośmielają się w jej edukację "ładować".
          Miodzio.

          --
          'Na słońcu jest rzeczywiście znacznie mniej cienia, wiesz?' by król Julian
          • aguar Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 08:25
            "zamiast zwyczajnie powiedzieć, że dokładanie kończy bo nie chce/nie widzi sensu/uważa, że to będzie bardziej wychowawcze. "
            Powiedzieć, że kończy i koniec. Tłumaczyć się nie musi, a ciąg dalszy jest w złym guście, sugeruje warunkową miłość, protekcjonalność.
    • mika_p Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 16.02.20, 22:44
      Jak kończyła liceum, to jest trzeci rok po maturze.
      Lepiej rzucić studia-pomyłkę po II roku i zacząć coś innego, niż marnować kolejny rok, szczególnie że jej nie szlo i tego III roku mogła nie ukończyć.

      A, póki się uczy i ma mniej niż 25 lat, to rodzice mają obowiązek ją utrzymywać.

      --
      Jeśli uważasz, że twoja szklanka jest w połowie pusta, wlej jej zawartość do mniejszej szklanki i przestań marudzić.
            • hanusinamama Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 09:57
              Oczywiscie...a potemk i tak kazdy mowiący jak ty chce zeby jednak dziecko studia skonczyło. Tak mądrym mozna być o ile to twojego dziecka nie dotyczy

              --
              "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
              • waleria_s Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 18:47
                Mam tego świadomość, że dziś większość rodziców chce, by dziecko studia skończyło. Tylko w moim odczuciu jest hm, rozsądny czas i liczba prób na studia dzienne. Jak ktoś próbuje 4 razy i nic, to już dalsze kształcenie powinno IMO odbywać się zaocznie, w tygodniu praca. Z uwzględnieniem obowiązku alimentacyjnego, ale na pewno nie fundowanie 100% wydatków w obcym mieście i zachcianek typu kwas ustach itp. Nie piszemy o 20-latce, ona ma rocznikowo 24. Wkroczy późno na rynek pracy, to nie jest potem tak przychylnie traktowane na rozmowach rekrutacyjnych, będzie budziła zdziwienie przerwa w życiorysie, ktoś tu pisał, że idzie zamaskować 4-letnią lukę w CV (gap year, nieudane próby studiowania, zero pracy), no ja pojęcia nie mam, jak czegoś takiego dokonać.
          • anorektycznazdzira Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 07:38
            Kosmos- zaczęło się, teraz dostaniesz listę szczęśliwych kasjerek, układaczek płytek i osób żyjących ze sprzedawania na necie artystycznie zdobionych guzików- bo jak wiemy otrzymanie przeciętnej pracy na znośnych warunkach w PL w ogóle ( XD) nie wymaga posiadania dyplomiku choćby ze studiów.


            --
            'Ta opowieść mnie znudziła, albowiem nie była o mnie. Kumasz zależność?' by król Julian
          • lily_evans11 Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 08:14
            Czasami to rodzice naciskają na studia,a dzieci chciałyby robić coś konkretnego.
            A slabe studia, które możemy utożsamiac z maturą, na jakimś śmiesznym kierunku, są mniej warte niz technikum o konkretnym profilu.
            Prawdopodobnie tutaj rodzice wepchnēli dziewczynę na trudny dla niej kierunek, a potem na następny. Ciekawa jestem, czy była jakakolwiek refleksja nad tym, co ona sama by chciała i w czym jest mocna.

            --
            Zginę, jeśli się obejrzę
            • kosmos_pierzasty Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 08:22
              A nie wydaje Ci się, że w ogóle magisterium to jest teraz jak matura, niezależnie od kierunku? No może wyjęłabym medycynę, ale tu też po studiach potrzebna specjalizacja. Prawo zdecydowanie się zdewaluowało. Moje dziecko nie ma jak na razie jakiegoś zacięcia do nauki, ale gdybym miała takie, które ma, to był tłumaczyła, że studia kończy się obecnie doktoratem, a potem dopiero decyduje, co dalej - uczelnia czy wolny rynek.
              • princy-mincy Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 09:48
                kosmos_pierzasty napisała:

                studia kończy się obecnie doktoratem, a potem dopiero decyduje, co dal
                > ej - uczelnia czy wolny rynek.

                Naprawde doktorat nie jest az tak potrzebny przy wiekszosci stanowisk na wolnym rynku, to sa nieliczne oferty, gdzie osoba z doktoratem ma o wiele lepsza pozycje niz osoba z magistrem i kilkoma latami doswiadczenai zawodowego.
                W mojej branzy (farmacja/ biotechnologia) to jest dokladnie zalezne od stanowiska- na niektore potrzebny jest doktorat a na wiekszosc magister wystarczy.
              • lily_evans11 Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 18.02.20, 12:59
                Nie, nie wydaje mi się. I w życiu nie namawialabym na doktorat młodego człowieka bez pasji naukowych. Na większości stanowisk i przy większości działalności można się bez tegoż doktoratu doskonale obejść. A ze swojej strony mam cichą nadzieję, ze dziecko wybierze taki profil dalszej nauki, który da mu możliwość podjęcia pracy i bez studiów, jakby co. Bo nie wszystkim, którzy zaczynają, chce się je kończyć.
                Z ludzi pracujących poza uczelnią znam tylko 1 osobę z doktoratem. Na lepsze wynagrodzenie ani wyższe stanowisko jej się to nie przekłada, chociaż pracuje w zawodzie związanym z kierunkiem studiów.

                --
                Zginę, jeśli się obejrzę
        • wies-baden Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 10:29
          Studia to nie tylko nauka zawodu, to także rozwój osobisty - zawsze warto. Póki młoda niech studiuje, cokolwiek, byc może będzie mogła zdyskontować tę wiedzę, nawet z nieukończonych studiów , w przyszłości.
          Praca? zawsze zdąży, tyle lat przed nią, a może nie będzie musiała i co wtedy cioteczki?
          • kosmos_pierzasty Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 10:55
            Akurat mam kontakt z młoda osobą, która w liceum miała średnie towarzystwo i tak nie za bardzo się zapowiadała, poszła na studia, nowi znajomi, nowe zainteresowania, zwrot o 180 st... Pokazała na co ją stać dopiero teraz. To jednak jest wiek, kiedy jeszcze bardzo wiele zależy od otoczenia.
    • lily_evans11 Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 16.02.20, 23:01
      Znam taką. Rodzice wykształceni, na wszystko pozwalający. Po 3 próbach na kolejnych kierunkach nic nie skończyła, zrobiła sobie dziecko z patolem i siedzi u matki. Rodzice od czasu do czasu załatwiają jej jakieś umowy zlecenia, ale to nie jest rewelacja, bo specjalistka niej żadna. Pani już 30 minęła na tych próbach studiowania, a potem wychowywaniu dziecka i dorywczych zajęciach.

      --
      Zginę, jeśli się obejrzę
      • waleria_s Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 16.02.20, 23:18
        Optymistycznie to nie brzmi, ja życzę dziewczynie dobrze, może faktycznie był szereg głupich decyzji, teraz trafiła na swój kierunek i go dokończy. Szczególnie, że nie leniła się na poprzednich etapach edukacji, miała dobre stopnie, dobrze zdaną maturę bez korków.
        • anorektycznazdzira Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 07:36
          Post startowy: "Z rozmów wydaje mi się osobą bardzo niezdecydowaną, bez pomysłu na siebie, leniwą"
          Może się zdecyduj, co chcesz, aby forum sobie myślało i pisało. Fakt- może być trudno przedstawić dziewczynę jako leniwego pasożyta, a potem siebie jako zrównoważoną w ocenach i zdystansowaną, że niby nie czyhasz (z resztą wścibskich pociotków) na sensację i lincz.

          --
          medal ma dwie strony: dobrą i nienajgorszą- Murakami
          • waleria_s Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 12:54
            Nie ma osób czarno-białych, do etapu studiów leniwa w kwestiach nauki nie była. Ale już pozostałe kwestie- w domu palcem nie kiwnęła, żadnych zajęć dodatkowych, czegokolwiek. Ona sama to przyznawała, że nic nie robi, nie sprząta, to samo przyznawali jej rodzice, że może uczy się dobrze, ale w pozostałych kwestiach leniuch.
            O sprawie nie wie nikt z "pociotków". Rodzina bardzo mała, takie rzeczy po prostu wychodzą w rozmowach, przy okazji spotkań. Nie czekam na sensację i lincz, to jest normalny wątek, jakich było setki na tym forum- z ocenianiem postępowania członków rodziny itd.
            • aguar Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 18:01
              "Rodzina bardzo mała, takie rzeczy po prostu wychodzą w rozmowach, przy okazji spotkań."
              Też mam małą, trzyosobową i nic niekorzystnego na temat mojego dziecka nie wychodzi podczas spotkań z dziadkami czy ciotkami.
                • iwoniaw Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 18.02.20, 13:14
                  lily_evans11 napisała:

                  > A nie przyszlo wam do głowy, ze rodzice martwia sie o corke i sami poddaja te
                  > tematy pod dyskusje z najblizsza rodzina?
                  >

                  Nie, zupełnie nie 😂😂😂 A wiesz dlaczego? Bo sama autorka napisała, że opowiadają oni o sprawach córki zdawkowo, "jakby ze wstydem", wypytywani przez resztę rodziny. Doskonale znam takie cioteczki i wujaszków, jak słyszą, że Jadzia robi dwa lata w rok i ma stypendium, to szybko zmieniają temat na tykający zegar i marne perspektywy rodziców Jadzi na wnuki, ale gdy ta sama Jadzia zawala rok, o, to zupełnie inna sprawa - zaraz się okazuje, że bez studiów to do zamiatania ulic ciężko się załapać, a rodzice Jadzi zbankrutują, żywiąc ją pół roku dłużej niż ustawa ich zmusza. Oczywiście najbardziej zatroskany jest wujek Wiesiek, od lat na bezrobociu i utrzymaniu matki rencistki, oraz ciocia Krysia, matka maturzysty Krystianka i nastoletniego Mateuszka, których korepetycje kosztują po kilkaset zł miesięcznie, no ale to zupełnie inna sytuacja 😂😂😂


                  --
                  "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
                  • lily_evans11 Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 18.02.20, 16:17
                    Bo to takie typowe jest. Sama mam taką rodzinę i z opowieści znajomych też nie znam innych wink.
                    Moja kuzynka do dzisiaj lubi blysnać na mój temat w stylu, o jaka mądra była, a jak jej się życie spieprzylo, no ha ha ha.

                    --
                    Zginę, jeśli się obejrzę
    • solejrolia Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 00:46
      Utrzymywać dorosłe i uczące się dziecko- zwlaszcza jesli ma jakiś plan, i wie , co chce robic w zyciu- jestem za.
      Natomiast do pracy i tak iść musiałoby, żeby zapracować na wakacje, imprezki, poprawki urody i inne kaprysy.
      Gap year- wszystko fajnie, ale ja za to nie płacę.


      --
      Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
      • waleria_s Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 01:10
        Podczas gap year uczyła się do matury z nowych przedmiotów. Nie pracowała, nie robiła zakupów, nie gotowała, no takie przedłużenie liceum i beztroski, tylko bez chodzenia do szkoły. Imprezowa nie jest, z rozrywek to bardziej teatr itp., bankowo nie przepuszcza pieniędzy rodziców w klubach.
        • azja001 Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 06:24
          A wszystkie dzieci tych wścibskich pociotków już wykształcone, na swoim czy jeszcze w trakcie nauki która różnie może się potoczyć? Twoje też już na swoim? Bo jak nie to powstrzymałabym się od takich ocen, bo ty niby nie oceniasz ale cały czas to robisz. Losy dzieci różnie się toczą i lepiej zająć się sobą zamiast poprawiać sobie samopiczucie kosztem innych. A babcię spytałabym czy sama skończyła jakieś studia i może być dobrym przykładem dla wnuczki
      • inka754 Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 06:50
        Pewnie dziewczyna bardzo ładna i ciotki zazdroszczą urody (bo same mają dzieci o nie ciekawej aparycji). Znalazły w końcu ujście dla swojej frustracji i tyle. I nie piszę tego ot tak sobie, znam taki przypadek osobiście.
      • iwoniaw Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 07:01
        ortolann napisała:

        > Dlaczego rodzina, która nie partycypuje w kosztach wp.ieprza się w tę sprawę i
        > jeszcze robi z tego gorący temat? Myślę, że te wszystkie ciorki, które tym żyją
        > powinny bliżej zainteresować się własnym podwórkiem.
        >

        No mnie też bardzo dziwi, jak wiele osób boli, że ktoś nie tylko nie wykopuje dziecka z domu i życia tylko dlatego, że jest dorosłe, ale jeszcze wspiera, pozwala na wycofanie się z nienajlepszych decyzji i - olaboga - pieniądze na to przeznacza 😂😂😂


        --
        "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
    • milva24 Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 07:25
      Z Twoich dalszych wpisów wynika, że to chyba głównie rodzicom zależy na tym, żeby dziewczyna skończyła studia więc nic dziwnego, że ją sponsorują. Gdyby była moim dzieckiem po dwóch nieudanych próbach przemyślałabym w czym jest dobra, zapytałabym ją co chce robić w życiu i dalsze postępowanie uzależniłabym od odpowiedzi. Gdyby chciała być na przykład fryzjerką czy kosmetyczką i miała po temu predyspozycje znalazłabym dobrą szkołę czy też kursy, gdyby chciała być kimkolwiek innym zawodu jak wyżej. Pewnie jednak rodzice z tej kategorii co to wstyd mieć dziecko ze średnim wykształceniem i nakładli dziewczynie do głowy więc nigdy się nie przyzna. Skoro ich stać i chcą to niech płacą za kolejne studia. Może w końcu przypadkiem trafi na coś co jej pasuje.
      • morekac Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 18.02.20, 13:51
        >. Gdyby chciała być na przykład fryzjerką czy kosmetyczką i miała po temu predyspozycje znalazłabym dobrą szkołę czy też kursy, gdyby chciała być kimkolwiek innym zawodu jak wyżej. Pewnie jednak rodzice z tej kategorii co to wstyd mieć dziecko ze średnim wykształceniem i nakładli dziewczynie do głowy więc nigdy się nie przyzna.

        Mnie to przeraża jedno: założenie, że jak dziewczyna niezbyt nadaje się do pracy umysłowej, to z pewnością ma zdolności manualne na tyle rozwinięte, że utrzyma się z pracy rąk własnych. No litości, to nie jest to samo.

        --
        -------------------------------------------------------------
        "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
          • morekac Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 18.02.20, 21:39
            Ciekawe. 10 lat bawię się w strzyżenie psa i nie wygląda ani trochę lepiej niż za pierwszym razem.😂
            Wg twojej teorii powinnam być już wtkwalifikowaną psią fryzjerką.
            Na szczęście pies mnie kocha i się nie przejmuje wstydem na dzielni.

            --
            -------------------------------------------------------------
            "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
        • ritual2019 Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 19.02.20, 09:33
          morekac napisała:

          > Mnie to przeraża jedno: założenie, że jak dziewczyna niezbyt nadaje się do prac
          > y umysłowej, to z pewnością ma zdolności manualne na tyle rozwinięte, że utrzym
          > a się z pracy rąk własnych. No litości, to nie jest to samo.
          >

          To co proponujesz takim ludziom ktorzy umyslowych zdolnosci nie maja i manulanych tez nie? Z czego maja sie utrzymywac? Rodzice, rodzina czy podatnicy maja pompowac w nich pieniadze? Skoro kanapki nie zrobi, nie posprzta itd czyli nic nie potrafi robic, w dodatku jest leniwa i nie chce sie uczyc to jak powinno jej zycie wygladac?
    • anorektycznazdzira Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 07:27
      Na razie, to decyzja brzmi: czy rodzice mają ingerować kosztem swoich pieniędzy w to, jak radzi sobie z własną, leżącą na ten moment całkowicie, edukacją córka lat 23. NIE lat 28, bo gdybania co to będzie i jak będzie nie stosują się do dnia dzisiejszego.
      Nie widzę więc nic zdrożnego w tym, że rodzice wspierają - jak się da- edukację córki w tym wieku. Do dogadania w jakim zakresie i do kiedy, ale to jest wróżenie z fusów dzisiaj. Dolary przeciw orzechom, że jak komuś idzie tak jak jej idzie, to dotrwa do licencjatu i tyle. Planowo 3 lata, a więc 26 a nie 28. Wystarczy aby genialnie pracowiye i bystre dziecko poszło do technikum a następnie wzięło 1 rok dziekanki "na podróżowanie i szlifowanie języków", żeby wyszło tak samo.
      Nie wiem poza tym co dziewczyna usiłowała studiować. Jeśli przestrzeliła, to trzeba sobie to jasno powiedzieć i dobrze, że zmienia studia. Oby się okazało, że na nowym kierunku zacznie jej iść. Wtedy za rok-dwa spokojnie może zacząć dorabiać itd. A jeśli nie zacznie, to rodzice jeszcze zdążą ją pogonić kijem do roboty.

      Tekst babci- poniżej wszelkiej krytyki, bycie seniorką rodu nie usprawiedliwia wredności i chamstwa.


      --
      '[Zwierzęta: I to zadziała???] Nie!!! A nawet tak!!! Maurce, powiedz im. [Maurice: Tak z 50%...] by król Julian
    • iberka Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 07:53
      Qrcze....ja na studia poszłam dopiero w wieku 24 lat, mając już 3 letnie dziecko. Skończyłam w terminie, no z przesunięciem obrony na październik, bo w maju urodziłam drugie dziecko. Tylko dziadek i babcia we mnie wierzyli i kiedy szłam do pracy lub na uczelnię, to zajmowali się moim młodym. Jestem im za to ogromnie wdzięczna.
      Tak, reszta rodziny gadała i gada do dziś, a to już dekada minęła
    • rycerzowa Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 09:02
      Co o tym myślę? Zwyczajna rzecz, jak to w życiu.
      Dziewczyna się starała, uczyła, próbowała od nowa i od nowa.
      Czyli twarda i ambitna.
      I chyba inteligentna, skoro miała dobre wyniki bez korepetycji i na trudne studia się dostała.
      Ale niektóre studia wymagają specyficznych zdolności i umiejętności, np. medycyna, gdzie trzeba mieć super pamięć, i nie każdy się w nich odnajduje. Albo filologia obca, gdzie sama inteligencja nie wystarczy.

      Trudno pracować, gdy ma się kłopoty z nauką.
      Dziewczyna dopiero wtedy zrezygnowała, gdy doszła do wniosku, że naprawdę nie da rady.
      I słusznie, że dopiero wtedy, bo nie ma sensu mówić pas za wcześnie, po pierwszym, drugim niepowodzeniu.

      Że skończy studia dopiero w wieku 28 lat? Co za problem? Na zachodnich uczelniach przeważają dorośli studenci,
      najczęściej kończą studia tuż przed trzydziestką. I niekoniecznie przedtem pracują, bywa, że podróżują albo się bawią. Życie ludzkie mocno się wydłużyło, nie wszystkim śpieszy się do dorosłości.
      • ritual2019 Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 09:48
        rycerzowa napisała:

        >
        > Że skończy studia dopiero w wieku 28 lat? Co za problem? Na zachodnich uczelnia
        > ch przeważają dorośli studenci,
        > najczęściej kończą studia tuż przed trzydziestką. I niekoniecznie przedtem prac
        > ują, bywa, że podróżują albo się bawią. Życie ludzkie mocno się wydłużyło, nie
        > wszystkim śpieszy się do dorosłości.


        😂😂😂 tiaaa, majac bogatych rodzicow ktorzy sa na tyle glupi zeby cos takiego sponsorowac. Wiadomo jednak ze bogatych w spoleczenstwie jest mniejszosc.
        Za czuje pieniadze wiekszosc niepracujacy h studentow z przecietnie albo slabo zarabiajacych rodzin bawi sie, podrozuje i utrzymuje studiujac do 30-stki?
        Chetnie sie dowiem?
          • ritual2019 Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 10:08
            princy-mincy napisała:

            > Nie za Twoje, wiec to nie Twoja sprawa.

            Komu odpowiadasz? Bo ja pytam autorke tego stwierdzenia za czyje pieniadze niepracujacy studenci bawia sie, podrozuja i utrzymuja do 30-stki na Zachodzie? Mieszkam na zachodzie, corka wkrotce pojdzie na studia wiec chetnie jej powiem co ma robic zeby tak zyc? Ty wiesz?
              • ritual2019 Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 11:17
                Tak, w Niemczech studiuja tak dlugo w jednak utrzymanie maja od rodzicow, a pracy i panstwa. Ja nie bede utrzymywac moich dzieci podczas studiow, moge ewentualnie cos tam pomoc od czasu do czasu I mam nadzieje ze w wieku 22-23 lat to studia skoncza a nie beda marnowac czas do 30-stki.
                • netlii Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 11:46
                  ritual2019 napisał(a):

                  > Tak, w Niemczech studiuja tak dlugo w jednak utrzymanie maja od rodzicow, a pra
                  > cy i panstwa. Ja nie bede utrzymywac moich dzieci podczas studiow, moge ewentu
                  > alnie cos tam pomoc od czasu do czasu I mam nadzieje ze w wieku 22-23 lat to st
                  > udia skoncza a nie beda marnowac czas do 30-stki.

                  Życie niesie tyle zmiennych, że aż dziwne, iż w poczuciu pewności zakładasz, że dla dorosłych dzieci "nadzieja" ich rodziców będzie jakimkolwiek punktem odniesienia wink
                  Dla nich rozkopanie kilku kierunków do 30 roku życia wsparte sprekaryzowanymi formami zatrudnienia wcale może nie oznaczać marnowania czasu a wręcz przeciwnie daje dużą swobodę w zakresie organizowania sobie czasu wolnego np. w okresie letnim.
                  No i co przykręcamy kurek wsparcia choćby dobrym słowem, bo dzieciak nie realizuje NASZYCH założeń? tongue_out
                  • ritual2019 Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 16:30
                    netlii napisała:


                    > No i co przykręcamy kurek wsparcia choćby dobrym słowem, bo dzieciak nie realiz
                    > uje NASZYCH założeń? tongue_out


                    ??? O jakich ty dzieciakach piszesz? Bo chyba nie o tych ktorzy do 30-tki zyjac na koszt rodzic precyzuja swoje plany zawodowe korzystajac z dlugich wakacji letnich. Oczywiscie co kto lubi, dla mnie to kosmos.
                    • netlii Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 18.02.20, 11:29
                      ritual2019 napisał(a):


                      >
                      > ??? O jakich ty dzieciakach piszesz? Bo chyba nie o tych ktorzy do 30-tki zyjac
                      > na koszt rodzic precyzuja swoje plany zawodowe korzystajac z dlugich wakacji l
                      > etnich. Oczywiscie co kto lubi, dla mnie to kosmos.

                      A dlazego by nie wspierać?
                      Heloł, mamy XXI wiek.
                      Teraz coraz więcej rodziców w różny sposób wspomaga już dorosłe dzieci. Pomijam już wsparcie emocjonalne, ale skupię się na tym, który Polaków uderza najbardziej czyli po kieszeni. Nie jest niczym dziwnym gdy rodzice biorą do siebie dzieci z ich własnymi dziećmi pod dach, czynią darowizny na start w dorosłe życie np. do wkładu własnego czy też wręcz kupują mieszkania i są to niejednokrotnie osoby po 30 roku życia z własnym potomstwem.
                      Sama dostałam sporo na start w trakcie studiów dzięki czemu lżej mi się lądowało przy wielu sytuacjach jak i mogłam podejmowac ekonomicznie ryzykowne decyzje mając świadomość, że nie są to moje ostatnie zaskórniaki. A ile razy się potknęłam to tylko ja wiem wink
                      Dlatego jak najbardziej rozumiem postawę gdy młodzi ludzie chcą korzystać pełnią życia do 30 albo i dłużej skoro i tak statystycznie wiek zakładania małżeństw i powoływania na świat dzieci się przesuwa.
                      Dlatego nie dziwi mnie, że rodzice są w stanie pomagać dorosłemu dziecku gdy
                • kosmos_pierzasty Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 16:39
                  A ja zamierzam zafundować córce gap year gdzieś, gdzie będzie chciała, o ile tylko faktycznie będzie zainteresowana. Takie doświadczenie naprawdę może zmienić perspektywę i pozwolić lepiej poznać swoje silne i słabe strony oraz przede wszystkim cele, zweryfikować teorię, odnieść do realiów. Nie ma to nic wspólnego z nieudacznictwem. Nieudacznik nie umiałby wykorzystać takiej szansy.
    • mamtrzykotyidwa Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 09:03
      Sądzimy, że musisz być wredną, zawistną kuzynką (szwagierką?), skoro tak ci to głowę zaprząta, że aż wątki na forum zakładasz.
      Babcia też niezła sztuka. Pewnie ze strony tatusia? A wnuczka po matce taka durna, czyli tej głupiej synowej, która syna omotała?
        • ritual2019 Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 17:24
          Nie, to ze sobie nie poradzil albo zmienil kierunek nie jest nieudacznictwem, natomiast oczekiwanie ze rodzice beda taka osobe sponsorowac juz tak.
          Nie odnosze samych sukcesow ale wyciagam wnioski z porazek, blednych decyzji nie oczekujac ze rodzice za nie zaplaca. Uniezaleznilam sie jako bardzo mloda osoba, uczylam sie, pracowalam i opiekowalam babcia. Tak wiec nie zaliczam sie do grupy nieudacznikow I moje dzieci wychowuje na osoby ktore beda braly odpowiedzialnosc za swoje decyzje. W zyciu sa rozne sytuacje, wypadki, choroby, rozwody itp kiedy przyjecie pomocy jest czyms normalnym. Zmiana kierunku studiow przez 23-latke sponsorowana przez rodzicow bo sobie nie poradzila nie jest czyms takim.
            • ritual2019 Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 18:04
              gryzelda71 napisała:

              > Jak to fajnie,że ludzie są rózni.

              Nie wiem czy fajnie dla nieudacznikow. Serio, znam takich, wiecznie precyzujacy plany na przyszlosc sponsorowani przez rodzicow, w zyciu nic samodzielnie nie osiagneli, sa po 40-tce.
                • iwoniaw Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 22:46
                  taki-sobie-nick napisała:

                  > Nie wiem czy fajnie dla nieudacznikow.
                  >
                  > Ale to chyba nie twoja sprawa? I nie ty ustalasz kryteria nieudacznictwa?

                  Ciekawa definicja nieudacznictwa - nieudacznik: ktoś, kogo rodzice w dniu jego 18. urodzin nie kopnęli w dudę i kto będąc dorosłym może liczyć na ich wsparcie, także finansowe (olaboga, olaboga!) big_grin big_grin big_grin


                  --
                  'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                  'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
                  • waleria_s Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 22:58
                    Nie no, nazywanie jej nieudacznikiem to mocna przesada, zresztą nikogo bym tak nie określiła. Można się potknąć, pogubić, kto wie, może obecny kierunek stanie się jej konikiem i dziewczyna się wybije. Trudno wyrokować.
                    Tylko z jednym Ritual ma rację- braniem odpowiedzialności za swoje decyzje. Porażki i niepowodzenia są częścią życia, ale nie wiem, czy to dobrze, gdy rodzice zawsze wyciągają za uszy.
                    • iwoniaw Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 23:25
                      waleria_s napisał(a):

                      > Nie no, nazywanie jej nieudacznikiem to mocna przesada, zresztą nikogo bym tak
                      > nie określiła. Można się potknąć, pogubić, kto wie, może obecny kierunek stanie
                      > się jej konikiem i dziewczyna się wybije. Trudno wyrokować.
                      > Tylko z jednym Ritual ma rację- braniem odpowiedzialności za swoje decyzje. Por
                      > ażki i niepowodzenia są częścią życia, ale nie wiem, czy to dobrze, gdy rodzice
                      > zawsze wyciągają za uszy.


                      Dziewczyna ma 23 lata! Nie 33, nie 43. 23 - rodzice nadal mają obowiązek ją utrzymywać dopóki się uczy i nie skończyła 25 lat, chyba lepiej, że robią to dobrowolnie, a nie zgrzytając zębami i pod przymusem? Super, że ludzie wybierają od razu właściwy kierunek studiów - no ale są i tacy, którzy przecenią swoje siły i dopiero w trakcie się przekonają, że z tego czy innego powodu to nie dla nich. IMO jeśli mogą w takiej sytuacji liczyć na wsparcie, a nie zgnojenie i wpędzanie w przekonanie, że się do niczego nie nadają, to fantastycznie. Nie pojmuję, dlaczego tu tyle zbulwersowanych faktem, że jacyś rodzice wspierają swoje dorosłe dziecko - jedyne, nie sprawiające jakichś problemów, nie staczające się w żaden sposób - ludzie, tej dziewczynie TYLKO nie wyszło z JEDNYM kierunkiem studiów, to jest pierdoła, a nie koniec świata. Tekst babki o tym, że wnuczka "nie skończy żadnych studiów" poniżej wszelkiej krytyki, ale bulwersowanie się obcych ludzi, że ktoś sponsoruje własne dziecko to jest dopiero kuriozum. Niektórzy to sprawiają wrażenie, jakby ich osobiście bolało, że ktoś może mieć raczej lżej niż ciężej.


                      --
                      "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
          • 71tosia Re: Granice pomocy dorosłym dzieciom 17.02.20, 23:50
            Nie kazdy majac 19 lat ma w 100% skrystalizowana wizje co chialby robic w przyszlosci, a nawet jak ma to czasami wyobrażenie o zawodzie ni jak ma sie do rzeczywistości o czym przekonuje sie dopiero studiując. Lepiej wtedy odważnie podjąć decyzje i pogodzić sie ze strata nawet tych 2-3 lat niz w przyszlosci meczyc sie w zawodzie, ktorego sie nie lubi.
            Znam przypadek mlodego czlowieka ktory po trzech latach mordowania sie na politechnice odwaznie zrezygnowal, poprawil mature i dostal sie na medycyne. Wyglada na to ze lekarzem bedzie znacznie lepszym niz inzynierem, dla rodzinny decyzja byla szokiem ale podeszli do tego ze zrozumieniem, nie uznali go za nieudacznika i pasożyta finansowego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka