ryzyko czy adopcja?

20.02.20, 12:51
Piszę tutaj po raz pierwszy, czytam Was od dawna. Potrzebuję anonimowego spojrzenia z boku na swoją sytuację. Bardzo pragnę mieć dziecko z moim mężem, ale obawiam się podjąć decyzję ze względu na różne okoliczności zdrowotne. Od jakiegoś czasu rozważam opcję adopcji, ale boję się zarówno urodzić i adoptować. Nie wiem, co myśleć i zrobić.

Jestem mężatką od prawie 3 lat. Mam córkę nastoletnią, którą urodziłam w wieku 19 lat. Jesteśmy z mężem w takim punkcie życia, że oboje jesteśmy gotowi na dziecko. Tylko strasznie się boję podjąć tą decyzję, gdyż męża matka choruje na schizofrenię w ciężkiej postaci i praktycznie całe dorosłe życie spędza w szpitalach. Nie jest w stanie funkcjonować samodzielnie. Bardzo boję się, że dziecko odziedziczy tą chorobę. Mąż długo nie chciał mieć dzieci ze względu na doświadczenia z trudnego dzieciństwa, nie myślał o swoim dziecku ze względu na ryzyko choroby. Jednak z wiekiem odmieniło mu się. On skłania się ku adopcji. Ja boję się obciążeń u adoptowanego dziecka, bo nie wiemy czy również nie pochodzi z rodziny, w której są choroby. Mąż nie ma takich obaw. Obawiam się również procedury adopcyjnej, szczególnie ze względu na sytuację rodzinną. Boję się, że dla ośrodka będzie problemem fakt, że nie mamy żadnej normalnej rodziny. Mnie wychowali dziadkowie, dziadek od dawna nie żyje a babcia jest od wielu lat w dps po udarze w stanie bezkontaktowym. Z matką nie mam żadnego kontaktu odkąd wyprowadziła się po ślubie do innego województwa, gdy miałam 15 lat. Z ojcem nigdy nie miałam żadnego kontaktu, nie mam go w akcie urodzenia. Mąż nie ma kontaktu z matką, okazjonalny telefoniczny z jedną ciotką, a ojciec jest alkoholikiem, byłym narkomanem po wyrokach sądowych. Dodatkowo, nie byłam w związku z ojcem mojej córki, ona nie miała z nim żadnego kontaktu, od dobrych kilku lat nie ma praw rodzicielskich. Czy takie okoliczności życiowe mogą nas wykluczyć z procedur? Dodatkowo, mąż wiele lat temu leczył się na depresję, brał leki przez kilka lat. Naprawdę nie wiem, co myśleć o tym wszystkim. Mam prawie 38 lat i boję się podjąć jakąś decyzję i nie wiem, czy nie zapomnieć o dziecku w tej sytuacji.

Dziękuję za doczytanie do końca i nieśmiało proszę o parę słów komentarza i może jakąś radę dla nas.
    • piekna_remedios4 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 12:54
      "Mąż nie ma takich obaw"

      to ciekawe. A dlaczego nie? Nikt wam nie udostępni żadnych informacji nt historii chorób rodziców dziecka nie wspominając o dalszej rodzinie. Przecież identycznie możecie trafić na dziecko obciążone schizofrenią
      • jasama82 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 13:17
        Nie potrafi tego wytłumaczyć. Ma silny lęk przed chorobą matki, której doświadczył na własnej skórze.
    • malgosiagosia Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 12:59
      "nie wiem, czy nie zapomnieć o dziecku w tej sytuacji."

      Zapomnij, nie kus losu.
      • malgosiagosia Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 13:00
        Dodam jeszcze, ze moze za pare lat bedzisz miala wnuki. Moze to wystarczy Tobie i Twojemu mezowi.
        • jasama82 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 13:15
          malgosiagosia napisała:

          > Dodam jeszcze, ze moze za pare lat bedzisz miala wnuki. Moze to wystarczy Tobie
          > i Twojemu mezowi.

          Oj, jeszcze trochę do tego czasuwink Daj mi jeszcze trochę poczuć się młodosmile
          • malgosiagosia Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 13:20
            Czucie sie mlodym nie ma nic wspolnego z posiadaniem wnukow.smile A Twoja corka ma w koncu 19 lat. Nigdy nic nie wiadomo. smile
            • jasama82 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 13:30
              malgosiagosia napisała:

              > Czucie sie mlodym nie ma nic wspolnego z posiadaniem wnukow.smile A Twoja corka ma
              > w koncu 19 lat. Nigdy nic nie wiadomo. smile

              Wiem po sobie, że nigdy nic nie wiadomosmile Jednak nie życzę córce doświadczenia życiowego w postaci wczesnego macierzyństwa.
              • malgosiagosia Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 14:49
                Gdybym byla na Twoim miejscu i w Twoim wieku, to zapewne ryzykowalbym, ale doswiadczenia zyciowe spowodowaly, ze teraz, nigdy w zyciu nie podjelabym takiej decyzji tzn urodzenia dziecka zagrozonego genetycznie. Napatrzylam sie na ludzkie nieszczescia wystarczajaco. W dodadku tu nie tylko chodzi o Ciebie i meza, ale tez o dziecko. To ono przede wszystkim poniesie konsekwencje Waszej decyzji, jesli cos pojdzie nie tak. Egoistyczne to jest, tak mysle.
            • prezent_urodzinowy Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 15:57
              malgosiagosia napisała:

              A Twoja corka ma
              > w koncu 19 lat.

              Tego akurat w poście startowym nie ma...
              • malgosiagosia Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 16:02
                Jesli Autorka ma prawie 38, a urodzila w wieku 19 lat, to ile lat ma corka? smile
                • prezent_urodzinowy Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 17:36
                  A tak, nie doczytałam wieku autorki, sorry.
      • joszka30 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 13:44
        Kuszenie losu to wg mnie nieświadome powtarzanie przez pokolenia historii opuszczen dzieci. To jest do przepracowania i to bardziej się dziedziczy le Waszych rodzinach z obu stron. Łącznie Twoją córka, którą opuścił ojciec. Ten skryp warto rozbić
        • jasama82 Re: ryzyko czy adopcja? 21.02.20, 18:42
          Uświadom mi, jak można dziedziczyć takie zachowanie? To zawsze są wybory konkretnych ludzi w konkretnych okolicznościach. Każdy odpowiada za swoje zachowanie i zachowania poprzednich pokoleń nie mają tu nic do rzeczy.
          • joszka30 Re: ryzyko czy adopcja? 23.02.20, 11:51
            Jak widać wybory, choć wydają się być świadome, często takie nie są. Z jakiegoś powodu Ty też powielilas schemat opuszczonych dzieci, tworząc relacje z ojcem swej córki, czyli wyobrażam sobie, że na pewno nie chciałaś, by Twoje dziecko miało takie doświadczenia,, a jednak ona przeżyła emocjonalnie coś podobnego co Ty. Żeby sobie uświadomić wpływ tych przekazów polecam terapię systemową, analizę genogramu. Poczytaj o genogramach.
    • lumeria Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 13:02
      Czy wzięliście pod uwagę opcje z bankiem spermy? To może być pośrednie rozwiązanie.

      Zwykle dawcy sa sprawdzani, podają historie zdrowotna. Ryzyko zawsze jest, ale nie takie jak - z tego co piszesz
      - z mężem jako biologicznym ojcem, lub z adopcja, gdzie historia medyczna dziecka jest zupełnie nieznana.
      • jasama82 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 13:14
        lumeria napisała:

        > Czy wzięliście pod uwagę opcje z bankiem spermy? To może być pośrednie rozwiąz
        > anie.
        >
        > Zwykle dawcy sa sprawdzani, podają historie zdrowotna.

        Naprawdę? Nie miałam pojęcia, że tak jest. To byłaby dobra opcja.
        • kaka-llina Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 14:14
          Też uważam, że bank spermy to dobra opcja, jeśli ty nie masz problemów zdrowotnych. Ostatnio tłumaczyłam dla dziewczyny, która była po inseminacji w Polsce i nawet wybrała dawcę z taką sama grupa krwi jak jej maż (mąż bezpłodny).
          • jasama82 Re: ryzyko czy adopcja? 21.02.20, 18:43
            Dziękuję za podpowiedź, biorę tą opcję poważnie pod uwagęsmile
    • ritual2019 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 13:11
      Dalabym sobie spokoj z rodzeniem jak i z adopcja. Zycie to nie tylko dzieci. Twoje dziecko juz dorosle, skoncentrujcie sie na sobie, cieszcie sie soba a nie komplikujcie zycia.
      • jasama82 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 13:12
        W tej chwili on bardziej chce dziecka niż ja. Mam dużo obaw.
      • 3-mamuska Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 18:05
        ritual2019 napisał(a):

        > Dalabym sobie spokoj z rodzeniem jak i z adopcja. Zycie to nie tylko dzieci. T
        > woje dziecko juz dorosle, skoncentrujcie sie na sobie, cieszcie sie soba a nie
        > komplikujcie zycia.


        Oni się nacieszyli sobą x lat teraz chcą być rodzicami.
    • joszka30 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 13:21
      Ryzyko dziedziczenia schizofrenii wcale nie jest takie duże. Już bardziej przygladslabym się ezorcom rodzinnym pt dzieci z zerwanymi kontaktami z rodzicrm/rodzicami
      • jasama82 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 13:28
        Niestety ryzyko jest spore. Dodatkowo podobno babcia mojej chorej teściowej również chorowała psychicznie. Działo się to na wsi, więc żadnej diagnozy pewnie nie było, lecz ciotka męża twierdzi, że pamięta jej zachowania z gatunku tych, które posiada moja teściowa.
        • joszka30 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 13:37
          Mogła mieć cosz gatunku, mogła być osobą bardzo zaburzoną osobowościowo, np borderline, lub mieć PTSD po wojnie.. Ja bym sugerował rozmowę z sensownym psychiatrą, potem terapeuta systemowym żeby przepracowac przenoszenie wzorców zachowań. I po tym podejmować decyzję
        • memphis90 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 13:53
          Zależy jak zdefiniujesz "spore". Dla populacji to 1%, dla dziecka osoby chorej ok 13%, dla dziecka dwóch osób chorych do 48%, ale dla wnuka chorej osoby już tylko 5%,a trzeba jeszcze uwzględnić kwestie środowiskowe, bo one mają większe znaczenie.
      • anku1982 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 23:49
        Moja mama jest chora na schizofrenię, całe życie bierze leki, w szpitalach bywała okazjonalnie, żadne z 3 ki jej dzieci nie zachorowało, wszyscy jesteśmy między 35-40, więc już raczej nie zachorujemy.
        • jasama82 Re: ryzyko czy adopcja? 21.02.20, 18:38
          Cieszę się, że twoja mama ma się tak dobrze. Niestety nie każdy ma tyle szczęścia. Matka męża od lat przebywa w szpitalach na oddziałach zamkniętych, co oczywiste ma podawane leki. Ma za sobą próby samobójcze i stanowi zagrożenie dla innych, 30 lat temu pozbawiono ją władzy rodzicielskiej ze względu na zagrożenie dla dziecka. Tak też bywa w tej chorobie i to jest straszna perspektywa.
          • karen_ann Re: ryzyko czy adopcja? 23.02.20, 09:29
            Dla zdrowia dziecka ważna jest zdrowa matka i otoczenie pełne miłości. Na rozwój schizofrenii bardzo wpływa stres. Nie przejmuj się tak bardzo historią rodziny. Jeśli macie stabilną sytuację nie bój się. Styl komunikacji też wpłyea na zaburzenia psychiczne obwinianie i tzw podwójne wiązanie.
    • purchawka2017 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 13:29
      Żadne z rozwiazań nie uchroni cię przed ryzykiem chorób i nieszczęść.
      Nie masz gwarancji. Nigdy.
      Jeżlei masz sie przez resztę zycia zamartwiać na zapas - daj sobie spokój.
      • jasama82 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 13:34
        To jest bardzo trudna decyzja. Wolałabym urodzić swoje dziecko, ale wiem, że u teściowej choroba ujawniła się dopiero w wieku dorosłym. Z drugiej strony adoptowane dziecko jest taką samą wielką niewiadomą jak swoje.
        • coronawirus Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 15:45
          Adopcja jest większą niewiadomą, bo poza obciążeniem genetycznym masz jeszcze środowiskowe.
          • jasama82 Re: ryzyko czy adopcja? 21.02.20, 18:44
            Masz rację.
    • gaskama Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 13:29
      Ale życie samo w sobie to śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową. Nie macie gwarancji, ani że wasze dziecko będzie zdrowe, ani że adoptowane będzie zdrowe. Na adopcji sie nie znam, ale wątpię by wasza sytuacja rodzinna (waszych rodziców) była jakimś problemem. Ale jak już jedna z dziewczyn napisała, może bank spermy byłby dla was opcją. A prawdopodobieństwo dziedziczenia schizofrenii jest bardzo duże?
    • kotejka Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 13:44
      rady nie mam, mam przemyslenia
      oczywiscie ze obciazenia genetyczne to temat powazny, ale zdarzaja sie w bardzo wielu rodzinach
      a mimo to ludzie rodza dzieci
      schizofrenia nie jest dziedziczna, jest to jakis czynnik, ale nie jedyny, a ryzyko w przypadku dziadkow to jakies kilka procent
      tu przynajmniej wiesz, czego sie spodziewac, na co uwazac
      dziecko adoptowane to cala masa potencjalnych ryzyk, o ktorych pojecia nie masz
      i prawdopodobnie jeszcze bardziej obciazone
      badzmy szczerzy - dzieci do adopcji trafiaja nie z normalnych domow, tylko z patologii niestety
      poza tym - wiesz juz, jak to jest wychowywac swoje wlasne dziecko, wiesz ze mozesz takie miec
      krew z krwi, nie wiem, czy takie adopcyjne macierzynstwo cie uszczesliwi w tej sytuacji
      w obliczu takich obaw wolalabym chyba zrezygnowac w ogole z tego pomyslu
    • emka_bovary Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 13:49
      Adoptując dziecko masz prawie pewność, że jego przodkowie nie byli aniołami, choroby czy zaburzenia psychiczne, uzależnienia - to wszystko jest bardzo prawdopodobne. Dodatkowo biologiczna matka mogła pić albo ćpać w ciąży itp. W Waszym przypadku ewentualnie pomyślałabym o zapłodnieniu nasieniem dawcy, tak jak ktoś zaproponował, albo zrezygnowałabym z rodzicielstwa.
      • bi_scotti Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 14:02
        Radzic sie nie da, sorry. Ja moge tylko powiedziec o sobie, ze bym rodzila. Chciane przez oboje rodzicow dziecko to skarb - wiem, wiem, brzmi cheesy, no ale tak jest. Od najzdrowszych rodzicow z najzdrowszymi historiami u przodkow things do happen, gwarancji nikt nikomu nie da ani na dobre, ani na zle. Ale jesli para chce byc rodzicami i ich wlasne zdrowie na to pozwala, to ja bym (jak wyzej) rodzila zawsze w zyciu wole zalowac, ze cos zrobilam niz, ze czegos nie zrobilam … jesli juz jakies regrets sie trafiaja smile Good luck w podejmowaniu decyzji … jakakolwiek by ona nie byla. All the best! Cheers.
    • lauren6 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 14:06
      Chyba bym wybrała urodzenie własnego dziecka, bo ryzyko odziedziczenia schizofrenii po babce nie jest duże.
      Dużo większe jest ryzyko, że OA wciśnie Wam dziecko schizofreników, z FAS, RAD lub inną ciężką chorobą lub obciążeniem genetycznym, o którym "zapomni" wspomnieć.
    • ninanos Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 14:40
      Jakie to ryzyko jest? kilkuprocentowe? zapewne dużo niższe niż w przypadku dziecka adoptowanego, które oprócz obciążenia schizofrenią może być narażone na szereg innych chorób, w tym fas jak matka piła wódę w ciąży.
      Oboje chcecie dziecka, jeśli macie stabilną rodzinę, to dla mnie wybór byłby tylko jeden, urodziłabym własne i to nie od dawcy, tylko męża, bo ryzyko biorąc pod uwagę powyższe nie jest duże, jest tylko kilkuprocentowe, w rodzinie bez chorób tez może urodzić się dziecko chore, a jednak zdecydowana większość z nas nie rezygnuje z rodzicielstwa.
    • asfiksja Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 14:58
      Nie podejmuję się radzić, ale życzę tobie, twojej córce i mężowi szczęścia!
      • jasama82 Re: ryzyko czy adopcja? 21.02.20, 18:45
        Dziękujęsmile
    • smillla Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 15:11
      Moja rada: Dania i skorzystanie z materiału genetycznego dawcy. Nie robią problemów, za to podobno solidnie weryfikują dawców pod względem obciążeń genetycznych.
      • jasama82 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 15:19
        Dziękuję. wlewacie w moje serce trochę spokoju i nadziei. Pogłębię teraz temat dawcy.
        • malgosiagosia Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 15:38
          Moja znajoma lesbijka, ma pieknego syna za sprawa banku spermy. To jest moim zdaniem najlepsza opcja.smile
        • joszka30 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 15:54
          Pogleb temat Waszych obaw. Obcy dawca też nie gwarantuje zdrowia.
          • elenelda Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 21:10
            Nikt i nic nie gwarantuje urodzenia zdrowego dziecka. Podobnie adopcja, w tym przypadku ryzyko jest chyba największe.
            • jasama82 Re: ryzyko czy adopcja? 21.02.20, 18:51
              Wiem o tym, jednak w niektórych wypadkach ryzyko jest większe.
              • joszka30 Re: ryzyko czy adopcja? 23.02.20, 11:55
                Wg mnie to poza kwestiami dziedziczenia, to wy mówicie o objawach i lękach. I temu warto się przyglądać, zrozumieć
                Jak będziecie mieli większą jasność, to wtedy podejmiecie najlepszą decyzję co dalej
    • coronawirus Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 15:48
      W tym wieku bardziej bym się obawiała mutacji genetycznych i problemów z zajściem w ciążę niż dziedziczenia po babce schizofrenii. To zresztą można wykluczyć dzięki inseminacji nasieniem dawcy, albo w ogóle adopcja zarodka (choć o to pewnie trudniej)
      • lumeria Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 18:17
        34-35 lat??? To super wiek.

        Ale można się przebadać genetycznie, dlaczego nie?
        • coronawirus Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 18:20
          Wiem, sama urodziłam w wieku 35,ale to dla mnie maksymalne dopuszczalne ryzyko. ZD to już 1:300, przy 40-tce (a przypomnę że autorka ma 38 a nie 34) dobija już do powyżej 1:100.
          Tak,można się przebadać, ale terminacja chcianej ciąży to średnia rozrywka IMO.

          Oczywiście to nie jest argument żeby nie zachodzić w ciążę, tylko żeby zdawać sobie sprawę z schizofrenia to nie jest jedyne co im grozi. No i żeby zbyt długo nie czekać z decyzją,bo lepiej nie będzie.
    • kamin Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 16:07
      Ryzyko schizofreni gdy choruje jeden z dziadków nie jest porażająco wysokie, ok. 5%. Dużo większe ryzyko zachorowania miał twój mąż, mający chorego rodzica, a jednak jest zdrowy.
      Dziecko z adopcji może mieć obu rodziców ze schizofrenią, upośledzeniem umysłowym czy innymi schorzeniami. Gwarancji zdrowia dla dziecka nikt wam nie da, ani dziecka biologicznego, ani adopcyjnego.
    • spirit_of_africa Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 16:15
      nie wierzę w tą historię. Ale jesli jest prawdziwa to po pierwsze konsultacja z genetykiem i psychiatrą. po drugie rozwazenie in vitro z adopcją zarodka lub dawcę nasienia.
      • maj18-98 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 16:30
        Osobiście skupiłabym się na relacjach z córką i czerpaniu z życia. Jeśli twój mąż jest tak bardzo nastawiony na dziecko to adopcja niesie za sobą większe ryzyko niż dziedziczenie choroby w waszej sytuacji. Prawdopodobieństwo dziecka z FAS, FAE, pFAS,ARND czy RAD jest bardzo wysokie. Ośrodki nie tylko ukrywają przed rodzicami adopcyjnymi prawdę ale też same jej nie znają. Jest niemal pewnosc że dziecko będzie obciażone traumą, Rodzicielstwo adopcyjne to wyzwanie. Jeśli chcecie się tego podjać to unikajcie ośrodka, który będzie opowiadał o cudach jakie potrafi zdziałać witamina M. A moze zastanówicie się z mężem czego naprawdę w życiu teraz potrzebujecie? Oboje jesteście po ciężkich przeżyciach. Jaką lukę ma zapełnić dziecko? I czy podoła ono temu zadaniu?
        • 3-mamuska Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 18:10
          maj18-98 napisała:

          > Osobiście skupiłabym się na relacjach z córką i czerpaniu z życia. Jeśli twój m
          > ąż jest tak bardzo nastawiony na dziecko to adopcja niesie za sobą większe ryzy
          > ko niż dziedziczenie choroby w waszej sytuacji. Prawdopodobieństwo dziecka z F
          > AS, FAE, pFAS,ARND czy RAD jest bardzo wysokie. Ośrodki nie tylko ukrywają prze
          > d rodzicami adopcyjnymi prawdę ale też same jej nie znają. Jest niemal pewnosc
          > że dziecko będzie obciażone traumą, Rodzicielstwo adopcyjne to wyzwanie. Jeśli
          > chcecie się tego podjać to unikajcie ośrodka, który będzie opowiadał o cudach j
          > akie potrafi zdziałać witamina M. A moze zastanówicie się z mężem czego naprawd
          > ę w życiu teraz potrzebujecie? Oboje jesteście po ciężkich przeżyciach. Jaką lu
          > kę ma zapełnić dziecko? I czy podoła ono temu zadaniu?


          Serio chęć posiadania dziecka go jest jakiś wybryk ? Czy chęć lepienia dziur?
          Pogięło was?
          Ona całe życie miała dla siebie x lat dla męża.
          Chcą mieć dziecko żadne dziwactwo.
          • jasama82 Re: ryzyko czy adopcja? 21.02.20, 19:02
            O właśnie, jakby było coś nienormalnego w chęci posiadania dziecka.
      • jasama82 Re: ryzyko czy adopcja? 21.02.20, 18:59
        Ciekawe w co takiego nie wierzysz? Rozmawiałam z psychiatrą na ten temat niedawno i on potwierdził, że istnieje skłonność genetyczna do tej choroby, a prawdopodobieństwo że wystąpi jakaś forma tej choroby jest tym większa im postać choroby jest cięższa. Nie potrafię ocenić na ile jest to wiarygodna opinia, ale powiększa moje obawy.
    • ichi51e Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 17:40
      nawet majac na uwadze ryzyko schizofrenii - lepiej urodzic niz adoptowac. niestety dziecko adopcyjne ma praktycznie gwarantowane zaburzenia - wlasne przynajmniej ma szanse.
      • jeste_m_sobie Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 17:58
        Dołączam się do głosów: urodzić. Nawet jeśli dziecko nie będzie w pełni zdrowe, wiedza o tym, jak przebiegała ciąża, poród, wiedza o chorobach w rodzinie znaczy bardzo dużo, a tego nigdy się nie zdobędzie w pełni przy adopcji. Poza tym moglibyście, wbrew temu co piszą niektórzy, mieć problemy ze względu na historię rodzinną -powtarzające się złe skrypty. Tak, jak ktoś już wyżej pisał, i tak, i tak, radziłabym je przepracować przed powołaniem dziecka na świat albo przynajmniej zacząć się mierzyć z tym tematem. Kilka miesięcy powinno coś wnieść do Waszej samoświadomości, a w przypadku czekania na dziecko to nie jest wiele.
        • jeste_m_sobie Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 18:00
          Aha, i jeszcze radziłabym się zastanowić, czy na pewno Ty też chcesz dziecka, czy tylko skłaniasz się ku temu, czego chce mąż. W tym wypadku nie da się iść na kompromis i mieć trochę dziecko, zwłaszcza w przypadku kobiety.
          • jasama82 Re: ryzyko czy adopcja? 21.02.20, 19:05
            Bardzo chcę mieć dziecko normalnie, z kimś a nie sama. Chcę przeżyć to jeszcze raz inaczej, lepiej, tym razem dojrzała, świadoma i z człowiekiem, którego kocham.
    • maadzik3 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 17:54
      Jeżeli naprawdę jesteście gotowi na dziecko i boicie się obciążeń zdrowotnych schizofrenią (a tu pewne dziedziczne obciążenia są) to może rozważ inseminację nasieniem dawcy i urodzenie dziecka. Legalnie będzie Wasze (pochodzące z małżeństwa), biologicznie również Twoje, obciążeń adopcyjnych brak, obciążeń schizofrenią brak (to wyklucza dawców nasienia).
    • 3-mamuska Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 18:03
      A nie możecie mieć dziecka z nasieniem dawcy?
      Znaleść wizualnie podobnego do męża ,bez obciążeń genetycznych.
      Skoro mąż jest w stanie adoptować dziecko , nie boi się ze nie pokocha genetycznie nie swojego dziecka , plus obawy ze względu na chorobę matki to inseminacja i po problemie.
    • bo_gna Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 23:13
      Adopcja - nie, wyżej wymienione powody, duże ryzyko i niepewność.
      Własne dziecko - nie, ze względu na obawy ojca, ryzyko pewnie małe, ale jednak te obawy do mnie przemawiają, może jakiś instynkt facet ma, nie jestem też za zapładnianiem wbrew sobie.
      Opcja trzecia, czyli obcy dawca spermy - do rozważenia, kwestia waszego przekonania i pewności, że tak chcecie, oboje musicie bardzo tak chcieć.
    • mae224 Re: ryzyko czy adopcja? 20.02.20, 23:22
      Dla mnie sprawa jest jasna, masz już dziecko, mąż swojego nie chce. Pomyślcie raczej o zdrowiu męża (depresje) , waszych relacjach rodzinnych i zbudujcie coś normalnego zamiast brać sobie kolejne problemy na głowę (dzieci adoptowane naprawdę wymagają dodatkowej uwagi i inwestycji wszelakich).
    • cruella_demon Re: ryzyko czy adopcja? 21.02.20, 00:08
      Dżizys sądzę, ze to troll, ale jeżeli nie, to weź se zrób dzieciaka z banku spermy, dawca pod kątem chorób przebadany, a lepsze to niż adopcja dzieciaka z FAS, RAD i wuj wie jeszcze co. To już wolałabym swojego po babce schizofreniczce rodzić. Przypisany w papierach i tak będzie mężowi.
    • waleria_s Re: ryzyko czy adopcja? 21.02.20, 00:09
      Odpuścić plany o własnym dziecku, adopcję też. Mąż ma na głowie matkę i jej chorobę, w dodatku ta depresja i leki przez parę lat- uważam, że powinien dbać teraz przede wszystkim o siebie i unikać życiowych rewolucji. Tak samo Ty- nie masz nikogo bliskiego, złe relacje rodzinne. Oboje nie macie nikogo do pomocy przy dziecku, gdyby tak mąż znów miał nawrót depresji (może silniejszej), zostałabyś z dzieckiem praktycznie sama. Nie jesteś według mnie jakoś szczególnie długo z tym mężczyzną, masz gwarancję, że nie przytłoczy go rodzicielstwo i nie wymiksuje z tego? Ta depresja, trauma z własnego dzieciństwa, wybacz, ale dla mnie to nie wróży dobrze.
      Kolejna sprawa- masz dorosłą córkę. Nie znam jej planów, czy wyjedzie na studia. Oby nie było tak, że pojawi się dziecko i ona zacznie unikać odwiedzin i bliższego kontaktu. Szczerze, gdyby to moja matka urodziła, gdy ja wyjechałam już na studia, ostatnią rzeczą, na którą miałabym ochotę w weekend, to byłyby odwiedziny rodziców i tym samym wrzaskuna-niemowlaka.
      Adoptować bym się bała, nie poznasz prawdziwej historii dziecka, czy matka w ciąży piła/zażywała narkotyki, badała się itd. Niemowlak może być słodki, problemy ujawnią się w dzieciństwie.
      • jasama82 Re: ryzyko czy adopcja? 21.02.20, 19:17
        Dziękuję za troskę, ale wychowałam córkę prawie całkiem sama, bez pomocy rodziny, a teraz mam mojego męża. Znam go od dzieciństwa, różne były koleje naszych relacji, ale teraz wiemy, że chcemy być ze sobą, ślub był tego potwierdzeniem. Depresja to przeszłość, mąż nie bierze leków od około15 lat i nic nie wiem o tym, by od tego czasu odwiedzał psychiatrę. Poukładał sobie życie i poradził z przeszłością. Moje relacje z córką są bardzo dobre i w naszym domu zawsze będzie oczekiwana i mile widziana.
    • taki-sobie-nick Re: ryzyko czy adopcja? 21.02.20, 00:32
      Boję się, że dla ośrodka będzie problemem fakt, że nie mamy żadnej normalnej rodziny. Mnie wychowali dziadkowie, dziadek od dawna nie żyje a babcia jest od wielu lat w dps po udarze w stanie bezkontaktowym. Z matką nie mam żadnego kontaktu odkąd wyprowadziła się po ślubie do innego województwa, gdy miałam 15 lat. Z ojcem nigdy nie miałam żadnego kontaktu, nie mam go w akcie urodzenia. Mąż nie ma kontaktu z matką, okazjonalny telefoniczny z jedną ciotką, a ojciec jest alkoholikiem, byłym narkomanem po wyrokach sądowych. Dodatkowo, nie byłam w związku z ojcem mojej córki, ona nie miała z nim żadnego kontaktu, od dobrych kilku lat nie ma praw rodzicielskich.

      Za dużo tego dobrego. Autorka nie jest prawdziwa.
Pełna wersja