Dodaj do ulubionych

a taka sytuacja? (spadek)

19.02.20, 11:07
Historia z dalszej rodziny. Jest sobie bezdzietne małżeństwo po d czterdziestkę, nienajgorzej, chociaż i bez rewelacji sytuowane, typu wspólne miesięczne zarobki ok. 8-9 tysięcy i 3 pokojowe mieszkanie bez kredytu, które jednak formalnie zapisane jest na rodziców męża, jako, że to oni je kupili. W pewnym momencie umiera ojciec męża, człowiek zamożny. Nieoczekiwanie, mąż oświadcza, że zrzeka się spadku po ojcu i chce żeby wszystko zostało dla matki. W ten sposób matka, osoba ciut po sześćdziesiątce, nadal pracująca zawodowo, zostaje z dużym domem, dwoma mieszkaniami poza tym w którym mieszka jej syn z żoną, działką wartą ok. 200 tysięcy, samochodem za tyleż i oszczędnościami ponad pół miliona na koncie. Emeryturę po mężu też będzie miała bardzo dobrą. Jedną czwartą dziedziczy siostra męża, która spadku się nie zrzekła, ale też tak na papierze, bo jej część majątku nadal pozostaje w posiadaniu matki. Mąż kuzynki zrzeczenie się spadku argumentuje tym, że to rodzice się razem dorabiali (ojciec zarabiał prawie 10 razy więcej od żony) i uczciwie jest żeby zostawić to matce, zamiast wyciągać rękę po coś na co nie zarobił. Żona jest wściekła, uważa, że mąż tym sposobem ją zlekceważył i nie chce zabezpieczyć ich wspólnej przyszłości. Niby odziedziczą to po śmierci matki, ale nigdy nie wiadomo co może zdarzyć się po drodze. Może np. matka dozna zaćmienia umysłu, pozna oszusta matrymonialnego i przepisze wszystko na niego. Co o tym sądzicie? Mąż miał prawo tak postąpić, czy jednak było to nie fair wobec małżonki?
Obserwuj wątek
    • 35wcieniu Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 11:20
      Spadek nie wchodzi do majątku wspólnego. Mąż odziedziczył, mąż zrobił z nim co zechciał.

      --
      "Komunikacja jest bardzo dobra. Od domu przstanek to 2minuty pieszo, 5-10 minut autobusem, potem przesiadka I jakies 40 -50 minut i 15-20 minut pieszo do szkoly. Plus czas oczekiwania, sprawdza online o ktorej ma autobus ale czasem sie spozni albo nie przyjedzie wiec czeka na nastepny."(najma/ritual)
      • iwoniaw Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 11:27
        kkalipso napisała:

        > Dziwny ten mąż spadku się zrzeka, ale w mieszkaniu nie swoim mieszka.
        >

        I tyko temu się mogę co najwyżej dziwić, że nie chce (ten mąż) być właścicielem choćby ułamka mieszkania, w sytuacji, gdy nie ma (jak rozumiem) żadnych własnych nieruchomości.
        Natomiast pretensje żony to tak średnio zasadne - średnio, bo fakt, to spadek męża, nie jej i nie ma w zasadzie prawa się wtrącać formalnie. Natomiast emocjonalnie - właśnie otrzymała info, że mąż bardziej jest związany emocjonalnie z matką niż z nią. No trochę słabo.


        --
        "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
          • iwoniaw Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 11:42
            ichi51e napisała:

            > Serio to dziwne? Zony sie zmieniaja matki nie bardzo
            >

            Dla mnie dziwne. Z mamusią i tatusiem ślubu nie brałam, mąż ze swoimi szczęśliwie też nie. Co do założenia "żony/mężowie się zmieniają" - gdybym coś takiego na serio rozważała, to byłby to kluczowy powód, by nie wychodzić za mąż za tego konkretnego faceta i nie generować sobie problemów na przyszłość.


            --
            "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
            • tiszantul Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:17
              "Co do założenia "żony/mężowie się zmieniają" - gdybym coś takiego na serio rozważała, to byłby to kluczowy powód, by nie wychodzić za mąż za tego konkretnego faceta i nie generować sobie problemów na przyszłość"

              Ambitne podejście, szczególnie w porównaniu do tych 30 czy 40%, którzy zawierają małżeństwo specjalnie po to, żeby się rozwieść
        • premeda Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 11:40
          Jeśli kasę za mieszkanie dała żona i mąż, a teście tylko formalnie są w akcie notarialnym, to mąż zrobił nie fair zrzekając się całego spadku. Jeśli mężowi umrze się wcześniej niż matce to żona najpewniej zostanie z niczym. W tej sytuacji szlag człowieka może trafiać.
          • iwoniaw Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 11:47
            premeda napisała:

            > Jeśli kasę za mieszkanie dała żona i mąż, a teście tylko formalnie są w akcie n
            > otarialnym, to mąż zrobił nie fair zrzekając się całego spadku. Jeśli mężowi u
            > mrze się wcześniej niż matce to żona najpewniej zostanie z niczym. W tej sytua
            > cji szlag człowieka może trafiać.

            Nie no, w poście startowym jest napisane, że mieszkanie kupili rodzice męża, ze swojej kasy - oni są właścicielami faktycznymi. Formalnie mąż zachował się jak mógł, żona nie jest tu okradana w żaden sposób. "Tylko" dostała komunikat, że jest obcą osobą, o której dobrostan mąż nie zamierza dbać wcale, w przeciwieństwie do dobrostanu mamusi. I choć pięknie i szlachetnie jest wspierać starą matkę, to już mniej pięknie jest pokazywać takie lekceważenie żonie. Na miejscu pani bym się mocno zastanowiła nad własnym zabezpieczeniem, bo kogo w razie czego będzie wspierał mąż, to właśnie pokazał.



            --
            'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
            'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
            • premeda Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 11:59
              Zmylił mnie post startowy to podkreślenie, że mieszkanie jest formalnie rodziców. Swoją drogą dziwne jest to, że państwo niczego się nie drobili mając zarobki na czysto, a nie mając dzieci na utrzymaniu.
              • annamaria210 Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:10
                Bo ja wiem czy ok. 4000 na rękę na osobę to są takie super zarobki jeśli się mieszka w dużym mieście, ma samochód, gdzieś wyjeżdża na wakacje? Jakieś oszczędności mają. Wiem, że żona bierze też jakieś drogie leki, ok. 500 zł miesięcznie. Czynsz też ok. 800 zł. Pewnie uważali, że mieszkania nikt im nie odbierze skoro rodzice zamożni, więc nie widzieli sensu brać kredytu na kilkadziesiąt lat. W razie rozwodu można zostać z kredytem i problemem, więc skoro sytuacja mieszkaniowa była stabilna, to uważali, że tak jest dobrze. Żona też pewnie liczyła, że po śmierci teściów mąż coś tam odziedziczy, więc przyszłość zabezpieczona. W większości przypadków jednak ludzie się spadków nie zrzekają, więc pewnie nie oczekiwała takiego obrotu sytuacji.
                • krypteia Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:22
                  annamaria210 napisała:


                  > W razie rozwodu można zostać z kredytem i problemem, więc skoro sytuacja mieszka
                  > niowa była stabilna, to uważali, że tak jest dobrze. Żona też pewnie liczyła, ż
                  > e po śmierci teściów mąż coś tam odziedziczy, więc przyszłość zabezpieczona. W
                  > większości przypadków jednak ludzie się spadków nie zrzekają, więc pewnie nie o
                  > czekiwała takiego obrotu sytuacji.

                  zamieszkiwanie w mieszkaniu teściów to NIE jest stabilna sytuacja mieszkaniowa, ale ja stara już jestem i niejedno w życiu widziałam...
                  • annamaria210 Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:31
                    no nie jest, ale ludzie zwykle sobie ufają w obrębie rodziny, inna sprawa czy to rozsądne, czy nie. Pewnie były jakieś ustalenia z rodzicami, że mogą tu mieszkać do końca życia itp. A jak małżeństwo ma wspólnotę majątkową, a większość jednak ma, to nawet jakby żona odkładała np. pół pensji na mieszkanie, to w razie rozwodu i tak byłoby na pół. Poza tym, teoretycznie mąż mógłby się nie zgodzić, żeby płacić sporo więcej za życie, bo ona odkłada na swoje mieszkanie do którego on nie będzie miał żadnych praw. Wspólnota majątkowa to wspólnota. Poza tym, kuzynka te 4000 zarabia dopiero przez kilka ostatnich lat, wcześniej to było sporo mniej.
                    • kk345 Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 20:59
                      Ale tak ogólnie to rozumiesz, ze niezależnie od zrzeczenia sie lub nie przez pana, to po śmierci teściowej żona nadal nie dysponuje ani kawałkiem tego spadku, bo masa spadkowa pana nie wchodzi do majątku wspólnego? jeśli więc panu odwali kryzys wieku średniego i po 50-tce znajdzie sobie nową panienkę, to pani grzecznie sie musi z tego wspolnego mieszkanka wyprowadzić i może ewentualnie walczyć o zwrot nakładów, jakie poczyniła na remonty (jeśli ma na to dokumenty).
            • tiszantul Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:21
              "Tylko" dostała komunikat, że jest obcą osobą, o której dobrostan mąż nie zamierza dbać wcale, w przeciwieństwie do dobrostanu mamusi"

              Jeśli żona ma inne poglądy, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sama nabyła jakieś mieszkanie dla rodziny
    • 18lipcowa3 Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 11:24
      Bez dzieci to żaden poważny związek nie jest, więc niech się mąż zrzeka skoro taki jego wybór.
      Gdyby były dzieci to inna sprawa, tutaj bym nie popuściła ale co pani bezdzietna może? NIC.

      --
      Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
    • amast Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 11:25
      Mąż miał prawo, chociaż postąpił głupio, bo kiedyś odziedziczy mniej niż siostra, która się swojej części po ojcu nie zrzekła. Ale miał prawo, jego suwerenna decyzja. A żonie nic do tego. Może się wściekać na męża, oczywiście. Ale formalnie to nie jej sprawa.
      W znanych mi sytuacjach, kiedy umierało jedno z małżonków, nikt nie zajmował się formalnościami dopóki drugie z nich żyło. Dopiero po śmierci obojga małżonków przeprowadzano formalną procedurę spadkową po obojgu. Wiem, to też ma swoje słabe strony.
    • matacznik Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 11:27
      annamaria210 napisała:

      > Co o tym sądzicie?
      >
      Podoba mi się opcja wybrana przez siostrę: objęcie spadku formalnie i pozostawienie go w dyspozycji matki.

      > Mąż miał prawo tak postąpić, czy jednak było to nie fair wobec małżonki?
      >
      Miał prawo i niespecjalnie ma to jakikolwiek związek z małżonką.
    • solejrolia Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 11:28
      Oczywiście, że miał prawo, mógł, tak zrobić, i żonie nic do tego.
      Ale...
      chociaż porozmawiał wcześniej z żoną, że zamierza tak postąpić? Bo jeśli po prostu zrzekł się spadku, i potem tylko żonę poinformował, to trochę nie fair i jakoś tak mi to trąci brakiem zaufania.
      A co mama/ wdowa na to? Tak sobie od razu przyjęła ten spadek, nie miała obiekcji, że syn nie chce nic po zmarłym ojcu?
      A może ten facet z ojcem nie utrzymywali kontaktu, na zasadzie: nie chcę nic po tym xuju. Bo to by trochę tłumaczyło.


      --
      Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
      • annamaria210 Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 11:45
        utrzymywał kontakty, mieli dobre relacje. Wdowa przyjęła, uważała, że tak jest sprawiedliwie. Chociaż szczerze mówiąc, moim zdaniem, skoro majątku dorobił się w zasadzie jej mąż, ona zarabiała dużo mniej, to równie dobrze część należy się synowi, który też się tego nie dorabiał. Ona dostała po mężu, to syn równie dobrze może po ojcu. W końcu na starość pewnie matka będzie się po nim opieki spodziewać i to też przyczyni się do zachowania przez nią majątku. Spadku po ojcu syn może nigdy nie zobaczyć, np. matka zapisze na drugiego męża, jako darowiznę na kościół itp. Za życia chyba można tak zrobić. Jakoś mi to nie wygląda fajnie emocjonalnie ze strony matki i męża - takie zimne podejście, kierowanie się sztywnymi zasadami, mimo, że mogliby poprawić byt i dać trochę poczucia bezpieczeństwa bliskim osobom. No bo nie oszukujmy się, bezpieczna sytuacja finansowa jest ważna i daje wewnętrzny spokój.
        • solejrolia Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:07
          No nie wiem, mam mieszane odczucia, dlaczego wdowa uważa, że tak jest sprawiedliwie, skoro ...nie jest.
          W naszej kulturze już tak jest, że zwykle po ojcu dzieci jednak dostają tzw ojcowiznę, schedę, wiadomo, nie pozbawiając wdowy majątku, ale jednak otrzymać po ojcu dom, czy ziemię, to jest coś istotnego w naszej kulturze. Ja, jako matka nie zgodziłabym się, by któreś z moich dzieci dobrowolnie rezygnowało "z pamiątki" po ojcu! To, że prawnie się dzieciom należy, to jedno, ale też jest taki sentyment, zwłaszcza jak rodzina miała/ma poprawne kontakty, a nie kłóci się o wszystko, i nie żyje jak pies z kotem.



          --
          Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
        • panna.nasturcja Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 16:01
          A jak syn umrze pierwszy niż matka to żona na ulicy wyląduje.
          Matka za to odziedziczy część wspólnych oszczędności syna i jego żony.
          Ludzie nie zawsze umierają wedle wiekowej kolejności.
          Mąż oczywiście formalne prawo miał. Ale o żonie nie pomyślał w ogóle.
                  • ritual2019 Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 16:35
                    panna.nasturcja napisał(a):

                    > No głupie, fakt.
                    > Ale wystarczy napisać testament, by rodzeństwo nie dziedziczyło nic a rodzice m
                    > ieli prawo do zachowku. Tylko w Polsce wciąż się rzadko pisze testamenty, o pie
                    > niądzach rozmawiać nie wypada itd.

                    No wlasnie, ten nieszczsny zachowek 😕
                        • amast Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 16:36
                          No i ja właśnie pytam o dziedziczenie ustawowe. Wyżej zostało napisane, ze głupim jest, że dziedziczą rodzice i rodzeństwo. Ale jeżeli nie tak (bo głupie) to jak to powinno być rozwiązane ustawowo zamiast tego co jest teraz?
                          • panna.nasturcja Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 16:39
                            Głupim jest, że dziedziczą rodzice i rodzeństwo, gdy zmarły miał męża/żonę. Powinien dziedziczyć małżonek.
                            A jak osoba umierająca jest stanu wolnego to faktycznie ustawowo rodzice lub rodzeństwo jest ok, ale już testamentem powinni mieć prawo zapisać majątek komu chcą, bez zachowku.
                            • amast Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 16:43
                              Aha, czyli powinno być tak, że po zmarłym małżonku dziedziczy żyjący małżonek (oczywiste), ale po drugim zmarłym małżonku już JEGO rodzice i rodzeństwo (gdy brak testamentu)? Znaczy rodzina wcześniej umierającego małżonka to jak ta obca żona, co to się jej nic nie należy?
                              • panna.nasturcja Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 16:50
                                Nie rozumiem dlaczego piszesz do mnie o obcej żonie, nie mam takich poglądów.
                                Dal mnie mąż/żona to jest najbliższa rodzina a mój mąż to osoba dla mnie najbliższa, bliższa niż rodzina pochodzenia.
                                Normalne zdrowe małżeństwo rozmawia o pieniądzach i zna swoje wzajemne poglądy na to kto i jak powinien po nich dziedziczyć, jeśli nie mają dzieci. I stosownie do tego postępują i piszą testamenty.
                                • amast Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 16:57
                                  Ta obca żona to się tu po wątku tak plącze, nic na to nie poradzę, też nie moje klimaty wink
                                  I ja zasadniczo rozumiem, że w małżeństwie się rozmawia i ustala wspólne priorytety, niektórzy piszą na tę okoliczność testamenty.
                                  Ale nie wszyscy piszą, z różnych powodów, i na tę okoliczność państwo przewidziało ścieżkę dziedziczenia ustawowego. Jest ono ułomne i w jednostkowego punktu widzenia dziwne i głupie, ale próbuję na to spojrzeć bardziej z góry. Jeżeli podział po śmierci jednego małżonka (bezdzietnego) na część dziedziczoną przez jego rodzinę i część drugiego małżonka - dziedziczoną z kolei przez jego rodzinę, jest zły, to co w zamian? Tak zupełnie teoretycznie, przecież nie stanowimy tu prawa tylko sobie dyskutujemy. Co byłoby sprawiedliwe w tej sytuacji?
                                  • panna.nasturcja Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 17:08
                                    Moje zdanie ogólnie jest takie, że każdy powinien mieć prawo zdecydować co chce zrobić ze swoim majątkiem (wyjątkiem jest sytuacja, gdy ma dzieci niepełnoletnie lub niepełnosprawne).
                                    To znaczy, że każdy może napisać testament i on jest uwzględniany.
                                    Jak testamentu nie ma to przyjmuję, że zmarły nie skorzystał z opcji wyboru spadkobierców i zgodził się na ustawowe.
                                    I rozumiem, że pytasz o to ustawowe dla pary bez dzieci?
                                    Mąż/żona zmarłego całość.
                                    Bo zmarły nie chciał inaczej, skoro nie napisał testamentu, chciał dać wszystko żonie/mężowi.
                                    A to, które umiera jako drugie samo decyduje komu przekazać swój majątek (gdyby bowiem wcześniej zmarły małżonek chciał coś dać rodzinie pochodzenia to by to zrobił).
                                    Ale to tylko moje zdanie, wiem, że niepopularne, bo dla mnie człowiek zawierający związek małżeński wiąże się z żoną/mężem bardziej niż z rodzicami, to jest jedyny członek rodziny, którego wybieramy sobie sami, z własnej woli.
                                    • amast Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 17:20
                                      Zasadniczo prawie się zgadzam. Z wyjątkiem jednego: "gdyby bowiem wcześniej zmarły małżonek chciał coś dać rodzinie pochodzenia to by to zrobił". Ciągle rozmawiamy o sytuacji, kiedy zmarły (przedwcześnie, nagle lub zwyczajnie bez wcześniejszych refleksji na ten temat) małżonek NIE PODJĄŁ za życia żadnych decyzji. I nie ma możliwości spytać go, jakie by podjął. Ten drugi, w szczególności po doświadczeniu przedwczesnej śmierci małżonka, na takie refleksje ma czas i może decyzje podjąć. Ten pierwszy miał nierówne szanse w tym wyścigu.
                                            • amast Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 19:42
                                              Aha. No przy takim postawieniu sprawy to jednak stan obecny wygląda na bardziej uczciwy. Ruletka, która rodzina odziedziczy, nie wygląda dobrze. Przynajmniej dopóki nie ma ustawowego obowiązku pisania testamentów.
                                              • panna.nasturcja Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 19:51
                                                Dla mnie to nie jest żadna ruletka.
                                                Jeżeli rodzina pochodzenia daje swojemu dorosłemu dziecku majątek lub ono go dziedziczy to ten majątek jest jego i on sam ma prawo decydować co z nim zrobi. Jeśli chce by część poszła na jego rodzinę pochodzenia to tak napisze w testamencie, jeśli nie chce to całość odziedziczy współmałżonek.
                                                I dalej to ten współmałżonek decyduje, bo znów całość jest jego.

                                                Bo tak patrząc to jeśli dostałam spadek po dalekiej ciotce to jak umrę to rodzina tej ciotki powinna dziedziczyć po mnie?

                                                Pisanie testamentu to nie obowiązek tylko prawo. Jeśli ktoś z tego prawa nie korzysta to nie może mieć pretensji, że będzie dziedziczenie ustawowe.
                                                • amast Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 20:00
                                                  Nie zrozumiałaś. Absolutnie uznaję wyższość testamentu. Ale. Jak nie ma testamentu, to jest dziedziczenie ustawowe, tu się zgadzamy. I w sytuacji, której chyba nie chcesz zrozumieć, kiedy oboje małżonkowie umierają beztestamentowo (i bezdzietnie) obecny stan prawny zapewnia równy podział miedzy rodziny pochodzenia (z dokładnością do długości życia obojga małżonków i wypracowanego majątku w związku z tym). Jakkolwiek powoduje on komplikacje dla pozostającego przy życiu małżonka związane z podziałem majątku. Pytałam o to, jak zmienić tę uciążliwość podziału na coś innego, dającego uczciwy podział na końcu, nie powodujący komplikacji w trakcie życia drugiego małżonka. W PRZYPADKU GDY NIE MA TESTAMENTÓW. Spadek po dalekiej ciotce nie ma tu nic do rzeczy, gdyby była jakaś rodzina, której musiałabyś w razie czego oddawać ten spadek to nie zostałabyś powołana do niego wcześniej, bo dziedziczyłaby ta bliższa rodzina.
                                                  • amast Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 20:05
                                                    Czy równo, to jest kwestia dyskusyjna. Ale ogólna zasada, że dziedziczy ta rodzina (ustawowo! nie mówimy o testamentach!), której potomek dłużej przeżył - i jest to jedyny warunek - bardzo by mi się nie podobała.
                                                  • panna.nasturcja Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 20:09
                                                    Mi się wydaje, że po prostu tego nie da się oddzielić od kwestii testamentów.
                                                    Gdyby testamenty nie istniały, tylko dziedziczenie ustawowe, to ja bym się nawet zgodziła z Twoim rozumowaniem i jakąś próbą "sprawiedliwości" podziału.
                                                    Ale one istnieją.
                                                    I jeśli przyjmiemy (a ja tak rozumuję), że każdy ma prawo zrobić ze swoim majątkiem co chce, że każdy może napisać testament to wtedy jego nienapisanie jest zgodą na dziedziczenie ustawowe, takie, jakie ono jest. Jak ono się nie podoba to się pisze testamenty i inne kroki prawne czyni.
                                                    A co do tego dłużej żyjącego małżonka, bo rozumiem, że o to chodzi.
                                                    Gdybym wiedziała, że umieram pierwsza to chciałabym by mój mąż cieszył się całym naszym majątkiem, nie musiał sprzedać domu by spłacić moją rodzinę, której nic nie zawdzięczamy, by mógł korzystać z tego aż do śmierci i na koniec sam zdecydować co z tym zrobić, zgodnie z aktualną sytuacją rodzinną itd.
                                                  • amast Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 20:14
                                                    OK, optujesz za testamentami. Ja to rozumiem i szanuję. Ale czy w takim razie uznajesz, że jeżeli ktoś nie napisał testamentu i mu się zmarło, to znaczy, że zgodził się na dziedziczenie testamentowe, które obecnie wygląda tak jak wygląda? I sorry, w związku z brakiem testamentu, trzeba sprzedać dom i spłacić teściów, choć nic im się nie zawdzięcza? Bo od tego się zaczęła ta odnoga wink
                                                  • amast Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 21:03
                                                    > I dlatego, że uważam to za chore, mam testament.

                                                    OK. Czyli nie chcesz ulepszać systemu, tylko go ominąć. Nie o tym miał być wątek, ale przynajmniej wiadomo, na czym stoimy wink

                                                    A co do testamentów, to też wcale nie jest to tak oczywiste, jak by się mogło wydawać. Moja teściowa zmienia swój testament mniej więcej raz na 2-3 miesiące. W zależności od tego, z którym z trzech synów się akurat pokłóci. Stwierdzenie po jej śmierci, czego tak naprawdę chciała, może być dość trudne. Ale to już temat na zupełnie inny wątek wink
                                                  • panna.nasturcja Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 21:06
                                                    Ulepszyć? Napisałam, gdybym ja miała ulepszać zmieniłabym dziedziczenie ustawowe po pierwszym umierającym małżonku (dziedziczy tylko drugi), po drugim nie i to jest dla mnie w ustawowym ok, jeśli się szanuje testamenty.
                                                  • amast Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 21:12
                                                    Ale dziedziczenie ustawowe jest obok, żeby nie powiedzieć, w poprzek, testamentów. Ich szanowanie nie ma nic wspólnego z tym, że - ach przypomniało mi się, faktycznie pisałaś, że po pierwszym małżonku tylko drugi, a po drugim ustawowe - proponowana przez Ciebie zmiana to ruletka (jeżeli nie ma testamentu).
                                                  • panna.nasturcja Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 21:15
                                                    Dla mnie to nie jest ruletka tylko założenie, że majątek pary należy do pary a nie do ich rodzin pochodzenia.
                                                    A Ty patrzysz ile wróci do rodziny pochodzenia - to jest odmienne rozumienie i dlatego się nie zgadzamy.

                                                    Dziedziczenie ustawowe byłoby dla mnie ok, gdyby szanowano testamenty czyli gdyby nie było zachowków. Jak są to jest w poprzek, niestety.
                                                  • amast Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 21:21
                                                    > Dla mnie to nie jest ruletka tylko założenie, że majątek pary należy do pary a nie do ich rodzin pochodzenia.
                                                    A Ty patrzysz ile wróci do rodziny pochodzenia - to jest odmienne rozumienie i dlatego się nie zgadzamy.

                                                    Nie do końca. Jeżeli para/dłużej żyjący małżonek coś postanowi - proszę bardzo. Ciągle rozmawiamy o sytuacji, kiedy nie postanowią nic. Być może rozwiązaniem ostatecznym (a jednocześnie skłaniającym do wyrażenia jednak swojej woli) powinno być, że majątek pary zmarłej bezpotomnie przepisywany jest na jakiś cel charytatywny. Pomysł, że ustawowo dziedziczy rodzina (i tylko) osoby, która żyje dłużej budzi mój sprzeciw.
                                                  • panna.nasturcja Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 21:26
                                                    Dla mnie nienapisanie testamentu jest zdecydowaniem, że pasuje mi/nam dziedziczenie ustawowe. Więc dla mnie taka para też zdecydowała.
                                                    I nie rozumiem dlaczego majątek tej pary miałby iść na cele charytatywne wbrew jej woli.

                                                    Budzi Twój sprzeciw, bo wciąż traktujesz to jako majątek pary a to jest od dawna majątek drugiego żyjącego małżonka, skoro pierwszy tak chciał - ne chciał by szło do jego rodziny tylko na żonę/męża.
                                                  • panna.nasturcja Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 21:28
                                                    Poza tym, gdyby wprowadzić takie prawo to zawsze można majątek przepisać za życia, choćby w dożywocie i wtedy też rodzina małżonka, który umarł pierwszy nic nie dostanie.
                                                    Po prostu należy pozwolić ludziom dysponować ich majątkiem.
                                                  • panna.nasturcja Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 21:40
                                                    Tak, już wyżej gdzieś napisałam, że to jest jeden z dwóch punktów, w których rozumiemy rzeczywistość inaczej. Ja zakładam, że skoro mógł napisać testament, a nie napisał to chciał dziedziczenia ustawowego. Ty, że nie napisał, bo tak wyszło więc nie wiadomo czego chciał. Dlatego konsekwencje widzimy inaczej.
                                                  • amast Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 21:16
                                                    Tu masz rację, nie chcesz ominąć systemu, tylko zastopować jego działanie wbrew swojej woli. Bardzo słusznie i ja nie mam nic do takiego podejścia. Ale dziedziczenie testamentowe chyba powstało po to, żeby rozwiązać problemy, kiedy zmarły tej woli nie wyraził. Że ingeruje czasem też w wyrażoną wolę zmarłego i dlaczego to jest czasami konieczne - to też temat na osobny wątek...
    • maly_fiolek Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 11:34
      Mąż zrobił rozsądnie, w razie jego śmierci majątek zostanie w całości w jego rodzinie. Żonę też rozumiem, chciałaby po sojej śmierci aby majątek został przetransferowany z rodziny męża do jej rodziny.
    • mgla_jedwabna Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 11:45
      Szlag by mnie trafił, gdyby mąż miał możliwość zabezpieczyć byt rodzinie i tego nie zrobił. Argument o dorabianiu się jest debilny, bo szanowny tatuś dorabiał się zapewne również z myślą o dzieciach. Poza tym skoro mama z tatą dorabiali się wspólnie, to połowa majątku i tak należy do matki. Do tego dochodzi fakt, że wdowa dziedziczy część spuścizny po mężu. Naprawdę, nikt by słusznej części mamusi nie pozbawił, gdyby dziedziczyła ustawowo.

      W dodatku państwo wściekła żona i maminsynek są w takim wieku, że mogą mieć jeszcze dzieci. I tym dzieciom mogłaby się w przyszłości przydać spuścizna po dziadku.
      • 18lipcowa3 Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 11:47
        Szlag by mnie trafił, gdyby mąż miał możliwość zabezpieczyć byt rodzinie i tego nie zrobił


        Jakiej rodzinie? Panstwo nie mają dzieci.

        --
        Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
            • amast Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:09
              W takim razie pani matka z postu startowego nie powinna dziedziczyć niczego. Dziedziczyć powinien pan mąż i jego siostra. I w ogóle całe prawo spadkowe w Polsce do zmiany. Kto to widział, żeby jakaś obca baba dziedziczyła połowę majątku wink
              • 18lipcowa3 Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:13
                Dziedziczyć powinien pan mąż i jego siostra

                no i tak jest, tylko siostra przyjela ,a facet odrzucil

                --
                Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
                  • amast Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:22
                    A tak przy okazji tego, kto jest rodziną a kto nie. Znam pana, który zrzekł się spadku po rodzicach na rzecz siostry MIMO tego, że ma dzieci (a siostra dla odmiany nie ma). Tak po prostu. Stwierdził, że jemu wystarcza to, co ma. O zabezpieczeniu dzieci nie pomyślał, bo przecież same się kiedyś dorobią.
                    • 18lipcowa3 Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:34
                      Idiota i sad sie na to zgodzil?
                      z tego co wiem jak zrzeka sie dziecko po ojcu a ma swoje własne dzieci to wnuki wchodza w jego miejsce , jest traktowany jakby nie dożył otwarcia spadku
                      i

                      --
                      Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
                      • amast Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:39
                        Nie wiem dokładnie, wydaje mi się, że to nie przeszło przez sąd, tylko przez notariusza. Ale szczegółów nie znam. Wiem tylko, że pan się zrzekł (w jakiś sposób formalnie), a na pytanie "z boku", dlaczego tak i co z dziećmi, stwierdził, że dzieci się same kiedyś dorobią.
                        • solejrolia Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:46
                          Ale jak pan zrzeka sie spadku, a ma dzieci, to te dzieci również muszą się zrzec.

                          Akurat niedawno odrzucaliśmy spadek, i teraz czekamy aż córka dostanie dowód i też będzie mogła notarialnie odrzucić spadek. Mogliśmy my w jej imieniu odrzucić, ale wtedy przez sąd rodzinny, czas, koszty. prościej poczekać te kilka tyg.

                          --
                          Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
                        • koronka2012 Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 23:34
                          amast napisała:

                          > Nie wiem dokładnie, wydaje mi się, że to nie przeszło przez sąd, tylko przez no
                          > tariusza. Ale szczegółów nie znam.

                          Notariusz nie może przyjąć takiego odrzucenia spadku jeśli są dzieci. Chyba, że zrzekł się przed śmiercią rodziców, to jest inna sytuacja prawna.

                          Wiem tylko, że pan się zrzekł (w jakiś sposó
                          > b formalnie), a na pytanie "z boku", dlaczego tak i co z dziećmi, stwierdził, ż
                          > e dzieci się same kiedyś dorobią.

                          Debilizm w czystej postaci. Skoro ciotka dzieci nie ma - to ten spadek kiedyś może wróci do jego dzieci, z tym, że niepotrzebnie opodatkowany (między ciotką a bratankami ulgi w podatku nie ma)
                          • amast Re: a taka sytuacja? (spadek) 20.02.20, 10:20
                            > Debilizm w czystej postaci. Skoro ciotka dzieci nie ma - to ten spadek kiedyś może wróci do jego dzieci, z tym, że niepotrzebnie opodatkowany (między ciotką a bratankami ulgi w podatku nie ma)

                            Może jestem wredna, ale wydaje mi się, że facetowi, który zamiast wesprzeć własne dzieci, oddaje wszystko siostrze, wisi i powiewa to, że dzieci kiedyś będą musiały zapłacić za coś, co mogłyby mieć za darmo. Albo może i będzie miał z tego satysfakcję. Mnie się w głowie nie mieści sytuacja, że oddaję komuś majątek, który mogłabym przekazać własnym dzieciom. Ale ja się nie znam, nie mam rodzeństwa, może to faktycznie taka silna więź jest...
                      • martishia7 Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:52
                        W przypadku odrzucenia spadku - tak, dzieci dochodzą do dziedziczenia w miejsce odrzucającego rodzica. Ale można jeszcze zawrzeć umowę o zrzeczenie się dziedziczenia - umowa notarialna między spadkodawcą, a przyszłym spadkobiercą , w formie aktu notarialnego, zawierana (oczywiście) jeszcze za życia. Jeżeli w umowie nie zastrzeżono inaczej, to skutkuje odcięciem także dalszych zstępnych.
                        • amast Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 13:31
                          Umowy za życia na pewno nie było. Na pewno też dzieci zostały postawione przed faktem dokonanym (dowiedziały się, że ojciec odrzucił spadek). Natomiast jak to formalnie zostało zrobione - tego nie wiem ani ja ani (chyba) dzieci. Czy pan odrzucił spadek (tu pojawiają się głosy, że się nie da bez angażowania dzieci), czy przyjął i podarował siostrze swoją część notarialnie - naprawdę nie wiem, jakie są możliwości i jak to zostało zrobione w tej konkretnej sytuacji. Tyle ile wiem to to, że pana część spadku przypadła siostrze (znaczy siostra dostała wszystko po rodzicach), a dzieci zostały postawione przed faktem, że mają się same dorobić. I nie ma co ukrywać, mają do ojca z tego powodu żal. Nie z powodu, że mają się dorobić (chyba to akurat nie jest problemem), tylko, że wolał dać wszystko siostrze, w żaden sposób nie dbając o nie. Siostra zdaje się i bez tego spadku całkiem nieźle jest sytuowana.
                          • iwoniaw Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 13:34
                            amast napisała:

                            > Umowy za życia na pewno nie było. Na pewno też dzieci zostały postawione przed
                            > faktem dokonanym (dowiedziały się, że ojciec odrzucił spadek). Natomiast jak to
                            > formalnie zostało zrobione - tego nie wiem ani ja ani (chyba) dzieci. Czy pan
                            > odrzucił spadek (tu pojawiają się głosy, że się nie da bez angażowania dzieci)
                            > , czy przyjął i podarował siostrze swoją część notarialnie - naprawdę nie wiem,
                            > jakie są możliwości i jak to zostało zrobione w tej konkretnej sytuacji.

                            Tylko druga opcja jest możliwa, tzn. przyjęcie spadku i podarowanie go siostrze.



                            --
                            "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
        • 18lipcowa3 Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 11:52
          Dzieciom się jak najbardziej należy po dziadku i tego bym nie popuściła.
          Ale tutaj dzieci nie ma.

          --
          Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
    • leni6 Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 11:57
      Prawo oczywiście miał, ale moim zdaniem niezbyt rozsądna jest taka decyzja, łatwiej teraz póki matka jest sprawna trochę ten majątek podzielić (mieszkanie w którym syn mieszka dla syna, coś o porównywalnej wartości dla siostry, ustalić czy matka jest w stanie sama zarządzać majątkiem itd. ), brakuje mi też wspólnego frontu pomiędzy bratem a siostra.
    • pani-nick Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:03
      Tez się zrzekłam spadku po ojcu na rzecz mamy. Podobnie jak moje rodzeństwo. Oszczędności na lokatach, mieszkanie, samochód. Autem pojezdzilam di czasu sprzedaży. Jakoś bym nie umiała domagać się swojej części.
      Żeby było śmieszniej, przez błąd notariusza mama dostała na swoje konto cześć mojego spadku po dziadku. Tez tak zostało. Mama nie rozumiała o co chodzi, a ja nie chciałam się z mama kłócić o pieniądze.
      • solejrolia Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:11
        Co innego domagać się, a co innego dobrowolnie rezygnować z czegoś takiego, jak np mieszkanie w którym się mieszka od X lat .
        Co innego kłócić się o pieniądze, a co innego samemu dobrowolnie rezygnować z ojcowizny.



        --
        Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
      • solejrolia Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:14
        martishia7 napisała:

        > Unoszący się honorem idiota - fatalny gatunek.

        Dokładnie tak.

        I nie chodzi o żonę, chodzi o tego gościa. I jego brak wspólnego frontu z siostrą.
        I wdowę też poniekąd, bo przyjęła cześć, która jej się nie należała (i teraz jedno z dzieci jest poszkodowane) .


        --
        Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
        • iwoniaw Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:25
          solejrolia napisała:

          > martishia7 napisała:
          >
          > > Unoszący się honorem idiota - fatalny gatunek.
          >
          > Dokładnie tak.
          >
          > I nie chodzi o żonę, chodzi o tego gościa. I jego brak wspólnego frontu z sios
          > trą.
          > I wdowę też poniekąd, bo przyjęła cześć, która jej się nie należała (i teraz je
          > dno z dzieci jest poszkodowane) .
          >
          >

          Ale o jakim "wspólnym froncie z siostrą" mowa w ogóle? IMO siostra zachowała się bardzo ok - formalnie przyjęła to, co się jej wg prawa należy, fizycznie matce niczego z tego nie odbiera, tylko pozwala na dalsze korzystanie, po śmierci matki weźmie to sobie razem z częścią, którą po tejże matce jeszcze odziedziczy. Cóż kobieta może poradzić na to, co brat robi ze swoją częścią? Tak samo nic by nie poradziła, gdyby swą część wziął, od razu wydzielił notarialnie i podarował żonie/schronisku dla psów/organizacji religijnej.


          --
          "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
          • solejrolia Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:38
            Tak. prawnie oczywiście.
            No a gdyby oboje, i siostra i brat, zrezygnowali ze spadku na rzecz wdowy, to jednak inaczej to wygląda, niż jak rezygnuje jedno z rodzeństwa.
            Jest zupełnie inny odbiór sytuacji.
            Przy okazji, żona również nie miałaby argumentu, że mąż zachował się w stosunku do niej nielojalnie.
            Jak to napisała martishia- honorowy dupek.



            --
            Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
            • iwoniaw Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:50
              solejrolia napisała:

              > Tak. prawnie oczywiście.
              > No a gdyby oboje, i siostra i brat, zrezygnowali ze spadku na rzecz wdowy, to j
              > ednak inaczej to wygląda, niż jak rezygnuje jedno z rodzeństwa.
              > Jest zupełnie inny odbiór sytuacji.
              > Przy okazji, żona również nie miałaby argumentu, że mąż zachował się w stosunku
              > do niej nielojalnie.
              > Jak to napisała martishia- honorowy dupek.
              >
              >
              >

              Niby tak, ale może siostra właśnie nie chciała się zrzekać swojej części "na zawsze" i ryzykować, że mama np. przepisze to na schronisko. Na razie fizycznie niczego matce nie chce zabierać, moim zdaniem jest to ok, wyobrażam sobie, że mogłabym postąpić tak samo. Może siostra ma dzieci, które chce zabezpieczyć i uważa, że zrzekanie się spadku byłoby działaniem na jej niekorzyść (no prawda jest taka, że gdyby się dosłownie zrzekła spadku - a nie przyjęła go i darowała matce - to żaden sąd by jej nie pozwolił w takiej sytuacji zrzec się go w imieniu małoletnich dzieci), może ekstrawagancko big_grin uważa swojego męża za swą rodzinę i woli robić prezenty jemu niż mamie - któż to wie?



              --
              "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
              • martishia7 Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:55
                > Niby tak, ale może siostra właśnie nie chciała się zrzekać swojej części "na zawsze" i ryzykować, że mama np. przepisze to na schronisko.

                Dlatego właśnie uważam pana za idiotę. Należało swoją część mieć dla samego jej "mania". Posiadanie prawa nie oznacza od razu konieczności czynienia z niego użytku.
    • krypteia Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:06
      sorry gregory, ale pani powinna miec przez cały okres małżeństwa na uwadze że zamieszkuje w mieszkaniu teściów a nie swoim i pamiętać jakie mogą być tego konsekwencje, łącznie z tym że teściowi się zemrze a wesoła wdówka przepisze mieszkanko w którym są na nowego męża. W związku z tym ja na jej/ich miejscu od dawna odkładałabym oszczędności na swoje mieszkanie, kupiłabym i wynajmowała. W razie gdyby teściom coś odbiło byłoby gdzie mieszkać
      • annamaria210 Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:16
        wiesz co, a ja bym chyba w takiej sytuacji się rozwiodła i wtedy odkładała na to swoje mieszkanie skoro mówimy o zabezpieczeniu. Nie ma sensu taki związek gdzie mąż mógł żonie zabezpieczyć dach nad głową, ale tego nie zrobił, bo nie. I ona w związku z tym musi na to mieszkanie zbierać, bo na niego nie może liczyć. W końcu mąż to bliska, a nawet najbliższa osoba, powinno się móc na niego liczyć. Chyba nie umiałabym mu już zaufać i uwierzyć, że mu naprawdę zależy. Byłby to sygnał, że ma gdzieś co się ze mną stanie. Po co komu takie małżeństwo. Zwłaszcza, że matka nie byłaby poszkodowana, bo i tak majątek ma duży.
        • solejrolia Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:26
          A może po prostu podpisać rozdzielność majątkową, to bardzo ułatwia życie. Wtedy każde z nich gra do własnej bramki, jeśli chodzi o finanse.
          Młodzi są, nie mają nawet 40-tki, to by na pewno panią zmobilizowało, żeby bardziej zadbała, o swoją sytuację finansową i zaczęła się zabezpieczać na przyszłość, na ewentualną starość.
          No chyba, ze faktycznie tak jest rozżalona, i tak bardzo straciła zaufanie, że tylko rozwód.
          Ale jeśli dotąd byli zgodnym małżeństwem, to od razu rozwód? szkoda by było.

          --
          Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
          • netlii Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:45
            solejrolia napisała:

            > A może po prostu podpisać rozdzielność majątkową, to bardzo ułatwia życie. Wted
            > y każde z nich gra do własnej bramki, jeśli chodzi o finanse.
            > Młodzi są, nie mają nawet 40-tki, to by na pewno panią zmobilizowało, żeby bard
            > ziej zadbała, o swoją sytuację finansową i zaczęła się zabezpieczać na przyszło
            > ść, na ewentualną starość.
            > No chyba, ze faktycznie tak jest rozżalona, i tak bardzo straciła zaufanie, że
            > tylko rozwód.

            Opis tej pani pasuje trochę do ludzi, dla których szklanka jest zawsze do połowy pusta.
            Mając 30+ lat, nie będąc obciążona kredytem, dziećmi mają całe życie zawodowe przed sobą w tym i najpewniej progres na tym polu powinna uważać, że zdecydowanie to idealny start aby się dorobić czegoś na własny rachunek. A ona chyba za bardzo się przyzwyczaiła do wizji wygodnego życia w tym gwarancji bezpieczeństwa ze strony majętnego teścia. Nie wiem czy tkwiła do tej pory w stanie permanentnego napięcia, żeby uważać brak dodatkowego zastrzyku gotówki za opcję bliską bankructwa albo co gorsza oszustwa? Czy pani z kategorii tych jesteś ze mną - ale przeciwko mnie?
            Bo jak dla mnie materialnie wiedli spokojnie stabilne życie. Może bez frykasów, ale chyba do tej pory im nie zależało?
            Znów za dużo spekulacji, można gdybać.


        • ritual2019 Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:52
          annamaria210 napisała:

          > wiesz co, a ja bym chyba w takiej sytuacji się rozwiodła i wtedy odkładała na t
          > o swoje mieszkanie skoro mówimy o zabezpieczeniu. Nie ma sensu taki związek gdz
          > ie mąż mógł żonie zabezpieczyć dach nad głową, ale tego nie zrobił, bo nie. I o
          > na w związku z tym musi na to mieszkanie zbierać, bo na niego nie może liczyć.


          A dlaczego przez iles tam lat malzenstwa nie kupili wlasnego mieszkania? Co to znaczy ze maz mogl zonie zabezpieczyc dach nad glowa? Przeciez to mieszkanie nigdy nie nalezalo do niego, jak stwierdzil on na nie nie zarobil.
          • solejrolia Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 13:12
            A po co mieli kupować, skoro mieli gdzie mieszkać, i w tym czasie mogli, nie wiem, strzelam, inwestować w siebie, albo podróżować, itp - oni są młodzi, nie mają nawet 40.

            --
            Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
              • solejrolia Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 13:43
                Jak się ma gdzie mieszkać, to nie ma tej mobilizacji, oraz, jeszcze raz ,tak jak napisałam wyżej, to nie są starzy ludzie, dotąd mogli mieć inne priorytety i inwestować np w siebie, w swoje wykształcenie.

                --
                Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
                • netlii Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 13:48
                  solejrolia napisała:

                  > Jak się ma gdzie mieszkać, to nie ma tej mobilizacji, oraz, jeszcze raz ,tak ja
                  > k napisałam wyżej, to nie są starzy ludzie, dotąd mogli mieć inne priorytety i
                  > inwestować np w siebie, w swoje wykształcenie.
                  >

                  Niekoniecznie.
                  Z mężem mieliśmy gdzie mieszkać, ba nawet nasz syn miałby gdzie mieszkać i traktowaliśmy to jako idealną sytuacje mając zabezpieczone tyły aby ryzykowniej inwestować. Był bowiem czas, że ewentualna strata kilkudziesięciu tysięcy chociaż bolesna nie oznaczała dla nas chociażby bezdomności.
                  To raczej pewna gwarancje bezpieczeństwa mobilizuje do podjęcia kolejnych kroków w zależności od ambicji oczywiście. Im tak jakby zabrakło.
                • ritual2019 Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 13:57
                  solejrolia napisała:

                  > Jak się ma gdzie mieszkać, to nie ma tej mobilizacji, oraz, jeszcze raz ,tak ja
                  > k napisałam wyżej, to nie są starzy ludzie, dotąd mogli mieć inne priorytety i
                  > inwestować np w siebie, w swoje wykształcenie.
                  >
                  No teraz juz wiedza ze powinni zmienic priorytety, wlaszcza pani wie. Zamiast wiec sie wsciekac na meza powinna z nim porozmawiac o przyszlosci.
    • blokersowa Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:16
      Bylo nie fair. Podejrzewam ze małzenstwo trwa juz jakis czas i raczej maja zamiar w nim pozostac. Mieszkaja w mieszkaniu formalnie nie nalezacym do nich, zona nie ma zadnego prawa do mieszkania w razie smierci meza. A juz nie sa mlodziakami i warto o takich sytuacjach myslec. Wiec w razie gdyby mu sie cos stalo to zona wdowa laduje pod mostem bo mieszkanie wraca do matki? Matka zabezpieczona ponad stan a zona goła i wesola? Ze wzgledu na staz i w trosce o przyszlosc najwazniejszej obecnie osoby w zyciu meza (wiadomo ze sa rozwody itp, ale zona powinna byc na 1. miejscu, nie mamusia) maz po pierwsze powinien wpierw sprawe przedyskutowac z zona, a nie stawiac ja przed faktem dokonanym. Po 2. zabezpieczyc oboje - wlasnosc mieszkania na nich razem. Matka ma sie naprawde dobrze, nic jej nie ubedzie, dwóch obiadów nie da sie zjesc i na dwóch kanapach jednoczesnie siedziec.
    • netlii Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:26
      Chłop się zrzekł spadku na rzecz matki a rodzicielka niewykluczone, że przepisze na syna coś w formie darowizny np. za rok?
      Trochę irracjonalne są roszczenia synowej "bo ma to powinna dać" aż się prosi o pytanie co mogą dać jej rodzice skoro już się na majątek rodziców oglądamy a nie wypracowany? Jak ojciec był motorem napędowym to jeśli państwo mieli konserwatywny model małżeństwa to mimo pracy zarobkowej (w której zarabiała na własne potrzeby?) matka chłopa najpewniej organizowała życie im wspólnie a nie latała na bilard i ruletkę w czasie wolnym od pracy - słowem w jakiś sposób przyczyniła się do wypracowanego majątku.
      Od omawiania kobieta miała i ma dalej szansę na mieszkanie nieobciążone kredytem, bez większych zmartwień w postaci dzieci, całkiem solidnych zarobkach i rozsądnym budżetowaniu mieli szansę na szeroko rozumiane "dorobienie się" we własnym zakresie.
      • sylwik7 Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:59
        Dziwna sytuacja. Nie pojmuję dlaczego to mieszkanie cały czas było na teściów. Ponoć dobre stosunki syna z rodzicami, bardzo zamożni rodzice i nie przepisali na niego mieszkania? A już skoro tak i nie chcieli to syn z żoną powinien być może myśleć o czymś swoim. Tak by również żona była zabezpieczona. Dla kochającegi męża żona powinna być na pierwszym miejscu. Ten jakiś z nieodciętą pępowiną chyba. Co innego gdyby był w konflikcie z rodzicami i uniosł się honorem i odrzucił spadek. Ale tak? Po co to.zrobił bo mamusia chciała?
        Nie wyobrażam sobie mieć dom i kilka mieszkań i choć jednego nie podarować dziecku. Sama dostałam mieszkanie od rodziców i w spadku po babci drugie. Oba na mnie zapisane. I jedno z nich dam w swoim czasie córce. No chyba, że pójdzie jakąś szaloną drogą😬.
        Czy ten syn konsultował tę decyzję z żoną czy tylko ją poinformował?
        Nie zastanawia się co będzie gdyby coś mu się stało. A jak matka już i tak dziwna wywali synową z mieszkania? Związek bardzo nie halo.
        Nie uzgadnianie tak ważnych spraw ws]ólnie. Nie dbanie o interes żony. Pani musi się poważnie zastanowić ile znaczy dla męża.
      • iwoniaw Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 12:52
        ritual2019 napisał(a):

        > Tak, bardzo logicznie postapil bo wszystko nalezy sie matce wbrew glupiemu pra
        > wu spadkowemu w pl.

        To, że dzieci dziedziczą po rodzicach to "głupie prawo w pl"? big_grin A w jakimż to kraju nie dziedziczą dzieci?


        --
        "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
        • ritual2019 Re: a taka sytuacja? (spadek) 19.02.20, 13:21
          U mnie moga nie dziedziczyc automatycznie. Jesli jest testament to rodzic/e moga dzieciom nie zapisac nic i tyle bedzie im sie nalezalo. Np moja sasiadka miala 2 Sony plus polowe trzeciego. Miala dwoch synow. Zmarla zostawiajac testament, w ktorym niczego nie zostawila synom.
          Jesli nie ma testamentu to dzieci automatycznie dziedzicza od wartosci majatku ale jesli wartosc nie przekracza okreslonej sumy to wszystko przypada zyjacemu mezowi/zonie.